Jump to content
Dogomania

Faro

Members
  • Posts

    1489
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Faro

  1. I jeszcze na dodatek - codziennie sie "socjalizujemy" . Mordzińska - jak pisałam to bardzo żywiołowy pies, ale wystarczy jej dać zajęcie i wszystko jest o'key. Wieczorkiem wychodzimy na spacerek , a własciwie "szaleństwa na lince" . Przypinam Mordke na taka dłuuuuuga (chyba z 10 m taśmę) i idziemy na łąkę. Mordka oczywiście zabiera sobie swój aporcik-koziołek (dosłownie "zabiera sobie" , bo kładę go na posadzce w karytarzu hotelu i Mordka jak idzie do wyjścia to sama go sobie podnosi, łapie w pycholek i nie wypuszcza juz cały czas - nawet kupona robi trzymając aport w pycholku :evil_lol: ). Juz nauczyła sie , że od razu idziemy na łączke i rozpoczyna zabawe : najpierw biega jak koń na uprzęży na tej lince wkoło , podskakuje i ............ podrzuca aport , tarza się - na co niezbyt chetnie jej pozwalam, bo trawa mokra i potem musze ją wycierać :cool3: , potem idziemy na spacerekpod górke - oczywiście z aporcikiem, wracamy na łąke i znów zabawa. Morda w każdej juz sytuacji wykonuje "siad" nawet szalejąc z koziołkiem . Pozwala mi juz bez problemu poprawiać sobie łapy w szelkach, miziać sie po brzuchu , wczoraj nawet zaglądałam jej do uszu ( po tym jak zobaczyłam co w uszach ma Sandra - mam teraz obsesje na punkcie uszu ...... ) . Morda jak ma zajęcie to nie w głowie jej "agresja" - tak jak pisałam ona musi trafic do kogoś kto bedzie miał dla niej czas, "zorganizuje" jej odpowiednio zabawę - pracę z człowiekiem. To pies bardzo żywiołowy i radosny. Jak trafi do odpowiedniego człowieka ,który bedzie z ną pracował to bedzie jeszcze z Mordzińskiej SUPER - MORDA !!!!!
  2. A teraz troche aktualności : Wróciliśmy do karmy weterynaryjnej "dla problemów jelitowo - zoładkowych" i sprawa kuponów sie uspokoiła. Kupiłam więc Maksowi (do tej pory "podjadał" karmę Sandry) worek tej karmy. Nie moge ryzykować kolejnego rozwolnienia nim troche nie utyje i nabierze ciałka (pisałam , ze bardzo schudł ). Jak nabierze ciała i wzystko będzie o'key to będziemy próbowac przejśc na "Bento Kronen - jagnięcina i ryż" -jest tańsza (dystrybuor jest w Krakowie) a nie ma w niej kurczaka. Wczoraj była pierwsza próba z kagańcem. Pan Tomek, jak zawsze wieczorem zabrał Maksa na spacer , ja szybko sprzątnęłam mu boks, przygotowałam jedzonko i wyszłam do niego (taraz tak zawsze robimy, że ja sprzątam i potem zabieram Maksa na długi wieczorny spacer, na którym uczymy sie troche posłuszeństwa ). Maksiu siedział i czakał na mnie , pokazałam mu "do obwąchania" kaganiec i próbowałam założyc (p. Tomek trzymał go na smyczy) . Maksiu odwrócił głowę i warknał , sygnalizując mi , ze nie chce tego. Powiedziałam ostro "SPOKÓJ - fe - nie wolno" a potem juz łagodnie "daj łape " , Maksio dał mi łapke - a ja pogłaskałam i dałam nagródkę . I wiem juz, ze czeka nas dłuuuuuga droga, ale MUSZĘ PRZED ADOPCJĄ nauczyć Maksa chodzic w kagańcu. Jego reakcja wczoraj była dla mnie zupełnie zrozumiała - po tym co widziałam w schronisku (jak dostawał zastrzyk) nie dziwie mu sie , ze kaganiec musi mu sie bardzo źle kojarzyć. Dlatego przyjęłam taktyke "małych kroczków" ( dobre rady, które sprawdziły sie przy Astonku) : miałam ciasteczko Eukanuby , które Maksio bardzo lubi i podawałam mu to ciasteczko przez kaganiec (oczywiście nie zakładałam mu go) tak , ze Maks chcąc wziąć to ciasteczko musiał zblizyc pycholek do kagańca i troche wsunąć w niego nochalek, by dosięgnąc ciasteczko - a ja oczywiście go chwaliłam. Zrobiliśmy tak trzykrotnie . Uznałam , ze na pierwszy raz to i tak dużo wykazał "odwagi' przełamując sie z własnej (przymuszonej łakomstewm) woli. Potem poszlimy juz sami na długi spacerek Nie mamy wyjścia - musimy "polubic kaganiec" to znacznie ułatwi późniejszemu włascicielowi Maksa wiele spraw (a i teraz , by pobrać Maksiowi krew do badania trzeba mu załozyc kaganiec - nie chcę tego robic "na siłę" by nie stracic jego zaufania - więc musimy pilnie ćwiczyć )
  3. Stan kasy Maksa z dn. 11.XI. 2006 - : 219 zł (post nr 171 str 18 ) wydatki : 189,90 karma (Eukanuba Indestinal - 10 kg) aktualny stan kasy Maksa : 219 zł - 189,10 zł = 29,10 zł
  4. Dobija mnie świadomość, że nie mogę mu pomóc, ale nie dam rady utrzymac trzech psów w hotelu :shake: (i w dodatku każdy z problemem jakimś -więo o dom niełatwo)
  5. A póki co Mordzińska wieczorami szusuje (na lince) z aportem w pysku po łączce koło hotelu :evil_lol:
  6. Z adopcją Maksa jest podobnie jak było z Astonkiem - on musi trafić do właściwych (a nie przypadkowych ) ludzi . Więc albo do "znanego nam bokseromaniaka" (bo wtedy będzie pewność, że będzie umiał z nim postępować i sobie poradzi) albo do kogoś w Krakowie kto pod moim okiem nauczy sie jak postępować z Maksem. Maks tak jak Sandra jest w kalendarzu w zakładce "one szukają domu " Na razie Maks wychodzi na spacerki tylko z kimś z naszej trójki (p.Iwona, p.Tomek, ja ) ma innych jeszcze wciżą powarkuje - choś juz nie tak zacięcie jak na poczatku. Myśle, ze jemu potrzeba jeszcze troche czasu , by zaczął ufać także innym ludziom.
  7. Sandra jest w kalendarzu, a wkrótce też w dzienniku polskim. Trzeba ją zdiagnozować,by wiedzieć skąd to moczenie ( trudno będzie znależć "entuzjastę" moczącego non-stop posłanie psa. czekam na pisemne wyniki bakteriologiczne i mykologiczne , by zabrać ja do dobrego lekarza w Krakowie juz z kompletem wyników badań ( mocz, biochemia i te uszu)
  8. Uciekinierowi nic sie nie stało, bardzo sie ucieszył gdy usłyszał wołającą go Luizę :loveu: - możecie spać spokojnie.:multi:
  9. Na ruczaju sa przedszkola - na ul.Zachodniej nr 5 , na ul. Strąkowej, na Twardowskiego, na osiedlu Podwawelskim (dwa) . Tam przychodzi duzo ludzi mieszkających na osiedlu (Ruczaj, Podwawelskie) - jesli ktoś podjedzie z plakatami (najlepiej przed god.15 nim rodzice zaczna odbierać dzieci) to ja przed 14 podzwonie do Dyrekcji i poprosze by pozawieszano te plakaty na drzwiach wejściowych - wtedy każdy rodzic przeczyta - co Wy na to ? Czy ktoś będzie tam mógł zawieżć te plakaty ????
  10. Jak zwykle po spacerku pańcia wykończona (przez Mordzińską, bo Sandra na spacerkach i owszem ozywa ,ale nie zeby pańcie wykańczać :evil_lol: ) tak ze nie ma siły zbyt wiele pisać ,ale wszystko bez zmian - dziś Sandra usiłowała mnie wycałować jak jej w boksie sprzatałam :lol: Anioł w psiej skórze czeka aż ktoś go pokocha i da ciepły kat (najlepiej na kanapie) i duuuuużo milości . Odpłaci wiernoscią i szczerym przywiązaniem
  11. Morda to bardzo radosny i "zabawowy" pies - uwielbia bawić sie patykami. Wczoraj prawie mnie "wykończyła" - kondycyjnie przy niej wysiadam :cool3: :cool3:
  12. Dotychczasowe wydatki : 136 zł - badanie krwi (morfologia + biochemia) oraz wymaz z uszu 112 zł - karma weterynaryjna (Eukanuba Intestinal Formula - 5kg) 8 zł - badanie moczu 70 zł - antybiotyk + lek do zapuszczania do uszu 19,90 - emulsja do czyszczenia uszu 8 zł - obroża -------------------------------------------------------------- 353,90 zł razem plus środki higieniczne : pałeczki do uszu, płatki kosmetyczne do przemywania uszu, podkłady szpitalne , które kupuję na bieżąco Sandra jest w hotelu od 7.XI godz. 18.30 . na koniec miesiąca będę jeszcze musiała opłacić jeszcze hotel.
  13. Sandra codziennie wieczorkiem ma "troche przyjemności" czyli dłuższy spacerek, na którym przestaje być "babinką" - całkiem raźno ciągnie pod górkę , ale jak każę to idzie ładnie , powolutku (prawie przy nodze). Podejrzewam, że Sandra wcześniej mieszkała w domu, bo gdy mijamy w trakcie spacerku dom na górce , to Sandra za każdym razem kieruje sie do niego ( kiedyś była otwarta brama w ogrodzeniu i Sandrusia koniecznie chciała tam wejść - tak jakby wracała do siebie) . Jesli chodzi o naukę to ...... hm, hm - raczej tylko "uniwersytet trzeciego wieku" : o wykonaniu komendy "siad" ani myśli , ale za to daje łapkę (wcześniej oczywiście usiądzie ale z własnej woli -hi hi hi), najraźniej wykonuje zachętę "hopa, hopa" - bieganie i podskakiwanie , połączone z łapaniem cienkiego patyczka, którym macha pańcia . Sandra jak juz pisałam to "anioł w psiej skórze" - z wielka cierpliwościa znosi codzienne zabiegi po spacerku : najpierw przemywanie fałdów w fąfelkach pod oczkami i smarowanie specjalnym kremem , potem czyszczenie i zapuszczanie uszu. Uszy wymagają długiego leczenia, są w troche lepszym stanie to znaczy nie ma w nich juz takiego"bagna"z jakim wyszła ze schroniska, zaczyna juz byc widać cokolwiek w środku - wcześniej widać było tylko czarną maź , jakby miała całe zapchane błotem. najbardziej uciążliwym problemem na dzień dzisiejszy jest nietrzymanie moczu (bo uszy, to mozolna praca by je wyleczyc , ale nie sż "problemem adopcyjnym", bo Sandra cierpliwie pozwala sobie je czyścic - jakby rozumiała , ze to dla jej dobra). Natomiast to moczenie na pewno utrudni znalezienie domu , bo kto zdecyduje sie na psa ,który sika na posłanie ??? W boksie sikanie na posadzke nie martwiłoby mnie tak, bo pewnie wystarczyłyby częstsze spacery, ale to zmoczone i po nocy i w ciągu dnia posłanie poważnie mnie martwi. Tym bardziej , ze zrobione badanie moczu nie wskazuje na problem ze stanem zapalnym pęcherza . Byc może jest to kwestia mechanicznego nietrzymania moczu , wynikającego z osłabienia zwieraczy ???? Dlatego musimy zdiagnozować Sandrę w kierunku znalezienia przyczyny nietrzymania moczu. Byc może konieczny będzie zabieg ??? na dzień dzisiejszy radzimy sobie jak możemy - miekkie posłanie (koce) zabezpieczone jest nieprzemakalnym, zmywalnym brezentem na to prześcieradło i podkłady szpitalne, wymieniane rano i wieczorem (działają jak pampersy niemowlęce ) - dzięki nim Sandra nie leży cały czas na mokrym ( i mimo kosztów nie znalazam innego rozwiązania).
  14. Maks wczoraj będąc na spacerku z p.Tomkiem najpierw nawarczał na pana, który przywiózł budę do hotelu a ponieważ pan sie nie przestraszył i.... wymiział Maksa - Maks w ramach rewanzu ............ "wycałował" pana dokładnie jęzorkiem :crazyeye: :evil_lol: :evil_lol: (jak sie okazało pan również ma boksia ) :lol: Nie taki więc Maks "straszny" jak sie potrafi do niego 'podejśc" i zdobyć jego zaufanie
  15. Co u Sandry - napisze jutro, bo dziś juz padam. najwiekszym naszym problemem są z jednej strony uszy a z drugiej nietrzymanie moczu . A tak wogóle to Sandra jest aniołem w psiej skórze
  16. Rozwolnienie jest dalej wiec musimy wrócic do poprzedniej karmy weterynaryjnej dla psów z probemami jelitowo-żołądkowymi (taką samą je teraz Sandra i ma "idealne" kupony). Podejrzewam, ze Maks może tak reagować na kurczaka - pierwszy raz gdy miał rozwolnienie w poprzedni dzień wieczorem jadł ryż z marchewka i kurczakiem (wcześniej dostawał z konina lub wołowina i nie było problemów "kuponowych",),teraz jadł cały czas karme bez kurczaka, bo najpierw te "dla jelitowców" a potem przywiozłam mu troche karmy Piracika (eukanuba -dermatosis , też bez kurczaka) Wczoraj rano dostał Eukanube z jegniecina (ale w jej składzie i tak jest kurczak tylko mniej niz w tej ryż z kurczakiem) i wieczorem juz miał lekkie rozwolnienie, a dziś po raz pierwszy od dłuższego czasu nie wytrzymał do wieczornego spacerku i nabrudził w boksie i wieczorem jak był ze mna też miał rozwolnienie. Musimy wiec wrócic do tej karmy, na której nie było problemów , a eukanube - jagnięcinę (na szczęście kupiłam jakby tknieta przeczuciem tylko 3kg opakowanie) dostanie Mordka (w końcu tez ma coś z boksera więc i o nia muszę troche zadbać ) Maksiu jest chyba o mnie zazdrosny -dziś wyjechał przez krate na Sandre , jak zobaczył, że mam ją na smyczy (a jak wychodzi czy wraca do boksu to zawsze przechodzi obok jej boksu i nie zwraca uwagi )
  17. od trzech dni wychodzę również z mordka na wieczorny spacer - moje pierwsze spostrzeżenia : Mordka to pies bardzo zywiołowy, skoczny, radosny, chetny do zabawy, nikt jednak nie poswiecił czasu na jej prawidłowe wychowanie, stąd te problemy ze skakaniem - ona poprostu nie zna granic"przyzwoitej" zabawy i rozpoczyna szaleństwa . Nie mozna jej zabronić zabawy i spacerowac tylko "nóżka za nóżką", bo ja roznosi energia, która (tak jak dziecko) musi gdzieś wyładowac. Jedynym wyjściem jest nauczenie jej co wolno w trakcie zabawy na spacerze a co nie. Na spacerku troche biegniemy pod górkę (wystarczy dawać jej komende "morda -naprzód" a nie mysli o łapaniu i skakaniu tylko zasuwa do przodu pod górke tak , że nie moge nadążyc za nią) - gdy Morda zaczyna skakać - momentalnie zatrzymuje sie nieruchomo i mówie stanowczo : fe !! dość !!! , a potem "siad" i morda przestaje skakać i siada. Dziś juz tylko raz próbowała skakać i momentalnie przestała po "fe -dość" , usiadła i czekała na nagródkę, dostała, ale wcześniej jeszcze dała łapę .Dziś wogóle troche pobawiliśmy sie, bo znależliśmy taką dużą plastikową rurę i ja ją troche poturlałam nogą a mordka zaraz "podchwyciła zabawę" złapała ją w pycholek i niosła jakieś 30m - cały czas ją chwaliłam jak niosła a potem dostała nogródke . Kilkakrotnie dała juz mi łapke i zrobiła "leżeć" ale potem wyłożyła sie kołami do góry i nadstawiała brzucho do miziania. Morda to pies, który powinien trafic do kogoś w miare młodego , aktywnego, kto chiałby z nia pracować - jej energie trzeba przekierowac na prace z człowiekiem i nauczyc jak współpracować i bawic sie. Najlepiej by trafiła do domu z ogrodem, by mogła sie"wyszaleć" bawiąc w ogrodzie. Nie wyobrażam sobie mordy u osoby, która potrzebuje psa do spokojnych (choćby częstych) spacerów, albo Mordy spacerujacej trawnikiem wzdłuż jezdni - jeśli nie stworzy sie jej mozliwości wyładowania energii , to mogą byc problemy, bo to pies którego "roznosi energia" - trzeba ja madrze "zagospodarować)
  18. U Maksymilianka postępy. Codziennie chodzimy na dłuuugi wieczorny spacerek i staramy sie coś nauczyć. Maks wykonuje "siad" w prawie każdej sytuacji . Pisze "prawie", bo jedynie tuz przy wejściu do hotelu "głuchnie" i ciagnie do budynku do miski w boksie. Ale i w takiej sytuacji udało już mi sie go kilka razy "wystopować" i Maks wprawdzie "nie dosłyszał " hasła "siad", ale ......... "nagródka - do mnie" usłyszał łobuz, zatrzymał sie na długości smyczy, zawrócił i usiadł przede mną spryciarz jeden. Maks pozwala mi też dotykać sie wszędzie , nawet podnosiłam mu fąfla i "gmerałam" w uszach, o mizianiu pod brzuchem nie wspomnę. Maksio lubi gdy go czyszcze taka gumową szczotką - tak fajnie sie wtedy przeciąga. Mysle, ze wkrótce kupimy sobie szelki i bedziemy w nich spacerować - wtedy bedzie mógł troche 'poszaleć (spróbujemy spacerów na lince) Teraz chodzi na łańcuszku zaciskowym i dlatego mamy mało swobody, bo muszę uważac, by nie wysmyknął łepetynki z zacisku Wydaje mi sie też , ze troche "złagodniał" - nie ujada już tak w boksie na obcych. Generalnie mysle, że Maks potrzebuje doświadczonego człowieka, który potrafiłby z nim pracować, bo Maks jest pojetnym i chętnym do współpracy psem. Wydaje mi sie też (mam nawet tego pewność), że był traktowany często siłowo - gdy kazałam mu "leżec" zaczął sie kulić, prawie zwinął w kłębek, a potem momentalnie przewrócił na grzbiet odsłaniając słabizny - jakby prosił "nie bij mnie" , aż zrobiło mi sie bardzo przykro widząc strach w jego oczach - wyraźnie polecenie "leżec" kojarzy mu sie ze strachem/biciem? na pewno czymś bolesnym. Miałam wrażenie , że był zdziwiony, ze go chwale i daje nagródkę. Wiem, ze adopcja Maksa będzie trudna sprawą,bo aby sie udała MUSI trafic do miłośnika rasy chącego z nim pracować . Postaram sie zrobic wszystko, by jak najlepiej go do niej przygotować .Wkrótce zaczniemy sie uczyc chodzic w kagańcu , a gdy juz opanujemy tę "sztuke" wybierzemy sie pewnie do lekarza - chciałabym mu zrobic kompleksowe badanie krwi. Maksio jest chudziutki, wieczorem miał lekkie rozwolnienie - może po karmie , bo do tej pory jadł weterynaryjna Eukanube (bez kurczaka) a wczoraj dostał "Eukanube" - jagnięcine z ryżem, ale w niej jest też kurczak . Zobaczymy (na sczęście kupiłam małą paczke , by zobaczyc jak reaguje na te karmę.) Jest bardzo czystym psem(o czy juz wczessniej pisałam) , lubi brykac w boksie z piłeczką, i jest taki rozbrajający jak leży sobie na swoim posłanku i.......... czasami jest taki zamyslony, że aż sie serce mi kroi gdy musże wracać do domku
  19. Bardziej pasuje "szalona/zwariowana na punkcie bokserów" ;)
  20. Mordka będzie też w kalendarzu w "marginesie" one wciąż szukaja domu. Wczoraj dałam jej spiworek , by nie leżała na gołej palecie i karmiłyśmy sie przez kratę . Jestesmy na etapie poznawania sie, a potem spróbujemy coś popracować na spacerkach - moze mnie nie zje , w końcu (bliżej lub dalej ale..) leżała obok boksera więc nie powinna "mnie ruszyc" . Jakos spróbuje jej pomóc, musi nauczyć sie podstaw posuszeństwa, wykonywać podstawowe komendy - wtedy adopcja będzie łatwiejsza.(Wykończą mnie kondycyjnie te hotelowe boksie tyle spacerów pod górke to nie na moje lata:razz: )
  21. Sandra zaczęła antybitykoterapię - wprawdzie jeszcze nie przyszły pisemne wyniki, ale lekarze dzwonili i pytali o wynik wymazu, by nie czekać az wynik przyjdzie pocztą . Codziennie czyścimy tez uszka, ale naprawdę są w okropnym stanie !!! Sunia jest przecierpliwa - to anioł w psiej skórze - więcej napisze również w wekend (chodzimy codziennie wieczorkiem na dłuuugi spacerek i ......... bawimy sie , bo z nauką to gorzej )
  22. jednym zdaniem mówiąc : uczymy sie siebie . Wiecej napisze w wekend, bo wierzcie mi, nie wydalam czasowo, aż mam wyrzuty , ze tak mało czasu mam dla mojego Piracika ...... może uda sie też zrobić jakieś fotki ????
  23. chyba do Dziennika Polskiego :lol:
  24. Tak jak pisałam na forum-boksery , cene oraz sposób dystrybucji kalendarza podam pod koniec listopada przed rozpoczęciem jego "lokalnej promocji" . Chciałam tylko poinformować, ze taki kalendarz od grudni bedzie w sprzedaży, by potencjalni nabywcy nie spieszyli sie z zakupem kalendarzy (w końcu każdy kupuje na nowy rok jakis kalendarz - może spodoba sie właśnie ten ???)
  25. Kierując sie "lokalnym patriotyzmem" podaję "oficjalnie" najpierw na krakowskim wątku informacje : udało sie zrealizować to o czym niektórzy wiedzieli , ale dzielnie trzymali w tajemnicy : wczoraj zamknęliśmy "nasz" kalendarz "metamorfozy serc 2007" - zainteresowanych zapraszam tu : [URL]http://forum.boksery.pl/tematy13/kalendarz-quotmetamorfozy-serc-2007-quot-vt3706.htm#67105[/URL] Dodam tylko , ze pomysł zrodził sie pod wpływem założonej na dogomanii przez Patię galerii "METAMORFOZY" - dlaczego serc ? chciałam pokazać jak mądrą miłością i sercem mozna zmienić los psiaka . NAWET JEŚLI WYDAJE SIĘ, ZE SYTUACJA JEST BEZNADZIEJNA . Jeśli pod wpływem tego kalendarza przez mądrą adopcję uda sie uratować choć o jedno psie istnienie więcej to będzie super (choć mam nadzieję, ze dzięki pozyskanym z jego sprzedaży środkom uratujemy więcej psiaków) Psiaki z kalendarza to "bohaterowie" dogomanickich lub z "forum-boksery" wątków . Z przyczyn technicznych (jakość zdjęcia ze schroniska) nie udało sie umieścic historii największej chyba metamorfozy - Serwa , ale bardzo dziękuje Irmie za odpowiedź na ma prośbę i gotowośc pomocy .
×
×
  • Create New...