Jump to content
Dogomania

Faro

Members
  • Posts

    1489
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Faro

  1. Myslę, że Maksymilian to typowy boksiu, którego trzeba wychować. Jestem u niego codziennie, ale niestety dopiero koło 17-18 (po pracy), jest więc juz ciemno. Z tego powodu nie mozemy tak "pracować" i "wychowywać sie " jak to było z Astonkiem. W ciemności pies czuje sie mniej pewnie a i ja nie jestem w stanie dostrzec sygnałów , które mi wysyła . Mogłoby dojść do jakiegoś"nieporozumienia" między nami , które zachwiałoby zaufanie Maksa do mnie (on wysłałby mi jakiś sygnał np. ostrzeżenie, którego ja nie dostrzegłabym w ciemności i nie zareagowałabym własciwie.). Uważam jednak, ze powinnam byc codziennie u Maksa, by robic z nim choćby "minimum" na jakie możemy pozwolić sobie w tej sytuacji no i żeby Maksio znał mnie dobrze , gdy beda waruki do pracy. Co juz osiągnęłiśmy ? Maks jak wiecie ładnie wchodzi do boksu . Wprawdzie gdy obserwowałam jak wychodzi/wchodzi do boksu z panem Tomkiem , to ........ robi to jak "perszing" czyli pędzi "z predkościa światłą", ale to jest do wypracowania . Wczoraj jak sama go wprowadzałam do boksu "wystopowałam" go przed wejściem przytrzymując krótko na smyczy i w miare spokojnie wszedł do boksu. Mysle, ze również uda mi sie go nauczyć by przed wyjściem nie skakał na widok smyczy jak wariatuńcio na drzwi boksu , tylko wykonywał komendę "siad", bedziemy też uczyć się spokojnego zakładania obroży (maks wychodzi na takim łańcuszku zaciskowym, gdy chciałam mu założyć obrożę "spacerową" - bał się) Zawsze poświęcam troche czasu na "pogaduszki przez kraty" - częstuje wtedy Maksa "smaczkami" - tj granulki karmy "zamaczane" w paszteciuku drobiowym , ostatanio zaś przynosze mu troche gotowanego (jeszcze ciepłego) jedzonka - mięsko+marcheweczka+ryż. Maks -łakomczuch przepada za tym jedzonkiem. Bardzo szybko "załapał", że moja obecnośc = "smakołyki" i....... cwaniak upomina sie o nie głośno. Dotąd stoi przy kracie , az dostanie smakołyki (czasami nie mam czasu siąść najpierw przy jego boksie gdy wraca ze spaceru i nim sie zajać - bo trzeba albo sprzatnąć inne boksy sierotek , które akurat wyszły na spacer , albo tak jak w czwartek zabezpieczyc sierotki w boksach zewnątrznych przed mrozem - wtedy Maks głośno szczeka gdy pojawie sie w zasięgu jego pola widzenia - jakby chciał zawołać "co zapomniałas o smakołykach ????!!!!" - oczywiście smaczki dostaje gdy juz wszystko skończone - cóż musi czasami poćwiczyc cierpliwosć). Nie warczy juz ani nie szczeka na Luizę - gdy wchodze do boksu z gotowanym jedzonkiem -Luiza trzyma drzwi od boksu i Maksio wcale sie nie denerwuje na nią Każę mu usiąść - siada, poprawiam "pościel" - czyli kocyk na "kanapce" i daje jedzonko do miski - Maks nawet nie zauważa , że wychodzę (łakomczuch jeden!!!!) Cóż jeszcze mogę napisać - chyba to , ze Maks raczej nie zaznał zbyt wielu pieszczot - nie przepada za "mizianiem" - inny boksiu z pewnościa nadstawiałby sie przy kracie , podstawiał boczki - a Maks - nie, nawet jak czasami uda mi sie przez krate (małe oczka w tej kracie utrudniaja te dzialania) pomiziać go po boczku , to wcale nie nadstawia sie (tak jak np. robił to Astonek). Na spacerku jak podrapałam go po pleckach, to tak fajnie sie przeciągał, ale jak przestałam - nie domagał się jeszcze. No, ale myśle, ze przekonam go , ze mizianko to fajna rzecz. Patrząc na Maksa mam cały czas wrażenie, ze był bity, jest nieufny , obcych traktuje z dystansem, ale jak widze jak cieszy się na widok pani Iwony , gdy tylko wejdzie do pawilonu -on dopiero ją słyszy a juz widać, jego radość, kręcenie pupką (nawet jestem troche zazdrosna, bo wtedy ja przestaje sie liczyc, ale rozumię go - to ona spedza z nim najwiecej czasu , okazuje czułość, zabiera na spacerki , mizia ) to wiem, że jesli ktoś mu da czas , pozwoli zaufac - to Maks będzie super boksiem. Maks po tym co przeszedł , choćby w schronie - zasługuje na to by mieć wspaniały, kochający mądrą miłościa dom. Wiem, że powinien (tak jak Astonek) trafic do miłośnika rasy, osoby doświadczonej inaczej może być podobnie - ktos nie będzie potrafił go wychowac, po pierwszych problemach zrezygnuje i ........ Maks to nie typ twardziela, on załamałby sie psychicznie gdyby znów został oddany, dlatego w tej chwili nie ogłaszam go w prasie czy na allegro , nie szukam w ten sposób domu - chcę go najpierw dokładnie poznać , nauczyc podstawowych rzeczy - to zwiększy szanse na powodzenie adopcji (Maria po adopcji Astonka mówiła mi , ze bardzo pomocnym dla nich w pierwszych dniach było to , ze Aston był nauczony pewnych rzeczy - np. nauczyłam go by przed spacerem zawsze siadał i pozwalał sobie spokojnie założyc obrożę i kaganiec, bezwzględnie wykonywał "siad" w róznych okolicznościach )
  2. Własnie minął miesiąc od dnia kiedy zobaczyłam po raz pierwszy Maksa - przerazonego , zrezygnowanego , podobno agresywnego boksera, leżącego na palecie w krakowskim schronie. Nieobecny , bez zainteresowania człowiekiem .... Ogromnie przygnebiający widok boksera. Teraz Maks to zupełnie inny boksiu. Interesuje go otoczenie, co więcej szczekaniem domaga sie kontaktu i zainteresowania ze strony "zaprzyjaźnionych osób", ale też szczekaniem a czasami powarkiwaniem reaguje na obce mu osoby. Mieszka w hotelowym boksie - ma ciepło i mysle, ze wygodnie (ma do spania "kanapę" mojego pomysłu tzn na palecie siennik na nim kołdra w kolorowej poszewce i to wszystko przykryte kocem w czerwona kratke - może kiedyś Patia zrobi zdjęcie i tu zamieści) ma wiec namiastke tego co boksiu mieć powinien do swojej dyspozycji (tzn wygodne łóżko -hi hi hi) Kupiłam mu tez miski na stojaku, bo faflun rozchlapywał strasznie wode i potem miał wszedzie mokro. Ma tez w boksie zabaweczke - piszczałeczke a wczoraj rozłozyłam mu przy kracie taki chodniczek z maty łazienkowej , by mu pupka nie marzła od płytek jak siedzi i czeka na "smaczki" lub "gada" sobie ze mną. (tak wygląda ten wspomniany przez kiwi maksiowy hotel *****) Maks docenia to co ma - nie brudzi w boksie , nie niszczy spanka (czasami tylko troszke sobie przescieli tak by mu było wygodniej) - zobaczymy w jakim stanie dzis bedzie mata izolacyjna - jesli jej nie pogryzł to super grzeczny z niego pies. Maks uwielbia pania Iwone (zona własciciela hotelu) , bo to z Nią przede wszystkim wychodzi na spacerki, równiez nie ma nic przeciwko spacerom z p.Tomkiem. Zrobił ogromny postep jesli chodzi o powroty do boksu. Pewnie dlatego , że tam zawsze czeka jedzonko - a Maksymilian to łakomczuch, bez problemu wchodzi do boksu i od razu opróznia miskę. Raczej nie wykazuje agresji do innych psów - przynajmniej wychodzac z budynku na spacer i wracając - nie reaguje na zaczepki (myśli tylko o spacerku , a wracając o tym co czeka w misce) . Pokazywałam mu tez kiedyś jednego ze szczeniorków - trzymałam go na rękach i maks był wyraźnie nim zainteresowany. Mylę, że Maks dogadałby sie z jakąś sunia bez większych problemów , z dorosłym psem - nie jestem tak do końca pewna jak to byłoby na codzień, bowiem Maks wykazuje skłonności do dominowania (próbuje wymuszac pewne rzeczy ). - cdn po powrocie , teraz pakuje sie "do maksa"
  3. Ja nie powiedziałabym, że Mordzia (ja wole "Buźka") jest nieznosna - to wulkan energii , jeśli ktoś będzie umiał tę jej energie własciwie "zagospodarować" . a na dodatek będzie osoba konsekwentną to bedzie miał fajną suńkę. Mordka to psiak dla osoby raczej młodej, w "sile wieku" , której będzie sie chciało z nia "pracować" , jest psem bardzo skocznym , ruchliwym ' pupka cały czas jej chodzi (ale to normalne , w końcu ma coś w sobie z boksera). Jest tez psem, który wykorzysta każdą okazje "na swoja korzyść" - dlatego nie powinno sie jej pozwalać na wiele nim nie będzie sie nad nia całkowicie panować, bo moze próbować dominować . aaa - całkiem przyzwoicie chodzi na spacerki, wykonuje komende "siad" i............ przez krate dawała mi łapke (oczywiście za "smaczka" :lol: )
  4. jeśli kotoś ma zbędne karimaty to one byłyby SUPER na spód do budy- nie łapią wilgoci a doskonale izolują.
  5. Domek przede wszystkim musi byc odpowiedzialny, by człowiek potrafił dotrzeć do Maksa i wychowac go , by juz nigdy nie był skrzywdzony.
  6. Oczywicie ,zehotel funkcjonuje dziś normalnie
  7. Czekałam czy "Jeleń" napisze cos sam, ale skoro nie zrobił tego do tej pory to ja jestem Wam winna wyjasnienie : w niedzielę, gdy umówilismy się na spotkanie i wizyte u Maksa "Jeleń " powiedział mi , ze trochę zmieniła się u nich w domu sytuacja (wspominałam o tym). Otóz siostra zrobiła mu "niespodziankę" i kupiła 3,5 miesięcznego szczeniaczka boksera w jakiejś hodowli. Gdy bylismy u Maksa szczeniaczek był własnie "w drodze" do ich domu. Jeleń jednak chyba brał pod uwage opcje "Maks i szczeniak" , bo wspominał, że jeśli by się decydował to musiałby przyjechać z maluchem, żeby zobaczyć jak Maks na niego zareaguje. Niestety od tej pory sie ani nie zjawił na spacerze , o którym tu wspominał w którymś poście (środa rano) ani nie skontaktował , tak więc jak przewidywałam szczeniaczk pozbawił Maksa szansy na dom . Szukamy więc dalej - myślę, że Maks spędzi troche czasu w hotelu nim trafi na odpowiedniego człowieka. To pies, którego trzeba właściwie ułozyc i wychować. Nauczona doświadczeniami z Astonkiem wolę by Maks był dłużej w hotelu niż miałby wracać tam po nieudanej adopcji - albo jeszcze gorzej..... (przecież Astonka chcieli uśpic , bo sobie z nim nie radzili - wtedy na szczęście zdążyłam go odebrać) Tak więc póki co, jeżdżę codziennie do Maksa - więcej napiszę pewnie w wekend , gdy będe mieć trochę "luzu"
  8. mam pewnien pomysł na szukanie im domków- ale nic nie powiem by nie zapeszyć
  9. My pewnie bedziemy troche później (tak koło 18), ale dokładnie bede wiedziec po 16.
  10. Erka - dziewczynom chodziło o to czy właściciel hotelu (p. Tomek) pozwoli im zabierać szczeniaczki z boksu (bo chyba jeszcze nie zna "cioteczek'). Szczeniorki nie wychodza jeszcze na spacerki, za to w boksie rozrabiają jak "pijane - i to bardzo- zające". My przenosimy szczeniorki obok do wolnego boksu, sprzatamy ich boks i szczeniorki wracają na "swoje włościa" (a my sprzatamy "boks - przechowalnię" , bo i tam zdążą czasami zrobić rózne rzeczy .) :lol: No i dobrze jak jest czas (a tego przeważnie nam brakuje) pobawic sie trochę ze szczeniorkami, bowiem bardzo potrzebują kontaktu z człowiekiem .
  11. "Nowy lokator" mógł spowodować u Oskarka "stres' - z tego co czytałam o "ludzkiej" padaczce życie powinno byc ustabilizowane, regularne, bowiem stres (lub nadmiar innych emocji) może wywołac(przyspieszyć) atak- może więc u Oskarka faktycznie było podobnie ??? Konisiu - trzymaj się, jesteś bardzo dzielna, tyle razem już"wygraliście"
  12. Zaglądam codziennie " w naturze" i jak wracam jestem straznie padnieta, ale obiecuję, ze postaram sie wam napisać wkrótce co u Maksa - odpowiedzialny domek i człowiek mający doswiadczenie w wychowaniu duzych psów (najlepiej boksiów) wciąż podzukiwany . Własnie zbieram sie i jadę do Maksymiliana .
  13. Joaa - to już chyba nieaktualne (jeśli myslisz o "sesji " o której wspominaam wczesniej to miała to byc sesja tylko ze mną )
  14. Maks miał nieplanowaną "sesję foto" (dzięki Patia). Gdybym wiedziała, to bym go "odpucowała" - a tak to troche zapluty ale i tak piękny. Zobaczcie - kikutek sterczy jak mini antenka (a i macha nim juz często :evil_lol: ), oczy zaciekawione, pierś wypięta do przodu ........ Widac, ze Maks odzył w hotelu, wytarczyło 10 dni miedzy przyjaznymi ludźmi a to zupełnie inny pies niz ten w schronisku. Maksymilian ma strasznie zniszczone zęby jak na 5-latka, gdybym nie wiedziała z jego książeczki kiedy sie urodził , to po zębach oceniłabym go na jakieś 3-4 lata więcej.Są okropnie żółte. Widac nie za bardzo o niego dbano. Popytam "Piratkowego" lekarza co mozna z tym zrobic, bo na ściągnięcie kamienia w narkozie jeszcze nie moge się zdecydować, a i w tej chwili pewnie Maks nie pozwoliłby sobie czyścić zębisków. Ale coś z pewnościa wymyslimy, bo przeciez nasz p.Doktor to znany psi-stomatolog. Maksymilian ma tez dużą "łysinę" na klacie . Nie ma tam żadnych strupków , tylko taki pozbawiony sierści placek. Zaczęłam mu więc dziś podawać kapsułki "Effaderm-E" (to nienasycone kwasy tłuszczowe) mam nadzieję, ze poprawi mu sie po nich sierść, zaczekam troche czy ten placek "zarosnie" .
  15. Moze w przyszłym tygodniu uda mam sie jechac wczeniej (przed zmrokiem ) to może zrobimy jakies fotki na spacerze .
  16. Poniedziałek / wtorek koło16.30 z Krakowa (tak wczoraj wstępnie rozmawiałyśmy z Luizą , ale nie wiem czy się coś nie zmieniło ) [I]Marta[/I]
  17. Krakowskie "cioteczki" - pilnie potrzebne ręce do głaskania szczeniorków w hotelu. One bardzo potrzebują bezposredniego , bliskiego kontaktu z człowiekiem !!!!! Wczoraj czwórka poobgryzała mi ręce, spodnie i .......... sznurki od kurtki gdy zostałam z nimi zamknięta :cool3: w innym boksie na czas sprzatania ich boksu . A dwójka ........ jeździła na mopie :evil_lol: gdy sprzatany miały swój boks. Tak czy inaczej - potrafią wykończyc człowieka :evil_lol: :evil_lol:
  18. jestem codziennie u Maksa - nie w nim juz w nim śladu tego przerazonego psa, którego zaobaczyłam w schronisku ,uwielbia pania Iwonę (to ona chodzi z nim na spacery, a spacerki to rzecz najwazniejsza , bo zabieraja z boksu !!!). Maks jest wg mnie psem z charakterem - potrzebuje zdecydowanej osoby, bo inaczej wejdzie 'na głowę". Jest typem "wymuszacza" , który szczekaniem próbuje "postawic na swoim" . Być może zaczął sie tak własnie zachowywać , właściciele nie przeciwdziałali temu w pore i w końcu zaczęli sie go bać . Na pewni nie jest to pies dla kazdego - musi trafic na odpowiedniego człowieka , ktory bedzie umiał prawidłowo postepowac i wychowac go jeszcze na porządnego psa - mam nadzieje, ze znajdzie takiego Po przestawieniu na diete weterynaryjna eukanuby - sprawy jelitowo- zoładkowe wygladaja juz prawie dobrze. Zrobie mu w tym tygodniu badanie moczu , a potem krwi , by miec pewnoć , ze wszystko o'key.
  19. łączny stan wpłat dla Maksa : 905 zł (WPŁATY : AFN - 305 , pan Fidela 100zł , Forum Boksery (Magda i Odyn, Jagoda, Sylwia&boksery) 500 zł -dziekuję Wydatki : 112 zł - karma weterynaryjna "Eukanuba" - 5 kg 99 zł miski na stojaku 675 zł pobyt w hotelu od 1.X do 30.XI --------------------------------------------------------------- RAZEM WYDATKI : 886 zł STAN KASY : 905 ZŁ - 886 ZŁ = 19 ZŁ
  20. Jeleń - zotawie Ci w hotelu ksiązke , tak jak rozmawialiśmy , mnie te "lektury" w wielu sytuacja pomogły zrozumiec co Aton chce mi powiedzieć a mysle, ze z Astonkiem było trudniej niz z Maksem (przynajmniej na poczatku), jak przeczytasz to "wymienię" Ci na kolejną - mam troche pozycji z zakresu "psich zachowań" . A może i Rodzinkę zaciekawi taka lektura ??? Ciesze sie , ze chcesz odwiedzac Maksa - bez względu czy go zaadoptujesz potrzebny jest mu kontakt z różnymi osobami (które chocby swą obecnościa przy nim pomoga "przywracać go do normalnoci" by przestał bać sie obcych ludzi - wtedy łatwiej bedzie znależć miu dom
  21. Wizyta zapoznawcza była , "kandydat" nie zjedzony, ale to nie jest decyzja "hop- siup , biorę" , to trzeba dobrze przemyslec, przedyskutowac wszystkie "za i przeciw" , tym bardziej, ze troche zmieniła się "sytuacja domowa" , ale myśle, ze Jeleń sam coś więcej napisze o swoim "zdaniu na temat" Maksa i tego "co dalej" jak sie tu pojawi. A ja wczoraj zobaczyłam, ze Maks bardzo ładnie biegnie przy nodze - prawie jak po ringu wystawowym ( to "prawie" to z powodu niedoświadczenia i złej kondycji pańci - czyli mnie, która szybko dostała zadyszki i musiała zwolnic tempo). Maks też ładnie robi "siad" i.......... czeka na nagrodę (dostawał ją od Jelenia). Robi tez "waruj" ale potem szybko przechodzi do "swojej wersji" czyli tarzania sie na pleckach. Kupiłam mu miski na stojaku ,tak, że nie rozchlapuje juz tak bardzo sobie wody i nie uciekaja mu granulki karmy (poprzednio zawsze miał wywalona całą karme na posadzke i z niej potem zjadał (głuptasek) i ciągle mokro w boksie , bo tak rozchlapywał (albo wywracał miske ) - wczoraj było znacznie lepiej (tylko troche pochlapane przy samej misce . Kupiłam mu tez Eukanubę - diete weterynaryjna dla psów z problemami jelitowo-żołądkowymi, bo były problemy z "kuponami" (co mnie nie dziwi po schroniskowej "stołówce" ). Wczoraj ja z nim byłam na naszym wspólnym spacerku a potem poprosiłam naszego"gościa", by zawołał pana Tomka albo pania Iwone by została jeszcze troche z nimi (Maksem i Jeleniem)bo chciałam mu przygotowac boks - przyszła pani Iwona - mówie Wam jak Maksio cieszył sie na jej widok , od razu podstawił sie do głaskania/miziania. Jak komus zaufa i ten ktoś bedzie mądrze z nim postepował będzie z niego jeszcze SUPER MAKSYMILIAN
  22. Konisiu - ale z takim "zestawem " moze żyć, byc radosnym i szczęśliwym!!
  23. Aga - pomył z aukcja REWELACYJNY . Na kolejnej kończą sie cegiełki :lol:
  24. Irmo - czy mozna Twoj tekst/ "list Serwusia" skopiować i ........ wykorzystać w trakcie zajęć z dziećmi w przedszkolu ??? Do tego ilustracje lub sylwety i jest super opowiadanie dla dzieci do wykorzystania w zajęciach z edukacji humanitarnej :lol:
×
×
  • Create New...