MonikaP
Members-
Posts
3601 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by MonikaP
-
W których schroniskach praktykuje sie spacery a w ktorych nie?
MonikaP replied to Franca81's topic in Schroniska
Poznań - niestety nie :-(. Aha, jest pomyłka w adresie - Bukowska 266. -
Co tam jest we mnie takiego kochanego to ja nie wiem, ale za życzenia i pozdrowienia bardzo dziękuję :B-fly::lol: .
-
Znając je obydwie mogę się tylko domyślić, że planują, jak by tu ściągnąć z szafki kuchennej coś smacznego. Mogę przewidzieć też podział zadań - Myszak wskakuje na blat, bierze co jego, resztę zrzuca na podłogę, a Tosia szybko ucieka ze swoją dolą :diabloti: . Przerabiam to co jakiś czas z Gruszką i trzema pozostałymi kotami :roll: .
-
Onienienienie, Tośka od paru tygodni śpi grzecznie na legowisku, albo na podłodze, jeśli jest jej za gorąco. A na zdjęciu obgryzała Myszowi uszy :evil_lol: .
-
Foksi z Poznania - mała, grzeczna sunia ma swój własny domek
MonikaP replied to supergoga's topic in Już w nowym domu
Ja zaglądam. Foksi jest śliczna. Wszystkie psy są śliczne. I tylko serce się nam wciąż łamie, bo wydaje się, że tylko my widzimy, jak bardzo one tęsknią za człowiekiem.... -
Nieee, kicia ma minę maksymalnie zblazowaną :evil_lol: . Nic jej nie rusza - Tośka ją obgryza, kładzie się na niej, a ona nic - zupełnie. No, czasem gdy Tosia ją za mocno chwyci za ogon, to są łapoczyny, ale poza tym Myszak (imię męskie, ale płeć żeńska) nawet przed nią nie ucieka, tylko przyjmuje ze stoickim spokojem te "wycierki" :lol: .
-
A oto zdjęcie specjalnie dla Andzi69 :loveu:
-
A ciocię Foksię to kto wychował, hę? :cool3: Mam szczerą nadzieję, że się w nią Tośka zapatrzy :roll: :lol: W sam raz, w sam raz, a nawet mogłaby jeszcze troszkę "zmężnieć", ale myślę,że przy takich psich "sportach", jak na zdjęciach, przyjdzie jej to bez trudu :loveu: .
-
Tosia wczoraj została wypisana ze schroniska i zaszczepiona. Rośnie, waży prawie 8 kilo. Dzikuje jak mały dzik :evil_lol: . Między nią a foksią-Gruszką zaczyna się nawiązywać nić porozumienia, oczywiście Tosia co jakiś czas "ma przypomniane", że jest smarkata, ale poza tym bawią się świetnie, o na przykład tak: A po skończonej zabawie grzeczna Tosia wie, że trzeba poczekać na swoją kolej do garnuszka z wodą :cool:
-
Kori, jesteś młodą osobą i nic dziwnego, że nie potrafisz tego zrozumieć i poradzić sobie z myślą o tym, że czasem tak właśnie trzeba. I powiem Ci, że wielu dorosłych - także tych, którzy "rozumowo" przyjmują to do wiadomości, a nawet sami to robią...wielu z nich też nie potrafi sobie z tym poradzić. Nie myśl,że lekarzom jest tak łatwo usypiać zwierzaka - młodego czy starego - przecież oni chcieliby ratować życie, leczyć, widzieć, jak pies czy kot wychodzi dzięki ich staraniom z choroby, jak znajduje nowy dom i cieszy się życiem. Myślę, że to ogromne obciążenie dla wielu weterynarzy, zwłaszcza pracujących w schroniskach. [quote name='Kori']Na razie nie mam mocy decydowac o sprawach - dac zyć czy uspić. NIe wiem, czy to dobrze czy to źle. Moze dobrze, moż emacie rację. Arka, bardzo ładnie to napisałaś.... :placz:Bardzije rozumiem,a le jeszcze nie jestemw stanie tego przyjąć do siebie, nei potrafiłabym czegos takiego zrobić sama :shake: Przepraszam,a el to na prawde jest trudne do zrozumienia, do zaakceptowania. Jeszcze do tego nei doszłam. Ale dobrze, z enapisałam co myśle, bo mi odpowiedziałyście i jestem bliżej niż dalej do nowego toku myślenia w moim zyciu. Człowiek wciąż się uczy..... Sama nie wiem, to trudny temat, ale widze dużo racji w waszych wypowiedziach[/quote]
-
Umierał..Smut dzięki Wam żyje i jest już bardzo szczęśliwy!!
MonikaP replied to Kasiek's topic in Już w nowym domu
Napisałam wczoraj do Kasiek o surowicy, ale nie otrzymałam odpowiedzi. Chciałabym wiedzieć, czy jest w ogóle sens ją wysyłać, jeśli pies jest chory od maja i nie wiadomo, czy w ogóle był leczony. Poza tym ona byłaby pewnie dopiero jutro, bo w tej chwili jestem bardzo mało mobilna i nie wiem, czy uda mi się ją dostarczyć na dworzec dziś wieczorem. -
Co zrobić, na razie musicie mi uwierzyć na słowo :eviltong: . Troszkę mi się ostatnio moje "ludzkie" życie poknociło i muszę dojść do siebie, ale obiecuję, że fotki za jakiś czas będą.
-
Tosia właśnie będzie szczepiona w schronisku, bo ona jest cały czas schroniskowa i muszę ją tam pokazać przed wypisaniem. Pojutrze ją adoptuję. Z tą smyczą to trochę żartuję, będę ją miała na ręku - ja też boję się zarazków.
-
Ha. No więc Tosia dziś zaczęła schodzić ze schodów :loveu: . Okazało się, że wystarczyło ją kilka razy "ściągnąć" po schodach chwaląc co chwila. A może Tosia po prostu dorosła... ;-). Poza tym uczy się chodzić na smyczy i idzie jej to już coraz lepiej. Pojutrze idę z nią do schroniska na szczepienie i po "wypis", więc chcę,żeby Tośka pokazała tam, jaka jest duża i jak pięknie chodzi na smyczy :p .
-
Zdjęcia oczywiście będą i relacje z życia Tosi, ale to trochę później - teraz sporo mam na głowie różnych..niezbyt przyjemnych spraw i nastrój nie ten... A Tośka właśnie padła zmęczona po klasycznej szczenięcej głupawce, czyli galopadzie w tę i z powrotem po pokoju z zabawką w pysku. Łomot jest przy tym niesamowity, bo na gładkiej drewnianej podłodze Tosi rozjeżdżają się łapy i co chwilę się o nie potyka :lol: . Co do schodów - ona nawet na smakołyki nie daje się skusić....
-
Oj, to mi dałaś teraz zadanie...:crazyeye: :lol:
-
No bo to jest tak...:roll: ...bezsenne noce, prostowanie psiej łapki, żeby wenflon się nie zagiął, kolekcjonowanie zastrzyków w łazience, liczenie małych kosteczek, oglądanie każdej kupki...ciągle świeża pamięć malutkiego, wymęczonego ciałka leżącego na moich kolanach w schronisku, nagła pewność i jasność tamtego dnia, że muszę ją zabrać, potężny foch, który musiałam strzelić przed mężem i wzmocnić szantażem, płaczem, krzykiem i ogólnie mało racjonalnym zachowaniem...Tak więc pamięć tego wszystkiego sprawia, że absolutnie nie mogę pozwolić na to, żeby ktoś inny oglądał, jak moja Tosia rośnie i staje się dużą bokserką kręcącą grubym tyłeczkiem. Z całych sił starałam się ratować jej życie i mam zamiar ją przez to życie już do końca przeprowadzić. Dziękuję dr Piotrowi Dąbrowskiemu za Jego determinację, za to, że dzięki Niemu Tosia z dnia na dzień wracała do świata żywych, chociaż długo wszyscy baliśmy się tym cieszyć. Dziękuję kochanym dziewczynom z Jego gabinetu za "bezlitosne" ;-) kłucie Tośki i za całowanie jej w pyszczek na pocieszenie po bolesnym zastrzyku. Dziękuję Wam wszystkim za pomoc i wsparcie - bez Was Tosia nie dałaby rady. Mam nadzieję, że będę się w stanie kiedyś odwdzięczyć. Na początku przyszłego tygodnia Tosia zostanie w schronisku zaszczepiona i dopełnię formalności adopcyjnych. I już nikomu jej nie oddam.
-
Honey z poznańskiego schroniska- proszę o przeniesienie wątku!
MonikaP replied to MonikaP's topic in Już w nowym domu
No więc wyobraźcie sobie, drodzy Państwo, że "moja" Honey, która przez rok w schronisku leżała sobie cichutko w boksie nie wydając żadnego dźwięku poza popiskiwaniem, gdy od niej odchodziłam, teraz....szczeka!!! Obszczekuje obcych, szczekaniem także dopomina się o spacerek, gdy zobaczy w rękach swojej Pani smycz, a dziś dowiedziałam się, że ...bawiła się z innym psem i brykała z nim na trawie jakby miała nie dziesięć lat, a trzy!!! -
Nie wiem, czemu nie mogę zmienić tematu, coś się pokrzaczyło z edycją. A weźcie przenieście ten wątek do innego działu. Na przykład "w nowym domu". Bo co tu dużo kryć...Tosia jest w swoim domu. Poddaję się. Idę spać. Jutro rozwinę temat.
-
No tak, tylko wiecie, ja nie mam wyjścia - muszę Tosię zabrać ze sobą.
-
Mądrale, lepiej mi powiedzcie, jak ją nauczyć schodzenia po schodach? Bo mieszkamy w trzypoziomowym szeregowcu i trochę trudno mi już schodzić z Tosią pod pachą, gdziekolwiek idę :roll: .
-
[quote name='kiwi']no prosze! wydalo sie sierpien z tosia juz zaplanowany :loveu: a nam tu kit wciska ze domu szuka :roflt::roflt::roflt::roflt::roflt::roflt: Nie nie nie, to tak na wszelki wypadek, czy tego nie widać??? :razz: Na razie nikt odpowiedni się nie zgłosił, zresztą pewnie każdy, kto słyszy, że pies był ciężko chory i że może mieć jeszcze kiedyś kłopoty ze zdrowiem, zaczyna się zastanawiać... Dopóki była mowa o tym, że Tosia jest wycieńczona i zagłodzona, to miałam kilka osób chcących ją adoptować, a gdy okazało się, że ma nosówkę, to już zainteresowanie było jakby mniejsze :roll: . Może to i lepiej...:p
-
:mad: Wy się doigracie kiedyś :mad: :razz: A kto mnie będzie wtedy nosił, bo Tosia do sierpnia pewnie jeszcze troszkę zwiększy wagę? :p
-
No właśnie, o to mi chodziło - czy taki wyjazd nie jest zbyt obciążający. Chociaż z drugiej strony to my sami też się forsować nie będziemy, raczej chodzi o spokojne spacery dla całej rodziny. W tym samym miejscu byliśmy zimą i wielkich gór tam nie ma ;-).
-
No....sterydy to ona dostawała, ale ta kuracja została zakończona 2 tygodnie temu... Tosia rośnie, nie wiecie? :razz: I ma apetyt :razz: . Ot co :loveu: . Góry to okolice Piwnicznej, a ściślej Sucha Dolina.