-
Posts
829 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by _dingo_
-
Widzę, że jest klasa szczeniąt... Jak to właściwie jest ? Na każdej wystawie jest taka klasa ? W sumie to pytam dość teoretycznie, bo w klasie szczeniąt swojego psa raczej nie wystawię, z racji jego daty urodzenia :wink:
-
Będzie ktoś w Zabrzu 10 października ? Nie orientujecie się czasem, w którym miejscu to będzie organizowane ?
-
@emmara Parę rzeczy jest cennych jeśli chodzi o lekturę, ale szczerze wątpie, aby można było nauczyć się obcowania z psem z książki :) Prawda jest taka, że małym psem trzeba się zajmować praktycznie cały wolny czas. Jeśli sprawia ci to przyjemność - bierz psa, jeśli nie - dobrze się zastanów. Małe pieski mają zaje...ste pomysły :) Np. polizać kontakt, ściągnąć radio z szafki za kabel, zdjąć suszące się pranie, ściągnąć firanki bez odpinania żabek itd. A jak się taki dorwie do śmietnika, albo uda mu się otworzyć szafki w kuchni ... To jest dopiero jazda :wink: Generalnie to jest kupa szczęścia (i nie tylko szczęścia, czasem też taka prawdziwa kupa i to na środku pokoju ... :evilbat:), ale po pierwszej dobie z moim pupilkiem ledwo stałem na nogach ze zmęczenia... Trzeba to też mieć na uwadze. Co do terminu odbioru psiaka - proponuję raczej początek wiosny... Taki całkiem mały piesek nie potrzebuje aż tyle ruchu co większy, poza tym jest kwarantanna itd. Na początku spacery są krótsze, szczeniaczek się szybciej męczy, czasem trzeba go wziąć na ręce itd... No i bulek... to trochę smutne, ale ostatnio było dużo niezbyt szczęśliwych historii na tym forum, można się wręcz zrobić trochę przewrażliwionym... Musisz też wiedzieć, że mały piesek może całkiem mocno pogryzać. Mój diabełek na początku prawie cały czas pogryzał po rękach i stopach, a ząbki ma jak szpileczki :evilbat: Teraz już się trochę uspokaja, ale ciągle mu się zdarza capnąć... Na szczęście gryzienie w jego wypadku zmienia się w polizywanie, co nie ukrywam - odpowiada mi znacznie bardziej ... :wink: Ps. Idę z moim "chrumakiem" na spacer, bo zaczyna "jojczyć" że się nim nie zajmują :wink:
-
Tak na wyczucie - równie ważne jak kontakt z psem jest danie mu okazji do wyładowania się fizycznego... Bullowate to chyba takie małe bateryjki, które muszą się rozładować żeby były spokojne. Przynajmniej mój staffik, gdy np. bardzo pada i nie możemy zbyt dużo dokazywać robi się dosyć nieznośny i dostaje różnych głupawek... Kontakt z psem jest ważny dla psychiki i socjalizacji, ale na zachowanie psa ma chyba też duży wpływ dostateczna dawka ruchu. Wydaje mi się, chociaż może to przesada, że pies bez odpowiedniej dawki ruchu może stać się poirytowany i znerwicowany...
-
Ciekawi mnie tylko, czy Hodowca wie, że topic został odświeżony, że pojawiły się nowe fakty i czy będzie chciał się do tego jakoś ustosunkować...
-
Słuchajcie, jasne że wystawy to tylko dodatek. Szczególnie, że czytając uważnie to forum można momentami odnieść wrażenie że atmosfera panująca pomiędzy wystawcami i innymi wystawcami, a czasem i sędziami, jest nierzadko delikatnie mówiąc nie do zniesienia. Z tego co niektórzy piszą można odnieść nieodparte wrażenie, że nie jest zbyt dobrze ... Co do samej oceny również padają na tym forum zarzuty... Nie muszę chyba cytować ? Trudno więc, żebym oczekiwał cudów, będąc niedoświadczonym właścicielem, nie znając tak na dobrą sprawę nikogo "w środowisku" i nie mając bladego pojęcia o wystawianiu psa... Nie jestem również naiwny, mogę się domyśleć jak w praktyce wyglądają niektóre wystawy "od kuchni". Wolę jednak swoje domysły w tym konkretnym momencie pozostawić dla siebie i nie publikować ich na forum. Natomiast to co mnie interesuje, to to, jak POWINNY być oceniane SBT. A mój pies i tak zawsze będzie dla mnie najładniejszy, choćby i wyglądał jak mała świnia na kaczych nogach... :wink: Zgadzam się, że to "oko" wyrabia się długo. Ale żeby się wyrobiło potrzeba trochę doświadczenia, ale czasem trzeba nawet takich rozmów jak tutaj toczymy... Nie zamartwiam się swoim psem, natomiast ciekaw byłem, de facto na marginesie dyskusji, czy można coś powiedzieć o szczeniaczku 14 tygodniowym. Odpowiedź uzyskałem, a temat dotyczący oceny eksterieru bullowatych pozostaje nadal otwarty. NIE ZAMARTWIAM SIĘ. :wink: Wiem, że mój pies nie będzie mieć wielkich tytułów, bo nie mam doświadczenia. Żeby doprowadzić psa np. do championatu jednak trochę go potrzeba. Nawet brylant nieoszlifowany nie będzie prezentować się tak atrakcyjnie jak by mógł, gdyby dostał się w ręce jubilerskiego mistrza... Co do wystaw - wystawiać będę, choćbym wywoływał salwy śmiechu. Traktuję to jako zabawę, ale chciałbym zwyczajnie spróbować. Nie zależy mi na wynikach.
-
A co z wagą psów ? Słyszałem, że de facto bardzo dobrze oceniane są psy generalnie cięższe niż przewiduje wzorzec... Ten mój szczeniaczek waży już 10,5 kg... Ludzie mówią, że on jest gruby, ale nie wydaje mi się :evil: ...
-
A jeszcze odnośnie tych proporcji głowy: Jak Feliks miał ok 10 tygodni te proporcje były właśnie 1:3. Dzisiaj (ma ok. 14 tygodni) też ma 1:3. Ale wizualnie w ciągu tego miesiąca bardzo zmieniła się głowa mojego pieska. Jak go brałem była jeszcze dość wąska, wyglądał trochę jak mały pitbulek :wink: Teraz natomiast widać, że ładnie się wypełnia i już jest o wiele szersza i zdecydowanie bardziej "staffikowata" ... :) Czy te proporcje 1:3 mają szanse się mniej więcej utrzymać w dorosłości, skoro teraz tak ma ? I jeszcze taka sprawa - mój piesek ma jakoś tak mocno rozbudowaną klatkę piersiową. Troche mnie to zastanawiało, bo jak się patrzało z góry, albo z boku to można było wyraźnie zobaczyć gdzie kończy się klatka, a zaczyna brzuszek. Przynajmniej teraz tak jest, póki piesek jest młody i nie ma tylu mięśni... Ale pies jakoś szczególnie chudy nie jest... Pod skórą wyraźnie można poczuć żebra jak się przesunie ręką, bo one (te żebra) są zdecydowanie mocnymi kośćmi ... Czy staffiki tak mają mieć ?
-
Czyli: Jeśli odmierzę palcami długość kufy, to powinienem móc odmierzyć dwie takie odległości na mózgoczaszce ? Proporcje - właśnie - zauważyłem że dużo dobrze ocenianych psów ma głowy, które jakby da się wpisać w sześcian... Chociaż może tylko mi się zdaje... No dobrze... A tułów ? Jaka powinna być właściwa proporcja pomiędzy wysokością linii grzbietu a długością do nasady ogona ? Są jakieś zasady ?
-
Postanowiłem rozpocząć nowy topic dotyczący oceny eksterieru różnych bullowatych na wystawach. Sam wzorzec to dość "sucha" wiedza jak dla mnie, a mam skrytą nadzieję, że dzięki dogomanii uda mi się podszkolić w realnej ocenie który pies jest niezły a który nieco gorszy w świetle oceny wystawowej. Ponieważ mamy tutaj paru niezłych hodowców na forum - myślę że o fachową ocenę nie będzie trudno :lol: ! Jeśli będziecie mieli jakieś pytania dotyczące eksterieru bullowatych, to będzie mi miło jak będziecie się tutaj dopisywać - nie ma co dublować topiców... Moje pierwsze pytanie dotyczy głowy Staffika: Wzorzec mówi że kufa powinna byc niezbyt długa. Ale czy są jakieś właściwe proporcje długości kufy w stosunku do reszty głowy ? I czy są właściwe propocje długości i szerokości głowy widzianej z góry - jak szeroka powinna byc głowa psa w stosunku do długości ?
-
Kaziku, a jednak Chojrak nie pożarł Funi ... ? Jak udało się tego dokonać ? Czy bullek nie jest wobec niej agresywny ?
-
No dobrze, ale w naszym pojmowaniu - zawsze pochodzi... Pies nie pójdzie do marketu i nie zrobi sobie zakupów. Powiedz lepiej jak sprawić, żeby pies postrzegał to w taki sposób jak ma postrzegać ... :wink: No bo dla psa miska pełna psich chrupek nie zawsze musi oznaczać, że ktoś te chrupki kupił. On może sobie myśleć, że np. znalazł, albo zawłaszczył żarcie. Wtedy w myśl pokrętnej logiki psa - żarcie pochodzi z nikąd, a nie od właściciela.
-
Chyba tak. Liczy się kto ma rację a nie ile lat kto, gdzie i w czym siedzi :wink: Tzw "autorytety" są największym wrogiem postępu ... :evilbat: Einstein formułował swoje teorie będąc bardzo młodym człowiekiem. Kto wie jak wyglądałby świat, gdyby wszyscy podchodzili do niego na zasadzie "co ty tam wiesz szczeniaku"...
-
Hmmm... I co teraz zrobić z tym "bigosem", który się narobił ? :wink:
-
No cóż - jeśli wierzyć Twoim słowom - pan Henio może i był nieco cyniczny, ale czy gryzienie ogona nie jest często objawem znerwicowania wynikającego z samotności ? Czy wobec tego takie założenie, że pies jest zaniedbywany nie jest prawdopodobne ? Parantulla, daleki jestem od stwierdzenia, że twój piesek był zaniedbany - bo nie mam zupełnie żadnych informacji na ten temat - natomiast nie wiem co miałby w takiej sytuacji powiedzieć hodowca ? Przecież nie jest jasnowidzem, więc podaje najprostrzą i najbardziej prawdopodobną opinię... Co do kultury osobistej przy tej wypowiedzi nie będę zabierać głosu, bo przy tym nie byłem...
-
Cóż, Kazik, nie chcę cię urazić tym porównaniem, ale wg mnie twoja tyrada przypomina nieco apele chorych psychicznie o poprawę dramatycznego stanu w polskich szpitalach psychiatrycznych. Z racji pewnych dość oczywistych faktów nikt nie jest skłonny potraktować ich apeli poważnie... Obawiam się, że mimo wszystko twoje posty pozostaną jedynie "głosem wołającego na pustyni" ... Krzyczysz, krzyczysz, ale nikt nie słucha... Przynajmniej ja tak to widzę...
-
Cóż Rocki, jeśli chodzi o mojego psa, bo tylko ten temat jest mi znany - to faktycznie, czasem jak się zbyt rozkręci to zaczynają się różne debilizmy pod tytułem capnięcia mordką i pobulgotywanie... On się bardzo lubi przepychać, siłować itd... Co do bojowej przeszłości - i myślę że to dotyczy wszystkich psów typu bull & terrier - w przypadku mojego pieska sprawdzają się typowe cechy takie jak ogromna siła w stosunku do masy psa, zawziętość w realizowaniu jakiegoś celu, silna osobowość i dominacja w stosunku do innych psów. Dziwna sprawa przy okazji - to co zauważyłem u wielu bullowatych - te psy nie szczekają, nie warczą, ale swoją wyzywającą pozą i świdrującym wzrokiem doprowadzają inne psy do szału... W moim przypadku jest to niezwykle kłopotliwe, bo mój niespełna czteromiesięczny piesek patrzy na psy w swoim otoczeniu tak, jak głodomór patrzy na porcję rosołową. Pies po drugiej stronie dostaje piany i miota się jakby oszalał, a ten mój "diabełek" potrafi sobie usiąść i się na niego cały czas gapić. Obłęd :-? :x
-
Można i pewnie zepsuć - ale podejżewam że w każdej rasie może się znaleźć nieodpowiedni osobnik pod względem charakteru. Staffiki są tak sympatyczne wobec ludzi pewnie po części dlatego, że są w stosunku do nich ufne, śmiałe i pewne siebie. Pies często atakuje człowieka ze strachu, albo broniąc terytorium. Stafik terytorialny jakoś specjalnie nie jest, a ludzi się nie zazwyczaj nie boi. Przy takim podejściu psa wobec człowieka - widok tego drugiego zwykle oznacza rychłe mizianie, głaskanie i rzucanie zabawki - cóż - i jak tu nie lubić tych ludzi ? :wink: Ale myślę że gdyby jakiś palant np. kopnął stafika to ten raczej by się rozzłościł niż zwiał... Gdzieś ten moment cierpliwości się kończy...
-
Lapis, uważam że trochę przesadzasz. Piszemy o psie, a nie o owcy. Wg mnie w SBT owszem - jest wiele przyjaźni wobec człowieka, radości i chęci zabawy, ale jest i dominacja, upór, a czasem i agresja. Nasze psy lubią ludzi, to niezaprzeczalne. Ale z tą miłością np. do innych psów, to już bym niestety nie był taki pewien. Kwestia może tego co nazywamy atakiem. Czy atak to jest obszczekanie i obwarczenie kogoś, czy może atak to jest natarcie na przeciwnika z furią, kłami i pazurami, a potem walka na śmierć i życie ? Nie wiem jak wasze psy, ale ten mój staffik zachowuje się jak najbardziej normalnie. Zdarza mu się i szczeknąć i warknąć, nie jest jakimśtam aniołkiem. Potrafi też na spacerze rozdrażnić innego psa dominującą pozą i spojrzeniem głęboko w oczy, i to mimo tego że jest taki młodziutki. Może wtedy nie szczekać i nie warczeć, ale to jest dominacja - inaczej tego nie nazwiesz. Co do ataku na swojego właściciela - rzeczywiście nie słyszałem żeby kogoś stafik mocno pogryzł. Ale wierz mi, albo nie, ale mój pies potrafi zamanifestować swoje niezadowolenie szczeknięciem, warknięciem, a nawet kłapnięciem zębami. To jest po prostu nieprawda, że one są zupełnie pozbawione agresji - prawdą jest, że są dość spokojne i zrównoważone, ale - powtarzam - to jest pies, a nie owieczka...
-
Środkowosaharyjski pies na niedźwiedzie. Północnosyberyjski pies na lwy.
-
LAPIS. Tobie chodzi o to, że: 1) Staffik nigdy nie zaatakuje swojego właściciela czy że 2) Przed atakiem nie zmienia mu się kolor oczu ... bo ja już sam nie rozumiem... :-?
-
Rasowe też mają swoje problemy. Przejdzcie się po podwórku z jakimś przedstawicielem bullowatych na smyczy to się przekonacie... Moim maleńkim staffikiem mamusie straszą swoje pociechy, chociaż to jeszcze 3,5 miesięczny szczeniaczek... Dzięki spacerom dowiedziałem się, że tylko teraz jest taki niewinny, ale wyrośnie mi pies morderca, świnia i bestia.
-
A ja mam terierka typu bull i pewnie dlatego jestem taki łagodny i niezaczepny ... :evilbat: :peace:
-
Nawet przerośniętego rottweilera ? :wink:
-
Rocki, chyba nie bardzo... Ze starych zdjęć które widziałem wynika że większość staffików ma na nich uszka zachowane. Choćby tutaj, w topicu "białe staffiki" Alojzyna wstawiła zdjęcie Gentelman Jima - bodaj najbardziej znanego stafika. A ten pies brał udział w walkach. Z resztą jakbyś poszukał zdjęć np. pitów które były wystawiane na walki to też zobaczysz że sporo ma uszy nie cięte.