Jump to content
Dogomania

mch

Members
  • Posts

    1617
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by mch

  1. jeszcze paru ,,takich " psiarzy spotkam i bedzie jednego owczarkarza mniej bo mnie szlag trafi . psy w pracy ze mną wiec klienci sami czesto prowokują do psich rozmów . wchodzi pańciostwo , ąąąąęęęęę , aura pięknych zapachów sie roztacza nad nimi . lejdi :evil_lol: mowi , oooo (wskazując na klarke) czy to ten sam piesek którego widzialam malego kiedys tam w poprzednim biurze ? potwierdzam , bla bla . dostrzegają źabę . - a ten pies to mam papiery ? -ma - oooo bo znajomy szuka samca dla suki , pani da telefon to zadzwoni - nieee, on nie bedzie rozmnazany -jak to nie ? no przeciez ma papier - ale nie ma uprawnien hdoowlanych ,rozmnazac to niech fachowcy rozmnazają ,wybierają najlepsze itd - eeee, nie mozna tak , bo rasa wyginie, musi sie mieszac krew z wilczurami , bo te najzdrowsze a ta suka znajomego to wliczurka wlasnie , on zaplaci jak tam sie dogadacie - nie nie ten pies nie bedzie krył -jak to ? jak pani moze mu to zrobic ??(wzrok ładujący mi siekiere w czoło) nie pozwoli mu pani zeby byl ojcem ??? na troche przyjemnosci ?? - a ja staram sie im innych przyjemnosci dostarczyc :) - no ale zaraz to suczka to drugie , to jak , one tylko ze sobą sie ,,parzą " ? -nieee, suczka jest wysterylizowana . dialog zakonczyl sie poniewaz lejdi i jej królewicz ze zgrozą i oburzeniem zalatwili co musieli i wyszli . wniosek: jestem swinia , zniszczylam zycie suce , teraz niszcze zycie psu . moi rozmówcy byli ludźmi zamoznymi, swiatłymi mysle w wielu sprawach , na tzw poziomie ogolnie ujmując . a ich poglądy to chyba jednak niestety są reprezentatywne dla 90 % procent społ polskiego . są zbyt tepi by skojarzyc te rozmnazania z milosci i dla przyjemnosci :evil_lol: z pełnymi schronami itd .
  2. a kolce musza miec jeszcze pamiętajcie obwód dwa razy za duzy :) ,zeby tak bardzo nie bolalo pieska :eviltong: , u nas psiarze na osiedlu tylko tak używają .
  3. agnes ,ale moze warto skorzystac czasem z pomocy polskiego hodowcy ,szkoleniowca który ma jakies kontakty z hodowlami -jesli obawiasz sie bariery jezykowej . ci najczesciej troche wiedza kto jest kto ,co i jak , i w swej zyczliwosci moga naprawde duzo pomoc . tak jak ktos tam ma kontakt z kennelami maliniaków i posredniczy w ich sprzedazy do polski tak samo z hodowlami onkow mysle ze jest .
  4. moja droga , mi nie zaimponujesz , my mamy lisy na osiedlu :evil_lol: , pyrają po smietnikach . kolo kosciola jeden sobie kiedys siedzial i na nas patrzył . lekko sie ich obawialam gdy miały mlode , mają jakies swoje domy w wąwozie przy osiedlu , bo wtedy na nasz widok zamiast zmykac szczekały i odstraszaly . czasem rano podglądalam jak sie bawią łobuziaki. raz tez wpakowalam sie na boisku chyba dokladnie miedzy mlode a matke ? mamuska nas odciągala ku sobie ewidentnie pojawiala sie , poszczekiwala smiesznie , a za naszymi plecami mlodziaki myk myk . w polach za osiedlem mamy jelenie , juz wiem ze to co innego niz sarny , mniej płochliwe i wieksze . czasem tak mysle zeby tylko łosi i dzików nie spotkac bo te tez sie pojawiają w okolicach . a myslalam ze mysmy miastowe :evil_lol: . ojciec kolegi przyjechal na pare dni z malej miejscowosci i powiedzial ze takiego zatrzesienia zwierzyny jak w okolicy naszego osiedla to daaaawno nie widzial u siebie .
  5. mysle ze pomoc zyczliwych zaprzyjaźnionych ludzi jest potrzebna , mile gesty wobec psa, w domu , na spacerach , karmienie z ręki ,nauka witania z ludźmi którzy w nagrode będą czestowac smaczkiem . u onków chyba tez taką kartą przetargową jest aport , przeciąganie , zabawa . moze próba nakręcenia na jakąs konkretną zabawke , moze pilka ze sznurkiem ? i przy mijaniu obcych ludzi na klatce sch. odwracanie uwagi zabawką ? ale teoretyzuję , tego bym spróbowala przy swoich psach gdyby sie pojawil problem.
  6. kopeczki ,ach kopeczki :evil_lol:. wracajac z pracy ( z psami ) zastalam na klatce schodowej dokladnie na schodach rozlane paskudne kopsko no raczej psie niz ludzkie . jak mieszkam tu lat kilkanascie pierwszy raz cos takiego widze . co gorsza moje psy sa jedynymi mieszkającymi na stale w tym pionie. i dylemat co pomyslą inni , postawic kartke ,,tu klara i grom to nie nasze" :cool3: , a mysl co bedą gadac sąsiedzi nurtuje . dwa razy przechodzilismy obok tego i ok 21 ej widac ze ktos starł z grubsza. ale zbulwersowany niewinny ? czy winny ale z opóźnieniem ? ehhh do czego to doszlo zebym sie musiala wstydzic za kogos . wiecei - mialam nawet przez chwile koncepcje zeby to pojsc i posprzątac ? zeby nie popsula sie opinia moim psom .
  7. a mi serce pęka bo kolejny slodziak , psuje sie tam , źle mu [URL]http://www.owczarek.pl/forum/forum_posts.asp?TID=12792[/URL] to ten jest taki mlodziak , mysle ze po podzywieniu i zadbaniu bedzie wyglądal o wiele bardziej owczarkowo
  8. no ja niestety dwie takie ucieczki przezylam. nigdy pies mi nie uciekl ot tak o zeby sobie pobiec gdzies , obie klarowe eskapady to byla paniczna ucieczka przed atakujacymi psami . miala wtedy okolo roku . czy wynikało to z tego ze gdy byla mala zaatakowala ją astka a ja jak ciele zamurowana w szoku stalam i nie bylam w stanie ruszyc reką ? byc moze ? ale od tych dwóch ucieczek niuska juz sie duzo zmienila,nabrala pewnosci siebie , no i mysle ze nasze uklady juz są inne, teraz nawet jak sie zdarzyla jakas petarda blisko a niuska luzem to pierwsze co robi to leci sie przytulic do moich nóg . za zwierzyną gonitwa to za liskami sie zdarzała ,ale to w wąwozie ,zadowalala sie zrobieniem kola wielkiego , bez znikania mi z oczu . jesli ja pierwsza zauwazylam liska bez problemu zostaje , jesli ona pierwsza i startowala bez sensu bylo wolanie , raczej czekalam gdy pierwszy pęd mija i wtedy wolanie i niestety pełna radocha za przyjscie .
  9. ale numer ruda ,szok. ja kiedys trafilam na zyczliwą dusze gdy moja mocna psychicznie :evil_lol: klara zwiala przed atakiem psa. ma dziewczyna charakter w nogach. prawie godzina szukania ,zaktywizowani znajomi, łaizmy wołamy po calym osiedlu ,nagle telefon , ale... to nie klara dzwoniła :evil_lol: , tylko ludzie którzy wracajac z pracy zainteresowali sie psem ,który wyraźnie wykazywal objawy dezorientacji , dala sie im przytrzymac, odczytac nr telefonu z blaszki przy obrozy . lecialam jak na skrzydlach . byly dwie takie paniczne ucieczki . potem przyszedl etap uników przed atakującym psem ,odskakiwanie ,unikanie gryzienia , a potem przyszedl etap niestety pt ,, chcesz mnie gryźć to choc sie spróbujemy " . przy tych dwóch ostatnich etapach mam przynajmniej psa na oku . ale to zeby byla jasnosc zdarza sie baaaardzo rzadko .
  10. [quote name='LAZY']Ja znam osoboście jednego doga, który podczas szaleńczych zabaw wpadł na płot i uszkodził sobie kręgosłup. Nie chodził. Od operacji minęło jakies 3 miesiace, kiedy go widziałam i chodził normalnie! Udało się, ale sami weci byli w szoku. Pies operowany w naszej klinicie w Szczecinie. Mam nadzieje asher, ze Bugajskiemu uda sie pomóc![/quote] my mamy zaprzyjaxnionego labka, który w poscigu za pilka za szybko chcial zawracac i chyba jeszcze lekko pod gorke bylo , paraliz tyłu , tragedia operacja tego samego dnia, szanse byly jakies tam ,ale byly , okolo miesiąca noszenia tylu na reczniku , pływania , masaze itp i pies chodzi , ba nawet biega , tyle lekki niedowlad w jednej z tylnych łap zostal ,pociąga nią , zarzuca lekko tylem . z tego co rozmawialam z wlascicielem to w ich przypadku nie bylo czasu na dywagacje , operacja musiala sie odbyc juz natychmiast , to bylo ich takie byc albo nie byc prawie .
  11. [B]schronisko jest na ul metalurgicznej 5 . tel aktualny [/B] [B][SIZE=3]Lublin 081-466-26-42 mapka [url]http://beta.e-lublin.pl/mapa-lublina/d6.php?id=36144[/url] [/SIZE][/B]
  12. [quote name='zlodziej_czasu'][SIZE=6]LUBLIN[/SIZE] trafiła mi się niemiła sytuacja (odmówienie mandatu, pies bez kagańca o 23 w wogóle nie uczęszczanym o tej porze miejscu dodatkowo ogrodzonym) i jako, że znalezienie aktualnej uchwały stanowiło dla mnie nie lada problem, odświeżam Lublin. Nie bardzo mam moc pisac wszystko więc pisze tylko fragment dla mnie i myśle dla wielu najbardziej istotny: w sprawie zmiany uchwały nr 963/XXXIX/2006 Rady Miasta Lublin z dnia 23 marca 2006r. w sprawie Regulaminu utrzymania czystości i porządku na terenie miasta Lublin. punkt 5. W miejscach publicznych psa należy prowadzic na uwięzi. Zwolnienie psa z uwięzi jest dozwolone jedynie w miejscach mało uczęszczanych pod warunkiem, że pies ma założony kaganiec, a właściciel sprawuje kontrolę nad jego zachowaniem. Psy ras uznanych za agresywne muszą byc wyprowadzane na uwięzi i z założonym kagańcem, i tylko przez osoby dorosłe.[/quote] no wlasnie tez doczytalam wreszcie ze aktualnie obowiązująca jest uchwala 144/X/2007 .
  13. [quote name='niedzwiadek:)'] Jedna wetka uspila mojej kolezance tchorzofretke bo sie szarpala do obcicia pazurow zwierzak sie juz nigdy nie obudzil.... Dlatego wspolczuje wszystkim ktorzy maja pierwsze zwierztako i dopiero musza sie poznac na wetach w miesicie...[/quote] tu akurat kij ma dwa konce, jakby wet (tyle ze nie mam pojecia jak to u fredek jest ) zaproponowal badanie ileś tam płatne przed znieczuleniem to by bylo ze zdzierca i naciągacz . a ja przynajmniej przed kazdym znieczuleniem psa podpisywalam papier ze świadoma itd . ale 2 lata temu gdybym ten papier podpisala w ciemno pożegnałabym sie suczą jak nic . a ze chcialam byc poprawna i przebadac mlodą aktywną zdrową jak wół mi sie wydawalo suczke przed zabiegiem sterylizacji to wylazla choroba serca, która najparwdopodobniej nie pozwolilaby sie jej wybudzic z narkozy . nie wet zaproponowal badania ,ale na moją sugestię zlecil co kiedy i jak , a gdy okazalo sie ze wyniki złe , z wielką wdzięcznoscią musze napisac, ze weci ten który mial operowac z tym analizującym wyniki i leczącym super wspolpracowali , jazda zmiana wyników , odchylenia itd byly mi opisywane , przedstawiany stan psa (bo jego zachowanie nie wskazywalo na chorobe ) ,wspolnie ustalali dalsze postępowanie , mozliwosc przeprowadzenia zabiegu i to co bedzie poźniej .
  14. ze względu na wybiórcze usuwanie wyp.przez moda ta która tu byla stracila sens .
  15. [quote name='Chefrenek']Niestety dużo osób które idą na wetę bo nie dostały się na medycynę. Może to jest problem. Traktują to jak zło konieczne.[/quote] to to jeszcze pól biedy , gorzej jak trafiają na te studia tylko dlatego ze jest gabinet po tatusiu do przejęcia :evil_lol:
  16. a mi serce pęka bo kolejny slodziak , psuje sie tam , źle mu http://www.owczarek.pl/forum/forum_posts.asp?TID=12792 jesuuu ,nie moge miec 3 psów . moze ktos go zauwazy . podkarmic, dowitaminizowac ,pokochac i piekne słonko wyrosnie :placz:
  17. my mamy jednego ,,cosia" na osiedlu spotkanego czesto i jest zawalisty , pewny siebie, stabilny, kumpluje sie z moim źabą ,czesto razem obsikują ten sam słupek . pekinczykowatego niech ................ strzeli jaki jazgot ,a wlasciciel nie lepszy . za to ostatnio cos duzo ,,sarenek" u nas malych , o jak mnie tez reka swierzbi i noga :evil_lol:
  18. hehe, a moze ayshe spotkalas berkową z cosiami ? :evil_lol::evil_lol::evil_lol::evil_lol: a berkowa nam tylko tak bajerzy o tym łancuszku i że cosie nie zżerają psów innych etc.etc. :cool3:
  19. o kurcze ,ciastus juz 4 lata ? buuuuuuuuuuuuu weź mu narób tych krokietów duzioooo i dobrych !! i buziaka w trąbe przekaż od cioci z lublina :loveu:
  20. [quote name='Vesna']Czytam to wszystko i zaczynam się zastanawiać, po co ja tyle haruję skoro i tak jak skończę studia będę non stop na cenzurowanym, i będę musiała cały czas udowadniać, że nie jestem wielbłądem... [/QUOTE] a moze po to zeby za te wiedze zdobywac pieniążki ? a wiedza potrzebna coraz wieksza bo medycyna psia i ogólnie zwierzęca sie specjalizuje bradzo ,a i czas ewentualnej odpowiedzialnosci wetów za popełnione udowodnione błedy chyba tez nadejdzie w koncu . wszyscy płacimy za błedy prawda ? [quote name='VESNA'] Np. czy naprawdę uważacie, że wyznacznikiem tego, że lekarz wet. jest kompetentny jest to, że pierwszy wita się z Waszym czworonogiem i przez cały czas się nim zachwyca? Zdaję sobie sprawę, że marketing powinien funkcjonować i że to świetnie wygląda w oczach właściciela, ale mi się w takiej sytuacji włącza światełko awaryjne, czy aby swoim zachowaniem nie chce zamaskować braków w wiedzy (nie chcę uogólniać, wiem, że są też bardzo emocjonalnie podchodzący do swoich pacjentów świetni specjaliści). Oczywiście popadanie w drugą skrajność też nie jest dobre. [/QUOTE] tu popieram cie na calej lini , pozachwycac sie pieseczkiem nie sztuka , to fakt na mnie nie dziala akurt ten rodzaj reklamy ,,przyjdź do nas powiemy ci ze twój pies jest piękny" :evil_lol: . [quote name='VESNA'] Podpisuję się pod wszystkim, co do tej pory napisała w tym wątku saJo. My nie jesteśmy omnibusami (to znaczy ja też nim napewno nie będę-znam swoje możliwości). Jeśli ktoś ma chorego zwierzaka, skupia się na jego chorobie i szuka o niej wiadomości. Wiadomo, że może wtedy doszperać się mnóstwa nowych badań, sposobów diagnostyki, leczenia. Lekarz fizycznie nie jest w stanie być ze wszystkim na bieżąco (oczywiście nie może też zatrzymać się w zdobywaniu swojej wiedzy w momencie ukończenia studiów np. 15 lat temu, ale w tym zawodzie system ustawicznego kształcenia narazie nie obowiązuje więc nie ma żadnego obowiązku dalszego zdobywania wiedzy). Skoro uzyskujecie jakąś wiedzę to może warto się nią podzielić z lekarzem-on dowie się czegoś nowego a Wy będziecie mogli zweryfikować informacje z Internetu bo one nie zawsze są prawdziwe lub warte realizowania.[/quote] Obowiązku doksztalcania nie ma ,ale taki jeden co to tez takowego nie ma , i co gorsze odrzuca i obraza sie za sugestie konsultacji zwierzecia ze specjalistą juz nie jest wetem dla psów moich i moich znajomych ,odradzam komu moge na potege . a nasz wet obecny ten takiego pierwszego kontaktu ,starszy człek, zauwazylam juz nie raz ze wiedza i dokształcanie go nie boli , odeslanie skierowanie do kogos kto specjalizuje sie w danej tematyce tez go nie boli , powiedzenie ze zadzwonie i skonsultuje itp tez sie zdarzylo. ale i zdarzylo mu sie kiedys gdy wsadzil psu palec w ucho ,powąchal i zamysliwszy sie skupiwszy po chwili powiedzial ,ze to jest to a to i leczyc tym a tym i nie dyskutowac :evil_lol: i nie wymyslac nic wiecej . i akurat jemu na podstawie moich obserwacji uwierzylam w te diagnoze na wąchanego .
  21. ciekawe czy znów mialoby to byc dobrowolne czy obowiązkowe ? a sędziowie z zewn. na te chwile sa dla mnie bardziej dowodem na to ze faktycznie egz. test czy jak to tam zwac sie odbylo i wyniki sa miarodajne . na stronce gł.kom.szkol. znalazlam wyniki egzaminów ipo, akurat od naocznego swiadka wiem jak jeden z tych egzaminów wyglądal , a nazwisko sedziego jakie znalazlam jako firmującego ten egzamin zapamietam na dluuugooo.
  22. ja ,,asystowalam" przy wycinaniu źabie brodawki jakiejs z pięty i przy wycinaniu guza klarce . w tym drugim przypadku to bylo nieodzowne bo niunia miala to wycinane tylko w miejscowym znieczuleniu ,i byla spokojniejsza gdy stalam przy niej i trzymalam za uszko . wet obawial sie kobiecych histerycznych reakcji ,ale siem okazalo zem twarda baba. nawet see zdjecie wyciętego jak sie okazalo póxniej raka złosl. zrobilam :oops:.
  23. u nas dalej mży , gorzej ze wieje okrutnie .ehhh . no ale nic . z tym spaniem w łózku , nikt mi nie wierzy ze te moje gangreny nie chcą spac w wyrku :lol: , no chyba ze jest puste i cieple rano to ewentualnie źaba sie skusi . a klare polegującą w ciągu dnia na kanapie to ostatnio widzialam ze 2 lata temu . i zeby nie bylo, nigdy im nie zabranialam ,wrecz zachecalam do korzystania z mebli :evil_lol:. pojechalismy nad jeziorko latem , znajomi pokazuja nam nasz pokoj w domku letn. i mowią ,a wyrko duze to i pieski sie zmieszczą , ja wlasnie im tłumacze ze te boorki nie sypiaja w lózku a kątem oka widze ze oboje włażą , to samo w innej sytuacji w innym obcym miejscu ,tez po oględzinach pokoju do noclegu klara zaraz wpakowala sie na wyrko . z czego wynika to ukochanie podłóg w domu ,a wyreczek w obcych miejscach ?
  24. moje brudasy na szczescie wchodzą do wanny ,samo wlazenie tam jest dla nich dobrą zabawą , prysznicowanie podwozia juz mniej im sie podoba ,ale znoszą w milczeniu . a o wycieranie brzucha sie kłocą ,gorzej z łapskami i ogonem :evil_lol:
  25. sypnelo rocznicami w styczniu :lol: . moje niunio zaczelo podnosic noge do szczania dokladnie w dniu gdy konczyl 11 m-cy . potem mial faze ,,jesuuu jaka fajna to zabawa , obsikam wszystko" czyli kazde drzewko ,kazdy słupek . teraz ma faze ,,siki weroniki " (znaczy klary) niochamy ale nie liżemy a nasikujemy tuz obok . na szczescie tych tendencji do krycia wszystkiego co sie rusza nie ma, zauwazylam takie zachowania u paru labków i powiem wam ze mnie to strasznie drzaźni . źaba raz sprobowal na mlodym seterze ,zarwal w łeb za to porządnie i od tej pory guuupie ruchy mu nie w glowie .
×
×
  • Create New...