MonikaP
Members-
Posts
3601 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by MonikaP
-
Honey z poznańskiego schroniska- proszę o przeniesienie wątku!
MonikaP replied to MonikaP's topic in Już w nowym domu
Camara, wiesz,jak to jest - dopóki pies nie znajdzie się w nowym domu, to nigdy nie jest na 100% pewne, że dom jest ;-). No, ale żeby nie nadwyrężać Twoich biednych nerwów, powiem, że ...Honey powinna jeszcze w tym tygodniu iść do nowego domu :loveu: ! -
Honey z poznańskiego schroniska- proszę o przeniesienie wątku!
MonikaP replied to MonikaP's topic in Już w nowym domu
:loveu: nic nie rozumiecie:loveu: Honey nie bez powodu będzie kąpana :loveu: -
Honey z poznańskiego schroniska- proszę o przeniesienie wątku!
MonikaP replied to MonikaP's topic in Już w nowym domu
Ekhem...Honey obywatelstwa nie zmieniła i siedzi nadal w schronisku. A właściwie....właściwie to prosimy o duuuże kciuki 8-) .... także za mój kręgosłup, bo jutro Honey będzie kąpana! A jest co kąpać :loveu: ! -
Nie :cry: ! Nie podjęta!!!:placz:
-
Noo, powiedzmy :evil_lol: . Tosia od paru dni jest bardzo grzecznym pieskiem i śpi na swoim legowisku - bez żadnych protestów :p . Zrobiło się ciepło, więc nie muszę jej już tak ogrzewać...:roll:
-
Cicho, baby :diabloti: . Muszę się z tym przespać.
-
Cicho noooo...:wallbash:
-
Ten młody człowiek bardzo Tosię lubi, chociaż ucieka, gdy mała podgryza mu nogi :cool3: . On jest bardziej "kociarzem", ale na przykład nasza Gruszka (foks), młodsza od niego o niecałe 2 lata, uważa go chyba wciąż za "braciszka" - jest do niego niesamowicie przywiązana, gdy on biega, ona też biega (ale nie skacze nie podgryza, tylko "dzieli z nim radość biegania" ;-) ), na spacerze bardzo go pilnuje, nie przyjdzie do mnie, dopóki się nie upewni, gdzie on jest. A Pan Mąż...hmm...decyzję zostawił mnie... Aj....:ekmm: :-?
-
aj....:ekmm: :-?
-
A ja "hurtem" napiszę, że skontaktowałam się z Karoliną i zobaczymy, co z tego wyniknie :-). O Cimi też pamiętam - chcę wybrać dla Tosi jak najlepszy dom i muszę wszystko bardzo dokładnie przemyśleć. Chyba, że ... mąż mi każe Tosię zostawić :p .
-
Jest przecudownym małym "pijanym zającem" i w dodatku...kurcze blade, w dodatku chodzi za mną krok w krok, kładzie się przy moich nogach, obejmuje mnie łapkami, gdy ją noszę...:cry:
-
Mali ogrodnicy :loveu: I kopacze...:loveu:
-
Buszująca i podsypiająca :loveu:
-
No, to kusimy dalej...:diabloti:
-
Nie, no, chwileczkę, dlaczego od razu siłą? Jeśli przejdziesz pomyślnie przesłuchanie przedadopcyjne, podpiszesz umowę, wpłacisz kaucję, zrobisz dobre wrażenie, zostaniesz zaakceptowana przez Tosię, to ...:loveu:
-
Kudłacz to baaardzo poważna 6-letnia pani foksterierka, która uważa, że smarkatą trzeba ustawić, chociaż chwilami zapomina i sama zaczyna ją prowokować do zabawy :lol: . Proszę zwrócić uwagę na pyskującą młodzież! Co za dzieci teraz nam wyrastają, co za dzieci, panie...:roll:
-
Isn't she lovely? :loveu:
-
Hm...Z bólem serca ogłaszam oficjalnie, że powoli zaczynam szukać Tosi domu... :cry: . Osoby, które były zainteresowane adopcją, bardzo proszę o kontakt mailowy schronisko.poznanskie@gmail.com . Oczywiście wybiorę najlepszy dom - tylko taki, w którym Tosia będzie miała lepiej, niż u mnie. Jej przyszły opiekun musi mieć już jakąś wiedzę o psach, a najlepiej - o bokserach - nie chcę, żeby Tosia stała się w przyszłości czyimś utrapieniem, bo nie potrafił jej wychować. Konieczne będzie podpisanie umowy adopcyjnej i wpłacenie kaucji na poczet sterylki Tosi - kaucja ta zostanie zwrócona, gdy zobaczę zaświadczenie od weta o przeprowadzonym zabiegu.
-
[quote name='Bodziulka']:lol: :loveu: co nie zmienia faktu, że jest cudna :multi: Ona tym bardziej jest cudna :loveu: .
-
[quote name='Bodziulka']Tu normalnie ryczy jak tygrys :lol: :loveu: Nienienie, tu nie ryczy, tylko zmaga się z podstępnymi długim trawami czyhającymi na to, żeby niewinnej boksereczce podrapać uszka :p .
-
Siusiu...:oops: :loveu: Cielątko się pasie...8-) :
-
Etam za uratowanie... Ratował lekarz, nie ja.:p
-
Pełne powagi, powiadasz, Marko? :lol: A, to pewnie dlatego, że gdzieś na drugim końcu ogródka kręcił się kot i Tosia bardzo poważnie musiała rozważyć wszystkie za i przeciw rzuceniu się za nim w dzikim pędzie :diabloti: . Co czyniła i przez to na 20 zdjęć tylko kilka do czegoś się nadaje :evil_lol: . Bardzo, bardzo dziękujemy naszemu dobremu duszkowi Markowi za wielką paczkę karmy i saszetek dla Tosi!!!!
-
Jaasne, że ją podmieniłam :diabloti: . O, na taką ją podmieniłam:
-
Nie, nie można jeszcze powiedzieć, że nosówka jest zażegnana. Ona lubi powracać i to w bardzo paskudnych formach, więc jeszcze za wcześnie na radość.