Faro
Members-
Posts
1489 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Faro
-
Kiwi - najwyraźniej przypadłaś mu do gustu. Może on sobie Ciebie wybrał ? Przecież on jamnik tylko taki "wyrośniety i skrócony tu i tam" ;)
-
Kraków: Mix bokserka - znowu w schronisku, potrzebna pomoc!
Faro replied to Trop's topic in Już w nowym domu
U Mordki też był Mikołaj - dostała gryzaczek -kółeczko ringowe, którym może sie bawic w boksie. Jednak koziołek to jej ulubiona zabaweczka .......... Morda może iśc w każdej chwili do adopcji , ale zeby jej szukać tego odpowiedzialnego domu trzeba uregulować jej sytuację chodzi mi o zrzeczenie sie Mordzi przez jej poprzednich właścicieli .To zrzeczenie ma ...... NO WŁAŚNIE [B]KTO [/B]?????Zrzeczenie powinno być przekazane osobie, która sie Mordą zajmuje / dba o pokrycie kosztów jej pobytu w hotelu, szczepienia . Powinno ono jak najszybciej znależć się albo w rekach Trop, albo w hotelu u p. Tomka dołączone do książeczki zdrowia Mordy. [B]Czy możecie mnie oświecić u kogo jest to "mityczne już" zrzeczenie ?????[/B] Chyba , że ono wogóle nie istnieje !!!!!!, ale wtedy na jakiej zasadzie została Mordzia zabrana??? Zaangażowałam sie w pomoc temu psu (bądź co bądź ma cos z boksera;) ) i chciałabym miec jasność sytuacji , a nie tylko czytać tu , że wciąż Trop prosi o zrzeczenie i ............ głucha cisza !!!!!! -
Tak u Maksia i Sandry wszystko w porządku. Codziennie jeżdżę do nich . Chodzimy na wieczorne spacerki. Maksio dla mnie jest całkowicie o.key, mogę zaglądać mu w fąfle,dotykać w każde miejsce, pozwala sie nawet podnieść mi "pod paszki" . Nie zastanawiam sie nawet co pomysleli właciciele hotelu jak zobaczyli, ze ........... przywiozłam wagę łazienkową, aby wazyć psy, ale dzięki temu wiem , ze Maks wazy ok. 29 kg - piszę około, bo wyobrażacie sobie jak wyglada ważenie we dwójkę na takiej wadze:razz: Jedyny problem jaki ja mam w tej chwili to ten, ze nadal nie pozwala załozyc sobie kagańca - nie warczy już ale ....... robi wyśmienite "uniki" - chyba jako "pies domowy" nigdy nie był przyzwyczajony do kagańca. Cierpliwie więc (jak juz wcześniej pisałam) przyzwyczajamy sie do kagańca. Nadal je eukanube weterynaryjną dla psów z problememi jelitowo-żoładkowymi, bo na niej ma w miare normalne kupony (po innej karmie zaczynały sie problemy, a on jest teraz zbyt chudziutki - myślę, "docelowo" powinien ważyć jakieś 35 kg by nie sterczały mu zeberka i kręgosłyp - by jeszcze chudł z powodu rozolnienia). Karme kupuję w hurtowni weterynaryjnej to jest taniej prawie 50 zł na 10 kg worku). (Wybaczcie,ze pisze tak mało - ale ktoś kto wie jak wygląda koniec roku finandowego w budżetówce , uwierzy, że nie nadążam. Jedno jest pewne - Sierotki na tym nie cierpią i kroczek po kroczku postepujemy do przodu. Wolno nam to idzie, ale Makymilian nie jest łatwym psem - jesli ktoś da mu czas by zaufał i bedzie umiał z nim postepować to będzie super psiakiem , w innym wypadku mogą być poważne problemy, bo Maksio to pies z charakterem i trzeba umieć z nim postepować . Zdecydowanie jednak w chwili obecnej Maks jest znacznie bardziej "otwarty" na człowieka niż gdy zabierałam go ze schronu.) U Maksia też był Mikołaj - Maksymilianek dostał 3-m solidną smycz, kółeczko ringowe-gryzak i ciasteczka Eukanuby(oj bedzie co wkładać do kagańca -hihihi) Mikołaj obiecał mu , ze jak bedzie grzeczny to jeszcze dostanie szeleczki , by móc brykac na spacerkach (w hurtowni niestety nie było teraz rozmiaru szeleczek dla Maksia więc musi poczekać ...... moze pod choinką sie znajdą.........)
-
Przyszły pisemne wyniki badań z W-wy - w uszach i bakterie i grzybole (na szczęście nie ma gronkowca !). Uszka wyglądają troche lepiej - choc dla mnie i tak okropnie (nigdy nie widziałam tak zaniedbanych uszu więc nie mam "punktu odniesienia"). Troche lepiej jest z tym moczeniem sie - wprawdzie Sandra jeszcze nadal popuszcza na posłanie, ale wcześniej podkłady , które wyrzucałam po całym dniu były ciężkie od moczu- teraz często ich nie wymieniam , bo są tylko pobrudzone łapkami ,czy odbite na nich własnie mokre ślady łap - wyglada na to, ze w ciągu dnia Sandra nie sika na posłanie (owszem ma mokro w boksie, ale to starszy pies i nie wystarczą jej tylko dwa spacery dziennie więc sika w boksie przy kracie). nie wiem jak wyglądaja podkłady po nocy , to też ważna informacja .
-
U Sandruni był Mikołaj - troche sie spóźnił , ale w końcu dotarł i Sandrunia dostała piękne srebrne ,odblaskowe szelki , czarną 5 m linke treningowa - teraz może śmiało pomykac przed malamutkami na spacerku . A ponieważ jest baaardzo grzeczną dziewczynką dostała jeszcze paczke ciasteczek Eukanuby i kóleczko ringowe - gryzak . A potem Mikołaj poszedł do Maksia :evil_lol:
-
Przyznam się cichuteńko , że mysle o kolejnej edycji kalendarza i stąd moje poszukiwania autora tego zdjęcia . Mam nadzieje, ze nim powstanie nowy kalendarz Maksiu znajdzie kochającego mądrą miłością i odpowiedzialnego człowieka i będzie mógł "opowiedzieć swoja historię" w kalendarzu Metamorfozy serc 2008.
-
kto robił Maksiowi to zdjęcie powyżej ???
-
Kraków: Mix bokserka - znowu w schronisku, potrzebna pomoc!
Faro replied to Trop's topic in Już w nowym domu
A ja (choć nie jestem jej prawna opiekunka) ponawiam prośbę Trop o [B]dostarczenie zrzeczenia Mordki [/B]. Mordka to pieś który może iść do adopcji - tak jakpisałam juz wcześniej potrzebuje tylko własciwego zajęcia / zabawy, by wyładowac swa energie we właściwy sposób - żebyście wiedzieli jak ona czeka na te naze wieczorne spacery - jak ją zabieram z boksu to od razu po drodze ona zabiera sobie ten koziołek i jak tylko wejdziemy na łąke rozpoczyna z nim zabawe " biega na lince, podskakuje jak sarenka ,podrzuca zabaweczke i goni ją - wtedy widac jak radosnym jest psem ........... i chyba w tym momencie szczęsliwym , szkoda, ze musi wracać potem do boksu :shake: , robi to bardzo grzecznie. Ostatnio zakładałam jej maść do oczu i stała trzymając ten koziołek w pycholku ...... -
Trwam codziennie na "hotelowym posterunku" - nie piszę wiele, bo nie wyrabiam czasowo (jak skończy sie "sprawa kalendarza" będę troche "wolniejsza" to i relacje będa częstsze - obiecuję)
-
Ruszyła promocja :lol: -w dzisiejszej wyborczej notka o kalendarzu [URL]http://miasta.gazeta.pl/krakow/1,44425,3770632.html[/URL]
-
Sandrusia jest bardzo towarzyską boksią - bardzo lubi wieczorne spacerki w towarzystwie malamutów Saby i Pajuta. Jest przy nich jak "mała pchełka" , ale uważa , ze to ona powinna byc "szefem stada" i "wyrywa" do przodu , tak by iść pierwsza, ale jak tylko Malamutki zatrzymają sie np. coś wachając (czy w innej pilnej sprawie ;) ) to Sandra staje , ogląda się, czeka na towarzyszy i........... nie ma mowy by dalej szła sama , trzeba by ja ciągnąć siłą. Wydaje mi sie , że chyba mniej sie moczy - wcześniej te podkłady gdy zmieniałam to były aż ciężkie od moczu - teraz są niewiele zmoczone, codziennie tez czyścimy uszka i zapuszczamy leki - Sandrunia jest NIESAMOWICIE CIERPLIWA I GRZECZNA gdy to wszystko robię (tak bardzo mi tą swą cierpliwościa i wyrozumiałością przypomina Bolusia:-( ) I chyba jest poprawa w tych uszkach - z pewnościa jest w nich mniej brudu , a i zaczyna byc widoczny już kanał słuchowy (wcześniej widac było tam tylko czarną maź jak jakieś błoto ). Sandra poznaje mnie i bardzo sie cieszy gdy przychodzę. Jak wchodzę do boksu by jej posprzątać Sandrusia zawsze tak manewruje by dac mi buziaka jęzorkiem w policzek (i ostatnio często jej sie to udaje ) na spacerkach jest baaaaardzo czujna , wystarczy powiedzieć "Sandra kto tam idzie ?? Kto ???!!! a Sandrusia momentalnie czujnie rozgląda sie na boki - prawdziwie obrończy pies (hi hi hi). Jak można było tak BEZPROBLEMOWEGO, łagodnego i kochanego psiaka wyrzucić na stare lata na poniewierkę !!!!!! Mam nadzieje, że zazna jeszcze u kresu swego zycia prawdziwej, mądrej miłości i przyjaźni ze strony człowieka , że znajdzie ten jedyny , wymarzony , PRAWDZIWY DOM
-
Własnie od niego wróciłam - jutro napisze co u nas , bo dziś padam, chyba mnie zbiera jakieś grypsko więc ide sie kurować, bo przecież nie moge sie "rozłozyć" - bo sierotki na mnie codziennie czekają.
-
Jesli Rudek to psiak to niestety raczej nie , bo tam zbyt mało miejsca na psiaki (chyba , że to kieszonkowy mikrus ;) ) - sama myslałam o zaproszeniu "bohaterów" kilku miesięcy , ale z przyczyn "lokalowych " jest to niemozliwe.
-
Ale bardzo odpowiedzialnego, bo to "pies z charakterkiem" Póki co kagańca jeszcze nie pozwala sobie załozyć, ale juz nie warczy gdy go widzi , tylko wyjada z niego coraz pewniej ciasteczka Eukanusi (uwielbia je łakomczuch, ale dostaje TYLKO przez kaganiec :lol: )
-
Fundacja Boksery w Potrzebie- Toro odszedł za TM [']
Faro replied to Iza i Avanti's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Sandrusia do dzieci o'key , ale też wymaga leczenia, w Skawinie jest do oddania 8-letnia boksia z powodu alergii dziecka. A z Toro może być podobnie jak z Maksem, Mordą - trzeba kogoś kto umie dotrzeć do psa i z nim postępować. Niestety nie mogę wziąć kolejnego "trudnego " psa do hotelu (finanse) - chyba , że Sandrusia albo Mordzia znajdą 200% pewny domek (bo Maks nie jest jeszcze wystarczająco przygotowany do adopcji) -
Kraków: Mix bokserka - znowu w schronisku, potrzebna pomoc!
Faro replied to Trop's topic in Już w nowym domu
profrsjonalizm to z pewnościa nie jest - bo nie jestem szkoleniowcem, ale staram sie dotrzeć do tego psa, zrozumiec go i nawiązać z nim kontakt - jak na razie jesteśmy na dobrej drodze . Musze stwierdzic, ze Mordzińska jest tak samo pilnym uczniem jak Maks, noooo największa indywidualistką z tej całej trójki jest....... babińka Sandra :lol: -
Kraków: Mix bokserka - znowu w schronisku, potrzebna pomoc!
Faro replied to Trop's topic in Już w nowym domu
Wczoraj jak zwykle byłyśmy na wieczornym spacerku , ale tym razem nie zabrałam aporciku i ........ Sprawdziło sie to co przewidywałam. Mordzińska nie mając aporciku uskuteczniała swoje "wygłupy" tzn. skakała, łapała za smycz, próbowała łapac mnie za rekaw czy dłoń - Nie zeby ugryźć, ona po prostu tak "zaczepia" (czasami mało delikatnie) , bo nikt nie nauczył jej , ze tak nie należy sie bawic . Wystarczyło jednak ja "wystopować" przez skrócenie smyczy i ostrym tonem "dość" , "fe" aby sie uspokoiła. Potem wróciłyśmy do hotelu i Mordzia idąc do boksu zobaczyła leżący swój "aporcik - koziołek" . I jak myslicie co zrobiła ?????? -
Sandra ma taki sam "apartament" tylko wystrój troche inny kolorystycznie :evil_lol:
-
Kraków: Mix bokserka - znowu w schronisku, potrzebna pomoc!
Faro replied to Trop's topic in Już w nowym domu
Uważam, ze ten pies dość juz miał "huśtawek emocjonalnych". Potrzebuje stabilizacji i pracy z nim , by go przygotować do adopcji. W tej chwili taka stabilizacje ma tam gdzie jest i nie uwazam za dobre kolejne "mącenie mu w głowie" - chyba, ze w Zakopanym czeka na niego dom , gdzie ktoś poswięci Mordce czas, bedzie z nią pracował i opiekował sie nią bez wzgledu na sytuacje aż do momentu gdy znajdzie na 200% pewny dom docelowy. W innej sytuacji , branie psa z miejsca gdzie czuje sie w miere pewnie (czyli hotelu) jest działaniem na jego szkodę. Poza tym nie wyobrażam sobie podjecie takiego kroku przez kogokolwiek bez uzgodnienia go z Kasią ,która praktycznie opiekuje sie Mordą i ponosi związanie z nia wydatki - takie działanie nie jest w porządku ! (a tak a'propos - myślałam , ze Frotka mieszka w Krakowie więc niech mi ktoś wytłumaczy co to znaczy "do siebie do Zakopanego" ???? Czy Frotka chce dać Mordce w Zakopanym dom u siebie ???? bo ja już nic z tego nie rozumię!) -
Wczoraj kolejna próba z kagańcem i kolejne ostrzegawcze powarkiwania "nie chcę go" , ale łakomstwo jednak jest silniejsze , Maksio zjadał ciasteczka "przez kaganiec" ale robił to tak szybko : " łaps ciasteczko i szybko sie wycofać" . Mam nadzieje, ze w końcu sie przekona , że nic mu nie zagraża w związku z kagańcem a wprost przeciwnie - opłaca sie go załozyć. Bedziemy codziennie powtarzać takie "próby" - jestem straaaaasznie cierpliwy człowiek (czasami) ;)
-
Kiwi - z ogłoszeniem w dzienniku nie bedzie problemu . Hania R. wie o Sandrze, ale uważam , ze najpierw trzeba ja jeśli nie wyleczyc to przynajmniej troche podleczyc a przede wszystkim dokładnie zdiagnozować, nie chce by po dwóch dniach wróciła "bo sika po domu" , ktoś kto sie zdecyduje dać jej dom , musi mieć świadomośc, że to sikanie "jest do wyleczenia", albo "nie jest do wyleczenia" - po pierwszym zabieram ja do Krakowa na wizytę (czekam aż dojdą pisemnie wyniki wymazu z uszu mykologia i bakteriologia )
-
No własnie - proponuje znów "DYŻURY U SZCZENIORKÓW" , bo my po prostu nie nadążamy !!!! ( a tym maluchom codziennie trzeba poświęcic sporo czasu )
-
Sandra wczoraj skończyła brac antybiotyk (cefaseptin*forte) - nadal codziennie wieczorem czyścimy delikatnie te uszka i zapuszczamy do nich lek. Teraz z kolei Sandrunia "podjada" Maksiowa karme (te dla jelitowców), bo czekałam z jej przestawieniem aż skończy brać leki (bym w razie sensacji kuponowych nie miała watpliwości czy to po karmie czy po leku). W tym tygodniu spróbuje ja stopniowo przestawiać na karme dla psów powyżej 7 lat. Nadal mamy problemy z moczeniem, ale wydaje mi sie, że trochę mniejsze - jednak trudno mi to obiektywnie ocenić nie mając psa 24 godz."na oku" - zawsze ktoś rano wymienia te podkłady, ale wieczorem nie jest juz tak mokro i w boksie i na posłaniu - mam wrażenie , zę jak zasypia to popuszcza przez sen. Tak jak juz pisałam - czekamy aż przyjdą z labolatorium pisemne wyniki bakteriologii i mykologii (wynik został przekazany lekarzom telefonicznie, a na koniec miesiąca przychodzi z W-wy koperta z wszystkimi wynikami badań jakie robili w ciągu danego m-ca). Tak więc na początku grudnia z wynikami w ręce zabierzemy Sandrę na "oględziny" i badania do Krakowa. Sandra jest przekochanym psiakiem, ale widac, że nie zaznała w zyciu zbyt wiele czułości i radości - była pewnie "maszynka" do rodzenia szczeniaków - nie potrafi sie bawic zabawkami (co Maksiowi świetnie wychodzi) , nie cieszy sie szaleńczo - jak to boksiu potrafi - na widok człowieka .Właściwie musze napisac to w czasie przeszłym : nie cieszyła się na widok człowieka, bo w sobote bardzo ucieszyła sie na mój widok , tak bardzo ,że gdy weszłam do jej boksu by jej sprzatnać - Sandra postanowiła mi dać buziaka i dotąd skakała to z jednej to z drugiej strony , aż w końcu dała mi całusa w policzek czym mnie bardzo rozczuliła (i w ten sposób złamałam zasadę niecałowania sie z obcymi psami ) Kolejna "nasza nowośc" to to, ze socjalizujemy sie z malamutkami Pajutem i Sabą - ostatnio byliśmy na wspólnym spacerku i Sandrze bardzo podobało sie malamucie towarzystwo . Wprawdzie Pajut i Sabcia totalnie Sare "olewali" , ale widać było , że ich obecnośc sprawia jej przyjemność.Sandra dziarsko wyprzedziła (maszerując pod górkę) oba "wielkie futrzaki" i maszerowała "na czele stada". Ale jak tylko Malamutki zatrzymały sie przy jabłonce by pojeść jabłuszek - Sandrusia też zatrzymała sie i nie myślała wcale iść dalej bez nich. Mysle więc, ze Sandra z powodzeniem mogłaby mieszkać w towarzystwie innych psiaków (podobno jednak nie lubi kotów, ale to info ze schroniska więc nie wiem na ile wiarygodne) Poszukiwany więc domek lub mieszkanie na parterze lub z windą (mimo dobrej w tej chwili kondycji Sandra to starszy psiak , powinna częściej wychodzić na spacerk więc bieganie kilka razy dziennie po schodach raczej nie wskazane ) Nadal nie wiemy czy Sandra jest wysterylizowana (mysle, że raczej nie ale .... kto wie ?) - może coś wyjaśni sie po wizycie lekarskiej.