MonikaP
Members-
Posts
3601 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by MonikaP
-
:cool: :loveu: :jumpie: :B-fly: :bigcool:
-
A oto Tosia dziś pod wieczór :loveu: :
-
A więc Tosia waży 4,6 kg i raczej nie jest to spowodowane sterydami :-). Od dziś odstawiamy antybiotyk. Tosia dostała drugą dawkę sterydu, a w piątek dostanie też zastrzyk witaminowy. Brzuszek zmalał, nie jest już tak wzdęty - ot, normalny, szczeniaczkowy, okrągły brzusio. Jestem już spokojniejsza, ale cały czas czujna. Oby to choróbsko nie powróciło już do nas w żadnej postaci :razz: .
-
Odpowiadam szybko, bo zaraz jadę po dziecko do szkoły, a potem z Tosią do weta. Bardzo chciałabym zostawić Tosię dla siebie, ale pewnie rozum weźmie górę - pisałam o tym w jednym z poprzednich postów. Karma, którą je Tosia to RC Starter dla szczeniąt - suche granulki. Dostaje także saszetki do rozpuszczania w wodzie Waltham Convalescence Support. Hm, a co to za dobry duszek śledzi losy Tosi? ;-)
-
Tosia nadal się trzyma, je i...waży już ponad 4 kilogramy!!!! Jutro dostanie drugą dawkę sterydu. Dzikuje jak mały dzik. To tak w skrócie :loveu: .
-
No cóż...przyznam, że powoli się kończą...:oops: ...Pewnie niedługo znów będę prosić o pomoc, bo nadwyrężone jelitka Tosi wymagają cały czas specjalnego traktowania (Convalescence, dobra sucha karma dla maluszków).
-
Na razie (odpukać!) wszystko wydaje się być w porządku, chociaż Tosia miewa mokry nosek (ale nie jakoś przesadnie). Chyba przybyło jej fałdek na mordce :loveu: . Dziś o 13 mamy wizytę u lekarza, więc jej stan zostanie oceniony fachowym okiem :-). Przyznaję bez bicia, że Tosia wróciła do naszego łóżka...bo skoro ma teraz obniżoną odporność, to może się przecież łatwo przeziębić, śpiąc na legowisku...:roll: ;)
-
Ano właśnie. Niedawno wróciłam z Tosią od lekarza. Troszkę jej wzrosła temperatura, chwilami ma "świeczki" w nosku, na szczęście nie ropne. Ogólnie rzecz biorąc - nie jest źle, Tosia nawet przytyła - waży 3,75, ale zważywszy na jej fatalne wyniki badania krwi i to, że stara się zwalczyć infekcję, z której niewiele psów wychodzi cało, to ma prawo być osłabiona. Dostała też tabletki na odrobaczanie - ciekawe, czy "coś" wyjdzie, bo ostatnio brzusio zaczęło się robić jakby trochę za duże. Na szczęście w dalszym ciągu ma apetyt i dobry humor :-).
-
Na razie jeszcze pewnie sporo wzlotów i upadków przed nami. Dziś jadę do lekarza, mimo, że miałam tam być dopiero w piątek. Tosia niby w porządku, ale jakby bardziej ospała...nie wiem...jest w niej od wczoraj coś, co mnie niepokoi, a czego sama dokładnie nie potrafię określić. Może to skutek uboczny działania nowych leków...Tak czy owak musi ją dziś zobaczyć lekarz.
-
Słuchajcie :-), przede wszystkim - na razie trochę za wcześnie jeszcze mówić o wielkim sukcesie, bo najbliższy miesiąc będzie decydujący, a na pewno wiecie, że nosówka rzadko nie pozostawia śladów. Poza tym - Tosia prawdopodobnie będzie do adopcji, bo kochać to jedno, ale mieć czas i możliwości utrzymania następnego zwierzaka, to drugie. Wiem, ile wysiłku i zaangażowania wymaga praca z psem (bo zakochać się w nim można bez większego wysiłku) i wiem też, że jeśli chcę traktować poważnie moją działalność fundacyjno-schroniskową, to po prostu nie będę miała dla Tosi tyle czasu, ile powinnam mieć, żeby ją dobrze wychować, zapewnić jej zajęcie, ruch itd. Do tego dochodzą jeszcze uwarunkowania domowo-rodzinne - serce mi się do Tosi wyrywa, ale rozum każe jej szukać nowego, jak najlepszego domu. I będę wybrzydzać, stawiać warunki i kontrolować. Oczywiście konieczne będzie podpisanie umowy adopcyjnej i zastanawiam się też nad kaucją na poczet sterylizacji Tosi - do zwrotu po przedstawieniu mi zaświadczenia od weta, że zabieg został przeprowadzony.
-
No ciekawe, kto przebąkiwał :diabloti: ! A Tosia ma się nadal dobrze, ale przed chwilą poznała ciężkie życie szczeniaczka, gdy została zdyscyplinowana przez moją Gruszkę - cóż, nie zagląda się starszemu do miski...:shake: ...i uszko teraz troszkę boli...
-
No, to macie jeszcze na dobranoc :loveu:
-
Nie, to nie ma wiele wspólnego ze mną. Mamy dobrego lekarza i wokół siebie dobrych ludzi, takich, jak Wy, którzy nam pomagają :-).
-
Ładna jest, nie? :loveu:
-
A więc Tosia waży - uwaga, uwaga - 3,5 kilograma!!!! Lekarz stwierdził dziś, że można uznać, iż mała zwalczyła infekcję :multi: , ale oczywiście nie może to osłabić naszej czujności, ponieważ wciąż grożą jej powikłania nerwowe. Dziś Tosia zaczęła kurację sterydami, która potrwa 3 tygodnie. Niestety w tym czasie może jej się obniżyć odporność, a więc muszę na nią bardzo uważać, dbać o to, by się dobrze odżywiała itd. Po zakończeniu kuracji trzeba odczekać 2-3 tygodnie, zanim malutka zostanie zaszczepiona, potem musi nabrać odporności, a potem .... może pojechać do nowego domu...:razz: hm...no właśnie tak, do nowego domu :wallbash: :comp26: :cry:. No, ale na razie wychodzi na to, że przynajmniej najbliższy miesiąc - dwa spędzi w moim domu :p. Chcecie zdjęć? A bardzo Was proszę - pierwsze to Tosia sprzed dwóch tygodni.
-
Poznań-jamnikowata wielkoucha Sonia...BRAWO, SAKSANA!!! :-)))
MonikaP replied to MonikaP's topic in Już w nowym domu
[quote name='Dabrowka']Moniko, wiem, że masz teraz trochę innych zmartwień (zwłaszcza jedno boksiowate mam na myśli ;) ), ale czy mogłabyś napisać, co u Soni? Czy nadal szuka domu? Czy może jednak państwo zdecydowali się dać suniom szanse na zaprzyjaźnienie się...[/quote] Niestety Sonia szuka nadal domu, a ja w tym całym zakręceniu posiałam gdzieś numer telefonu do tych państwa. Nie jestem też przy tym pewna, czy Sonia to właściwy pies dla nich, skoro mają dominującą sukę, bo ona (Sonia) także ma charakterek i obserwując ją w boksie widzę, że potulna to ona raczej nie jest. Myślę, że najlepszy byłby jednak dom bez innego psa. -
[quote name='sunrise']hurrrra! to wy sobie nie przeszkadzajcie i dyskutujcie a ja tylko powiem że bardzo się cieszę ,że meleństwo jest już zdrowe!!! moniko może podzieliłabyś się boksią troszkę i jakieś zdjęcia wstawiła?:eviltong: Aaa! i czy boksia ma jakieś już imię? No jak to, czy ma jakieś imię??? Przecież od wielu stron boksia ma na imię Tosia!!!:razz: :loveu:
-
No właśnie...zwłaszcza, gdy tyle emocji i zaangażowania wymagało uratowanie takiemu zwierzakowi życia...
-
Tylko, że widzicie...im więcej własnych zwierząt mam w domu, tym trudniej jest mi być domem tymczasowym dla tych schroniskowych... , dlatego to będzie trudny wybór...a młodemu pieskowi trzeba poświęcać sporo czasu, którego mogę nie mieć, angażując się w działalność "mojej" fundacji, schroniska itd. Na razie jednak o tym nie myślę, chcę tylko, żeby Tosia była zdrowa, a co będzie dalej - czas pokaże.
-
Cicho, Wy baby niedobre! :diabloti: Tosia jest do adopcji, nie wiecie? W terminie bliżej nieokreślonym, ale do adopcji. No :eviltong: .
-
Nie bójcie się :-). Poradziłam sobie z foksem, poradzę sobie i z boksią :p . Do rozpieszczania są koty, a psy niestety pewnych reguł muszą przestrzegać - dla obupólnego dobra ;-), co nie zmiejsza w żaden sposób mojej do nich miłości.
-
Łóżko mamy już duże i wygodne, natomiast mamy też innego psa - foksa, który wie, że łóżko, kanapa i fotel to nasze "legowiska", w związku z czym każdy kolejny pies będzie wychowywany dokładnie w ten sam sposób :-).
-
Tosia ma się dobrze i mam nadzieję (odpukać!), że już tak pozostanie. Znów troszkę przytyła :loveu: ! Powolutku zaczynam ją wychowywać i kontrolować swoje wybuchy czułości wobec niej :oops: :lol: , chociaż przyznam, że przychodzi mi to z trudem, gdy mała baryłeczka wtula się w moje ramię. Jednak zdecydowanie od wczoraj Tosia dowiaduje się, że do spania służy jej własne legowisko, a nie - moje ;-).
-
Tosia na razie bez większych zmian, czyli w miarę dobrze :-).
-
A więc jednak - Tosia waży już prawie 3 kilo!:loveu: Nie muszę jej już nawadniać, został tylko antybiotyk w zastrzyku, żelazo, probiotyk, dużo dobrego jedzonka i dużo przytulania. Od przyszłego tygodnia, o ile kupki nie zmienią się na gorsze, zaczynamy specjalną kurację, która, miejmy nadzieję, pomoże uniknąć nerwowych powikłań nosówki.