Jump to content
Dogomania

Marmasza

Members
  • Posts

    692
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Marmasza

  1. [quote name='Kori']Hmm... no dobrze, ale co to znaczy na luxnej smyczy? I najwazniejsze, jak ja tego nauczyć? :mad: W marcu ma roczek a ciagnie jak idiotka zwłaszcza przez pierwsze 15 minut spaceru...... :roll:[/quote] Pewnie ciągnie bo chce jej się siusiu :) Ale na poważnie - "na luźnej smyczy" oznacza, że ma nie ciągnąć i nie napinać smyczy, ale nie musi iść tuż przy Tobie (w odróżnieniu od chodzenia "przy nodze"). Po pierwsze musisz wiedzieć, że pies ciągnie dlatego, że chce do czegoś dojść (nieważne gdzie konkretnie). Jak Cię tam dociągnie, to otrzymuje nagrodę (doszedł gdzie chciał) i co więcej ta "nagroda" jest tym większa (dla psa) im większy opór pokonywał (im trudniej coś zdobyć tym większa "satysfakcja" ze zdobycia celu!). Ty musisz to "przerwać" - jak napina smycz stajesz w miejscu i koniec - pies w ten sposób uczy się, że ciągnięciem nic nie wskóra. Stój i czekaj aż pomyśli :) a na pewno domyśli się na czym polega "zabawa". Ale pamiętaj - psy dość "wolno" myślą i trochę potrwa aż załapie - ale musisz być konsekwentna - ani jednego kroku na napiętej smyczy. To początek - później proponuję taką metodę - stajesz przodem do suni, mówisz np. "chodź" i cofasz się. Jak sunia ruszy i będzie obok Ciebie odwracasz się (wtedy sunia będzie przy Twojej nodze) i chwalisz sunię (ale jeszcze lepiej daj jej smakołyk - dobrze na początku ćwiczyć w porze jej obiadu - jak będzie głodna to będzie miała większą motywację do pracy). Jeśli Cię wyprzedzi, to się zatrzymaj - poczekaj aż się odwróci i spojrzy na Ciebie i powtórka - "chodź" cofasz się, odwracasz i nagradzasz psa. Po kilku ćwiczeniach załapie, że nagrodę otrzymuje jak jest przy Tobie i o to nam chodzi :) Wtedy zaczynasz powoli - nagroda za dwa-trzy kroki obok Ciebie. Powoli zwiększasz dystans. Ale pamiętaj zawsze o pierwszej zasadzie - na napiętej smyczy pies nie ma prawa zrobić nawet jednego kroku!
  2. [quote name='Kori']Spróbuję. Al eprzeciez musze mówic nie wolno, kiedy się ciagnie na smyczy (bo mi ree ze stawu wyrywa) i wyjmować smieci z pyska (bo przeciez albo sie udławi, albo bedzie miec niestrawności, albo zdechnie psinka) :shake: [/quote] Jeśli chodzi o ciągnięcie - lepszym od "nie wolno" sposobem jest nauczenie jej chodzenia na "luźnej smyczy" - jest kilka sposobów na to. Natomiast jeśli chodzi o zjadanie śmieci - tutaj dobrym sposobem jest zapobieganie. Może noś ze sobą trochę smakołyków (ale takich ekstra na przykład mięsko), którymi będziesz "obdarzać" sukę gdy zaniecha śmieci. Poza tym musisz dużo z nią pracować - organizuj jej czas i w domu i na spacerach - ucz ją czegokolwiek ale niech zacznie zwracać na Ciebie uwagę, śledzić Twoje ruchy i reagować na to co robisz...
  3. [quote name='Kori']Więc ja wołam: Kori.... ze mną idziesz, nie z Martynką. I piesek podszedł do mnie dwa kroki i stanął patrzy na Martynę i co ? zawołałam jeszcze raz a ona stoi. Zawołała ja Martyna piesek ogonek do góry i liże ja po rękach. [/quote] Zamiast wołać w ten sposób, to ukucnij, rozłóż ramiona i zawołaj sunię wesoło do siebie - zrób coś co ją zaciekawi, zaproponuj zabawę. Pies wybiera to co mu się "tu i teraz" bardziej opłaca. To jest jego dewiza życiowa i nic na to nie poradzisz. A kalkuluje na podstawie doświadczenia i aktualnej sytuacji. Ale pamiętaj: człowiek robi to co przyniesie mu korzyść a pies to co przyniosło mu korzyść (kiedyś w przeszłości)...
  4. To nauczyć go, aby łapał rzucony smakołyk :)
  5. Souris - zauważ jeszcze jeden fakt - ja nie daję psu tego smakołyka, którego używam do naprowadzania - ten jest dla psa nieosiągalny! Więc ja ma się nauczyć "łapówkarstwa"? Poza tym zamiast smakołyka mogę wyciągnąć z kieszeni piłkę i rzucić psu (co też często robię), piłka na sznurku służy do zabawy "w ciąganie" - im bardziej jest się pod tym względem nieprzewidywalnym dla psa tym lepiej. Pies nie wie co go spotka, ważnym jest natomiast przewidywanie "oczekiwań" psa (kiedy chce jeść a kiedy bawić) - zdarzyło mi się, że moja suka w ciepły słoneczny dzień pracowała za możliwość poleżenia przez kilka minut w cieniu!
  6. [quote name='souris']Marmasza i pięknie sobie wychowujemy psa łapówkarza, który dopóki smakołyka nie zobaczy dopóty nie wykona komendy. Nalezy podkreślić że dawanie smakołyka nad psa żeby usiadł może mieć miejsce najwyżej kilka razy !!! Potem na samą rękę, nie pachnącą niczym.[/quote] A czy ja napisałem coś innego ? Dodam, że najlepsze efekty uzyskuje się stosując tzw. "zmienny schemat nagradzania" czyli: co jakiś czas nie dajemy psu nic a co jakiś (rzadziej) coś ekstra. Z czasem wystarczy pochwalić psa i od czasu do czasu nagrodzić (coby nie zapomniał). Zachowanie (nawet te najlepiej wyćwiczone) jeśli jest nie nagradzane z czasem zanika - oczywiście chodzi mi o zachowanie "na komendę". Aha i na koniec - ja komendę wprowadzam późno, jak już mam ładnie wyćwiczone zachowanie (np. prosty ładny siad przede mną). Chodzi o to, że dopóki nie wprowadzę komendy łatwiej jest coś poprawić czy zmodyfikować a ponadto pies w "fazie nauki" popełnia błędy (a i odmawia wykonania polecenia) - wtedy "nie psuję" komendy.
  7. [quote name='Mrzewinska']Po pierwsze - oswajanie nowych zjawisk moze nastapic przy mozliwosci wyboru zachowan, przekroczenie dystansu krytycznego wybor ten znacznie ogranicza. Po drugie - obrona terytorium u wilkow polega przede wszystkim na oznaczaniu swego terytorium, na ogol to wystarczajacy sygnal, zasieg oznaczonego terytorium nie pokrywa sie z dystansem krytycznym. Po trzecie - nie mialam ochoty uczestniczyc w tej dyskusji, An3czka pozwolila sobie bez mojej zgody przekleic prywatna odpowiedz. Na nieco szanujacych sie forach dyskusyjnych podanie do publicznej wiadomosci korespondencji prywatnej rodzi powazne konsekwencje. Niezaleznie od tego, czy na priv pisze sie o wyzszosci swiat Bozego Narodzenia nad swietami Wielkanocy, czy tez ile sie uzywa lyzeczek cukru na szklanke herbaty. Zofia[/quote] Bardzo przepraszam Panią Zofię za niezamierzone wklejenie wbrew Jej woli cytatu - już go usunąłem. Ale nadmienię, że nowe zjawisko zawsze związane jest ze "wstępnym oczekiwaniem", które bazuje na przeszłych doświadczeniach. Im pies ma więcej dobrych kontaktów z ludźmi tym mniej jest skłonny do "negatywnych" emocjonalnie ocen.
  8. I jeszcze jedno - uważam, że nie można porównywać "instynktów pierwotnych" u ludzi czy psów. Psy te "instynkty" mają w pewnym sensie odziedziczone po wilkach, a wśród tych nie obserwuje się "wojen międzyplemiennych" (te obserwowano jedynie u naczelnych a dokładniej u szympansów). Wilki nie napadają na inne watahy w celu zdobycia łupów czy terytorium - to domena naczelnych (a głównie ludzi)... Bądźmy uczciwi i nie wmawiajmy sobie, że efekty hodowli i wychowania są "pierwotne" u psów, bo jest to nieprawda... Na koniec ciekawostka - O'Heare podaje we wspominanej przeze mnie pracy, że kanadyjscy weterynarze zaobserwowali pewną prawidłowość: długość życia psa zależy w znacznym stopniu od jego "stopnia agresji", te które mają większą skłonność do agresji żyją krócej (rzadko dożywają wieku ponad 7-miu lat, a starszych niż 10-letnich praktycznie się nie spotyka). I, że podobną prawidłowość obserwuje się wśród psów rasowych - długość ich życia znacznie się skróciła (właśnie do 7-10 lat).
  9. [quote name='an3czka']Marmasza to głownie do Ciebie. Spytałam Panią Mrzewińską jak jest z tą sklonnościa psa do obrony terytorium. [/quote] Zgoda, ale mam pewne zastrzeżenia: 1. Każde zwierzę (w tym również człowiek) ma trzy opcje wobec "obcych" - uciec, zaatakować albo [B]oswoić[/B] (tzn. poznać i zaakceptować). Generalnie można powiedzieć, że zachowanie psa (wobec czegoś nowego, nieznanego) opiera się na popędach: bojaźliwości, waleczności i ciekawości. 2. Zakres i łatwość "socjalizacji" u psa (oraz wyjątkowo jak na zwierzę duży popęd ciekawości) służą do zmniejszenia jego agresywnych zachowań. To jest tylko kwestia wychowania i selekcji hodowlanej. 3. Pies jako taki jest z natury koczownikiem. Poza okresem odchowywania młodych nie zagrzewa zbyt dużo czasu w jednym miejscu. Znaczy granice swojego terytorium "znakami", których trwałość wynosi około miesiąca.
  10. Ja chciałbym jeszcze zwrocić uwagę na wybór szczeniak i jego wychowanie w pierwszym okresie życia (do 10-12 tygodnia). Na początek cytat z artykułu Eda Frawleya "Jak dokonać selekcji i wyboru przyszłego psa użytkowego": ([URL="http://www.leerburg.com/polish.htm"]http://www.leerburg.com/polish.htm[/URL]) "Proces selekcji zaczyna sie w momencie, gdy po raz pierwszy patrzysz na miot. Widok, jakiego oczekujemy to zywe, ruchliwe szczeniaki skaczace na ogrodzenie kojca. Jezeli którykolwiek z nich trzyma sie z boku i wyglada na "zahukanego", mozesz go od razu wykluczyc. Jezeli szczeniaki z miotu, który ogladasz maja ponad 9 tygodni, powinny byc juz rozdzielone i trzymane osobno. Do 8 tygodni chowa sie je razem, potem juz kazdego traktuje sie indywidualnie, by nie staly sie zbyt "z psiale". Chce przez to powiedziec, ze szukaja one potem glównie kontaktu z innymi psami, a nie z ludzmi. Szczeniaki zbyt dlugo nie oddzielane od rodzenstwa moga byc trudne w tresurze, beda mialy problemy z dyscyplina" I uwagi James'a O'Heary z jego książki poświęconej problemowi agresji psów "Canine Agression Workbook" - poczynając od 7-go tygodnia życia należy zadbać aby szczeniak miał możliwość zapoznania się z jak największą liczbą ludzi. Pamiętajmy, że szczeniaki słabo generalizują i powinny mieć kontakt z przedstawicielami różnych grup etnicznych, różnie ubranymi i o różnym wyglądzie. Niech to będą ludzie w różnym wieku (od bardzo starych do bardzo młodych). Ważne są kontakty i zabawy z dziećmi. W miarę możliwości (o ile szczeniak wyraża gotowość) prośmy różnych ludzi aby głaskali go i bawili się z nim. Nie zapominajmy o "mundurowych" (listonosze, strażacy, policjanci) - w miarę możliwości niech to będą "spotkania" rzeczywiste (np. policjant biorący od nas prawo jazdy i wkładajacy rękę przez okno samochodu). Niech szczeniak obserwuje zarówno dzieci, które się bawią jak i takie, które płaczą. Poznajmy go z ludźmi idącymi, biegnącym, rowerzystami, desko- i łyżworolkowcami. Im więcej różnorodnych spotkań będzie miał szczeniak w okresie pomiędzy siódmym a dziesiątym tygodniem życia tym mniej będzie problemów z przyszłym jego życiu. Ten korzystny okres kończy się około 12 tygodnia! Pozostawiam bez komentarza do przemyślenia...
  11. [quote name='Zbiwro'][FONT=Times New Roman][SIZE=3]A jeżeli twierdzisz, że wilki w naturze nie atakują ludzi… no cóż zapraszam w Bieszczady i spróbujmy dopaść jakąś waderę z młodymi albo jakiegoś „łagodnego” basiora przy swojej norze, w której jest samica z młodymi.:lol: [/SIZE][/FONT] [/quote] Obrona młodych a obrona terytorium to dwie zupełnie inne rzeczy... Są kraje, gdzie nie występuje praktycznie problem agresywnych psów - takie osobniki są tam traktowane jako "chore" i leczone. Polecam zapoznanie się ze szwedzkimi testami psychicznymi dla psów - gdzie jest tam miejsce na zachowania agresywne wobec człowieka... A jeśli chodzi o udomowienie psów - spotkałem się z hipotezą, że to nie wilki zbliżyły się do ludzi (w poszukiwaniu jedzenia) ale ludzie podążali śladami wilków i odbierali im łupy. Wilk nie potrzebuje pomocy człowieka w polowaniu - robi to sam znacznie lepiej. Ludzie mogli tak postępować, gdyż wilki im "ustępowały" - gdyby wilki polowały na ludzi nie doszłoby do "zbliżenia". Z drugiej strony myśliwi przynosili małe szczenięta do obozowisk i oddawali je jako "zabawki" swoim dzieciom. Te szczenięta dorastały wśród ludzi i oswajały się - oczywiście, te które po dorośnięciu zaatakowały człowieka były zabijane bądź przeganiane. Stąd wniosek, że pierwsze udomowione psy były łagodne w stosunku do ludzi - pamiętajmy, że smycz i kaganiec są znacznie późniejszym wynalazkiem...
  12. [quote name='Kori']Marmasza, to dobry pomysł, ale mam ją trenowac majac w rece smycz, stoper do mierzenia czasu, rekawiczki i jeszcze smakołyki - interesująca perspektywa......... :D [/quote] Ależ masz pomysły. Widzisz ja z natury jestem leniwy i szkolę psa (uczę nowych zachowań) w miarę możliwości w domu. Przygotuj sobie smakołyki, usiądź wygodnie w fotelu i zacznij szkolenie. Jeśli chodzi o siad - zawołaj sunię, pokaż jej smakołyk i jak się zainteresuje przesuń rękę nad jej głowę (tak aby musiał podnieść pyszczek patrząc na Twoją dłoń) - na pewno usiądzie. Wtedy dajesz jej smakołyk (ale drugą ręką - nie ten, który trzymasz w dłoni) tak aby musiała wstać. I znowu - ręka ze smakołykiem nad głowę psa - siad i smakołyk z drugiej ręki. Po kilku ćwiczeniach sunia będzie siadać na widok wyciągniętej ręki. Wtedy ćwiczysz znowu tak samo. A przedłużanie - jak siedzi, to przetrzymaj ją chwilę i rzuć smakołyk (tak aby musiała wstać). I coraz dłużej ją trzymaj w siadzie - ale Ty też sobie wygodnie siedź. Natomiast jeśli chodzi waruj - jak pies siedzi, to ręka ze smakołykim nisko, tuż przed jej przednimi łapami. Każdy pies chcąc powąchać smakołyk opuszczając głowę się położy. Wtedy tak samo jak poprzednio - smakołyk z drugiej ręki...
  13. [quote name='an3czka']Marmaszo dla Ciebie [URL="http://www.naszepsy.com.pl/anegdoty.asp?Id=1586"]http://www.naszepsy.com.pl/anegdoty.asp?Id=1586[/URL]. Jak widać Aleksander Macedoński używał psów bojowych...[/quote] OK, ale znowu były to specjalnie wyselekcjonowane w wyniku hodowli psy. Zauważcie, że wilki w naturze nie atakują ludzi - zresztą gdyby psy (przed udomowieniem) atakowały ludzi (ludzie "byli by w ich" menu), to nie doszłoby do udomowienia!
  14. [quote name='myszsza']Oj, Marmaszko, trochę przesadziłaś. W naturze psa domowego leży obrona stada i domu. Jest to szczególnie widoczne u owczarka niemieckiego. [/quote] A w naturze - beagle, mopsa, seterów, goldenów, większości chartów również jest "obrona" stada i domu? Jeśli piszę o "naturze" psa domowego to mam na myśli cechy wspólne dla wszystkich ras a takową jest łatwość w socjalizacji, której skutkiem będzie przede wszystkim wzrastajaca łagodność w stosunku m.in. do ludzi.
  15. Ja cały czas próbuję wytłumaczyć, że pies nie nadaje się na "samodzielnego stróża". Niezależnie od jego cech psychicznych czy fizycznych. Przeciętny pies na przeciętnym Polskim podwórku jest niebezpieczny dla dzieci, listonoszy, akwizytorów i innych przypadkowych ludzi. I o ile nie zniechęci swym szczekaniem przeciętnego złodzieja (po cholerę ma w końcu się użerać z psem i ryzykować, że szczekanie kogoś ściągnie), to dla przygotowanych i zdeterminowanych złodziei pies nie stanowi przeszkody - będzie co najwyżej ich ofiarą. Co więcej w naturze psa domowego nie ma czegoś takiego jak "obrona domu czy terenu przed ludźmi" - ta cecha jest wyłącznie efektem wspólnego "wysiłku" hodowcy i właściciela psa. Pies na skutek udomowienia nie musi polować aby zdobyć pożywienie - efektem tego jest wyraźny spadek skłonności do używania zębów (skłonność do zachowań agresywnych). Ponadto udomowienie spowodowało łatwość socjalizacji psa - czyli inaczej mówiąc pies nabył "łagodność w stosunku do człowieka". I proszę niech tak pozostanie...
  16. Marmasza

    Kliker

    [quote name='joaaa']hanka,czy Azi na pewno ma "włączony" kliker? 1-patrzy na Ciebie-klik-nagroda nie patrzy,czekaj i jw, do znudzenia, najpierw w warunkach domowych poczytaj tutaj [URL="http://kliker.dog.pl/"]http://kliker.dog.pl/[/URL] najpierw musisz "włączyć" kliker zaczęłam z 3-letnią dożycą: podstawa to musi skupiać się na tobie w każdych warunkach, dopiero potem dalej[/quote] Ja postępuję akurat odwrotnie przy "włączaniu" klikera. Klikam jak pies nie patrzy na mnie. Klikam i rzucam smakołyk jak się odwróci. "Włączanie" kończę gdy pies po kliknięciu podchodzi do mnie po nagrodę. Wtedy jestem pewien, że powstał u niego odruch warunkowy "klik=nagroda".
  17. [quote name='Mysia_Zabrze']Marmasza rodzice dziecka powinni je wychować tak, aby przez płot nie przeskakiwało jeśli jest tam pies, a nawet jeśli tam go nie ma... A jeśli dziecka nie wychowali niech go pilnują ![/quote] Mysia_Zabrze - proszę zastanów się spokojnie nad moją wypowiedzią. Jak byś Ty się czuła gdyby Twój pies kogoś poważnie poranił - kogoś kogo znasz i z kim się spotykasz...
  18. Nie będę wnikał w prawne aspekty dotyczące psów stróżujących... ale proszę abyście rozważyli tylko aspekt moralny (i "spokoju sumienia"): pies pilnujący domu (ale nie szkolony w zakresie stróżowania) atakuje i poważnie rani dziecko sąsiadów, które przeskoczyło płot, gdyż wpadła mu do Waszego ogródka piłka. Jak byście się czuli wobec sąsiadów?
  19. [quote name='an3czka']Widzę wyraźną różnicę pomiędzy psem rzucającym się na ludzi, na co dzień, podczas wyprowadzania go, a psem, który jest niebezpieczny dopiero w momencie wdarcia się na jego terytorium[/quote] Widzisz, a ja nie jestem pewny, jak taki pies zareaguje na np. przebiegające obok dziecko... Pies w sytuacjach dla niego nowych czy nieoczekiwanych reaguje tak jak podpowiada mu doświadczenie - jeśli obszczekiwanie czy atak skutkuje "na podwórku", to dlaczego ma inaczej zareagować "na ulicy". Większość psów, które są trzymane "do pilnowania" jest słabo zsocjalizowane z ludźmi (bo ma być "ostry" wobec obcych) i zaatakuje "wyciągniętą" rękę. I co wtedy - znowu winny przechodzień, bo nie powinien głaskać obcego psa? W takim razie my właściciele psów nie mamy szans wobec decyzji urzędnikow (chodzi o smycze i kagańce) - sami dajemy im argumenty. Zdecydujmy czy chcemy aby nasze psy były postrzegane jako miłe i przyjazne ludziom zwierzęta czy też mają być "obrońcami i stróżami"? Moim zdaniem tego się nie da całkowicie pogodzić...
  20. Dwie sprawy - ja się nie chcę kłócić... Po pierwsze - pies samodzielnie pilnujący jakiegoś terenu czy obiektu jest zagrożony - dla "zdecydowanego" włamywacza "pozbycie się" psa jest proste... Po drugie - wyobraź sobie jakiś kataklizm np. pożar takiego obiektu. Nie tylko, że pies utrudni (lub wręcz uniemożliwi) akcję strażakom, to jeszcze sam zginie, bo nikt nie będzie "na siłę" ratować atakującego go psa. Pies przeciętnego złodzieja zniechęci szczekaniem, ale nie dlatego, że złodziej będzie się go bać! Tylko ze względu, że pies stanowi utrudnienie - po co się męczyć i na dodatek ryzykować, że szczekanie kogoś zaalarmuje - lepiej poszukać "cichego" mieszkania czy domu. A jedynym realnym skutkiem "zapotrzebowania" na psy "stróże i obrońcy" są obostrzenia przepisów takie jak w Szczecinie i w Sopocie. Jeszcze trochę a w całej Polsce pies będzie poruszał się zawsze na smyczy i w kagańcu!
  21. [quote name='an3czka']Z natury, to pies jest silnym terytorialistą. Ogrodzenie terenu pięęęęęknie mu wyznacza co "jego".[/quote] A trzymanie psa na łańcuchu znakomicie podnosi jego agresję... A może to jest tak, że pies na ograniczonej przestrzeni ma "świadomość", że jego pole manewru jest niewielkie - w razie zagrożenia nie ma możliwości ucieczki - stąd u psów o niewielkiej "praktyce" socjalnej skłonności do atakowania obcych. Podam prosty przykład - w czasie wędrówek po Beskidach wielokrotnie miałem spotkania z owczarkami podhalańskimi. I co ciekawe psy przebywające na halach były zdecydowanie łagodniejsze od tych, które "strzegły" podwórek. To efekt z jednej strony selekcji hodowlanej (na hali psy łagodne w stosunku do ludzi sprawiają mniej kłopotów) a z drugiej - psy na halach miały więcej kontaktów z ludźmi i co równie ważne pełną swobodę w podejmowaniu "działań". Co nie oznacza, że lgnęły do każdego, ale nie atakowały przypadkowych turystów czy odwiedzających pasterzy sąsiadów. Ponadto warto pamiętać, że niezależnie od okoliczności pies musi być pod kontrolą przewodnika (a jeśli przewodnik ma problem z tą kontrolą, to musi sobie pomóc - smyczą lub kagańcem). Jak ktoś chce psa do stróżowania, niech go sobie ma, ale odpowiednio wybranego, wyszkolonego i kontrolowanego. I musi ponosić wszelkie konsekwencje wynikłe z "działań" psa.
  22. [quote name='an3czka']Zakodowaną ma też obronę terytorium. Pies nie ma żadnej blokady gryzienie przedstawicieli własnego gatunku! Zakodowane ma respektowanie gestów poddańczych! Jeśli trafią na siebie dwa dominujące psy, to krew się może polać, oj może. Nie wspomnę już o sukach... Jak się ma blokada gryzienia człowieka do ras obronnych czy stróżujących??? Rasy obronne właśnie do OBRONY TERYTORIUM zostały wyselekcjonowane. [/quote] Czy wszystkie psy bronią terytorium - a jak ma się ta cecha w przypadku np. seterów, goldenów czy beagle? Psy "obronne" są efektem selekcji hodowlanej - ich skłonność do zachowań agresywnych jest wynikiem hodowli a nie naturalnych instynktów. Gdyby tak było, to wszystkie psy miałyby tę cechę. Pies z natury jest koczownikiem, nie przywiązuje się jak kot do miejsca lecz do ludzi.
  23. [quote name='Milosz']Przeczytałam z rosnącą adrenalina te wszystkie posty. Boże, jak mało zwykłych, ludzkich głosów. [/quote] Miałem nie brać udziału w tej dyskusji właśnie z powodu braku "głosu rozsądku" - już myslałem, że tylko ja mam inne poglądy na rolę psa w życiu człowieka. Pies jak każdy drapieżnik ma zakodowaną "blokadę gryzienia" przedstawicieli własnego gatunku a ponadto poprzez udomowienie ta blokada została przeniesiona na człowieka. A to, że czasem zdarzają się gryzące osobniki jest efektem selekcji hodowlanej (świadomej czy niezamierzonej) oraz wychowania. Jak ktoś chce mieć "ochronę", to niech wynajmie stróża czy agencję ochrony - są skuteczniejsi i nie zabijają intruzów, a pies niech pozostanie przyjacielem i towarzyszem człowieka - w tej roli czuje się zdecydowanie lepiej. PS. Gdyby ktoś miał zamiar obrabować tę firmę w Dąbrowie Górniczej, to zrobiłby to i psy stanowiły by niewielką przeszkodę (w końcu można je potraktować gazem, otruć itd.).
  24. [quote name='Kori']dzięki a chce ja nauczyć komendy zostań. Każę jej siadać i siada więc nagradzam i mówię zostań z gestem i odchodzę, ma podejść dopiero jak ja zawołam czy w dowolnej chwili? Chcę osiągnać efekt żeby została na miejscu, aż ją zawołam albo sama podejdę (np kiedy ide do sklepu, żeby się nie wyrywała i nie piszczała). Teraz wytrzymuje 3 sekundy i przychodzi do mnie. Aha czasami wytrzyma dłużej, ale podchodzi kiedy jej nie zawołam, wystarczy, ze kucnę (bo kiedyś zawsze ja wołałam po komendzie zostań kucając.) wystarczy ze zegnękolana a psina przybiega, mimo, ż ekazałam jej zostać. Jak się zachować? nagrodzić czy odprowadzić na miejsce, gdzie miała zostać i powtórzyć czynnosć?[/quote] Jak się zachować? Odprowadzić na miejsce, gdzie miała zostać, kazać usiąść i nagrodzić. A następnym razem dać suni szansę - nie czekaj aż wstanie i przyjdzie - skróć czas i nagrodź ją "na siedząco". Z drugiej strony popracuj nad "siadem" - niech ta komenda oznacza dla suni: "siedź aż Cię zwolnię" (tzn. po "siad" sunia powinna siedzieć do momentu gdy wydasz jej nowe polecenie). I powoli zwiększaj czas "siadu". Ja stosuję taką metodę - jak pies wysiedzi jakiś czas, to w następnej próbie zwiększam ten czas o połowę, ale jak nie wysiedzi, to następnym razem zmniejszam czas o połowę (zaokrąglam "w górę"). Np. jeśli pies wstanie po 3 sekundach, to następnym razem oczekuję, że wysiedzi 1 sekundę (czyli nagradzam sam siad). Po czym oczekuję, że pies wysiedzi 2 sekundy. I tak dalej: 1, 2, 3, 5, 8, 12, 18 itd. Ale jeśli np. pies nie wysiedzi 12 (a wysiedział 8, to dalej mam 6 (połowa z 12), 9, 14, 21 itd. I na koniec - jeśli ćwiczysz czas, to ćwicz tylko czas. Stań 2 kroki od psa i nic nie rób. Poźniej możesz np. chodzić ale czas jest stały! Trenujesz jedną rzecz na raz: albo wydłużasz czas albo "rozproszenia" (tzn. chodzisz, siadasz, itp) - ale nie wszystko na raz. I nagradzaj psa tak często jak tylko możesz! Nagrodą może być nie tylko jedzenia - możesz również bawić się z sunią. Nawet zabawa z innym psem może być nagrodą - każesz suni usiąść i po np. 5 sekundach "siedzenia" puszczasz ją i pozwalasz się bawić z innym psem.
  25. [quote name='Kori']Mam na mysli was....... Mam serie pytań: 1. Jak się szkoli się husky? (moja jest inteligentna tylko ma swój charakter i światopogląd) 2. We wszystkich książkach jest napisane o przywoływaniu psów: Spusć ze smyczy, zawołaj, jak podejdzie daj nagrode..... Ale ja jak ja spuszczę to raczej nie przyjdzie :/ A złapać jej nie złapie, bo jest dużo szybsza :D 3. Ona nie reaguje na imie. Więc co z tym zrobić? 4. Kocha mnie tylko jak mam coś do jedzenia, albo kiedy mnie nie widziała jakiś czas. 5. Totalnie mnie olewa...... i nie szanuje. Czy to ma jakiś związek z tym ze mam 13 lat? :D [/quote] Teraz kilka uwag na Twoje pytania (odpowiem od końca, gdyż tak będzie łatwiej): 5. Musisz wzbudzić jej zainteresowanie swoją osobą. Jak będzie miała korzyść z kontaktów z Tobą, to będzie się Ciebie trzymała. Im więcej czasu jej poświęcisz tym lepiej - baw się z nią, przemawiaj do niej, chwal i nagradzaj każde zwrócenia na Ciebie uwagi (spojrzenie w Twoją stronę, podejście itd.). 4. Nie będę pisał o uczuciach suni, ale spójrz na to z innej strony - jak jej się opłaca, to zwraca na Ciebie uwagę - wykorzystaj to i spowoduj aby częściej jej się opłacało. Już Pani Zofia pisała - nic za darmo! Jak czegoś chce od Ciebie, to niech zapracuje na to. Niby drobiazg, ale wymagaj od niej: chce jeść - niech przez chwilę grzecznie posiedzi (i patrzy na Ciebie, nie na miskę), chce wyjść na spacer - niech "na siad" czeka na założenie obroży. Przekonaj ją, że wszystko co najlepsze pochodzi "z Twojej ręki" (jedzenie, zabawa, spacer) - nawet swobodne bieganie zależy od Ciebie - zanim spuścisz ją ze smyczy każ jej usiąść lub zawarować. Przetrzymaj ją chwilę (kilka-kilkanaście sekund) i dopiero wtedy odepnij smycz. 3. Zawsze gdy spojrzy na Ciebie (gdy wypowiesz jej imię) nagródź ją (ciesz się i chwal ją, rzuć jej smakołyk, piłkę). Zanim podasz jej miskę z jedzeniem wypowiedz jej imię. I nie używaj imienia gdy musisz zrobić coś czego nie lubi. Chodzi o to, aby sunia kojarzyła swoje imię z przyjemnościami z Twojej strony. Dobrym ćwiczeniem może być taka zabawa - weź garść smakołyków, drugą daj bratu - usiądźcie w pokoju z dala od siebie i na przemian wołajcie sunię - za każde podejście dajesz jej smakołyk, jak zje to woła ją brat, później Ty... 2. Tu sprawa jest nieco trudniejsza, ale: - zawsze nagradzaj sunię za podejście do Ciebie. Niezależnie od tego czy ją wołasz czy nie! - nie wydawaj komendy na przyjście, gdy masz wątpliwość czy ją wykona (np. bawi się z innym psem); - najpierw zwróć jej uwagę na siebie (gwiżdż, klaskaj itp.). Dopiero jak spojrzy na Ciebie, to zawołaj ją do siebie, możesz przy tym ukucnąć lub odbiegnąć od niej - nigdy nie ganiaj jej. Wykorzystaj jej ciekawość - zawołaj ją i kucnij udając, że czegoś szukasz; - naucz ją (zacznij w domu) przychodzenia. Możesz na przykład zrobić tak: przygotuj małe kawałki czegoś co lubi (żółty ser, kawałki mięsa, itp). Kawałki muszą być naprawdę małe (np. wielkości rodzynka). Gdy sunia spojrzy na Ciebie rzucasz jej pierwszy kawałek. Po zjedzeniu powinna do Ciebie podejść, wtedy nic nie mówiąc podajesz jej następny i odsuwasz się od niej o dwa-trzy kroki. Chodzi o to aby sunia podchodziła do Ciebie po następne smakołyki. Po kilku próbach jak sunia podejdzie do Ciebie nakłoń ją aby usiadła (możesz pokazać jej smakołyk i przesunąć dłoń nad jej głowę) i natychmiast podaj smakołyk. Znowu się odsuń i poczekaj chwilę aż podejdzie i usiądzie przed Tobą. I tak dalej, aż dojdziesz do efektu, ze sunia szybko po zjedzeniu smakołyka podbiega i siada przed Tobą. Wtedy wprowadzasz komendę (ale nie wcześniej - chodzi o to, abyś nie miała wątpliwości, że suka podejdzie i usiądzie przed Tobą). Może to być "do mnie", "chodź" czy "tutaj". Odsuwasz się od suni, wydajesz komendę i nagradzasz. Po kilku ćwiczeniach zmieniasz zasadę - nagradzasz tylko podejście na komendę. - i bardzo ważne - nigdy nie wołaj suni, gdy masz zrobić coś czego nie lubi. Wtedy sama podejdź do niej. Przynajmniej na początku nauki trzymaj się tej zasady; - na koniec - jak wprowadzisz komendę, to pilnuj aby była wykonana (ćwicz na początku w domu) - jeśli sunia nie podchodzi, to podejdź do niej, weź ją za obrożę i przyprowadź na miejsce skąd ją wołałać (ale nie szarp jej i nic do niej nie mów). Dopiero na miejscu skąd ją wołałaś powtórz komendę i nagródź sunię (tak jakby sama wykonała polecenie).
×
×
  • Create New...