-
Posts
829 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by _dingo_
-
Mój pies wydaje dziwne odgłosy na co dzień, więc nie przypisuje ich poszczególnym wydarzeniom :) Najbardziej mi się podoba jak zaczyna jojczeć, przechodzi przez bulgotanie i znowu wchodzi w jojczenie :) Jałłłłłłgrrrrrrrrłłłjjjj :)
-
Nie przeczę, że sporo bullowatych - jak to często bywa z silnymi psami - ma w sobie żyłkę do zaczepek, ale miałem tylko na myśli to, że w tej chwili mało który bull jest tak sprawny i bojowy jak dawniej. I może i dobrze. W niektórych środowiskach te psy uchodzą za niemal broń bez zabezpieczenia, tymczasem co raz to słyszy się że jakiś owczarek, albo molos je szarpie. To są tylko psy, wg. mnie pod względem woli walki, siły i zwinności są już cieniem dawnych "game dogs". I - powtarzam - bardzo dobrze. Może przestanie się je w końcu traktować jak gladiatorów, a zacznie traktować jak przyjaciół człowieka.
-
Jak to zwykle bywa - obie strony mają trochę racji. Nikt przy zdrowych zmysłach nie będzie się przecież upierał że terriery typu bull nie zostały wyhodowane po to aby walczyć. Ale to było kiedyś. Teraz - kiedy walki psów są zakazane, większość tych psów pełni rolę psów rodzinnych i towarzyszących. Nie są nawet psami obrończymi w pełnym tego słowa znaczeniu. Z resztą... Postawiłbym dość ryzykowną tezę, że po kilkudziesięciu pokoleniach hodowli pod kątem eksterieru, większość psów typu bull & terrier utraciła dawne cechy, które predystynowały je do roli zwycięzców w tzw. "zabawie ludowej"... czyli psich walkach... Wystarczy spojrzeć jaką metamorfozę przeszedł SBT czy AST w stosunku do swoich protoplastów choćby w samym eksterierze, żeby zdać sobie sprawę iż psy te nie posiadają już dawnej "wartości bojowej". Nie wspomnę już o tym, że hodowcy nie selekcjonują już psów pod względem odwagi, siły charakteru, bojowości ale raczej - wręcz przeciwnie. Zmiany następują szybko i nieuchronnie. Spójrzcie jak wyglądał kiedyś buldog angielski, a jak wygląda obecnie. Kiedyś był psem walczącym, teraz - jest raczej psem towarzyszącym. Co do współczesnych terrierów typu bull - ja na dzień dzisiejszy byłbym daleki od nazwania np. wspólczesnego SBT psem bojowym. Powiedziałbym raczej że BYŁ ON psem bojowym. Kiedyś... Spośród wszystkich terrierów typu bull na dzień dzisiejszy chyba tylko niektóre linie APBT mogłyby być nazywane psami bojowymi. Reszta może i nosi w sobie wiele cech psa bojowego, ale mam wrażenie że w większości wypadków ich występ na arenie zakończyłby się kwikiem po paru minutach walki... Czasy walk dla niektórych ras, takich jak np. SBT minęły już chyba bezpowrotnie... I nie wiem jak wy, ale ja jakoś z tego powodu nie rozpaczam :wink:
-
Już poprawiłem - Teraz lepiej ? :evilbat: Żeby była jasność - zapłacili mi za reklamę boazerii, ściany, różowej kostki, leżaków, kartonowego pudła, ale za reklamę psiego żarcia - NIE :evilbat: ... dlatego usunąłem ... :wink:
-
Arnika, wybór hodowli to chyba najistotniejsza sprawa. No, może druga pod względem ważności, bo imho najważniejszy jest jednak mimo wszystko wybór konkretnego szczenięcia. Nie znam się na bulach, ale to jest chyba kwestia natury bardziej ogólnej, niż konkretnej rasy. Nie wydaje mi się aby ktoś zdecydował się publicznie opowiedzieć za tą czy inną hodowlą, choćby ze względu na to co napisała Tufi. Wg mnie oprócz ogólnej opinii jaką posiada hodowla istotne jest czy dobrze dogadujesz się z samym hodowcą/hodowczynią. W końcu sam akt kupna (fuj, nie lubię tego określenia) szczenięcia dopiero rozpoczyna pewien proces, a nie go kończy. Nabywając szczenię z określonej hodowli siłą rzeczy wchodzisz w krąg pewnych osób, z którymi będziesz chcąc niechcąc utrzymywać pewne kontakty. Nie sposób oddzielić hodowcy od hodowli. Ja na twoim miejscu oprócz samej opinii na temat hodowli kierowałbym się przede wszystkim tym: - jaka więź łączy hodowcę z psami, - co dzieje się z psami starymi z danej hodowli, - w jakim stopniu hodowcy zależy na doskonaleniu rasy - no i czy "leży" ci osoba samego hodowcy To jest wg mnie najważniejsze. Inni mogą mieć odmienną opinię...
-
Tego psa jest niesamowicie trudno fotografować. Zrobisz mu 50 zdjęć i na 90 procentach wychodzi sam ogon albo kawałek głowy. On na sekundę czymś się zainteresuje, po czym biegnie dalej. Nie wspominając już, że na sporej części jest jego wielka mordka i nic więcej, bo Feliś zapragnął się pocałować z aparatem ... :lol: Ogólnie dzięki, jesteście bardzo mili... :)
-
Cześć ! Wklejam zdjątka mojego Feliksa, czyli Foremana Mat-Staff. :wink: * Kiedy wreszcie dostanę tą miskę ? * * Świat się smieje. Ha ha ha ... :evilbat: *
-
Heh, co prawda nie mam bullteriera tylko staffika, ale w sumie - to też bull :) Na twoje pytanie moja odpowiedź brzmi: TEŻ :evilbat: Wczoraj mój tata, którego nota bene mój Feliksik uwielbia, wycierał sobie krew z nosa, bo rozkoszny piesek raczył go dziabnąć łapskiem :> Nie mówiąc o uroczym powitaniu w wykonaniu bullowatego: pazury wbite w oba uda oraz strzał z byka w krocze, po którym nawet w południe każdy facet zobaczy gwiazdy... :wink: No cóż, ten tego - piesek się cieszy... :evilbat:
-
Niedawno usłyszałem jak stafior zaczął piłować to wlazłem cicho do pokoju i zastałem psa w następującej pozycji: Śpi na plecach. Uszy mu się podwinęły, przednie łapy trzyma podkurczone jak królik, a tylnie w niemal pełnym szpagacie :D I CHRRRRAPIE :)))
-
Jeśli chodzi o ten filmik i zdanie ludzi na temat pitów, to może ten fakt zmieni podejście jakiejś osoby: Pit, Ast i Staffik są psami jakby "z tej samej bajki"... Mają bardzo podobną przeszłość, wspólne geny, istnieje między nimi podobieństwo fizyczne itd. Wystarczy popatrzeć na Staffika, żeby zobaczyć że jest to pies bardzo przywiązany do właściciela, wierny, pełen dobrych uczuć - co jednak nie przeszkadza mu oczywiście być psem dominującym. I Pit i Ast TEŻ mogą takie być - w dużym stopniu to zależy od tego kto i co z danym psem chce zrobić. Są uwarunkowania genetyczne, ale ogromne znaczenie ma wychowanie. Pies traktowany jak bestia - będzie bestią. To taka samosprawdzająca się prognoza. No i ludzie bardzo często nie widzą różnicy, jak te psy traktują innego psa a jak traktują człowieka. Z resztą - ja też tej różnicy nie widziałem, zanim się nie przekonałem na własnej skórze.
-
skaner przywiozłem, ale nie przywiozłem sterowników i oprogramowania :evilbat: cały ja... Dlatego foty będą jutro - skanuje kolega... :)))
-
heh, właśnie przywiozłem skaner ze starego mieszkania - będą foty ! :wink:
-
Wzruszający ten filmik...
-
Feliks ma już pięć miesięcy (od niedzieli)... Dziś go zmierzyłem i zważyłem. O ile dobrze mierze ma 35 cm w kłębie i waży ok 15 kg... Co sądzić o takich wymiarach ?
-
Hmmm, teoretycznie sprawa jest oczywista: Pies który broni dziecka przed rodzicem jest dominantem na własną rękę ustalającym reguły w stadzie. Właśnie tak zachowuje się alfa - cały czas spokojny i przymilny, póki wszystko dzieje się po jego myśli ... ;)
-
Napisz coś więcej. Jak konkretnie się zachowuje, co robi, w jakiej sytuacji, czy coś się zmieniło w domu itd. Pewnie zachowania można różnie interpretować. Ostatnio szedłem z Feliksem (staffik 4,5 miesiąca) po osiedlu, a obok przeszła sobie baba. Feliksik oczywiście pełne naciągnięcie smyczy i ciągnie do babska żeby się z nią pobawić. A ona na to: Co to ? Jakiś pitbul ? Fe, taki mały a już taki agresywny ... :wink: Za chwilę idzie następna baba i ta sama śpiewka - mój pies jest młody ale za to bardzo agresywny... Ręce mi po kostki opadają, umówiły się czy co ? Nie chcę mi się po raz setny odpowiadać że to mały piesek, lubi ludzi i chce się pobawić... Rozumiem że twój pies rzeczywiście zachowuje się niepokojąco - ale sama rozumiesz, powinnaś opisać dokładnie zachowanie psa. Samo stwierdzenie "agresywny" jest jak podałem na przykładzie dość wieloznaczne :)
-
Morał z tego taki, że nie zdziwię się jak na następnym spacerze jakiś AST'opodobny koks będzie próbował zeżreć moje szczenię, bo jego pan ma ambicję mieć psa mordercę. Mi i tak już wystarczy "groźnych" owczarków tresowanych na bycie agresywnym... Jak już muszą ustawiać walki za kasę to niech sami się tłuką... Nie popieram ani nie namawiam do przemocy, ale skoro ktoś nie umie się opanować, to niech sam walczy - po co miesza do tego psa. Rocki - poza tym - jak układasz się z bandytami o kasę, to im większa kasa, tym większe prawdopodobieństwo, że ją zobaczysz jak świnia gwiazdy ... :wink: Tauzena może wygra, ale jak by miał dostać 10 paczek, albo więcej - może wylądować w rowie i to na golasa. Można też kosą zebrać pod żebra. Mój kolega dostał z kosy w plery, bo się źle na kibola popatrzał. Jeśli chodzi o kasę - nie ma żartów. To jest niebezpieczna gra. Lepiej żyć spokojnie i nie nagrabić sobie niepotrzebnie... Szczególnie że jest żona, dzieci.... Człowiek nie żyje sam na tym świecie...
-
Mój "diabełek", o dziwo, niezbyt lubi pieszczoty... Tzn. bardzo lubi kontakt fizyczny, ale on ze mną woli "powojować" na niby, niż się dawać głaskać... Poza tym trudno go głaskać, bo zachowuje się, jak chorobliwie nadaktywny przedszkolak i jest raz z przodu, raz z tyłu a raz z boku. Nie usiedzi potworek na miejscu :) Znam psy, które z przyjemnością podstawiają się żeby je głaskać, ale moja psina jak na razie nie wykazuje zainteresowania tą czynnością :)
-
Hmmm... Coś mi się widzi, że Gonzo już tu nie zagląda od dłuższego czasu, więc nie do końca jestem pewien, czy czasem sam już nie zdecydował czym będzie karmić swojego, w tej chwili już rocznego Amstaffa :) Złośnica ma rację, że problem żywienia każdy musi rozwiązać sam. Jest w każdym przypadku wiele "za" i "przeciw". Co do eksterieru psa, to chyba wiele do powiedzenia ma również sama genetyka. Dobre jedzenie pozwoli jednak psu osiągnąć stan optymalny, to nie ulega wątpliwości. Jestem natomiast niezwykle ciekaw - jeśli chodzi o dietę BARF - ilu faktycznie hodowców wśród bullowatych prowadzi swoje hodowle w oparciu o ten sposób żywienia... Mam bowiem nieodparte wrażenie, że przyznanie się do tej, mimo wszystko dość kontrowersyjnej metody odżywiania psa, bywa w świecie psiarzy trochę wstydliwym tematem...
-
Lapis, no to witaj w klubie ... :wink: Feliks beka jak piwosz na Oktoberfeście, o bąkach nie wspominając :) Ale każdy przyzna, że mimo tego swoistego folkloru terriery typu bull to kochane psiaki ! :lol:
-
Hmm może faktycznie nie rozumiem. Może mnie wobec tego oświeć - czego takiego nie rozumiem o czym wy do mnie cały czas mówicie ?
-
Z tego co czytam, to nie było zbytnio po co jechać. :wink: Nie przejmuj się drugim miejscem Lukiera, gdyby sędziowanie miało być zawsze takie samo to by było nudno. Ja nie znam się na wystawach, ale na ludziach - już bardziej. Pewne rzeczy są wspólne dla wielu sytuacji. Tam gdzie jeden człowiek ocenia, a drugi może najwyżej posłuchać - tam zawsze będą różne "kontrowersje"... Wiecie, to jest jak z wyborami MISS. Jedna laska wygrywa, a dwadzieścia pozostałych ... nie :) ... Pozostają tylko pogaduchy w kuluarach ... Poza tym mój pies niedomaga i nie mam specjalnie humoru na takie imprezy... Na razie wolę się zająć jego stanem zdrowia...
-
Przyczyną nadmiernej ilości wypijanych płynów może być cukrzyca. Idź do weterynarza.
-
Gdybym się bardziej wyluzował, to bym się chyba rozpadł na drobne kawałeczki, bo już nic by mnie do kupy nie trzymało... :evilbat: Od dziś będę mówił do psa TOWARZYSZU ! :lol: :lol: :lol: Daruj, ale słowo towarzysz kojarzy mi się dość jednoznacznie :wink: :wink: :wink:
-
A u mnie kontakt mojego psa z większością psów z mojego osiedla skończył by się chyba dla mojego psa ciężkim pogryzieniem... Większość psów jak go widzi to miota się z pianą na smyczy. A mój pies to niespełna czteromiesięczne szczenię... Nie wiem co im na mózg siadło. Naprawdę nie wiem jak ja mam w takich warunkach wychować psa... :( Do d... to wszystko... :-?