Faro
Members-
Posts
1489 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Faro
-
Byliśmy wczoraj wieczorkiem z maksem razem na dłuuuuuuugim spacerku. To madry pies, tylko trzeba z nim pracowac,wychować go. na spacerze był baaardzo grzeczny. Muszę go tylko nauczyć "normalnego" wychodzenia z boksu - wczoraj już było znacznie lepiej (niz to co obserwowałam wcześniej - czyli wychodzący/wracający Maks=predkośc światła)
-
Widziałam to zmetnienie (może początki katarakty ?) i zęby bardzo żółte . Maks z pewnościa wymaga kontroli lekarskiej i badań kontrolnych ale najpierw musi "poćwiczyć" chodzenie w kagańcu , by pojechac do lekarza . Kaganiec dla boksera już kupiony .
-
Mordka śliczniutka ale .......charakterek trudny, mimo, ze w stosunku do mnie. p.Iwony i p. Tomka jest o'key - mam tego pełną świadomość. Maks nie może trafić do kogoś przypadkowego. Wiem , że bedzie mu bardzo trudno znaleźć dom . To nie jest "pies dla każdego" kto by go (nawet baaardzoO) chciał .
-
Kraków: Mix bokserka - znowu w schronisku, potrzebna pomoc!
Faro replied to Trop's topic in Już w nowym domu
a ja czasami myślę, ze może potrzebne "szkolenia i egzamin" dla kandydatów do adopcji psów ....... Tylko czy ktoś potem postępowałby zgodnie z tym co go nauczą, przecież oddający psa do adopcji - zwłaszcza trudnego mówią dokładnie czego pies wymaga, jak z nim postepować i co jest ABSOLUTNIE ZABRONIONE . Wystarczy tylko w to uwierzyc i tak postepować :shake: :shake: :shake: A tak na poważnie to pani ma szczęście, że Mordzia ostrzegła ją łapiąc za palec . Przestrazony , wyrwany ze snu (nawet własny pies) może złapać za to co "jest przy pysku" - w wypadku pani byłaby to jej twarz ..... [B]Kto przeszkadza psu w spaniu całując go w pysk !!!!! na dodatek OBCEGO PSA w pierwszych godzinach w nowym domu !!!!!![/B] Mysle, że ta kobieta miała wiele szczęścia . lepiej juz nic nie bedę pisać........... -
Kraków: Mix bokserka - znowu w schronisku, potrzebna pomoc!
Faro replied to Trop's topic in Już w nowym domu
Niestety to prawda - Mordka wraca do hotelu -
Koce i kołdry - nieustająco, pilnie potrzebne !!!! Przywoźcie każdą ilość - nic się nie zmarnuje !!!!!
-
...albo kochającej mądrą miłościa , odpowiedzialnej Pańci :lol:
-
Iza - muszę wierzyć , ze znajdzie sie odpowiedni człowiek a wiem, że o takiego bedzie baaaardzo trudno. Maks dziś juz "tradycyjnie" na mój widok 'łaps' piłeczke w zęby i wygłupy, podskoki , zeskoki z "kanapy" a ja naprawdę mam stracha, ze sobie cos uszkodzi . Zastanawiam sie czy nie dać mu jeszcze jednej maty by sie nie slizgał tak szalejąc. Muszę też Maksymilianka pochwalic, ze czyściutki z niego chłopak - jesli nie moze wytrzymac i musi nasiusiać w boksie to robi to w samym kąciku przy wyjściu, a "kanapka' suchutka. Dzis wymieniłam mu powleczki z 'kanapy" na czyste a chłopak sobie od razu "zaległ w czytej pościeli" i wietrzył jezyczek. Wiecie - ta wada zgryzu dodaje mu niesamowitego uroku, Kochany sierotka.
-
Jak poprosicie pati , zeby podjechała do hotelu i zrobiła to tak (my nie mamy czy jej zrobic fotek). A z "nowości" - dziś było "łapanie siuśków", bo dziewczynka sika na posłanie wiec podejrzewamy , że nie trzyma moczu . Jutro pewnei bedzie wynik . Na spacerku to wcale nie jest taka "babcią" ;) na jaka wyglada.
-
To nie jest tak , ze ja chce go trzymac w hotelu dla własnej przyjemności. Maks mimo tych zachowań, które opisuje - nie jest aniołkiem . Dlatego nie jest psem "dla każdego" (Mariola i Luiza z pewnoscia to potwierdzą) Warczy na ludzi którym nie ufa , w zasadzie tylko p. Tomek, P.Iwona i ja wychodzimy z nim . Maksa trzeba wychowac, nauczyc podstawowych zasad bezwzględnego posłuszeństwa, przygotowac do adopcji . Trzeba z nim pracowac (tak jak robiłam to z Astonem) a nie jest to mozliwe gdy na dworze jest juz ciemno (niestety docieramy do hotelu juz po zmroku i stąd moje "byle do wiosny" , bo jesli Maks nie znajdzie wcześniej domu , to wtedy bedzie mozna rozpocząć intensywna pracę z nim) Jedno jest pewne - nie wydam Maks jesli nie bede mieć pewności, że człowiek sobie z nim poradzi - nie chce by wracał do schronu ..... lub trafił pod igłę. On naprawde nie jest "łatwym psem dla każdego" mimo , ze robi tak słodkie minki do niektórych . To typ "wymuszacza ze skłonnościa do stawiania na swoim za wszelka cene" - trzeba go tego oduczyć !!
-
Maks dziś wieczorkiem znów "szalał" z piłeczka a ja kucałam przy kracie i patrzyłam na te jego popisowe "wygibasy" . Naprawde szok jak zmienił sie psychicznie ten pies za miesiąc czasu : w schronie - zrezygnowany, nieobecny , bez checi do kontaktu z człowiekiem. Teraz - szalejący , zabawowy Maks , wulkan energii. Szkoda , że tak szybko zapada zmrok, bo moglibysmy pobawic sie na dworze, Maksowi z pewnoscia potrzeba takiej zabawy, bo rozsadza go energia (mogłabym tak patrzeć godzinami na szalejacego z piłeczka Maksa - jest naprawdę wtedy wulkanem energii)
-
Sandra jak już wspominałam ma dobre wyniki krwi, na wynik wymazu czekamy (wiadomo - to musi troche potrwać). Jutro mamy w planie "łapanie siuśków" , bo Sandra codziennie ma nasikane na pościeli i podejrzewam, ze nie trzyma moczu , ponieważ na spacerku też posikiwała co chwilę. Mam nadzieje, ze to "tylko" sprawa przeziebionego pęcherza (a nie zwieraczy), ale by to sprawdzić , potrzebne badanie moczu (może uda sie zrobic od razu posiew ). Kupiłam w aptece takie podkłady szpitalne do łózek i jej rozłożyłam "na kanapie" (bo Sandra też ma od dziś "swoja kanapę" dzieki kołdrze, którą ktoś przywióżł nam do hotelu, ale głupiutka "prześcieliła sobie po swojemu i pewnie kołdra bedzie rano mokra . Sandra ma też troche rozwolnienia, wiec chcę jej kupic te Eukanubę weterynaryjną dla problemów zołądkowo-jelitowych, która najpierw dawałam Maksowi (może sie okazac, ze sunia nie toleruje kurczaka, ale najpierw na tej karmie weterynaryjnej będę próbować ustabilizować te kupony). Sunia zaczęła ładnie zjadać karmę - wieczorkiem dostała "dodatkowo" troszkę po spacerku i zapuszczaniu uszek i wszystko bykawicznie wmiotła. Dziś zaglądałam jej do tych uszek - OKROPNE , wogóle nie widac kanału słuchowego , nigdy nie widziałam czegoś podobnego - jak mozna dopuścic do takiego stanu. Sunia jest przecierpliwa i przegrzeczna - dzielnie i cierpliwie zniosła zapuszczanie do tych uszek. Nadal nie bawi sie zabaweczka - jak piszcze przy kracie , jest zainteresowana, opiera sie łapami o siatke , jak wrzuce zabaweczke do boksu - wogóle jej nie dostrzega (za to Maks znów szalał dzis wieczór z piłeczka ) . Boksinka jednak ozywa na spacerku - idzie w miere (jak na swój wiek to całkiem, całkiem) raźno W kojcu nadal szczekaniem domaga sie kontaktu z człowiekiem .Gdy podchodze to zaraz łapkami opiera sie o kratę boksu i liże mnie po palcach . Kochana staruszka - jak mozna coś takiego zrobic psu po latach wiernej miłości (bo ona jest naprawdę przegrzecznym psem) Mam nadziję, że znajdzie szybko kochający domek do końca swych dni.
-
Stan kasy z dn. 24.X . - 19 zł (rozliczenie str.11 post nr 103) wpłata od Brucio - pięknie dziękuję Stan kasy w dn. 11.XI - 219 zł Maks ma opłacony już hotel do 30.XI , ma też "własne" pieniądze (z wpłat dla niego) zarezerwowane na AFN - boksery w potrzebie/bokser Maks. (dzięki temu nie martwimy sie o grudzień) Dziękuje wzystkim za pomoc :lol:
-
Fundacja Boksery w Potrzebie- Toro odszedł za TM [']
Faro replied to Iza i Avanti's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Toro z tego co wiem został oddany, bo.........atakował inne psy . Fakt - obserwowałam chwile jego relacje w boksie i Toro nie jest psem , który pozwoli sobie dmuchać w kaszę , ale sam bójki nie wszczynał. Poprostu powarkiwał jak inny pies zbyt blisko podszedł do kraty gdzie on stał i czekał i nadstawiał sie do drapania. Po prostu Toro nie lubi innych psów i ma do tego prawo, ale jesli jest na ogólnym boksie to bzdura jest twierdzenie , ze jest agresywny. Domyslam sie, ze te zdjęcia zrobione były przed budynkiem - ktoś go jednak bez problemu wyprowadził na smyczy - wiec nie jest równiez agresywny i do ludzi. NIE KAŻDY BOKSER JEST PRZYTULANKĄ ale to nie znaczy , ze jest agresywny . (załóżcie oddzielny watek temu z izolatek i temu z budy i tam wklejcie zdjęcia , by nie "zaśmiecać watku TORA) -
No cóż , czeka nas trochę (a właściwie dużo) pracy , bo mimo iż właściciele hotelu p. Tomek i p.Iwona twierdzą, że Maks to bardzo fajny boksiu - ja mam świadomość, że to super pies ale ........... dla odpowiedniego człowieka i nie moge popełnic takiego błędu jak przy Astonie (zbyt łatwo zawierzyłam, ze poradza sobie z nim ci ludzie z Mysłowic) . Szkoda, że teraz dzień tak krótki, bo praktycznie moja "praca" z Maksem ogranicza sie tylko do bycia u niego by mnie lepiej znał , dawania mu smaczków - by mnie dobrze kojarzył, sprzątania boksu - by miał mozliwie jak najbadziej komfortowe warunki , krótkie spacerki, bo Maks gdy go p. Tomek weżmie z boksu , ja mu tam posprzatam, wszystko przygotuje i "przejmuje" smycz od P. Tomka - Maks mysli juz tylko o powrocie do boksu , bo tam ciepło , czeka pełna micha i zabawki , a na spacerku ciemno i zimno . Czyli ....... byle do wiosny , chyba, że wcześniej kogoś z doświadczonych bokseromaniaków urzeknie ten szelmowski uśmiech , wystający ząbek i wietrzący sie jezyczek. I jeszcze jedno - wczoraj przez krate pokazywałam Maksowi "do powąchania" szczeniaczka "rotek-mix" - ale im obu chodziły ogonki , Maks aż skuczał i sie ślinił (ale raczej nie by go zjeść tylko zalizać ) A drugie - to to , ze p. Iwonka "zdradziła" mi , że ostatnio nigdy nie zdąży wziąc Maksa na spacer , bo .............. jest juz po spacerku z p. Tomkiem (wg Niej p.Tomek bardzo polubił Maksa)
-
Podejrzewam, że Maks właśnie tak zaczął wymuszać na domownikach - ludzie zaczęli mu ustepować by nie wywołac jego agresji lub zupełnie nieświadomie"dla świetego spokoju" i to go "motywowało" do takiego zachowania, bo przynosiło mu oczekiwana korzyść . Az sytuacja ta stała sie na tyle częsta , że ludzie zaczeli sie go bać - przyznam, że jesli w pierwszych dniach w nowym domu tak zachowywałby sie Maks - to z pewnościa wzbudzi strach (chyba , ze tak jak Aston trafi do kogoś kto wiedziałby jak sie wtedy zachować i Maks przekona sie, ze "nie z tym człowiekiem takie numery" ). Dlatego dla jego dobra muszę go jakos tego oduczyć . Od pewnego czasu mój prywatny (45 kg - Maks to przy nim pchełka) Piracik też próbuje szczekaniem coś osiągnąć - ja wtedy go ignoruje (a on sobie szczeka aż mu sie znudzi) , albo każę iść "do siebie" a on chyba obrazony ( bo ma taka obrażona minke) - odchodzi na swój materac . Z Maksem jednak wersja "do siebie/na miejsce" - odpada, bo on nie zna tej komendy , a nawet jeśli znał to w hotelu nie ma tego "jego miejsca, na które szedł" - musiałabym go dopiero nauczyc, ze tym miejscem jest "jego kanapa" , ale nie wiem czy byłoby na tym etapie wzajemnej znajomości rozsądne bym wchodziła do boksu rozszczekanego Maksa ,by mu pokazac gdzie jest miejsce, do którego powinien odejść. Pies zupełnie inaczej zachowuje się w zamknietym pomieszczeniu, gdy nie ma mozliwości ucieczki - boks jest zbyt mały, by Maks jesli poczyłby sie zagrożony z mojej strony , mógł zareagowac ucieczka , pozostałby mu jako własna obrona atak (tak tez myślę, że było w schronie - Maks poczuł sie zagrożony w boksie i złapał pracownicę za rekę ). Dlatego tez nie próbuje np go szczotkowac w boksie - najpierw musze przyzwyczaić go do tego na spacerze "na otwartej przestrzeni " - nie wiem czy słusznie , ale tak robiłam z Astonkiem - wszystko co "nowe" do monentu az to zaakceptował robiłam poza boksem i Aston nigdy nie próbował "mnie złapac" jeśli czuł dyskomfort (np. przy czyszczeniu uszu ) sygnalizował to ruchem głowy , ja przestawłam, ale on widział, że ma gdzie uciekać . Tak też było raz z Maksem - był na spacerze z p. Tomkiem (na łańcuszku zaciskowym) Podeszłam do niech i chciałam mu zapiąć obrożę - szybko cofnął głowę , uznałam, że pokazał mi , że nie chce bym mu zapinała ją (może sie jej przestraszył ? ) Miał mozliwość ucieczki (choćby na długość smyczy) więc nie zaatakował - w zamknietym pomieszczeniu mógłby wykonac też taki ruch dając mi sygnał "nie rób tego", ale też widząc brak mozliwości ucieczki - mógłby chwycić mi rekę by mnie odpłoszyć.
-
Maksymilian wczoraj wyraźnie ucieszył sie na mój widok (w czwartek nie byłam u niego - pierwszy raz od momentu gdy jest w hotelu). Skakał na siatke jak głupolek , kręcił dupcią jak 200%bokser . A wieczorkiem dał pokaz zabawy z piłeczką że byłam w szoku : Mariola z Luizą poszły na spacer z malamutami a ja poszłam do boksiów . Przykucnęłam przy boksie Maksa, by z nim "pogadać" sobie a on od razu łaps piłeczke - (juz) niepiszczałeczkę i wygłupy z nia . Tak z nia szalał, że bałam sie by nogi sobie nie skręcił, bo płytki miał śliskie (tam gdzie nie było maty) , podrzucał te piłeczke, łapami zagrzebywal w posłaniu , potem gryzł , znów rzucał , zeskakiwal za nia z posłania i znów wskakiwał na posłanie. Maks to typowy bokser (jeśli chodzi o chęć do zabawy) i wulkan energi , którą trzeba zagospodarować , ale tez pies z charakterem , który ma swoje zdanie i trzeba umieć z nim postepować na poczatku , by stopniowo go wychować . W stosunku do mnie, p. Tomka i p. Iwony - jest o'key . Nigdy nie zawarczał (na na mnie przy pierwszym spotkaniu w schronie raz próbował), owszem czasami szczeka ale jak chce coś na mnie wymusić - np. kolejnego "smaczka", ja wtedy zawsze każę mu wykonać "siad" - siada od razu , ja "łapa" Maks (czasami od razu a czasami z ociąganiem) daje łape "przez krate" - wtedy dopiero dostaje "smaczka"
-
Wczoraj nie byłam u Maksia, bo miałam w pracy szkolenie RP do 20.00 godz. ale dzwoniłam do Marioli - wszystko było w porządku i u Maksa i u Sandry (Sandra była z dziewczynami na spacerku a Maks wcześniej z p. Tomkiem). Zobaczymy czy sie dziś bardziej ucieszy na mój widok - mam zamiat dzis po raz pierwszy go troche poszczotkować - mam nadzieje , że mu się to spodoba i nie odgryzie mi ręki :razz: o (ka)Sandrze napisze w jej watku
-
Dołączcie proszę do spisu link do Sandry (kaSandry)
-
Fundacja Boksery w Potrzebie- Toro odszedł za TM [']
Faro replied to Iza i Avanti's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Mam strasznego "doła", ze on siedzi w schronie, ale z trzema boksiami w hotelu możemy nie podołać finasowo (tym bardziej, że Maks to nie jest łatwa adopcja i może trochę "pomieszkać " w hotelu) Jak Sandra znajdzie domek - to na jej miejsce możemy zabierać Toro :shake: biedaczek :shake: :shake: Dowiedzcie sie o nim jak najwięcej , jego zachowanie - i ponawiam pytanie : Czy to ten boksiu adoptowany przez młodych ludzi i wkrótce zwrócony ?? (bo jeśli inny to znaczy że sa w schronie dwa !!!) -
Jagienka - a ja myślę, że on nie zwróciłby na Ciebie uwagi tylko pognał na spacerek , a Ty mogłaby stać sobie spokojnie (nie naruszona przez Maksymilianka) :lol:
-
u Maksa "kupony sie uspokoiły" więc zostawiłam go na eukanubie "zwykłej" tzn jagnięcina z ryżem . Wcinaja ją obaj z bobuleńka. Tylko ,ze Maks natychmiast zmiata zawartośc miski po wejsciu do boksu, a babuleńka nie - powąchała, ale nie chwyciła sie jeść, Może ona nie nauczona "papać' suchego - najwyżej będe jej gotować. Zobaczę w piatek, bo jutro nie moge jechac (szkolenie w pracy) no... odkąd Maks zamieszkał w hotelu juto bedzie pierwszy dzień kiedy sie nie zobaczymy (ale Luiza i Mariola obiecały z nim pogaac przez krate) Maks dostał dziś zabawke nowa - taka piszczącą piłeczke-jeżą. Ale była zabawa , "dziamdział" i piszczał z lubościa aż........ wypadła piszczałeczka i pileczka przestała piszczeć. Ależ był zdziwiony, ze depta, gryzie a tu nic nie piszczy ..... Robi sie z niego wesołek :razz: