-
Posts
829 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by _dingo_
-
[quote name='asher']A trener, z którym rozmawiałes ma rację, praktycznie z każdego psa da się zrobić obrońcę. [U]Tyle, że nie z każdego POWINNO SIĘ obrońcę robić[/U]. Bo nie każdy pies będzie DOBRYM obrońcą ;) [/quote] Asher, ściślej byłoby napisać - praktycznie każdy pies może z powodzeniem ukończyć kurs IPO. Bo ukończenie kursu a realna obrona to dwie różne rzeczy, o czym doskonale wiesz... ;) Nakłonienie przeciętnego staffika do ugryzienia człowieka "na serio" graniczyłoby z cudem porównywalnym do wskrzeszenia Łazarza. :lol: Aczkolwiek nie przeczę - są staffiki które świetnie sobie radziły z pozorantem, jednak dla nich to była po prostu kolejna rewelacyjna zabawa. Są rasy w których przeciętny osobnik do realnej obrony zwyczajnie się nie nadaje, choćby i na rzęsach stanąć. Po prostu nie ugryzie człowieka, bo tak ma zakodowane. Chociaż trzeba przyznać, że takich ras jest mało, a boksiów akurat to nie dotyczy...
-
Konioo7 opowiem ci pewną historię. Moja żona miała cocker spaniela. Zwierzak był niesamowicie nerwowy i dość - co tu dużo mówić - niewychowany. Generalnie zachowywał się tak, że tolerował wokół siebie kilka osób, a na widok całej reszty wpadał w amok. Był to jedyny pies, który na mój widok dostawał takiej wścieklizny, że wpadał na oddzielające mnie od niego drzwi wszytkimi łapami z wyskoku. Obrońca co prawda z niego żaden, raczej należałoby to ująć - niesamowity rozbójnik :mad: i kawał gagatka. ;) Nie w tym jednak rzecz. Pewnego razu zdarzyło się tak, że pies mocno zachorował. Był już stary i schorowany, ale przed chorobą ciągle "wierzgał" na widok innych osób. Choroba dopadła go nagle - w ciągu kilku godzin bardzo osłabł. Prawdopodobnie to było jakieś bardzo silne przeziębienie. Na szczęście przeszło mu, ale jak obudził się - to już nie był ten pies. Przestał na mnie szczekać i warczeć, niedługo potem dał się pogłaskać - i tak zostaliśmy przyjaciółmi... ;) Pies zmienił swoje podejście do otoczenia w przeciągu kilku, może kilkunastu dni. Po tym jak wyszedł z choroby był słaby, drżały mu kończyny i szybko się postarzał. I NIGDY już nie był agresywny ! To było niemal jak cud, ale działo się na moich oczach. Był trochę histeryczny i marudny - jak to stary pies, ale w krótkim okresie czasu wyparowała z niego cała agresja. I to nie tylko do mnie, ale i do wszystkich osób na które kiedys się rzucał. Po prostu zrozumiał, że jest słaby i stary... Pies to mądre zwierze. Pewność siebie wynika u niego nie tylko z temperamentu, ale i z czystej fizjologii. Dobrze karmiony, dobrze traktowany, przekonywany o swej sile i żywotności (np. poprzez zabawę z gryzakiem, kiedy pozwalasz mu "wygrywać") - będzie pewniejszy siebie niż pies karcony, karany, zdominowany, żywiony byle jak i byle czym...
-
[quote name='konioo7']EH ludzie prosze was abyście mi podali jakieś sposoby a nie wypisywali ciagle że to nie ma sensu itd. [/quote] Właśnie to twoje oczekiwanie żeby podać jakieś konkretne sposoby jest trochę naiwne z twojej strony. To nie jest tak, że pstryk i pies za cudownym sposobem stanie się nagle dzielnym obrońcą... ;) Powodów dla których twój pies jest nieco niepewny i lękliwy może być dziesiątki albo i setki. :p Trudno oczekiwać że za pomocą paru postów ktoś dojdzie do tego dlaczego jest tak a nie inaczej. To może być niewłaściwa socjalizacja, generalnie temperament, zaburzona hierarchia między tobą a psem, a nawet niedobory białka, albo witamin i mikroelementów w diecie... Nie sądzisz chyba że na dogomani siedzą jasnowidze i za pomocą kryształowej kuli zgadną czemu twój pies zachowuje się tak a nie inaczej ? :cool1:
-
[B][COLOR=red]Konioowi7[/COLOR] gratulujemy treserów.[/B] Normalnie szkoda mi jak ludzie piszą takie posty. "Mój pies nie broni, mój pies jest słaby, nie szczeka, nie warczy, nie atakuje..." A potem, jak już psu klapka w głowie przeskoczy i zgodnie z oczekiwaniami właściciela zacznie miotać się z pianą na wszystko co się rusza - pojawiają się odwrotne posty: "Agresja ! POMOCY!"... Pies to nie maszyna do zabijania. Pies to zwierzę domowe. Taki weźmy dla przykładu chomik to ma lepiej. Biega sobie w kołowrotku, nosi ziarno w policzkach, kopie sobie domki w trocinach i ma wszystko w d...ie A pies ? Chodzić w kółko na ringu, nie mieć wad, mieć same zalety, stawać na tylnych łapach, ciągnąć ciężary, bronić, nie bronić, witać, żegnać, szczekać, cicho siedzieć, być łagodnym, być agresywnym... Kurde, normalnie cała lista życzeń, skarg i zażaleń. Ludzie weźcie raz potraktujcie psa tak jak traktuje się kota, chomika, szczura, rybki... Dajcie psu być psem. Chodzić, węszyć, biegać po trawie, spać, nażreć się - oto właściwe zadania dla psa. ;)
-
Sportowy ? Hmm... Sport to ponoć samo zdrowie. Ale pod warunkiem, że ruch jest dawkowany z umiarem, żywienie jest optymalne a organizm ma czas na wypoczynek. Skoro pies ma miękkie nadgarstki to 1) albo ma kiepską genetykę 2) albo ma słabe żarcie. W obu przypadkach poważniejszy wysiłek może tylko zaszkodzić. Trzeba najpierw ustawić dobrze żarcie, a potem myśleć nad treningami... Wtedy rzeczywiście można pomyśleć o suplementach... Z resztą - teraz też nie zaszkodzą a wręcz pomogą, ale wydaje mi się że jeśli sytuacja nie jest jakaś dramatyczna, to w gruncie rzeczy trochę niepotrzebny wydatek... Analogicznie - lepiej jeść owoce i warzywa niż witaminki w pastylkach ... ;) Sportowy pies... Hmm jakieś niedobre skojarzenia mam... To mi się kojarzy ze świętej pamięci Borysem... Wiesz o czym mówię... :-(
-
Czy surowe ? To zależy. Jeśli twój pies nie jest przyzwyczajony do surowizny, to po terapi szokowej pod tytułem "zmasowany atak surowego" może mieć niezłe czyszczenie... Z drugiej strony kości powinny być surowe, żeby nie pokaleczyć układu pokarmowego. Jakimś półśrodkiem byłoby zmielenie kości, chrząstek, skór i mięsa w jednolitą papkę i lekkie (!) podgotowanie. Ja tak czasem robiłem na początku, jak przestawiałem psa na surowe. Jak już podajesz kości, to wg mnie preparaty z apteki można sobie podarować. I tak dostarczasz psu dużo więcej wapnia i kolagenu niż przeciętny psiarz. Co do ilości - jesli chodzi o Feliksa było mi prosto. Jak dostawał za dużo kości to robił białe kupy, jak za dużo kolagenu - czyściło go. Po jakimś czasie dobrałem optymalną ilość i szafa gra...
-
[quote]Mozecie też podać nazwy jakiś dobrych środków na stawy(tylko mam nadzieję,ze cena nie dojdzie do 300zł za 60tab.)[/quote] Kości, kostki, kosteczki, chrząstki, chrząsteczki, ścięgna, skóry, skórki, galaretki ! MUHAHAHA ! W cenie bezczelnie niskiej, prosto z rzeźni do psiej miski :evil_lol: :mad: ! NaJlEpSzE ! NaJsMaCzNiEjSzE ! NaJzDrOwSzE ! :multi: :cool1: :razz: Nic nie zastąpi natury... :cool3:
-
No raczej pitów "game", a nie Amstaffów, które przez wiele lat hodowli pod egidą różnych związków kynologicznych zostały w dużym stopniu uspokojone i ucywilizowane. Wśród obecnych APBT w Polsce jest wiele psów które w prostej linii pochodzą od psów walczących. Trudno oczekiwać, że te psy będą łagodne jak baranek, skoro w ich żyłach płynie krew psów walczących i wygrywających w psich walkach. I to nie jest jakaś zamierzchła historia, wystarczy prześledzić rodowody ADBA tych psiaków.
-
[SIZE=2]Ludzie, prosze was... Nie przytaczajcie tutaj Fennel i Fishera, bo oni piszą o przeciętnych psach, typu owczarek itd, respektujących zachowania stadne, o silnym instynkcie hamowania na widok gestu poddańczego. Takie psy jest stosunkowo łatwo ustawić. Ale to jest APBT do ciężkiej anielki, a nie jamnik albo spaniel ! Tego typu psy to naprawdę zupełnie "inna bajka"... Ja kocham terriery typu bull, a także APBT, ale nie jestem na tyle zaślepiony, żeby twierdzić że stosunki z APBT z innymi psami są w jakiś sposób porównywalne do innych ras. :shake: Przez dziesiątki lat, za pomocą eliminacji, doboru hodowlanego i najróżniejszych zabiegów wychodowano psy - APBT - które walcząc z innym psem miały jeden cel - ZABIĆ. Normalnie pies dąży do uzyskania przewagi nad przeciwnikiem, żeby okazał mu uległość. Zwykle pies, gdy zrozumie, że "ten drugi" przegrał, że uznaje jego zwierzchność - odpuszcza. Czasem pies atakuje aby po prostu przepędzić innego psa ze swojego terytorium, czasem - aby uzyskać przewagę, zdominować, uzyskać lepszy dostęp do karmy itd. I jest w tym ataku - podobnie jak wilk - ostrożny i rozsądny. Dąży do osiągnięcia maksymalnych rezultatów jak najmniejszym kosztem. Unika poważnych zranień, kiedy to możliwe całe zajście kończy się jedynie powarkiwaniem i szczekaniem. W przypadku pitbullterriera ta sprawa wygląda inaczej. Psy te wyhodowano po to aby urządzać krwawe jatki zwane cynicznie "zabawą ludową"... W tawernach, karczmach, pubach - walczyły one ze sobą, a także z innymi zwierzętami zwykle na śmierć i życie. Zasady walki "w dołku" (ang. "pit") były proste - zabij, albo bądź zabity. Eliminowano psy słabe psychicznie, poddające się, niechętne do walki. Pies, który walczył miał być bezlitosny i nieugięty aż do końca. Prędzej miał umrzeć niż poddać się. Pies, który poddawał się kwiląc był po prostu eliminowany... W ten sposób wyhodowano rasę, która zna tylko czerń i biel. Dla nich walka to żywioł, to wygraj albo zgiń. Prawdziwy gamedog prędzej padnie niż się podda albo odpuści. Nawet pitman oddziela psa od drugiego breaking stickiem, bo kiedy dla pita z wysokim "gameness" zacznie się walka, świat dookoła przestaje się liczyć. Liczy się tylko walka. Dlatego osobiście uważam, że Greven w sumie nie ma za dużego pola manewru. Sytuacja, w której wstawia się sukę APBT o wysokim gameness do dwóch innych suk bez kennel klatek i odpowiedniego zabezpieczenia - jest trochę jakby wrzucić granat do szamba i dziwić się, że nagle dookoła jest brudno... Bez urazy... :p [/SIZE]
-
Skoro juz jesteśmy przy APBT - możecie mi powiedzieć jedną rzecz ? Zauważyłem że dużo sportowych pitów ma dość szerokie, ale niezbyt rozbudowane na głębokość klatki piersiowe. Ich łapy są umocowane w stawach bardzo szeroko, trochę to sprawia wrażenie że pies jest wizualnie jakby zbyt szeroki w stosunku do wzrostu. Np pies na drugim zdjęciu które podlinkowałem tak ma. W porównaniu z nim wystawowe AST, czy Staffiki sprawiają wrażenie bardzej umięśnionych. Czy taki rozstaw łap u APBT ma uzasadnienie fizjologiczne ?
-
Speed, ale psy hodowane w FCI to nie tylko psy ładne, ale przede wszystkim mądre i - w założeniach - stabilne psychicznie i zrównoważone. Zgoda, że AST hodowlany nie będzie w stanie konkurować z APBT pod względem wydolności fizycznej i odwagi, ale za to lepiej spełni wymogi stawiane spokojnemu mieszkańcowi domu. A i w porównaniu z innymi rasami AST czy nawet Staffik - to psy "z pazurem", z charakterem. Dawne, mroczne czasy odcisnęły na rasach terrierów typu bull hodowanych w FCI pewne piętno - jednak dzięki FCI, z której się mam wrażenie trochę nabijasz - są to te cechy które można uznać za dobre - pozostała dzięki hodowli nieustępliwość, odwaga, lojalność, pełne zaangażowanie się w to co robi pies - a cechy negatywne, takie jak nieopanowana agresja - powoli wygasają...
-
[quote name='Greven']Właśnie. Też nie rozumiem (po raz kolejny w tej dyskusji), co zmieni oddanie Tangi... Że niby ja pozbędę się problemu? Kosztem kogoś?? Kosztem psa??? Sory, to do mnie nie przemawia.[/QUOTE] Zmieniłoby, gdyż obecnie pies największe zagrożenie stwarza dla swojego stada, a nie dla obcych. Mozliwość ataku na inne psy można wyeliminować stosując smycz i kaganiec. Jeśli znalazłaby się osoba, która podejmie się opieki nad psem mimo świadomości jak bardzo jest agresywny wobec zwierząt - taka sytuacja nie byłaby zrzuceniem odpowiedzialności, o ile ten ktoś dokonałby świadomego wyboru. Musiałaby jednak to być osoba znajoma, a w każdym razie pewna. Nie można wykluczyć sytuacji, że po psa zgłosi się osoba chcąca używać Tangi do walk psów. W takim wypadku eutanazja byłaby jedynym rozwiązaniem.
-
Myślę, że powinieneś realnie wziąć pod uwagę pozbycie się Tangi. Jeśli tego nie zrobisz - prawdopodobnie prędzej czy później dojdzie do tragedii. Zanim jednak to zrobisz - powinieneś sukę wysterylizować, najszybciej jak na to pozwolą warunki medyczne. To twój moralny obowiązek, nie możesz dopuścić by ktoś inny użył jej do hodowli. Na razie na spacery polecam smycz i kaganiec. Nie wszystkie psy muszą być wielkości boksera, twoja suka może za następny cel wybrać sobie pikusia sąsiadki - i będzie tragedia. Jeśli jednak nie masz zamiaru oddawać psa, nie uda ci się znaleźć dla niej nowego domu, albo po prostu nie masz zamiaru nic z tym robić - myślę że najlepszym rozwiązaniem będzie wtedy eutanazja psa. Dla dobra otoczenia.
-
[quote name='Marta Chmielewska']Dingo, a jak byś te psy nazwał przed rokiem 1911? Tak z ciekawości pytam...[/quote] Masz na mysli APBT ? Nazwałbym go amerykańskim pitbullterierem - tak jak nazywany jest obecnie. Co do zróznicowania wzrostu i wagi - są one rzeczywiście ogromne u APBT. Ale zauważ że i u np. majorek występuje podobne zróżnicowanie. Niektóre egzemplarze Ca de Bou wyglądają niemal jak przedstawiciele różnych ras... ;)
-
[quote name='Marta Chmielewska']Osobiście bardzo denerwuje mnie porównywanie pita i stafika bo to są dwa różne światy. Nie chcę, żeby stafiki mieszać z pitami, żeby wrzucać je do jednego wora z czym spotykam się nagminnie. Stafiki to wspaniałe, kochane psy rodzinne które z pitami mają tylko współną przeszłość. Ale co z tego, my mamy współną przeszłość z małpami a jednak daleko im do nas :eviltong:[/quote] No i było tak od razu napisać. Myślę że teraz wiele rzeczy się wyjaśniło. Przy czym - porównywanie wyglądu pita w typie sportowym i staffika, to chyba nie to samo co porównywanie ich charakterów ? A może się myle ? Nikt tu zdaje się nie sugerował, że z fizycznego podobieństwa, jakiekolwiek by nie było, wynika coś złego jeśli chodzi o charakter staffika ?
-
[quote name='Marta Chmielewska']Przyznam szczerze, że jeszcze nie widziałam pita wzrostu stafika, a nawet jesli się gdzieś takowy zdarzy, to żaden z niego pit :roll:[/quote] Rzeczywiście - większość psów uważanych za APBT to psy dość duże. Wynika to z zapotrzebowania - duży, umięśniony gladiator wygląda imponująco przy gościu ze złotym łańcuchem na szyi. Jednak gdyby kierować się historią APBT, tą czarną i niechlubną historią - okaże się że APBT to raczej nie jest pies o imponujących rozmiarach. Psy w przedziale wagowym 23-27 kg a nawet i mniej - zdarzają się, i - co więcej - są doceniane przez ludzi którzy naprawdę znają się na rasie... Praktyka wskazuje że w tym przedziale wagowym można znaleść psy o optymalnej wydolności organizmu w stosunku do wagi ciała, a tym samym - potencjalnych zwycięzców w zawodach sportowych
-
W pierwszym wypadku wina jest w dużej mierze [B]TWOJA[/B]. Twój pies wparowywuje na kogoś bez pytania, jest luzem, wywiązuje się szamotanina, a ty masz jeszcze pretensje... Gratuluję poczucia sprawiedliwości... :shake: W pozostałych przypadkach wina leży po stronie właścicielki dalmatyńczyka - możesz dzwonić po straż miejską. Powodzenia. :p
-
[quote]Trudno pity uznać za rasę, skoro nie są uznane przez FCI.[/quote] Czy zatem przed 22 maja 1911 roku żadnego psa nie można było uznać za rasowego ? ;)
-
Mój pies jest nagminnie mylony z Pitbullem. Zastanawiałem się skąd to się bierze. Niby staffiki są łatwe do odróżnienia... Ale czy napewno ? ;) Przeglądając net trafiłem na takie oto zdjęcia: [URL="http://www.gamedogs.com/pictures/Males/image_79.html"]http://www.gamedogs.com/pictures/Males/image_79.html[/URL] [URL="http://www.gamedogs.com/pictures/Males/image_99.html"]http://www.gamedogs.com/pictures/Males/image_99.html[/URL] [URL="http://www.gamedogs.com/pictures/Males/image_156.html"]http://www.gamedogs.com/pictures/Males/image_156.html[/URL] Gdyby ktoś miał wątpliwości, to zdjęcia przedstawiają Pitbullterriery... Oczywiście - pewnie bezbłędnie odróżniłbym jedną rasę od drugiej, ale... Dla kogoś nieobeznanego z rasą podobieństwo do Staffika jest uderzające, prawda ? Czy może tylko mi się tak zdaje... Jakie jest wasze zdanie - są podobne, czy nie ? :)
-
Czy jest zapotrzbowanie na hodowlę pitbulli?
_dingo_ replied to Greven's topic in American Staffordshire Terrier
Popyt będzie, dopóki media będą żerować na strachu przed terrierami typu bull. Zawsze wtedy znajdą się tacy, którzy będą chcieli mieć tego "groźnego psa" z gazety. Ale pytanie - czy aby napewno na takich odbiorcach powinno zależeć hodowcom ? A co do nasycenia rynku. Skoro juz jesteśmy przy ekonomii - kluczem do sprzedaży jest cena, która winna odpowiadać przecięciu sie krzywych popytu i podaży :sg168: Popyt jest duży, podaż także - cena powinna więc być średnia. Gdy zmniejszy się popyt, zmniejszy się też po jakimś czasie podaż i wrócimy do punktu równowagi, ale na innym poziomie :D Cena będzie inna. To nie jest tak prosto - czy są chętni, czy nie. Bo w pitbullach chętni są, ale są też i liczni sprzedawcy... ;) Jak będziesz sprzedawał wysokiej jakości psy z rodowodami z USA za kilkaset pln to kupca znajdziesz zawsze... :cool2: Ale chyba nie o to chodzi ? ;-) Ech, jak ja nie cierpię mówić o psach jak o towarze... :( -
Bardzo ciekawe... ;-) Mój pies waży 22,5 kg, ma prawie 20 miesięcy i ma ciągle luźnawą skórę na karku i grzbiecie... A może jakiś hipopotam mi urośnie ? ;-)
-
Czy jest zapotrzbowanie na hodowlę pitbulli?
_dingo_ replied to Greven's topic in American Staffordshire Terrier
Jak ktoś jest hodowcą pasjonatem, to będzie prowadzić hodowlę niezależnie od tego czy jest zainteresowanie rasą czy nie. A jak ktoś jest "hodowcą" - rozmnażaczem to niech lepiej nie bierze się za hodowlę czegokolwiek, no chyba że jest to grzybek herbaciany ;-) -
[quote name='Patka'] Tłumaczyłyśmy spokojnie pamięt5aj Dingo jesli ktoś jest w coś silnie zaangazowany czasem reaguje emocjonalnie ...[/quote] No jasne, wiadomo że się wszyscy emocjonują, ja sam przecież nie jestem święty, nie raz równo po kimśtam pojechałem, nawet na tym forum... 8) Ale wiesz, zaczyna mnie już to męczyć powoli. Najpierw prowokacje i złośliwości tego %^#$^! Espace, potem historia nieszczęsnego bulla Chipsa i znowu kłótnie, przepychanki, a teraz znowu - to... To nasze forum się w jakieś pole bitwy zaczyna zmieniać... 8)
-
[quote name='asher']Więc ja wciąż nie rozumiem, w którym miejsu się ze sobą nie zgadzamy :lol:[/quote] A może to jest tak, że generalnie się zgadzamy, tylko inaczej formułujemy swoje wypowiedzi ? :) Ja po prostu jestem nieco mniej kategoryczny. Gdyby wogólne nie rozmnażano pewnych psów nieuznawanych przez niektóre organizacje za rasę, to nie byłoby majorek, cane corso czy innych "statystycznie" dość młodych ras. W sumie to i staffiki, czy ASTy też nie są przecież jakoś niesamowicie starą rasą biorąc pod uwagę moment ich uznania... Są to czasem rasy młode i stare jednocześnie - bo choć historia tych ras wrosła w kultury krajów z których pochodzą, niektóre liczą sobie bez mała tysiące lat - to związek zdecydował się je "zalegalizować" z historycznego punktu widzenia dość niedawno. Oczywiście trudno jest mi sobie wyobrazić, aby akurat tę konkretną sukę należałoby rozmnażać ze względu na pielęgnowanie historycznych tradycji, albo powstawanie nowej rasy... 8) Chciałem tylko zaznaczyć że istnieją jednak pewne wyjątki od reguły kojarzenia tylko i wyłącznie psów tej samej rasy i na prawach hodowlanych... BTW - akurat nie ciebie miałem na myśli, Asher...
-
[quote name='_dingo_']Ponieważ niestety (albo stety) jest to APBT - przez moją głowę przemknął jednak cień wątpliwości.[/quote] [quote name='_dingo_'](...)a ta suka jest wyjątkowo ładna, wydaje się że jeśli z jej charakterem byłoby wsio ok, to może i mogłaby stanowić jakiśtam materiał hodowlany... Może albo i nie - no właśnie...[/quote] Jak widzisz Patka, to jest tylko gdybanie, a ściśle precyzując jedynie "cień wątpliwości". Rzecz jasna również stoję na stanowisku, że ta konkretnie suka mogłaby być nieco ryzykowna jako materiał hodowlany. Mogłaby - albo i nie, ale jeśli jest jakieś ryzyko, to lepiej tego nie robić... Jednak -biorąc pod uwagę to, jak w naszym kraju wyglądają niektóre APBT, to ta red noska mogłaby uchodzić za królową piękności niemal... 8) No i właśnie... Za ten stan rzeczy odpowiada moim zdaniem sytuacja, w której nie da się ustabilizować rasy APBT pod egidą ZKwP - czego bardzo żałuję... Ja wiem że IDBA święci nie są i chociaż ich lubię, wolałbym żeby APBT został uregulowany pod względem eksterieru i psychiki w ramach ZKwP. Nawet niektórzy nie zdają sobie sprawy iluż psich walk i nieszczęść możnaby w ten sposób uniknąć... Wolałbym, żeby APBT stał się pięknym i odważnym psim gladiatorem. Odważnym aczkolwiek - nie agresywnym (co pewnie dla niektórych "miłośników" APBT zabrzmi niemal jak bluźnierstwo). Tego nie uda się zrobić BEZ odpowiednich regulacji i sankcji nakładanych na różnych szalbierzy szkodzących rasie... W ramach ZKwP wydaje się to być proste do osiągnięcia. Wystarczy popatrzeć, jak na zarejestrowaniu rasy skorzystał Staffik. Przecież jeszcze sto lat temu jego los niczym nie różnił się od nieszczęsnych APBT... :( I o tym też pozwoliłem sobie napisać przy okazji, bo trochę sprowokował mnie do tego temat. A prawdę mówiąc to najbardziej mnie ruszyło, że tradycyjnie niektórzy zamiast Claudii18 merytorycznie i spokojnie wytłumaczyć zaczeli robić jakieś personalne wycieczki i niedomówienia... Że źle dobrana adopcja, że użytkownik Claudia18 jest generalnie "Be". A fe, nieładnie... Najpierw trzeba spokojnie wytłumaczyć, ktoś może nie mieć wiedzy na jakiś temat, stąd popełnia lapsusy... :wink: Ale to nie znaczy, żeby zaraz go z jego poglądami wbijać w ziemię...