-
Posts
2423 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by SH
-
Sama nie znam jeszcze osobiście tych ludzi, bo w kontakcie pośredniczy hodowczyni deerhundów z Hamburga. To taki łańcuszek ludzi dobrej woli, bo ten maszer zna tylko swój ojczysty język. Ale jesteśmy na dobrej drodze :) Czekamy tylko na odzew strony polskiej po powrocie z urlopu 8)
-
Znamy, znamy... :) Jest tylko mały problem :-? Tam nie ma husky :( A ekipie z Niemiec zależy własnie na wspólnym treningu z innymi husky. Pracujemy nad tym w porozumieniu z członkiem pewnego klubu :wink:
-
A kto powiedział, ze to ma być lato :question: Z tego co wiem chodzi o przyjazd we wrześniu :)
-
W zasadzie tak. Chodzi o to, że ten ojciec jest już sprawdzony i daje dobre potomstwo podobne do siebie, bo zakładamy oczywiście, że właśnie o to nam chodzi. Natomiast jego syn, który te cechy odziedziczył niekoniecznie jest już sprawdzony ( np. nie ma jeszcze dość dojrzałego potomstwa) albo nie daje potomstwa tak wyrównanego pod względem oczekiwanych cech. Trzeba też wziąć pod uwagę, że syn ma tylko 50% genów ojca! Pozostałe pochodzą od matki i niekoniecznie warunkują takie cechy , na których nam , jako hodowcom , zależy :) Zatem, o ile dobrze kojarzę, Olivka nie musisz się martwić , że Twój upatrzony reproduktor wyjeżdza z kraju skoro za niedaleką granicą masz dostęp do jego ojca :D
-
Najważniesze Agnieszko żeby Twój stake-out dobrze się sprawdził w praktyce :) :kciuki: za udane zakupy i prace nad konstrukcją.
-
Na razie mała pobiera nauki w psim przedszkolu :) Chociaż właściwie to Rafał się uczy jak z nią postępować :wink: Prawdę mówiąc facet jest w ciężkim szoku, że suńka tak szybko się uczy. Po dwóch lekcjach bezbłędnie złapała "siad", "waruj", "zostań" w obu tych pozycjach i "do mnie". Jest tak szybka, że Rafał nie nadąża z nagrodami :lol:
-
Z obserwacji ich wspólnej zabawy oraz opowiadań Rafała wyłania się obraz panny, która rządzi :lol: Tak wiec chyba stwierdzenie, że jest najbliższe prawdy.
-
Jeśli chodzi o karabinki, czy jak wolisz karabińczyki, to ważna jest jakość odlewu, a nie wielkość. A sposób montowania linek (dawniej łancuchów) do głównej liny (dawniej łancucha) nie jest moim wymysłem lecz wynika z doświadczeń wytrawnych maszerów. Dokładnie takie jak to opisałm konsrukcje stosował m.in. Ivan Sibrt, który np. trzykrotnie startował w wyścigach "Pirena" - i to z sukcesami oraz Wojtek Kozik i Andrzej Wilczopolski. Czyżby od tamtego czasu tj. 1999 roku aż tak zmieniły się zasady budowania stake-outu :-?
-
Etna lubi sobie pochasać z naszą bandą i nawet zdarza jej się odbiec całkiem daleko, ale na pierwsze hasło "do mnie" wraca :) A najśmieszniejsze jest to, że jej kumpel Yuki też wtedy wraca :o Zrobił sie z niego bardzo grzeczny husky :lol:
-
Pisząc karabińczyk miałam na myśli ten rodzaj, który jest używany np. w smyczach. Taki o jakim pisze Grześ nie ma obrotowe ośki, więc linka będzie się skręcała. Przy jakiejkolwiek słabości materiału lub błędzie wykonania grozi to po prostu zerwaniem linki łączącej psa ze stake-out'em, albo conajmnij jej skracaniem ( w skrajnym wypadku może to doprowadzić do "uwiązania" głowy tuż przy ziemi). Dlatego linki łączące psa ze stake-out'em muszą mieć mocowanie obrotowe. Pozostaje wybór sposobu tzn. ogniwo obrotowe czy karabińczyk obrotowy.
-
Dokładnie tak :) A żeby rozwiać ewentualne wątpliwości powiem jeszcze, że chodzi o to aby linka, który łaczy psa z liną główną miała możliwośc obracania się co zpobiega skręcaniu sie linki kiedy podekscytowany przed biegiem pies biega w kółko. Można to osiagnąć właśnie przez montaż obrotówki, albo prze wykonanie linki z obu stron zakończonej karabińczykiem ( wtedy jeden przypinasz do obroży, a drugi jest zapięty do kółka łaczącego poszczególne odcinki liny głównej). Acha, jeszcze jedno! Warto zainwestować i kupić karabińczyki mosiężne. Są co prawda znacznie droższe, ale również o wiele trwalsze, zwłaszcza w warunkach zimowych :)
-
Mam wrazenie, że w Twoim zestawie akcesoriów brakuje tzw. obrotówek, na których mocuje się do głównej liny odcinki zakończone karabińczykami. Element ten zapobiega skręcaniu się linek. Można go zastąpić np grubym karabińczykiem co umożliwi później demontaż zestawu. Można też, zamiast kółkami, połączyć poszczególne odcinki stake-outu średnimi szeklami (to także udogodnienie ułatwiajace demontaż, wymianę elementów lub rozbudowę zestawu).
-
No tak Zwłaszcza jeśli się ma do czynienia z psem o zacięciu stróża :D Ja mam z tym stale problemy, bo osiem lat obcowania z husky robi swoje. Ona są ufne aż do bólu, chętnie podchodzą do każdego kto tylko zwróci na nie uwagę, są łase na pieszczoty i uwielbiaja kontakt z ludźmi. Szpic wilczy to jednak zupełnie inna natura :roll: Ale cały czas pracuję nad ... sobą :lol:
-
To świetnie :) , bo ona ma naprawdę spory problem z podchodzeniem do obcych a życzliwych ludzi. Na spotkaniach w psim przedszkolu doskonale dogaduje się z psami, nawet tymi sporo wiekszymi od niej, ale już z ludźmi nie :-? Szczególną trudnosć ma w kontaktach z mężczyznami. Kiedy spotkanie prowadziła Aneta sunia pracowała chętnie i przez całly czas, a jak prowadzącym był Mirek to zamiast skupić się na komendach przewodnika cały czas obserwowała czy "ten obcy facet" nie zbliża się do niej za bardzo :roll: Mam nadzieję , że z czasem uda się wyeliminować ten problem, albo conajmniej złagodzić objawy. Przecież w V grupie mamy sporo sędziów - mężczyzn, a jak ona będzie się cofać na ich widok to z medali nici :( Niby można ją zgłaszać tylko tam gdzie ma oceniać kobieta, ale... No cóż, nie miała baba kłopotu, kupiła sobie szpica :lol:
-
Kiedy ja bym się chętnie pospierała, a jeszcze chętniej dowiedziała czegoś nowego o charakterze i pielęgnacji szaty. A tu klops :( Nikt mi nie pomoże :cry: :wink:
-
Mnie się ta strona otwiera, ale niestety wynika z tego niewiele, bo nigdzie nie ma danych suk i psa, więc tak naprawdę nie wiadomo czy są one rodowodowe czy też może już bez papierów. Zresztą jeśli nie były rejestrowane i nie mają rodowodów a tylko metryki to niewiele można zrobić w tej sprawie. Pozostaje uświadamianie potencjalnych nabywców o zagrozeniach zdrowotnych u szczeniąt niewiadomego pochodzenia po rodzicach bez uprawnień i badań np. w kierunku dysplazji... itd
-
Otóż to! Wielu forumowiczów narzeka na nonsensy i nieprawidłowosci w działaniu ZKwP , ale niewielu z nich aktywnie uczestniczy w pracy zwiazkowej. To prawda, że nie da się od razu wprowadzić radykalnych zmian, ale małymi kroczkami można osiągnąć całkiem sporo. Jeżeli podejmujesz jakieś działanie masz dokładnie 50% szans na sukces. Jezeli nie robisz nic to masz 100% pewności, że nic ci się nie uda.
-
Dzięki DeDe :loveu: A cisza w tym topiku utwierdza mnie tylko w przekonaniu, że mała wilcza szpicka to był dobry wybór :kciuki:
-
Jasne, że trzymamy kciuki :thumbs: i czekamy na wiadomości, czy się udało i przyjda na świat małe białaski :loveu:
-
jak zmienia sie kolor cieczki w poszczegolnych dniach
SH replied to Nata's topic in Cieczka i krycie
Jestem w podobnej sytuacji --> mam u siebie matkę i córkę , a teraz dodatkowo wnuczkę. Najlepiej wyrażone, książkowe cieczki 2 x w roku ma tylko najstarsza suczka (zdecydowanie alfa w tym stadku). Jej córa ma cieczki 1 x i dużo mniej "wyraziste". Najmłodsza skończyła już 7 miesięcy, a cieczki ani widu, ani słychu :wink: Dodam jeszcze, że najstarsza kryje się łatwo i dokładnie w 11 i 13 dniu, dając średnioliczne mioty. Jej córcia jest beznadziejnie trudna w kryciu i nawet po trzykrotnym kryciu (co drugi dzień) rodzi 1-3 szczeniąt. Mimo to jest na szczęście świetną matką :) Najmłodsza latorośl pewnie jeszcze długo nie dostanie cieczki :roll: Choć przypuszczam, że wypadnie to kilka dni po tym jak cieczka rozpocznie się u babci :) -
Eee tam, pewnie jest, ale może nie "wpadł" na ten topik :roll:
-
Niestety również znam przypadki podobne do tych, które opisała Pysia :evil: I tak jak ona uważam, że to kolejny (poza wcześniej wymienianymi) powód do zwalczania handlu psami "rasowymi".
-
Jasne :D Ale lepiej na @, bo częściej tam zaglądam. Co do smaczków ciężarnych suniek to największe miała moja "strucha" podczas pierwszej ciąży. W ostatnim tygodniu jadła wyłącznie surową pręge wołową :o Nic innego nie brała do pyszczka :lol: Ale do tego czasu jadła normalnie, choć nie odmawiała sobie większej niż zwykle porcji owoców (jabłka, mandarynki, rodzynki), orzechów i surowej marchewki. Wszystkie te smakołyki jadała również przed ciążą m.in. jako "nagrody" podczas szkolenia :)
-
Jeśli kaszki mu smakują, a mleko w tym wieku nie szkodzi, to chyba nie ma pszeszkód aby je zjadał :-? Jednak jeśli psiak je głównie przygotowywane w domu posiłki to chyba przydały by się jakieś witaminki :roll: Kiedyś z powodzeniem stosowałam Salvical firmy Bogena.
-
Z mojego skromnego doświadczenia ( 5 ciąż u SH zakończonych udanymi porodami ) wynika, że do połowy ciąży w zasadzie niewiele się zmienia w zachowaniu suni i w jej diecie. Po trzech tygodniach od ostatniego krycia warto zrobić USG aby potwierdzić lub wykluczyć ciążę i z grubsza ocenic jej mnogość. Jeśli ciąża jest faktem wtedy należy stopniowo zwiększać porcję karmy , ale zacząć ją dzielić na dwie, a pod koniec licznej ciaży nawet na trzy, porcje. Ja stosuję karmę gotową i od 6 tygodnia ciąży podaje karmę wysokoenergetyczną. Przy karmieniu naturalnym wypada zwiększyć ilość białka i tłuszczu oraz można rozważyć podawanie preparatu witaminowo-mineralneg (jeśli ciąża jest liczna). Około tydzień przed spodziewanym terminem porodu można już przygotować kojec porodowy, aby sunia zdąrzyła go zaakceptować. Jeśli jest w zacisznym miejscu to zwykle nie ma z tym kłopotów. Oczywiście poza kojcem trzeba zgromadzić jeszcze wiele akcesoriów min. wage, ostre nożyczki, jodynę, małą gruszkę do odsysania, lampę do dogrzewania (najlepiej sprawdza się taka dla kur) itd. O tym , że sunie zwykle rozumieją co sie z nimi dzieje juz było, więc... to by było na tyle :)