Jump to content
Dogomania

owczarnia

Members
  • Posts

    638
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by owczarnia

  1. Zapewne jest to kwestia zgryzu. Pies ma jeszcze mleczne zęby, czy już stałe? Jak mleczne, to problem upadnie być może przy wymianie na stałe, jak stałe to gorzej. Tak czy inaczej, proponuję wizytę u weta, i tak się bez tego nie obędzie.
  2. A to różnie. Ostatnio w internecie, na Krakvet.pl, kupowałam karmę to i zapas nagródek kupiłam. Oni tani są bardzo, w dodatku powyżej 99 zł dowózka gratis. Ale można je dostać i w rozmaitych sklepach zoologicznych, musisz popytać. Co do Eukanuby zaś jeszcze, to ja pamiętam, że kruszyłam je na kilka małych kawałków - one są dość spore - i nosiłam w kieszeni ze sobą jak uczyłam Fuzlaka siusiu robić na dworze ;). W ten sposób nie przekraczałam dziennej dawki trzech sztuk, a wręcz zostawałam na jednej (dla tak małego pieska to i tak dużo) :).
  3. Nie czytałam składu nagródek Trixie o smaku czekoladowym, z tej prostej przyczyny, że nigdy ich nie kupowałam :). Kupowałam jogurtowe, szynkowe, mleczne, bekonowe, z pastą do zębów - słowem różne, tylko czekoladowych nie. Jakoś nie było mi z czekoladowymi po drodze ;). Śmiem jednak twierdzić, że to coś bądź jego ilość musi wykluczać szkodliwość, Trixie to nie jest firma, która wyprodukowałaby coś tak ewidentnie bezsensownego. Są zresztą czekolady dla psów, zarówno tej właśnie, jak i innych firm, dobrych, renomowanych i upiornie drogich, takoż zawierające owo coś. Czyli coś w tym musi być, co jednakowoż nie jest czekoladą ;). Lub też występuje w ilości tak niewielkiej, że nie jest szkodliwe.
  4. No szkoda :(... Kurcze, a już się ucieszyłam, no :( :(... Wszystkie weekendy pracujące, biedaku :buzi:... [B]Aya[/B] Musisz znaleźć coś, co maluchowi będzie pasować ;). Eukanuba oczywiście jest bardzo dobra, ale doskonałe są też nagródki firmy Trixie, Beaphar czy Gimborn. Każda z tych firm produkuje takie malutkie nagródeczki, specjalnie przeznaczone dla celów "motywacyjnych", które można dawać kilka razy dziennie bez problemu ;). Grunt to nie kupować żadnego z tych badziewi typu Pedigree Pal sprzedawanych w supermarketach - sraczka gwarantowana!
  5. Ja płaciłam 50 zł, ale zostało to zrobione przy okazji kastrowania psa, czyli za jednym znieczuleniem, co zapewne obniżyło koszt. Przy okazji zapytam się ile taki zabieg kosztuje normalnie.
  6. :( :( :( Miałam nadzieję, że może w weekend :(... W tygodniu nie ma szans :(. Kończę pracę dopiero o 19, zanim bym dojechała byłaby co najmniej 20, później powrót... A młody na ósmą do szkoły :(... Szkoda :(...
  7. [B]Vici i Jeannie[/B] :lol: :lol: :lol: [B]Wind[/B] Ależ przecież ja cały czas mówię, że najważniejsze to trzymać się jednego: jak własne to własne, jak suche to suche, grunt żeby nie mieszać ;). Absolutnie nie jestem przeciwniczką własnoręcznie przygotowywanego jedzonka! Co do bilansowania maluszkom, to chyba trudno żebyś pamiętała, bo mnie chodzi głównie o takie półroczne, roczne, dwuletnie dzieciaczki ;). Takie co to wiesz, zupki się im przeciera i tak dalej (btw, Gerberki dla dzieci są w pewnym sensie odpowiednikiem suchej karmy psiej, hehe, co nie znaczy że swojemu nie dawałam - pewnie, że dawałam, chociaż lepsze są Hippo chyba, w smaku przynajmniej). Mów kiedy ten Hel, pewnie że postaramy się dotrzeć z Fuzlakiem :multi:! Ogólnie zaś już jeszcze dopiszę, że z tym przetworzonym żarciem, o którym pisała Madziulka, to tak między Bogiem a prawdą - co dziś nie jest przetworzone?... Musielibyśmy mieć własne, samowystarczalne gospodarstwo, z pełnym inwentarzem, sadem i nie wiadomo czym jeszcze (no i ze sześć silnych dziewek kuchennych do pomocy :lol:), żeby móc powiedzieć, że jemy wszystko naturalne i nieprzetworzone. Oczywiście, są i będą zwolennicy i przeciwnicy, jak świat światem. Jednakowoż nie da się ukryć, że większa część świata jedzie na suchym, od wielu lat. Renomowane firmy produkujące karmy robią rozmaite badania zanim wypuszczą na rynek swoje produkty, podlegają ryorystycznym kontrolom - nie uwierzę, że w takich na przykład, Stanach, gdzie ludzie mają fioła na punkcie swoich pupili, jakaś firma mogłaby pchać do żarcia śmieci i nikt by o tym nie wiedział. To nie te czasy. [B] Megula[/B] - osobiście kilka razy uległam "proszącemu" spojrzeniu psiura, dostał czy to kawałek gotowanego kurczaka akurat spożywanego na obiad, czy też twarogu albo żółtego sera - i zawsze tego żałowałam. Po suchej karmie robi idealne kupy, w ładnych odstępach czasowych, żadnych sensacji. A ile razy dostał coś "zwykłego", zawsze był problem. A to się załatwił w mieszkaniu, a to zwymiotował, a to kupa była brzydka i rzadka... Dlatego dawno zaniechałam już "dopieszczania", a rodzina widząc na własne oczy czym to się kończy, również dała sobie spokój i skończyły się wszelkie niespodzianki. Oczywiście, mamy nagródki, przysmaki czy ciasteczka - ale tylko te wypróbowane, i oczywiście tylko te przeznaczone specjalnie dla psów ;).
  8. [quote name='Wind']Coz ... a czy przygotowujac sobie posilek, niczym naukowiec ze sterta ksiag i waga bilansujemy sobie jedzenie? :cool3:[/quote] Wind - wiesz jak Cię lubię i szanuję, liczę się także z Twoim zdaniem. Ale tu muszę zaoponować: marketing marketingiem, oczywiście, jednakże - jak sama powiedziałaś - nie dajmy się zwariować ;). Po pierwsze - trudno podejrzewać tak wielu weterynarzy i specjalistów od psiego żywienia o zniewolenie przez koncerny. Być może rzeczywiście część z nich współpracuje i reklamuje, ale przecież nie wszyscy. A na pewno i tak większość z tych "reklamujących" nie polecałaby czegoś, co byłoby dla psa niekorzystne. Po drugie - pies to nie człowiek. Po trzecie - my sobie może i nie bilansujemy posiłków, ale już na przykład naszym dzieciom? Szczególnie maluchom, oczywiście, ale starszym przecież też. Tak więc decydując się na psie żywienie samodzielne należy brać pod uwagę fazy wzrostu. I na koniec - jak już pisałam, przygotowywanie żarełka dla psa samemu jest ok. Jeśli pies, tak jak Twoja Majka, dobrze się po nim czuje i wszystko jest w porządku - tym bardziej ok. Są jednak sytuacje - i wcale nie jest ich tak mało - kiedy piesek wymaga specjalnych diet, nie wystarcza zwykłe karmienie "bytowe". Alergie, wrażliwość przewodu pokarmowego, rozmaite schorzenia - i wówczas robi się trudniej. Grunt, żeby brać to wszystko pod rozwagę, no i nie mieszać (czyli raz suche, raz własne). PS Fuzlak Royala wsuwa aż mu się uszy trzęsą ;).
  9. Nie, no to bardzo miło że tak czytasz tych wielu forumów w różnych językach, szkoda tylko że z polskim tak słabo :roll:. Nie, no skąd, przecież my jesteśmy debile, po co robić badania :evil_lol:? A JAK MYŚLISZ? Skąd bym wzięła leki, co, kupiłam w drogerii?!? TAK, ROBILIŚMY BADANIA, pies jest pod stałą kontrolą weterynarza, to chyba oczywiste?!? Ma cztery lata. I nie, jemu nie bolą te stawy, jemu wyskakują rzepki. Trzeci raz to piszę, naucz się może czytać najpierw zanim napiszesz tę książkę o yorkach... Albo lepiej jeszcze troszkę się dokształć, bo póki co, to raczej lepiej nie :diabloti:. Stawy to sztandarowa yorcza przypadłość, o wiele bardziej niż zęby (które notabene NIE psują się ot tak, same z siebie, tylko osadza się na nich kamień jeśli się ich NIE MYJE - yorki mają małe pyszczki, higiena jest utrudniona i stąd problemy). Jeśli tego nie wiesz i "nigdy o tym nie słyszałaś", to Twoja wiedza raczej nie może być zbyt rozległa, sorry.
  10. Oczywiście, że nie ma znaczenia, mój nie jest w żadnym razie miniaturowy, a rzepki mu wyskakują. Od roku bierze leki na to. Waży 2,8 kilograma.
  11. Mamy :). Jest kilka tematów poświęconych siusianiu w ogóle, a także nauce załatwiania się do kuwety. Wystarczy poszukać :).
  12. [LEFT]Dziewczyno błagam Cię, skończ, wstydu oszczędź. Sobie. Tak się składa, że i owszem, znam się co nieco na yorkach. Argumenty żywieniowe przytaczałam z opnii weterynarzy i autorów książek o żywieniu psów. A stawy, dziecko kochane, to każdy pięciolatek chyba wie, że są słabym punktem yorków. Słyszałaś kiedyś o wyskakujących rzepkach? Co drugi yorczek na to cierpi. Zresztą, co ja tu będę się rozpisywać. Szkoda gadać. [/LEFT]
  13. Jedzenie przygotowywane tylko przez siebie jest na pewno lepsze, niż raz własne, a raz suche (niektórzy, o zgrozo, dają rano suche, a wieczorem własne, już pełna jazda). Pod warunkiem, że zabierzesz się do tego porządnie, to znaczy dokładnie zbilansujesz psu dietę według jego potrzeb. Inaczej dla szczeniaka w różnych fazach wzrostu, inaczej dla psa dorosłego, inaczej dla starszego lub wykastrowanego, inaczej dla takiego o wrażliwym przewodzie pokarmowym, i tak dalej. Dobrze jest uwzględnić w owej diecie również właściwości danej rasy, czyli na przykład u yorków słabsze stawy i częste przypadłości z tym związane. No, i jest jeden aspekt ujemny - przy żywieniu suchą karmą nieporównywalnie mniej osadza się na psich zębach kamień. Przy mokrym żarciu trzeba czyścić szczoteczką bardzo sumiennie i regularnie, przy suchym wystarczy raz na tydzień-dwa.
  14. A, to rzeczywiście bardzo konkretnie. Pogratulować. Rozumiem, że powyższe cytaty do Ciebie nie przemawiają. Trudno :razz:.
  15. Enzymy mają to do rzeczy, że chodzi o "przestawianie się" z jednego rodzaju pokarmu na drugi. Że pozwolę sobie przytoczyć: [I]Dietę psa możemy wzbogacać i różnicować, podając mu na poszczególne posiłki raz suchą karmę, raz przygotowywane przez nas, domowe jedzenie. Dzięki temu przewód pokarmowy zwierzęcia przyzwyczaja się do zmian. Ale też różnorod*ność potraw sprawia, że przyswajalność posiłków jest mniejsza. Jest to związane z tym, że w przypadku stosowania jednej określonej karmy organizm psa "zapamiętuje" skład dawki i wydziela enzymy w dostosowanej do niej ilości i proporcji. Z tego też względu systemu takiego nie polecamy. Nie wolno także przestawiać psa gwałtownie z jednego rodzaju karmy na inny, gdy przez dłuższy czas podawaliśmy mu jedną, określoną paszę. Gwałtowna zmiana może skończyć się przykrymi sensacjami ze strony przewodu pokarmowego psa. Dlatego nowy rodzaj poży*wienia wprowadzamy dodając stopniowo jego porcje do dotych*czasowej karmy.[/I] I jeszcze: [i]3. Czy podawanie wyłącznie suchej karmy wystarczy mojemu psu i kotu? ZDECYDOWANIE TAK. Właściwa sucha karma jest pełnoporcjową i zbilansowaną dietą pokrywającą w całości wszystkie potrzeby bytowe i produkcyjne. [B]Stosowanie dodatków żywieniowych bez porozumienia z lekarzem weterynarii często doprowadza do nadmiarów i błędów żywieniowych co może grozić równie wielkimi konsekwencjami jak niedobory pokarmowe.[/B] Dobrą suchą karmę ce****e: * duża smakowitość, odpowiednia wielkość, kształt i tekstura chrupek * obecność składników pochodzenia zwierzęcego, probiotyków i holistycznych dodatków * brak pszenicy, glutenu kukurydzianego, soi, produktów mleczarskich, konserwantów, wypełniaczy, sztucznych barwników i aromatów [/i] Oba cytaty pochodzą z literaturych fachowej (R. Klukowski, A. Nowicka, T. Nowak (lek. weterynarii)).
  16. [quote name='Vici i Jeannie']to wszystko bzdura:-o[/quote] A... przepraszam, może jakiś konkrecik :cool3:?
  17. Słuchajcie, smak czy nie smak - ale co do jednego wszyscy specjaliści są zgodni: psi żołądek to nie ludzki, i najlepiej się czuje przy jednostajnym, dobrze zbilansowanym pożywieniu. Czy to karma, czy to samodzielnie przygotowywane posiłki - grunt, żeby psu nie mieszać, tylko podawać stale te same pozycje z menu :). Przykro mi, ale z punktu widzenia czysto zdrowotnego podawanie raz suchej karmy, a raz gotowanego obiadku, jest dla psa wyjątkowo niekorzystne :shake:... Ludziom niestety nie chce się obliczać, bilansować i samodzielnie układać pełnej diety dla swojego pupila, martwią się czy aby na pewno będzie zawierała wszystko - więc dla "spokoju" dają mu suche. Ale z drugiej strony szarpie ich wyrzut, że psisko ma nieurozmaicone, mało smakowite posiłki, więc dorzucaję "ekstra" kurczaczka z marchewką na "zagłuszenie sumienia" ;). A prawda jest taka, że w ten sposób więcej szkody robią niż dobrego... Psu naprawdę nic się nie stanie jeśli będzie jadł li i jedynie wysokiej jakości suchą karmę, on nie "tęskni", tak jak my, za smakami. A zjeść i tak zawsze zjadłby wszystko, niezależnie od tego ile tej marchewki i kurczaka mu podać, chętnie przywita każdą rzecz, którą mu się włoży do miski (no, poza lekarstwem) ;). Argument ze zżeraniem świństewek na spacerach jest taki sobie, bo gotowany kurczak z ryżem i marchewką też nie uchroni żołądka od rewolucji po zgniłym kebabiku albo innej "smakowitości", a generalnie pilnować należy żeby pies nie jadł niczego z ulicy, bo jest to po prostu niebezpieczne i różnie może być. Suma sumarum niestety nie da się, jak to mówią, "mieć ciastka i je zjeść" - trzeba się na coś zdecydować ;).
  18. Hm. A wiesz, że to ciekawe? Słyszałam o zmianach w ubarwieniu, gatunku sierści, nawet łysieniu suk w okresie karmienia, ale po odchowaniu maluchów rzecz wracała do normy... Czy ktoś, kto ma dzieciate suczki mógłby się wypowiedzieć :)?
  19. Mam wrażenie, że chodzi o odbarwienie tymczasowe, związane ze zmianami hormonalnymi?
  20. Zaraz. Spokojnie. Uściślijmy. Jak to: siedzi u siebie w łazience?...
  21. :lol: :lol: :lol: Świetne :lol:!
  22. Słowa abolicja, na przykład, najwyraźniej. Używasz uporczywie, w kontekście raczej bezsensownym, ale cóż. Najważniejsze to mieć pełne przekonanie o własnym geniuszu :). Miłego trollowania, mówisz :D? A to dobre, naprawdę dobre :D...
  23. Przepraszam bardzo i co, chcesz mi wmówić, że ten starszy ode mnie, niezmiernie wysoko wykształcony człowiek operuje zwrotami w stylu: [quote]o ja kufa mać pierdziule!!!![/quote] :D? Rodzeństwa nie posiadam, udowadniać jak już ze trzy razy napisałam nikomu nic nie mam zamiaru (zwłaszcza, że Berek przy niczym się [B]nie[/B] upierała), i pomimo wszystko, choć ostatni już raz, [B]grzecznie[/B] Cię poproszę: zamknij buzię albo zmień ton. Ze wskazaniem na zamknij, bo ta rozmowa nie ma sensu. PS I nie używaj słów, których znaczenia nie rozumiesz. Jednak miałam jasnowidzenie z tym ośmieszaniem chyba.
  24. Ależ proszę Cię najuprzejmiej, rozmawiałam z kilkoma hodowcami, czemu nie. Nawet z panią Anią Zwolińską z hodowli Bakarat rozmawiałam, czytałam sporo o yorkach. I mówię Ci tak, jak jest: ostateczne wybarwienie zależy od odziedziczonych po rodzicach genów. Gatunek włosa właśnie jak najbardziej jest dziedziczny, i nawet jeśli w jednym miocie bywają różne szczenięta, dość łatwo wywnioskować które z nich będzie miało mocniejszy, grubszy, a zarazem ciemniejszy włos. To widać gołym okiem :).
  25. [quote name='Deirdre']dawno dawno temu Lady napisała: no i jak? ciągle tak jest? czy można wyłapać hodowle w których są ciemniejsze yorki w miotach?? kiedyś dawno temu wdrukowało mi się w łepetynę że yorki są stalowo-złote i czarno-złote ale czytam i czytam wzorce i opisy z hodowli i widzę jasno ze czarne to są maluchy a potem wszystko robi sie stalowe - czasem ciemniejsze czasem jaśniejsze. więc źle mi się coś w głowie zapamiętało. A podbają mi się ciemniejsze yorkasy :cool3: i chciałabym miec pewność że taki jak najciemniejszy mi się kiedyś trafi. Więc jak jest - wielka loteria i nikt nie zna przyszłosci czy też jakieś prawdopodobieństwo po dwójce dość ciemnych rodziców i duża szansa na ciemnego yorka? O ile w oóle istnieją jeszcze ciemne yorki skoro jest tendencja na wyrównanie-stalowe?[/quote] A zdawało mi się, że znasz się świetnie na genetyce ;)?... Wobec powyższego wystarczy już więc tylko przejechać się do hodowli, obejrzeć sobie rodziców, następnie rzucić okiem w ich rodowody, gdzie wszak umaszczenie figuruje jak byk, porozmawiać z hodowcą (dobry hodowca wie jakie dzieci dają jego psy), i już będziesz wszystko wiedzieć ;). Gwoli formalności zaś dodam, że wzorcowe umaszczenie yorka, to ani czarne, ani srebrne - ma to być kolor ciemnostalowy (oczywiście cały czas mowa o grzbiecie, łepek i łapki zawsze powinny być w zdecydowanie innym odcieniu, preferowany jest złoty), określany jako "koks w słońcu".
×
×
  • Create New...