MonikaP
Members-
Posts
3601 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by MonikaP
-
Przepraszam, byłam większość czasu z dala od komputera, a potem były jakieś problemy z Dogo. Tosia według domowej wagi waży już 3 kg, ale nie chce mi się w to wierzyć - sprawdzimy u weta, do którego wybieramy się przed 19. Kupki mają zdecydowanie lepszą konsystencję, ale lepiej nie zapeszać. Cała Tosia robi się słodka i klopsikowata, przynajmniej w porównaniu z tym, co było dwa tygodnie temu. No i na pewno jest większa! :multi:
-
W imieniu Tosi bardzo dziękuję Funduszowi :-). Tosia psoci i rozrabia na zmianę z robieniem słodkich minek :loveu: . I nawet udka ma już jakby grubsze i większe :cool: . A gdy ją biorę na ręce, to już nie czuję kosteczek, tylko fajne, "bysiowe" - boksiowe ciałko.
-
Dzisiaj Tosia była u lekarza i na gabinetowej wadze ważyła AŻ 2,55kg! :multi: Kupki trochę lepsze, cała Tosia też jakby silniejsza, ale na razie nie zapeszajmy, bo niestety mogą nas jeszcze czekać różne przykre niespodzianki.
-
Według mojej domowej wagi Tosia waży już 2,5 kilo! W zeszły piątek, gdy ją brałam, ważyła 2. Kupki wczoraj wieczorem i dziś w nocy były ładne, ale dziś znów brzydkie, nosówkowe (szara galareta). Natomiast sama Tosia rozrabia, biega z kapciami, walczy ze skarpetką, nogawkami, rękawami i co jej się nawinie pod pyszczek :lol: .
-
A to Tosia dziś, gdy wyszła na chwilę do ogrodu:
-
Tosia cała jest pokłuta :-(. Kupki bez większych zmian. Humor dobry, za wyjątkiem chwil, gdy jest nawadniana wielką strzykawą z grubą igłą :placz: , ale i tak jest niezwykle dzielna.
-
Faro, lekarz nie daje na razie większych szans, niż na początku, bo nosówka to bardzo podstępna i długo się ciągnąca choroba - może mieć różne fazy przedzielone okresami pozornego wyzdrowienia. Dlatego mój optymizm jest bardzo ostrożny. Najbardziej się boję nerwowej postaci nosówki, bo ona właściwie oznacza koniec... Oby udało się nam jej uniknąć...
-
To nie ja mam tę wolę walki, a Tosia - ja tylko usiłuję ją w niej podtrzymać. Faro - wycieku ropnego z oczka już nie ma, wprawdzie i nosek, i oczka są wilgotne, ale na szczęście nie jest to już ropa.
-
Faro, Tosia ma się nieźle, dokazuje, podskakuje, znów przybrała na wadze - całe 10 dag!Na pewno jest jej "więcej" - czuję to biorąc ją na ręce! Kupki są może troszkę bardziej zwięzłe, ale w dalszym ciągu brzydkie - lekarz określił je jako typowe dla nosówki. Na razie chyba nie będę badać jej kału, bo ona jest zbyt słaba na odrobaczanie, a wszystko wskazuje na to, że przyczyną biegunki jest przede wszystkim infekcja. Tosia dostaje Trilac na odbudowanie flory bakteryjnej przewodu pokarmowego. Ponieważ tak, jak pisałam, nie mamy już gdzie założyć wenflonu, nawadniałam dziś Tosię podskórnie - biedaczka wyglądała jak balonik, nie można jej było dotknąć, bo leciała z niej woda. Najważniejsze jednak, żeby to wszystko pomogło.
-
Tak, właśnie rozmawiałam z lekarzem, zaraz zacznę ją nawadniać podskórnie, ale nie będzie łatwo, bo przecież ona jest maleńka i chudziutka, a płynów musi dostać...hoho....
-
No i klops. Nie ma wenflonu. Płyn na pewno szedł pod skórę, zamiast do żyły, a ponieważ Tosię przy tym chyba szczypało, nawet po odłączeniu kroplówki, wystarczyła chwila mojej nieuwagi (mimo, że wenflon był jeszcze zakryty bandażem i plastrem) i drenik już był na wierzchu, wyrwany :-(. Nie wiem, co teraz, jej nie ma już gdzie kłuć :placz: . Za chwilę będę musiała zadzwonić do lekarza i mu o tym powiedzieć... jest mi tak głupio, bo wczoraj specjalnie dla nas przyjeżdżał do gabinetu o 22, solidnie się namęczył, żeby ten wenflon założyć...Jak teraz nawadniać Tosię?
-
Tosia już dostaje Hemofer w kroplach i kwas foliowy. Co do dalmatyńczyka - jest to nieduża (drobna) suczka, wysterylizowana, raczej niezbyt młoda. Nie jest agresywna, raczej przyjaźnie nastawiona do ludzi.
-
Kupki dalej nieciekawe, a wręcz paskudne :-(. Zobaczymy, czy zdziała coś dodawanie Trilacu do karmy. Zamówiłam specjalną pastę z probiotykiem dla szczeniąt, ale będzie dopiero na początku tygodnia. Niestety z wenflonem znów są kłopoty, płyn zamiast iść do żyły chyba leci pod skórę :shake: ...Nie wiem już, co robić, na razie sprawdzam, czy na pewno tak jest...nie wiem, gdzie jeszcze można założyć małej wkłucie, bo wszystkie łapki już są pokłute :-(.
-
Tosia spała dziś część nocy pod kroplówką, niestety ciągle interesuje się wenflonem, mimo, że między kroplówkami jest zabandażowany i zaklejony plastrem. Ta nóżka to ostatnie miejsce,w które można się było wkłuć, więc jeśli mała zniszczy sobie wenflon, będą poważne problemy z nawodnieniem jej :-(. Dziś obie obudziłyśmy się wcześnie rano, Tosia zjadła, a potem przytuliła się do mnie i....no cóż, obudziłyśmy się godzinę temu :oops: ... - ja nieprzytomna, a Tosia pełna chęci do walki ze skarpetką, rękawem koszuli powieszonej na krześle, kocim ogonem, rożkiem dywanu i Bardzo_Niebezpieczną_Czerwoną_Torbą stojącą na podłodze :diabloti: .
-
Musiałam jechać z Tosią o 22 do lekarza, bo okazało się, że wenflon już do niczego się nie nadaje. Nie bez trudu udało się wreszcie założyć nowy i teraz Tosia ma go na nóżce. Malutka miała też zbadaną krew i niestety wyniki są fatalne - m.in. b.silna anemia. Od jutra Tosia będzie dostawała Hemofer w kroplach i kwas foliowy.
-
Dziękujemy wszystkim za życzenia i ciepłe myśli :-).
-
Nie, lekarz jednoznacznie uważa je za jeden z objawów nosówki, wygląd mają zresztą dla tej choroby charakterystyczny. Dziś Tosia została zbadana, ma dobrą temperaturę, ale niestety przez tę biegunkę znów się odwadnia, chociaż wydawało się, że udało się już to zahamować. Dostałam dla niej kroplówki i leki na następne 3 dni. Rokowania są w dalszym ciągu bardzo ostrożne, bo nosówka to podstępna choroba.
-
Kupka bez zmian.
-
Tosia ładnie dziś w nocy spała, a rano sama zeskoczyła z łóżka, przyprawiając mnie o zawał, bo byłam pewna, że cała się połamała. Grzeczna sunia, nie chciała robić kupki na pościel i w desperacji postanowiła sama zejść z łóżka :cool: . Teraz jest po śniadaniu i rozprawia się z pewną Barrrdzo_Groźną_Skarpetką_Zawiązaną_Na_Supełek :diabloti:
-
Tak, pamiętam o telefonie :-) - jak tylko podłączę Tosię do kroplówki - nadchodzi pora, gdy ona robi się śpiąca i właśnie chcę to wykorzystać na nawodnienie jej. Najpóźniej z pół godziny będę dzwonić.
-
Tosia psychicznie czuje się na pewno nieźle - rozbrykała się, rozbawiła, tylko gdy widzę, jakie robi kupki, to mnie w gardle z niepokoju ściska... Za jakieś pół godziny przygotowuję jej kroplówkę i będzie tak kapać do północy albo i dłużej.
-
Zgodnie z obietnicą, oto zestawienie dotychczasowych wpłat na rzecz Tosi i kosztów jej leczenia itp. Ponieważ apel o pomoc dla malutkiej zamieszczony był na kilku forach ( Dogomania, miau, bassety), a osoby wpłacające przeważnie nie wpisywały na przelewach swoich nicków, żeby nie robić bałaganu podaję imiona i pierwsze litery nazwisk oraz nazwę miejscowości - za wyjątkiem wpłaty pierwszej, z Funduszu. Jeżeli ktoś wolałby, żeby zamiast imienia widniał jego nick, bardzo proszę napisać na pw, a zaraz to zmienię :-). Wpłaty do 21 maja maja 2006: 150zł - Alarmowy Fundusz Nadziei na Życie 30zł - Mirosława T. - Przemyśl 30zł - Małgorzata Maria K. - Poznań 20zł - Joanna Lidia S. -Łódź 20zł - Małgorzata Ł. - Piekary Śl. 20zł - Ewa B. - Konstancin 20zł - Mirka - Chełmno 15zł - Mariola S-Sz. - Kraków 35zł - Anna i Piotr M. - Warszawa 120zł - Jolanta P. - Poznań 100zł - Michał W. - Poznań - nie-forumowicz surowica dla Tosi - Faro - Kraków ! RAZEM: 605 zł WYDATKI do 21 maja 2006: Karma: 150 zł Weterynarz: 217 zł - szczegółowe koszty - na życzenie RAZEM: 367 zł zostało: 238 zł Na bieżąco są kupowane saszetki Convalescence i opłacane są wizyty weterynaryjne - jutro jest kolejna. Bardzo proszę o wiadomość, gdyby zaszła potrzeba wyjaśnienia któregokolwiek z punktów! Jeszcze raz z całego serca dziękuję wszystkim za wpłaty! :-) Dzięki Wam Tosia ma większe szanse na przeżycie.
-
Tosia ma niestety znów bardzo brzydkie kupki - szare, śluzowate i pojawiła się w nich krew :-(. To pewnie jednak nie jest w ogóle sprawa diety, tylko jeden z objawów choroby... Mała dostaje teraz tylko Convalescence, a jeśli go nie chce, to podaję jej prosto do pyszczka strzykawką - zwykle po jednej porcji "zaskakuje" i dalej pije już sama. Wieczorem czeka ją jeszcze kroplówka, a niedługo - zastrzyk. Jutro wczesnym popołudniem kontrola u weta. Tak się o nią boję. Jest wesoła, zawadiacka, ale to wszystko jest cały czas tak kruche...
-
Tosia jest pod kroplówką, mam nadzieję, że to tylko osłabienie spowodowane podaniem wczoraj surowicy.
-
Faro, bardzo Ci dziękuję, na pewno będę pytać - byle tylko Tosia żyła... Dziś od rana mnie trochę martwi, bo nie chce jeść i kupka znów była nieciekawa :-(.