Jump to content
Dogomania

Marmasza

Members
  • Posts

    692
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Marmasza

  1. A w jakim wieku jest córka ?
  2. Odpowiedź przesyłam na priv - będziesz miała prywatnę wiadomość...
  3. BEZ KOMENTARZA :evil: Z badań psychologicznych (zwłaszcza związanych z teoriami uczenia się) wynika, że efekt uczący kary jest żaden. Karane zwierzę (tak samo dziecko) co najwyżej uczy się unikania jej (a najszybciej unikania karzącego). Ponadto kara nietrafiona z czasie (za późna) nie jest kojarzona z niewłaściwym zachowaniem! Za słaby bodziec karzący nie odnosi skutku a co więcej w wielu zachowaniach kara fizyczna (związana z bólem) tylko je potęguje (tak dzieje się w przypadku zachowań agresywnych). Żeby kara była skuteczna musi być: 1. Natychmiastowa 2. Nieuchronna Jeśli nie jesteś w stanie ZAWSZE spełnić tych warunków, to kara jest nieskuteczna. Natomiast jeśli chodzi o wychowanie i szkolenie przy użyciu wzmocnień pozytywnych, które ja polecam, to nie ma ono nic wspólnego z "wychowaniem bezstresowym". Co więcej często stresuję psa (a nawet go frustruję) stosując zmienny schemat nagradzania. Chodzi tu o sytuację, gdy pies spodziewa się nagrody za swoje zachowanie, a jej nie otrzymuje gdyż popełnił błąd lub ... ja jej nie dałem. Ale taki stres motywuje psa do kolejnych prób a nie gasi jego inicjatywy (jak w kara za popełniony błąd). Natomiast jeśli chodzi o niewłaściwe zachowania - tutaj decyduje wyobraźnia przewodnika i umiejętność przewidywania zachowań psa. Po pierwsze należy określić czego oczekujemy od psa w konkretnych sytuacjach i nauczyć go tego zachowania (np. siad na powitanie, czy grzeczne leżenie na swoim posłaniu w czasie gdy ludzie jedzą obiad). Po drugie określamy jakie zachowania psa nam nie odpowiadają i nie dopuszczamy do nich (np. nie pozwalamy psu wchodzić na kanapy, fotele czy łóżka w domu). Nie dopuszczenie do zachowania polega na przerwaniu go "w zarodku" i odwróceniu uwagi psa i przekierowaniu jego zachowania na inne (np. na widok rowerzysty wołamy psa i zajmujemy go zabawą "przy nodze" - po pewnym czasie pies nauczy się, że na widok rowerzysty ma iść przy nodze). Z moich obserwacji wynika, że w większości przypadków kara (klaps) jest wyrazem bezsilności przewodnika. Równie często jest to forma zemsty czy odreagownia na zwierzęciu (np. za nieprzyjemność jaka spotkała przewodnika ze strony ubrudzonego przechodnia, na którego skoczył pies).
  4. Asse - zdecydowałaś, że chcesz zatrzymać sunie - OK. Z opisu, który podałaś, wynika, że agresja ma chyba podłoże w słabej psychice suni (niestety jest lękliwa) oraz braku socjalizacji (prawdopodobnie trafiła Ci się sunia z hodowli kojcowej, która miała bardzy słaby kontakt z ludźmi). Nie wygląda natomiast abyś miała psa-psychopatę. Rozszerzone źrenice są normalnym "objawem" agresywnych zachowań, ale w przypadku agresji psychopatycznej oczy psa mętnieją i wyraźnie zmienia się ich kolor (najczęściej stają się granatowe). Teraz musisz intensywnie socjalizować sunię i nauczyć ją, że kontakt z ludźmi oznacza przyjemność. Na szczęście sunia jest malutka i sporo da się zrobić. Proponuję abyś zaczęła od dzieci. Najprościej będzie jeśli sądziecie wszyscy w jednym pokoju. Przy każdym dziecku postaw miseczkę z malutkimi kawałeczkami mięska drobiowego (mogą być kawałki parówek lub np. wątrobki) - kawałeczki powinny być jak najmniejsze (nie większe od rodzynka). Następnie każdy (po kolei - Ty możesz pokazywać ręką kto) woła sunię (po imieniu) a jak podejdzie, to rzuca jej smakołyk (na początku niech puszcza na podłogę). Później następne dziecko lub Ty. Chodzi o to aby sunia skojarzyła "wołają mnie = będzie coś dobrego". Niech taka zabawa trwa przez 5-10 minut (każdy może mieć po 20 smakołyków i bawicie się do ich wyczerpania). Jeśli będą malutkie, to nie grozi przekarmienie suni - później możesz co najwyżej zmniejszyć jej porcję. Po drugie - przynajmniej jedej posiłek suni podawaj "z ręki". Możesz też zastosować zasadę, że dzieci wkładają suni do miski małe porcje jedzenia. Gdy sunia zje i będzie czekała na jeszcze, to znowu dziecko wkłada małą porcję do miski i odchodzi. Ale sunia ma widzieć, że to dziecko dołożyło do miski. Po trzecie - ogranicz inne zabawy dzieci z sunią. Przede wszystkim niech dzieci nie niepokoją suni w czasie snu (najlepiej umieść poslanie suni w spokojnym miejscu). Jeśli sunia sama zachęci dziecko do zabawy, to OK. I niech zabawy dzieci polegają na rzucaniu piłki a nie na szarpaniu, gryzieniu itp. Wprowadź też zabawy "węchowe" - np. dziecko w pokoju chowa smakołyk (najlepszym są kawałki wędzonego kurczaka) (ale na poziomie nosa suni) a sunia szuka (na początku może widzieć chowanie, a Ty możesz ją delikatnie przytrzymać). W przypadku złego zachowania suni - przerywaj je natychmiast i izoluj sunię (możesz na przykład zanieść ją na posłanie i podać kość do gryzienia). Pamiętaj, że nagradzasz ostatnie zachowanie psa - w tym przypadku kość jest nagrodą za pozostanie na posłaniu! Nie karz suni i nie krzycz na nią - staraj się przewidzieć jej zachowanie i "wyprzedzić" (zapobiec) ale jak coś wystąpi, to powiedz groźnie "NIEEE" i przerwij (zabierz sunię) i nagrodź za następne (np. siad, waruj, "pójście" na posłanie). To co polecam nie oznacza "wychowania bezstresowego", sunia musi wiedzieć, że nie wszystko jej wolno. W tym celu wprowadzamy "NIEE", ale nie karzemy suni, tylko przerywamy zachowanie. Z czasem sunia nauczy się reagować na "NIEE". Poza tym należy do niej mówić cicho.
  5. Asse - nie wiem czy pomysł z drugim psem jest dobry. Na początek poleciłbym Ci lekturę strony http://www.kliker.pieski.eu.org/Agresja/aggression_workbook.html zawierającą notatki z książki kanadyjskiego behawiorysty Jamesa O'Heare na temat agresji psów. Ponadto dobrze by było, żebyś uważnie obserwowała szczeniaka i jego zachowania (z robieniem notatek) pod kątem: 1. Zachowanie suni przed atakiem (gdzie była, co robiła, gdzie byli ludzie, co robili, czy sunia była na smyczy), ważnym są takie zachowania jak oblizywanie się, ziewanie, odwracanie, pozycja głowy, ogona. 2. Moment ataku - co robili ludzie (a zwłaszcza osoba zaatakowana), czy sunia miała możliwość odejścia (smycz, miejsce gdzie była), ponadto jak wygląda atak i znowu oczy psa, oblizywanie się, ogon, uszy. 3. Czy sunia reagowała na działanie ludzi (krzyk, ruch), czy też była "głucha i ślepa" jak w amoku? 4. Jak zachowuje się tuż po ataku - czy ucieka, chowa się, sprawia wrażenie jakby wyrwanej ze snu, tuli się, itd. Te pytania mają na celu określenie w jakich sytuacjach pies atakuje (np. przy misce, gdy znajduje się "w narożniku" (bez drogi ucieczki), podczas aktywnej zabawy dzieci, itp) oraz co jest bezpośrednią przyczyną (co wyzwala) atak - np. ruch w kierunku suni, jakiś dźwięk, wyciągnięcie ręki, itp. To pozwoli Ci uniknięcia podobnych sytuacji w przyszłości. Ponadto radzę poważnie się zastanowić czy chcesz takiego psa. Niestety musisz przyjąć, że będziesz miała z nią problemy, będziesz musiała stale mieć ją pod kontrolą (smycz, kaganiec), będziesz musiała poświęcić sporo czasu na pracę z sunią (i prawdopodobnie pieniędzy na szkolenie). Poza tym musisz się liczyć z wizytami u weterynarza i być może wydatkami na leki (przede wszystkim uspakajające). Do tego dodaj ryzyko (w końcu masz dzieci), że ktoś może zostać pogryzionym. Decyzję musisz podjąć sama (wspólnie z rodziną).
  6. Rzadko ale zdarzają się cocker spaniele przejawiające agresję psychopatyczną. Wyraźnym objawem jest zmiana "wyrazu" oczu u psiaka w czasie "ataku agresji" - spróbuj poobserwować jego oczy. Sporo informacji na temat tego schorzenia i metod postępowania można znaleźć na stronie http://www.cockerspanielrage.org.uk/ (angielskojęzycznej).
  7. Napisz coś więcej o tym szczeniaku - skąd go macie, jakiej jest rasy a jeśli jest to mieszaniec to jakiej wielkości (jaką rasę przypomina). Poza tym dobrze by było gdybyś napisała coś na temat warunków w jakich był trzymany. Być może szczeniak się boi wszystkiego i stąd takie zachowanie, ale na podstawie tak skąpego opisu trudno coś więcej wnioskować a co dopiero radzić? Czy byłaś z nim u weterynarza?
  8. No cóż, szczeniak chciał się bawić i w ten sposób zachęcał Twoją matkę do udziału w zabawie... Dlaczego karzesz szczeniaka za to zachowanie? Czy nie lepszym rozwiązaniem byłoby nauczenie go jak ma się zachowywać :)
  9. Trochę źle postawione pytanie :) Ja uczę co ma robić a nie czego nie... U mnie jest tak, że suka na dźwięk domofonu pędzi na swoje posłanie i czeka na dalszy rozwój wypadków. Suka wie, że ma tam przeczekać aż goście wejdą i "się usadowią". W sytuacji, gdy pies jeszcze nie potrafi zapanować nad swoją radością - najlepszym rozwiązaniem jest czasowa izolacja. I najważniejsze - goście muszą ignorować psa (przynajmniej podczas nauki) - jeśli pies "zdobędzie" ich uwagę (zaczną krzyczeć, opędzać się od psa, itp) - musisz to przerwać - zabierz psa! Oczywiście za grzeczne "wysiedzenie" jest nagroda (im bardziej pożądana przez psa tym lepiej - nagrodą może być zabawa z gościem!).
  10. Sądzę, że sikanie na łóżko jest problemem mającym swoje podłoże w emocjach psa. Suka ma pierwszą cieczkę - jest to dla niej nowe, nieznane przeżycie, z którym nie potrafi sobie poradzić (tak naprawdę nie rozumie co się z nią dzieje - czuje się zagubiona w tej sytuacji). Gdy zostaje sama w domu ogólne rozdrażnienie zaczyna skutkować nerwowym zachowaniem suki (szuka bezpiecznego miejsca) i w końcu trafia na łóżko. Może się zdarzyć, że suka nie wytrzyma i zsika się na łóżko (w końcu to wsiąkliwe podłoże i się do tego nadaje). Z czasem takie zachowanie (przynoszące psu ulgę) zaczyna się powtarzać i może stać się nawykowym (pies zaczyna w ten sposób "rozładowywać emocje" - przykład z domkiem na działce). Zalecałbym po pierwsze od uniemożliwienia psu dostępu do łóżka (również podczas obecności domowników). Ponadto obserwowałbym uważnie czy w zachowaniu suki nie ma innych objawów nadmiernego pobudzenia i jeśli takowe występują zacząłbym wyciszać sukę (sporo spokojnych ćwiczeń (posłuszeństwo), trochę nauki węszenia i długie spacery "bez celu" w spokojnej okolicy). To powinno pomóc.
  11. Twa1001: ponieważ zostaliśmy praktycznie sami, to proponuję zakończyć dyskusję, zwłaszcza, że nasze rozważania niewiele wnoszą do głównego tematu topiku. Tym bardziej, że autorka pierwszego postu już się nie odzywa... I na koniec: zauważ, że opisując moją poprzednią sukę, napisałem, że mogłem ją puścić luzem i bez kagańca a nie że puszczałem... Jeśli natomiast masz ochotę na dalszą dyskusję, to zapraszam na priv lub do nowego topiku.
  12. Twa1001 - dobrze, że przynajmniej w jednym się zgadzamy: że charakter psa jest w dużej mierze dziedziczony i sporo zależy od podejścia hodowców. Natomiast jeśli chodzi o kwestię dominacji i szkolenia. Tak naprawdę dominacja nie ma większego wpływu na układ pies-człowiek. Co więcej moim zdaniem podejście zgodne z radami Fishera czy Fennel mocno obniża potencjał szkoleniowy psa. Dlatego, że aby mieć dobre wyniki w szkoleniu muszę uzyskać psa nastawionego na człowieka, takiego, który chce i chętnie współpracuje - a najlepiej psa namolnego, szukającego kontaktu z człowiekiem (przewodnikiem). Obecnie mam taką sukę i z punktu widzenia TD jest dominującą. Wynika to z prostego faktu - suka szuka zajęcia i zwraca się do mnie abym jej to zapewnił... Natomiast jeśli chodzi o szkolenie - w naturze zwierzęta (a więc i psy) uczą się tzw. metodą asocjacyjną (skojarzeniową). Przy czym mamy trzy "techniki": 1. Przez naśladownictwo - osobnik podpatruje zachowanie innych i jeśli widzi, że przynosi ono im korzyści, to zaczyna to zachowanie powtarzać (przyjmuje je do swojego repertuaru zachowań). Metoda ta jednak jest mało skuteczna u psów. Dotyczy ona bowiem istotnych z punktu widzenie zachowań związanych z przeżyciem (zdobywanie pożywienia, rozród oraz obrona przed niebezpieczeństwem). 2. Metoda prób i błędów - zwierzę postawione wobec jakiegoś problemu próbuje różnych rozwiązań (zachowań) i zapamiętuje to, które przyniesie mu korzyść. W analogicznej sytuacji będzie właśnie to zachowanie powtarzał. 3. Przez wgląd - zwierzę może zastosować sparwdzone zachowanie w sytuacji podobnej do mu znanej. Ta metoda jest powszechnie stosowana przez zwierzęta np. przy omijaniu (pokonywaniu) przeszkód na drodze. Np. pies, który nauczył się skakać przez płot bez większych oporów przeskoczy przez mur czy zwalone drzewo. I właściwie są to jedyne metody jakie stosują zwierzęta ucząc się czegokolwiek. Metoda prób i błędów opiera się na znanym w psychologii warunkowaniu instrumentalnym (albo sprawczym). To działa zarówno u zwierząt jak i ludzi. Generalnie można powiedzieć, że powtórzenie jakiegoś zachowania zależy od prawdopodobieństwa wystąpienia korzyści, które zwierzą odniesie w jego wyniku (mówimy wtedy o wzmacnianiu). Podobnie zwierzę zaniecha jakiegoś zachowania jeśli prawdopodobieństwo wystąpienia efektu dla niego niekorzystnego jest większe niż braku tych niekorzystnych skutków (wygaszanie). Tyle definicja warunkowania instrumentalnego. Wzmocnienie zachowania (a więc spowodowanie jego powtarzania) może być uzyskane albo porzez dodanie do zachowania czegoś na czym psu zależy albo takie ustawienie ćwiczenia, że pies tym zachowaniem powoduje zniknięcie czegoś co jest dla niego niekorzystne. Ale uwaga to "korzystne" i "niekorzystne" wiąże się z subiektywnymi odczuciami psa. Inaczej mówiąc o tym czy coś jest nagrodą (przy szkoleniu pozytywnym) decyduje pies. Jeśli mówisz o szkoleniu ze smakołykami, to pies decyduje czy smakołyk mu rzeczywiście smakuje (a więc czy mu zależy na jego zdobyciu). Niestety często tak nie jest - nagroda jest dla psa mało atrakcyjna i wtedy efekty szkolenia są mizerne... Natomiast jeśli chodzi o Twoje stwierdzenie, że pies się uczy jakiegoś zachowania przez 30 minut. No cóż, można i tak, ale ja mam wątpliwości czy rzeczywiście się uczy. To tak samo jak z nauką wiersza na pamięć przez Ciebie - o efekcie nauki świadczy trwałość. Jeśli coś "znika" z pamięci po upływie kilku dni, to niestety "nie było odpowiednio wyuczone". Uczenie się nie polega tylko na kilkukrotnym prawidłowym powtórzeniu zachowania. Ważnym jest zarówno odpowiednie utrwalenia jak i poddanie zachowania kontroli bodźca (a to oznacza, że pies zawsze wykonuje dane zachowanie wyłącznie na odpowiedni bodziec (komendę)). Zwróć uwagę na znaczenie ZAWSZE i WYŁĄCZNIE. To oznacza, że na przykład o zakończonym procesie nauki "siad" mogę powiedzieć wtedy, gdy pies siada zawsze na komendę "siad", nie wykonuje innych zachowań na siad (np. nie kładzie się), nie siada na inną komendę (która dotyczy innych zachowań, np. nie siada na "waruj") i co więcej nie siada podczas szkolenie (zajęć szkoleniowych) bez komendy "siad". Dopiero wtedy ja powiem, że pies w danych warunkach nauczył się wykonywania komendy "siad" (nie wiem czy jesteś w stanie uzyskać ten efekt podczas 30 minut). Ale zmiana warunków (dodatkowe rozproszenia) wymaga powtórzenia procesu nauki - siad w domu i siad w parku to dla psa dwie różne rzeczy! I jest to naturalne, gdyż pies nie myśli abstrakcyjnie (nie uogólnia) tylko kontekstowo - zapamiętuje całą sytuację szkoleniową (miejsce, zachowanie człowieka, jego ruchy, słowa). Natomiast jeśli chodzi o "trwałość" szkolenia pozytywnego - uczyłem moją sukę formalnego aportu - miała siąść przede mną z drewnianym koziołkiem w pysku. Uzyskałem ten efekt po 5-ciu sesjach trzyminutowych. Ale z różnych przyczyn zaniechałem ćwiczenia tego zachowania (czyli nie ćwiczyłem z koziołkiem). Ku mojemu zdumieniu, gdy po roku wyjąłem koziołek z szafy i położyłem na podłodze suka natychmiast podjęła go i usiadła przede mną. Czyli przez rok nie zapomniała zachowania... Natomiast niejednokrotnie spotkałem się z psami, które na egzaminie PT uzyskiwały wyniki w granicach 180 pktów i po roku "zapominały" większość komend (o ile nie były w tym czasie ćwiczone). Pomijam fakt, iż znam psy, które prawidłowo reagują na komendy tylko na placu szkoleniowym... Na koniec dodam, że opisany w pierszym poście tego wątku pies trochę przypomina mi moją pierwszą sukę - otrzymałem ją, gdy miała 6 lat i "przypiętą łatkę" agresywnego psa. Co więcej suka atakowała "na serio", nie miarkowała ataku ale gryzła do krwi. Po jakiś trzech miesiącach intensywnego wyciszania suki (długie spokojne spacery w różnych miejscach od pustego pola po ruchliwe ulice) doszedłem do efektu, że mogłem spokojnie prowadzić sukę luzem i bez kagańca. Ale istniało jednak ryzyko, że jeśli ktoś mnie zaczepi (wystarczył gwałtowny ruch ręki w moją stronę) to suka mogła zaatakować.
  13. Twa1001, widzę, że jesteś wysokiej klasy specjalistą od szkolenia psów... Dziwne tylko, że metody pozytywne w szkoleniu mają swoje początki w pracach m.in. Skinnera wydanych jakieś 60 lat temu - więc trudno mi uwierzyć, że po około 20-tu latach je zarzucono. Poza tym skąd wiesz, że pies się przeje podczas nagradzania smakołykami - czy kiedyś widziałeś z bliska smakołyk podawany psu podczas szkolenia klikerem? Obawiam się, że nie tak samo jak nie widziałeś z bliska klikera, nie wspominając o szkoleniu tą metodą. Natomiast wracając do zachowań psa i domianacji. Jakoś tak się składa, że pies wymuszający pieszczoty to dominant, pies, który unika pieszczot - też dominant, a pies, który zwraca na siebie uwagę gdyż dopomina się spaceru (bo ma przepełniony pęcherz) też jest dominującym? Czy głodny pies, który sygnalizuje to trącając miskę też dominuje? James O'Heare (założyciel i wykładowca w kanadyjskiej Academy of Canine Behavioral Theory w swojej pracy "Teoria dominacji i psy" podaje kilkanaście definicji "co to jest dominacja". Skoro więc kynolodzy (popierający TD) nie mogą się zgodzić "co to jest", to trudno mówić o jej potwierdzeniu w rzeczywistości czy praktycznym zastosowaniu. Jedno jest pewne - istnieje teoria dominacji, ale czy jest prawdziwa. Dla mni oczywistym jest, że efektem udomowienia psa jest jego łagodność i uległość wobec człowieka (tak samo jak konia, krowy czy owcy). Każdy chyba się zgodzi, że człowiek raczej nie trzymał w swoim otoczeniu zwierząt, które stanowiłyby zagrożenie dla niego lub jego bliskich. Z drugiej strony przez tysiąclecia hodowlą psów kierowała ich użyteczność a więc była od psa wymagana chęć współpracy z człowiekiem. To są naturalne cechy psa domowego - łagodność, uległość i chęć współpracy. Ale niestety wraz z rozwojem kynologii (jako dziedziny zajmującej się psami rasowymi) i hodowli eksterierowej (wystawy, wystawy i jeszcze raz wystawy) zaczęto zwracać uwagę przede wszystkim na wygląd a nie psychikę psa. Warunki życia również się zmieniły - pies przestał być pracującym towarzyszem człowieka a zaczął być ozdobą domu! To wszystko spowodowało, że z jednej strony człowiek zaczął rozmnażać psy ładne a nie użyteczne i na dokładkę cechy użyteczne psów stały się wadami utrudniającymi współżycie psa i człowieka (np. psy pólnocne w małym mieszkaniu w bloku z centralnym ogrzewaniem). Pies pozbawiony swojego naturalnego miejsca pracy (zajęcia) zaczyna realizować się w innyc sposób (owczarek nie mogący paść owiec będzie "pasł" dzieci). Ponadto o ile psy nie spełniające oczekiwań pasterza czy myśliwego (a więc naturalnego "użytkownika" psa) były eliminowane z dalszej hodowli, to teraz decyduje wygląd a nie psychika. I stąd większość problemów z psami... A na zupełny koniec: w wilczym stadzie nie ma wyborów alfy, nie ma też walk o władzę (stado ucieknie przed tyranem!). Alfa jest alfą i tylko tyle. Każdy wilk w stadzie ma do wyboru albo to zaakceptować (i podporządkować się alfie) albo odejść. Zresztą jednostki "aspołeczne" są przepędzane przez całe stado (tak samo jak obce osobniki). Dlaczego więc zwolennicy TD nie przyjmą tej prostej zasady" albo pies się podporządkowuje człowiekowi (i słucha jego poleceń) albo... fora ze dwora - pozbywamy się aspołecznego osobnika (zresztą należy przyjąć, że jest to jego wybór i dążenie).
  14. No cóż - konsekwencja ;) W naszym przypadku błędem było pozwolenia aby mała radośnie witała gości - mały bokserek potrafi być przymilny :) A teraz walczymy (i to od dawna) ze skakaniem na gości. Niestety im rzadziej Masza kogoś widzi tym radośniej (czytaj: wyżej skacze) wita. Ale powoli dążymy do zadowalającego stanu. Najlepiej wypisz sobie "czego mój pies ma nie robić" i pilnuj aby nigdy tego nie zrobił (przerwij takie zachowanie w zalążku, odwróć jego uwagę i naucz jak ma się zachowywać). Może to być tak: 1. Ma nie skakać na ludzi - na powitanie grzecznie siedzi. I uczysz psiaka, że jak ktoś przychodzi, to ma grzecznie siedzieć. Czyli nie dopuszczasz do skakania i nagradzasz grzeczne siedzenie. 2. Ma nie żebrać w kuchni - podczas naszego posiłku grzecznie leży na swoim posłaniu I znowu uczymy grzecznego leżenia (nagradzamy) i "wynosimy" szczeniaka jak podejdzie do jedzących ludzi itd... Powodzenia.
  15. Poruszyłeś kilka spraw i na te Ci odpowię: 1. Dominacja - modna od jakiś 10 lat, ale nie ma żadnych badań i dowodów na jej istnienie (w układzie pies-człowiek). Co więcej większość zachowań tzw. dominacyjnych da się spokojnie wyjaśnić na gruncie warunkowania instrumentalnego czyli podstawowej metody uczenia się zwierząt (inaczej metody prób i błędów). Generalnie można powiedzieć, że pies się chętnie podporządkowuje regułom ustalonym przez człowieka o ile te reguły nie naruszają jego (psa) poczucia bezpieczeństwa. Jeśli brak takich reguł, to pies sam je sobie określa (czyli stosuje zachowania, które przynoszą mu korzyści a unika tych, które kojarzą mu się z nieprzyjemnością) - często są to tzw. zachowania zabobonne - pies powtarza te czynności, które wykonywał w momencie uzyskania korzyści (np. namolnie trąca właściciela aby wyjść na spacer - jeśli uzyska efekt (a im dłużej właściciel się opiera tym mocniej przekonuje psa w skuteczności takiego zachowania), to będzie to powtarzał. To samo może dotyczyć żebrania podczas jedzenia posiłków przez ludzi - im rzadziej coś mu skapnie (ale skapnie!), tym silniejsze działanie wzmacniające ma ten kąsek. Pies nie myśli, że coś mu się należy! Pies dąży do uzyskania zamierzonego efektu stosując albo zachowanie, którego nauczył go człowiek albo takie, którego sam się nauczył - ale będzie to zachowanie, które w przeszłości przyniosło mu korzyść! 2. Szkolenie - nie powiedziałbym, że tworzone są sytuacje ekstremalne - raczej, że tworzone są warunki, przy których psy pracują. Nikt nie wpuszcza na plac szkoleniowy np. stada kotów aby nauczyć psy warowania w warunkach ekstremalnych. Przykład trochę wydumany, ale tak należy rozumieć warunki ekstremalne (analogicznie można stwierdzić, że naukę chodzenia przy nodze należy realizować w centrum miasta i koniecznie w godzinach szczytu!). Uczenie polega na takiej kontroli warunków aby pies miał szansę wykonania ćwiczenia. Chyba, że ktoś stosuje wyłącznie metody przymusu - ale w takim przypadku ja kończę dyskusję gdyż dla mnie uczenie się psa (a pamiętaj, że nie można psa czegoś nauczyć - to on może się nauczyć - mam nadzieję, że widzisz różnicę) polega na tym, że pies oferuje jakieś zachowania a my je wzmacniamy (nagradzając). Tylko gdy zachowanie jest zapoczątkowane przez psa, to mamy do czynienia z trwałym efektem (tak w naturze uczą się zwierzęta). W przeciwnym przypadku osiągamy efekt "unikania" przymusu (przy czym to wcale nie musi być przymus w sensie negatywnym) i pies może zawieść w przypadku gdy stwierdzi, że "nic mu nie grozi"! 3. Zdecydowana większość szkoleń (poza specjalistycznymi typu IPO, agility, tropienie) polega na nauczaniu psa chodzenia przy nodze, siad, waruj, pozostawania, przywołania oraz aportowania - a więc zakresu wymaganego do zdania egzaminu PT.
  16. Im bardziej zmienna nagroda tym lepiej. Stałe nagradzanie w ten sam sposób staje się monotonne i po pewnym czasie pies traci zaiteresowanie taką nagrodą. Spotkałem się ze stwierdzeniem, że tak naprawdę nie chodzi o nagrodę ale o spełnienie pewnego oczekiwania. I co gorsza jeśli nagroda jest pewna (stałe nagradzanie), to pies jej nie oczekuje i w efekcie traci zainteresowanie ćwiczeniem. Zmiana nagrody wprowadza element niespodzianki a tym samym podnosi jej atrakcyjność.
  17. No tak, ale ja mówię o pracy bez smyczy od samego początku. A tym samym o "przewróceniu" porządku zajęć. To jest najlepszy sposób na dogranie się pary przewodnik-pies. Ponadto pies ma "poczucie" kontroli sytuacji (zawsze może odejść) a przewodnik... test na umiejętność motywowania psa.
  18. Owszem nauka zachowań zastępczych często pomaga, gdy mamy do czynienia z "niewłaściwym" zachowaniem w konkretnej sytuacji. Ale niestety w tym przypadku problem jest poważniejszy: Ten pies nie jest nieposłuszny (a więc nie szkolenie); Trudno też mówić o nauce zachowań zastępczych - ten pies po prostu gryzie i na tym polega problem... James O'Heare radzi w takich przypadkach o poważne zastanowienie się na ryzykiem - jeśli w domu są małe dzieci, jeśli nie stać nas na ogromną pracę albo nie jesteśmy dość cierpliwi, to lepiej pozbyć się psa...
  19. Marmasza

    Obedience

    Nie, uczę psa, że ma na komendę pójść po aport i przynieść go. Pracując przed przeszkodą będę nagradzał za jej pokonanie "tam" i "z powrotem" - za obiegnięcie przeszkody nie dostanie nagrody. Tak samo jeśli rzucę aport za rów, to pies ma przeskoczyć rów. Natomiast skok przez przeszkodę na komendę "hop" to skok i nic ponadto. Owszem mogę psu pomóc sekwencją komend "aport" i "hop" ale to nadal będzie tylko sekwencja komend, które dla psa znaczą: 1. "aport" - siądź z koziołkiem w pysku przede mną (tego psa uczę nagradzając za pozycję z koziołkiem). 2. "hop" - przeskocz przez wskazaną przeszkodę (jest to zachowanie - inaczej czynność). I dlatego dla psa są to dwie różne rzeczy! Natomiast jeśli ktoś inaczej (używając różnych bodźców) uczy psa aportu "na wprost" i aportu "przez przeszkodę", albo traktując skok przez przeszkodę jako wstęp do nauki "aport przez przeszkodę", to może mieć problemy. Ale związane będą one nie z ćwiczeniem ale techniką nauczania.
  20. Marmasza

    Obedience

    Owszem sekwencje ćwiczeń tak, ale są ćwiczenia, które aczkolwiek zbliżone są zupełnie inne. Takimi są skok przez przeszkodę (tam i z powrotem) w klasie 0 i raport przez przeszkodę w wyższych klasach. Podobny problem można widzieć w PT (czy IPO) aport i wysyłanie naprzód - a jakoś nikt nie neguje sensu tych ćwiczeń. Idąc Twoim tokiem można stwierdzić, że psy szkolone do agility w ogóle nie powinny startować w OB 0 - w agility (poza szczególnym ustawieniem przeszkód) skok z powrotem zazwyczaj kończy się nie utratą punktów ale dyskwalifikacją. Dobrze wyszkolony pies będzie dokładnie rozróżniał poszczególne polecenia (nawet jeśli sekwencje zachowań różnią się szczegółem). I na tym polega sport a nie na "pamięciowym" wykuciu jakiegoś schematu zachowań...
  21. Niewątpliwie halti czy obroża uzdowa nie nadaje się do szkolenia. Ma jednak tę zaletę, że uniemożliwia wystąpienie nawyku ciągnięcia. Natomiast jeśli chodzi o kontuzje - tak samo można skrzywdzić psa nieumiejętnie używając halti jak i kolczatki. Przy czym w tym drugim przypadku prawdopodobieństwo kontuzji jest chyba większe (zakładając, że kolczatka jest założona prawidłowo do szkolenia - ciasno zapięta na szyi tuż za uszami). Z drugiej strony dla mnie smycz jest tylko managmentem podczas szkolenia - służy do zapobiegania odchodzeniu psa od przewodnika. Najlepiej jeśli przewodnik przewiąże się smyczą w pasie i nie używa rąk. Pies powinien pracować bez smyczy - wtedy widać czy motywacja jest prawidłowa a i efekty pracy są lepsze. Niestety w warunkach szkoleń grupowych praca bez smyczy jest nierealna :(
  22. Większość szkoleń grupowych (a te są organizowane najczęściej i są tańsze) ma na celu przygotowanie psów do egzaminu PT. Za to ludzie płacą i tego wymagają od instruktora. Nieuczciwym wobec większości jest wprowadzanie do grupy psa z problemami. To tak samo jakby na płatne kursy językowe przyjąć dziecko nadpobudliwe wymagające indywidualizacji zajęć - jestem pewien, że rodzice pozostałych dzieci zaprotestują. A jeśli chodzi o szkolenia - przez ponad rok czasu miałem okazję "od kuchni" obserwować szkolenia w komercyjnym ośrodku. Na szczęście było dwóch instruktorów i jeden mógł zająć się właśnie takimi psami z problemami. Ale ciekawsze, że taki pies znikał po kilku zajęciach - albo przechodził na pracę indywidualną albo właściciel rezygnował, gdyż szkolenie posłuszeństwa nie zmieniało ogólnego "zachowania" psa a na indywidualną terapię nie było go stać! Rozróżnijmy szkolenie psa (które polega na uczeniu się przez psa reakcji na konkretne polecenia) od terapii polegającej na zmianie zachowania się psa (a konkretnie na wygaszeniu pewnych zachowań (a więc czegoś zupełnie odmiennego od uczenia) oraz zmianie motywacji). Terapią wcale nie musi się zajmować "psi psychiatra" - również doświadczony szkoleniowiec jest w stanie określić przyczyny zachowania psa i strategię postępowania. Ale nie będzie to szkolenie (nauka zachowań) ale bardziej leczenie. Owszem często się zdarza (i chyba są to najczęstsze przypadki), że przyczyną "złego" zachowania się psa jest ogólne nieposłuszeństwo spowodowane "rozpieszczeniem" - takiemu psu wystarczy odrobina wymagań i konsekwencja postępowania przewodnika - w takim przypadku jak najbardziej przyda się szkolenie. Ale nie w przypadku, gdy pies gryzie. Nieraz byłem świadkiem jak pies dostawał szału na widok innych psów w odległości mniejszej niż 10 metrów - jak sobie wyobrażasz udział takiego psa w szkoleniu grupowym?
  23. A próbowałaś "przekonać" go, na przykład kawałkami wędzonego kurczaka (ale kawałeczki wielkości rodzynka!) - sądzę, że będzie je wolał niż stare kości... Niestety to pies decyduje o atrakcyjności nagrody (tak samo jak my - ludzie - to co dla jednego jest nagrodą dla innego może wcale nie być). Ale wydaje mi się, że właściciel jest w stanie ustalić listę preferencji swojego psa.
  24. Sądzę, że będzie to lepsze niż karanie (wygaszanie dodatnie) psa za to zachowanie. Ale należy pamiętać, że należy bodziec zastosować odpowiednio wcześnie (zanim pies się nakręci, gdyż wtedy nie będzie widzieć i słyszeć przewodnika). Czyli stosujemy bodziec w momencie, gdy pies przejawia pierwsze oznaki "złego" zachowania. Z drugiej strony uważam, że zamiast wygaszać takie zachowanie lepiej jest "zmienić motywację" psa. Czyli nauczyć go spokojnego mijania innego osobnika. Jest to dość proste, ale wymaga sporo czasu i cierpliwości. Proste, gdyż opiera się na nagradzaniu spokojnego zachowania na widok obcego psa. Ale uwaga zaczynamy nagradzanie odpowiednio wcześnie (gdy widzi innego psa, ale jest jeszcze spokojny) i nagradzamy z dużą częstotliwością. Przerywamy w momencie, gdy "obcy" znika. Przy czym nagroda musi być dla psa atrakcyjna! Dodatkowym utrudnieniem jest fakt, iż po każdym starciu zaczynamy praktycznie od początku. Czyli staramy się unikać bliskich spotkań (mijamy obce psy z daleka) i nagradzamy pożądane zachowanie. Z czasem zmniejszamy dystans. Tutaj działa mechanizm "obcy pies" = nagroda. Po pewnym czasie pies będzie odczuwał przyjemność z samego spotkania (kłania nam się Pawłow :))
  25. Tak, tylko, że w tym przypadku mamy problem behawioralny (z zachowaniem psa w określonych sytuacjach) a nie szkoleniowym (problem z posłuszeństwem psa). Opisany problem może być spowodowany: 1. Stan zdrowia psa - być może pies ma guz mózgu - uszkodzeniu nastąpił ośrodek hamowania agresji - w takim przypadku pies będzie reagował agresją na każdy bodziec, który może ją wywołać (chodzi o to, że pies nie jest w stanie zapanować nad swoimi reakcjami). Niestety jedynym rozwiązaniem jest uśpienie psa. 2. Pies ma wyraźną nerwicę - reaguje bardzo emocjonalnie na każdą sytuację konfliktogenną. W takim przypadku potrzebna jest długotrwała terapia. Przyczyną mogą być różnorakie i nie podejmuję się oceny sytuacji na odległość - ale w takim przypadku szkolenie (zwiększenie wymagań wobec psa a tym samym wprowadzenie nowych czynników stresujących psa) może pogorszyć jego stan. 3. W powiązaniu z poprzednim - pies ma agresję nawykową. Nauczył się w ten sposób rozwiązywać sytuacje stresowe i to robi. Podsumowując można stwierdzić, że o ile pies nie jest chory (a wykluczyć to mogą tylko specjalistyczne badania weterynaryjne), to pierwszym krokiem powinna być terapia psa. Należy unikać wszelkich zachowań, ktore prowokują psa do agresji. Równolegle należy zastosować taktykę "wyciszenie psa" - długi spokojene spacery w rejonach, gdzie nie będzie narażony na sytuacje stresowe. Nagradzanie (smakołyki) za zachowania oczekiwane przez przewodnika. I maksymalny spokój w domu, wyznaczyć psu miejsce, które będzie jego azylem. To tyle. Być może się mylę i dałem złą diagnozę, ale z opisu zachowań psa przede wszystkim podejrzewałbym powyższe.
×
×
  • Create New...