Jump to content
Dogomania

_dingo_

Members
  • Posts

    829
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by _dingo_

  1. Ech, a według mnie wiele zależy od charakteru i genów - jednak. Mój staszek jak do tej pory nie przejawiał agresji wobec ludzi w praktycznie żadnej sytuacji. Nie znałem nigdy w życiu psa, który byłby tak niewiarygodnie łagodny w stosunku do ludzi. Praktycznie każda obca osoba robi z nim co chce, a ten nawet nie miałknie. Tak samo nigdy nie bronił żarcia. Ostatnio robił mnóstwo hałasu w klatce, bo dostał mięsną kość i się w niej tłukł. Ponieważ żona spała i zaczęła narzekać - wziąłem mu wyjąłem tę kość prosto z pyska. W przypadku większości znanych mi psów - nie miałbym dłoni. A Feliks tylko siadł i zaczął "kwikać", żeby mu oddać kość. Ale mimo wszystko wydaje mi się, że jest taki dlatego, że ma taki charakter, a nie dlatego, że ja go tego nauczyłem...
  2. [quote name='wfh85']Czemu z resztą mają służyć owe odżywki? Jeśli chodzi o siłę i sylwetkę psa to uważam że odpowiednim treningiem i dobrze zbilansowanym żarciem można naprawde wiele osiągnąć.[/quote] Dokładnie. :wink: W sumie i u ludzi i u psów odżywki mogą służyć jedynie uzupełnieniu diety, jeżeli nie jest ona właściwie zbilansowana i występują niedobory. W sumie i tak organizm sam decyduje ile białka wbudować w mieśnie, a ile wyrzucić z siebie w czasie pobytu w WC. :D To że zjem 10 kilo mięsa dziennie to jeszcze nie będzie oznaczało, że za rok będę wyglądał jak Arnie. Bardziej prawdopodobne jest natomiast, że po roku takiej diety będę potrzebować pomocy lekarskiej... :evilbat:
  3. Najlepsza odżywka dla psa to kawał mięska z kością... 8)
  4. Hehehe Marta Ch., Feliks też nosi teraz czerwone szeleczki i odkleszczacz na szyi :D A tak ogólnie, to jutro Feliks będzie mieć pierwsze urodziny. :BIG: [img]http://img229.echo.cx/img229/1297/head35ih.jpg[/img] [img]http://img221.echo.cx/img221/9525/head45qw.jpg[/img] A to fotki portretowe mojego "Jednorocznego Ochotnika Feliksa" :D W sam raz w ramki. :evilbat:
  5. [quote name='Alicjarydzewska']A moje bydełko ,ucieka jak widzi narzędz do czyszczenia uchalców / to tak mamy od czasu jak mu wet wsadził rękę w gardziel ,aż po łokieć :evilbat: /[/quote] Hehehehehehe....... :lol: A Feliks się sam nastawia i stuka tylną łapką po podłodze jak mu czyszczę uszy ... :wink:
  6. Jahu11, tylko zważ, że nasza inicjatywa będzie z góry skazana na porażkę. Nie lubię krakać, ale to jest trochę tak jak z protestami zielonych. Ludzie przykuwają się do torów, blokują przejazdy, pływają motorówkami, wspinają się i wieszają flagi. A przeciętny szarak patrzy na to wszystko i myśli sobie "ci zieloni zwariowali". Ludzie powiedzą, że my mamy TE PSY, i dlatego je bronimy. Tutaj trzeba uprawiać edukację, zmienić stereotyp. Ja proponuję akcję na zasadzie "Bullterier też jest psem". Czas zerwać ze stereotypem psa mordercy, który jest zupełnie odporny na ból, rzuca się wszystkim do gardła i ma cztery tony ścisku w szczęce. Terrier typu bull ma obecnie opinie "stukniętego" i "nieopanowanej bestii". Nawet na tym forum inni psiarze tak piszą. No to czemu posłowie mieliby myśleć inaczej, skoro nawet większość dogomaniaków jest pod tym względem nieuświadomiona ? Trzeba pokazać społeczeństwu bullteriera który wącha się z innym psem, ktory kopie dołek w ogrodzie, nosi w pysku kość, lubi bawić się z dziećmi i merda ogonem.
  7. A tak wogóle: Całe to prawo jest zasadzone na dość głupawej idei. Mianowicie - niektórzy sądzą że jakieś psy są z natury swojej "złe" i trzeba je odizolować, ograniczyć i co najwyżej tolerować jak śmierdzące powietrze. Tymczasem chyba każdy kto miał chociaż jednego psa wie, że pies jest zwierzęciem posługującym się językiem ciała. Izolacja i ograniczenie działa bardzo destrukcyjnie na jego psychikę. Pies swobodny, którego nie ogranicza od szczenięcia krótka smycz i namordnik, jest agresywny bardzo rzadko, bo może wyrazić swoje emocje ciałem. Może przekazać innemu psu sygnały uspokajające i w efekcie nic się nie dzieje. A pies na krótkiej smyczy, z pyskem w stalowej obręczy ? Jakże on ma się socjalizować z innymi ? Psy nie są wobec siebie agresywne z natury. One czasem poszczekają w instynkcie terytorialnym, czasem nawet się trochę nawzajem potarmoszą żeby ustalić hierarchię, ale zazwyczaj jeżeli już dochodzi do starcia, to może groźnie wygląda, ale najczęściej jest tylko "pyskówką". I to się tyczy również terierów typu bull, chociaż niektórzy wolą rozpowszechniać stereotyp bestii ktory chce zawsze zabić i dostać szczękościsku na szyi przeciwnika. Te psy z listy ras niebezpiecznych tak samo mogą i chcą się bawić, merdać, szczekać, latać za patykiem, wąchać inne psy po zadku i się tarzać w trawie. Tylko jak całe życie będą ściągane do nogi, obrykiwane, sztorcowane, a na ich widok wszyscy będą przechodzić na drugą stroną ulicy, to rzeczywiście im w końcu odbije... Jak to jest: W mieście - ludzie sciągają swoje psy do nogi, z dala krzyczą żeby nie podchodzić, a i ich psy zaczynają ujadać na mojego stafika, on w końcu ujada także na nie i generalnie jest cyrk i paranoja. Ciekawe - wszyscy mówią, jakiego to ja nie mam złego i groźnego psa. A na wsi - gdzie często bywam ostatnio - mój pies lata luzem bez kagańca i bez smyczy. Ma wielu psich kolegów, bawi się z nimi, wąchają się, przepychają i latają razem polować na nornice... Acha - święty też nie jest - ale nawet jak się zdarzy jakieś "nieporozumienie" pomiędzy nimi, to szybko "wyjaśniają sobie" o co chodzi. Ale to nie jest atak, tylko ustalanie hierarchii i zwykle kończy się na pokazówce. I jak do tej pory nigdy Feliks sam nie zaczął. Mój staffik zachowuje się więc jak normalny pies, nie żaden tam game dog ani niebezpieczne zwierze. I jest właśnie takmi jakim chcę żeby był - tylko psem i aż psem. Ale niektórzy wolą widzieć w nim bestię.
  8. Pewnie, że się śpieszyli, przecież to nie o psy chodzi tylko o kiełbasę wyborczą i zadowolenie wyborców... :evilbat: No i cóż, jakoś żyć trzeba. Dura lex sed Duralex ... :wink: U nas jedyne zainteresowanie władz jakim raczą nas psiarzy obdarzać, to problem psich g....ien na trawnikach (bo śmierdzi) i problem pogryzień (bo Stefek Burczymucha nie lubi gdy ktoś szczeka). A zajeli by się do cholery tymi dresami w malczakach, słuchających umcyk umcyk o pierwszej w nocy pod osiedlowym trzepakiem, a nie się biedych psów czepiają !.. :evil:
  9. To nie jest ani ast ani bull, tylko piec morderca ! Piec morderca, w typie krwiożerczych piecyków gazowych ! :infinity:
  10. [quote name='Dag']Teraz w hodowlach wycisza sie ceche agresywności do psów, jeszcze bardziej wzmacniając cechę milości do ludzi. [b]Wszystkich ludzi[/b], nie tylko domowników. Dlatego też bullowate nie są psami obronnymi np. [color=red]To nie ich cecha charakteru.[/color] [/quote] O, masz rację Dag. Bullowate psami obronnymi nie są. Ale z drugiej strony KAŻDA cierpliwość się kiedyś kończy. Nawet cierpliwość kochającego ludzi Staffika. Tylko że to trzeba mieć prawdziwy talent, żeby sprawić żeby stafik ostrzegawczo zaburczał, a dajmy na to bokser, sznaucer i inne takie - są czujne nawet gdy ktoś się zbyt nerwowo poruszy. :) Z tą obronnością bullowatych to jest chyba jeden wyjątek. W sytuacji kiedy atakowanym jest małe, bezbronne dziecko z "przybranego stada", a atakującym jest obcy pies... W takiej sytuacji nawet bardzo łagodny i zrównoważony bullowaty traci poczucie humoru... :wink:
  11. Nie ma się czym przejmować. Jest takie powiedzonko - psy szczekają, karawana jedzie dalej.
  12. Bydysz. Przychylam się do wypowiedzi Patki. Wybacz mi te słowa, ale nie wiesz, a wręcz nie masz pojęcia czego byś chciał. Nie jestem jakimś znawcą terierów typu bull, ale mam wrażenie że te psy nie znają słowa umiar. Albo czegoś nie robią wcale, albo coś robią z całym sercem. Mają doskonałe wyniki sportowe, ciągną ciężar, przeciągają linę - z pełną mocą jaką dała im natura. Uwielbiają się czemuś poświęcać bez reszty. Ale one nie rozumieją co to znaczy powarczeć, poszczekać i pójść. Jak taki agresywny bullowaty "namierzy cel", to trzeba go wołami odciągać. A nie daj boże, jak jakiś kundel się nawinie w zasięg kłów - bez breaking sticka będziesz się męczyć 20 minut żeby twój pupil raczył łaskawie wypuścić z pyska swoją "zdobycz"... Naprawdę, spacer z takim bandytą jest zwyczajną udręką... Nie wiesz czego oczekujesz od swojego psa... :x
  13. Staffik, jest. Ale obecnie na biologii cały czas rapuje się gdzie nauczyciel może uczniowi skoczyć. Szczytem nietaktu jest dostać dobrą ocenę, można wtedy nawet przestać być ziomem ! 8) To prawie jakby nie być już człowiekiem. Dlatego jak dostanie się dobrą ocenę, to należy sobie poprawić opinię w "środowisku" jakimś ekstra huligańskim wybrykiem. :evilbat:
  14. Przypominam, że imię tatusia łatwo sprawdzić. Wystarczy popatrzeć w metrykę i już wiemy. A generalnie - Gratulacje ! 8)
  15. U mnie Feliks nie zostaje dłużej niż 3-4 godziny sam w domu, ale w tym czasie ZAWSZE przebywa w klatce. Zniszczenia to pestka, jakoś się da przełknąć. Ale nie wyobrażam sobie powrotu do domu, kiedy mój ukochany pupil leżałby martwy obok przegryzionego kabla elektrycznego... :( Nie darowałbym sobie tego, że nie zadbałem o psa wystarczająco. A skoro pies jest w stanie dogryźć się do izolacji w ścianie, to "dobranie się" do najskrzętniej zakamuflowanego kabla z 220 V to dla niego bułka z masłem... Pies to bardzo mądre zwierze, ale tylko zwierzę. Może nie tylko przegryżć kable, ale zeżreć coś w stylu kreta do czyszczenia umywalek, klozetów, denaturatu albo innego syfu, po którym bankowo szlag jasny go trafi... Może połknąć coś co utkwi mu w gardle i się udusi, a wokół nie będzie nikogo kto mógłby mu pomóc. Może z półki albo stołu ściągnąć jakiś ciężki albo ostry przedmiot i zostać okaleczonym... Taki mały pies jest jak małe dziecko - może sobie bardzo łatwo zrobić krzywdę przez zwykłą szczenięcą ciekawość. Ja wiem, że mój Feliks chciałby cały czas biegać, ale wolę żeby był smutny, niż nieżywy... :cry:
  16. Ja w sumie miałem nie lada dylemat, bo na równi podobały mi się Bokser, AST, Staffik i Cane Corso... ;) Ostatecznie miał być Bokser, ale wyszedł Staffik - w sumie zadecydował zbieg okoliczności, ale nie żałuję... :D W sumie na obecnym etapie gdybym miał mieć drugiego psa (a właściwie sukę), to byłby to chyba CC. To takie baaaardzo duże staffiki... :wink: Tylko charrrakterek trochę inny... :evilbat: W sumie rozumiem rozterki tej dziewczyny, ale kurcze - po co pytać czy sobie poradzi z AST, skoro chce APBT - było tak od razu zapytać, a nie owijać w bawełnę ... :wink:
  17. [quote name='Patka']Dziewczyna zastanawiała sienad ASTem potem nad Pitem a to już zdecydowanie cięższy kaliber a Dingo nie uważasz, że dog argenrytński to najcięzszy - bardzo trudne psy ... [/quote] Oczywiście, masz rację, ale ja staram się już wyprzedzać bieg wydarzeń :D Już wieczór, idzie nowy dzień powoli, to może pogadamy o Jużakach ? 8) Patka - mnie tylko rozbawiła jedna rzecz - że osoba która niemal wczoraj zastanawiała się czy da sobię radę z Astem, dzisiaj jest już na etapie poszukiwania hodowli APBT. Aż strach pomyśleć co będzie jutro... 8)
  18. Więc jednak APBT ? Chodzi o wielkość ? Bo jeśli tak, to APBT są bardzo zróżnicowane... A może Dog Argentyński by ci się podobał ? Albo Cane Corso ?
  19. APBT ? W Polsce jest na dobrą sprawę dość trudno kupić prawdziwego APBT. Jest parę hodowli, rozsianych po całym kraju, ale też ceny maja odpowiednie. :wink: To są bardzo trudne psy. Wiele z nich jest wręcz bezpośrednimi potomkami psów biorących udział w nielegalnych walkach psów. O ile ASTy zostały "ucywilizowane" już w latach 30 ubiegłego wieku i od tego czasu hodowla kładzie nacisk raczej na stabilizację ich charakteru, o tyle w przypadku APBT "gameness" jest nadal cechą typową dla rasy, i trzeba wiele doświadczenia aby zamienić te "pokłady mocy" na pasję sportową. Jesteś pewna, że chcesz mieć takiego psa ?
  20. No kurcze, z rok temu pisałem niemal identyczne posty. Czy się nadaje, czy nie nadaję itd. To wg mnie nie ma sensu trochę. W ramach jednej rasy są czasem takie różnice że trudno powiedzieć czy ktoś się nadaje do danej rasy czy nie. Tego chyba nie należy rozpatrywać w kategoriach "nadaję się / nie nadaję się", tylko trzeba sobie zadać pytanie: czy chcę z psem pracować, zdobywać doświadczenie, uczyć się go i razem z nim, czy mogę poświęcać mu odpowiedni czas. Bo każdy pies jest inny. Popatrz - są ludzie którzy mają jako pierwszego psa np. bullteriera albo AST. Wcześniej nie mieli żadnych psów, nie mają doświadczenia w wychowywaniu - a mimo to pies lezie przy nodze jak trusia, nie reaguje na zaczepki innych psów, słucha. Wzór cnót i zalet. Mają drugiego i jest to samo. Ale potem kupują trzeciego i okazuje się, że chociaż trzymają go w takich samych warunkach jak poprzednie i traktują go tak samo, ten kolejny pies zachowuje się jak kompletny debil. Ciągnie na spacerach, rzuca się na inne psy, warczy na domowników, lata jak oszołom po mieszkaniu itd. No i od czego to zależy ? Od rasy ? Przecież jest ta sama... Pytanie czy nadajesz się na właściciela ASTa jest zbliżone do pytania czy nadaję się na przyjaciela Eskimosa. Eskimosi wszyscy podobni, lubią zimno, jedzą foki i mieszkają w igloo. 8) Ale każdy jest trochę inny. Jeden cie polubi, a drugi nie. Jak masz wątpliwości czy dasz radę z wychowaniem AST to kieruj się tym czy szczenię jest uległe czy dominujące. Zapytaj o to hodowcę. Zobacz jak zachowują się rodzice. To może być jakaś wskazówka. Ale nie musi... :wink:
  21. [quote name='shangri_la']szlysmy sciezka posrod drzew z naprzeciwka wylonil sie facet z pseudo ONem na smyczy ktory to widzac nas sciagnal smycz mocno wiec pomyslalam ze pewnie pies agrsywny to wezme moja na smycz, zapielam suczydlo i zeszlam ze sciezki w bok, czekajac az przejda. no bo co by sie moglo wlasciwie stac jesli oba psy sa na smyczy. facet z psem juz prawie nas mineli wiec juz sie na niego nie patrzylam az tu nagle ten pies doslownie w mgnieniu oka przeciagnal wlasciciela na tej smyczy i ugryzl moja suczke :evil: az zapiszczala, no normalnie myslalam ze mnie krew zaleje.[/quote] Facet sam sobie winien. Skracająć i usztywniając smycz wydał chcąc nie chcąc psu polecenie ataku na twoją sukę. Owczarek jak widać odczytał to bezbłędnie. :evilbat:
  22. Masz rację z tą smyczą Coztego. Sądząc po zachowaniu psa na ulicy bardzo mało ludzi zdaje sobie sprawę, że silne ściągnięcie smyczy, czy wręcz unieruchomienie za obrożę jest przez psa błędnie interpretowane odwrotnie - jako rozkaz do ataku i okazanie mu poparcia. Możesz nie uwierzyć, ale znam przypadek że pies chodząc na maksymalnie krótkiej, napiętej smyczy rzuca się na inne psy, a chodząc luzem - przechodzi obok nich zupełnie spokojnie... 8)
  23. [quote name='porterin']Wiedźma, czy co? Jak ja mam je nazwać? Mam obiecane zdjęcie tatusia w tym wieku. A mają 9 dni. I są tak czarne, że jeszcze takich czarnych nie mialam.[/quote] Może wiedźminka ? 8) Co trzy szczeniaczki to nie jeden :D Zawsze możesz powiedzieć innym że nie liczy się ilość, ale jakość... :D Dziewczynkę oczywiście propounję nazwać - Wiktoria :wink: A że czarne ? Wszak tatuś dewizowy był... :D "Mahoniowy gość" :wink:
  24. No ba ! Wogóle wszyscy ludzie są cacy, a dzieci to już wogóle :D Staffiki chyba traktują nawet obcych tak jak normalnie pies powinien traktować swoje psie stado. W przypadku Feliksa sprawdza się to w niemal stu procentach. Dzieci bardzo lubi, szczególnie te całkiem małe. Obcy też mogą bez obawy pogłaskać i pobawić się z psem. Przy czym delikatny to on nie jest. Niektórzy goście wręcz boją się, kiedy pies witając obcych zaczyna obskakiwać i chrumkać. Nie wszyscy wierzą że ten obłędny taniec to z radości... Niewychowany jest, cholera, muszę coś z tym zrobić... 8) Ale nie mam serca go strofować, kiedy on tak się cieszy... :lol: Natomiast jest jeden wyjątek. Feliks bardzo nie lubi agresywnie zachowujących się pijaków. :o Jak czasem spotykam na spacerze kogos mocno zawianego, to mój pies jeży się i pofukuje. Jest to dość dziwne, tym bardziej że nikt pijany nic mu nie zrobił nigdy... Może chodzi o woń alkoholu ? :o
  25. [quote name='Gosia']Nie- to nie jest normalne. Taki pies powinien i ść na kiełbaski. Tak by się zresztą zdarzyło, gdzyby żył w normalnym stadzie.[/quote] FUUUUUUUUUUJ !!! :-? KTO BY JADŁ TAKIE KIEŁBASKI ?!! 8) A w normalnym stadzie to by się zdarzyło tak, że by się psina nauczyła do czego służy suczka z cieczką... 8) Z Rotkami się nikt nie bawi ? No, i nie tylko z Rotkami. Zsocjalizowanie psa z rasy o wątpliwej reputacji wymaga nie lada wysiłku. Psie przedszkole raz w tygodniu - i tyle ... :( I tak wszystkie paniusie ściągają swoje jamniki na smyczach pod kostki. A do kundli latających luzem lepiej nie podchodzić, bo pogryzienie pewne. Wiecie co ? Dziś rano właśnie wiałem z moim Staffikiem aż się kurzy przed atakującym mnie zajadle kawałkiem biało czarnego futerka wielkości dużego pekińczyka, oczywiście luzem. Kto wie, może uratowałem temu kundelkowi życie ? :wink: Widok musiał być naprawdę komiczny. A ten futrzany debil sobie oczywiście pomyślał że obronił terytorium. Właściciel kundelka oczywiście szedł w oddali i palił papierosa. Ani przez chwilę nie popatrzał co robi i gdzie jest jego pies.
×
×
  • Create New...