Jump to content
Dogomania

MonikaP

Members
  • Posts

    3601
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by MonikaP

  1. [quote name='dyziolek']A czy coś ktoś wie na temat nowej lecznicy Juszczaka? Podobno ma być /lub już jest/ na ul.Bułgarskiej?[/quote] Tak,już jest, tzn. mam nadzieję, że już jest czynna! Wybieram się tam jutro. Lecznica znajduje się nad sklepem ZOO, po lewej stronie jadąc w stronę ul.Grunwaldzkiej. Tel. 867 50 97, czynna pn.-pt. od 12 do 19 i soboty od 10 do 14. W schronisku pracuje inny wet - całkiem oficjalnie ;-).
  2. [quote name='Gucio']za male to na macice :lol: ;-)[/quote] Guciu, nieciężarna macica JEST mała 8)
  3. No właśnie...martwi mnie tylko to, że jej zachowanie czasem wygląda niebezpiecznie...tak, jakby rzeczywiście miała złe zamiary...a koty, zwłaszcza jeden, który jest "wychodzący", całkiem zgłupiały - ten, który wychodzi, potrafi gonić wielkiego psa po całej ulicy, nastroszony jak szczotka, a tu w domu, przy tej chudzinie - nie wie, co robić.... :o A ja się czasem zżymam - bo ta sunia to taka "pokraczka" (jak wiesz :wink: ), po schodach wchodzi z trudem, biegać nie może, a jak usłyszy kota, to jakby jej 9 lat ubyło!
  4. Voc ;-), to nie do końca tak - etapu "ona taka biedna" właściwie nie było, bo byłam od początku świadoma, czym to się może skończyć. Mam wrażenie, że Śrubka jest zazdrosna, bo ciekawe, że gdy rano drzwi od naszej sypialni są zamknięte, to siedzą pod nimi zgodnie psy i koty, a krzywo zaczynają na siebie patrzeć dopiero, gdy ja się pojawiam.
  5. Dziękuję! Chętnie zadałabym tu jeszcze jedno pytanie, ale kwalifikuje się ono do następnego wątku...
  6. Czy znajdę gdzieś tabele, artykuły - cokolwiek na ten temat? Czy istnieje jakiś dobry serwis weterynaryjny w internecie specjalizujący się w psach?
  7. Kolejny z poznańskiego schroniska. Być może dojrzycie na jego pysku obtarcia - to od ciągłego wkładania pyska między pręty boksu... Wczoraj przyprowadzono kolejnego...jeśli w ciągu dwóch tygodni nikt się po niego nie zgłosi, i on pewnie znajdzie się na tej stronie... [url]http://schronisko.boo.pl/photo/psy/index.php?show=2[/url]
  8. Jest nieco lepiej, chociaż przyznam, że bardzo jej pilnuję. Nauczyłam się rozpoznawać TO spojrzenie, które oznacza, że kot wzbudza jej niepokój i szybko odwracam wtedy jej uwagę, a gdy na mnie spojrzy albo przyjdzie, chwalę i głaszczę. Głaszczę koty, głaszczę psa...ona się ich bardzo boi...stąd ta agresja... Największym problemem jest jednak to, że pierwsza suczka też zaczyna gonić koty - takie zachowanie stadne - i we dwie stanowią już dla nich jakieś niebezpieczeństwo... sama byłam świadkiem wiele lat temu, jak podrośnięty szczeniak razem z psem-staruszkiem zagryzły kurę...a zaczęło się to jak "niewinna" gonitwa...
  9. [quote name='Patka']Czyli wszysko po kolei na poczatek komendy nauka i akceptacja kociego zapachu tak jak podpowiada Aga narazie izoluj koty dla ich spokoju duchowego i braku konfliktów to troche potrwa ale może dojdziecie do kompromisu! powodzenia[/quote] To nie zupełnie tak ;-). Sunia ma na razie wiele innych zaległości, więc komendy są jeszcze daleko przed nami - w "poprzednim życiu" musiała nie być zbyt dobrze traktowana, prawdopodobnie zabrano jej też młode...Zapach koci jest u nas wszędzie ;-), bo koty śpią na psim posłaniu, a nowa suczka sypia w kociej budce. Kotów izolować nie mogę, ale już jest trochę lepiej.
  10. Bardzo jej teraz pilnuję, chwalę aż mi język kołkiem staje, widzę, że boi się kotów i ta agresja pewnie stąd wynika... Niestety ona ma już swoje lata i nikt jej raczej niczego nie uczył, moje próby nauczenia ją komendy "siad" na razie nie odniosły rezultatu, chociaż "na miejsce" chyba zaczyna rozumieć, bo gdy ją prowadzę w stronę legowiska, zwykle to powtarzam. Nie wiem, być może nawet tych podstawowych komend jej nie nauczę, a może trzeba jeszcze czasu, żeby potrafiła się skupić. Najważniejsze jest teraz, żeby przestała się bać kotów na tyle, by spokojnie koło nich przechodzić i przebywać w ich obecności.
  11. Alino, moja suczka (rezydentka) też bardzo łatwo zaakceptowała kota, a potem dwa następne. Problemem jest druga suczka, która jest u mnie od niedawna - to ona początkowo bardzo bała się kotów, a teraz dalej się ich boi, ale reaguje agresją i goni je. Chcę mieć i psy, i koty, ale muszę znaleźć sposób, żeby nowy pies nauczył się je tolerować.
  12. [quote name='coztego'][quote name='MonikaP'] sunia jest u nas krótko...[/quote] A konkretnie jak długo? I od kiedy zaczęły się kłopoty? Nie miałam nigdy psa i kota więc w rozwiązaniu problemu nie pomogę, ale wydaje mi się, że to dość istotna informacja... Myślę, że proces oswajania się z otoczeniem wciąż trwa i to normalne, że sunia przechodzi różne fazy...[/quote] Jest krótko, tzn. niecałe dwa tygodnie - wiem, że to niedługo, ale początkowo bardzo bała się kotów, ale potem zaczęła zachowywać się wobec nich coraz agresywniej - domyślam się, że to agresja ze strachu i nie mam pojęcia, jak temu przeciwdziałać. Chwalę ją za dobre zachowanie w obecności kotów, chwalę ją, gdy widzę, że z trudem powstrzymuje się od szczekania i skakania w ich kierunku (to wtedy gdy jestem przy niej i powtarzam, że nie wolno, widząc jej minę widok kota), ale gdy jestem w innym pomieszczeniu, takich oporów już nie ma :-( Niestety trudno za nią i za kotami chodzić krok w krok, zwłaszcza, że dom jest 3-poziomowy.
  13. [quote name='Patka']Monkia musze troszkę pomysleć bardzo dla mnie mietypowa sytuacja że koty nie umieją sie obronić :-? Pomyslę pogadam i może cioś się uda z tym fantem począć...[/quote] Ano właśnie, i to w dodatku jeden z kotów normalnie ani nie boi się psów, ani nie zwraca uwagi na szczekanie, a nawet goni całkiem spore psy, gdy jest na dworze; suczkę-rezydentkę też sobie podporządkował od razu po przybyciu (jako 4-miesięczny kotek). A tu jest bezradny, ucieka w kąt i miauczy :-(.
  14. Ja bym nawet wolała, żeby koty machały pazurami, a one chyba są tak zaskoczone (druga suczka nie wchodzi im w drogę), że nie potrafią się bronić :-(.
  15. To ja tymczasem wklejam tu mój post z innego forum i BŁAGAM o radę!!! Proszę Was o radę, bo jestem w kropce . Psinka miła, przytula się, jest w miarę posłuszna i nie mam z nią większych kłopotów jeśli chodzi o relacje pies - opiekun. Niestety po początkowym strachu przed kotami zaczęła zachowywać się wobec nich bardzo agresywnie - dając dodatkowo przykład mojej drugiej suczce, której koty absolutnie dotąd nie przeszkadzały. Koty są tak zestresowane, że przestały przychodzić na noc do naszego łóżka, chowają się po kątach, nie chcą jeść. A mała jest coraz bardziej szczekliwa ( w schronisku przez miesiąc swojego pobytu chyba ani razu nie zaszczekała) i zajadła. Przed chwilą był już naprawdę groźny incydent, bo rzuciła się na jedną z kotek. W tej chwili mam na przechowaniu kociego dzidziusia i sunia najpierw próbowała go zabierać (co daje mi do myślenia, że przed trafieniem do schroniska mogła mieć małe, które ktoś jej odebrał, zresztą reaguje b.mocno także na piszczące zabawki; w schronisku miała sterylkę), ale robiła to bardzo obcesowo i agresywnie, więc jej nie pozwoliłam, zwłaszcza, że kotek musiał być często karmiony, a teraz zaczyna się wobec niego groźnie zachowywać - oczywiście izoluję je od siebie, ale gdy już stanie przy kartonie, w którym śpi mały, nie można jej odwołać - warczy i nie chce się ruszyć. Bardzo, bardzo Was proszę o radę - czy jest jakiś sposób na skorygowanie tego zachowania? Zależy mi na tym piesku, ale także (jeśli nie bardziej) zależy mi na kotach i na drugim psie, który zawsze był łagodny wobec innych zwierząt. Nie mogę wciąż siedzieć przy zamkniętych drzwiach, nosić kotów na rękach, bo boją sie przejść koło psa i izolować ich od siebie, gdy wychodzę. Muszę coś zrobić (ale CO?????), żeby zmienił nastawienie do kotów, bo w przeciwnym wypadku będę musiała znaleźć mu inny dom . Wiem, że sunia jest u nas krótko, ale jej niebezpieczne zachowania pogłębiają się, zamiast się wyciszać i zupełnie nie mam pojęcia, co z tym zrobić.
  16. Kopiuję mój post z forum "Już w nowym domu". Dotyczy on przygarniętej przeze mnie suczki (schroniskowej), która początkowo bardzo bała się moich kotów, a po paru dniach zaczęła zachowywać się wobec nich agresywnie. W domu oprócz niej jest jeszcze foksterierka, z którą nie było nigdy takich kłopotów. I trzy koty, a właściwie cztery, ale czwarty jest tymczasowo i jest izolowany. Sunia na początku "przepraszała, że żyje", a teraz zaczyna stwarzać zagrożenie dla kotów, dając niestety zły przykład (wiem, działają instynkty stadne) drugiej suczce. Nie wiem, co z tym zrobić - mieszkam w 3-poziomowym domu i nie zawsze jestem w stanie być na miejscu, gdy coś się dzieje. Poza tym to zachowanie musi się zmienić, bo niestety będę musiała szukać psu nowego domu. Wierzę jednak, że nie jest za późno i jest jakiś sposób. Suczka nie jest już pierwszej młodości, w karcie miała wpisany wiek ok. 4 lat, ale równie dobrze może to być 6 albo 7; jest po sterylce. Proszę Was o radę, bo jestem w kropce . Psinka miła, przytula się, jest w miarę posłuszna i nie mam z nią większych kłopotów jeśli chodzi o relacje pies - opiekun. Niestety po początkowym strachu przed kotami zaczęła zachowywać się wobec nich bardzo agresywnie - dając dodatkowo przykład mojej drugiej suczce, której koty absolutnie dotąd nie przeszkadzały. Koty są tak zestresowane, że przestały przychodzić na noc do naszego łóżka, chowają się po kątach, nie chcą jeść. A mała jest coraz bardziej szczekliwa ( w schronisku przez miesiąc swojego pobytu chyba ani razu nie zaszczekała) i zajadła. Przed chwilą był już naprawdę groźny incydent, bo rzuciła się na jedną z kotek. W tej chwili mam na przechowaniu kociego dzidziusia i sunia najpierw próbowała go zabierać (co daje mi do myślenia, że przed trafieniem do schroniska mogła mieć małe, które ktoś jej odebrał, zresztą reaguje b.mocno także na piszczące zabawki; w schronisku miała sterylkę), ale robiła to bardzo obcesowo i agresywnie, więc jej nie pozwoliłam, zwłaszcza, że kotek musiał być często karmiony, a teraz zaczyna się wobec niego groźnie zachowywać - oczywiście izoluję je od siebie, ale gdy już stanie przy kartonie, w którym śpi mały, nie można jej odwołać - warczy i nie chce się ruszyć. Bardzo, bardzo Was proszę o radę - czy jest jakiś sposób na skorygowanie tego zachowania? Zależy mi na tym piesku, ale także (jeśli nie bardziej) zależy mi na kotach i na drugim psie, który zawsze był łagodny wobec innych zwierząt. Nie mogę wciąż siedzieć przy zamkniętych drzwiach, nosić kotów na rękach, bo boją sie przejść koło psa i izolować ich od siebie, gdy wychodzę. Muszę coś zrobić (ale CO?????), żeby zmienił nastawienie do kotów, bo w przeciwnym wypadku będę musiała znaleźć mu inny dom . Wiem, że sunia jest u nas krótko, ale jej niebezpieczne zachowania pogłębiają się, zamiast się wyciszać i zupełnie nie mam pojęcia, co z tym zrobić. BARDZO, BARDZO proszę, pomóżcie mi...
  17. Malawaszko, moja jedna uwaga - strona schroniska ma teraz jakieś kłopoty - albo jest awaria, albo admin coś zmienia, więc nie można na nią wejść. Mam nadzieję, że wkrótce będzie OK :-)
  18. [quote name='pauliczek']jejuniu biedna psinka!!!!!!!! co za kierowca!!! powinien tego psa przygarnąć po tym jak mu taka krzywde zrobil![/quote] Zgodnie z tym, co usłyszałam w schronisku, to nie sprawka kierowcy, a pociągu - o szczegółach nic nie wiem.
  19. [quote name='szybszy_od_dylizansu']W poznańskim schronisku czeka na dom suczka husky, która straciła kawałek tylnej łapy w wyniku wypadku. [url]http://forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=664&w=20728931&a=21179373[/url][/quote] O tej suczce napisałam post na Waszym forum; jest tam też zdjęcie.
  20. MonikaP

    spacerek...

    [quote name='prezes']czesc. chcialbym sie dowiedziec, dlaczego moj pies (alaskan) kiedy de z nim na wyzej wymieniony spacerek, tak bardzo ode mnie odbiega (nie chce sie do mnie przyznac :wink: ) ?! kiedy zaczne isc w drugim kierunku, zaraz momentalnie przybiega, tak samo kiedy zawolam go i dam mu troche paszy.[/quote] Oj, panie prezesie ;-), chyba nie czytał Pan za dużo o pieskach ;-). Pan ucieka na spacerze, więc pies instynktownie podąża za Panem; daje mu Pan coś dobrego do jedzenia w nagrodę za przyjście - a więc wtedy chętnie przychodzi :-) . Dobrze byłoby wykorzystać te doświadczenia w nauce przychodzenia na zawołanie ;-).
  21. Hm :-) Suczka, o której pisałam w moim poście nie była na żadnym szkoleniu :-). Po prostu jej pani była bez pracy gdy ona była szczeniakiem i (bez żadnych książek i innych pomocy) tak ją wychowała :-).
  22. Znałam takiego psa, to była mama mojej fosterierki. Od szczenięctwa chodziła bez smyczy, po prostu szła za panią albo panem (zwłaszcza panią), nie odbiegała, tylko szła równiutkim krokiem nie roglądając się na boki. Przy sklepie siadała i czekała. Ponieważ za przewodnika uznawała panią, to nawet gdy po drugiej stronie ulicy pokazał się jej pan i wołał ją, albo KOT (!!!), ona siedziała i patrzyła. Dopiero gdy pani wyszła ze sklepu i powiedziała "Majka, zobacz, pan!", albo "Majka, gdzie kot?", to sunia wstawała i reagowała. Moja Gruszka aż tak grzeczna nie jest, ale i tak nie jest z nią źle ;-).
  23. Chwileczkę, zanim z mojej strony będzie EOT, chcę przypomnieć, że ja NIE MUSZĘ wiedzieć, jakie są psy trzymane w psiarni. O tym mogą wiedzieć hodowcy, a nie przeciętny miłośnik psów i to osoby zaangażowane w taką adopcję powinny ten temat przybliżyć, a nie wychodzić z założenia, że "to się wie". Panulo, do Twojej wiadomości, mam psa, którego sama wybrałam i wychowałam - porównując z wieloma psami, które spotykam, chyba nie wyszło mi to AŻ tak źle. I mam takie małe, mało szkodliwe dziwactwo - drugiego psa chciałabym wychować przynajmniej tak samo dobrze. Dlatego będę się sto razy pytać i zastanawiać, zanim podejmę jakąkolwiek decyzję. Mnie zupełnie nie interesuje, że pies w kennelu będzie się zachowywał tak, a w domu inaczej. Gdybym godziła się na taką "zgadywankę", poszłabym do schroniska i tam adoptowała psa. Postaram się powściągnąć emocje i nie udzielać się już w tym wątku, ale chciałam zwrócić Waszą uwagę na to, że jeśli w ten sposób będziecie traktować potencjalnych chętnych, te psy dalej będą mieszkać w psiarni - co, oczywiście, krzywdy im nie uczyni, ale też nie pomoże w posiadaniu jednego pana "na własność". Pisząc w tym wątku wiele razy wspominałam o swoich wątpliwościach, ale zapewne podejrzewaliście, że nie mam wyjścia, jak tylko rozstrzygnąć je na korzyść psa, chociaż nie wiem, dlaczego. Nie każce mi jednak żałować, że w ogóle pomyślałam o wzięciu któregoś z tych terierów.
  24. Fuko, to moje stwierdzenie nie odnosiło się akurat do "naszego" przypadku; zauważyłam po prostu, że na niektórych "podforach" tego forum osoby piszące o swoich obawach, wątpliwościach (a niech się zdarzy jeszcze ktoś, kto miał psa i oddał go, bo nie mógł podołać) są traktowane często jak "odszczepieńcy", którzy myślą o sobie, a nie o szczęściu psa. Fuko, to, że ograniczyłaś opisy psów do minimum...to nie tak - bo dla kogoś, kto lubi teriery, czy też lubi psy w ogóle, nie będzie ważne, ile mają medali i czy są całe rude, czy mają trochę czarnego. Ważne jest (bo w końcu wiele psów trafia do rodzin, a nie osób samotnych), czy pies miał kontakt z dziećmi i jakie wyniósł z tego wrażenia, czy koty służą mu do "mordowania" (i bez " " również), czy widuje je z bliska i nie ma wtedy krwiożerczych zamiarów, a przynajmniej pozwala im spokojnie żyć, czy lubi się bawić sam, czy z innymi psami, czy jest agresywny, a jeśli tak, to w jakich sytuacjach, czy boi się czegoś (większych psów, mężczyzn, jazdy samochodem itd. itp.)...po prostu wszystko, co może psa jakoś przybliżyć ewentualnym zainteresowanym. Bardzo ważna jest sugestia, dla jakich ludzi nadawałby się każdy z tych psów - czy któryś z nich woli spokój w domu, gdzie nikt mu nie przekszadza i nie tupie nad głową, czy też przeciwnie - im więcej się dzieje, tym lepiej. Domyślam się, Fuko, że zaraz napiszesz o rozmowie telefonicznej. Otóż nie (moim zdaniem) - bo jeśli prezentując psy napiszesz tego rodzaju informacje o każdym z nich, osoby czytające poczują się zainteresowane przez sam opis - z którego będzie widać, że hodowca zna swoje psy i o każdym może coś powiedzieć. To stawia go od samego początku w korzystnym świetle. Natomiast suchy opis "jest tyle a tyle psów do odddania o umaszczeniu takim a takim" przypomina bardziej ogłoszenie... Nie wątpię, że Twoja koleżanka NIE MUSI pozbywać się tych psów, że chce dla nich jedynie dobrych domów, w których będą miały więcej uwagi niż w dużym psim stadzie... Nie wiem, czy oprócz mnie zgłosiły się jeszcze jakieś osoby, zainteresowane tymi pieskami. Jeśli nie, wynika z tego, że być może trzeba je inaczej zaprezentować - nie, pisząc o tytułach, bo to przyciągnie "rozmnażaczy" czy snobów, a robiąc to w taki sposób, żeby zainteresować "zwykłych" ludzi, którzy chcieliby mieć psa, a którzy niekoniecznie muszą wiedzieć dużo o samej rasie i charakterze terierów. Zauważ, że całkiem inaczej brzmią ogłoszenia adopcyjne, czy to psów, czy kotów, gdy przy każdym zwierzaku jest opis jego charakteru i określony "rodzaj" ludzi, do których powinien trafić, niż gdy podaje się tylko wiek psa/kota, umaszczenie i numerek.
  25. Fuko, "taki" nie ma być tu słowem obraźliwym czy deprecjonującym w jakikolwiek sposób. Wiem, jak wygląda moja rodzina, jakie mamy przyzwyczajenia, jakie jest nasze domowe życie. Wierzę, że Karmel i jego siostry mogą trafić do świetnego domu, który być może będzie całkiem inny niż nasz i wszystko będzie OK. Boję się, że u nas mogłoby aż tak dobrze nie być, a to byłaby wielka klęska - i dla nas, i dla psa.
×
×
  • Create New...