Jump to content
Dogomania

Marmasza

Members
  • Posts

    692
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Marmasza

  1. [quote name='twa1001'][LEFT]Jeżeli zdecydujesz się na szkolenie we własnym zakresie - to proponuje ogranicz się do metod pozytywnych ,- łatwiej naprawić błędy . Co ważniejsze narowy wytworzone w ten sposób są odwracalne czyli można eksperymentować. Oczywiście życzę sukcesów [/LEFT] [/quote] W pełni popieram zalecenia Pani Zofii i Twa1001 - nagradzaj te zachowania, które Ci odpowiadają - a pies będzie je powtarzał. A jeśli chodzi o klikera - jest to takie małe urządzenie, którego dźwięk jest sygnałem dla psa, że za to co właśnie zrobił zostanie nagrodzony. Chodzi o to, że pies kojarzy nagrodę z tym co zrobił w momencie otrzymania nagrody. Np. wołamy psa do siebie, on podchodzi i siada przed nami - otrzymuje nagrodę ale nie kojarzy z przyjściem do nas ale z siadem (tę czynność wykonał jako ostatnią). A dlaczego kliker a nie słowo "dobrze" - kliker jest szybszy - aby coś powidzieć musisz zaczerpnąć tchu, ponadto dźwięk klikera jest zawsze taki sam i różny od wszystkiego innego co pies słyszy. Jeśli zaś chodzi o lekturę to polecam książeczkę Karen Pryor "Najpierw wytresuj kurczaka", w której w dostępnej formie wyjaśnione są zasady szkolenia zwierząt (a do ludzi można je stosować).
  2. [quote name='twa1001'][LEFT]i znowu normalnie się nie zgadzam :D. Z opowiadań wiem że zanim średnio inteligentny gamoń połapie się że jest gamoniem mija 5-6 godzin, zanim przeczyta instrukcję obsługi psa mija następnych kilka godzin. Zanim nauczy się ją stosować mija bardzo wiele czasu. Ponadto nie zgadam się z opinią że z psem trzeba ćwiczyć! Ćwiczyć musi właściciel a od psa należy po prostu wymagać. [/LEFT] [/quote] Pozwolę sobie na kilka "oczywistych prawd": Instruktor pracuje z ludźmi (przewodnikami/właścicielami psa) a nie z ich psami. Średnio inteligentnej osobie podstawowe zasady szkolenia psa (związek pomiędzy zachowaniem a wzmocnieniem) można wytłumaczyć w dwadzieścia minut. Przez następne kilka godzin można poopowiadać o metodach nauczania podstawowych "zachowań" i je zademonstrować! I ostatnia prawda - pies cały czas się uczy! Uczy się jakie konsekwencje mają jego zachowania i w ich następstwie (konsekwencji) modyfikuje te zachowania. I na tym polega proces uczenia się. Moim zdaniem husky uczy się tak samo jak każdy pies: nagrodzone zachowanie będzie powtarzane. Jeśli pies nie powtarza zachowania, to znaczy, że nie został nagrodzony!
  3. Marmasza

    Kliker

    [quote name='jaszczurka']W ogole na poczatku byla zabawna sytuacja, Czari polozyl sie od razu jak zobaczyl, ze wzielam kliker i dropsy i usiadlam. Kliknelam go, a potem chcialam zeby usiadl wiec czekam. A on patrzy na mnie i poprawia sie wciaz w tym warowaniu wpatrujac sie we mnie jakby chcial powiedziec 'no popatrz glupia przeciez leze' :D [/quote] Popełniasz błąd - zmuś psa aby po kliku wstał! Możesz tak mu podać smakołyk, że musi wstać aby go wziąć. Na przykład klikasz i rzucasz smakołyk na podłogę przed psa, ale w takiej odległości aby musiał wstać. Wtedy możesz kliknąć jak się znowu położy. Nic do niego nie mów, nie dotykaj go (nawet nie podawaj smakołyków z ręki). Ty masz tylko kliker i smakołyki do dyspozycji - nic więcej. Możesz np. postawić miskę psa obok siebie i rzucasz smakołyki do miski, ale klikasz tylko warowanie w pewnej odległości od miski. Pamiętaj, że aby się pies nauczył, to musi przynajmniej kilka razy powtórzyć dane zachowanie...
  4. Marmasza

    Kliker

    [quote name='madalenka']Jakbym mogla, to bym tam zajrzala! Ale tamte topiki nie odpowiadaja na moje pytanie. Ja chce sie dowiedziec, czym to sie rozni od normalnego szkolenia? I czemu jest od niego lepsze?[/quote] "Normalne" szkolenie polega najczęściej na kojarzeniu przez psa polecenia (komendy słownej) z jakimś zachowaniem. Ogólnie mówiąc wydajemy psu jakąś komendę (np. siad) i nakłaniamy psa aby wykonał ją (czyli usiadł) i nagradzamy go. To nakłonienie nazywa się naprowadzeniem. Pies wcześniej lub później nauczy się, że po komendzie ma zrobić to czego oczekujemy. Robi to gdyż nauczył się, że w ten sposób otrzyma nagrodę lub uniknie kary. Szkolenie klikerowe opiera się na innych zasadach: 1. Wprowadzamy sygnal klikera jako warunkowy bodziec nagradzający (inaczej mówiąc kojarzymy dźwięk klikera z nagrodą). W ten sposób pies słysząc ten dźwięk reaguje tak jakby był nagrodzony, ale nagrodę otrzymuje nieco później. W ten sposób spełniamy podstawowy warunek szkolenia - nagroda jest podana natychmiast po zachowaniu. 2. Obserwując zachowania psa "zaznaczamy" dźwiękiem (klikając) te, które prowadzą do celu (czyli tego co chcemy psa nauczyć). Czyli inaczej mówiąc: jeśli chcemy nauczyć psa "pójścia na miejsce", to klikamy (zwrócenie się w stronę posłania, zrobienie kroku w tym kierunku itd.). W przypadku prostych zachowań (siad, waruj) klikamy od razu końcowe zachowanie. Ważnym jest, że nie mówimy nic do psa, nie dotykamy go, nie wpływamy na jego zachowanie. Jedynie obserwujemy - klikamy - nagradzamy. Pies ma się skupić na zadaniu i niczym więcej. Dopiero jak pies często powtarza to zachowanie, którego chcemy go nauczyć - np. siada, my klikamy i rzucamy mu smakołyk i pies wstaje aby zjeść a później od razu siada - to wprowadzamy komendę. Wtedy nagradzamy zachowanie na komendę i ignorujemy to bez komendy. Czy szkolenie klikerowe jest lepsze od "normalnego"? To zależy. Natomiast jest trudniejsze. Więcej wymaga od przewodnika i to nie tylko wiedzy ale również przygotowania się do ćwiczeń. W tej metodzie należy zaplanować ćwiczenia, przemyśleć je (podzielić zachowanie na małe "kroczki") tak aby zachowanie psa nas nie zaskoczyło. Ale jak dojdzie się do pewnej wprawy, to szkolenie staje się automatyczne. Psy w ten sposób uczą się bardzo szybko pod warunkiem wszak, ze są dobrze "prowadzone" klikaniem i nagradzaniem.
  5. Marmasza

    Kliker

    Jaszczurka, zapoznaj się z tekstem Skinnera [url]http://www.ptpb.pl/publikacje_05.htm[/url] Uważnie przeczytaj i wszystko Ci się wyjaśni.
  6. [quote name='Mrzewinska']Och, przybedzie specjalistow kasujacych za wizyty i uzywajacych obcych slow. A i tak nic na swiecie nie zmieni faktu, ze psu do rownowagi psychicznej potrzebna jest praca, i bez pracy nie da sie nic zmienic. Ale pracowac to takie nudne i meczace, lepiej uwierzyc ze starczy wychodzic pierwszemu przez drzwi i ignorowac niepozadane zachowania. Kazdego korespondencyjnego behawioryste zapytalabym radosnie, ile psow w jakim zakresie wyszkolil i jakimi metodami. Tak na dzien dobry, a potem moge rozmawiac dalej. Zofia[/quote] Zgadzam się z Panią Zofią, że przybędzie nam pseudospecjalistów w tym zakresie tak samo jak przybyło pseudoszkoleniowców. W końcu nic prostszego jak zostać behawiorystą czy szkoleniowcem zwierząt - wystarczy zwykła działalność gospodarcza. Ale kurs korespondencyjny może być doskonałym uzupełnieniem i usystematyzowaniem wiedzy i w przypadku osób o dużym doświadczeniu nie będzie miało znaczenia "źródło" wiedzy teoretycznej. Bo właśnie w tym przypadku decydują i wiedza i doświadczenie. Ponadto mam uwagę odnośnie "pracy" psa - ja to rozumiem bardziej jako współpraca z właścicielem. Bo nie ma znaczenia co pies robi - nawet zwykłe łapanie i aportowanie piłeczki jest doskonałym zajęciem.
  7. [quote name='cuciola']tez kupilam kliker dzisiaj..jakie cwiczenie uczy sie na poczatek i jak pokazac psu ze kliker to cos fajnego? na co przydaje sie targetowanie?[/quote] Zanim zaczniesz klikać zapoznaj się z tekstem na stronie [url]http://www.ptpb.pl/publikacje_05.htm[/url] Natomiast jeśli chodzi o Twoje pytania: 1. Targetowanie jest przydatne do uczenia metodą naprowadzania (czyli pokazujemy psu target i on podążając za nim - chcąc go dotknąć - wykonuje pożądane przez nas zachowanie). Tak możemy np. nauczyć psa obchodzenia nas przy komendzie "do mnie". 2. Nie ma zasady "od czego zacząć". Niektórzy zaczynają od targetowania. Ogólnie można powiedzieć: zacznij od czegoś nowego, czegoś czego psa nie uczyłaś do tej pory. Tak abyś nie mogła używać komendy czy sygnału. Proponowany tekst pomoże Ci zrozumieć o co w tej zabawie chodzi...
  8. [quote name='leniuch'] Przeczytałamm uwaznie co robi szcecin- powołujecie sie czesto na ustawe nadrzedna- jaka? podajcie do niej link, prosze![/quote] Chodzi o ustawę o utrzymaniu czystości i porządku w gminach z 20 listopada 1996 roku, a dokładniej o art. 4 pkt 6 tej ustawy: "Rada gminy, po zasięgnięciu opinii państwowego powiatowego inspektora sanitarnego, uchwala regulamin utrzymania czystości i porządku na terenie gminy, zwany dalej "regulaminem"; regulamin jest aktem prawa miejscowego. Regulamin określa szczegółowe zasady utrzymania czystości i porządku na terenie gminy dotyczące: obowiązków osób utrzymujących zwierzęta domowe, mających na celu ochronę przed zagrożeniem lub uciążliwością dla ludzi oraz przed zanieczyszczeniem terenów przeznaczonych do wspólnego użytku." I wykładnia dotycząca tego zapisu w odniesieniu do artykułu 77 kodeksu wykroczeń: "Art. 77. Kto nie zachowuje zwykłych lub nakazanych środków ostrożności przy trzymaniu zwierzęcia, podlega karze grzywny do 250 złotych albo karze nagany." Przepis ten ma charakter uniwersalny, dotyczy nie tylko zwierząt domowych, ale także, a może i przede wszystkim, gospodarskich (zwykłym środkiem ostrożności jest np. trzymanie byka pasącego się na łące na odpowiedniej uwięzi), aczkolwiek dotyczy na pewno psów, i to obojętne, czy są to psy ras zaliczanych do agresywnych, czy innych. W art. 77 k.w. znajdujemy rozróżnienie między środkami ostrożności "zwykłymi" a "nakazanymi". [b]Te nakazane to właśnie środki wskazane w uchwale rady gminy podjętej na podstawie art. 4 ustawy o czystości i porządku. Mogą one dotyczyć stosowania kagańców, prowadzenia psów na smyczy, umieszczania ostrzeżeń itp. Jeżeli stosowanie tego rodzaju środków zostanie ujęte w uchwale rady gminy jako obowiązek, to jego niewykonywanie będzie wykroczeniem z art. 77 k.w., pozostającym w jednoczynowym zbiegu eliminacyjnym ze znacznie poważniejszym, bo zagrożonym karą grzywny do 5000 zł (a nie do 250 zł) wykroczeniem z art. 10 ust. 2a ustawy o czystości i porządku. Karę wymierzać się będzie na podstawie tego ostatniego jako surowszego. [/b]Jeżeli rada gminy nie nakaże stosowania wskazanych przez siebie środków ostrożności, to niezachowanie "zwykłych" (tj. wymaganych ze względu na zdrowy rozsądek i doświadczenie życiowe) środków ostrożności wyczerpuje znamiona wykroczenia z art. 77 k.w. Regulacja zamieszczona w art. 4 pkt 4 ustawy o czystości i porządku nie ogranicza się do kwestii bezpieczeństwa, lecz obejmuje także ochronę przed zanieczyszczeniem terenów przeznaczonych do wspólnego użytku (dróg, placów zabaw, parków, innych terenów zielonych itp.). Najważniejszym obowiązkiem, jaki może być nałożony, jest zbieranie psich czy kocich odchodów. Niewykonanie takiego obowiązku również jest wykroczeniem z art. 10 ust. 2a ustawy o czystości i porządku. Niestety takie jest prawo i my właściciele psów stoimy na przegranej pozycji o ile Rada Miasta wpisze obowiązek prowadzania psów w kagańcach do "Uchwały o bezpieczeństwie i porzadku" a tak jest w Szczecinie.[/b]
  9. [quote name='cuciola'] czyli w przeciagu powiedzmy tygodnia klikamy tylko na jakies jedno okreslone zachowanie psa[/quote] Niby tak, ale: 1. Pies i tak "uczy się" cały czas. Każde jego zachowanie ma pewne konsekwencje. I te konsekwencje decydują o tym, czy to zachowanie będzie powtarzane czy też nie. Czy tego chcemy czy też nie pies się uczy i warto wykorzystywać (sterując konsekwencjami) tę "samonaukę" na naszą korzyść. 2. Pies chętnie się uczy jeśli szkolenie jest ciekawe i atrakcyjne (nie tylko poprzez nagrody). I czy nie uważasz, że ćwiczenie tylko jednej rzeczy stanie się dla psa nudne i mało atrakcyjne? Pies może stracić zainteresowanie nauką i przez to szkolenie stanie się mało efektywne. Z podanych powodów uważam, że szkolenie aby było efektywne musi być urozmaicone i ciekawe dla psa. W przeciwnym przypadku musimy wspierać się "siłą" wzmocnienia (coraz atrakcyjniejsze nagrody albo mocniejszy przymus). A przecież samo ćwiczenie może dla psa być na tyle atrakcyjne, że samo w sobie staje się nagrodą. Tzn. następne ćwiczenie staje się nagrodą za poprawne wykonanie poprzedniego. Przemyśl to na spokojnie. Zauważ, że to samo "prawo" obowiązuje w uczeniu się dzieci - częste zmiany ćwiczeń pobudzają je do większej aktywności, natomiast powtarzanie przez dłuższy czas tego samego ćwiczenia nuży je i zniechęca do nauki.
  10. Moim zdaniem pojedyńcze nagrodzenie jakiegoś zachowania niczego psa nie nauczy. Może da mu "do myślenia" ale nie nauczy. Dlatego warto wykorzystywać systuacje do wychwycenia zachowania, ale jednocześnie trzeba nakłonić go do powtórzenia zachowania. [quote name='cuciola']mam pytanie odnosnie klikera i wylapywania: sytuacja jest taka: jestesmy przy stole...pies okraza stol i kladzie sie na dywanik-super nam sie to podoba..wiec klik nagroda [/quote] Owszem, ale nagrodę podajemy tak aby pies zszedł z dywanika. I zaraz potem klikamy i nagradzamy każdą próbę prowadzącą do powtórzenia zachowania (skierowanie się w stronę dywanika, podejście do niego, wejście i wreszcie położenie się na dywaniku). Czyli nie wystarczy raz kliknąć i nagrodzić - trzeba trochę jeszcze poćwiczyć... [quote name='cuciola'] potem dajemy mu jedzenie jak mysmy skonczyli...pies siada przed miska samowolnie..podoba nam sie...klik nagroda tak? czy moza klikac na kazde zachowanie dobre psa i je nagradzac... czy po prostu w ciagu jednego dnia nagradzamy tylko jak pies jest na dywaniku a kiedy indziej jak siedzi przy misce? _________________[/quote] Nie ma potrzeby ćwiczenia w ciągu jednego dnia tylko jednego zachowania. Ale nie należy przeplatać podobnych zachowań w trakcie szkolenia. Czyli nie będziemy uczyć np. leżenia na dywaniku i leżenia na posłaniu jednocześnie jeśli chcemy mieć różne komendy na te zachowania. Ale już leżenie na dywaniku i siedzienie przed miską są na tyle różnymi zachowaniami, że możemy ich uczyć równocześnie - psu się to nie pomyli!. Ponadto możemy się bawić z psem w "zgadywanie za co teraz będzie nagroda" - siad przed miską czy leżenie na dywaniku - oczywiście pies [b]zawsze zgaduje[/b] na początku. Później pokazujemy ręką i nagradzamy tylko poprawne "wybory". A na koniec wprowadzamy komendę.
  11. [quote name='Berek'] Ale... moze chcesz coś też niezłego - dla "humanitarystów" - ano, Citronellę? Taką co to strzyka soczkiem cytrynowym (psy nie lubią cytrusów).[/quote] Ciepło, Berek, ciepło :) O ile się nie mylę, to właśnie ta obroża (na sprężone powietrze) psika w psa "sprężonym" zapachem Citronelli.
  12. [quote name='somak'] Ja mam za cel, aby mój pies był na mnie skoncentrowany i nie lekceważył poleceń, które wydaje. Jeżeli powiem siad to ma siedzieć a nie teleportować się metr dalej, do przemieszczania są inne komendy. Co do głosu pies pozna go, ma lepszy słuch niż my. Brzmienie i nastrój jest ważny tak jak mowa ciała. Spojrzeniem, jednym gestem czy mimiką twarzy można wiele zdziałać, tylko jeden warunek pies nie ma latać jak f-16, że ma być skacentrowany na właścicielu. Druga sprawa, jeżeli ja mu mówię waruj to ma to wykonać a jeżeli mówi mu to ktoś inny to nie koniecznie mi by się to podobało. A klikier to jak go ma inny to jest właścicielem psa ( oczywiście w przenośni) Tak po krótce o jednym. [/quote] Somak, jeszcze gwoli wyjaśnienia: 1. Dlaczego kliker a nie głos? Otóż znaczenie ma nie tylko związek zachowania psa z sygnałem (a żeby coś powiedzieć musimy zaczerpnąć oddech - sygnał klikerem jest szybszy) ale również unikalność sygnału. Pies nie ma szans usłyszenia klikera w innej sytuacji niż szkoleniowa. Każdy kliker wydaje inny dźwięk (pies je odróżnia). Natomiast używając sygnału słownego musisz wystrzegać się tego słowa w innych sytuacjach. Na przykład używasz słowa "dobrze" - co się stanie, jeśli w rozmowie z kimś użyjesz tego słowa. Pies je usłyszy i... zgodnie z zasadami uczenia się powinien zostać nagrodzony... za to co akurat zrobił! I dlatego nie głos. 2. Pies zanim zacznie wykonywać nasze polecenia musi się ich nauczyć. To znaczy [b]musi się nauczyć co ma zrobić na konkretne polecenie[/b]. A żeby do tego doszło (nauczenia się psa), to muszą być spełnione pewne warunki. Przede wszystkim zachowanie psa (to właściwe) musi być wzmacniane. Najpierw wzmacniamy każde zachowanie, a później tylko te, które wykonuje na polecenie. I pies ma się skupić na tym co robi a nie na tym co robi przewodnik! Ucząc psa "siad" uczę, że ma siedzieć niezależnie od tego co ja robię (a mogę stać, siedzieć, chodzić, milczeć czy śpiewać - to nie ma znaczenia). Ale żeby pies nauczył się, że ma siedzieć (to zachowanie będę wzmacniał) musi "otrzymać" wyraźny sygnał (tak, o to chodzi) - taki sam niezależnie od tego co robi przewodnik. I cała sztuka polega na tym, żeby sygnał (i nagroda) był dla psa nieoczekiwany. Spodziewany (pies oczekuje nagrody za to co zrobił), ale nieoczekiwany (nagroda ma być niespodzianką). Najlepsze efekty w szkoleniu uzyskuje się wtedy, gdy przewodnik pozornie nie zwraca uwagi na psa. Czyli oglądamy telewizję i jak pies usiądzie, to klikamy i rzucamy mu smakołyk. Pies wstaje, bierze i zjada smakołyk po czym... siada. Klik i rzucamy smakołyk. Po kilku próbach pies siedzi i czeka... teraz możemy przejść do komendy. Mówimy "siad" i jak pies siądzie - rzucamy smakołyk. Chodzi o to, żeby pies zmienił pozycję (tylko w ten sposób możemy znowu mu wydać polecenie). Jak usiądzie bez polecenia, to... nie nagradzamy psa (udajemy, że tego nie widzimy). Mogę Cię zapewnić, że w ciągu krótkiego czasu można w ten sposób nauczyć psa wielu zachowań. Najszybciej pies się uczy (i to na trwale) tych zachowań, do których sam dochodzi! Czyli pies sam "przekonuje się", że nagradzany jest za siad, warowanie czy inne zachowanie. Inaczej stale musi mieć przypominane, że ma usiąść, iść przy nodze itd. Stąd tyle psów, które dobrze ćwiczą na placu szkoleniowym a poza nim "wszystkiego zapominają". Mówiąc do psa odwracasz jego uwagę od "zadania" (przerywasz mu proces nauki). Tak samo jest z dziećmi. Najszybciej się uczą tego co same próbują robić. Jeśli ktoś udziela im wskazówek (mówi do nich), to utrudnia im naukę... I na koniec - wyobraź sobie, że złamiesz nogę (czego Ci absolutnie nie życzę) i przez dluższy czas ktoś (Twoja mama, siostra, brat czy żona) będzie musiał wyprowadzać Twojego psa na spacery. I z tego powodu pies musi reagować na polecenia niezależnie od tego kto je wydaje.
  13. Być może, że dźwięk klikera w małym pomieszczeniu jest zbyt głośny. Ale na to jest prosta rada - wycisz kliker np. owijając go husteczką (albo klikaj w kieszeni) :)
  14. [quote name='efra-husky']Może coś mi poradzicie. Skończyłam tydzień temu z moją sunią szkolenie klikerowe. Bardzo ładnie wyuczyła się poszczególnych ćwiczeń, wszystko pięknie wykonywała tyle, że na szkoleniu w szkole. Teraz po skończeniu kursu czas na utrwalanie zdobytej wiedzy w domu i na spacerach a moja suńka w domu po prostu boi się klikera. Doradzcie mi jak mam z nią ćwiczyć, żeby nasza prawie 3 miesięczna praca nie poszła na marne?[/quote] 1. Czy do tej pory ćwiczyliście tylko w "szkole"? Czy mam rozumieć, że w domu nie używałaś klikera? Jeśli tak, to musisz zacząć od początku (żeby nauczyć sunię, że kliker w domu oznacza to samo co w szkole. Moim zdaniem sunia skojarzyła, że "pracuje" się tylko w szkole i Twoje nowe wymagania na razie ją przerastają. Musisz teraz przerobić kurs jeszcze raz ale w zmiennych warunkach (w domu i na spacerach). 2. Do utrwalania umiejętności nie potrzebujesz klikera. O ile masz wprowadzone komendy i pies je wykonuje to wystarczy od czasu do czasu wzmacniać zachowanie (nagradzając je).
  15. Muszę się wtrącić, gdyż Somak krytykuję metodę o której nie ma najmniejszego pojęcia. 1. Kliker nie służy do wydawania komend, ale do wskazywania psu za co będzie nagrodzony. Szkolenie klikerem, to rodzaj gry, w której bierze udział pies i jego przewodnik. Pies próbuje znaleźć sposób na zdobycie nagrody (swoim zachowaniem) a przewodnik sygnalizuje mu poprawne próby. Psy to uwielbiają i z zapałem przystępują do tej "gry". 2. W szkoleniu tym nie wydaje się psu poleceń dopóki trwa nauka. Wprowadzenie komendy następuje gdy pies ma opanowanie zachowanie (czyli chętnie i często je oferuje). I w tym momencie wycofujemy klikanie - czas nauki się skończył. 3. Przy prawidłowym szkoleniu pies jest całkowicie skoncentrowany na zadaniu - nie na klikerze i nie na nagrodach. 4. Szkolenie klikerowe jest trudnym, ale przynoszącym szybko dobre efekty. Co więcej z czasem nauka nowych rzeczy trwa krócej - pies podczas szkolenie "rozwija się intelektualnie". 5. Można spokojnie szkolić klikerem psy w grupie. Co więcej jeden przewodnik może spokojnie pracować z dwoma (lub więcej psami). Psy doskonale wiedzą, kiedy klik "ich dotyczy" (gdyż wtedy uwaga przewodnika jest skupiona "na nich"). I na koniec - szkolenie klikerem wymusza koncentrację przewodnika na psie i jego zachowaniu. Przewodnik jest zmuszony do planowania swoich działań i wyraźnie widzi postępy psa. Szkolenie jest konsekwentne i metodycznie prowadzone. Natomiast jeśli chodzi o zaznaczanie zachowań głosem - pies stara się zinterpretować naszą mowę (gdyż często głos nas sygnalizuje mu ważne dla niego konsekwencje). Ale żeby z naszych słów "wyłowić" znane mu "sygnały" musi się skupić. A to oznacza, że głos przewodnika przeszkadza psu w nauce. Nasz głos często w tej fazie (nauki) rozprasza psa. Dźwięk klikera zawsze przekazuje tylko jedną informację "za to co zrobiłeś zostaniesz nagrodzony" i nic więcej. Równie skutecznym byłoby podanie mu nagrody w tym samym momencie, w którym klikamy. I na zupełny koniec - cały program podstawowego szkolenia PT można "przerobić" bez ani jednego kliknięcia. Cały, gdyż pies uczy się zajmowania konkretnych pozycji a w takich sytuacjach można go tylko nagradzać. Siada - nagroda, waruje - nagroda, stoi - nagroda, przyniósł aport - nagroda, jest przy nodze - nagroda. Ale problem pojawia się przy nauce czegoś co nie jest "zajmowaniem pozycji". Zwłaszcza, gdy pochwała słowna nie jest wystarczającą motywacją do wysiłku (a tym samym nagrodą wzmacniającą zachowanie). PS. Można tak samo bezsensownie klikać jak bezsensownie szarpać kolczatką. I jedno i drugie niewiele ma wspólnego ze szkoleniem.
  16. [quote name='asher'][quote name='strumyk']podejrzewam, ze jest pewien punkt, w ktorym suka zaczyna szukac kotow, bo "zawsze sie tam pojawiaja" i tu juz zaczynasz cwiczyc i dzialac, a nie jak juz kot ucieka[/quote]Owszem, są takie miejsca, gdzie koty pojwiają się dośc regularnie, a Sabina o tym wie. Często sobie tam ćwiczymy, krótkie sesje. Kiedy nie ma kotów Sabinie za nagrodę wystarczają smakołyki, równiez tam. Ćwiczy ładnie. Ale jak pojawi się kot, to koniec :-? A najgorsze jest to, że ja nie potrafię przewidzieć, czy kot mi nie wyskoczy zaraz po wydaniu komendy i tym samym mi jej nie zepsuje... :-?[/quote] To może uczynisz smakołyki bardziej pożądanymi niż ściganie kota. To prostsze niż uatrakcyjnianie zabawki, gdyż popęd głodu jest chyba najsilniejszym z popędów. Czyli wprowadzasz sukę w stan "stałego nienasycenia" poprzez zmniejszenie dziennej porcji żarcia. Oczywiście nie głodzisz jej, ale dzielisz dzienną porcję jedzenia na 1/2 do miski i 1/2 na nagrody (radykalnym byłoby 1/2 na 2/3). Teraz Twoim zadaniem jest stwarzanie sytuacji aby suka "zapracowała" na tę drugą połowę żarła. Również w miejscach gdzie spotykacie koty. Głodny pies wybierze pokarm, zwłaszcza, że kotów nie jada :) Główny problem polega na tym, żeby pies nauczył się spokojnego mijania kota. Ale żeby do tego doszło (uczenia się) musi mieć okazję do "pierwszego razu" (czyli okazję do zdobycie doświadczenia: spokojne przejście obok kota = nagroda z rąk Pani). Dopóki nie zdobędzie takiego doświadczenia, to nie ma szans na naukę (bo niby skąd ma wiedzieć jakie będą konsekwencje "spokojnego przejścia obok kota"). I dlatego proponuję abyś na czas nauki wprowadziła sukę w stan "nienasycenia" tak aby przede wszystkim "szukała" okazji do zjedzenia.
  17. Obowiązująca ustawa dnia 2 kwietnia 2004 r. o systemie identyfikacji i rejestracji zwierząt (Dz. U. z dnia 30 kwietnia 2004 r.) reguluje zasady identyfikacji i rejestracji koni, krów, świń oraz kóz i owiec. Ale nie dotyczy innych zwierząt (w tym np. futerkowych, psów czy kotów). A zasady te są bardzo proste. Dla przykładu podaję wyjątek dotyczący koni: Rozdział 3 Rejestr koniowatych Art. 13. 1. W rejestrze koniowatych gromadzi się dane dotyczące: 1) posiadaczy koniowatych; 2) koniowatych. 2. Minister właściwy do spraw rolnictwa określi, w drodze rozporządzenia, szczegółowy zakres danych zamieszczanych w rejestrze koniowatych, w zależności od gatunku, mając na względzie potrzebę zapewnienia kontroli przemieszczania się koniowatych, ochronę zdrowia ludzi oraz zwierząt, a także obowiązujące w tym zakresie przepisy Unii Europejskiej. Art. 14. 1. Koniowate, z wyjątkiem koniowatych wolno żyjących, są zaopatrywane w paszport konia albo paszport koniowatego innego niż koń gatunku. 2. Posiadacz koniowatego jest obowiązany do zgłoszenia urodzenia się koniowatego podmiotom, o których mowa w art. 5. 3. Zgłoszenia, o którym mowa w ust. 2, z wyjątkiem zgłoszenia konia pełnej krwi angielskiej, konia czystej krwi arabskiej i konia rasy kłusak, należy dokonać w terminie 60 dni przed dniem opuszczenia przez koniowatego gospodarstwa, ale nie później niż 30 dni przed dniem odłączenia (odsadzenia) źrebięcia od matki. 4. W przypadku konia pełnej krwi angielskiej, konia czystej krwi arabskiej i konia rasy kłusak zgłoszenia należy dokonać w terminie 30 dni przed dniem opuszczenia przez konia gospodarstwa. 5. Po otrzymaniu zgłoszenia podmiot, o którym mowa w art. 5, nadaje koniowatemu numer identyfikacyjny i wydaje zgłaszającemu paszport konia albo paszport koniowatego innego niż koń gatunku w ciągu 60 dni od dnia otrzymania zgłoszenia. 6. Podstawą wystawienia paszportu konia jest: 1) dla koni pełnej krwi angielskiej, koni czystej krwi arabskiej, koni rasy kłusak oraz kuców szetlandzkich - zidentyfikowanie konia oraz zaświadczenie o wpisie do księgi, w rozumieniu przepisów o organizacji hodowli i rozrodzie zwierząt gospodarskich; 2) dla pozostałych koni - zgłoszenie posiadacza konia zawierające numery identyfikacyjne rodziców konia. 7. Podstawą wystawienia paszportu koniowatego innego niż koń gatunku jest zgłoszenie posiadacza tego koniowatego zawierające numery identyfikacyjne rodziców koniowatego. Art. 15. 1. Za czynności związane z dokonywaniem opisu koniowatych, rejestrowaniem i wydawaniem paszportów konia i paszportów koniowatego innego niż koń gatunku i ich duplikatów oraz dokonywaniem zmian w tych rejestrach podmioty wymienione w art. 5 pobierają opłaty. 2. Minister właściwy do spraw rolnictwa określi, w drodze rozporządzenia: 1) wzór paszportu konia, mając na względzie specyfikę poszczególnych ras koni hodowlanych, wymagania międzynarodowe i przepisy Unii Europejskiej dla tych paszportów oraz potrzebę zapewnienia kontroli przemieszczania koni; 2) wysokość opłat za: a) dokonanie opisu słownego i graficznego konia, a w przypadku koni pełnej krwi angielskiej, koni czystej krwi arabskiej, koni rasy kłusak oraz kuców szetlandzkich - zidentyfikowanie konia, b) zarejestrowanie konia, c) wydanie paszportu konia lub jego duplikatu, d) dokonanie zmian w rejestrze koniowatych - uwzględniając koszty ponoszone przez podmioty, o których mowa w art. 5. 3. Minister właściwy do spraw rolnictwa może określić, w drodze rozporządzenia: 1) wzory paszportów koniowatych dla innych niż konie gatunków, biorąc pod uwagę potrzebę zapewnienia kontroli przemieszczania tych koniowatych; 2) wysokość opłat za: a) dokonanie opisu słownego i graficznego koniowatego innego niż koń gatunku, b) zarejestrowanie koniowatego innego niż koń gatunku, c) wydanie paszportu koniowatego innego niż koń gatunku lub jego duplikatu, d) dokonanie zmian w rejestrze koniowatych - uwzględniając koszty ponoszone przez podmioty, o których mowa w art. 5. 4. Rozporządzenia, o których mowa w ust. 2 pkt 2 i ust. 3 pkt 2, wydawane są w porozumieniu z ministrem właściwym do spraw finansów publicznych. Art. 16. 1. Z zastrzeżeniem ust. 2 i 3, posiadacz koniowatego jest obowiązany zgłosić podmiotowi, o którym mowa w art. 5, w terminie 7 dni, każde zdarzenie powodujące zmianę liczebności stada, z wyjątkiem urodzenia się koniowatego; obowiązek zgłoszenia dotyczy w szczególności: 1) padnięcia koniowatego; 2) zbycia koniowatego poza granice państwa; 3) uboju koniowatego; 4) zabicia koniowatego z nakazu organu Inspekcji Weterynaryjnej. 2. Posiadacz koniowatego przywiezionego z państwa trzeciego jest obowiązany zgłosić podmiotowi, o którym mowa w art. 5, jego wwóz w terminie 30 dni od dnia przeprowadzenia weterynaryjnej kontroli granicznej. 3. Posiadacz koniowatego przywiezionego z państwa członkowskiego jest obowiązany zgłosić podmiotowi, o którym mowa w art. 5, jego wwóz w terminie 30 dni od dnia wwozu na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej. 4. Dokonując zgłoszenia koniowatych przywiezionych z zagranicy, należy przedstawić podmiotowi, o którym mowa w art. 5, paszporty lub inne dokumenty tych koniowatych wystawione za granicą. 5. Koniowate przywiezione z zagranicy są zaopatrywane w paszporty, z wyjątkiem koniowatych, które: 1) są przeznaczone do uboju w terminie 30 dni od dnia przeprowadzenia weterynaryjnej kontroli granicznej albo od dnia wwozu z państwa członkowskiego; 2) posiadają paszporty spełniające wymagania określone w przepisach niniejszej ustawy i przepisach wydanych na jej podstawie. 6. Posiadacz paszportu koniowatego jest obowiązany w terminie 7 dni do zwrotu paszportu podmiotowi, o którym mowa w art. 5, w przypadku padnięcia, zabicia albo uboju koniowatego. 7. W przypadku zmiany posiadacza koniowatego: 1) poprzedni i nowy posiadacz są obowiązani zawiadomić o tej zmianie, w terminie 7 dni, podmiot, o którym mowa w art. 5; 2) poprzedni posiadacz koniowatego jest obowiązany przekazać nowemu posiadaczowi wraz z tym zwierzęciem jego paszport; 3) nowy posiadacz jest obowiązany w terminie 7 dni od dnia otrzymania paszportu zwierzęcia przekazać ten dokument podmiotowi, o którym mowa w art. 5, celem aktualizacji danych w nim zawartych; 4) opłatę za zmiany w rejestrze, o którym mowa w art. 13 ust. 1, ponosi nowy posiadacz. 8. W przypadku utraty lub uszkodzenia paszportu konia albo paszportu koniowatego innego niż koń gatunku podmiot, o którym mowa w art. 5, wydaje duplikat tego paszportu. Tyle o koniach. Czy nie można wprowadzić analogicznych przepisów dotyczących psów - nawet w tej samej ustawie?
  18. [quote name='hohufka']Tyle, że w przypadku parków narodowych takie regulacje mogą mieć swoje uzasadnienia - ze względu na specyficzny charakter każdej z tych jednostek. Bartek[/quote] Tyle, że z tym też jest różnie. Np. do Wolińskiego Parku Narodowego (od strony Międzyzdroji) jest zakaz wprowadzania psów w ogóle. Może chodzi o żubry, ale one są za ogrodzeniem... Podobnie plaże - w zachodniopomorskiem np. w Pobierowie jest zakaz wprowadzania psów na plażę, ale w następnej miejscowości (Łukęcin) już takowego nie ma i można idąc plażą zarobić mandat (bo przeszło się z Łukęcina do Pobierowa) - a tablicy na plaży nie ma. I z moich doświadczeń - na Jurze Krakowsko-Częstochowskiej zwiedziliśmy z Maszą wszystkie zamki poza Pieskową Skałą gdzie jest jedyny zakaz wprowadzania psów i rowerów (?). Nawet ochrona (straż przy bramie) nie wie dlaczego tak jest, ale psów i rowerów nie wpuszczają. Rozumiem taki zakaz w przypadku Wawelu (ze względu na tłum ludzi) ale w innych przypadkach? Nie rozumiem zakazu wprowadzania psów do ogrodów zoologicznych, ogrodów dendrologicznych (np. Przelewice). Osobiście pytam się, czy wolno z psem (oczywiście na smyczy) i okazuje się, że często wolno (np. Ogrodzieniec mimo tabliczki "Zakaz wprowadzania psów").
  19. [quote name='Olgierd']Aczkolwiek być może sensownie byłoby wyznaczyć [b]górne[/b] granice obostrzeń w ustawie, tak aby radosna twórczość rajców nie zmierzała do totalnego skrępowania właścicieli czworonogów?[/quote] I właśnie tutaj mamy główny problem. Np. w Szczecinie do 2003 roku obowiązywał sensowny zapis o psach na smyczy a kaganiec w przypadku psów niebezpiecznych. Ale urzędnicy stwierdzili, że SM ma problem z oceną psa jako "niebezpiecznego" i... coby ułatwić życie SM wprowadzono obowiązek kagańca u wszystkich psów... I przed takim stanowieniem praw lokalnych powinno nas chronić prawo krajowe.
  20. Tyle tylko, że prawo lokalne (a to dotyczy np. obowiązku prowadzania na smyczy lub/i w kagańcu) jest całkowicie dowolnie tworzone przez władze miasta czy gminy. I jadąc z psem do innego miasta nie wiem, czego mam oczekiwać. Moim zdaniem takie przepisy powinny być ogólnopolskie, a władze lokalne mogą co najwyżej określać obszar, gdzie pies powinien być na smyczy a i to ze względu na bezpieczeństwo psa przede wszystkim. Zresztą w Polsce zbyt wiele miejsc jest niedostępnych dla ludzi z psami. I to z zupełnie nieznanych powodów. Dla mnie jedynym kryterium powinno być zachowanie psa. Jeśli jest nieodpowiednie, to właściciel powinien być wyproszony i na tym koniec. Z drugiej strony masz, Olgierd, niewątpliwą rację - istniejące prawo nie jest egzekwowane, a od czasu do czasu (najczęściej po kolejnej tragedii za przyczyną psa) odzywają się dyskusje o wprowadzaniu nowych przepisów czy ustaw. Zresztą propozycje tych ustaw są najczęściej kolejnym prawniczym bublem... Może najlepszym rozwiązaniem powinna być nowelizacja ustawy o ochronie zwierząt z wprowadzeniem zapisu o "należytej opiece nad zwierzętami" i określająca pojęcie "należytej opieki" i sankcje za jej nie sprawowanie. Dla mnie "należyta opieka", to dbanie o zdrowie zwierzęcia, jego bezpieczeństwo oraz zapewnienie bezpieczeństwa innym ludziom i ich mienia. I to powinno wystarczyć...
  21. [quote name='Mrzewinska'] Olgierd, my nie mamy problemu dzikich psow, my mamy problem dzikich ludzi, i musimy rozwiazac tak, zeby jak najmniej zaszkodzic przy okazji psom. Zofia[/quote] Prawo aby było respektowane musi być proste i zrozumiałe. Nic tak nie szkodzi prawu jak niejasne przepisy i "powielaczowe" ich interpretacje (patrz przepisy podatkowe czy dotyczące ZUS). Od niejasnego prawa (z koniecznością interpretacji rasowości psa, psa "niebezpiecznego", itd) wolę już nasz szczeciński "obowiązek prowadzania psa na smyczy i w kagańcu" - gdyż jest jasny, zrozumiały i dotyczy wszystkich psów. Prawo musi dotyczyć większości przypadków, nie można tworzyć prawa dla wyjątków (a takim jest pojęcie "hodowlany" dotyczący tylko psów "zrzeszonych" w organizacji kynologicznej, która obejmuje około 1% psiej populacji). Zamiast przelewania z pustego w próżne opieram się na komentarzu do art. 77 kodeksu wykroczeń autorstwa W.Kotowskiego i proponuję: 1. Przewodnik ma obowiązek panować nad psem w stopniu gwarantującym bezpieczeństwo w miejscu publicznym. Spełnienie tego warunku nie wymaga spacerowania z psem znajdującym się na smyczy lub w kagańcu. Chodzi w szczególności o znajomość psiej psychiki i uzyskanie bezwględnego posłuszeństwa. Ocena w kwestii zastosowania spośród dostępnych rodzajów zwykłego środka ostrożności należy do właściciela psa. 2. Władze lokalne (miasta lub gminy) mają prawo do określenia miejsc publicznych, w których należy psy prowadzić na smyczy. 3. Właściciel ponosi pełną odpowiedzialność za wszelkie szkody wyrządzone przez psa znajdującego się pod jego opieką. 4. W przypadkach szczególnych władze (Wojewoda lub Minister Spraw Węwnętrznych i Administracji, służby weterynaryjne) mogą wprowadzić dodatkowe przepisy ograniczające prawa właścicieli psów (np. zakaz puszczania psów luzem na terenie zagrożonym wścieklizną, itp.). 5. Wszystkie psy powinny być zarejestrowane i trwale oznakowane (tatuaż lub chip). Wszelkie szczepienia powinny być obowiązkowe. Właściciel w miejscu publicznym ma obowiązek wykazania, że jego pies jest zdrowy i zaszczepiony (a nie jak obecnie tylko, że pies jest zaszczepiony przeciw wściekliźnie). Dowodem jest książeczka zdrowia psa z adnotacjami weterynarza o szczepieniach i badaniach. Tyle na razie mi przychodzi na myśl.
  22. Mówimy o prawie, a przecież nawet te przepisy, które obecnie funkcjonują są nieprzestrzegane i to przez obie strony. Przykładem niech będzie szykowana w Szczecinie nagonka na psy bez kagańca i chipa [url]http://miasta.gazeta.pl/szczecin/1,34939,2964684.html[/url] Ale nie o to mi chodzi, tylko o fragment artykułu: "Chcemy zniechęcić do posiadania psa tych, którzy nie potrafią sprostać obowiązkom - mówi wprost Anna Kiepas-Kokot, prezes szczecińskiego oddziału Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami. Organizacja od maja zajmuje się windykacją podatków za psa. Okazuje się, że Szczecin nie ma pełnej bazy danych, a na 26 tys. zarejestrowanych właścicieli tylko 10 tys. płaci podatki" Czyli Urząd nie radzi sobie z windykacją podatku za psa (a ma dane właścicieli) i odpuszcza sobie jakieś 600 tys. zł. Tak wygląda realizacja przepisów prawa i to po stronie uchwałodawcy!
  23. Pani Zofio, postawmy sobie proste pytanie: jaki procent psiej populacji w Polsce to psy rodowodowe? Ja nie znam na takie pytanie odpowiedzi, gdyż tak jak nie wiadomo ile psów jest w kraju (ogółem), tak samo nie wiadomo ile z nich ma rodowód (metrykę). W 2003 roku w ZKwP (dane ze strony FCI, gdyż ZKwP nie podaje takich statystyk) było zarejestrowanych jakieś 30 tys. psów - jest to około 0,5% wszystkich psów w Polsce (zakładam, że jest ich jakieś 5-6 milionów). Czyli podsumowując - pies z rodowodem jest "zjawiskiem". I żadne przepisy nie skłonią ludzi do kupowania psów wyłącznie z hodowli. A zresztą z jakiej racji - czy poza ZKwP nie ma spokojnych, zrównoważonych i łagodnych psów, które można spokojnie rozmnażać... To mit, że psy rasowe (rodowodowe) reprezentują doskonałą psychikę (również w gronie tzw. ras trudnych). Niski udział psów rodowodowych w pogryzieniach jest wynikiem nie tyle selekcji hodowlanej co małą liczbą takich psów (średnio 2 rodowodowe na 100 bezpapierowych) oraz inną kulturą właścicieli. Zamiast "papierowych" przepisów o hodowli (a co jesli właściciele mieszańców założą np. Krajowe Stowarzyszenie Właścicieli Polskiego Psa Krótkowłosego, zarejestrują i legalnie będą rozmmażać mieszańce ASTów, Pitów i diabli wiedzą czego?) proponuję przepisy regulujące obrót i hodowlę psów bez podziału na rasy, typy i cokolwiek innego. Potrzebujemy prawa, które wymusi rejestrację wszystkich psów oraz ureguluje obrót nimi. Przepisy, które utrudnią (poprzez bariery biurokratyczne) rozmnażanie psów oraz ich posiadanie.
  24. [quote name='asher']Ona się nie szarpie, nie rzuca, nie szczeka. Ona po prostu jest maksymalnie na kocie skoncentrowana i ma w nosie mnie i cały świat. Pozornie jest bardzo spokojna wtedy. Ale tylko pozornie :wink: [/quote] Skąd ja to znam :lol: Miałem to samo (a i teraz czasem się zdarza) - Masza zaitrygowana sztywnieje (dosłownie, gdyż można ją w takim momencie podnieść za pysk jak posążek) i nie widzi świata poza "tym czymś". Ale ja po prostu przeczekiwałem ten stan. Siadałem obok suki (albo stałem spokojnie) i czekałem aż na mnie spojrzała (czasem czekałem baaardzo długo). Jak spojrzała to olbrzymia radość z mojej strony i propozycja zabawy. Ale do tego musisz być pozytywnie nastawiona do psa - żadnego zniecierpliwienia.
  25. [quote name='asher'] Ale, mimo wszystko w obliczu kota (nawet nie uciekającego, ale np. spokojnie siedzącego) moge se piszczeć zabawką ile wlezie :roll: Sabina i tak jest maksymalnie skoncentrowana na zywej zwierzynie :-?[/quote] No to może jak zobaczysz spokojnie siedzącego kota, to postaraj się przeczekać szaleństwo suki. Uwiąż ją np. do latarni (czy drzewa) i niech się szarpie... I czekaj na chwilę spokoju aby nagrodzić sukę czymś bardzo atrakcyjnym (np. kawałkiem wędzonego kurczaka). Druga metoda to ukaranie psa - bierzesz ze sobą spryskiwacz do kwiatów z zimną wodą i jak zacznie się szarpać, to pryskasz jej w nos (z bliska). Może pomoże...
×
×
  • Create New...