Faro
Members-
Posts
1489 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Faro
-
Wróciłam od Maksa na spacery chodzi z nim pani Iwona (zona własciciela hotelu) nim ja przyjeżdżam (jak jest jeszcze jasno ). Mówiła mi , że Maks nie chce wracać do boksu (ja sie mu nie dziwie i spodziewałam sie tego - zupełnie tak samo jak Aston). Nie wykazuje jednak agresji gdy mu "pupkę wpycha do boksu". Ja sobie z nim "gawędze " troche potem przez kraty, ale Maksiu sie wtedy domaga wyjście i sie niecierpliwi Strasznie rozchlapuje sobie (albo gapa stanie łapą i wyleje całkiem) wodę. Kupie mu jutro stojak i miski - może będzie mu lepiej pic z wysokiego. Dziś wrzuciłam mu go boksu zabaweczke - piszczałeczke. najpierw zaskoczenie : skąd to ???(bo wrzyciłam górą by nie otwierać boksu) a potem tak fajnie nosił w pycholku i piszczał (a inne psy szczekałay . Widac było , ze chce sie nia bawic, a najlepiej to wyjść z nia z boksu. Jedno mnie cieszy - to zupełnie nie ten pies, który jeszcze nie tak dawno leżał nieobecny na tej palecie czekając chyba juz tylko na śmierć , to nie ten pies , który skulony , cały drżący ze strachu do mnie podchodził ...... To normalny boksiu - macha nawet juz ogonkiem. Myśle, że Maks pewne rzeczy wymuszał na właścicielu czy to szczekaniem czy inaczej Tak dążył do ustawienie "po swojemu" domowego porządku. I w końcu jak sobie z nim nie radzili juz zupełnie - oddali go.Potrzebuje mądrej miłości a z pewnościa będzie normalnym bokserem (czytaj :super psem)
-
Jeleń : Myslisz o Swoszowicach ? tam nie byłoby warunków do pracy z Maksem , ale to też "nasze" okolice Krakowa - napisałam Ci długi pw , ale mi wszystko znikło jak wysyłałam . Napisze jeszcze raz jak wrócę z Piratem ze spaceru. bardzo mi sie podoba Twój sposób podejścia do adopcji Maksa - jesli zaprzyjaźnicie sie na terenie hotelu, poznacie , polubicie , złapiecie "wspólny język" to będzie super. Jeśli sie nie uda - to nikt nie bedzie miał pretensji ani nie bedzie rozczarowany - Twoje podejście do sprawy jest bardzo odpowiedzialne . Myslimy o szczęściu Maksa tymi samymi kategoriami .
-
Kasiu - trzymajcie sie dzielnie .
-
To mój i Maksa "ziomek" więc to naprawdę niezwykła szansa dla Makasymiliana : wspólnymi siłami (tzn nowa rodzina -Maks - i my opiekujący się nim teraz) mogłoby sie udać dać szczęście temu skrzywdzonemu biedakowi juc do końca jego dni . Szepne mu dziś na uszko że jest dla niego szansa :lol: I czekam na dalsze decyzje "kandydatów na Rodzinę Maksa)
-
Maks - zasługuje na szansę, ale potrzebuje czasu - dopiero sie "otwiera" trzeba pamietać , ze zamieszkał w hotelu dopiero w poniedziałek po południu. Warunki o jakich pisze Jeleń wydają się idealne - jesli będzie to wspólna decyzja całej rodziny można próbować wspólnych wizyt i stopniowo sie poznawać a potem zdecydować czy adopcja jest realna . Nie mozna Maksowi zrobic tego co zrobiono "Mordzie" , że zaadoptowano ją i po dwóch dniach zwrócono, bo sobie z Mordzia nie radzono . Dlatego dla mnie ważne jest , by maksa najpierw dobrze poznać w trakcie jego pobytu w hotelu a dopiero potem podejmować decyzje .
-
*Maks jest wykastrowany już wykastrowany (zabieg był w sierpniu w schronisku) *Maks urodził się w sierpniu 2001 więc jest to dorosły samiec jak łatwo policzyć 5-letni. *Dom - tak jak napisała mar.gajko ; bez dzieci (dla dobra obu stron) * Maks jest psem zrzeczonym przez właściciela z powodu agresji - jaka była prawdziwa przyczyna oddania go nikt nigdy sie nie dowie , bo ludzie oddający psy do schroniska wymyslaja różne powody więc nigdy nie wiadomo czy akutar ta osoba mówi prawdę czy jest to tylko wymyslony pretekst , bo np. trzeba jechac na wczasy, lub psiak sie znudził juz . Jednak jako pies "z etykietą agresywny" musi trafić do odpowiedzialnej osoby a ja jako jego prawny w tej chwili opiekun/własciciel nim go komuś przekażę MUSZE MIEC PEWNOŚĆ , że ta osoba poradzi sobie z Maksem . Preferowany jest Kraków (bo "pod okiem" i można odwiedzac Maksa by się z nim zapoznac - nie tylko "obejrzeć" ) również Warszawa - w tych dwóch miastach mogę zapewnić szkolenia Maksa - z podstaw posłuszeństwa . Oczywiście , jesli będę miała pewność , że ktoś z innego miejsca Polski poradzi sobie z Maksem to Maksymilian również może tam zamieszkać (tak jak miałam taka pewność w przypadku Astonka).
-
Nie napisze, ze normalne warunki zmieniaja psa , bo hotel nawet najlepszy to nie sa normalne warunki dla boksia , ale napisze jak otoczenie ludzi zyczliwych., przyjaznych psu i nie bojacych sie psiaka potrafi zmienić biedaka . W Maksie nie ma cienia tego strachu który mnie poraził gdy zobaczyłam go pierwszy raz . Az samej trudno mi uwierzyc jak szybko nastapiła przemiana. może jest jeszcze troche nieufny (np. nie wiem czy na dzień dzisiejszy pozwoliłby załozyc sobie szelki), ale to nie pies , który cały drży ze strachu lub lezy nieobecny bez checi do zycia. Wychodzi na codziennie na dwa spacery . Dziś dowiedziałam sie od włascicieli hotelu, ze Maks wykonuje "siad" waruj" , ale waruj ma swoja "maksiową " wersje : najpierw tradycyjna pozycja a potem półobrót przez łopatke i ..... wesja "wietrzenie brzucha" Wraca do normalnoci- dobrze , że choć jemu sie udało , ze dostał ponowna szansę .
-
Umierająca młoda boksereczka w krakowskim schronisku
Faro replied to Faro's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
jesli by przeżyła znalazłaby pewnie pewnie fajny dom, rozważałam nawet opcje , ze jesli by jej nie chciał nikt zaufany (jak to trafił Aston czy Bolek ) to myslałam nawet o sterylizacji i domu u nas. Pirat pewnie by przyjął młodą dziewczynkę . -
Umierająca młoda boksereczka w krakowskim schronisku
Faro replied to Faro's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Umarła wczoraj o 18.oo - kilka godzin po moim "starciu o nią" , po tym jak napisałam tu, ze jeśli znajdę dom choćby na drugim końcu,który bedzie dla niej szansą -to ja wyciągne ze schronu nawet chobym miła tam byc z TV i Urzędem Miasta Chciałam ja uratować a pewnie ją usmierciłam !!! :-( :-( :-( -
Umierająca młoda boksereczka w krakowskim schronisku
Faro replied to Faro's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Jade do TONZ-u jest miejsce w Orzyszu mariola - zadzwoń do mnie - na kom. albo ja zadzwonie za chwile - mam kolejnego boksia do zabrania dzis do hotelu - wczoraj znaleziony na sąsiednim osiedlu - jak go przed 15 nie odbiore z "przechowalni" - trafi do schronu !!!. mam nadzieje, ze go zdąże odebrać -
Wiecie co - w moim przypadku to chyba jakieś prawo serii (boksie , które staram sie ratowac) Zobaczcie sami jak sie układa kolejność " zrzeczony agresor,bo ugryzł (Aston) umierający - problem z wyciągnięciem by leczyć (Bolus) zrzeczony agresor, ugryzł (Maks) umierająca - problem z wyciągnięciem by leczyć (boksinka) aaa. pierwsza sunia - do tej pory same chłopaki liczyły na moja pomoc
-
Umierająca młoda boksereczka w krakowskim schronisku
Faro replied to Faro's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Mysle, ze w grę wchodziłby czwartek, bo jutro jeśli potwierdzą miejsce musiałabym załatwic jej wyciągnięcie . Watpie czy uda mi sie tak "ekspresowo" to zrobić !!! jestem non-stop pod komórką . -
Umierająca młoda boksereczka w krakowskim schronisku
Faro replied to Faro's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
kto zawiezie sunie jeśli bedzie miejsce ? Elu czy pojechałabyś jako "pilot' jeśli znajdziemy transport ??? -
Umierająca młoda boksereczka w krakowskim schronisku
Faro replied to Faro's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Ela - zadzwoń do mnie - teraz to pogadamy - jestem zdecydowana ja zabrać tam - nawet jak trzeba zrobie debet na koncie (mam linie kredytową) i zapłace z góry za jej pobyt a potem bede sie zatanawiac jak go spłacic. Tylko potrzebna mi Twoja pomoc w kontakcie ze szpitalem -
Umierająca młoda boksereczka w krakowskim schronisku
Faro replied to Faro's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Kiwi - dwa tygodnie temu to chodziła jeszcze po wybiegu - dziś nawet głowy nie podnosiła . Tylko to spojrzenie błagające niemo o ratunek !!! Dwa tygodnie temu proponowałam schronisku dostarczenie dla niej surowicy , nie skorzystali z propozycji - od zastepcy kierownika usłyszałam, ze mają i dostała surowice . A ja w to nie wierzę, bo .......gdzie kupili surowicę jesli nie ma jej w sprzedaży w hurtowniach, jesli jej u nas nie produkuja i........jesli nie jest u nas zarejestrowana ????? nie wierzę, że ściągneli ze Słowacji , bo troche mam do czynienia z finansami publicznym i obowiazujaca procedura w tym zakresie . -
U Maksa wszystko o'key , był dwa razy z panem Tomkiem na spacerze - nie było z nim problemu. Musze mu tylko dokupic takie zawieszane na kratę miski , bo wyeraca je sobie , rozsypuje jedzenie (a potem je z posadzki) rozlewa wode - taki z niego prosiaczek
-
jadę do maksa - co niego napiszę wieczorem. teraz napiszę tylko rzecz , która mnie bardzo zbulwersowała i tym razem "nie odpuszczę" Pamietacie jak napisałam po pierwszej wizycie u Maksa, ze biedaczek leży na gołych deskach w budzie !!! na drugi dzień przywiozłam mu dwa prywatne koce, i po wielkich problemach (problemach ze znalezieniem odważnego pracownika, ktróry wejdzie i mu je rozłozy w budzie) wycieliłam nimi budę . Co noc patrżąc na termometr wskazujący prawie zero pocieszałam sie , że biedaczek ma przynajmniej ciepłe koce w budzie Okazałam sie straznie naiwna - otóż moi kochani MAKS ZOSTAŁ PRZENIESIONY (nie wiem z jakiego powodu i kiedy )DO BOKSU OBOK , A MOJE KOCE PRZYNIESIONE DLA MAKSA ZOSTAŁY W BUDZIE TAM GDZIE BYŁ DWA TYGODNIE WCZEŚNIEJ . Maks znów spał na gołych deskach !!!!! Tym razem miarka sie przebrała - zle sie dzieje w krakowskim schronie, czego dziś byłam mimowolnym świadkiem i pora o tym głośno powiedzieć. Jak wrócę od Maksa - opisze dokładnie dzisiejszą wizytę w schronisku, a także to co do tej pory nie ujawniałam , a czego osobiście doświadczyłam !!!
-
Umierająca młoda boksereczka w krakowskim schronisku
Faro replied to Faro's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Nie mam zdjęć , ale sunia jest jak większa kopia Tosi (od MonikiP z Poznania) - czy bedzie miała tyle dzczęścia co Tosia - czy choć dostanie szansę na zycie ??? Czy ktoś może skontaktowac sie z Mosii - może Ci jej lekarze mogliby ja przyjąc do kliniki ??? Podnoście prosze ten tamat , by go widac -moze stanie sie "cud" i znajdzie sie dla niej jakiś tymczas (ja jadę do Maksa) -
Sunia jest młodziutka wg schroniska ma ok 18 m-cy , ja oceniam ja na góra rok. Umiera w schronisku - pilnie potrzebny domek tymczasowy by ja leczyć i dac dzanse na przeżycie, bowiem w schronisku nie ma zadnej szansy. Z dnia na dzień jest coraz gorzej. Gdy widziałam ja dwa tygodnie temu - chodziła na wybiegu izolatek, dwa dni temu jeszcze wstawała , dzi juz nawet nie wstaje :-( :-( :-( Leży , zrezygnowana i powoli umiera. jak zobaczyłam ja przez okienko , gdy zobaczyłam jej wzrok - ja stara 45 letnia baba (która juz wiele widziała) rozpłakałam sie jak dziecko , do tej pory widże te jej smutne oczeta niemo proszące weź mnie :-( :-( Niestety - nie mogę jej zabrać . Sunia przeszła parwowirozę (dwa tygodnie temu , gdy widziałam ją - wybieg był pełen krwi !! teraz ma nosówke do której dołączyło ostre zapalenie płuc. jedynie ktoś kto nie ma własnych psów lub klinika mająca izolatki mogła by ja przyjąć . Ja moge zapewnic, ze jesli znajdzie się dla niej miejsce, które będzie będzie szansą na przeżycie - to choćbym miała zaciągnać pozyczke - pomoge finansowo ja ratować. Dziś ostro starłam sie z zastępcą kierownika z jej powodu, ale jesli uznam , że dom - nawet na drugim końcu Polski jest dla niej szansą - wyciągnę ją ze schronu - nawet jesli miałabym przyjechac z telewizją i przedstawicielami UM - zrobie to!!!!! Tylko błagam - pomóżcie mi znależć dla niej miejsce , gdzie dostanie szanse na przeżycie , bo w schronie nie ma takiej szansy !!!!!!! (jade teraz do Maksa do hotelu - po powerocie opiszę moją dzisiejdzą wizyte w schronie - a jest co pisac !!!!!)
-
Kiwi - nie jest prosto zostawic spryciarza , który załozył sobie wyjść z boksu przed tobą - Aston tak miał cały czas , ale na niego miałam "techniczny sposób", albo : "za obrożę " i "zostań" - z Maksem - technicznie sie nie da (za małe oczka w siatce) a siłowo - za wcześnie ! Ale poradzimy sobie. A kołdra/koce -cóz, myslałam , ze doceni wygodę po tym jak spał na gołych deskach w budzie :razz: :mad: (mam "zamówione" u koleżanek "zabezpieczenie" kocy ;) ) Dziś na pacerku spróbuje złapać mocz do badania - może mieć przeziębiony pęcherz , bo noce były już zimne a on biedaczek w budzie ! Własnie sprawdzałam temp. - jest u mnie -1 stopień . Całe szczęście, że Maks ma ciepło . Boję, sie, ze boksereczka w schronie nie przezyje , jej potrzebna taka opieka jaką MonikaP zapewniła Tosi. PILNIE POTRZEBNY DOM TYMCZASOWY (a może ogłosić w "kundlu", ze szukamy domu tymczasowego by ratować przed śmiercia młodą boksereczkę - co myslicie o takim rozwiązaniu ?? Ja juz łapie sie kazdego pomysłu -jak tonący brzytwy :shake: :shake: )
-
KWAZIMIERZ W DOMU!!! W końcu rodzinne Święta pięknego jęzora!
Faro replied to szmaja's topic in Już w nowym domu
Zaglądnę tu o przyzwoitszej porze, bo jakoś nie chce mi sie wierzyc, ze ja dobrze widzę i nie jest to jakieś złudzenie optyczne : jak tak moga stac boksiowi uszy ????? -
Dzięki :lol: I pomyślcie proszę o tym młodziutkim spanielku
-
Maluszek (bo wygląda na młodziutkiego ten spanielek ) tak smutno woła cały czas . Moze go byście wzięły w piatek do "Kundla" - jak nie właściciela , to może domek by szybciej znalazł - szkoda malucha
-
[URL]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=31697&page=6[/URL] (doklejcie na pierwszej stronie wątek Maksa - jest juz w hotelu )
-
I jeszcze muszę Wam napisac, że dziś Maks to całkiem inni psiak niz ten , którego zabaczyłam pierwszy raz w schronie - widac, ze był zainteresowany kontaktem ze mną (ogólnie mówiąc z człowiekiem) - kolejna relacja jutro - a własciwie dziś tylko wieczorem.