Jump to content
Dogomania

Grażyna49

Members
  • Posts

    3216
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by Grażyna49

  1. Ech.....widać już dokładnie,że zima nadchodzi. Rano uśmiałam się setnie.Na którymś kanale przy prognozie pogody podali,że dwie niezależne stacje meteo w USA opracowały długoterminową prognozę. ........ każda z prognoz różni się diametralnie..... Czyli jak by nie było zawsze któraś się sprawdzi.
  2. Irenko - pozbawione tłuszczu tzn tyle ile się da odkroić. /tłuszczyk bardzo chętnie zjadają kurki i czatujące wróbelki/ Zawsze coś tam przy skórce zostaje. Ja bardzo muszę uważać,żeby sunia zbytnio nie przytyła ze względu na jej problem z łapkami. Dlatego ona w zasadzie jest na suchym dla starszych psów i dodatkowo dostaje te "rarytaski"
  3. Ja sama już od trzech lat jem ostropest plamisty ,ale z tego co wiem i na co go stosuję jest to lek typowo na wątrobę. Sylimarol jest z niego produkowany.Wiem jednak,że z ziółek na wszelkie sprawy kostne jest siedmiopalecznik błotny. /to ziółko też piję od tygodnia na mój chory kręgosłup/.Dla siebie zrobiłam nalewkę ,ale mam jeszcze jedno opakowanie i mogę parzyć dla Rasti i dodawać do picia. Bardzo dziękuję za pomoc i wszystkie uwagi.Pogadam jutro z moją wetką o możliwości podania carthrophenu. Jeśli chodzi o kalogen,to ja bardzo uważałam od samego początku żeby dieta była w niego bogata . Specjalnie gotowałam jej kurze łapki i skórki wieprzowe/pozbawione tłuszczu/ Moja poprzednia niufeczka miała dysplazję ,więc od lat jestem uczulona na punkcie odpowiedniej diety. Oczywiście poza naturalnymi produktami dodatkowo dostawała suplementy. Ponieważ sama cierpię na cały układ kostny tym bardziej współczuję mojej suni. Oj,źle jest pomyślana starość tak ludzi jak i zwierząt. Aaa zapomniałam napisać.U mnie w Załubicach zima w pełni. Od bladego świtu sypie śnieg i wcale się nie rozpuszcza. Wczoraj o 17 już było -2*C
  4. Tiiiiiaa ,na psie zapędy nic nie poradzisz,ani groźbą ani prośbą. Tak już musi być , trzeba się przyzwyczaić. Ponieważ wiem,że sporo osób tu zagląda do Irenki i jej zwierzyńca,pozwolę sobie zadać pytanie. Podpowiedzcie proszę co podajecie wiekowym pieskom cierpiącym na układ kostny. Moja Rasti /CTR/ 12 lat, cierpi na tylne łapy.Ma problem ze wstawaniem. Od 3 lat dostaje arthrovet ,ale nie zauważyłam żeby jej pomagał. Są dni kiedy widzę,że cierpi wtedy podaję jej tramal 50 mg/po uzgodnieniu z wetem/ Co można jeszcze podawać pieskowi,żeby poprawić komfort życia. Ja wiem,że 12 lat dla tej rasy to poważny wiek,ale tak bardzo człowiek by chciał żeby te ostatnie lata nie sprawiały jej cierpienia.
  5. Teraz bardzo zwracają uwagę nawet na niewielkie wahnięcia cukru. Nie tak dawno norma dla ciężarnych była 95 obecnie jest 90. Monika cierpi na tzw efekt białego fartucha. Cukier sprawdzany w domu na 2 niezależnych glukometrach zazwyczaj jest w normie. W przychodni wyskakuje jej 95 do 98 na czczo, godzinę po jedzeniu zawsze jest o.k. Tak więc chyba profilaktycznie kazano jej być na cukrzycowej diecie. Biorąc pod uwagę,że jest wege po prostu wyeliminowała niektóre owoce/n.p. banany którymi poprzednio się zajadała/ i białe pieczywo.
  6. Dzięki Irenko. Na dodatek dowiedziałam się /w tajemnicy od córci, bo sama nie chciała mi powiedzieć/,że przez ostatni miesiąc waga jej spadła 1,5 kg. Bała się,że babcia będzie na nią krzyczała. Dla mnie ten spadek wagi jest logiczny. Po pierwsze przez ostatni miesiąc jest na diecie cukrzycowej a po drugie od pażdziernika lata na uczelnię a wcześniej tylko siedziała.
  7. Krysia ma rację. To chodzi o wit. B12.Monika wie o tym i cały czas ją łyka. Lekarz prowadzący ciążę też wie,że ona nie je mięsa i specjalnie pod tym kątem pilnował dawki B12 i kwasu foliowego. Dzisiaj była na badaniach kontrolnych i wszystko wyszło o.k. Morfologię miała najlepszą od początku ciąży. Właśnie przed chwilką się dowiedziałam. Teraz będą najdłuższe dwa miesiące.
  8. Trudna sprawa....... Wydaje mi się,że jestem typowym mięsożercą. Moja wnuczka od 9 roku życia /czyli już 17 lat/jest wege. Na początku walczyliśmy z nią,była w okresie dojrzewania,w końcu zdecydowała się jadać w ograniczonych ilościach drób,jajka i nabiał. Uczęszczając do technikum weterynaryjnego całkowicie mięso odrzuciła. Wtedy byłam troszkę spokojniejsza,bo ucząc się o zbilansowanej karmie dla zwierząt towarzyszących,potrafiła i dla siebie dietę zbilansowaną ułożyć. Przy tym bardzo dużo czytała na temat wege. Przyszedł jednak czas,że znowu zaczęłam ją prosić żeby choć odrobinę produktów zwierzęcych wprowadziła. Tłumaczenia nic nie pomogły.Obecnie wnusia jest w 7 m-cu ciąży a ja cały czas się trzęsę o zdrowie jej i nienarodzonego dziecka , mimo,że sporo czytałam o wpływie diety wege na ciążę. Ponieważ mieszkam na działce mam kilka kurek dla własnych jajeczek./wnusia jajka moich kurek jada w ograniczonych ilościach/. Czasami wylęgną się kurczaczki,jak nie zauważę i gdzieś sobie poza kurnikiem gniazdo zrobią i wysiedzą. Kurki mają u mnie dożywocie /mam jedną najstarszą co ma już 12 lat/.Kogutki po dorośnięciu ......zabijamy. Do tej pory jakoś mi to nie przeszkadzało.Ostatnio,niestety /bo jednak nie ma to jak rosół z takiego wolno chodzącego kogutka/wszystko zjadają pieski. Od czasu kiedy obejrzałam program uwaga na tvn gdzie było pokazane jak są traktowane zwierzęta prowadzone na rzeź,jak zobaczyłam płaczące cielaki i świnki,mięso mi nie przechodzi.Nawet jak dla męża gotuję mam przed oczami obraz tych łez i płacz. Dziwne to wszystko , przecież wcześniej też wiedziałam na czym polega hodowla i ubój. Przez te 17 lat dużo dyskutowałyśmy z wnusią i nic nie było w stanie zmienić moich przyzwyczajeń żywieniowych.Nawet drastyczne filmiki czy zdjęcia jakie robiłą będąc na praktykach jeszcze w technikum. Nie wiem ,może człowiek z czasem dorasta,może mój organizm sam odrzuca mięso bo nie jest w tej chwili dla mnie wskazane.......
  9. To jest normalna reakcja.Przyjaciele na zewnątrz, przez siatkę stają się zajadłymi przeciwnikami. Co nie przeszkadza przyjaźnić się znowu na neutralnym terenie. Szkoda,że ludzie tak nie potrafią,bronić swojego a jednocześnie być zgodnym przy sprawach nie dotyczących ogniska domowego. Mizianka zostawiam dla całej gromadki.
  10. U mnie dęby nie rosną,więc nie pomyślałam. Natomiast liście z orzecha,których też nie wolno na kompost wrzucać,wkładam do worków na śmieci i stoją sobie 2 lata koło kompostownika. Po dwóch latach wysypuję z nich piękną próchnicę.Jeśli masz dużo dębów na działce to chyba tylko palenie pozostaje. Tylko te mokre liście słabo się palą a bardziej dymią.
  11. Irenko,ja mam między sosnami kompostownik i tam wrzucam i liście i skoszoną trawę i wszystkie kuchenne resztki. Z tego się robi super nawóz do zasilania wszystkiego co rośnie. Polecam jeśli masz jakiś zakątek mniej uczęszczany na działce.
  12. Ja myślę,że Szerlok po prostu dojrzał.Jest mężczyzną /choć pozbawiony atrybutu męskości/ Jest już u Ciebie odpowiednio długo żeby przestać się martwić dawnym nieszczęściem. Juka pewnie ma jeszcze w pamięci złe czasy i stara się zwrócić na siebie uwagę. Myślę,że ona woli nawet skarcenie od niepewnej obojętności. Przyjdzie czas,że i ona zapomni wszystko co było złe w jej życiu i stanie się spokojniejsza.
  13. Irenko,skoro w nocy najbardziej rozrabiają,to może blokować ich wyjście,żeby w nocy w domku siedziały? Fajne zdjęcia.Widać przywiązanie i wzajemną miłość.
  14. Cudne zdjęcie jak nowy braciszek przytula się do Alfika. Cieszę się,że tak szybko chłopcy się zaprzyjaźnili.
  15. Irenko,kiedyś wyczytałam,że zapędy do wykopywania roślin,zwłaszcza tych cenniejszych,można poskromić zakopując psie gówienko koło roślinki. Nie wypraktykowałam tego wynalazku,bo odgrodziłam siatką "część ogrodową". Na dodatek za warzywniakiem był wybieg dla kur i tam właśnie najbardziej lubiły sobie wyścigi urządzać. Wtedy miałam 2 sunie nowofundlanda i moskiweskiego stróżującego. Do ogródka miały wstęp tylko ze mną.Przy mnie nie kopały.Natomiast na swojej części /około 300 m /mogły dowolnie kopać doły.
  16. Lata temu ,jak jeszcze "do szkół" chodziłam dostałam od profesorki szczeniaczka. Obie z siostrą byłyśmy w nim zakochane.Kilka razy dziennie chodziłyśmy z nim na spacerki. Biegał jak szalony.Wracałyśmy do domku czasami po kilku godzinach. A ta niecnota wchodziła do przedpokoju,podskakiwał,opierał się łapkami o lustro wiszące i lał.........lał.....lał.
  17. Ja jak zwykle co dzień zaglądam,ale nie mam weny do pisania. Jestem wściekła i załamana. Nie dość,że mam wymienione stawy biodrowe,nie dość,że jestem po 2 operacjach kręgosłupa to teraz na dodatek naciągnęło mi się ścięgno w pachwinie. Stanąć na nogę nie mogę i niestety nie ma na to lekarstwa. Trzeba się w cierpliwość uzbroić a może to do 2 m-cy trwać. Całe szczęście,że mam chodzik jeszcze od operacji bioder. Moja kochana Rasti /ma teraz cieczkę/ zrobiła siusiu przy moim łóżku. Stanęłam na mokrym i noga pojechała w prawo.Ból niesamowity. W pierwszej chwili pomyślałam,że staw z panewki wyskoczył. Na szczęście tylko naciągnięcie ścięgna. Ot ,stara niedorajda.......
  18. Brawo,Krysiu.Ja też zawsze to powtarzam. Co do obiekcji Irenki ,że pies się męczy kiedy państwo są poza domem,ja osobiście nie zgadzam się. To wszystko zależy od rasy , charakteru. i sposobu zorganizowania "czasu wolnego" pupilowi. Zanim przeszłam na rentę i wyprowadziłam się na działkę,też pracowałam i często 8-10 godzi nie było nikogo w domu. Nie uważam jednak,że moje psy były nieszczęśliwe.Nawet przy spacerach 2x dziennie +1 króciutkim można rozładować psie emocje. Poza tym chyba większości psów zależy na" ludziu" do kochania a dom traktują jak budę w której wszyscy żyją. Więc nie powoduje stresu przebywanie w "budzie"
  19. A to się porobiło..... Mnie najbardziej wkurzyły słowa "pies nie szczeka wiec się nie nadaje do pilnowania" Szczekania też można nauczyć. Ja miałam taką "wilczycę" która nie szczekała i nauczyła się dosyć szybko. Na wszystko są sposoby tylko trzeba chcieć. Trzymam kciuki za ten jeden jedyny najlepszy ze wszystkich domek z ludziem do kochania dla Szarej. Na przeziębienie koniecznie trzeba zwiększyć podawanie wit C i D3. Dużo pić.Dam Wam przepis na bardzo zdrowy domowy syrop,który przede wszystkim odflegmia organizm /świetny dla palaczy którzy nawet nie kaszlą/i likwiduje kaszel po kilku dniach. 0,5 kg marchwi świeży imbir wielkości kciuka 4 łyżki miodu. Marchewkę należy obrać i pokroić w kostkę,imbir oczyścić i też pokroić . To wszystko zalać wodą tak żeby tylko zakryła marchewkę i na wolnym ogniu gotować do miękkości.Odcedzić zostawiając wodę do przestygnięcia.Marchewkę z imbirem zmiksować na gładką masę.Przestudzoną wodę z gotowania wymieszać z miodem i połączyć z marchewkowym musem.Trzymać w lodówce bo szybko fermentuje.Pić 4x dziennie po łyżce.
  20. Oj,ja już też wierzę ,że imię w znacznym stopniu pokazuje charakter. Niufeczka o której Wam opowiadałam,że musiałam ją oddać/ choć była moim najukochańszym i wymarzonym psem/ nazywała się Tora co z japońskiego znaczy atakujący tygrys. No i na nieszczęście okazała się faktycznie atakująca i dominująca. Jeśli jeszcze kiedyś będę miała psa długo się nad imieniem zastanowię. Konfirmie miły nic nie rozumiem......i nie wiem gdzie szukać na fb
  21. Po prostu nie mogłam nic napisać. Nawet jak naciskałam na "cytuj" chcąc odpowiedzieć na Twój post nic się nie zmieniało. Widać nasze dogo niewiele od sejmu się różni. Trzymam kciuki za Kajtusia. Niech mu idzie " na życie" lub niech spokojnie zaśnie bidulek stareńki.
  22. Teraz jak jest ostrzyzony to łatwiej będzie Ci go utrzymać w czystości. Wiem,że to była trudna decyzja,ale mimo wszystko cieszę się,że nie wszyscy weci tak się garną do usypiania. Brawo dla tej lekarki. Chciałam Ci odpowiedzieć w wątku u Psotki,ale dogo mi nie zezwoliła zabrać głosu,więc tu napiszę. Niestety dogo szaleje i u każdego się powtarza poprzedni wpis/zdjęcie. Trzeba spokojnie i mozolnie wyczyścić.To jedyny sposób.
  23. Ja też nienawidzę wiatru. Tulam Cię serdecznie dla "spokojności nerwa"
  24. Tak.....wyjątkowa a jednocześnie bardzo niebezpieczna. Ma taki mocny i zmienny nurt.Niestety dużo nieodpowiedzialnych ludzi topi się w niej.
×
×
  • Create New...