Jump to content
Dogomania

Marmasza

Members
  • Posts

    692
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Marmasza

  1. Marmasza

    Kliker

    Najprostszy sposób na zmianę bodźca (również dodanie nowego) jest następujacy: wydajesz komendę słowną równocześnie z sygnałem optycznym, z czasem zaczynasz wydawać ją odrobinę wcześniej. I oczywiście nagradzasz każde wykonanie. Gdybyś chciała wygasić sygnał optyczny, to po pewnym czasie przestajesz nagradzać za wykonanie na sygnał optyczny i nagradzasz tylko komendę słowną, jeśli chcesz zachować sygnał optyczny, to oczywiście nagradzasz za wykonanie. Możesz również nauczyć ją od początku reakcji na komendę słowną - najprościej naprowadzając na siad (czy waruj) i wydając tę komendę, gdy tylko sunia przyjmie pozycję i nagradzając za wykonanie. Po kilku ćwiczeniach powinna rozumieć komendę słowną i poprawnie wykonywać ćwiczenie. Chociaż w tym przypadku na pewien czas powinnaś zaprzestać stosowania sygnałów optycznych.
  2. Marmasza

    Kliker

    Chciałbym zwrócić uwagę na jeszcze jeden aspekt szkolenia z klikerem: ja nie noszę klikera stale, wyciągam go tylko na czas sesji szkoleniowej i dla mojej suki widok klikera (w mojej ręce) oznacza - teraz będzie okazja do zdobycia nagrody - jej zachowanie wyraźnie się zmienia. Koncentruje się na mnie, na moich sygnałach i na zadaniu. Ponadto suka wie, że w tym czasie (i tylko wtedy gdy mam kliker w ręce) może "robić to co chce". Oczywiście z pewnymi ograniczeniami wynikającymi tylko z zapewnienia bezpieczeństwa psu i otoczeniu - ale to mój problem aby takowego nie było. Podobne zachowania widziałem u psów podczas szkolenia PT gdy były na placu szkoleniowym. Ale ja mam "plac szkoleniowy" ze sobą - w tym małym plastykowym pudełeczku. Poza sesjami owszem ćwiczymy pewne zachowania, ale tylko na zasadzie utrwalania wyuczonych poleceń i nagradzania (ale nie zawsze nagradzam i na dokładkę częściej słowem niż smakołykiem). Zresztą podczas szkolenia częściej nagradzam zabawą niż smakołykiem (te używam głównie w początkowym okresie kształtowania zachowania). Poza tym ja klikam zdecydowanie szybciej niż "mówię" i na dokładkę czasem trudno zachować spokój obserwując zachowanie psa w początkowym okresie kształtowania jakiegoś zachowania (dopóki nie "zaskoczy" o co chodzi) - trudno sygnalizować "kliknięcie", gdy z trudem się hamuje wybuch śmiechu (albo co gorsza zniecierpliwienie). Natomiast u mnie sygnały dźwiękowe (cmoknięcie, gwizd, klaśnięcie) stanowią tzw. "pozytywny nacisk" - służą do zwrócenia uwagi na mnie (poza sesjami szkoleniowymi).
  3. Im wcześniej zaczniesz szkolenie tym lepiej. Szczeniak najwięcej się uczy (czy tego chcemy czy też nie) w okresie pomiędzy piątym a szesnastym tygodniem życia. Jeśli Ty nie będziesz go uczył, to "nauczy się sam" a raczej otoczenie "go nauczy". Oczywiście na początku lekcje powinny być krótkie i przeprowadzane w formie zabawy, ale można spokojnie go nauczyć przychodzenia na zawołanie, chodzenia na smyczy, siad, waruj, grzecznego stania podczas czesania czy szczotkowania, grzecznego witania gości, itp. Łatwiej jest szkolić szczeniaka niż później poprawiać jego złe nawyki.
  4. Marmasza

    Kliker

    To zależy od tego jak intensywnie jest używany - ale około roku powinien wytrzymać.
  5. Marmasza

    Kliker

    I jeszcze jedno: w szkoleniu "tradycyjnym" stosowane jest tylko "naprowadzanie" - pies jest nakłaniany do oczekiwanego zachowania i nagradzany za nie. Natomiast w kształtowaniu instrumentalnym (klikerze) stosowane są dodatkowo (i przede wszystkim): kształtowanie (stopniowe dopracowywanie zachowania) i wychwytywanie (wzmacnianie samoistnych zachowań psa). Te techniki są niezwykle efektywne ale trudne w zastosowaniu bez klikera.
  6. Marmasza

    Kliker

    Jest takie powiedzenie: "Nagroda za pozycję, klik za zachowanie". W tym jest istota wzmacniania pozytywnego przy użyciu klikera. Większość "komend" do PT można psa nauczyć bez użycia klikera, wystarczy bezpośrednie nagradzanie - są to siad, waruj, stój, aport czy chodzenie przy nodze - wszystkie one należą do "pozycji", na którą łatwo można naprowadzić psa i nagrodzić. Ale są zachowania, które pies wykonuje "dynamicznie" - nie możemy nagrodzić go "w trakcie" a zależy nam na pewnym istotnym elemencie np. strefa w agility. Kliker umożliwia właśnie takie zasygnalizowanie "nagrody" i późniejsze nagrodzenie. Poza tym kliker opiera się na tzw. kształtowaniu instrumentalnym (sprawczym) - naturalnej metodzie uczenia się zwierząt popularnie zwanej "metoda prób i błędów". To powoduje, że pies uczy się inicjatywy, współpracy a samo szkolenie jest dla niego zabawą w zdobywanie nagród. Ponadto zachowania ukształtowane tą metodą są zapamiętywane na długo. I nie chodzi tu o sam przyrząd, który łatwo zastąpić innym, ale właśnie metodę szkolenia, która istotnie różni się od innych metod pozytywnych.
  7. Magdo, masz rację tematu psa asystującego nie było. I rację masz pisząc, że dla osoby niepełnosprawnej nadają się te same psy co dla wszystkich. Pisząc o Waszej (Alteri) pomocy miałem na myśli poradę odnośnie wyboru szczeniaka lub ewentualne porady dotyczące wychowania czy szkolenia. I nic więcej. Jeśli chodzi o fobie - jeśli mama Rockiego boi się dobków, to rzeczywiście ta rasa odpada. Z całej tej dyskusji wynika, że jednak Rocky musi sam zdecydować i wziąć całą odpowiedzialność za swoją decyzję (i ewentualnie los psa) na siebie. Opinie o poszczególnych rasach, które tu się pojawiły są bardzo różne i świadczą o zróżnicowaniu poziomu hodowli w kraju. Niestety o dobrego psa jak się okazuje jest jednak trudno.
  8. Rocky, wyluzuj, na tym forum możesz spotkać całą gamę porad. Większości nie polecam stosować i musisz nabrać dystansu do tego co ludzie piszą. Wróć do kontaktów z Alterii - jak się domyślam jesteś z Warszawy - może podadzą Ci kogoś, kto Ci pomoże w Wawie.
  9. Na koniec - czy Rocky spełnia podane wymagania - odpowiedź i decyzja według mnie jest po stronie hodowcy - odpowiedzialny hodowca nie "wyda" psa jeśli nie będzie o tym przekonany Odpowiedzialność za psa i za szkolenie spada na Rockiego - to oczywiste. Na tym kończę, EOT.
  10. Buldog, rzeczywiście dyskusja zaczyna tracić sens. Oczywiście można gdybać co by było gdyby - ale to dotyczy wszystkich psów o wadze powyżej 20 kg - golden może skoczyć na właściciela i obalić go razem z wózkiem (a są to psy, które potrafią w ten sposób okazać swoją "miłość" do właściciela). Magda pisała o "wizerunku" i odbiorze psa asystującego przez ludzi na ulicy czy w sklepie - instruktorzy w Alterii mają m.in. dobermana i bullika, które zostały nauczone pomagania niepełnosprawnym, a więc jest to możliwym. Natomiast obraz niektórych ras, który wyłania się z wypowiedzi Berka jest przerażający - naprawdę w Polsce nie ma dobrych hodowli ? W dyskusji "przewinęło" się kilkanaście ras - większość Rocky odrzuca ze względu na sierść (ma być krótka), inne bo są "za delikatne". Chce koniecznie takiego a nie innego psa. Jeżeli znajdzie odpowiednią hodowlę i właściwego (spokojnego, zrównoważonego, chętnie współpracującego i aportującego) psiaka, to nie czeka go rozczarowanie. W przeciwnym przypadku... no cóż - kolejny niewłaściwy pies w niewłaściwych rękach.
  11. Buldog - a czy tylko silne dominujące psy są w tych rasach? Z tego co piszesz, co tylko Superman czy James Bond powinni posiadać psy tej rasy. Jakoś tak się składa, że spokojne i zrównoważone molosy jakie znam są "w rękach" kobiet. Panie panują nad psem "siłą spokoju" i jakoś nie mają problemu z dominacją "samców". Natomiast psy, których przewodnikami są mężczyźni często stwarzają problemy - być może pies uczy się agresywnego zachowania od przewodnika. Niedawno na innym forum miałem dyskusję na temat CTRów - jakie to sa z nich groźne psy stróżujące - dla mnie szok - jak hodowca może twierdzić, że CTR to pies stróżujący i jak można temu psu pozwolić na "samodzielne" pilnowanie terenu. Taką hodowlę należy omijać dużym łukiem. Od początku piszę o starannym doborze hodowli i szczeniaka. O tym, że musi to być pies nastawiony na współpracę z człowiekiem z chęcią do aportowania - tylko w takim przypadku Rockiego nie czeka rozczarowanie. Trudno coś doradzać nie znając człowieka - ale nie możesz zakładać od razu najgorszego i że sobie nie poradzi. Przy takim założeniu odpowiedź dla Rockiego może być tylko jedna - zapomnij o psie! Dziwi mnie stosunek niektórych osób na tym forum do innych - jak ktoś chce psa rodzinnego do domu z małymi dziećmi proponują mu AST czy staffika i nikt nie zastanawia się czy ta osoba sobie poradzi. Natomiast jak dorosły acz niepełnosprawny mężczyzna chce mieć filę to słyszy - nie utrzymasz go! Znam kobietę, która jest właścicielką 70 kg kaukaza - ona sama ma około 150 cm wzrostu i nie wygląda aby ważyła więcej niż 40 kg. Ta pani ma pełną władzę nad psem i nikt nie ma co do tego najmniejszych wątpliwości. Prawdziwa kontrola nad psem opiera się na więzi psychicznej i panowaniu nad jego umysłem a nie mięśniami czy zębami. Jeśli ktoś nie potrafi tego zrozumieć, to nie tylko nie powinien udzielać jakichkolwiek rad ale przede wszystkim nie powinien mieć żadnego psa.
  12. No cóż, może lepiej znacie te psy. Ale z podobnymi opiniami spotkałem się jeśli chodzi o CTRy. Być może problem jest po stronie naszych hodowli a nie rasy jako takiej. Natomiast jeszcze raz powtórzę - decyduje charakter właściciela a nie jego siła czy sprawność fizyczna. Z drugiej strony są psy, które wymagają stałego bliskiego kontaktu z właścicielem - tylko w takim przypadku wytwarza się silna więź i psychika psa rozwija się prawidłowo. Na pewno do takich ras należą CTRy, owczarki niemieckie, boksery. Podejrzewam, że takie są również mastiffy i być może fila. Zaznaczam, że większość psów z ras obronnych staje się agresywna gdy pozostawiona jest sama sobie - np. bokser "zmuszony" do stróżowania (a więc podejmowania decyzji) będzie bardziej nieufny niż taki, który jest tylko "członkiem rodziny". Większość hodowców bokserów wręcz twierdzi, że psy te nie nadają się do stróżowania. To samo dotyczy CTRów - te psy zostały wychodowane do służby patrolowej - armia radziecka używała ich jako towarzyszy i obrońców wartowników, a nie do pilnowania terenu. Natomiast jeśli chodzi o psa asystującego - odnoszę wrażenie, że źle zrozumieliśmy pytanie (problem) Rockiego "jestem osobą niepełnosprawną, chcę sam wyszkolić psa aby mi pomagał". Odnieśliśmy to do psa asystującego, a nie do towarzysza, który będzie nauczony podania wskazanego przedmiotu czy zapalenia światła. Ten pies nie będzie towarzyszył Rockiemu na ulicy czy w sklepie.
  13. Kwestia sprawności fizycznej Rockiego jest w tym przypadku mniej istotna (aczkolwiek raczej wyklucza wszelkie psy myśliwskie, które są szczęśliwe gdy mogą węszyć ślady, buszować w krzakach itd). Ważniejszy jest charakter i Rocky być może jest typem zdecydowany, stanowczym a tylko nieszczęśliwy wypadek pozbawił go możliwości sprawnego poruszania się. Taka osoba może naprawdę być rozczarowana delikatnym charakterem goldena i unieszczęśliwić labradora. Rocky nie potrzebuje psa, który będzie mu towarzyszył w sklepie, urzędzie itd. Natomiast jeśli chodzi o molosy czy bojowce - nie sprawność fizyczna przewodnika jest najważniejsza ale charakter. Przy czym istną radę jaką mogę dać, to aby Rocky poszukał dla siebie psa, który jest nastawiony na człowieka - rasę, której przedstawiciele z natury pracują z człowiekiem. Takimi psami są niewątpliwie CTRy czy owczarki niemieckie. Ale z tego co wiem, również wśród molosów są takie rasy (np. taki jest fila brasileiro - polecam artykuł Jolanty Tarułki z Mój Pies nr 8/2003). Pies, który będzie szczęśliwy towarzysząc swojemu panu. Rocky jest w stanie poświęcić psu mnóstwo czasu ( o wiele więcej niż wielu z nas). Jedyna trudność jaka go czeka, to znalezienie dobrej hodowli i wybranie odpowiedniego osobnika o dobrej psychice. I nie ma tutaj mowy o żadnych kompleksach czy dowartościowaniu. Psa należy dobierać do swoich potrzeb i oczekiwań i przede wszystkim cech charakteru. Niewiele osób jest w stanie fizycznie sprostać rottkowi, CTRowi czy mastiffowi a jednak ludzie hodują te psy i żyją z nimi. Znam panią, która przy swoim kaukazie wygląda jak mała dziewczynka. A mimo tego żyje z nim w pełnej zgodzie i jest to jeden z najspokojniejszych i najposłuszniejszych kaukazów jakie widziałem. Nikt nie ma wątpliwości, że gdyby chciał, to pani powiewała by "w charakterze chorągiewki" za nim, ale pies słucha pani, która waży dwa razy mniej niż on. Jeszcze raz powtarzam - decyduje charakter przewodnika a nie jego sprawność fizyczna. Życzę Rockiem wytrwałości w poszukiwaniu tego "jedynego" psa i być może będzie to fila. PS.: artykuł, o którym piszę jest na stronie: http://www.molosy.pl/klubmolosa/modules.php?name=News&file=article&sid=95
  14. Ale pielęgnować trzeba każdego psa! Szczotkowania nie unikniesz. A jeśli chodzi o wycieranie pyska po jedzeniu i piciu - no cóż, ja wolę wytrzeć mojej bokserce niż pozwolić aby ona wytarła np. w moje spodnie czy kanapę. Natomiast jeszcze raz podkreślam abyś zwrócił uwagę na chęć do aportowania i miękki pysk psa, którego wybierzesz. Chyba nie chcesz aby Twój pies miażdżył przedmiot, który Ci podaje.
  15. Rocky, nie bardzo rozumiem Twoje uwagi na temat długiej sierści CTR. Te psy nie linieją (podobnie jak pudle czy sznaucery). Owszem trzeba je czasami ostrzyc i przynajmniej raz w tygodniu porządnie wyszczotkować ale lepsze to niż sierść na dywanach czy ubraniu. Moja bokserka gubi włosy przez cały rok - nie są to porażajace ilości ale jednak jej krótkie twarde włoski czepiają się wszystkiego i wcale nie jest łatwo odkurzyć dywan, na którym leżała. Rozumiem, że nie potrzebujesz typowego psa-asystującego, tylko przyjaciela, którego nauczysz kilku przydatnych dla Ciebie "sztuczek". Weź więc pod uwagę "skłonność do aportowania", gdyż ta cecha może mieć dla Ciebie duże znaczenie. Z doświadczenia wiem, że bojowce nie należą do psów chętnie aportujących. Wielu moich znajomych ma problemy z aportowaniem przez AST czy bullteriera - zwłaszcza chodzi o podgryzanie i niszczenie aportu.
  16. A może by tak mało u nas znane a doskonałe do tej roli CTR (czarny terrier rosyjski) lub Bouvier des Flandres - odstraszają samym wyglądem a mają spokojny zrównoważony charakter. I co najważniejsze nie budzą lęku i są odporne na warunki atmosferyczne. Idealne dla takiego gospodarstwa.
  17. Już prawie sam sobie odpowiedziałeś - skontaktuje się z Alterii.
  18. Przepraszam, że się wtrącam - moja sunia nie ugryzie w takiej sytuacji dziecka! To jest kwestia charakteru psa oraz wychowania. Można psa nauczyć (wpajanie i przyzwyczajanie), że dziecko jest absolutnie nietykalne.
  19. Moja Masza ma kilka nietypowych upodobań: 1. Z zainteresowaniem obserwuje (przez okno) sylwestrowy szał fajewerków; 2. W okresie zimowym "grzeje" sie z pychem na grzejniku. Potrafi zasnać na stojąco w takiej pozycji; 3. Gdy słyszy dzwonek domofonu, to błyskawicznie ląduje na swoim posłaniu w pozycji "siad". Ale równie błyskawicznie potrafi znaleźć się przy drzwiach, gdy gościem okazuje się ktoś z jej ulubieńców. Oczywiscie po takich skokach posłanie krąży po całym przedpokoju; 4. Czasem w nocy potrafi przesunąć się z posłaniem na drugi koniec przedpokoju.
  20. Dodam, że instruktor uczy ludzi a nie psy. Talent pomoże do szkolenia własnego psa! Tu nie chodzi o szkolenie czyjegoś psa, ale o nauczenie właścieciela jak szkolić psa... Dlatego wiedza, wiedza i jeszcze raz wiedza oraz doświadczenie. Szkoleniowiec nie tylko musi posiadać wiedzę na temat psów, znać metody szkolenia ale również musi posiadać umiejętność przekazania tej wiedzy. Dla mnie największym wyznacznikiem "wartości" ośrodka jest widok pracy instruktora z grupą. Jeśli ludzie stoją i patrzą jak instruktor pracuje z czyimś psem świadczy o słabości ośrodka. Natomiast jeśli ludzie pracują z psami a instruktor stoi z boku i tylko od czasu do czasu udziela jakichś wskazówek to "jest właśnie to". Taki ośrodek warto polecić!
  21. Wychowanie jedną stroną, ale niestety zachowania suk swoją. Spora część suk w okresie "okołocieczkowym" źle toleruje inne suki. Poza tym zdarza się, że ludzie dmuchają na zimne - lepiej powstrzymać się z podejściem do innego psa, niż później je rozdzielać. Moja bokserka na przykład nie lubi ONów i już... Jak była mała to się chętnie bawiła z kilkoma ONami, ale później zdarzyło się kilka przypadków, gdy ON ją oszczekał (a nawet zaatakował) i przestała je lubić. Nie próbuje zabawy, zaledwie toleruje ich obecność... Poza tym jeszcze w przypadku suk ważne jest zachowanie psa - psy natrętne i zainteresowane tylko ich "podogoniem" są często atakowane. Tak ma Masza i tak miały moje poprzednie suki. Właściciele psów często tego nie rozumieją. I muszę się tłumaczyć, że agresywne zachowanie mojej suki zostało sprowokowane nachalnym zachowaniem psa, który "tylko chce się przywitać". Dziękuję za takie powitanie. Gdy z psem jest kobieta, to najczęściej odpowiadam "gdybym panią próbował pocałować albo wsadził rękę pod spódnicę, to też uzna Pani, że chcę się przywitać?".
  22. W Szczecinie szkolenie PT najlepiej robić w ośrodkach K3 lub Grom. Mają one umowę ze ZKwP i przygotowują psy do egzaminu związkowego. Jeśli chodzi o Oxer (Diana), to zajmują się tylko agility. Adresy i telefony do K3 i Grom można otrzymać w siedzibie oddziału ZKwP.
  23. Po pierwsze nie używam kolczatki czy łańcuszka i nie widzę powodów aby to robić. Na spacerach stosuję dwa rodzaje obroży: zwykła, taśmowa oraz czasem haltera (uzdowa). Natomiast zwolennikom kolczatek polecam lekturę "instrukcji użytkowania": http://www.leerburg.com/fit-prong.htm Z tejże instrukcji jasno wynika, że kolczatka jest specyficznym sprzętem szkoleniowym i jako taki wyłącznie powinna być używana.
  24. Rotti, w pierwszym przypadku wytłumaczeniem może być stara prawda, że zakazany owoc smakuje najbardziej. Z całym szacunkiem dla Ciebie, ale to w oczach psa musisz być atrakcyjniejsza od psów (a nie we własnym wyobrażeniu) - pies poznaje swoich pobratyńców w okresie 2-4 tygodnia życia (wtedy "uczy się" że jest psem). Zakazując mu wspólnych zabaw z innymi psami tylko utwierdzasz go, że to jest bardzo atrakcyjne (podobnie jak małe dzieci dążą do rzeczy zakazanych). Dla 6-7 tyg. szczeniaka inne psy nie są zbyt atrakcyjne, ludziom łatwiej je "przlicytować". Natomiast rozbrykany 10-12 tyg. psiak może przedkładać gonitwę z psami nad zabawę z człowiekiem. NIe bez znaczenia jest również socjalizacja z ludźmi.
  25. Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku! Rotti, jeśli chodzi o Twoje przykłady, to brakuje jednego elementu - jaki Ty byłeś dla Twoich psów - czy wystarczająco atrakcyjny. Może ten pierwszy szybko się nauczył, że zabawa z psami jest dużo fajniejsza od zajęć z Panem... Poza tym to nie moja teoria ale ogólna prawidłowość! Jednym z dowodów na jej prawdziwość jest postępowanie pasterzy (np. w Pirenejach czy Apeninach) - szczeniaki są trzymane od szóstego tygodnia życia wśród owiec i innych psów, podobnie postępują górale kaukascy. Psy tak wychowane są doskonałymi stróżami stad, natomiast dla pasterzy pies, który przez pierwsze cztery miesiące nie miał do czynienia z owcami jest całkowicie nieprzydatny! Podobnie postępują mysliwi w Angli, oddając łode 6-7 tygodniowe szczeniaki na farmy, gdzie poznają zwierzęta domowe (przede wszystkim ptacwo) - tylko takie psy nie mają zapędów łowieckich w stosunku do zwierząt domowych. Samo wczesne odebranie szczeniaka od suki nie wystarczy. Potrzebny jest jeszcze odpowiedni kontakt z człowiekiem! Do tego dochodzi jeszcze wrodzona chęć współpracy z człowiekiem. Są psy, które z trudem takowy kontakt nawiązują. Dodam, że każdy pies ma predyspozycje do takowej wspólpracy, te predyspozycje są wrodzone i u szczeniaka występują na jakimś poziomie. Poprzez odpowiednie wychowanie możemy je zwiększyć (ale też tylko do pewnej granicy) albo zniwelować. Im wcześniej szczeniak będzie miał bliski i ścisły kontakt z człowiekiem tym proces zwiększania chęci współpracy jest szybszy i łatwiejszy. I tak należy traktować tę teorię.
×
×
  • Create New...