-
Posts
3216 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Everything posted by Grażyna49
-
Uśmiałam się do łez. Dobry taki masaż brzuszka wieczorową porą.
-
U mnie słonko świeci w dalszym ciągu. Jest pięknie ,wesoło , aż strach pomyśleć jakie to będzie ochłodzenie co zapowiadają od czwartku. Mam nadzieję,że mrozy nie wrócą.
-
To jest bardzo przykry widok.Kilka razy już płakałam widząc rozszarpaną wiewiórkę. Na moją działkę przychodzą koty wiejskie/pół zdziczałe - domne inaczej /i koty świetnie zaopiekowane przez sąsiadkę z pierwszej działki. Mamy też kilka wiewiórek,które są bardzo obłaskawione,zawsze w specjalnych miejscach mają zostawiane różne orzeszki. Najpiękniejszy jest widok jak mamusie z maluchami /każda ma swoją sosnę - są terytorialne/ganiają po drzewie. Ile wtedy jest pisku i zabawy , normalnie jak wśród przedszkolaków. Ja wiem,rozumiem ,że te koty domne inaczej muszą same sobie zorganizować jedzonko,że to drapieżniki ,ale jakoś trudno mi jest darować im polowanie na wiewiórki. Tyle myszy jest w koło. Sąsiada absolutnie nie bronię ,bo jest sporo innych sposobów na przestraszenie kotka. Dorosłej wiewiórki raczej kot nie zaatakuje.Zagrożone są te młodziutkie,mniej zwinne i słabo zorientowane w terenie.
-
Zaskoczyłaś mnie ,Irenko , u mnie było bardzo ładnie. Nawet wiatr nie wiał zbyt mocno. Dzisiaj za to pogoda nas rozpieszczała,normalne lato w pełni. Mój prawnuczek większość dnia spędził w ogródku a my przy grillu. Ja z wnusią przy daniach wege a reszta przy kiełbasie i karkówce. Znalazłam przepis w necie na burgery warzywne /kasza jaglana,fasola czerwona tarta marchew i przyprawy/ bardzo smaczne. Wnusia była mile zaskoczona / babciu ty zawsze coś pysznego dla mnie przygotujesz , tak skomentowała moje popisowe danie/
-
W mojej okolicy też już bocianie gniazda są zajęte. Wiosna to chyba najpiękniejsza pora roku. Taka budująca , że wszystko od nowa się odradza.
-
Zazdroszczę Ci , Irenko. U nas nie zapowiada się w najbliższej przyszłości.Teraz prowadzą rekonesans ,żeby wodę podciągnąć. Na tym akurat mi nie zależy bo moja woda jest bardzo dobra.Wiadomo jednak,że jak będą ciągnęli to się podłączy. Kanalizacja może za 10 lat. Nie wiem czy pamiętasz,namawiałaś mnie w ubiegłym roku na zamówienie roślinek zamiast wymarzonego przez wnusię klonu. Dorosłam do decyzji i właśnie zamówiłam!Mają przybyć po 10 kwietnia.
-
Zdjęcie podglądającego drzewa przepiękne. Wnikliwy obserwator w terenie ma dużo niespodzianek. Ja jestem zdania,że psy myślą i kojarzą oraz że kochają bezwarunkowo nawet bez smaczków. Nie wiem czy wiesz,ale jeśli kawałek mięsa zamrozisz to łatwiej jest kroić w cieniutkie plasterki. Oczywiście zamrozić trzeba z wyczuciem ,nie na kość.
-
Jeśli chodzi o lecznicze właściwości witamin a zwłaszcza C jest to stara sprawa . Już w dziewiętnastym wieku prowadzono badania z pozytywnym rezultatem. Niestety do nas te wiadomości bardzo słabo docierają ,wydaje mi się,że farmacja macza w tym palce. Jak człowiek sięgnie do tych opracowań to dopiero oczy mu się otwierają. Co do pięknych różowych świnek.....W naszej rodzinie każdy ma prawo sam decydować o podejściu do tego tematu. Szanujemy każde odrębne zdanie nie starając się przekonywać do własnych przemyśliwań. Dlatego Monika szczęśliwie mogła ciążę przebrnąć na wege diecie.Zazwyczaj są u nas potrawy dla mięsożerców i tych myślących inaczej. To już trwa 16 lat.Ja w zasadzie należę do mięsożerców ,ale podobnie jak Krysia opieram się na drobiu i rybach. Wiem,że te gatunki też cierpią no ale chyba jeszcze nie dojrzałam do tego żeby wszystko wyeliminować. Z drugiej strony tłumaczę sobie,ze przecież rośliny też są unerwione,więc też czują.Gdybym popadła w taką paranoję to zostało by mi tylko odżywianie energią słoneczną.Bardziej mnie męczy sposób chowu i późniejszy ubój niż sam fakt jedzenia mięsa. Dlaczego ludzie potrafią się zajmować psami na łańcuchach /oczywiście chwała im za to/ czy kurach w klatkach , a nie widzą cierpienia krów,które nigdy pastwiska,trawy,słonka nie widzą w nowoczesnej hodowli.Dlaczego krowie odbiera się cielę,nawet nie pozwalają na wylizanie,dlaczego cielaczek nie zna zapachu ,smaku mamy.... Drapieżniki jedzą swoich pobratymców i wszystko jest o.k.Chodzi tylko o sposób zabijania i ilość.Tylko tyle ile potrzeba do przeżycia. To co niejaki pan Szyszko wyprawia z bażantami ,teraz z jeleniami przyprawia mnie o wściekłość.Zwierzęta pozbawione dotychczasowego domu, po beznadziejnej wycince drzew....Jak taki człowiek może chodzić do kościoła,modlić się.....i spokojnie iść na polowanie , TAKIE polowanie.
-
Mam nadzieję,że mnie Irenka nie pogoni za zaśmiecanie wątku. 2 lata temu byłam 3 tygodnie na diecie Dąbrowskiej.Schudłąm niewiele /chyba 2 kilo/Widziałam,że jelita się uszczelniają,bo po buraczanym zakwasie przestałam sikać na różowo.Mniej więcej w połowie mało się pod ziemię nie zapadłam.....Miałąm kontrolne prześwietlenie kręgosłupa i w pewnym momencie stojąc pod aparatem okropnie się spociłam.Słuchajcie to był taki okropny smród,że skarpetki męża po całodziennym chodzeniu pachniały przy tym pocie.Wstyd straszny. Nie zauważyłam żeby kręgosłup się "naprawił".Tym razem jestem na tej diecie tylko dlatego,że Saul zaleca oczyszczenie organizmu przy stosowaniu mega dawek witaminy C .Wczoraj minęło 3 tygodnie.Schudłam 5 kilo,zmniejszyłam dawki tramalu do jednej pastylki dziennie/150 mg/ zamiast trzech.Od roku po raz pierwszy mam nogi nieopuchnięte.Niestety uwidoczniły się popękane naczynka na stopach,których nie było widać pod opuchlizną.Mam zamiar pociągnąć następne trzy tygodnie dietę ,a witaminki brać do skutku.W tej chwili biorę 30 gram kwasu askorbinowego dziennie plus niacynę,wit A,E,D w normalnych dawkach.Do tego każdego dnia zjadam po jednej łyżeczce czarnuszki i sezamu/mielone koniecznie/.Staram się pamiętać o kurkumie.Sezam zwłaszcza połączony jasny z ciemnym uzupełnia lepiej przyswajalny wapń niż produkty mleczne. Nie wierzę,że kręgosłup sam się "zreperuje" , ale jeśli ból będzie na tyle do wytrzymania,że odwlecze operację,będę zadowolona.Poza tym wprowadziłam troszkę z diety Mosleya jem między 10 a 17 .Rano do 10 i po 17 tylko piję. Jeśli chodzi o grila....trudno bez mięsiwa się obyć.Ja mam troszkę praktyki po wnusi wegance.Teraz jak mnie nachodzi na mięsko czy wędlinę to sobie wizualizuję płaczące cielątko prowadzone do rzeźni,albo reklamę łaciatego , jak pięknie wygląda krowia rodzinka. Chciałam jeszcze napisać,że w następnym tygodniu / czwartek i sobota/ będę zajęta .Robimy kiełbasy.Niby tylko dla siebie,ale ludzie zaprzyjaźnieni tak mnie męczą,że nie wiem czy 30 kilogramami uda mi się ich obdzielić.
-
Dobrze,że Twój domek na górce stoi. Faktycznie wielkie rozlewisko. Irenko podałam adres i telefon w prywatnych wiadomościach. Napisz czy dostałaś. Dajcie znać kiedy mogę się Was spodziewać to jakieś ciasto zakręcę.
-
Kochane,było by mi niezmiernie miło.Cały czas siedzę w domku,nigdzie się nie ruszam. Czasami tylko do Radzymina na zakupy wyskakujemy. Jeśli dacie znać dzień wcześniej to zakupy można przełożyć.
-
Przecież nic nie stoi na przeszkodzie,żeby dwa rodzaje ogłoszeń zrobić. Może jakąś dobrą duszyczkę męska przyjaźń za serce złapie.
-
Bardzo dziękuję za pamięć ,moje kochane. Jest mi bardzo miło. Niestety w chwili obecnej mój kręgosłup tak odmawia posłuszeństwa,że nie nadaję się na wyprawy. Wdrożyłam leczenie megadawką wit C plus post Dąbrowskiej,może coś pomoże. W połowie maja mam kontrolę u ortopedy no i zobaczymy czy uda się uciec spod noża czy niestety będą mnie znowu kroili. Jeszcze raz wielkie dzięki. A tak na weselej .........szczęśliwego ,miłego,zdrowego,wesołego życia wszystkim Paniom życzę
-
U mnie lało całą noc a teraz pada , a wczoraj tak cudnie było.
-
Małgosiu,ale ten chlebek piecze się z kaszy a nie z mąki. Z kaszy gryczanej nie palonej, tzw białej. Swego czasu jak byłam na diecie Dukana/schudłam 23 kilo/piekłam chlebek z owsianych otrąb , ale do niego dodaje się proszek do pieczenia i jajka. http://www.dukania.pl/Prosty-chleb-otrebowy Tu w przepisie są otręby owsiane i pszenne ,ale można z samych owsianych piec. W przepisie mielą otręby , ja piekłam z takich nie mielonych http://www.mojewypieki.com/post/chleb,-ktory-odmienia-zycie Ten chlebek powinna piec/jeść każda pani dbająca o zdrowie, oczywiście zamiennie z innym pieczywem. Tam w przepisie jest babka plesznik ,ale jeśli ktoś nie ma można dodać 4 łyżki zmielonego siemienia lnianego zamiast babki. Przepraszam Irenko,już nie będę więcej zaśmiecała wątku mojej ukochanej psinki/wiadomo Szerloka/
-
Dla mnie największym problemem w diecie Dąbrowskiej są surowe warzywa. Gotowane mogła bym jeść na okrągło,po surowych nawet bardzo rozdrobnionych boli mnie brzuch Teraz jak tak się zawzięłam na Saula po prostu robię soki warzywne i nimi popijam gotowane warzywa. Nawet trzy tygodnie diety powoduje oczyszczenie się organizmu. Znajoma z Olsztyna od dwóch lat stosuje dietę Dąbrowskiej 3tygodnie restrykcyjnej a później tzw wychodzenie z diety. Twierdzi,że bardzo jej pomaga.
-
Oooo ,proszę nawet nie doczytałam postu Irenki,tak się spieszyłam z odpowiedzią Małgosi. To by się nawet zgadzało z tym co wyczytałam u Saula , jeśli chodzi o dietę i jej długość. Zdjęcia piękne.Zwierzaczki szczęśliwe. U mnie też wczoraj była burza i padał grad. Rasti wystraszyła się grzmotów tak,że chciała wejść do pana pod kołderkę.
-
Małgosiu,ten chleb z kaszy gryczanej ale nie palonej jest bardzo smaczny.Moja siostra piekła już kilka razy. Podam przepis może komuś jeszcze się przyda. http://www.natchniona.pl/chleb-doskonaly-bez-maki-i-drozdzy/ Ja też bardzo cierpię na kręgosłup i inne kostki. Ostatnio też mi się pogorszyło do tego stopnia ,że nawet po mieszkaniu chodziłam przy pomocy kul/chodzika. Wpadła mi w ręce książka A.W .Saula o leczeniu mega dawkami witamin. Głównie lecznicze właściwości ma wit C.Ponieważ nie mam nic do stracenia postanowiłam spróbować. Żeby witaminy dobrze mogły działać trzeba zmienić na jakiś czas dietę. Na początku pije się tylko soki z przewagą marchwiowego /on zaleca 8 dni , ja wytrzymałam 3 dni/ a później do trzech tygodni je się same warzywa surowe i gotowane,bez dodatków. Podobne zasady są przy diecie dr Dąbrowskiej i ona też twierdzi,że samą dietą poprawia się stan zdrowia. Dosyć sceptycznie podchodzę do tych rewelacji , ale powiem tak.Dzisiaj jest 10 dzień diety plus witaminy i dużo mniej mnie boli. Po mieszkaniu chodzę już bez podtrzymywaczy a nawet po działce spaceruję bez problemu. Saul twierdzi,że wyleczenie chorób reumatycznych trwa ponad rok,ale n.p. przy rwie kulszowej poprawę widać już po 3 dobach. U mnie niby się sprawdziło jak na razie.W maju mam kontrolę i powinnam podjąć decyzję o drugiej już operacji kręgosłupa. Jeśli przez te 3 miesiące zobaczę poprawę to operację jeszcze odłożę w czasie.Panicznie się jej boję. Można też sporo wiadomości poszukać na blogu PepsiEliot. ,ona też opisuje najważniejsze wiadomości o książce Saula.
-
Ooooo moje ukochane psisko patrzy spod oka. Pozdrawiam serdecznie całą gromadkę z ich ludziem.
-
Dziękuję.Pan Leon miewa się bardzo dobrze. W niedzielę skończył miesiąc.Nareszcie nabrał ciałka i przypomina typowego niemowlaka. Wcześniej był bardzo chudy i miał takie wyraziste męskie rysy jak to bywa na buzi bez podkładu tłuszczu. Jest karmiony tylko mlekiem mamy ale w 2 fazach pierwsza prosto z piersi a druga z butli żeby było wiadomo ile dojada. On jest po prostu leniuszek i lubi sobie tylko memłać zamiast jeść.Już waży 4400 urodził się z wagą 3500 ale szpital opuszczał z wagą 2900 i był problem. Z tego właśnie powodu tak go kazali karmić . Troszkę mam problem z przekonaniem Moniki,że dziecko między karmieniami powinno spokojnie w łóżeczku leżeć. Ona szalona wegetarianka ,pragnąca żyć bliżej natury twierdzi,że naczelne cały czas noszą dzieci na/przy sobie więc i niemowlę też powinno tak być chowane . Przynajmniej przez pierwsze 3 miesiące.Tylko,że tu zaczyna się problem,bo za 2 tygodnie musi zacząć chodzić na uczelnię. Ostatni semestr i w czerwcu praca magisterska.Co prawda zajęcia będą tylko 2x w tygodniu/wtorki i czwartki/. Tata Leona tak sobie ustawił zmiany,ze we wtorki będzie w domu,ale pozostaje czwartek. Chyba efekt będzie taki,że jadąc na 2 zmianę Tomek będzie zawoził Leona na uczelnię.Teściowa zaoferowała pomoc ,ale ją odrzucili. No nic ,są młodzi,samodzielni a ja nie mam zamiaru się wtrącać.
-
Aż się uśmiałam czytając. Jeśli chodzi o mnie to zawsze jak tylko lapka odpalę zaglądam do Ciebie. Po pierwsze miałam to szczęście poznać Cię osobiście,po drugie uwielbiam Szerloka. Ostatnio jakaś francowata grypa mnie dopadła i ledwie żyję. Nie mam temperatury,ale kaszlę jak przysłowiowy gruźlik. Oczywiście leczę się darami natury pewnie dlatego to dłużej trwa. Bardzo mi się podobała wypowiedź Konfirm 31. Ja uważam,że psy dużo więcej potrafią zrozumieć niż my myślimy.\ Jestem pewna,ze rozpoznają słowa.Jak bowiem inaczej tłumaczyć fakt,że jak powiem "nagródka/cukierek" nawet będąc w innym pomieszczeniu, to Rasti biegnie pod komodę gdzie jej krówki są schowane. Jak powiem Dorotka jedzie to leci do balkonu wygladać,ale jak powiem pan jedzie to biegnie po jego kapcie. Niby nie należy uczłowieczać zwierząt,ale w/g mnie długie i cierpliwe rozmowy pozwalają na poznanie cech charakteru i sposobu porozumiewania się.
-
Irenko,Ty znasz moją a właściwie historię moich suk. Fakt ,że musiałam oddać ukochaną Torę jest do dzisiaj dla mnie wielką porażką,tym bardziej,że kilka suk wychowało się ze mną od szczeniaka aż po tęczowy most. W przypadku Tory nie dałam rady oduczyć jej dominacji.Ty masz większy problem,bo poznałaś Jukę już ukształtowaną ,być może skrzywioną przez podły los. Powiem Ci jedno /co troszeczkę mnie cieszy/ ,obecni państwo Tory chodzili z nią wielokrotnie do behawiorysty i niestety nie udało im się pozbawić suni tej przywary. Tak więc niestety czasami zdarzają się egzemplarze niereformowalne.Oczywiście jak najbardziej polecam Ci rozmowę z dobrym psim psychologiem. Wydaje mi się jednak,że powinnaś tak jak w przypadku Rudego nauczyć Jukę,że Ty jesteś przywódcą stada.Bo właśnie tym było skarcenie Rudego na samym początku Waszej znajomości.Życzę powodzenia i cierpliwości. Buziaczki i miziaczki dla kochanego,cudnego Szerloka.
-
No właśnie ,sama się dziwiłam,ale 3 moje sunie też nie tolerowały kaszy . Ryż,makaron o.k. a po kaszy zawsze była rewolucja.
-
Tak......macie rację.Ja osobiście jestem zdecydowaną przeciwniczką Kaczyńskiego,ale jak czytam te hejty i życzenia śmierci to mnie furia ogarnia. W myśl powiedzenia nie życz nikomu co tobie jest niemiłe.Można dyskutować o jego podłym postępowaniu,ale nie życzyć szybkiego spotkania z bratem. Ja myślę,że właśnie ta frustracja ,złość i nienawiść niektórych osobników co się mienią ludźmi sprowadza różne klęski. Malagosku , trzymam kciuki za udane adopcje.
-
No widzisz,tu wody były śliczne,przejrzyste.Gdyby była ciąża przenoszona w/g ich wyliczeń 18 dni /25.12- 12.01./to chyba nie powinna być taka ładna. Właśnie dostałam sms-a , że wychodzą ze szpitala.Uffff można odetchnąć.