-
Posts
3216 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Everything posted by Grażyna49
-
~ Przeleciał przez płot, szczeniak Maniuś wylądował u nas w bdt....
Grażyna49 replied to malagos's topic in Już w nowym domu
i ja ....i ja palec pod budkę wkładam i kciuki zaciskam. Dobrze by było gdyby mu się poszczęściło i własnego człowieka już by miał. To jest taki piękny okres do wzajemnego poznawania się i pokochania. -
Koty w potrzebie, które stanęły na mojej drodze...
Grażyna49 replied to Ferox's topic in Kotki już w nowych domach
Tobiaszek jest prześliczny. Ta czarna plama na nosku,tylko miziać i całować. -
Masz rację. Mnie zawsze fascynują nowe odkrycia w dziedzinie biologii,medycyny..... Bardzo jestem zadowolona,że co raz więcej ludzi stara się wracać do tej niekonwencjonalnej medycyny,że sięgają po mądrości naszych babek,prababek. Jestem zafascynowana ziołolecznictwem ,oczywiście bez przesady,bo doceniam postępy w medycynie.
-
Oj.... całe szczęście,że nic się nie stało. Nie wiem czy wiesz,Irenko,właściciel odpowiada za szkody. Nawet gdyby samochód zabił pieska a przy tym uszkodził samochód była byś zmuszona pokryć wszystkie szkody. Doskonale Cię rozumiem w kwestii wolności,ale chyba sama przyznasz,że chodzenie bez smyczy w pobliżu drogi to wielkie niebezpieczeństwo tak dla psów jak i dla ludzi prowadzących samochód. Nie obraź się,ale czy czasami i Ciebie nie denerwują wolno biegające psy,kiedy siedzisz za kierownicą?
-
Coś się zablokowało i na środzie stanęło a dzisiaj już piąteczek. Cała biel zniknęła z mojej działki.Brudno,szaro się zrobiło. Mam nadzieję,że do świąt jeszcze pogoda się zmieni.Tak bym chciała żeby święta były białe. Właściwie to siedzę jak na szpilkach,bo mojej wnusi minęło już 36 tygodni ciąży . Ciekawe w ile osób będziemy święta spędzali i Nowy Rok witali. Rok temu wnusia prosiła wszystkich żeby jej życzyć "zaciążenia" i tak się stało.
-
W czasach licealnych musiałam uczyć się grać na instrumencie/liceum pedagogiczne/. Najtańszym instrumentem była mandolina,więc taki instrument rodzice dla mnie wybrali. W tym czasie mieliśmy wielorasowca ,młodego psiaka. Jak tylko sięgałam po "instrument" siadał i czekał. Jak zaczynałam "rzępolenie" wył , bardzo rytmicznie,można powiedzieć do taktu.
-
Super filmik. Moje sunie nie reagowały na telewizor,ale spanielka córci uwielbia oglądać tv,zwłaszcza jak są zwierzęta. Lubi też niektóre reklamy.Te ulubione to już nawet po muzyce rozpoznaje i nawet z drugiego pokoju biegnie . Jak mi się uda to wstawię zdjęcie.... Moja Rasti ogryza kostkę pod drzwiami balkonowymi a z drugiej strony kogucik podpatruje jak by tu się do mięska dobrać.
-
hura,hura włączyli prąd. Ja też jestem wściekła,że nie ma abisynki. Mieliśmy na granicy działek wspólną/działka obok do męża siostry należy/,ale stwierdzili,że skoro mamy hydrofory to abisynka już nie jest potrzebna.
-
~ Przeleciał przez płot, szczeniak Maniuś wylądował u nas w bdt....
Grażyna49 replied to malagos's topic in Już w nowym domu
Mnie się wydaje,że jednak lepiej ma pies na łańcuchu niż ten w kojcu. Oczywiście łańcuch musi być długi /4-5 m/ i ciężarem przystosowany do pieska. Zawsze to jest namiastka natury.Widzi ptaszki te grzebiące i latające,owady,nawet ludzi. W kojcu jeśli jest 2x2 m i większą część zajmuje buda to biedaczek nawet nie ma jak się ruszyć. -
Tiiiiiaaaaa, jak zaczarowany. Faktycznie przyjemnie jest przez okno widoki podziwiać. Niestety na mojej wsi połamało drzewa i zerwało zasilanie. Nie ma prądu/piszę na resztkach baterii/. No i tu się zaczyna problem bo jak nie ma prądu to nie ma wody a co za tym idzie WC jest nieczynne. Awaria musi być jakaś większa,bo i internet słabiutko chodzi,czyli bark prądu musi sięgać do stacji przekaźnikowej. Wiadomo,że małe wioski są na dalszym miejscu napraw. Ciekawe kiedy do mnie dotrze prąd. Chyba muszę się rozejrzeć za jakimś generatorem.
-
Irenko,ja osobiście nie mam nic przeciwko medialnemu szumowi. Oczywiście,że nagłaśnianie problemu, poza wymiernymi efektami w postaci datków,uświadamia też większą grupę ludzi z jakimi problemami borykają się ci co chcą pomagać.Problem polega tylko na tym,że nie wszyscy mają siłę przebicia i znajomości żeby zaistnieć. Wiadomo,że te wszystkie problemy powinny być jakoś inaczej rozwiązane systemowo,ale nic w tej sprawie się nie dzieje. Mało tego ,myślę,że obecna władza jeszcze bardziej utrudni działalność wszystkich pozarządowych fundacji. Masakra.Strach się bać co będzie dalej.
-
Jak zwykle każdy ma swoje zdanie i bardzo dobrze. W/g mnie dobrze jak w ogóle coś się dzieje , ale zgodnie z tym co pisze Konfirm 31 każdy powinien pomagać na tyle na ile go stać. Jeśli nie osobiście to pomagać pomagającym. Niestety czasami trzeba uszy zasłonić,bo tyle w koło jest biedy,że człowiek nie da rady wszędzie cegiełki dołożyć,a wtedy serce bardzo boli. Ja jestem ciągle pełna uznania dla dziewczyn,które pomagają poświęcając własny czas,dokładają masę pracy w bazarkach i wyciągają co raz nowe biedy.Dla mnie wzorem są Kejciu z siostrą,Nutusia,Marysia,Malagos i pewnie wiele innych do których nie dotarłam na wątki.
-
wiesz to tak na dwoje babka wróżyła. Jeśli ktoś ma ładne wypielęgnowane trawniki,to leżące liście powodują zagniwanie trawy. Poza tym można liście na kupki zgrabić i wtedy to jest dopiero dobre schronienie dla różnych żyjątek. Bardzo lubię jeże,ale niestety nie chcą się u mnie zadomowić. Jednego maluszka przywiozła mi wnusia /ze Starówki/ kilka lat temu w grudniu. Był za mały żeby samodzielnie zimę przetrwać.Trzymałam go całą zimę w domku , karmiłam poiłam ,sprzątałam. Nawet nie macie pojęcia ile takie maleństwo brudzi i jak strasznie śmierdzą jego odchody. Późną wiosną wyniosłam do ogródka w zaciszne miejsce i tam dawałam jedzonko do którego był przyzwyczajony. Niestety po dwóch tygodniach wyniósł się do lasu. Drugi jeżowy przypadek...samica urodziła maluszki pod moją czereśnią.Też ją dokarmiałam,pilnowałam żeby psy nie chodziły w tej części działki. Wszystko było dobrze dokąd maluszki nie podrosły.Jak już były na tyle silne żeby za mamą podążyć ....poszły sobie. Co do kurek ..nie wiem od kiedy zostały udomowione.Coś mi się o uszy obiło,że najstarsze "domowe kurki" pochodzą z południowej Ameryki. Jednak byłam w błędzie.Pierwsze udomowione kury odkryto w Azji.Początkowo myslano o Indiach i Tajlandii ale ostatnie badania wykazały,ze to Chińczycy pierwszi udomowili kurki.
-
Biedna kurka,ale taka jest kara za wycieczki/ucieczki. Irenko,ja jestem zdania,że kury są bardzo mądre,zwłaszcza biorąc pod uwagę rozmiar ich mózgu. Moje często są niepokojone przez jastrzębie i inne jastrzębio podobne ptaszyska. Mimo,że nad większą częścią wybiegu jest rozpięta siatka jastrząb potrafi po gałęziach sosny zejść na dół. W tym roku jedna kurka zaatakowana wyrwała się i uciekła do kurnika.Myślałam,że ją porwał bo tyle piór leżało. Tym czasem ona prawie pozbawiona piór siedziała w kurniku. Teraz już nie mam ,ale kilka lat temu miałam kurki zielononóżki.Te to dopiero są mądre.Potrafią odejść od kurnika na kilka kilometrów i wracają bez problemu. Jak widzą szybującego jastrzębia a nie zdążą się schować,to przewracają się z nóżkami do góry udając trupa.Jastrząb padliny nie weźmie. No i jak tu powiedzieć,że kury są głupie.Oczywiście takie zdolności posiadają tylko te kurki bliżej natury,nie krzyżowane w celu poprawienia nieśności.
-
Moje kurki mają wygrodzony wybieg ,pieski też do dyspozycji mają 1/4 działki . Na teren ogrodowy wchodziły tylko przy nas.Teraz staruszka Rasti nie jest zdolna do biegania za kurkami,więc te małe wąsacze chodzą po całej działce. Natomiast jak przyjeżdża córka ze swoją spanielką angielską,trzeba mieć oczy dookoła głowy bo ona nie wiadomo jak zawsze znajdzie dziurkę żeby się prześlizgnąć. Wtedy na kurzym wybiegu jest panika. To jest właśnie Lilusia.
-
Masz całkowitą rację.Te kurki malutkie bardzo mnie zauroczyły nie tylko urodą ale i charakterkiem. Chyba 8 lat temu kupiłam parkę i z innego źródła dokupiłam 2 kurki.Raz czy dwa razy je rozmnożyłam oddając znajomym przychówek. W ubiegłym roku kogucik się obraził na swój harem i przeskoczył na zamknięty wybieg do zwykłych dużych kur. Chyba się w nich zakochał bo nie wraca do swojego stadka,które znacznie się powiększyło a na dodatek chodzi na wolności -czyli po całej działce. On wybrał swoje wielkie kury i niewolę na ogrodzonym wybiegu.Wyobraź sobie jak karykaturalnie wygląda ten malusi kogucik na dużej kurze. Nie mniej dobrze się stara,bo niektóre jajka są zapłodnione co obserwuję rozbijając je.
-
Ja osobiście bym się nie zgodziła z twierdzeniem,że samcem alfa zostaje się automatycznie. Kocham wszystkie zwierzaczki i od szczenięcych czasów dużo o nich czytałam. Wydaje mi się,że w każdym klanie/rodzinie/stadzie przywódca musi swoją pozycję wywalczyć/wypracować. Natomiast zgadzam się,że opowiadania o stadach wilków są mocno przesadzone. Często jest tak,że dobierają się w pary i to na całe życie. Kochane zwierzaczki.
-
Jaki cudny,uśmiechnięty pycholek. To prawdziwy cud.Wróciłam do początków Imki,do pracy jaką włożyła Nutusia w jej oswojenie. Hmmmmm,czasami to aż przykro się robi,że tak szybko "zdradziła" ale jakież to szczęście i życzymy sobie jak najwięcej TAKICH zdrad. Bardzo współczuję odejścia Lesia. Ja też borykam się z podobnym problemem. Moja ukochana CTR-ka /ta czarna na awatarze/ skończyła 12 lat i co raz bardziej siadają jej tylne łapki. Rozpieściłam ją do granic możliwości i teraz z pełną świadomością terroryzuje mnie. Najczęściej w nocnych godzinach płacze i zawodzi a ja razem z nią. Najbardziej jest zadowolona jak pańcia położy się koło niej i miźgoli. Wtedy nic nie boli,nic nie dokucza. Jak jestem z nią sama w domu jest prawie bezsilna,wystarczy żeby mąż wrócił z pracy lub ktoś z rodzinki nas odwiedził-zrywa się bez problemu i biega jak sarenka. Wystarczy,ze wyjdę do innego pokoju i wstaje bez problemów,jak jestem w zasięgu wzroku jest obłożnie chora i tylko spod oka patrzy jak zareaguję. Aj rozpisałam się o własnych sprawach. Imeczko kochana życzę Ci długiego życia bez stresu z kochanymi ludziami i siostrzyczką.
-
Listopad płata nam psikusa.Na początku była mróz i śnieżek a teraz prawdziwa wiosna. Mam kilka kurek ....takich bliżej natury,które niosą się od wiosny do lata.Potrafią w zaroślach sobie zrobić gniazdko i tam wysiedzieć pisklaki. Tak było a tym roku.Myślałam,że coś mi porwało kurkę.... a ona po 3 tygodniach wyprowadziła 7 pisklaków. W sobotę zaglądam do gniazdka a tu niespodzianka 5 jajeczek. Tylko,że jajeczka są małę bo i kurki są niewielkie,ale śliczne.To Brodacz Antwerpski.
-
~ Szara Wilczyca - ma dom i kolegę Parysa ~
Grażyna49 replied to malagos's topic in Już w nowym domu
Oooo masz....podrzutek. Czy Ci ludzie nie mają serca i rozumu. Mnie tak kilka lat temu kociaka przez płot przerzucili,nie zastanawiając się,że 2 wielkie psy biegają. Kociak był na szczęście sprytny i schował się ...... w kurniku. -
Ja widziałam 2 wstrząsające informacje. 1. facet 2 kilometry ciągnął za samochodem pieska do haka przywiązanego. W końcu udało się babeczce co za nim jechała zatrzymać go . Stwierdził,że nic nie widział,że to typowy wypadek. 2.w lesie znaleźli dużego psa powieszonego na stalowej lince.Masakra. Jedno słowo się ciśnie....sk...............yny.
-
Mnie się wydaje,że fakt wykastrowania nie powoduje braku zainteresowania rodziną. Taki przykład z ludzi..... W starszym wieku,kiedy to zanika lub znacznie słabnie pociąg płciowy nie powoduje braku zazdrości. Może nawet przeciwnie , zazdrość wzrasta po "docenieniu" własnej niemocy.
-
A u mnie ........były chmury,jakieś takie białawe a na tle chmur piękny księżyc. Nie jestem w stanie stwierdzić czy był większy ale z całą pewnością bardzo jasno świecił i widziałam na nim jakieś plamy. Kilka godzin podziwiałam /oczywiście z przerwami/ jak maszerował przed moim domem.
-
Ja też jestem przeciwniczką posiadania broni przez osoby nieprzebadane psychicznie. Najlepiej by było gdyby broń posiadali tylko zawodowi wojskowi , w czasie pracy.
-
Masz rację Irenko. Wszędzie przemoc pokazują czy to z realu czy z reklam . W latach 70 mieszkałam w USA.Dla mnie było szokiem,że na prowincji każdy w domu ma broń. Chełpili się,że nie muszą grodzić swoich posiadłości bo i tak każdego intruza mogą zastrzelić.