Jump to content
Dogomania

owczarnia

Members
  • Posts

    638
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by owczarnia

  1. [b]Oniu[/b], a jak myślisz - czy jest sens kierować zapytanie w tej sprawie do Federacji Konsumentów? Tak sobie pomyślałam, że gdybym dostała od nich odpowiedź pozytywną (znaczy, że właściciel nie ma prawa mnie wyrzucić), to mogłabym ją sobie wydrukować i nosić przy sobie :lol:.
  2. Cytat z jednej z wypowiedzi spod linku podanego wyżej przez Bazylię: [quote]To co powiem nie jest sprawdzone, ale słysząłam (osobiście) od pani, która ponoć jest prawniczką i specjalizuje się w prawie europejskim, że wg prawa europejskiego nie mogą nam zabronić wchodzenia z psem np. do centrów handlowych itp. [/quote] Ja też o czymś takim słyszałam. Kurcze, jak by to sprawdzić? I zastanawiałam się jeszcze nad tymi klubami... Jest to na pewno zjawisko bardzo specyficzne, ale obawiam się że do sklepów nie można ich prównywać... Tak samo jak zakłada się kluby z zamkniętym członkostwem (mam na myśli nie w sensie miejsc rozrywki tanecznej :D, tylko takie Country Cluby dla snobów ;)) i to też jest całkiem insza inszość. Dużo bym dała żeby się na tym lepiej znać :/...
  3. [quote name='Mokka'][quote name='Siva']To co powiem nie jest sprawdzone, ale słysząłam (osobiście) od pani, która ponoć jest prawniczką i specjalizuje się w prawie europejskim, że wg prawa europejskiego nie mogą nam zabronić wchodzenia z psem np. do centrów handlowych itp. Nie wiem, czy można to jakoś sprawdzić i gdzie, ale fajnie byłoby wiedzieć, nie? 8)[/quote] Nie byłabym taka pewna, czy prawo europejskie może komukolwiek nakazać wpuszczanie psów do obiektów niebędących własnością publiczną lecz prywatną. :-? [/quote] Nie ma czegoś takiego jak prywatny sklep :). Sklep jest miejscem użyteczności publicznej i jako taki podlega wielu normom oraz regulacjom, które musi spełniać. I ja też słyszałam coś na temat tego, iż zabrananie wpuszczania psów na teren centrów handlowych i sklepów jest niezgodne z prawem :).
  4. [quote name='bazylia'][quote name='owczarnia']Co do miejsca publicznego to rację mam na pewno :). Czy wyobrażasz sobie nie wpuścić kogoś do swojego sklepu/kawiarni, bo jest na przykład z małym dzieckiem (które może obsiusiać towar na dolnych półkach :D)? Albo dlatego, że jest za chudy/za gruby/za wysoki/za niski/ma na sobie czerwony sweterek, a Ty nie lubisz czerwonego koloru? Nie. Nie możesz tego zrobić, bo ludzie mogą złożyć skargę i będą mieli rację.[/quote] Owczarnio, no nie wiem, czy masz rację... Nie mam pojęcia, jak to jest ze sklepami, ale co powiesz na zjawisko, jakim w ostatnich czasach jest selekcja w modnych klubach? Klub to również niejako miejsce publiczne, a przy wejściu stoi pan, który ocenia ludzi pod względem wyglądu i wedle własnego "widzi mi się" do lokalu wpuszcza ludzi, którzy mu się spodobają (takich, którzy wg niego pasują do pozostałych gości klubu). I tak oto ludzie w niemodnych ubraniach, "nieodpowiednio wystylizowani" nie wejdą do niektórych miejsc, choćby pokazali portfel pełen pieniędzy badź też zagrozili wezwaniem straży miejskiej. Selekcja jest zjawiskiem nieco kontrowersyjnym, ale jakże prawdziwym...[/quote] Hehe, czy Ty może masz jakieś zdolności jasnowidzące :D? Bo my tu właśnie siedzimy z moim ślubnym i dokładnie nad tym samym się zastanawiamy :lol:. Wniosków zero. Czy ktoś wie na jakich podstawach prawnych opiera się taka selekcja?...
  5. [quote name='onia']Po troszę każdy z Was ma rację. Jest szereg przepisów regulujących kwestie prowadzenia sklepów- w tym sklepów spożywczych, ale także tego typu placówki sa prywatne i pewne zasady moga ustalac wlaściciele. Naturalnie zasady ustalone przez właścicieli nie moga łamać prawa, a w szczególności praw posiadanych przez obywateli (jeżeli właściciel napisze, że zakazuje wchodzić Żydom i Murzynom, to łamie ich prawa i można go pozwać. Osobna kwestia, to proces, koszty i czas....). To znaczy, każdy może egzekwować swoje prawa, jeśli tym samym nie narusza prawa innych osób. Jest na prawdę ogromnie!!!! dużo przepisów dotyczących sprzedazy produktów,także unijnych i nie moge Wam od razu znaleźć konkretów. Ale, spróbuję jutro troche popytac w PIH-u, sanepidzie itp, może mnie nakieruję i cos znajdę. Prawda jest też taka, że właściciele sklepów się boją, bo wystarczy jeden u-wy klient, który zadzwoni do sanepisu i PiH-u i powie, że po sklepie biegają psy i zanieczyszczają żywność i oni muszą sprawdzić takie doniesienie. A to jest kontrola, która angażuje i sprzedawców, i właścicila i pjest prawie pewność , że coś zawsze znajdą. A to skutkuje madatem, czasem ochrzanem dla sprzedawczyni, a czasem gość obetnie im kawałek pensji za ten mandat. Więc dmuchają na zimne. Ja z Avą wchodzę do sklepów, ale ona siedzi w plecaczku i widać jej tylko łepek-łapki też ma w plecaczku. U nas nie ma bardzo dużych marketów typu tesco, carefu itd, ale byłam kiedyć w dość dużym markecie (chodzę tam często i mnie kojarzą-zresztą miasto jest małe i w ogóle ludzie się znają) i pani przy kasie powiedziała mi -b. grzecznie ale i tak mnie wkurzyła, bo uwielbiam psiaka i pierwsza myśl jak śmie!! czepiać się mojej psiny-że tu psów wprowadzać nie wolno. Więc zanim się ugryzłam w język odpaliłam, no właśnie, dlatego ją wniosłam. Panią zamurowało, a mi sie głupio zrobiło i mówię jej że chodzę już tutaj od 7 miesięcy, zawsze z Avą i kierowniczka też mnie widziała. Nikt nie miał nic przeciwko. Zapłaciłam i wyszłam-ale fakt, że od 2,5 miesiąca tam nie byłam. A pani mi się kłania i ostatnio jak szła z dziećmi, to zapytała czy mogą ją pogłaskać (Avę nie panią :D ) Ale W W-wie chodziłam po Galerii Mokotów prawie 3 godziny z AVa w plecaku) byłam też w innej, nikt złego słowa mi nie powiedział. A nawet większość chciała głaskać psiaczka. Podobnie było w Galerii Echo w Kilecach-tam byłam też w Tesco i nawet pani otworzyła zamkniętą kasę, żebym nie stała za pogłaskanie psiaczka. Ufff-gadane mam, może więc jutro coś napiszę konkretnego. :D[/quote] Hurrraaa!!! Nareszcie jakieś konkrety!!! Napisz koniecznie, pozdrawiamy z Fuzlakiem serdecznie Ciebie i Avę :). PS Fuzlakowi też łepek tylko wystawał, reszta była u mnie za pazuchą :D.
  6. [quote name='waldek2'][b]Owczarnia[/b] Ty masz pieska na rekach i sie zobowiazujesz ale ktoś inny za pierwszym regałem puszcza psa na podłoge i tyle ... Na prowadzenie działalności gospodarczej nie musisz mieć zgody (z nielicznymi wypadkami) a tylko ja rejestrujesz. Na prowadzenie sklepu nie masz koncesji (z nielicznymi wypadkami) wiec mozesz wywiesić sobie kartkę ze moga wchodzić tylko osoby bez obuwia, a w drzwiach postawić ochroniarza. Puki Twoje widzimisie nie obraża jakiś tam uczuć, puki nie naruszasz żadnych przepisów to Tobie wolno. Natomiast nie zdrowe zachowania weryfikuje rynek --- ile osób wejdzie do Twojego sklepu? Ty płacisz podatki itp i Ty odpowiadasz - nastepnego miesiaca masz straty - nazywa sie to wolny rynek.[/quote] Przykro mi, ale to co piszesz, to w większości straszne bzdury :(. Poczytaj może trochę, zainteresuj się przepisami - jest ich mnóstwo. Mnóstwo regulacji, począwszy od tych dotyczących szerokości wejścia do sklepu i strony w którą muszą otwierać się drzwi, a skończywszy na obsłudze klientów.
  7. Federacja Konsumentów :). Tak się to nazywa. A lokal nie jest Twoim prywatnym mieszkaniem, tylko miejscem użyteczności publicznej, jak już pisałam.
  8. Hm. No dobrze, ale jak ma zasikać jakikolwiek towar, jeśli mam go na ręku [b]cały czas[/b] i zobowiązuję się do tego przy wejściu? Moim zdaniem zastosowanie tu powinny mieć przepisy o odpowiedzialności właściciela za swojego psa i już. Co do miejsca publicznego to rację mam na pewno :). Czy wyobrażasz sobie nie wpuścić kogoś do swojego sklepu/kawiarni, bo jest na przykład z małym dzieckiem (które może obsiusiać towar na dolnych półkach :D)? Albo dlatego, że jest za chudy/za gruby/za wysoki/za niski/ma na sobie czerwony sweterek, a Ty nie lubisz czerwonego koloru? Nie. Nie możesz tego zrobić, bo ludzie mogą złożyć skargę i będą mieli rację. Masz prawo odmówić wstępu lub wyrzucić kogoś tylko w [b]uzasadnionych przypadkach[/b] (na przykład realne zagrożenie dla innych klientów, naprzykrzanie się, przeszkadzanie, zakłócanie porządku i tak dalej). Co innego duży pies, a co innego maleńki yorczek.
  9. A tu Bazylko nie masz racji. Sami prowadzimy sklep, stąd doskonale wiem iż jest to miejsce użyteczności publicznej i właściciel nie może postępować wedle swojego "widzimisię". Ja też staram się nie chodzić do sklepu z psem, ale wracałam akurat ze spaceru, spotkałam męża i wstąpiliśmy po drobne zakupy na kolację. Jak już pisałam, ten sklep mam po drodze do domu i do głowy mi nie przyszło latać specjalnie po to, żeby najpierw zostawić psa...
  10. Lol, kiedy inni kupujący byli oburzeni jeszcze bardziej ode mnie, że takie cudo jak Fuzlaczek musi opuścić sklep :D. Dodatkowo facet który nas wypraszał jest tam niejako szefem (nie właścicielem) i to raczej on wywala z pracy niż jego wywalają. No i zapomniałam napisać najważniejszego: to jest supersam (sieć 34) tuż koło mojego domu, znają mnie tam do licha i Fuzlaka też, bo przychodziłam z nim już tam i nigdy nie było problemu, codziennie robię u nich zakupy (nie zawsze z psem, oczywiście :D). I do tej pory było dobrze, tylko właśnie zmienił się ten pacan od pilnowania i zaczęły się fochy.
  11. No a ja właśnie od wczoraj usiłuję sobie przypomnieć gdzie czytałam taki jeden artykuł, w którym wyraźnie było napisane, że żaden sklep ani żadna restauracja nie ma prawa mnie tak naprawdę w takiej sytuacji wyrzucić, bo pies nie stwarza żadnego zagrożenia, a kwestie higieniczne nie dość, że w ogóle teoretycznie nie mają znaczenia, w końcu ludzie też butów przed sklepem nie zmieniają tylko wchodzą z dworu, to jeszcze w przypadku Fuzlaka w ogóle przestają istnieć. Powoływano się tam na jakieś przepisy, ale kurka za nic nie mogę tego znaleźć. Generalnie jest podobno tak, że właściciel żadnego miejsca użyteczności publicznej nie może kierować się swoim "widzimisię" i myśleć, że jak naklei naklejkę "z psami nie wolno" na drzwiach, to to już wystarczy. Musi mieć do tego realne podstawy, których w moim przypadku uważam, że kompletnie nie było.
  12. Zostałam dziś z Fuzlakiem wyrzucona ze sklepu spożywczo/chemicznego (duży supermarket) i trafił mnie jasny szlag. Pies nie muszę mówić, że jest czystszy pewnie od niejednego kupującego, pachnie jak gwiazda filmowa i oczywiście siedział skitrany u mnie na rękach, przytulony mocno - nie było mowy żeby choćby powąchał kogokolwiek bądź cokolwiek. Byliśmy we dwójkę z mężem, on robił zakupy, ja trzymałam Fuzlaka. No i facet (tak zwany "pilnowacz", nie mają tam ochrony jako takiej tylko chodzi takich dwóch po sklepie i trzyma wszystko na oku) stwierdził, że mam wyjść z psem ze sklepu, bo psom do sklepów wchodzić nie wolno. Miałam ochotę go kopnąć, bo tuż za jego plecami rozwrzeszczane dzieciątko zwalało z półki co się dało (mamusia nie zgodziła się kupić lizaczka), a on zwracał uwagę mnie. Za to, że miałam na rękach pieska wielkości wyrośniętej świnki morskiej, no do licha! Piszę tu o tym (jeśli już był taki temat, to bardzo ślicznie proszę mi wybaczyć, ale spojrzałam pobieżnie i nie znalazłam, a przekopywać się przez całe forum nie mam siły), bo może ktoś ma pojęcie o przepisach i będzie mi w stanie udzielić informacji czy rzeczywiście jest gdzieś powiedziane, że ja z Fuzlakiem do sklepu nie mogę i już, nawet jeśli on mały, niegroźny i caluteńki czas na rękach?... Będę wdzięczna za wszelkie informacje.
  13. Parę fotek mojego Fuzlaczka zrobionych po dzisiejszej wizycie u fryzjera :). Nie są najlepsze, nie wiem czemu, bo aparat ten sam co zawsze... Widać pańcia kiepski fotograf i tyle :(. [img]http://img48.imageshack.us/img48/3466/fuzlak16ft.jpg[/img] [img]http://img48.imageshack.us/img48/8589/fuzlak29tu.jpg[/img] [img]http://img48.imageshack.us/img48/4576/fuzlak33zx.jpg[/img] [img]http://img48.imageshack.us/img48/2938/fuzlak48yr.jpg[/img] [img]http://img48.imageshack.us/img48/1397/fuzlak55wd.jpg[/img]
  14. Prawda, że suczka może mieć dzieci kilku samców. I odbycie stosunku z jednym absolutnie nie hamuje jej instynktu do kopulacji w momencie cieczki. Obawiam się, że kundelek mógł ją zapłodnić jak najbardziej. I szczerze mówiąc jestem trochę zaszokowana brakiem tak podstawowej wiedzy u Ciebie. Jak mogłaś w tej sytuacji brać się za rozmnażanie swojej suczki?...
  15. owczarnia

    Kastracja

    I bardzo dobrze rozumiem Twój niepokój - sama ryczałam jak bóbr jak zostawiałam psa u lekarki w dniu zabiegu, a całą poprzednią noc nie spałam... Do momentu jej telefonu z wiadomością, że wszystko się udało siedziałam z zaciśniętymi zębami na jednym miejscu, nie byłam w stanie się niczym zająć... To był koszmar... Całe szczęście, że już za nami :fadein:.
  16. owczarnia

    Kastracja

    Wobec powyższego uważam, że powinnaś się skonsultować z jeszcze jednym weterynarzem. Pufik jest bardzo młodziutki i absolutnie nie ma powodu do paniki - moment na kastrację jest wprost idealny. Mój pies był o ładne kilka miesięcy starszy - miał prawie dwa lata (dokładnie 21 miesięcy), gdy go kastrowałam i nawet wtedy pani doktor mówiła że jeszcze nie ma co histeryzować, bo wcale nie jest tak znowu późno. Wszystkie potrzebne badania zrobiła w ramach ceny zabiegu, a jej akurat gabinet zdecydowanie do najtańszych tu nie należy. Tak jak mówiłam, ostatnio także badaliśmy Fuzlakowi krew i zapłaciłam osiem zł. Ciężko mi sobie wyobrazić co też można jeszcze "dobadać" za dodatkowe 42 zł i choć absolutnie nie chciałabym Ci mieszać w głowie, to mam okropne poczucie, że ten weterynarz próbuje Cię naciągnąć :(. Zadzwoń jeszcze do dwóch lub trzech gabinetów, popytaj się - co Ci szkodzi. W ostateczności "przyciśnij" tego swojego o jakie dokładnie chodzi badania. Zawsze możesz zadzwonić do pierwszego z brzegu laboratorium i dowiedzieć się, ile takie badania kosztują - nie chodzi mi tutaj o pieniądze, ale jeśli nie można ufać wetowi w takiej sprawie, to jak zaufać mu swojego pieska :(?...
  17. Wygrzebałam jeszcze parę fot z sesyjki w sweterku :lol:: [img]http://i3.photobucket.com/albums/y95/owczarnia/Fuz3.jpg[/img] [img]http://i3.photobucket.com/albums/y95/owczarnia/Fuz.jpg[/img] [img]http://i3.photobucket.com/albums/y95/owczarnia/Fuz4.jpg[/img]
  18. Fuzlak w dniu, w którym do nas przybył - siedem tygodni :angel:: [url]http://i3.photobucket.com/albums/y95/owczarnia/Fuz7tyg.jpg[/url] [url]http://i3.photobucket.com/albums/y95/owczarnia/Fuzlak7tyg.jpg[/url] Fuzlak ma osiem i pół tygodnia :multi:: [url]http://i3.photobucket.com/albums/y95/owczarnia/8iptyg.jpg[/url] Trzy miesiące :bday:: [url]http://i3.photobucket.com/albums/y95/owczarnia/Fuzlak3mies.jpg[/url] Cztery miesiące :BIG:: [url]http://i3.photobucket.com/albums/y95/owczarnia/Fuzlak4-mies.jpg[/url] Pół roku :B-fly: :D: [url]http://i3.photobucket.com/albums/y95/owczarnia/Fuzlak6mies.jpg[/url]
  19. owczarnia

    Kastracja

    Bazylko, a ile Pufik ma właściwie lat? Generalnie najlepszym momentem na zabieg jest podobno czas pomiędzy osiągnięciem przez psa pełnej dojrzałości płciowej a ukończeniem osiemnastego miesiąca życia, ale nie jest to żaden sztywny termin. Wiele psów kastrowanych jest znacznie później i również następuje poprawa zachowania (chociaż, oczywiście, argument o utrwalaniu niepożądanych nawyków jest jak najbardziej słuszny). Zastanawia mnie tylko bardzo mocno te 50 zł za badania krwi. 50 zł?! Na litość boską, co to za badania?... Fuzlak miał ostatnio badaną krew w związku ze swoją kamicą (badania podstawowe plus cukier i coś tam jeszcze) i płaciłam 8 - słownie: [i]osiem[/i] - złotych! Sam zabieg kosztował 200 zł.
  20. owczarnia

    Kastracja

    Normalne, normalne :). Po pierwsze dlatego, że w organiźmie wciąż są jeszcze przecież wyprodukowane wcześniej hormony i musi minąć trochę czasu (kilka miesięcy), aż się "wypłuczą". Po drugie, u psa odruch kopulacyjny jest instynktowny i będzie mu się to czasem zdarzało gdy przypadkiem zajmie "właściwą" pozycję ;). Kastracja odciąża organizm psa , gdyż nie jest on już zaprzątnięty przemożną chęcią rozmnażania się (to oczywiście w dużym skrócie, gdyż wiążą się z tym rozmaite skomplikowane reakcje związane przede wszystkim z gospodarką hormonalną). Poza tym rzecz jasna czyni go bezpłodnym. To dwa główne cele.
  21. owczarnia

    Kastracja

    Może boleć, oczywiście, ale najlepiej spytać weta. Przecież i tak musieliście być dzisiaj na zastrzyku?...
  22. [quote name='Zazula']Yorki to tak inteligentna rasa, że można je wszystkiego nauczyc. Różnych sztuczek, w tym stania "na bacznośc" na wystawach też. I to raczej nie wystawy i hodowcy niszczą psychikę yorków. Obwiniałabym o to raczej tych wszystkich, którzy traktują te pieski jak maskotki, przytulanki, takie włochate bezmóżdżki. No bo po co układac psa, który i tak chodzi przy nodze, nikomu nie zaszkodzi?A w ogóle to nie jest pies. A po co pozwalac obwąchiwac go innym psom? Jeszcze go zadepczą albo zjedzą! No i york nie zna innych psów, i dlatego się ich boi. Nie wolno dotykac, bo to kruche! Albo przeciwnie - podawane w obcych rąk do rąk, piski ludzkie nad małą główką: "Jaki śliczny, malutki, ojjjj!!" Jak tu w takich warunkach byc normalnym?? No, powiedzcie![/quote] Czy ktoś ma może przy sobie wniosek o nagrodę Nobla? Ja poproszę dla tej pani :). Zazulo, podpisuję się wszystkim, co tylko wystającego posiadam :D pod tym, co napisałaś. Kiedy po raz n-ty słyszę określenie "maskoteczka" w odniesieniu do mojego psa, mam ochotę walić w zęby. I przysięgam, kiedyś to zrobię!!!
  23. owczarnia

    Kastracja

    Hm. Dość ważne jest to, że piesek jest jeszcze bardzo młodziutki. Być może po prostu z tego wyrośnie - jest teraz w wieku tak zwanym "przejściowym" i różne rzeczy mogą mu strzelać do głowy ;). Obserwuj go, staraj się ze swojej strony popracować jeszcze nad nim i jeśli przez najbliższe miesiące nie nastąpi (pomimo Twoich wysiłków) żadna poprawa, pomyśl co dalej. Istotne jest też bowiem, żeby niepożądanych zachowań nie utrwalać - dlatego jeśli jednak nic się nie zmieni, nie zwlekaj z decyzjami w nieskończoność.
  24. owczarnia

    Kastracja

    [b]Julito[/b] - nie da się rzeczowo i stuprocentowo stwierdzić czy Twój piesek przestanie po kastracji tak dużo szczekać. Sęk w tym, że takie szczekanie może mieć różne podłoża. Jeśli wynika z nadpobudliwości bądź skłonności do dominacji, to są duże szanse. Ale może wynikać także z nerwicy bądź ze strachu (przy czym jedno z drugim bywa często powiązane), a wtedy kastracja wiele nie zmieni, należy raczej zastanowić się nad przyczynami takiego stanu rzeczy. Może też być tak, że "ten typ po prostu tak ma" - tu w zasadzie pozostaje jedynie próbować wszelkimi sposobami starać się psa zmusić do większego posłuszeństwa, bo tylko wtedy coś wskórasz. Przy nadpobudliwości szczekaniu towarzyszy nadmierna ruchliwość, naprzykrzanie się, niemożność usiedzenia spokojnie przez pięć minut w jednym miejscu. Zasadniczym objawem są także bardzo częste próby kopulacji z czym popadnie. O dominacji w zasadzie napisano już tyle, że wstyd się powtarzać, ale generalnie polega to na tym, że pies rządzi w domu i jest na pierwszym miejscu - potrafi na przykład zawarczeć lub nawet spróbować ugryźć każdego, kto zachowa się nie po jego myśli, to znaczy spróbuje mu na przykład odebrać zabawkę bądź przegonić z upatrzonego miejsca. Musisz poobserwować swojego psa i zastanowić się przede wszystkim nad tym w jakich sytuacjach wpada on w ten "szał szczekania". Czy obszczekuje wszystkich i wszystko, czy też na przykład (w swoim mniemaniu oczywiście) namiętnie ostrzega przed intruzami (potencjalna dominacja, możliwe że pies uważa się za osobnika Alfa). Może szczeka na nieznane rzeczy (nagłe stuki, przejeżdżający rower) - to by sugerowało strachliwość. A może jest po prostu agresywny? Jeśli to ta ostatnia opcja, kastracja rzeczywiście będzie najlepszym rozwiązaniem.
  25. owczarnia

    Kastracja

    Nie ma za co Bazylko :).
×
×
  • Create New...