MonikaP
Members-
Posts
3601 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by MonikaP
-
Kiwi, ona nie ma wyłupiastych oczek, tylko zdjęcie było robione z b.bliska - siedziała mi pod nogami i wyciągała się w moją stronę :-). Tzn. wyłupiaste ma w normie ;-). Zapadłam na upał, bo ledwie żyję, Tosia też ledwie żyje i pochrapuje sobie albo na kafelkach w łazience, albo na drewnianej podłodze pod łóżkiem. Mam też czwórkę kocich smarkaczy, które ciągle chcą jeść i to niestety wciąż przez smoczek :roll: , za to nie potrafią korzystać jeszcze z kuwety. I dzieci, które skończyły rok szkolny. I boli mnie gardło oraz mam chrypkę. Czy ktoś ma pomysł na nauczenie Tosi, jak schodzić po schodach? Ona waży już 7 kilo....nosi się ją coraz trudniej... Aha, i jeszcze jedno pytanie...:oops: ... Czy pobyt w górach (niezbyt wysokich, od 600 do 900m.n.p.m.) nie zaszkodzi Tosi? To tak tylko na wszelki wypadek pytam...
-
Kori, do tego, co napisała ARKA dodam, że prawie rok temu było tu ,na Dogo poruszenie, bo do poznańskiej kliniki ktoś przyniósł ślepy miot do uśpienia i...uciekł, żeby nie zapłacić, a personel kliniki podobno się "zlitował" nad psiaczkami (czy też nie chciał ich usypiać na swój koszt....)....w ciągu kilku dni wszystkie poza dwoma umarły. Te dwa ja wzięłam do domu. Wieczorem jeden z nich już nie żył. Drugiego udało mi się przez tydzień utrzymać przy życiu, umarł na zachłystowe zapalenie płuc. I było właśnie tak, jak pisze Aniela - malutki pyszczek z trudem chwytający powietrze, płaczący przy każdym oddechu. Nawet nie zdążył otworzyć oczek, chociaż pełzał w moją stronę i przytulał się...Sama zawiozłam go do schroniska i poprosiłam o uśpienie, nie byłam w stanie patrzeć na jego cierpienie ani chwili dłużej. Myślę, że teraz zrobiłabym to od razu, nie czekając, aż zacznie się dusić.
-
Kori, ile masz lat? Chyba nie za dużo, prawda? Już wiem, doczytałam w innym wątku. Widzisz, Kori, moja córka jest starsza od Ciebie o niecały rok i ma już na to inne spojrzenie. Może wystarczająco się nasłuchała moich schroniskowych opowieści, może zbyt dużo kociąt, które próbowałam ratować, umierało na jej oczach...
-
Kori, biedne istoty, tak? A widziałaś Ty kiedyś taką istotę, która siedzi w boksie od 10 lat, ani razu z niego nie wyszła, ma reumatyzm, a siedzi na wilgotnym betonie, ledwie widzi, ledwie reaguje? Widziałaś kocięta, które przychodzą zdrowe, a po tygodniu mają już oczy i nosy zaklejone ropą i siedzą tak (o ile nie padną wcześniej) tygodniami, nikt ich nie chce zaadoptować, infekcje uszkadzają im wzrok, będą wiecznie zasmarkane, ciągle będą zarażać inne, jeszcze zdrowe koty? Widziałaś takie biedne istoty? Ja widuję je codziennie i naprawdę, coraz częściej myślę, że należy dawać szansę tym, które będą w stanie ją wykorzystać. Na przykład teraz w schronisku jest chyba z 20 zasmarkanych po pachy burasków - są leczone, ale jest ich po prostu za dużo, a w powietrzu jest gęsto od wirusów, więc efektów leczenia nie widać. Strach włożyć do klatki nowe kocięta, bo za dzień lub dwa też będą chore. Co proponujesz? Jak sobie z tym poradzić? Może jeszcze dołożyć do nich kotkę ze ślepym miotem, bo i takie podrzucają pod schronisko?
-
Tak, opowiadam się za usypianiem ślepych miotów, które pozostawione przy życiu powiększą grono schroniskowców albo będą miały na to bardzo duże szanse. A nawiasem mówiąc-wracając do pamiętnego wątku Taury- jakiś czas temu dostałam maila z zapytaniem, czy schronisko przyjmie szczenięta... wszystko wskazuje na to, że był to mail od właścicielki stajni, w której urodziły się szczenięta/innej osoby stamtąd. Parę dni później przyszedł drugi, w którym pisała, że sprawa jest już nieaktualna, bo maluchy jadą za granicę. To, że pojechały do Niemiec, to był tzw. "fuks". Gdyby nie to, być może siedziałyby już w schronisku, a na Taurę pewnie nikt by się nie oglądał. Dlatego uważałam, że powinno się je uśpić, dopóki można, a jeśli pomagać, to tym, które nie mają co jeść w schronisku. [quote name='kiwi']powiedzcie mi czym sie rozni uspienie slepego miotu od szczeniaka ? nigdy nikt nie odpowiedzial mi na to pytanie, te same osoby ktore podejmuja dramatyczna walke o zycie chorego szczeniaka opowiadaja sie za usypianiem slepych miotow powiedzcie mi na czym polega roznica, bo w sumie nei znam argumentow za tym przemawiajacych...[/quote]
-
Ach, no wiesz, Tosia walczyć z fontanną jeszcze nie próbowała, ale gdy ja postanowiłam przestawić zraszacz trochę dalej nie zakręcając wody, to Tośka dzielnie szła za mną, tylko potem nie wiedziała, jak wrócić :evil_lol: (bo ja biegłam, gdy woda leciała w drugą stronę). Jednak miłość do Pani zwyciężała, bo ja jeszcze kilka razy tak przesuwałam zraszacz i ona za każdym razem mi towarzyszyła, chociaż już wiedziała, że potem będzie prysznic :lol: .
-
Brzydka, brzydka ciotka Bodziulka, tylko by biednej Tośce wodę podłączała :razz: .
-
A Tosia sobie bryka...:loveu: A jak już sobie pobryka, to chowa się za moimi nogami i wygląda, o tak
-
Honey z poznańskiego schroniska- proszę o przeniesienie wątku!
MonikaP replied to MonikaP's topic in Już w nowym domu
Tak wyglądała Honey w przeddzień adopcji, gdy ją czesałam po kąpieli: [URL=http://img209.imageshack.us/my.php?image=resizeofdscn23416sn.jpg][IMG]http://img209.imageshack.us/img209/1327/resizeofdscn23416sn.th.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://img153.imageshack.us/my.php?image=resizeofdscn23432gu.jpg][IMG]http://img153.imageshack.us/img153/4236/resizeofdscn23432gu.th.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://img146.imageshack.us/my.php?image=resizeofdscn23450yp.jpg][IMG]http://img146.imageshack.us/img146/2896/resizeofdscn23450yp.th.jpg[/IMG][/URL] Muszę Wam powiedzieć, że wciąż zadziwia mnie psia intuicja. Gdy po kąpieli i czesaniu wprowadziłam Honey do boksu, powiedziałam "Honey, to będzie twoja ostatnia noc w schronisku. Jutro po Ciebie przychodzę". I gdy następnego dnia rano otworzyłam boks i ją zawołałam, pokazując smycz, Honey przybiegła z ogonem w górze (zawsze miała opuszczony) i z ogromną radością na pyszczku poszła ze mną - tym razem nie noga za nogą, a dziarskim krokiem, z wysoko podniesioną głową. Ona to czuła. Wiem już, że wieczorem była na spacerze na smyczy, gdy jej nowi Państwo odprowadzali gości na przystanek autobusowy i że była bardzo grzeczna. Kochana, słodka Honey, tak się cieszę, że ma swoich ludzi... -
[quote name='Decoris']Wyślę na priva namiary na hodowlę w Poznaniu - mieli nawet niedawno miot i napewno jeszcze go nie sprzedali......:cool1:[/quote] Bardzo proszę o te namiary, chociaż bynajmniej nie o szczenięta mi chodzi - ważne są dla mnie w ogóle telefony/adresy takich hodowli z Poznania/Wielkopolski.
-
Pilnie potrzebuję namiarów na hodowle psów tej rasy w naszych okolicach. Czy znacie jakieś? W internecie nie mogę znaleźć :-(.
-
Honey z poznańskiego schroniska- proszę o przeniesienie wątku!
MonikaP replied to MonikaP's topic in Już w nowym domu
[quote name='Camara']Moniko... rzadko mi się to zdarza, bo twarda baba jestem ;) ale spłakałam się ze wzruszenia jak bóbr i wcale sie tego nie wstydzę :p Jak będziesz miała okazję, to przekaż pozdrowienia Pani Izie :loveu: widac i ją urzekły niezwykłe oczy Guci :p[/quote] Przekażę :-). A najlepsze jest to, że te oczy w schronisku były takie smutno-cielaczkowe, a teraz są radosne :loveu: . -
Honey z poznańskiego schroniska- proszę o przeniesienie wątku!
MonikaP replied to MonikaP's topic in Już w nowym domu
1. Bigosie, lepiej załóż osobny wątek, bo tu ta informacja zginie, zwłaszcza, że wątek będzie zaraz przeniesiony do innego działu. 2. A żebyś wiedziała, Camaro, że mam wieści o Guci :-). Możesz o niej przeczytać tutaj: [URL="http://www.fundacja-canis-et-felis.com/gucia.php"]http://www.fundacja-canis-et-felis.com/gucia.php[/URL] -
Honey z poznańskiego schroniska- proszę o przeniesienie wątku!
MonikaP replied to MonikaP's topic in Już w nowym domu
Wiem już, że nowi opiekunowie Honey są nią zachwyceni, że Honey tarzała się w ciepłej, pachnącej trawie w ogrodzie, że chodzi za Panem krok w krok, że podaje łapkę i że w ogóle jest prze-ko-cha-na :loveu: . -
Honey z poznańskiego schroniska- proszę o przeniesienie wątku!
MonikaP replied to MonikaP's topic in Już w nowym domu
Dla starszej psiej pani domek pod Poznaniem, ze starszymi opiekunami, ogrodem i spokojną psią emeryturą :-). Będę ją odwiedzać. Mój kręgosłup jakoś żyje, za to potem długo musiałam czesać Honey na słońcu, żeby szybciej wyschła i teraz mam ramiona przypalone słońcem auć :oops: . -
Honey z poznańskiego schroniska- proszę o przeniesienie wątku!
MonikaP replied to MonikaP's topic in Już w nowym domu
Honey pojechała dziś do nowego domu :-). -
No przecież mówiłam, że szczepienie dopiero za tydzień albo dwa :eviltong: :p
-
Dory, ale ja jestem cały czas otwarta na wszelkie propozycje :razz: . Do szczepienia jeszcze trochę czasu i może jednak znajdzie się dla Tosi jakiś super-domek...
-
Hm :razz: :eviltong:
-
Ale Wy jesteście...:roll: ...Zamiast mnie zarzucić namiarami na wszystkich krewnych i znajomych królika, którzy marzą o małej bokserce, to Wy takie coś ...:razz:
-
Chodzi o powikłania nerwowe - niestety dość częste po nosówce. Tosia zakończyła kurację, która ma przeciwdziałać tej postaci nosówki,ale nikt nie może zagwarantować, że za parę lat nie zaczną się problemy z układem nerwowym. A mogą one być od łagodnych - np. tików, podskakiwania łapki itd. przez plątanie się łapek przy chodzeniu, aż po ataki padaczki czy paraliż.
-
Hmmm... Za jakieś 2 tygodnie Tosia zostanie zaszczepiona - o ile jej stan się (odpukać!) nie zmieni na gorsze. Jeśli w ciągu tych dwóch tygodni nie znajdę dla niej domu, co do którego będę pewna, Tosia zostaje u nas. Najbardziej boję się, że mimo wszystkich starań kiedyś powikłania nosówkowe dadzą o sobie znać i nowi opiekunowie Tosi nie będą jej już chcieli, oddadzą do schroniska, uśpią albo porzucą. Nie mogę na to pozwolić. Korespondując z Karoliną nie ukrywałam, że pomimo dobrego stanu Tosi teraz i leczenia, które na razie wydaje się skuteczne, może okazać się za parę lat, że jednak coś z tej choroby zostało - i wyraźnie napisałam, jakie mogą być tego objawy itd. Może to sprawiło, że nie zdecydowała się na adopcję? Nie winię jej za to, chociaż szkoda, że nie odpisała...
-
Ago, ja do Karoliny napisałam na temat Tosi długiego maila, ale nie odpisała mi. Jeśli ktoś się do Ciebie zgłasza w sprawie Tosi, to proszę, odsyłaj te osoby do mnie - schronisko.poznanskie@gmail.com .
-
Ona na razie nie umie się tam wdrapać i nawet jakoś specjalnie nie próbuje - tu bardzo chciała zobaczyć, co położył na łóżku mój synek :-).
-
Nie wiem, co napisać. Nie wiem. Ciągle rozważam za i przeciw, i nie umiem podjąć żadnej decyzji :-(. A tu proszę, Tosia tylko się ze mnie śmieje :razz: ;)