-
Posts
638 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by owczarnia
-
[quote name='nataliyka']Powiesz,że się czepiam,ale sama mieszasz dwie różne karmy,a odradzasz to innym:cool3:A to,ze pies ma problemy zdrowotne to nie wyklucza domowego żarełka,bo czy np.moja koleżanka z klasy,ktora ma skazę białkową i nie moze jeść żadnych produktów mlecznych ma się przerzucic na suchą karmę,bo ta nie zawiera mleka?:razz:[/quote] Posłuchaj. Zapytałaś na forum o zdanie innych, ja Ci swoje zdanie przedstawiłam według mojej najlepszej wiedzy. Mój pies musi jeść tak a nie inaczej, i tylko dlatego dostaje dwie różne karmy. Jednakowoż są to karmy [B]tej samej firmy[/B], o [B]podobnym[/B] składzie bazowym, dobrane przez [B]weterynarza[/B]. Czujesz różnicę :cool3:? Dopóki mój pies był zdrowy, jadł jeden rodzaj karmy. Nigdy nie mieszałam. To, że pies ma problemy zdrowotne owszem wyklucza w wielu przypadkach domowe żarełko. Na przykład w przypadku mojego psa wyklucza. I tak nie podawałabym mu domowego żarcia, bo stoję po stronie "suchych", ale wyklucza. Dodatkowo, nie wiem który już raz, powtórzę: domowe żarcie jest bardzo dobre. Wybór suche - domowe to jałowa dyskusja, bo i jedno, i drugie, ma swoje plusy i minusy. Jednakowoż należy [B]trzymać się jednego[/B]. I nie kurde kurczaczek z marcheweczką i kartofelkiem, tylko [B]przemyślana, skonsultowana z wetem, zbilansowana dieta[/B]. Pies to nie człowiek, kartofelki takie na ten przykład bardzo mu nie służą. Dlatego zanim się zacznie podawać psu domowe, warto skonsultować się z kimś, kto się na żywieniu psa zna. [quote name='Vici i Jeannie']twoj weterynarz przede wszystkim chce duzo zarobic i sprzedac ci i innym takim jak ty czym więcej karmy i wlasnie mowi, ze więcej nic nie mozna, zeby u was szybciej skonczyl się jeden worek i przysliscie po drugi worek wlasnie do niego nie u weterynarzy trza się pytac o takich rzeczy, a u naukowcow lub chociaz by u znanych kinologow ale jak widzę ciebie ja nie zmienię, to i nie staram się, ale chcę porzadzic innym, nie tak upartym ludziom[/quote] Słuchaj no, głupia dziewucho: czytałam Twoje inne posty, również na temat weterynarzy, i mam serdecznie dość Twojego beztroskiego trollowania po tym forum. Wara Ci od mojego weterynarza, rozumiesz? Takiej lekarki jak ma Fuzlak ze świecą szukać, i nie pozwolę żebyś swomi durnowatymi wywnętrzeniami tę kobietę tu obrażała. To nie ja mam ciasny umysł, tylko Ty - nic poza fantastyczne teorie i joby pod adresem całego świata do niego nie wchodzi. Dla Twojej informacji: karmy dla Fuzlaka [B]nie[/B] kupuję u naszej pani weterynarz. Kupuję przez sklep internetowy, a sama doktor radziła poszukać w internecie, bo tam taniej. To jest najuczciwsza osoba pod słońcem, laureatka psiego orderu uśmiechu i złoty człowiek. I nie życzę sobie więcej ani takich uwag, ani w ogóle postów od Ciebie skierowanych do mnie. Dotarło? I dobrze by było, żebyś przestała "radzić" komukolwiek, bo Twoja głupota jest absolutnie bezdenna, a pojęcie o czymkolwiek zerowe.
-
Ja jestem zwolenniczką tylko suchej karmy. I miski z jedzeniem dostępnej cały czas, bez wyznaczania godzin. Sypie się rano odmierzoną na cały dzień ilość i pies je, kiedy chce. Ale są oczywiście różne teorie. Dlaczego tak a nie inaczej, znajdziesz dokładnie wyjaśnione w tym temacie. Wystarczy cofnąć się o stronę lub dwie. W olbrzymim skrócie: enzymy wydzielane przez psie żołądki bardzo różnią się od tych wydzielanych przez nasze, "zapamiętują" rodzaj jedzenia i dostosowują się do niego. Ciągłe mieszanie powoduje, że lwia część wartości zawartych w posiłku po prostu nie zostanie wchłonięta, bo enzymy nie zdążą się "przestawić". Takie "przestawienie" się to podobno proces trwający około dwóch tygodni, dlatego między innymi przechodząc na inną karmę robi się to zawsze stopniowo. Chyba, że istnieje jakieś poważne wskazanie zdrowotne, by postępować inaczej. Tak jak na przykład u mojego psa, który ma kamicę nerkową i jest kastratem - rano je karmę Urinary, działającą leczniczo na nerki, a wieczorem Obesity, pozwalającą mu nie tyć (karma Urinary nie jest "light", a wręcz przeciwnie).
-
Jest temat o wybarwianiu, tam znajdziesz całą masę informacji ;). Zapewniam, że jeszcze zmieni te kolorki ze sto razy ;).
-
No na to by wychodziło.
-
[B]Aya[/B] :lol: Nie mam nawet takiego kubeczka, bo Fuz je specjalistycznego Royala weterynaryjnego i do niego są inne miarki. Ale przestan się wygłupiać, nie kombinuj tylko idź normalnie do sklepu i poproś! Dadzą Ci bez problemu :). [B]Czarnulaa[/B] No moim zdaniem robisz aukrat najorsze, co można - nie dość, że mieszasz karmę ze zwykłym żarciem, to jeszcze dwa rodzaje karmy ze sobą, i w dodatku nijak nie odmierzane :-o. Według mnie jest to bardzo złe żywienie. Co do ustalonego rytmu: wiele osób, w tym weterynarzy, uważa, że yroki z ich malutkimi żołądkami lepiej się będą czuły jeśli - oczywiście w przypadku suchej karmy - będą miały stały dostęp do jedzenia. Oczywiście nie do nieograniczonej ilości!!! A tylko do jednej dziennej porcji. [B]Berek[/B] Rozumiem Twoje racje, ale uwierz - moje też nie biorą się z powietrza :). Dieta Fuzlaka jest ustalana przede wszystkim z weterynarzem ;).
-
[quote name='Berek']"I jeszcze małe pytanko, zadawane któryś już raz, niestety wciąż bez odpowiedzi: pies jest zdrowy, ok. A co w przypadku kamicy nerkowej, jak u mojego? Co w przypadku alergii, schorzeń układu pokarmowego, rozmaitych dolegliwości zdarzających się tak często psom, jak świat długi i szeroki? Też najlepsze jest domowe?" Pytanie o stosunkowo wąski zakres użytkowników. :lol: Ale... 1. Czasem można ustawić odpowiadającą danemu przypadkowi dietę z jedzenia domowego. 2. Jesli nie da rady opcji "1" - to oczywiście karma specjalistyczna. Ja zresztą naprawdę uważam, że każdy moze sobie robić dokladnie, co chce - byleby jednak mieć świadomość tego, co się robi. Zbytni hurraoptymizm w przypadku karm przemysłowych, wiara w marketing i rózowy PR robiony przez producentow (iluż naszych forumowiczow jak katarynka powtarza wyuczone słowa o "zbilansowaniu" itd. nie wnikając głębiej w sprawę...) mnie, po prostu, smuci, i tyle. :evil_lol: Ale dopuszczam każde wyjście. Nawet jak mi ktoś oświadcza że karmi przemysłowym bo mu się gotowac nie chce - przyjmuję do wiadomości. :lol:[/quote] Wąski?... No nie powiedziałabym. Zwłaszcza, jeśli chodzi o yorki. Ale nie tylko, jest wiele ras mających skłonności do takich czy innych schorzeń, tak jak u yorków są to problemy ze stawami, układem moczowym czy alergiami. Pomijam już taki drobiazg, jak psy kastrowane - i nie chodzi tylko o tycie. Trzeba podawać właściwy rodzaj pożywienia, bo inaczej kłopoty z układem moczowym ma się prawie jak w banku. Nie hurraoptymizm. Ale spiskowa teoria dziejów też nie jest dobra. Grunt, to rozsądek - umówmy się. Przy zdrowym, dorosłym psie (bo wiadomo, że szczeniaki mają specyficzne potrzeby) jedzenie przygotowywane z głową w domu jest tak samo dobre, jak karma, a karma wysokiej jakości z powodzeniem zastąpi najstaranniej nawet wyselekcjonowany i zbilansowany posiłek przygotowany własnoręcznie. I tu dyskusja jest z rodzaju "golone-strzyżone". Gorzej w przypadku komplikacji w postaci chorób, ale to osobna kwestia. Grunt, żeby nie mieszać, jak wiele razy już było mówione.
-
[quote name='Berek']"z-prawdopodobnie-o-wiele-lepszych-jakościowo-produktów- niż-my-jesteśmy-w-stanie-zapewnić, opracowane-przez-specjalistów, doskonale-zbilansowane, z-dodatkiem-minimalnej-ilości-sztucznych-albo-i-nie-sztucznych -konserwantów-i-innych-tego-typu- których-nie-brak-w-o-wiele-większych-dawkach -we-wszystkim-co-możemy-kupić-w-sklepie" Nie, nie chcę wykazywać się wrodzoną złosliwością... ale... Jeśłi w to wierzysz - w to że produkty używane przez producentów karm przemysłowych powstają w jakichś dziwnych miejscach, wręcz sterylnych, bez kontaktu z owymi skażonymi wodami gruntowymi, że zwierzątka przeznaczone do uboju na skalę masową (aby stać się karmą dla pieskow) są specjalnie hodowane, karmione tylko czystym i naturalnym pożywieniem, i tak dalej (podobnie jak w krzyżówki psa z krolikiem itd) to O.K. Mój punkt widzenia już znasz. :lol:[/quote] Łeeeee... No wiesz. Spodziewałam się po Tobie trochę lepszych argumentów, ale co tam ;). Krzyżówki psa z królikiem to jedno, bo to "rewelacje" w które można wierzyć, można nie, generalnie z pogranicza. Ale sposób przygotowywania przez renomowane koncerny karm, to jednak trochę co innego, nie uważasz? Fabryki Royala znajdują się na przykład we Francji i w Stanach, naprawdę sądzisz, że tam - a pisałam już o tym - gdzie ludzie mają świra na punkcie swoich zwierząt, gdzie kontrole jakości są niezwykle ścisłe, tak samo jak rozmaite przepisy dotyczące produktów żywieniowych, przemycono by do karmy jakieś świństwa, lub nie dotrzymywano informacji podawanych przez firmę odnośnie jakości i sposobu produkcji ich wyrobów? No sorry. Royal czy Eukanuba nie pozwolą sobie na takie obciachy. Zatrudniają specjalistów, lekarzy wtereynarii, konsultują się z hodowcami. I owszem, mają zakontraktowane "swoje" gospodarstwa czy hodowle, z których uzyskują produkty. A przeświadczenie o "wyższej" ich jakości bierze się stąd, że przechodzą ścisłe kontrole, których Ty ubijając własnego kuraka na obiadek raczej nie masz szans wykonać. Tym bardziej kupując go w sklepie czy na straganie. Ubojem na skalę masową mną nie wstrząśniesz, bo sama będąc wegetarianką doskonale rozumiem, że pies to nie człowiek i ma inne potrzeby. I jeszcze małe pytanko, zadawane któryś już raz, niestety wciąż bez odpowiedzi: pies jest zdrowy, ok. A co w przypadku kamicy nerkowej, jak u mojego? Co w przypadku alergii, schorzeń układu pokarmowego, rozmaitych dolegliwości zdarzających się tak często psom, jak świat długi i szeroki? Też najlepsze jest domowe?
-
[quote name='Berek']"A poza tym wyznaję zasadę, że tak całkiem zdrowe to dziś już nie jest absolutnie nic - nawet przy własnym gospodarstwie, o którym pisałam w swoim poście do Wind. Bo co z tego, że warzywka własne, jak wody gruntowe już nie " Słowem, reasumując: Jedzenie domowe - nie-całkiem-czyste-i-zdrowe Jedzenie przemysłowe - nie-całkiem-czyste-i-zdrowe PLUS dodatek konserwantow i innej chemii. :lol: :evil_lol: Jakos tak mi się zdaje że w tym przypadku dwa minusy nie dają plusa, tylko jeszcze większy minus.... ale naprawde, każdy wybiera, co mu pasuje. :lol:[/quote] A to dość oryginalne podejście, przyznaję ;). Jedzenie domowe - nie-całkiem-czyste-i-zdrowe Jedzenie przemysłowe - z-prawdopodobnie-o-wiele-lepszych-jakościowo-produktów- niż-my-jesteśmy-w-stanie-zapewnić, opracowane-przez-specjalistów, doskonale-zbilansowane, z-dodatkiem-minimalnej-ilości-sztucznych-albo-i-nie-sztucznych -konserwantów-i-innych-tego-typu- których-nie-brak-w-o-wiele-większych-dawkach -we-wszystkim-co-możemy-kupić-w-sklepie Oczywiście mowa tu o karmach najwyższej jakości i renomowanych firm :). [quote name='Berek']Aya, o tym już była mowa... Jak mawia moj "domowy" weterynarz: "co to jest ze wszyscy moi pacjenci dożywający wieku 15-16 lat w dobrym zdrowiu są na domowym jedzeniu... no niech pani patrzy... co to jest..." [/quote] Eeee, a to już manipulacja jest... Psy żywione karmami dobrej jakości dożywają podeszłego wieku z dobrym zdrowiu dokładnie tak samo, albo lepiej, nie przytaczaj tylko jednej strony ;). Zwłaszcza, że jest druga - nie każde domowe żywienie to dobre żywienie. I o tym trzeba pamiętać.
-
No to już marsz do sklepu i żądaj kubeczka :). Nie raz tak robiłam jak mąż zakupował karmę samodzielnie i zapominał o niego poprosić ;). Sprzedawcy nie zawsze pytają czy potrzebny i trzeba pilnować, ale bez problemu dają nawet jak się przyjdzie po czasie. Co do ilości jaką kupić najlepiej sobie policzyć - przy czym wiadomo, że im większe opakowanie, tym z reguły bardziej się opłaca. Na każdej paczce masz podaną średnią dzienną porcję, jaką maluch powinien zjeść. Pomnóż to przez ilość dni, jaka pozostała Ci do zmiany karmy na "dorosłą" i będziesz wiedzieć ile jej potrzebujesz ;).
-
No ja bym już miała problem, bo nie jem mięsa ;). A poza tym wyznaję zasadę, że tak całkiem zdrowe to dziś już nie jest absolutnie nic - nawet przy własnym gospodarstwie, o którym pisałam w swoim poście do Wind. Bo co z tego, że warzywka własne, jak wody gruntowe już nie :roll:. A akurat renomowane firmy produkujące żarełko mają możliwość choć trochę te produkty "doczyścić". Co rzecz jasna nie oznacza, że uważam domowe jedzenie za złe!
-
Ech, za późno już teraz na umoralniające gadki, i pozostaje mi tylko mocno trzymać kciuki za Twoją sunię - miejmy nadzieję, że będzie zdrowa, wesoła i śliczna :). Ale tak ogólnie i ku przestrodze dla wszystkich innych napiszę: ludzie kochani, nie kupujcie takich karzełków! Tak zminiaturyzowane yorczki mają masę problemów zdrowotnych, często bardzo słaby włos, niejednokrotnie wady genetyczne spowodowane zbytnim pomniejszaniem na siłę i stąd wadliwym materiałem genowym. Zdarzają się paskudne schorzenia organów wewnętrznych, a już stawy to istny koszmar u takich piesków. Niejeden raz widziałam takie mini-yorczki kulejące, utykające, lub po prostu noszone całe życie, bo nie były w stanie same przejść kilkunastu metrów... Ponadto takie karzełki w żadnym razie NIE są zgodne ze wzorcem. Suczki poniżej dwóch kilogramów w ogóle nie powinny zgodnie z obowiązującymi aktualnie przepisami dotyczącymi yorków dostawać praw hodowlanych, bo tak niska waga to olbrzymie ryzyko powikłań przy porodzie, a w dodatku ryzyko zbyt małego potomstwa. Obecnie promowany przez ZK wzorzec yorka to waga od dwóch do trzech i pół kilo. I NIE jest to podyktowane niczym innym, jak tylko troską o zdrowie tych piesków!
-
No pewnie, że miałam miareczkę, zawsze mam miareczkę, bez tego w ogóle ani rusz :). Do każdej karmy jest specjalna miareczka, to znaczy do każdej firmy. Rzecz jasna osobne dla kotów, osobne dla psów ;); i - w przypadku Royala - osobne do "Veterinary Diet" i "Early Care", bo to grupy karm niedostępne w zwykłych sklepach. W każdym sklepie zoologicznym sprzedawca sprzedając Ci karmę ma obowiązek dać kubeczek do niej - są zapewniane przez producenta i całkowicie bezpłatne. W dużych marketach zoologicznych na ogół wiszą na specjalnym stojaczku koło karm ;). Mają na sobie specjale podziałki umożliwiające dozowanie karmy idealnie zgodnie z instrukcjami producenta - po prostu odszukujesz na kubeczku "swój" rodzaj (taki kubeczek jest wielofunkcyjny i jest na nim kilka, lub nawet kilkanaście rodzajów karm, do każdej osobna podziałka) i nasypujesz jedzonko według przypisanej mu podziałki. Co do samego podawania, ja nigdy nie dzieliłam na dwa czy trzy razy dziennie. Po prostu, wsypywałam codziennie rano odmierzoną dzienną porcję i Fuzlak sam sobie pojadał wtedy, kiedy miał ochotę :). Do dziś bym tak robiła, gdyby nie fakt, że z powodu kłopotów z nerkami je dwa rodzaje karmy - inną rano, a inną wieczorem, więc siłą rzeczy dostaje dwa razy ;).
-
650 gram w wieku trzech miesięcy :-o?... Jezu, to przecież o wiele za mało... No nic. Wnioskuję z tego, że kupiłaś karzełka, Ayu, kolejny yorczek - "miniaturka" :(...
-
[quote name='Vici i Jeannie']te posty pisalam nie tylko dla ciebie, a moze ty uwazasz ze tu jedyna taka wazna jestes:roll: nie chcesz - nie rob, karm czym chcesz, ale nie zapomnij ze tutaj nie ty jedna czytasz, duzo osob tu przychodzi i moze ta info im bedzie potrzebna. To tylko ty myslisz, ze nikt mnie nie poslucha:evil_lol: moze tak od razu i nie... ale ludziska sobie będą szukac info na temat roznych pokarmow i na pewno ich znajdą:razz: ale wtedy chyba tobie moja droga nic nie powiedzą:lol: bo widzą ze masz bardzo wąskie poglądy:cool3:[/quote] Może nie zauważyłaś, ale pisałaś owszem do mnie, bo odpisałaś na mój post, który notabene nie był skierowany do Ciebie. Mało tego, wcale nie dotyczył karmy. A teraz grzecznie Cię poproszę: odczep się, dobrze? Weź swoje super extra info i idź gdzieś, gdzie Cię zechcą słuchać. EOT. [quote name='Aya']wracajac do tematu nagrodek to dzis przyszly mi serduszka Bephar i kosteczki mietowe:)) moja juz je pokochala:P:P tak sie ostatnio wycwanila ze idzie na pampersika i kuca udajac ze siusia a nic nie ma hihi i od razu leci zeby dostac nagrodke a ja mowie jej o nie moja panna :P:P a co do pokarmow to ja na poczatku dawalam przez 2dni Eukanube i malej smakowalo, ale zmienilam na Royal bo hodowca polecil i jestem bardzo zadowolona:))) Pamietacie moze ile dawaliscie Royal'a junior kiedy wasze pieski mialy 4m-ce?:)[/quote] Hehehe, cwaniara :lol:. Mój robił takie same numery, może nie z siusianiem, ale z czesaniem na przykład czy kąpielą :lol:. Leciał do łazienki (bo tam się toaletujemy), po czym uważał, że jak już był w łazience, to się należy nagródka :lol:. Fuzlak jak miał cztery miechy to chyba jeszcze jadł Eukanubę Puppy Mini (albo Junior? nie pamiętam jak to tam leci), na Royala przeszliśmy troszkę później, już na tego Yorkshire Terrier, czyli musiał mieć z osiem albo dziewięć miesięcy. W każdym razie tyle, od ilu jest ta karma. Ale tak czy siak, zawsze dawałam według "kubeczka", czyli miarką tyle, ile dzienna racja na opakowaniu :).
-
Gwoli formalności, bo nudne się to już robi: mój pies je Royala. Od lat. Rozmowa, do której się wcięłaś, dotyczyła [B]nagródek[/B] firmy Eukanuba. Hillsa nie miałam nawet w ręku. Jednakowoż nie wiem jak Hills, ale Eukanuba cieszy się znakomitą renomą, jedyne co, to zdarzają się alergie, jak przy każdej karmie zresztą. I myślę, że trochę więcej potrzeba, niż dziecinne "rewelacje" jakiejś panienki, żeby to podważyć. To tyle. Dobrze by było, gdybyś przeniosła te szczebioty gdzie indziej, bo tutaj raczej nikogo nie przekonasz. A już na pewno nie w ten sposób :roll:... Uwagi zaś na temat dbania o psy zachowaj dla siebie, jakoś tak dziwnie bywa, że ten kto najgłośniej deklaruje najmniej robi...
-
Według mnie powinna ważyć co najmniej kilogram, a nawet więcej. Masz pewność, że ona ma trzy miesiące, a nie mniej? Kupiłaś ją w hodowli, z metryczką, książeczką zdrowia? Była szczepiona? Odrobaczana?
-
Ale dlaczego trudno?... Ja chyba tego nigdy nie zrozumiem. Co może być trudnego w zrozumieniu, że dla Waszej suczki tak będzie lepiej i zdrowiej, a w szerszym aspekcie po prostu bardziej humanitarnie?
-
Chyba 770 gram? Bo 77 to w ogóle niemożliwe. Ale i 770 przy trzymiesięcznym szczeniaczku to o wiele za mało...
-
Przepraszam że się tak głupio i nieprofesjonalnie zapytam, a według jakich kryteriów wybierasz te suche karmy :cool3:? Robisz może jakieś własne, niezależne badania :roll:? Prowadzisz instytut, ośrodek zajmujący się tego typu researchami? Jesteś naukowcem, specjalistą, laborantką :razz:? :rofl:
-
Hodowcą jest ktoś, kto hoduje zwierzęta, a więc rozmnaża je w sposób [B]celowy, świadomy i kompetentny[/B]. Oznacza to, że po pierwsze, posiada niezbędną do tego celu wiedzę, po drugie warunki, a po trzecie rozmnażane przez niego zwierzęta są zwierzętami [B]hodowlanymi[/B]. Celem takiej osoby jest, a przynajmniej powinno być, wniesienie jak najlepszego wkładu w rozwój rasy, którą hoduje. Niezbędna do tego jest po pierwsze odpowiednio wysoka jakość genów, którymi dysponują jego zwierzaczki, a po drugie, co nierozerwalnie wiąże się z pierwszym, jak najpełniejsza wiedza na temat ich pochodzenia. Tylko zwierzęta rodowodowe posiadają pochodzenie udokumentowane (tym właśnie jest rodowód), i tym samym tylko one mogą stać się zwierzętami hodowlanymi. Sam rodowód jednak nie wystarczy, zwierzę takie - w tym przypadku pies - musi dysponować jeszcze odpowiednim "materiałem" genetycznym, kwalifikującym go do przekazywania tegoż materiału dalej. W celu zweryfikowania przydatności rozrodczej takiego kandydata na psa lub suczkę hodowlanego/hodowlaną, musi on/ona zostać odpowiednią ilość razy zaprezentowany/a sędziom na wystawach, czyli wystawiony/a, a następnie zdobyć odpowiednią ilość odpowiednio wysokich ocen aby nabyć uprawnienia hodowlane. Jak więc widzisz, sama troska i dobre chęci tu nie wystarczą ;).
-
A ja się chciałam zapytać, jak ta sprawa się skończyła? Bo w moim mniemaniu, dysponując dowodami w postaci sekcji zwłok pieska i świadectwem weterynarzy, można było bez problemu zawiadomić Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami o procederze, jaki uprawia ta kobieta. Brak umowy nie jest tu żadną przeszkodą, bardzo łatwo można było udowodnić, że piesek pochodził z jej hodowli, najprostsze badanie DNA i po problemie. Ale dodatkową sprawą, niezmiernie ważną, stokorć ważniejszą od zwrotu pieniędzy, jest zmuszenie jej do zaprzestania rozmnażania psów w warunkach urągających podstawowym wymogom, być może w sposób kazirodczy, sprzedawania ich później przedwcześnie, po własnych a nie weterynaryjnych (!!!) szczepieniach. Za takie coś grożą bardzo poważne sankcje.
-
Hm. A wiesz, że nie wiem *myśli*?... Prawdę mówiąc, to pomijając już wszystko inne, nie ma chyba wielkiego sensu podawanie nagródek czyszczących ząbki u tak małego psiaka - poczekaj aż wymieni wszystkie zęby na stałe i wtedy (potrwa do do około ósmego miesiąca życia) ;).
-
[url=http://www.krakvet.pl/product_info.php?cPath=23_76&products_id=1723]Beaphar Dog-a-dent Bits[/url] i [url=http://www.krakvet.pl/product_info.php?cPath=23_76&products_id=3255]Gimborn Denta-Snaps[/url] :).
-
Nie mam pojęcia, nigdy nie miałam do czynienia z niewłaściwym zgryzem u yorczka. Jedno jest pewne: trzeba znaleźć dobrego weta, który się na tym zna i jego się trzymać.
-
Panimaju pa ruski, i jeszcze nawet po anglijskiemu spikuję, ale Twoich tekstów rzeczywiście nie rozbieram :lol:. Aya, słyszysz, nie kupuj nagródek Eukanuby bo są rakotwórcze :razz:. Nie ma to jak rosyjskie rewelacje :multi:!