Jump to content
Dogomania

MonikaP

Members
  • Posts

    3601
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by MonikaP

  1. Delikatna, nieśmiała, przestraszona. Honey. Troszkę mniejsza "wilczyca" z pięknym, gęstym futrem. Starsza, wysterylizowana, ok.10-letnia sunia, która latem ubiegłego roku stała się dla kogoś ciężarem i znalazła się w schronisku... Przez pół roku po prostu leżała w boksie i nie chciała nawet spojrzeć mi w oczy. Od paru tygodni wodzi za mną wzrokiem, liże po rękach, popiskuje... Honey chyba już niezbyt dobrze widzi, ale z całej siły wytęża oczy i wpatruje się we mnie, gdy przychodzę się z nią przywitać. Dziś drugi raz czesała ją "moja" wolontariuszka, która jednocześnie słodko do niej mówi, głaszcze, przytula.... Biedna Honey, wygląda tak, jakby nikt nigdy jej czule nie dotykał, drży, piszczy cichutko, ale zostawiona na chwilę patrzy z tęsknotą, z prośbą o jeszcze. Ona tak bardzo potrzebuje kontaktu z człowiekiem... Wolontariuszka Kamila będzie się zajmować sunią regularnie - tak, żeby otworzyć ją na świat i ludzi. Może ktoś chciałby dać dom spokojnej, cichutkiej Honey? Teraz mieszka w boksie 3/4 i ma numer XNL490... [B][IMG]http://upload.miau.pl/1/46614.jpg[/IMG][/B] [B][IMG]http://upload.miau.pl/1/46611.jpg[/IMG][/B]
  2. Oto Digger wreszcie ciekawy świata :-) [B][img]http://upload.miau.pl/1/46597.jpg[/img][/B]
  3. Dziś Digger...zamachał do mnie ogonem i obwąchał moją rękę :multi: . Zrobiłam mu parę zdjęć, właśnie je przegrywam - może któreś będzie się nadawało do pokazania.
  4. Aniu, o tym, co przeżyłam, staram się zapomnieć, chociaż i teraz nie bywa łatwo, bo zwykle tak jest, że im bliżej konkretów, tym więcej przeszkód i kończą się kurtuazyjne rozmowy, a zaczynają negocjacje :cool3: , ale w tej chwili jestem już dobrej myśli. Najważniejsze sprawy są omówione, a co będzie dalej - czas pokaże ;-).
  5. [quote name='basiaap']Dziewczyny, jestescie świetne:iloveyou: :beerchug: Wszystkie:)) Szczególne brawa dla Moniki P.- nie tylko za Marcelinkę i Marcela, ale przede wszytskim za to, że była pierwszą osobą na tyle zdeterminowaną, żeby cierpliwie przekonywać kierownictwo poznańskiego schroniska do sensu wolontariatu. Naprawdę wiele się tam w tej kwestii zmieniło... Dzięki tobie, Moniko:buzi:[/quote] Aniu, eee, co Ty piszesz??? Marcelinka i Marcelek to zasługa Bei, ja zrobiłam tylko zdjęcia (i wymyśliłam imiona ;-) ). A wolontariat...i nie tylko...oby się udało :cool1: ...
  6. Oj, jaka piękna Marcelinka/Mysia!!! A to, że Mysia, to bardzo mi się podoba, bo i ja bywam Mysią gdzie indziej w internecie :cool1: .
  7. Byłam dziś na chwilę w schronisku. Diggerowi z budy wystaje tylko czubek nosa - leży przytulony do "towarzysza niedoli". W budzie ma słomę, wejście jest zasłonięte "kotarą" z bardzo grubego materiału, ale to i tak za mało w taki mróz...
  8. [quote name='la_pegaza']on chyba idzie na rekord ,tylko o 21 zmienił bok na którym leżał. rano przychodzi i domaga się głaskania, lubi biegać i zaplątywać się w prześcieradło.[/quote] Wiesz, ja myślę, że Marcelek musi odespać to całe zamieszanie schroniskowe - teraz jest mu cicho, spokojnie i mięciutko, nikt nie szczeka, nie spycha go z posłania, nie zawraca małego, jamniczego łebka ;-).
  9. IXIona, bardzo dobrze Cię rozumiem. Od roku bardzo często bywam w schronisku, robię zdjęcia, czasem coś więcej... Wiem, że ludzie tam zatrudnieni mają ciężką pracę. Większość z nich wykonuje ją tak, jak potrafi najlepiej i - czego wcale nie byłam taka pewna na początku, a teraz jestem - większość z nich ma dużo serca dla zwierząt. Ja wciąż się uczę i dowiaduję o tych ludziach nowych rzeczy - na przykład niedawno rozmawiałam przy psich boksach z jednym z nich i...człowiek, o którym nie miałam dobrego zdania, bo wyglądał zawsze na mocno "wczorajszego" i niestety przeważnie niezbyt dobrze odnosił się do ludzi odwiedzających schronisko, nagle zaczął w piękny, ciepły sposób mówić o psach, przy których staliśmy. I widzę więcej takich osób w schronisku.... Tak się składa, że zajmuję się organizowaniem wolontariatu w naszym schronisku. Powiem Ci, że zgłasza się sporo osób, które są skłonne biegać z taczkami, zbierać psie kupy czy roznosić miski z karmą. Niestety nie jest to możliwe, bo kierownictwo schroniska wychodzi z założenia, że tacy ludzie nie są potrzebni. Dlatego staram się znaleźć im inne zajęcia. Bo wydaje mi się, że o ile są z pewnością schroniska, w których taka "fizyczna" pomoc jest bardzo potrzebna (bo np. jest zbyt mało pracowników), to w innych wolontariusze powinni robić to, na co "etatowcy" albo nie mają czasu, albo ochoty, czy raczej nie tyle ochoty, co nie jest to uznawane za niezbędne - choćby czesać czy kąpać psy, robić im zdjęcia, szukać nowych domów. Wiem, że jeśli w schronisku jest kilkaset psów, to te parę adopcji więcej nie robi wrażenia, ale jeśli usłyszą o nich ludzie "z zewnątrz", to jest szansa, że przyjdą do schroniska, wezmą jeszcze jednego psa, zachęcą do tego innych. Że schronisko zacznie być dla społeczeństwa czymś więcej, niż "zakazanym miejscem" gdzieś na uboczu. Wiem, jak często pracownicy jeżdżą na interwencje. Wiem, jak przedziwnie się one kończą. Wiem, jacy dziwni ludzie potrafią się w schronisku pojawiać, chcąc oddać lub wziąć psa. I wiem, jak łatwo stracić tam cierpliwość do "obcych". Jednak zamknięcie się na świat zewnętrzny to najgorsze, co można zrobić.
  10. [quote name='Sylka']Ok, zrobcie co chcecie. Ja chcialam pomoc.[/quote] Sylko, a czy nie możesz na przykład zrobić podobnego plakatu, ale zachęcającego do adopcji Diggera? To już byłaby pomoc :-).
  11. Sylko, ja to rozumiem, ale mam też okazję widywać Diggera od ponad miesiąca i on nie wygląda na psa, który umiera z tęsknoty za właścicielem, ani na takiego, który miał dużo do czynienia z dobrymi ludźmi. Dlatego sugerowałabym raczej szukanie mu nowego, cierpliwego opiekuna, a nie sprawdzanie, kim był poprzedni.
  12. Gonia już wie, że ja mam dziś wyjątkowo podły nastrój i same czarne myśli, ale...Digger siedzi w schronisku od +/- 10 grudnia (tak więc nie wiadomo, czy to na pewno pies, którego widziała Sylka)- ja mu zrobiłam zdjęcie 12 grudnia na kwarantannie, ale to nie oznacza, że był to jego pierwszy dzień w schronisku. Od tego czasu minęło półtora miesiąca i nikt takiego psa nie szukał - ani w schronisku, ani przez ogłoszenia w gazetach. Digger jest nieufny w stosunku do ludzi, nie nawiązuje kontaktu - być może jego właściciel wcale dobrze go nie traktował. Poza tym w tej chwili to on nie czeka, aż go dotychczasowy opiekun[B] odbierze[/B], tylko aż go [B]kupi[/B], uiszczając stosowną opłatę, co, jak widać na przykładzie innego pieska, o którym pisała Sylka, dla niektórych jest przeszkodą nie do przeskoczenia...
  13. Oj, jakże się cieszę :loveu: ! Ja również będę czekać niecierpliwie na relacje, zdjęcia itd. itp :-). Co do "szorściaka", to prawdę mówiąc nie mogłam go dziś znaleźć, ale w taką pogodę to na jego miejscu siedziałabym w wewnętrznym boksie i kto wie, czy po prostu się nie schował. Jego wiek jest określony na ok.7 lat,piesek jest dość zadziorny i szczekliwy ;-), ale wierzę, że i dla niego się znajdzie dom. Zaraz dam tu jego zdjęcie. O, proszę. Może nie do końca jamnik, ale coś na kształt ;-). Jak sądzicie? [URL=http://img218.imageshack.us/my.php?image=resizeofdscn94643pi.jpg][IMG]http://img218.imageshack.us/img218/5525/resizeofdscn94643pi.th.jpg[/IMG][/URL]
  14. Do schroniska jednak nie dotarłam, ale wiem, że Marcelek tam jest. Myślę, że najlepiej byłoby jeszcze jutro tam zadzwonić (zresztą, jutro to ja tam na pewno będę więc sprawdzę jeszcze raz ), żeby się upewnić przed piątkiem.
  15. [quote name='Bea1']Monika to jest oczywiste i ja się absolutnie nie dziwię...dowiedz się jutro proszę o tamtego..ja nie mogę dzwonic z pracy..zadzwoń do schroniska, Pani obiecała sprawdzić..:loveu: proszę:mad:[/quote] Ja nie zadzwonię, ja tam pojadę, mimo, że mnie zaraz będą próbowali wygnać - bo chora jestem i "mam o siebie dbać" :oops:. No, ale nałóg jest nałóg :diabloti: . Sprawdzę kartę Marcelka, spróbuję go wypatrzyć w boksie i dowiem się, czego się dowiedziała pani z biura :cool1: .
  16. Niestety, przy tylu psach i jednym lekarzu w schronisku niemożliwe jest zadbanie o każdego psa tak, jak powinno to być robione :-(...Dlatego pieski często wymagają dodatkowego "podreperowania" po przybyciu do nowego domu. Tak się cieszę, że Marcelinka już grzeje kosteczki na ciepłym kocyku :multi: .
  17. [quote name='AMIŚKA']saskia na stronie schroniska poznańskiego na małych pieskach jest sunia spanielka -przepiękna!:crazyeye:[/quote] Wrong, wrong, wrong - to jest facet! jeśli po numerze boksu jest "P" to znaczy, że to pies, a jeśli jest "s_st" to sunia po sterylce.
  18. Ciotka Monika (no wiecie, przez Was się czuję TAAAK staro - cóż, co tu kryć, stara ciotka ze mnie....:placz: ) ma baaardzo bujną wybraźnię, a dobra setka piesków ma już imiona, ale one czekają na ruszenie adopcji wirtualnych :eviltong: .
  19. No. Skoro do domu pojechała Marcelinka, to pozostał...Marcelek :loveu: . Tak właśnie, proszę Państwa, oto Marcelek, który ma już dość siedzenia w schronisku. Notatki mam tylko takie, że jest tam od 2002 roku - i niestety to wszystko, co jest na jego temat w karcie.
  20. [quote name='AMIŚKA']MonikoP odezwij się:kiss_2: :kiss_2: :kiss_2: :kiss_2: :kiss_2: :help1: :help1: :help1: :help1:[/quote] No toć się odzywam :cool1: .
  21. Założę temu szorstkowłosemu wątek, gdy sprawdzę, czy on jeszcze jest w schronisku - od piątku mnie tam nie było.
  22. [quote name='Bea1']sprawdź mi to błagam, ma dom pewny we Wroclawiu! to miła Pani, która chcę najwiekszą biedę..:modla: :modla:[/quote] Być może będę jutro w schronisku, a na pewno będę w czwartek - podaj mi, proszę, swój nr tel. komórkowego na pw, to wyślę Ci wiadomość, jak tylko będę coś wiedzieć.
  23. O matko, co się dzieje :crazyeye: :lol: ! Tak, to ten jamnik, ale nie mam pojęcia, czy on jeszcze jest - mam wrażenie, że niedawno widziałam w boksie dwa, tzn. Marcelinkę i jego (ha, nawet nie zdążyłam mu wymyślić imienia ;-) ), więc powinien być, ale pewnie się chowa w środku.
  24. [quote name='Bea1']sprawdz mi to proszę :mad: ;)[/quote] Jak tylko wyzdrowieję, a przede wszystkim wyzdrowieje moje dziecko, to sprawdzę na pewno :-).
  25. [quote name='Bea1']dziękuje Moniko;)..jak bedą jamniki to pamietaj o Ciotce Beacie;)[/quote] Beo, bardzo, bardzo Ci dziękuję za zaangażowanie :-). Jamniki są - w tym samym boksie jest jeszcze jamnik-pies, siedzi w schronisku od ....uwaga, 2002 roku (tym razem bez pomyłki, bo mam przed sobą notatki). W galerii jest jego zdjęcie, jednak nie mam w tej chwili pewności, czy on jeszcze jest w schronisku, bo go dawno nie widziałam. Ma ok. 8 lat (w karcie jest podany wiek w chwili przyjmowania psa do schroniska - czyli tam jest wpisany wiek ok.4l). Jest też jeden jamnik szorstkowłosy - też w galerii.
×
×
  • Create New...