-
Posts
638 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by owczarnia
-
Ale przecież ten biolog - genetyk z Instytutu Biologii Doświadczalnej im. M. Nenckiego PAN w Warszawie ma pełne prawo do swojego zdania, podobnie jak lekarze rozmaitych specjalizacji, którzy rozpoznali u mnie kolejno: trądzik różowawy, rumień, anginę i jeszcze parę innych rzeczy, po to by w końcu wyszło na jaw, iż chora byłam na... mononukleozę :lol:. I może właśnie dlatego, że biologiem - genetykiem nie jestem, nie mam poczucia że się na tym świetnie znam i nikt mnie już niczym nie zaskoczy, pozwolę sobie dalej wierzyć w te swoje, jak to określiłyście, "głupotki" ;). Interesowałam się różnymi rzeczami odkąd posiadam yorka, bo taki mam charakter, że lubię rozmaite ciekawostki, a że do tego tak się szczęśliwie składa iż znam doskonale język angielski, to rozmaite anglojęzyczne publikacje rozumiem bez najmniejszego trudu :). Nawet te z dziedziny biolog - genetyk ;).
-
Dziecko kochane, uspokój się, bo Ci zaszkodzi. Wierzyć sobie może każdy w co chce, jego sprawa. Z tekstami o znaniu lub nieznaniu takich czy innych definicji to łaskawie proszę do młodszego rodzeństwa, bo na mnie to wrażenia nie robi, sorry, za stara jestem. Do szkoły się chodziło, wykształcenie jakieś tam się posiada, poniekąd podobno wyższe nawet i pouczać bardzo dziękuję, ale mnie nie musisz. Krzyżówki genetyczne były , są i będą, nie tak dawno rozpisywano się na temat sztucznie wyhodowanej rasy całkowicie nieuczulających kotów, proponuję sobie poczytać i uprzejmie ze mnie zejść. Pozostać przy moim zdaniu chyba mi wolno, jak sądzę, a nikogo przekonywać do swoich racji na siłę nie mam zamiaru. Eot więc, jeśli łaska.
-
Wiecie co, dziwne jesteście. Nie robię sobie żadnych jaj, publikacji naukowych tu przytaczać nie będę bo ani nie mam zamiaru ich szukać, ani zwyczajnie mi się nie chce. Ale swoje wiem, Wy wierzyć przecież nie musicie. Jednakowoż następnym razem gdy w historii jakiejś rasy przeczytacie, że gdzieś tam kiedyś tam zupełnie przypadkowo i całkiem znienacka "urodziło się szczenię o wyjątkowych, niespotykanych cechach, później wykorzystywane jako reproduktor aby owe nowe cechy utrwalać", zastanówcie się pięć razy skąd niby takie szczenię "cudownie" się wzięło. Starczy powiedzieć, że w identyczny sposób powstała rasa mojego kota - reksy kornwalijskie. Też tak całkiem przypadkowo i w ogóle nie wiadomo skąd, na jakiejś farmie w Wielkiej Brytani ponad pięćdziesiąt lat temu, urodziło się kociątko o niezwykłej sierści. Ani jego mama, ani tata, ani babcia, ani dziadek, ani w ogóle żaden kot w promieniu tysiąca mil takiej sierści nie posiadał, a owo kociątko tak. Oczywiście żadne oficjalne źródło nic więcej na ten temat nie pisze, ale dziwnym trafem now rasa otrzymała przydomek "rex", od... rasy królików :D.
-
Długo. Naprawdę. 4,5 miesiąca i sikanie w domu to nie "wpadki", to norma :). Jesteś na początku drogi tak naprawdę dopiero, musisz się nastawić na cierpliwość i wychodzić, wychodzić, wychodzić... Jak najczęściej :).
-
No interesowałam się tym kiedyś trochę, szukało się swego czasu rozmaitych rzeczy... Nie wskażę już teraz za Chiny gdzie można to znaleźć, ale są na to dowody. Zresztą... No kochani, na zdrowy rozum: skąd nagle wziąłby się u psów na ten przykład całkowicie inny włos? O innej strukturze, bez podszerstka, niemal całkowicie identyczny z ludzkim? To są modyfikacje genetyczne, a nie osiągnie się ich bez domieszek innych gatunków. Nie twierdzę, że to dobre, mówię tylko, że miało miejsce. Nie wiadomo do dziś ile w tym przypadku, a ile świadomej ręki człowieka, ale fakt pozostaje faktem.
-
Nataliyko, ale są też różne koty ;)... Natomiast domieszka królika angorskiego u maltańczyków, na przykład, jest tajemnicą poliszynela... Obecnie takie coś jest zakazane, ale kiedyś eksperymentowano na różne sposoby.
-
[quote name='Deirdre']wszystkie psy pochodza od wilka i nieprawdą jest ze krzyzowano go z innymi zwierzetami. Bo z czym? z lisem? Genetycznie wilk i pies sa identyczne - ten sam obraz chromosomów, ich budowa i prążkowanie oraz ilość - 2n=78. Choć wydaje się to niemożliwe ale tak właśnie jest - wszystkie róznice w bdowie i wygladzie ras psów to kewstia pojedyńczych genów lub niewielkich fragmentów chrómosomów i najczęściej to jest podstawą podań genetycznych - jakie szczegóły zostały zmienione w genotypie psa ze tak się rózni od przodka i i innych psów. To po prostu setki już lat pracy nad psem i jego zmianami[/quote] I tu Cię zaskoczę ;). Krzyżowano po drodze aż świszczało - z kotami, królikami angorskimi... No, ale to już całkiem osobny temat ;).
-
A, nie, to o powielaniu tematów i szukaniu nie było do Ciebie, spoko, zmeandrowało nam się po prostu ;). Jednakowoż muszę Cię rozczarować, bo z tym włosem u yorków to nie jest do końca tak, jak Ci się wydaje. Nie znam dogłębnie genezy powstania ras takich jak na przykład wspomniany maltańczyk, ale z tego co wiem, krzyżowano wilkowate z innymi zwierzętami aby uzyskac pożądany efekt, więc założenie oparte na tym iż wszystkie rasy wywodzą się od wilka, jest niestety błędne. I tak też yorki powstały z wcześniej już utworzonych krzyżówek, owe krzyżówki z jeszcze wcześniejszych... i tak dalej. Dzisiejszy wygląd yorka jest wynikiem [B]utrwalania[/B] pożądanych cech, nie "wmiksowania" ich po drodze. Dodatkowo zwróć wreszcie proszę uwagę na to, co od początku usiłuję Ci powiedzieć: nie długość włosa u yorka ma w tym momencie znaczenie, lecz jego [B]rodzaj[/B] i specyfika. Budowa identyczna z ludzką, brak podszerstka - to nie są rzeczy przypadkowe. Dlatego ten włos tak rośnie. I tu masz klucz do odpowiedzi na swoje pytanie, które - jak widzisz - zrozumiałam bardzo dobrze. [B]Nie da się[/B] "skrócić" genetycznie yorczego włosa. Można zacząć kombinować z psami o zupełnie innym tego włosa rodzaju, ale jest to ingerencja tak głęboka, że po wymianie genów z yorczej rasy nie zostanie im nic. PS Kwestia Biewera jest kwestią ubarwienia, nie rodzaju czy długości włosa, więc to ślepy zaułek, obawiam się.
-
No, ucieczka z Dogomanii to nam raczej nie grozi, bo for o bardziej liberalnych regulaminach to już nie ma ;). Dogomania ma jeden z najbardziej rozsądnych regulaminów, jakie widziałam. Nie wiem, może ja się po prostu za bardzo przyzwyczaiłam do pewnych rzeczy... Kiedyś było tu inaczej, nigdy nie panował pedantyczny reżim, była miła atmosfera, ale zalewu głupot też się nie uświadczało... Sama adminuję i moderuję tu i ówdzie i zaręczam, że tu i tak jest naprawdę bardzo duży luz. Ale minimum ładu też by się przydało, argument że nowi tworzą atmosferę jest nieco bez sensu, dlatego że pod mnożącymi się bzdurkami giną sensowne tematy i wypowiedzi, niedługo nikt niczego tu już nie znajdzie, a co mniej cierpliwi userzy po prostu sobie pójdą w siną dal, tam gdzie znajdą więcej spokoju ;). Zostaną tylko przerzucające się siuśkami panienki nie mające pojęcia o czym mówią i w ten sposób nasze najlepsze jak dotychczas psie forum się po prostu pogrzebie... Chcecie tego?... Jestem pewna, że nie :). A żeby nie pozostać gołosłowną, podam przykład na to, jak to potrafi być na innych forach - niedawno kupiłam sobie małego kornisza, zarejestrowałam się więc na pewnym kocim forum. I po miesiąco dostałam... bana. Za "trollowe" zachowanie, którego trollowatość polegała na tym, że w dziale poświęconym kocim dolegliwościom, w temacie o problemach z pęcherzem, w trakcie dłuższej dyskusji wynikła kwestia karmy i nieopatrznie w trakcie jednej z odpowiedzi jak najbardziej na temat dorzuciłam pytanie o tę karmę. Z miejsca dostałam co najmniej pięć wysoce zgryźliwych uwag, że od tego istnieje opcja "szukaj", a w ogóle to jestem głupia, na niczym się nie znam i najlepiej będzie jak sobie stąd pójdę. Mój styl pisania jaki jest, widać. Nie odnotowałam też u siebie jakiejś straszliwej głupoty, ale jak widać całe życie się człowiek uczy :lol:. Reasumując: złoty środek - to jest to, o co mi chodzi, nic więcej, bez przesady w żadną stronę :). [quote name='Magda_Miki']Fajnie by to bylo gdybysmy tak wszyscy ewoluowali i walili z grubej rury do nowych dogomaniakow:evil_lol::evil_lol: Hehe juz widze te atmosfere. Pozdrawiam;)[/quote] Nie do wszystkich nowych przecież, no coś Ty :lol:. Tylko do tych kompletnie niesubordynowanych ;).
-
No dobra, wycofuję ośmieszanie ;). Chociaż przez te trzy lata ewoluowałam już do stadium, w którym celowo zaczynam z grubej rury, bo doświadczenie nauczyło mnie, że na grzeczne uwagi nikt w ogóle nie reaguje ;). Przykładem może być wspomniany regulamin :lol:... Który ja akurat czytałam :razz:.
-
Hm. To ja może wytłumaczę, o co mi chodzi. Spójrz na datę mojego przyłączenia się do tego forum - przez trzy i pół roku naprawdę dużo zostało tu napisane, przedyskutowane, wytłumaczone. Dlatego proszę, nie dziw się, że straciłam już cierpliwość do userów, którzy rejestrują się na forum, po czym zaczynają od "ojej, pomóżcie, bo mój piesek siusia w domu" albo "ojej, dlaczego on warczy?". Zacząć należałoby od chociaż pobieżnego, bo nie mówię już o nie wiadomo jakim studiowaniu przecież, tego, co było. Zwłaszcza, że - jak już mówiłam - wygodny spis wisi sobie podwieszony w bardzo widocznym miejscu. Każdy użytkownik rejestrując się musi zgodzić się z obowiązującym na forum regulaminem, a tam bardzo przystępnie napisano co i jak. I nie, nie jestem za tym by bezwzględnie tego przestrzegać, ale do licha! Jakiś umiar wypadałoby zachować?... W całym necie zjawisko, które usiłuję tu choć trochę pohamować, nosi nazwę trollowania i tępione jest bez cienia litości. Wystarczy piętnaście minut, i już można znaleźć na tym forum tak ogólne, jak i szczegółowe informacje na rozmaite tematy bez potrzeby spamowania nowymi topicami bez sensu. Usiłuję zmusić niektóre osoby do poczynienia owego straszliwego wysiłku uruchomienia zwojów mózgowych, zanim wysmażą rozmaite cuda. Zwłaszcza, że osoby te opiekować się mają żywym stworzeniem, więc zdrowy rozsądek jest wymogiem już, nawet nie wskazaniem. A niepotrzebna atmosfera bierze się z zalewu bzdur, nie z próby ich porządkowania. Jak świat światem.
-
Jezu przenajświętszy, ale gdzie ja kogoś obraziłam :crazyeye:?
-
No i się ośmieszasz kolejny raz :lol:. Zrozum, yorki to rasa DŁUGOWŁOSA. Można je oczywiście strzyc, tak jak ja strzygę mojego od zawsze, ale ich specyficzny włos to cecha nierozerwalnie związana z tą rasą. Tak jak rex konrwalijski nie byłby rexem kornwalijskim bez kręconej sierści, tak yorkshire terrier z włosem a'la westie to nie jest już yorkshire terrier. Po to Ci cytuję historię rasy, żebyś to zrozumiała, ale najwyraźniej z tym ciężko :evil_lol:...
-
Przykro mi, ale się ośmieszasz. Poczytaj może trochę jeszcze, pointeresuj się, a potem wypowiadaj, bo póki co, dużo słów, ale wiedzy tyle co brudu za paznokciem... A na początek jeszcze [quote]Jeśli chodzi o pochodzenie rasy bardzo prawdopodobne jest twierdzenie, że pierwsze yorkshire terriery powstały z clydesdale i paisley terierów. Wśród przodków rasy wymienia się też czasami dandie dinmont teriera. Otwarta do dziś pozostaje kwestia, skąd u „yorków” pojawił się jedwabisty włos. Wielu autorów jest przekonanych, że pierwsi hodowcy, chcąc otrzymać pożądany jedwabisty włos, krzyżowali „yorki” z psami maltańskimi.[/quote] Było o maltańczykach już wyżej, ale widać nie dotarło. Specjalnie wzięłam z innego źródła.
-
[LEFT]Fuz działkowicz :): [IMG]http://img228.imageshack.us/img228/8399/fuzlakkc9.jpg[/IMG] [IMG]http://img178.imageshack.us/img178/4427/fuzlak2pz9.jpg[/IMG] [IMG]http://img242.imageshack.us/img242/3027/fuzlak3eq4.jpg[/IMG] [IMG]http://img168.imageshack.us/img168/6586/fuzlak4ma9.jpg[/IMG] [/LEFT]
-
Ja się nie chcę mądrzyć bynajmniej, ale wedle mojej najlepszej wiedzy piesek nie powinien wychodzić z domu do dwóch tygodni po ukończeniu wszystkich szczepień. Chodzi o styczność z odchodami innych zwierząt, które mogą przenosić groźne dla niego bakterie i wirusy. Koty zwłaszcza, ale psy i inne zwierzęta też. Stąd kwarantanna, aby szczepionka miała szansę zacząć działać w pełni, no i piesek mógł powrócić do pełnej odporności (szczepienia ją obniżają). Chyba że jest to jakaś najnowsza szczepionka-cud, która działa od razu i w ogóle. Ale jakoś wątpię...
-
[quote name='AnetaM2']Jak najbardziej jestem za kastrowaniem i doskonale wiem jakie są różnice pomiedzy zachowaniem psa kastrowanego a nie kastrowanego - faktycznie, popęd seksulany psów potrafi calkowicie odebrać im rozum. Moje psy nie mieszkają ze suniami, a jedynie je odwiedzają, a problemy z "jurnością" pojawiają się w zasadzie dwa razy do roku, kiedy akurat sunie mają cieczkę (a tak się sklada, jak to często bywa, że najczęściej wszystkie mają ją jednocześnie). Poza tym okresem nie ma najmnieszych problemów - żadnych prób kopulacji na zabawkach, innych psach, normalne zachowanie na spacerze, chęć do zabawy,brak jakichkolwiek zamiarów ucieczek. Ale Timon ma 5 lat, kiedy "dojrzewal" byly problemy z wyżywaniem się na maskotkach, ale calkowicie mu przeszlo. Jednak każdy pies ma swój temperamnt i swój charakter i pewnie gdyby mój pies nadal przedkladal "kopulodromki" nad "normalne" życie pewnie tez zdecydowalabym sie na kastrację. Jednak piesek będący psem "przewodnim" tego tematu ma dopiero 1,5 roku i jego zachowanie jest jeszcze calkiem normalne. Gdyby okazalo się, że z biegiem czasu się ono nie zmienia, i "dolegliwości" nie ustępują, kastracja faktyczniej jest najlepszym rozwiązaniem. Nadmienię, że mój drugi pies zostal wykastrowany w wieku ok. 10 miesięcy czyli 2 lata temu i najdziwniejsze jest to że odruch kopulacyjny wcale nie zanikl, ale pojawia się już coraz rzadziej. Natomiast samo wychowanie psa nie sprawia najmiejszych problemów. Pies nie okazuje żadnych oznak agresji, dominacji i jest potulny jak baranek, chętny do zabaw, zdrowy, energiczny i naprawdę sam zabieg, nie zrobil mu żadnej, ale to żadnej krzywdy. Jest to pies rasy kundel pospolity, średnich rozmiarów i kastrowany gdyż mial byc psem "podwórkowym", czyli slabo kontrolowanym a w takich przypadkach, niechciany przychówek zdarza się zbyt często. Teraz Blek jest psem calkiem domowym, trenującym rózne psie sporty, a do tego jest najlepszym przyjacielem zarówno naszym jak i pozostalości naszego zwierzyńca. Pozdrawiam[/quote] Uff, no to bardzo się cieszę, bo taki przejaw zdrowego rozsądku to niestety u nas wciąż rzadkość... Ale. Trzeba podkreślić, że dużym błędem jest myślenie, iż "piesek będący tematem przewodnim tego topicu ma dobiero 1,5 roku i jego zachowanie jest normalne". On ma [b]już[/b] 1,5 roku. Jest to wskazywany przez weterynarzy najlepszy moment do kastracji - pies osiągnął pełną dojrzałość płciową, burzę hormonalną związaną z dojrzewaniem ma już za sobą i jeśli nadal tak się zachowuje, może to mu pozostać. I jeśli będzie się czekać zbyt długo, niektóre zachowania się utrwalą, niestety. Można zaczekać jeszcze, oczywiście, ale nie dalej niż do ukończenia przez niego dwóch lat. Później będzie tylko coraz gorzej. Co do odruchu kopulacyjnyego u wykastrowanych psów, to jest to rzecz całkiem normalna, mojemu też się zdarza ;). Bardzo rzadko już, ale się zdarza. Nie ma to wiele wspólnego z popędem, jest to raczej odruch bezwarunkowy wyzwalający się w piesku przy zajęciu (przypadkowym) określonej pozycji :). A na dowód na to, że yorczek może z powodzeniem bardzo dobrze i wesoło żyć bez jajeczek, zamieszczam zdjęcie mojego Fuzlaka - zrobione zaledwie dwa dni temu, u mojej mamy na działce: [IMG]http://img228.imageshack.us/img228/8399/fuzlakkc9.jpg[/IMG]
-
No dobrze, a kiedy było ostatnie szczepienie? I jaka to była szczepionka?
-
A wydawałoby się, że wystarczy tak niewiele... [QUOTE]Historia powstania yorkshire terriera wiąże się północnymi rejonami Anglii, hrabstwami Yorkshire, Manchester i Leeds . Anglia od dawnych czasów miała wybitne osiągnięcia w dziedzinie hodowli psów. Psy posiadały przedstawiciele wszystkich watsrw społecznych. Lecz wielkie psy i psy myśliwskie były dozwolone wyłącznie dla bogaczy. Prostym biednym ludziom nie wolno było posiadać dużych psów. Istniało więc zapotrzebowanie na małego mocnego psa obdarzonego nieco agresywnym charakterem, którego można było używać do zwalczania plag szczurów i myszy. W ten sposób rozwinęło się wiele ras terrierów. Niektóre z nich były przodkami obecnego Yorkshire terriera. W latach 1860-1870, w okresie rewolucji przemysłowej szkoccy tkacze emigrowali do Anglii. Towarzyszyły im małe psy, głównie Clydesdale, Paisley i Scottish terriery. Te właśnie rasy prawdopodobnie przyczyniły się do powstania Yorkshire terriera, ale nie można wykluczyć Manchester terriera, Dandie dinmont terriera, Skye terriera i Maltańczyka. Yorków używano do tępienia szkodników w przędzy, wyrobach włókienniczych, później także w kopalniach i młynach. Anglicy z polowania swoich psów na szczury uczynili sport. Na niewielkiej arenie yorki musiały pokonać jak najwięcej szczurów w określonym czasie. Zwycięskie psy nabierały wartości i po zakończeniu kariery przynosiły zysk właścicielom jako reproduktory. Jednocześnie mówiono, że [B]długa, jedwabista sierść Yorkshire terriera miała służyć tkaczom do wycierania utłuszczonych rąk podczas pracy[/B]. Może taka sytuacja miała miejsce, kiedy pies znajdował się pod ręką. Lecz znając żwawe usposobienie i temperament yorka, można mieć duże wątpliwości, iż psy tej rasy podczas długiego dnia pracy tkaczy, leżały bezczynnie służąc jedynie za wycieraczkę! [B]Najbardziej znanym i najważniejszym z punktu widzenia powstania rasy Yorkshire terrier, był Huddersfield Ben, urodzony w 1865 roku ze skojarzenia matka – syn. Okazal się on idealnym uosobnieniem tego typu rasy. Właścicielem psa był M.A Foster. Huddersfield Ben osiągał sukcesy na wystawach psów, odnosił doskonałe wyniki w konkursach dławienia szczurów i pozostawił po sobie liczną gromadkę pięknego potomstwa, które dalej przekazywało jego typowe cechy i wyznaczyło wygląd i wizerunek rasy: rodzaj włosa, ubarwienie i cechy charakteru, które yorki do dziś zachowują[/B]. Jednak aby dostosować się do upodobań właścicieli kopalń i wiekich dam, kiedy ta rasa trafiła na salony miejskie i dworskie, wzrost i wielkość Yorkshire terriera musiały ulec zmianie. Hodowcy starali się uzyskiwać każdorazowo mniejsze pieski o obfitszym i dłuższym owłosieniu. W miejsce podłużnej, 8-kilogramowej sylwetki Bena, drogą selekcji otrzymano kwadratowego 3-kilogramowego yorka. Pierwszy wzorzec rasy Yorkshire terrier był opracowany w 1898 roku.[/QUOTE] Tak więc odpowiedź na Twoje pytanie brzmi: bo to są yorki :lol:. Dodatkowo zaś, nie ma mowy o żadnym futrze. Yorkshire terriery mają włos, o strukturze identycznej z ludzkim, nie futro. Ponieważ zaś [b]od początku[/b] wzorzec zakładał długi włos, dodatkowo ten rodzaj włosa ma to do siebie, że rośnie, krótkowłose yorki raczej nie zaistnieją. Może być ten włos różnej jakości (tak jak i u ludzi zresztą), ale właściwości rosnących mu nie odbierzesz ;).
-
Żadne wielkie emocje. Przeczytaj tamten swój post jeszcze raz, a potem zastanów się, jakbyś go zrozumiała, ok? A następnie przeczytaj poprzednie posty, bo doprawdy powtarzać tego samego TRZECI raz na zaledwie dwóch podstronach już mi się nie chce. Zresztą nie tylko ja o tym pisałam, cały ten topic składa się z podobnych rad: NAGRADZAĆ go musisz, jak się załatwi na dworze, wychodzić jak najczęściej, starać się wyjść zanim pies zacznie robić siusiu w domu. Btw, czy Twój pies ukończył już szczepienia i kwarantannę, że znim wychodzisz na dwór? Niecałe trzy miesiące to jeszcze chyba trochę za wcześnie, z tego co pamiętam powinien jeszcze być w okresie kwarantanny...
-
[quote name='Bazyl']Mój Bazyl jest bardzo jurny i uwielbia suczki (nieistotne o której porze roku), a szczególnie bullterierkę siostry. Spotykamy się co niedzielę i zawsze powtarza się ten sam schemat. Mały (ma 1,5 roku) nie odstępuje jej na krok i kopuluje na jej łapie i tak godzinami. Swoją drogą podziwiam bullterierkę za cierpliwość i wyrozumiałość. [/quote] A ja podziwiam ludzką głupotę... [quote name='Bazyl']Jak temu zaradzić, tzn. jego jurności i jak samemu pomóc w takiej sytuacji. Ze swoją sympatią będzie się spotykać a nie chcę go kastrować. Czy ktoś z Was miał podobny problem? To na pozór wydaje się śmieszne ale szkoda mi psiaka. On się męczy a teraz przez swoją jurność jest obolały.[/quote] [B]WYKASTROWAĆ[/B]. Tylko w ten sposób temu zaradzisz. Pytasz się, to dostajesz odpowiedź. Od właścicielki wesołego, blisko czteroletniego, wykastrowanego yorczka Fuzlaczka. Od zabiegu minęły dwa lata, a pies ani nie jest gruby, ani nie ma najmniejszych problemów, żadnych zmian w charakterze - jest po prostu spokojniejszy. Taki sam wesoły, taki sam przymilny. Barbarzyństwem jest moim zdaniem, i to najczystszej wody, jedynie pozwalanie psu, aby się męczył. A z powodu swojej nadpobudliwości i niemożności zaspokojenia jej właśnie się męczy. I to BARDZO. Czas, aby jego pani zmądrzała, i pomogła mu wreszcie... [quote name='AnetaM2']Witanko! Z moim Timkiem tez bywaja takie problemy, tym bardziej, że ma zapewnione ciagle towarzystwo suczeka. Ogierek z niego niezly, ale jakos sobie radzimy. Mój pies ma teraz 5 lat. W jego przypadku zachowania seksulane są znaczniej mniej intensywne w porównaniu z jego zachowaniem kiedy mial 2,3 lata. Owszem , problem z nieschowanym prąciem pojawia sie zawsze wtedy kiedy sunie mają cieczkę, ale po prosu naciagam skórkę sama i jest po klopocie. Nie zauwazylam,zeby pies cierpal przez to, albo żeby odczuwal jakiś większy ból. dyskomfort na 100%, ale to jest chyba do przeżycia. Nie uważam, żeby problemy z od czasu do czasu pojawiającą sie "czerwoną kulką" kwalifikowaly psa do kastracji, mimio że nie jestem jej przeciwniczką.[/quote] Ale nadpobudliwość, którą opisujesz, jest. Zresztą w ogóle, sam fakt posiadania niehodowlanego psa jest wystarczającym wskazaniem do kastracji. Rozmnażanie kundelków nie wchodzi w grę, mam nadzieję, więc po co pozostawiasz psa z instynktem, którego nigdy nie zaspokoi? Instynktem niezwykle silnym, w dodatku, zaćmiewającym wręcz niekiedy wszystko inne (to nie mój wymysł, zaręczam, tak po prostu jest)? I jeszcze w dodatku nieszczęśnik mieszka z suczkami... To już podpada pod zwykłe znęcanie się, i tyle.
-
Przepraszam, jeśli znów będę nietaktowna, ale DO LICHA CIĘŻKIEGO, JAK MOŻNA SIĘ DZIWIĆ, ŻE TRZYMIESIĘCZNY NIESPEŁNA PIESEK JESZCZE SIUSIA W DOMU??!!?!?!?!?! Ja bym się dziwiła, gdyby nie siusiał!!!!
-
Nie, no chwila, ja nie mówię o jakiejś tam stronce gdzieśtam (tak, wiem, też czytałam o tym trymowaniu, udzielałam się nawet tu na forum w tym temacie ;)), tylko o poważnej publikacji w której mowa była o najnowszych badaniach, te zaś niezbicie wykazały, że wbrew powszechnemu mniemaniu, psy nie rozróżniają smaków. Pokazywałam je wetowi, potwierdzała, też czytała i to prawda podobno jest. Odnośnie zaś tego, co Ci powiedział ten wet... No cóż... Było wiele dyskusji na ten temat, niejedna przetoczyła się na tym forum, i konsensusu póki co osiagnąć się nie udało, są dwie szkoły i każda obstaje przy swoim ;). Aczkolwiek dla mnie argument przez niego przytoczony jest do zbicia od ręki: pies to nie człowiek. I jeśli którykolwiek wet tak zaczyna, od razu go sobie odpuszczam. Ale jako się rzekło - każdy święcie wierzy, że ma rację. Ja sobie swoje stanowisko wyrobiłam po przeczytaniu tony materiałów na ten temat, chodziłam po forach, stronach specjalistycznych (głównie zagranicznych, bo u nas to jeszcze wciąż często aż szkoda gadać) i raczej go nie zmienię :). Niejednokrotnie zdarzyło się mojemu psu zeżreć coś cichcem na spacerze, pomimo pilnowania, raz czy dwa owszem, zaszkodziło mu (ale któremu by nie zaszkodziła zgniła kiełbaska, na przykład?) trochę, ale nic wielkiego. Lekkie rzyganko i po sprawie ;). Wody z kałuż nie pija, nie wiem czemu, nigdy się nie rwał, więc nie mam tego problemu. A w domu pije tylko mineralną ze względu na swoje nerki (ma początki kamicy, karmę też je specjalną z tego względu). I jak ma cztery lata, nigdy z tego powodu problemów nie uświadczyłam. Wręcz przeciwnie, rzekłabym :).
-
[quote name='Nadia86']Owczarnio jak 10 mis yor ma wychodzic 4-5 razy to ile razy 6 mies???ile razy wychodzilas ze swoim?? w koncu ludzie pracuja i ich nie ma a pies jednak w miare trzyma..w koncu nie spsosob wychodzic 8 razy dziennie bo to az smieszne[/quote] Jak miał sześć miesięcy? Przynajmniej siedem razy... ZWŁASZCZA w trakcie nauki. W momencie gdy pies przestanie już całkowicie sikać w domu, można zacząć robić coraz większe odstępy :). No niestety, trzeba się było zastanowić przed kupnem ;)... Pies to obowiązki, nic Ci nie poradzę ;).
-
[quote name='Jussi&Toffi'][FONT=Comic Sans MS]Moja suńka ma prawie 10 miesięcy i wychodzę z nią 3 razy dziennie o stałych porach. Z sikaniem u niej jest tak, że robi to często:roll: i nie sposób z nią tyle razy wychodzić, ale ma jedno miejsce i tam właśnie w między czasie sika (na ręcznik). Co o tym myślicie? Czy mimo to, że załatwia się ma to jedno miejsce nie powinna w ogóle robić tego w domu?[/FONT][/quote] No, dziesięć miesięcy to trochę dużo jak na siusianie w domu szczerze mówiąc ;)... Ale też spacer trzy razy dziennie to jeszcze za mało dla młodego szczeniaka, powinna wychodzić 4-5 razy i stopniowo rzadziej. Ręcznik może spróbuj usunąć, bo wiedząc, że może w każdej chwili się tam załatwić nigdy nie nauczy się trzymać. I wychodź z nią na początku często, później stopniowo (ale nie w ciągu dwóch dni, tylko raczej kilku tygodni albo nawet miesięcy) przyzwyczajaj ją do coraz rzadszych spacerów. Mój Fuz wychodzi trzy razy dziennie i w zupełności mu to wystarcza, w domu nie zdarza mu się zrobić. Teraz ma cztery lata, jak był młodszy (dwa) wychodził jeszcze czasami do czterech razy na dobę.