Jump to content
Dogomania

MonikaP

Members
  • Posts

    3601
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by MonikaP

  1. I wyobrażasz sobie, że w to udeczko muszę jej dawać zastrzyk domięśniowy? :placz:
  2. Tosia mi się trochę nie podoba - nie chciała teraz jeść, położyła się na legowisku i jest jakaś taka...zmarnowana... Boję się o nią. Chyba jutro z samego rana pojadę na dyżur do kliniki AR, tam są dobre wetki, może będzie też czynne laboratorium, to zrobię od razu badania. Czy można u nas zbadać kał/krew/ nie wiem już co na obecność wirusów nosówki? Swoją drogą na robale też zbadam.
  3. Będziecie Wy cicho!? :cool3:
  4. Czy ktoś może mi powiedzieć, co zrobić, żeby się po uszy nie zakochać w Tosi? Mój osobisty mąż, który najpierw absolutnie nie chciał widzieć suni w domu, teraz patrzy na nią zachwyconym wzrokiem. Ona będzie do adopcji, ona będzie do adopcji, onabędziedoadopcjionabędziedoadopcjiona będziedoadopcjionabędziedoadopcji :placz:
  5. Dziękuję :-). W poniedziałek porozmawiam o tym preparacie z wetem, bo nie chciałabym "przedobrzyć" - malutka dostaje antybiotyk w zastrzyku, Catosal (Catosol? nie pamiętam) i coś jeszcze, plus Nifuroksazyd. Pije i je normalnie - na szczęście :-).
  6. Kupki są jakby ciut lepsze - dostała wczoraj Smectę, a potem w nocy i rano Nifuroksazyd w syropie (dla dzieci). Ważne, że ma apetyt i pije wodę, ale na razie stanowczo za wcześnie, żeby mówić o zdecydowanym polepszeniu.
  7. Dziękuję wszystkim za chęć pomocy :-) Nie wiem, czy regulamin Dogo pozwala na publiczne zamieszczenie numeru konta - to pytanie do moderatorów... Pomoc finansowa jest jak najbardziej potrzebna, bo Tosia musi dostawać najlepszą karmę, a podejrzewam, że będą konieczne jakieś badania diagnostyczne, których schronisko niestety nie robi - tzn. można tam np. pobrać krew, ale próbkę trzeba już zawieźć do laboratorium prywatnego. No i wciąż jest niebezpieczeństwo nosówki :-(. I tu pytanie - czy w Polsce robi się jakieś badania (nie wiem - kału? krwi?) pozwalające rozpoznać nosówkę czy parwowirozę, zanim rozwiną się pełne objawy? Boksiunia dziś spała ze mną, tzn. ona spała, a ja - jak przy noworodku ;-). Kilka razy w nocy ją wysadzałam i przystawiałam do miseczki, więc troszkę jestem nieprzytomna, ale to nie ma żadnego znaczenia, byle jej było lepiej. Jeśli chodzi o robale, to prawdę mówiąc nie wiem, ale podejrzewam, że w tym stanie odrobaczanie nie jest na razie wskazane. Jej brzuszek nie jest rozdęty, on się po prostu napełnił jedzonkiem :-). Teraz Tosia znów śpi na moich kolanach, a rano nawet próbowała szczekać na kota :loveu: .
  8. Wiem...ona w dodatku już przyszła do schroniska w fatalnym stanie, a w ciągu ostatnich dni jeszcze się pogorszyło. Kiedy dziś w południe zostawiałam ją w szpitalnym boksie (z zamiarem przyjeżdżania do niej dziś i przez weekend co 3 godziny z karmą i lekami), zamknęłam za sobą drzwi i nagle usłyszałam jej płacz, to już wiedziałam, że muszę stanąć na głowie, ale ona nie może spędzić sama już ani jednej nocy. No i jest :-). Jestem teraz w sypialni, a Tosia śpi w torbie, owinięta kocykiem. Tak bym chciała dać jej siłę do życia...
  9. Faro, bardzo Ci dziękuję za link. Gdy trochę odetchnę, na pewno do niego zajrzę. Boksia przejściowo dziś rano miała lepsze kupki, potem, właśnie po kurczaku z kleikiem ryżowym było gorzej, teraz znów jest trochę lepiej. Ona jest u mnie dopiero od godz. 14:30, więc za wcześnie mówić, co jej szkodzi, a co pomaga. Zauważyłam, że na razie bardziej jej smakuje karma rozmoczona, niż sucha, więc taką dostaje, poza tym Convalescence i kurczak z kleikiem. Właśnie zjadła i znów podsypia na moich kolanach :-).
  10. Foteczki będą później, bo na razie są w aparacie - jeszcze ze schroniska. Tosia była dziś nawet w ogrodzie - spała sobie w torbie, wystawiała pyszczek do słońca, gdy ja "dłubałam" w ziemi :-). Jednak wtedy zdjęć nie robiłam - postaram się jutro.
  11. Malutka ma na razie "robocze" imię "Tosia", chociaż najczęściej mówię na nią "boksia" albo "malutka". Zdarza się też "kicia" :oops: . Na zmianę je i śpi. Wypiła drugą połowę Convalescence, zjadła rozmoczoną suchą karmę z odrobiną gotowanego kurczaka i ma taaaki okrągły brzuszek. Jak sobie przypomnę, jaki miała wczoraj - pomarszczony, chudziutki...
  12. Andziu kochana, bardzo dziękuję, zaraz wyślę. Kicia dostała dziś po ogonie ode mnie, bo próbowała maleńką podrapać. I w ogóle chodziła oburzona na paluszkach, z ogonem wygiętym w pałąk. Zapomniało się, jak to się było nowym w tym domu...:razz: ...tylko, że jak się było nowym, to się ofukało wszystkie koty, rzuciło z pazurami na psa i wpakowało Pani do łóżka :diabloti: .
  13. Na razie jest u mnie na zasadzie sanatorium/domu zastępczego - jakkolwiek to nazwać. Na szczęście schronisko ufa mi na tyle, że bez większych problemów mogę brać w ten sposób psy (to mój trzeci raz). Boksia jest cały czas "własnością" schroniska, a gdy wydobrzeje, będę jej szukała domu. No chyba, że... boksia zwojuje sobie wszystkich w domu i ...już zostanie, ale o tym za wcześnie mówić. Najważniejsze, żeby przeciągnąć ją całkowicie na ten świat i przekonać, by na nim została jeszcze przynajmniej 10 lat :-). Tak czy owak próg schroniska przekroczy już tylko przy okazji kontrolnych wizyt lekarskich.
  14. Odczytywać nie musiałam, bo to jest coś, co mi spać nie dało. "Siła wyższa" się ugięła i ....boksinka maleńka jest u mnie. Oby to, co próbuję dla niej zrobić, powiodło się...musi się powieść....
  15. Piszę krótko, bo jestem padnięta, a dom leży odłogiem, a ja siedzę teraz na krześle, a na mnie leży...BOKSIA!!!! Wypiła pół saszetki Convalescence, zjadła miseczkę karmy "Starter" RC dla malutkich maluszków, jeszcze w schronisku zjadła też kurczaka z płatkami ryżowymi. Przed południem nie miała biegunki, teraz niestety już ma. Do karmy dodaję Smectę. Czy ktoś zna coś jeszcze p/biegunkowego, co mogę jej dać, gdyby Smecta nie podziałała? Jutro i pojutrze dam jej zastrzyki - dostałam ze schroniska. W poniedziałek kontrola u naszego (schroniskowego) weta. Jeżeli ktoś może wspomóc boksię finansowo, będę bardzo wdzięczna.
  16. Wzięła się stąd, że ktoś ją przyniósł i powiedział, że znalazł...
  17. Tak, ktoś powinien to zrobić. Na przykład ja. A ja nie mogę - tzw. siła wyższa. Nie wiem, czy ktoś jeszcze by mógł, bo schronisko nie ma zwyczaju wydawania zwierząt w takim stanie...i bardzo proszę tego nie komentować, bo jest to niezależne ode mnie. Jedyne, co mogę zrobić, to przyjeżdżać do malutkiej kilka razy dziennie, pilnować, żeby zjadła coś pożywnego i ciepłego, popieścić i...niestety...to wszystko :-(. Za kilkanaście minut u niej będę z ciepłym kleikiem ryżowym i mięskiem.
  18. Bodziulko, bardzo Ci dziękuję, ale na razie ona nie jest do adopcji i nie może być nigdzie ogłaszana, dopóki jej stan się nie poprawi. W tej chwili trzeba ją przekonać, że warto żyć na tym świecie.
  19. A czy taka słodka kaszka jej nie zaszkodzi? Bo ona ma też biegunkę :-(. Mój mail: schronisko.poznanskie@gmail.com, GG 4879030.
  20. A może z innej beczki - czy macie jakieś sprawdzone domowe sposoby na utuczenie takiej maleńkiej chudzinki?
  21. Ago, na razie zaczęłabym od podawania jej saszetek Waltham Convalescence - to taka b. pożywna papka (do rozrobienia z proszku) - jedna saszetka kosztuje 7 zł, do tego może jakieś puszki dobrej firmy, albo sucha karma dla maluszków. Jutro spróbuję jej zawieźć trochę gotowanego kurczaka - może się przełamie i zacznie jeść... Wolałabym nie kupować na razie dużych opakowań karm, bo nie wiadomo, co ona w ogóle będzie chciała z tego jeść.
  22. Malutka boksia bardzo potrzebuje dobrego i pożywnego jedzonka!!!:placz:
  23. Czy ktoś pomoże kochanej suni?
  24. Bardzo prosimy o pomoc dla malutkiej suni!!!
×
×
  • Create New...