MonikaP
Members-
Posts
3601 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by MonikaP
-
Bagira z Tomaszowa Maz. ma już własny kochający dom.
MonikaP replied to supergoga's topic in Już w nowym domu
Gosiu, przecież ja wiem... ale ona po to była, żeby teraz kogoś cieszyć...dałaś jej skrzydła, wiesz o tym... :calus:. -
Bagira z Tomaszowa Maz. ma już własny kochający dom.
MonikaP replied to supergoga's topic in Już w nowym domu
[quote name='supergoga']Owszem - Ocelot. Bagira właśnie pojechała do swego nowego domku. Przyjechali po nią młodzi ludzie, którzy myśleli o niej prawie 3 tygodnie, mierzyli swoje siły i się zdecydowali. Wygląda mi na to, że sunia będzie miała dobry dom. Na razie nie cieszę się, kilka dni czekam na pierwsze wieści. Radość później.[/quote] Coooo???:crazyeye::crazyeye::crazyeye: Małgorzato, proszę mi tu poskakać z radości i przy każdym skoku klasnąć w rączki (już nie mówię, żebyś to robiła na koniu, skacząc przez przeszkody ;-) )! Słowo daję, chyba Cię kiedyś spiorę, kurcze, żadnej radości, żadnego uśmiechu :mad:. -
ŻÓŁW czerwonolicy szuka domu [Łódź]. Filipa już w nowym domu.
MonikaP replied to Kar0la's topic in Już w nowym domu
Powiem Wam, że moją pierwszą żółwinkę - oddaną do schroniska po śmierci właściciela - trzymałam w ....wanience niemowlęcej...miała tam swój kamień i ze dwa razy dziennie wymieniałam jej wodę,żeby zawsze była lekko ciepła. Nota bene żółwinka była wprost cudownie oswojona, domagała się karmienia z ręki, wypuszczania na podłogę, chodziła za mną itd. Niestety nie miałam wtedy żadnego akwarium i żółwinkę po paru miesiącach wyadoptowałam właśnie do Piły. Druga "przytrafiła" mi się też ze schroniska, znaleziona przez dzieci pod jakimś blokiem - gdy ją brałam, to już niemal nie wykazywała oznak życia (i bynajmniej nie był to sen zimowy) - leżała zamknięta w skorupce na dnie akwarium w schronisku.... Po dwóch tygodniach u mnie zaczęła wreszcie jeść i wydalać, ruszać się, reagować.... Specjalnie dla niej założyliśmy w ogrodzie oczko wodne....a ta głupolka pewnego dnia, gdy na parę minut ją zostawiłam w wodzie, wyszła i szybko się zakopała :-(. Nie mogliśmy jej znaleźć....odkopała się sama...po 8 (!!!!!) miesiącach...Niestety nie udało się jej już uratować :placz:. A ja latem w czasie praktyk znalazłam żółwia lądowego...jakiś "kochający" właściciel wrzucił go w krzaki w poznańskim Nowym ZOO...nie wiadomo, jak sobie radził, bo miał tak przerośnięty dziób i pazury, że nic nie mógł jeść... No i ten żółw jest z nami do dziś :-). -
ŻÓŁW czerwonolicy szuka domu [Łódź]. Filipa już w nowym domu.
MonikaP replied to Kar0la's topic in Już w nowym domu
[quote name='Kar0la']Uff. Czyli jakby co to przetransportować do innego miasta się da. Chyba ją ogłoszę na tym forum. Na razie się wstrzymywałam, bo była szansa na fajny domek pod Łodzią, ale nie wyszło. [IMG]http://www.dogomania.pl:80/forum/[/IMG] Czy ktoś wie do jakiej wielkości ona może urosnąć? [IMG]http://www.dogomania.pl:80/forum/[/IMG][/quote] Myślę,że nie będzie miała nie więcej, niż 20-25 cm średnicy, chociaż teoretycznie gady rosną \"do oporu\". Z drugiej strony - nie widziałam jeszcze jakiegoś wyjątkowo sędziwego żółwia czerwonolicego, więc może za 30 lat żółwinka będzie całkiem spora ;-). -
Kacedy, wolałabym, aby nie były to moje namiary, bo nie znam się na akitach zupełnie i nie umiałabym wyczuć, czy dana osoba będzie dobrym opiekunem dla takiego psa. Postaram się w poniedziałek dowiedzieć, czy on w ogóle jeszcze jest w schronisku, wydaje mi się,że dopiero wtedy jest sens robienia ogłoszeń.
-
[quote name='Kacedy']Mam pytanie odnośnie akity z Poznania. Czy on ma jakieś "robocze" imię po którym jest identyfikowany w schronisku? (chodzi o ogłoszenia- jak go ogłaszać w necie). Druga sprawa- jakie namiary podawać w ogłoszeniach do kontaktu w sprawie ew. adopcji?[/quote] Nie, nie ma imienia, ale jest jeden akita w schronisku.... Prawdę mówiąc nie wiem, jak to rozwiązać, gdy pies jest w schronisku, a nie w domu tymczasowym... Bo nawet, jeśli ktoś się z ogłoszenia zgłosi, to ani go tam nie zweryfikują, ani mu psa nie zarezerwują... A na wszelki wypadek najpierw bym się upewniła, czy on tam na pewno jeszcze jest, bo ostatni raz widziałam go jeszcze przed długim weekendem :-(.
-
Tak, powinien być pociągnięty do odpowiedzialności, ale uwierz mi, to nie takie proste i to nie koniecznie z winy schronu. Jedynym "oznakowaniem" psa jest tatuaż, którego nie ma w żadnej innej bazie, niż schroniskowa (bo przecież właściciel nie zgłasza się z tym do żadnej innej, ogólnopolskiej bazy danych, tak, jak w przypadku chipów). Nawet jeśli się tego człowieka znajdzie, może się wyprzeć twierdząc, że to nie jego pies, bo np. dał go od razu po adopcji koledze (skoro właścicielka tego spanielka, o którym jest wątek, wyparła się go, mimo, że miał chipa i jest w bazie danych, to co tu dopiero mówić o jakichś "karteluszkach" ze schronu...). I ani schronisko, ani policja nic nie może zrobić... Niedawno był tam taki przypadek, że na oczach pracowników pod schronisko podjechał facet i wrzucił przez płot karton ze szczeniakami...spisano numery samochodu, zgłoszono sprawę na policję...po dwóch miesiącach policja doszła do tego, że samochód należy do kogoś innego, tzn. jako właścicielka figuruje jakaś kobieta, ale auto należy od jakiegoś czasu do kogoś innego, tyle, że ten ktoś po kupnie nie zmienił jeszcze żadnych danych samochodu i formalnie jako właścicielka wpisana jest jakaś tam osoba, nie mająca z całą sprawą nic wspólnego... I...oczywiście sprawę umorzono, bo co z tego, że są dane samochodu, że są świadkowie, skoro nic więcej nie można z tym zrobić... No, ale to, jak ktoś tu słusznie zauważył, nie jest temat wątku i możemy tę rozmowę kontynuować prywatnie. Trzymam kciuki za staruszka spanielka :-).
-
Słuchajcie, ja Wam w tej chwili nic o tym psie nie powiem, bo od prawie dwóch tygodni nie mogę wyzdrowieć i mam przerwę w chodzeniu do schroniska. Jednak tak naprawdę niczego poza przybliżonym wiekiem tego psa się nie dowiecie - a czy ma to wielkie znaczenie, jeśli pies będzie miał w karcie wpisane " wiek między 5 a 7 lat"? Na temat jego charakteru nikt nic nie będzie w stanie powiedzieć, poza tym, że pies wydaje się być spokojny - jednak weźcie pod uwagę, że przebywa sam w boksie i nie wiadomo, jak się zachowuje w stosunku do innych psów. Jeśli ktoś może mu pomóc, proszę, niech to zrobi, bez tego pies będzie po prostu tkwił w boksie.
-
ŻÓŁW czerwonolicy szuka domu [Łódź]. Filipa już w nowym domu.
MonikaP replied to Kar0la's topic in Już w nowym domu
Napisz o nim na forum tutaj: [URL="http://www.terrarium.com.pl"]www.terrarium.com.pl[/URL] , ale zwykle jest tam sporo czerwonolicych do oddania...One wymagają niestety kosztownego "sprzętu", dużego akwaterrarium, lamp, nagrzewania, zimowania :shake:... wiele osób kupuje sobie malutkiego żółwika, a potem nie może mu zapewnić odpowiednich warunków :-(. -
Tzn. co? Próbowano skontaktować się z właścicielami, a raczej z osobą, która psa ze schroniska zabrała - równie dobrze mogła to być kuzynka albo sąsiadka osoby, do której pies ostatecznie trafił. Jak widać próby kontaktu nie przyniosły rezultatu. Pies nie wyglądał na maltretowanego, więc policja czy Straż Miejska też nic by tu nie zdziałała. Gdyby właściciel się odnalazł, a mimo to nie chciał psa odebrać, wtedy można by go oskarżyć o porzucenie (ale i tak mógłby powiedzieć, że psa od razu po adopcji komuś oddał, więc to nie jego sprawa). A tak - to co proponujesz? Wysłać delegację do Leszna, żeby siedziała komuś na wycieraczce? Co Ty byś w takim wypadku zrobiła?
-
Bagira z Tomaszowa Maz. ma już własny kochający dom.
MonikaP replied to supergoga's topic in Już w nowym domu
No, nareszcie znalazłam ten wątek :cool1:. Gosiu, może ten seter "jakoś" spojrzał i Bagirka poczuła przed nim nagły respekt? ;-) Trzymam za nią z całych sił kciuki, Ty wiesz zresztą... :-) -
Z tego, co pamiętam, z tym telefonem to nie było takie proste, a powiedz mi, co poza wysłaniem listu schronisko mogło zrobić?
-
Mikoś szczeniak wyrzucony z balkonu ... MA DOM
MonikaP replied to Aga_Mazury's topic in Już w nowym domu
Aga, a na czym będzie polegać leczenie? Czy maluch trzyma mocz itp?, czy robi "pod siebie"? Bo to przecież nie tylko sprawa poruszania się, ale i wydalania ...:shake: -
ŻÓŁW czerwonolicy szuka domu [Łódź]. Filipa już w nowym domu.
MonikaP replied to Kar0la's topic in Już w nowym domu
Wbrew pozorom żółwie to bardzo towarzystkie stworzonka, pod warunkiem, że przebywają w miejscu, gdzie toczy się życie rodzinne. Lubią, gdy coś się dzieje, całkiem szybko biegają, mój próbował mi wchodzić na kolana, gdy siadałam na podłodze, chodził za mną, rozglądał się...:-) -
ŻÓŁW czerwonolicy szuka domu [Łódź]. Filipa już w nowym domu.
MonikaP replied to Kar0la's topic in Już w nowym domu
Podnoszę żółwinka! Wzięłabym go, gdyby nie to, że mam już żółwia lądowego - znajdę z ZOO... Miałam też jakiś czas temu żółwia czerwonolicego ze schroniska, niestety przez moje niedopatrzenie zakopał się w ogrodzie, a gdy się wreszcie odkopał, okazało się, że nie może się wybudzić..nie udało się mu pomóc :-(. Trzymam kciuki,żeby ten żółwinek znalazł dobry dom... -
Hala, ja wiem, ze Sonia jest inna niż "wszystkie" husky, lubi ciepełko itd...., ale...czy jesteś pewna, że będzie uszczęśliwiona siedząc na plaży w upale, wśród tłumów ludzi? Przyznam, że w zeszłym roku już miałam zabrać nad morze moją Tośkę, ale w ostatniej chwili zrezygnowałam i zostawiłam ją na tydzień w hotelu - a Sonia jest znacznie mocniej od niej "ofutrzona" i na pewno jeszcze trudniej jej będzie na plaży...
-
Ale ten pies jest zachipowany - jeśli właściciel został wpisany do jakiejś dostępnej bazy danych, to można go chyba pociągnąć do odpowiedzialności. Tym bardziej,że kontakt z właścicielką tego spaniela został nawiązany przez pracowników schroniska, tylko nie wiem, dlaczego nie zrobili kolejnego kroku - nie zawiadomili policji/straży miejskiej albo nie zmusili jej do pisemnego zrzeczenia się psa. Na Bukowskiej...cóż, tak naprawdę dane, które się podaje przy adopcji są o tyle tylko wiarygodne,że spisuje się je z dowodu (z drugiej strony ile osób ma wpisane zameldowanie "gdzieś tam", a mieszka w zupełnie innym miejscu...), ale przecież psa może ktoś adoptować "grzecznościowo" dla cioci, babci czy sąsiadki, a potem miejsce jego pobytu może być zupełnie nieznane... Czasem pies może być z powrotem wydany właścicielowi dopiero po jego kontakcie (i, mam nadzieję, po zapłaceniu solidnego mandatu) ze Strażą Miejską, a czasem w ogóle nie wolno mu go oddawać, bo jest podejrzenie, że pies był źle traktowany. No, i niestety właściciel zawsze może się wykpić twierdząc, że psa oddał znajomemu, szwagrowi albo komuś innemu i nic go już zwierzak nie obchodzi... Aha, z tymi telefonami to też nie takie proste - dopiero od niedawna prosi się o numer, przedtem spisywali tylko dane z dowodu - i gdy pies trafiał z jakiegoś powodu powtórnie do schronu, był problem, bo nie było jak się skontaktować z właścicielem...
-
Podnoszę i zachęcam do adopcji starszego, niedowidzącego Pana Spaniela :cool3:. Staruszki kochają mocniej!
-
Czyli właściwie wszystko już wiadomo - chociaż staruszek to też trudna adopcja :shake:. Charly, a wet wypowiadał się o jego ząbkach? Parę dni temu wyadoptowałam staruszka pudelka, też z ropiejącymi oczami, ale ma zęby w takim stanie, że po ich usunięciu stan oczek też powinien się poprawić. A właścicielki nie można pociągnąć do odpowiedzialności? Przecież jeśli figuruje w bazie jako opiekun psa, to nie może się go wyprzeć. Nie chodzi o to, żeby ją zmuszać do odebrania go, skoro go nie chce, ale niech się go prawnie zrzeknie (żeby sobie za jakiś czas o psie nie przypomniała, jak go już podleczycie...)....
-
[quote name='ARKA']Etiologia Przyczyną choroby jest wirus nosówki psów (ang. canine distemper virus - CDV) należący do rodziny Paramyxoviridae. Wirus jest oporny na czynniki środowiskowe, pod wpływem promieni słonecznych ginie po 2-3 dniach. Wytrzymuje w temperaturze 4 stopi Celsjusza do 14 dni natomiast w 37 stopniach przeżywa 60 minut. Szczególnie szybko niszczą go rozpuszczalniki organiczne jak eter i chloroform. Inaktywacja wirusa następuje do wpływem działania 3% NaOH, 0,5% fenolu, 0,1% formaliny oraz wapna chlorowanego. http://www.weterynarz.pulawy.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=53&Itemid=53 Aniela, wiem, jaka jest teoria, ale lekarz, o którym pisałam, ma wieloletnie doświadczenie, także schroniskowe i pewnie musi mieć jakiś powód, by być tak ostrożnym. I wszystko na pewno jest OK, jeśli wymienionymi środkami myjesz gładkie podłogi czy ściany, ale tapicerkę czy dywany już trudniej byłoby potraktować np.NaOH... Dodatkowo wirusa nosówki mogą roznosić ozdrowieńcy - przez 12 tygodni, a także - pośrednio - ludzie zajmujący się chorymi zwierzętami.
-
ARKA, ale chyba zależy, w jakim otoczeniu...bo na sprzętach wirusy często przeżywają dłużej... Po mojej Tośce, którą ze schronu wzięłam z nosówką, lekarz kazał mi wstrzymać się z braniem nieszczepionych psów przez około pół roku. Doświadczony lekarz.
-
Charly, ja żadną wyrocznią przecież nie jestem ;-), wydaje mi się po prostu, że lepiej dmuchać na zimne. To, że jeden czy dwa psy zachorują na nosówkę, nie oznacza, że od razu całe schronisko będzie chorować, chociaż ryzyko jest spore. Ja sama miałam u siebie kiedyś dwa bardzo poszkodowane (powypadkowe) psy z naszego schronu. Jeden z nich złapał w szpitalu nosówkę i w ciągu tygodnia było po nim, mimo leczenia, a drugi nie miał najmniejszych objawów, mimo, że razem spały i jadły. Podobnie, jak Ty, mam wątpliwości, czy ktoś w schronisku zada sobie trudu zrobienia badań, bo wymagają one pobrania wydzieliny z oka albo nosa i wysłania jej do Wrocławia (chyba, że np. Olsztyn albo W-wa też je robią, ale nie słyszałam o tym), albo zamówienia w hurtowni testu na nosówkę (ale nie wiem, na jakim etapie ew. choroby należy go robić, tzn. kiedy jest miarodajny; kosztuje ok. 30zł, w gabinecie pewnie troche więcej). Co do skóry - może udałoby się Wam zabrać zeskrobiny do badania? To już zrobi każdy ZHW i będziecie mieli pewność, co to za zmiany na pyszczku. A psiakowi - jeśli jest taka możliwość - warto byłoby podrzucać coś porządniejszego do jedzenia plus witaminy i coś na podniesienie odporności.