-
Posts
638 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by owczarnia
-
[quote name='puli']Zainteresowałam się,nawet mam importera "za płotem".Homeopatii tam nie ma żadnej. ISB używam również i to akurat same detergenty.Tyle,że syntetyczne i nowszej generacji,czyli rozkładane przez bakterie a więc nie zanieczyszczające wody i gleby.Detergenty syntetyczne skuteczniej niż mydła usuwaja tłuszcz (a więc i naturalną warstwę ochronną z sierści i skóry zwierzecia.) Detergenty są też stosowane jako środki zmiękczające i antystatyczne (m.in.w odzywkach i balsamach).Srodkiem konserwującym i rozpuszczalnikiem w szamponach jest alkohol benzylowy.[/quote] Hm, a to ciekawe jest co mówisz, bo czytając ulotki, informacje ze strony, rozmawiając z fryzjerami psimi i wetami, słyszałam coś nie coś na temat Iv San Bernarda (i właśnie dlatego zdecydowałam się na tę firmę), a to co słyszałam raczej nie pokrywa się z tym, co piszesz. Nie twierdzę, że ich kosmetyki są w 100% naturalne, ale oparte są [B]przede wszystkim[/B] na naturalnych składnikach. Odnośnie detergentów zaś, to nie dysponuję oczywiście wynikami badań laboratoryjnych, ale z tego co mi wiadomo, ISB ich nie zawierają. A już stuprocentowo nie ta linia, której używam (dla skóry wrażliwej). O homeopatycznym charakterze tych kosmetyków zaś mówiła mi fryzjerka mojego psa, a wet to potwierdziła.
-
Zapomniałaś tylko dodać, że tych psów się nie czesze, dready to ich naturalna ozdoba ;). No i jednak niskopiennością yorkom do pięt nie sięgają, że już nie wspomnę o [B]rodzaju włosa[/B]. Ja nie wiem, czy Wam się wszystkim wydaje, że właściciele yorków zapadli na jakąś masową hipnozę, czy co? Weźcie no moze do ręki jakikolwiek poradnik dla właścicieli yorkshire terrierów, porozmawiajcie z wetem... Co? Czystości natomiast kudłaczy zamieszczonych na zdjęciach wybacz, ale raczej nie udowodniłaś, bo nie widać czy są czyste czy brudne. Zapachu też nie czuć ;). Zresztą - już pisałam. Przeginanie w żadną stronę nie jest dobre. Kąpanie wszystkich psów w czambuł co tydzień to kretyństwo (nawet yorków krótko strzyżonych nie trzeba kąpać aż tak często), ale ograniczanie się do polewania szlauchem raz do roku latem i wyprania szamponem raz na trzy to też przesada, i to zdrowa. Nie chce mi sie już powtarzać argumentów o drzewach, bo ile można, ale doprawdy... No nic. W temacie uszu i oczu także podkreślałam, że chodzi głównie o częste kontrolowanie. Jest potrzeba - czyści się. Nie ma - nie czyści. I już. U yorków jest, zarówno przy oczach (zwłaszcza przy oczach), jak i przy uszach, o rany. Tak trudno to zaakceptować? Btw, nie wiem o co chodzi z tymi detergentami, w życiu nie prałam Fuza w żadnych detergentach. Używamy kosmetyków firmy Iv San Bernard, detergenta w nich nie uświadczysz ani kropli. Wszystko na bazie homeopatii. Ale to trzeba się najpierw zainteresować, żeby wiedzieć. A po co się interesować, skoro lepiej wzruszyć ramionami?
-
[quote name='karo20'] Czy to prawda że psy tej rasy są bardziej chorobliwe? Czy to prawda że utrzymanie psiaka tej rasy jet bardzo drogie? Czy one są naprawdę tak delikatne jak wskazuje na to ich postura? Czy to prawda że trzeba uważać nawet co się daje takiemu psu do jedzenia? Jak jest ze spacerami ? ktoś mnie "uświadomił " że takiego psiaka nie wolno wypuszczać na spacery :-o i że trzeba go wypuszczać w specjalnej wolierze. [/quote] Jezus mario, kto Ci takich głupot nagadał :crazyeye:? [I]Chorowite[/I]. Bardziej [I]chorowite[/I], nie chorobliwe :D. Nie, nie są. Każda rasa ma swoje dolegliwości, duże psy miewają dysplazję, małe czasem problemy ze stawami (wypadające rzepki). Ale ogólnie yorki to teriery, a teriery to normalne psy, nie zadne tam zabawki tylko do głaskania ;). Generalnie wszyskie psy czasem chorują, a to mają kłopoty z nerkami, a to ze skórą, a to się przeziębią - jak to istota żywa. Yorki nie stanowią pod tym względem wyjątku w żadną stronę :). Utrzymanie yorka nie jest drogie. Pomimo iż wymagają one kąpieli i pielęgnacji oraz wizyt u fryzjera. Po pierwsze, kosmetyki, choć rzeczywiście drogie, starczają na bardzo długo. Mnie jeden szampon średnio na rok (Iv San Bernard, jedna z najdroższych firm, i to mała butelka, duża starczyła mi uprzednio na prawie trzy lata), odżywka na jeszcze dłużej. Wizyty u fryzjera także nie są rujnujące dla kieszeni - raz na dwa miesiące 40-50 zł jeszcze da się wytrzymać. A po drugie, yorki jedzą znacznie mniej niż duże psy :). I tak piętnastokilogramowy worek karmy starcza nie na tydzień czy dwa jak u owczarka, a na długie miesiące :). Piętnaście kilo bardzo dobrej karmy (Royal Canin) kosztuje około 200 zł. No delikatne są, to logiczne, że małemu pieskowi łatwiej zrobić krzywdę niż dużemu, ale też nie są to żadne wydelikacone chucherka :). Normalne pieski, tyle że małe. Grunt, żeby pilnować aby nie spadły lub nie skoczyły ze zbyt dużej wysokości oraz nie forsowały się nadmiernie (w sensie np wycieczek kilkunastokilometrowych w postaci rodzina na rowerze, york na smyczy). Zimą przy mrozach trzeba yorka ubrać, bo może się przeziębić - one nie mają podszerstka, tylko włos taki, jak ludzie (ale dzięki temu z drugiej strony nie uczulają, więc nadają się dla alergików). Trzeba uważać na to co się daje [b]każdemu[/b] psu do jedzenia. Pies to nie śmietnik, sraczki może dostać tak samo bernardyn, jak i york. Ponadto każde zwierzę wymaga odpowiedniej dla siebie, dobrze zbilansowanej diety. Sucha karma dobrej marki zapewni mu wszystko czego potrzebuje dla prawidłowego rozwoju i zdrowego brzuszka :). No to ostatnie rozwaliło mnie już zupełnie, powiem szczerze :evil_lol:... Ja nie wiem skąd ludzie biorą takie pomysły... Yorki kochają spacery, uwielbiają się bawić na dworze i [b]trzeba[/b] z yorkiem wychodzić jak każdym innym psem! Byle nie na biegi rowerowo-przełajowe i nie bez kubraczka na metrowe zaspy. Reszta wszystko full normal :).
-
Przepraszam, że się wtrącę, bo aczkolwiek Waldek już wszystko wyjaśnił od strony, że tak się wyrażę, technicznej, to czuję się zmuszona dodać od siebie trzy grosze. Pytasz mianowicie, droga Nikusiu, czy trzeba się do takiej hodowli jakoś przygotować i warunki spełniać (wiem, wiem, nie o to Ci chodziło, ale właśnie taka odpowiedź na Twoje pytanie mi się nasuwa). Otóż trzeba. Po pierwsze, należy przygotować sobie dużo zdrowego rozsądku i samokrytycyzmu. Następnie należy spełnić warunek pod tytułem wiedza. Wiedza o hodowli, wiedza o genetyce, pojęcie o krzyżowaniu. Inaczej będziesz po prostu produkować pieski, co z tego że teoretycznie rasowe. To nie jest zajęcie dla każdego (niestety albo na szczęście). Hodowlą powinni zajmować się ludzie [b]kompetentni[/b]. I zdobycie takowych kompetencji dołóż sobie do zdobycia uprawnień hodowlanych jako punkt równie ważny, jeśli nie najważniejszy.
-
Dobra. Obiecane wyniki wreszcie, na razie te pierwsze, stare (nowych jeszcze nie odebraliśmy, rozmawialiśmy z wetem tylko przez telefon): [i]Po 48 godz. inkubacji wyhodowano Staphylococcus aureus MSSA + Po hodowli w bulionie j.w.[/i] Następnie przy następujących antybiotykach w tabelce "Lekkowrażliwość" są znaczki "w", "x" lub "o": Ciprofloksacyna - kod: CIP - Lekkowrażliwość: 1 (w), 2 (x) Erytromycyna - kod: E - Lekkowrażliwość: 1 (w) Gentamicyna - kod: GE - Lekkowrażliwość: 1 (w), 2 (x) Klindamycyna - kod: DA - Lekkowrażliwość: 1 (w) Kotrimoksazol - kod: SXT - Lekkowrażliwość: 1 (w) Penicylina - kod: PE - Lekkowrażliwość: 1 (o) Tetracyklina - Lekkowrażliwość: 1 (o) Neomycyna - Lekkowrażliwość: 1 (w) Netylonycyna - Lekkowrażliwość: 1 (w) W rubryce "rodzaj materiału" stoi coś, co rozszyfrowałam z dużym trudem jako, cytuję: "wym z oka - zwierze", natomiast w rubryce "rozpoznanie" nie napisano nic. Wsio.
-
[quote name='Bazyl']Jest sposób na połykanie tabletek: tabletę wkłada się do pyska psa i przytrzymuje pysk tak aby psiak musiał przełknąć ślinę. Aby to stało się szybciej należy zwliższyć psu nos. Pies automatycznie się oblizuje w tym samym momencie połyka tabletkę. Wypróbowane.[/quote] Genialne :multi:! Z tym nosem znaczy się genialne :D! Ja próbowałam z tym przytrzymywaniem, ale do tyłka to było, bo gówniarz i tak zawsze później to wypluł, ja nie wiem jak on to robi... Spróbujemy z nosem i zobaczymy :cool3:. Btw, ponoć najprostszy sposób to "zawinąć w plaster szynki i zawołać" ;), i rzeczywiście do pewnego czasu działało idealnie. To znaczy dokładnie do momentu, w którym Fuzlak nauczył się wyłuskiwać tabletkę z tego kawałeczka wędlinki, w który ją skrupulatnie pakowałam, upychać gdzieś z boku paszczy, po czym po spożyciu smakołyku zręcznie zadekować gdzieś w kącie za miską na przykład :mad:...
-
Wchodzę, patrzę i czytam, że miałam przepisać co tam na tym kwicie widnieje i zapomniałam o tym kompletnie :splat:... Skleroza straszna rzecz, zwłaszcza w tak młodym wieku :razz:... Postaram się to w końcu jutro naprawdę zabrać wreszcie i wrzucić, zwłaszcza że doszły nowe rewelacje :flaming:... Otóż badanie kontrolne wykazało, że co prawda złocisty poszedł sobie won, ale są trzy inne gnidy :help1:... Lekarka jest załamana, jutro mamy zadzwonić, opracowuje strategię działania ...
-
@[B]Nora[/B] Jak łatwo przeczytać tuż pod moim nickiem, mieszkam w Gdyni. Owszem, w centrum :). Nie wiem, gdybym miała psa innej rasy i własny dom z ogródkiem, pewnie też polewałabym go wężem ogrodowym (aczkolwiek aż mi wszystko cierpnie na myśl o zapaszku mokrej acz nieupranej psiej sierści) - ale mam yorka i mieszkam w mieszkaniu w czteropiętrowej kamienicy. Ponieważ zaś tak się składa, że wiem iż pies ma trochę inny organizm niż człowiek, nie myję mu uszu codziennie wacikiem, a tylko przecieram po kąpieli. Najczęściej osuszam najpierw dokładnie ręcznikiem, a później przecieram chusteczką nawilżającą dla niemowląt (bo tak, [B]Mateusz[/B], wiem że skóra w uchu psa musi być odpowiednio nawilżona). Co do oczu Fuzlaka, to przyglądamy im się nawet bardziej niż specjalnie, nigdy w życiu nie przyszłoby mi do głowy "tylko usuwać objawy nie lecząc źródła". Jak widać jednak nie najlepiej się znasz na rasach ogólnie, inaczej wiedziałabyś, że yorki mają tendencję do łzawienia i należy im oczka przemywać codziennie. Ważna jest obserwacja wydzieliny - powinna być przezroczysta i bezzapachowa. Nasz pies aktualnie zakończył leczenie, okazało się że złapał gronkowca. W oczach właśnie. I tylko dzięki temu, że wiem jak powinny wyglądać zdrowe oczy u yorka i że zaglądam do nich regularnie, wyłapałam zmianę koloru i zapachu wydzieliny z owych oczu i można było podjąć leczenie. U weta bywamy co kilka miesięcy, jak pisałam pies cierpi na kamicę nerkową, konieczne są regularne badania moczu. I nawet wet nie od razu wpadła na to, że coś jest nie tak (zrobiła tylko kontrolę drożności kanalików łzowych, która nie wykazała żadnych zaburzeń), dopiero moje uporczywe doniesienia o zmianach skłoniły ją do pobrania wymazu i wyszedł gronkowiec. Generalnie i do uszu, i do oczu powinno się po prostu często zaglądać. Jednemu psu (i tak, [B]Mateusz[/B], jest to zależne przede wszystkim od rasy - yorki, shi-tzu czy shar-peie wymagają zupełnie innej pielęgnacji tych okolic niż na przykład jamniki czy sznaucery) wystarczy kontrola i przetarcie uszu raz na kilka tygodni czy nawet miesięcy, innemu trzeba je przecierać co kilka dni. Mojemu Fuzlakowi najnormalniej w świecie zbiera się w uszach wosk, tak jak ludziom, bez zapachu ani żadnych obawów chorobowych (wet kontroluje mu uszka za każdą wizytą), i dlatego trzeba mu je przetrzeć. Mam w domu także kota, kornisza - temu to dopiero trzeba czyścić uszy i oczy :diabloti:! Co drugi-trzeci dzień uszy, oczy dwa razy dziennie (tak, to także konsultowałam z wetem, nie biorę za pewnik wszystkiego co przeczytam w poradnikach...). :razz: Reasumując: zanim zaczniemy się mądrzyć i wygrażać palcem, warto byłoby się najpierw zorientować czy na pewno wiemy, co mówimy. Zanim popukamy się w czoło w temacie właścicieli kąpiących swoje psy częściej niż my nasze lub przemywających im [I]zdrowe[/I] oczy i uszy, prowadzających je do fryzjera czy zakładająch zimą kubraczki, zastanówmy się czy oni nie robią tego aby ze zdrowo pojętej [I]konieczności[/I]. Nie każdy pies to whippet (czy wyżeł :cool3:), który może biegać do upadłego, wytarzać się w czym chce, po czym wystarczy go spłukać wodą i cześć. Nie każdy to owczarek czy bernardyn, który może godzinami szaleć na śniegu bez przyodziewku i szkody dla zdrowia. Wiele psów, w tym yorki, wymaga nieco większej uwagi i troski niż inne. Fuzlaka trzeba raz na dwa miesiące ostrzyc (latem częściej), żeby było mu wygodnie, swobodnie i komfortowo. Pozwala to też ograniczyć do minimum kąpiele, bo wiadomo że na krótkim włosie aż tak nie osadza się kurz, a sama kąpiel trwa znacznie krócej i wymaga mniejszego zachodu, na czym korzysta przede wszystkim pies (btw, pewnie mało kto ze "zwyczajnych właścicieli" wie, ale yorczy włos po kąpieli natłuszcza się specjalnym olejkiem, między innymi po to, by odbudować warstwę ochronną). Trzeba go zimą ubrać, bo zwyczajnie marznie (yorki nie mają podszerstka i nie ma ich co ogrzać). Trzeba uważać na stawy, czyli nie forsować (czytaj bieganie za rowerem na długich dystansach, na przykład). Oraz cała masa innych rzeczy. Ale w zamian za to ma się pieska, którego można zabrać ze sobą wszędzie (na przykład do pracy), a także nawiększego przytulaka i najzatwardzialszego pogromcę kretów w jednej osobie :D.
-
No bo czyszczenie zębów u weta nie rozwiązuje sprawy - wet usunie kamień, a o codzienną higienę trzeba zadbać samemu. Mam koleżankę, której pies nigdy w życiu nie musiał mieć ściąganego kamienia - ale ona myje mu zęby [I]codziennie[/I]. Tak nauczyła psa, że sam przychodzi ze szczoteczką w zębach i uwielbia to mycie :). A zęby ma takie, że ho ho ho - niejeden człowiek skręciłby się z zazdrości: bialutkie i zdrowe jak rydze ;).
-
Hihi, a wiecie, że to naprawdę fajne jest? Ile razy wyjrzę na ogólne forum, zaraz się okazuje że rasa psa ma zasadnicze znaczenie w odbiorze użytkownika :diabloti:. Napisałam o trzech minutach i rozmiarach żeby uprzedzić bezowocne i bezcelowe przebijanie się postami - zawsze prędzej czy później wychodzi na to, że skoro mam yorka, to koniecznie muszę być wyfiokowaną pańcią z koszyczkiem i w różowych szpileczkach, wychodzącą z pieskiem na czerwonej aksamitnej smyczce tuż przy domu, żeby się broń Boże nie wybrudził :D. W kwestii ras: [B]każda[/B] rasa ma swoje wymagania, yorki mają inne uszy niż setery a setery inne niż wyżły, te z kolei inne niż owczarki, i tak dalej. I nie tylko uszy. Ale każde uszy należy od czasu do czasu oczyścić, wet Ci nie powiedział? Mnie mówił każdy jeden, którego na oczy widziałam w życiu, pierwsza rzecz to zaglądał w uszy, oczy i zęby (nie moje ;)) i pytał jak często przecieram, czy czyszczę, co ile myję zęby. Obecna nasza już ustabilizowana pani doktor również to robi. Podobnie robi psom innych ras, widziałam wiele razy na własne oczy. Dużym, małym, średnim i kundelkom. A Ty przepraszam, nie myjesz sobie uszu :crazyeye:? Czekasz aż będą chore czy jak? Czy może aż ogłuchniesz z przeładowania woskiem :D?... Naprawdę muszę tłumaczyć, że o psie uszy dba się właśnie po to, żeby [B]nie były[/B] chore :crazyeye:? Oczy łzawią nie z podrażnienia długim włosem nad nimi, bo Fuzlak nie ma długiego włosa nad oczami, ma krótko przyciętą grzywkę. A długowłose yorki mają zebrane te kłaki w kitkę. Łzawią bo łzawią, taka ich uroda. Mnie też czasem łzawią, chociaż włosy mam jako żywo krótkie :eviltong:. @ [B]Mateusz[/B] To super :multi:! Pogratuluj ode mnie sąsiadce, Tobie też gratuluję jakże wyszukanego poczucia humoru :multi:!
-
[quote name='MateuszCCS']Nie :roll: Wystarczy zdrowy rozsadek :lol: btw - jak myslisz jak zareaguje organizm yorka (sorki za uzywanie tej rasy - ale mam sporo takich psow wsrod znajomych) - ktory pije wylacznie przegotowana wode mineralna - w chwili gdy ten napije sie z brudnej kałuży ? (to tez przyklad z mojego otoczenia)[/quote] Czyli co, Twoim zdaniem? Resztki ze stołu i łańcuch na podwórku? Znam takich, dla których to właśnie jest definicja zdrowego rozsądku jeśli chodzi o psa. Odpowiem pytaniem na pytanie: jak myślisz, jak zareaguje organizm Twojego psa, którego jak domniemywam żywisz normalnie, w chwili gdy nażre się trutki na szczury? Albo zgniłego mięsa ze śmietnika? Mój pies też pije przegotowaną wodę mineralną. Musi, ma chore nerki, kamicę. A problemu z kałużami nie znam, nigdy w życiu go nie ciągnęło. Może dlatego, że nie lata luzem po okolicy, tylko chodzi na normalne spacery. Tak, do lasu też i po polach też biega, ale jakoś wody z kałuży nie próbował, nie smakuje mu widać :diabloti:. Na zakończenie zaś proponuję wszystkim psim naturalistom samym zaprzestać kąpieli i odziewania się, wleźć z powrotem na drzewa i pokrzykiwać do siebie z oddali zamiast spędzać czas przy jakże nieznośnie nienaturalnym komputerze :evil_lol:. W końcu nasi przodkowie jakoś tak właśnie żyli i doskonale dawali sobie radę, nie? A że średnia życia wynosiła niewiele ponad dwadzieścia lat, to kto by tam na to patrzył ;)...
-
[quote name='Nor(a)']Skoro az tyle się zbiera to znaczy ze coś jest nie tak. Moja 2 letnia seterka nigdy nie potrzebowała czyszczenia uszu..sporadycznie przecierałam tylko z ewentualnego kurzu (teraz tą rolę przejeła za mnie gordonka :p ). Druga ma uszy nieco wrażliwsze..ale też nie grzebie w uszach dla samego grzebania..jeśli są zdrowe są czyste. Śpiochy w oczach też mają bardzo rzadko, a jeśli już to opuszkiem małego palca zdejmuje. Nie używam środków do przemywania [B]zdrowych [/B]oczu bo nie widzę takiej potrzeby. Psy żyją pod miastem nie w centrum (nie są "atakowane" spalinami i innymi zanieczyszczeniami) Obie są super zdrowe, nie wydalikacone, dają radę na długich (wielokilometrowych) wyprawach w polu w największy mróz, deszcz (w takie upały jak dziś oszczędzam je bardziej )...nie robię z nich dzieci.[/quote] A co to znaczy "aż tyle"? I ile ras psów miałaś w życiu?... Wiesz, ja też nie żyję pod kamieniem, już nie mówię że miałam kiedyś boksera i też mu przemywałam oczy i uszy regularnie, ale chodzę do weterynarza i każdy wet Ci powie, że to podstawowe zabiegi higieniczne u [B]zdrowego[/B] psa. Chorych uszu ani oczu nie umyjesz, to znaczy umyjesz ale objawy od tego nie znikną :evil_lol:... Zresztą, wystarczy wziąć do ręki pierwszą z brzegu książkę na temat pielęgnacji psów... Są rasy mające specjalne wymogi (jak na przykład shar-peie, którym trzeba regularnie czyścić fałdy), ale ogólnie wiadome jest, że wszystkim psom myje się zęby, czyści uszy, przemywa oczy (bo na śpiochach się nie kończy, śpiochy to jedno, a naturalna wydzielina, zanieczyszczenia to drugie) oraz kąpie w razie potrzeby. A co do wypraw, to spokojna Twoja nieuczesana. Nasz Fuz w każdą pogodę wychodzi (i [B]nie[/B] trzy minuty pod domem), jeździ na wieś, lata po plaży, tarza się w śniegu. Kilometrów nie wiadomo ilu (na przykład sześćdziesięciu :D) nie robi, bo to nie na jego rozmiary, ale też "daje radę". I nikt nie robi z niego dziecka, co to za chore porównanie jakieś? Pies ma potrzeby, mam go zaniedbywać żeby nie było że "dziecko"? Dziecko też mam jakby co, nie muszę się na psie wyżywać :P.
-
[quote name='MateuszCCS']I IMHO - tego nalezy sie trzymac. Bo kąpanie yorka raz w tygodniu "bo bakterie" , nie wychodzenie z nim na dwor (wogole !!! - pies zalatwia sie do kuwety) "bo sie rozchoruje" (fakt - pies sie przeziebia na dworze, ale jak ma sie nie przeziebiac jezeli systematycznie zmywa sie z niego naturalna warstwe zabezpieczajaca) to juz wynaturzenie :roll: (przyklad z zycia - tak traktuje psa sasiadka kumpla)[/quote] Hihihi, to też jest dobre :cool3:. Yorki mają włos identyczny strukturą z ludzkim, nie mają normalnej sierści. Do tego są małe, więc nie brudzą im się tylko łapki, cały pies to jedna wielka szczotka do zamiatania... Nawet króciutko strzyżony, jak mój. Yorka nie kąpie się "bo bakterie", mój drogi, tylko dlatego, że po miesiącu jest tak niemiłosiernie brudny i śmierdzący, że nie da się wytrzymać z nim na odległość jednego metra. Kołtuni mu się włos, bo brudnego psa ciężko rozczesać (NAWET tego strzyżonego, bo strzyże się tułów, a włosy na łapkach i łepku zostawia się dłuższe), cierpi bo nawet najgorliwsi wielbiciele zatykają przy nim nos, o przytulaniu może tylko pomarzyć, kto by sie chciał przytulać do zakurzonej, brudnej szczotki ;)?... Ostatnio nasza fryzjerka widziała takiego yorczka, strzyże grzecznościowo dla schroniska psy i normalnie się popłakała nad nim, jeden kołtun, lepki od brudu... To jest widzimisię?! To jest po prostu dbanie o zaspakajanie podstawowych potrzeb zwierzęcia, a yorki wymagają częstych kąpieli i cześć. A już bzdury o niewychodzeniu nie wiem skąd wytrzasnąłeś... To znaczy owszem, wiem, są oszołomy które uczą psa robić tylko do kuwety i na dwór wynoszą jak już to w koszyczku, ale nie jest to uwarunkowane koniecznością ("bo się przeziębi") tylko głupotą zwykłą. Mój pies ma prawie cztery lata, kąpię go regularnie i w życiu się nie przeziębił. A moja szwagierka ma lekki zwis, kąpie baardzo fanaberyjnie, rzadko i ciągle jej choruje. A to dlatego, że do niej nie dociera, że pies zimą musi być ubrany. Na śnieg chodzić w [B]nieprzemakalnym[/B] kubraczku, a nie sweterku z włóczki, nie na cały boży dzień i niech lata taki mokry, a co mi tam. Proste.
-
[quote name='Nor(a)']jak sie brudzą uszy albo oczy potrzebują czyszczenia (??) (choc znaczenia tego słowa w połączeniu z oczami nie do końca rozumiem) to sie idzie do weta, a nie paprze samemu wedle własnego widzimisie byle tylko "czyścić" ;) :roll:[/quote] Przeczytałam to i zeszłam :evil_lol:. Rozumiem, że psu się nie czyści uszu i nie przemywa oczu (bo o tym była mowa, nie o czyszczeniu) samemu, tylko od wielkiego dzwonu u weta :crazyeye:?... Sorry, ale nic głupszego chyba nigdy w życiu nie czytałam... Już nie mówię o swoim Fuzlaku, bo yorki akurat wybitnie do łzawiących należą, ale [B]każdemu[/B] psu trzeba [B]co najmniej[/b] raz na parę dni wilgotnym wacikiem przemyć oczy, żeby usunąć wydzielinę (śpiochy) i ewentualne zabrudzenia... Że o uszach nie wspomnę, raz na jakiś czas musowo, przecież tam się zbiera brud, woskowina... Fuzlakowi po prostu załatwiam kwestię uszu przy okazji kąpieli, ale nie wszystkie psy się kąpie co dwa tygodnie przecież. Ale rzeczywiście, może w ogóle wszyscy przestańmy się myć, będziemy sobie tak cudnie śmierdzieć, a jak zdrowo :diabloti:! Matko boska...
-
No dobrze, ale po co kleić te uszy?... Nie stoją? Może wystarczy przyciąć włoski i po problemie ;)?
-
Dobra, jutro wezmę to ze sobą do pracy i przepiszę :cool3:.
-
Obawiam się, że uwagi rozochoconego erotycznie psa odwrócić się nie da niczym :lol:. Jeśli rzeczywiście jest aż tak nadpobudliwy, jedynym rozwiązaniem może być kastracja. Co do szczepień zaś, to myślę że dużo zależy od samego weterynarza - począwszy od umiejętności robienia zastrzyków (można różnie, tak że będzie później bolesna gula, i tak że nie będzie guli żadnej albo minimalna), poprzez samą szczepionkę, a skończywszy na sposobie jej podawania. Można podać wszystko z grubej rury za jednym zamachem, a można rozbić jedno szczepienie na dwa razy - wtedy pies czuje się o wiele lepiej. Fuzlak, odkąd go szczepimy u naszej pani doktor nie ma najmnieszych dolegliwości. Ba, nawet nasz kornisz, gdzie kornisze są znane z wrażliwości poszczepionkowej, nie odczuł żadnego dyskomfortu :multi:.
-
[quote name='julita104']No to daj znac co i jak tam napisane u nas okazało sie ze nawrotu nie ma i oczka zdrowe uffffffffffff[/quote] No i kunia nie wiem co tam jest napisane, bo jak dla mnie to nic :placz:. Pozaznaczane jakieś kwadraciki, jakieś symbole powpisywane i coś w rosole, pardon, w bulionie wyhodowali :razz:.
-
Pytałam już o te auto szczepionki, powiedziała że owszem, istnieje taka możliwość, ale to w przypadku absolutnej konieczności - gdy nastąpią nawroty itd. Albowiem podobno nie jest to w żadnym razie obojętne dla zdrowia psa, zwłaszcza tak małego jak yorczek.
-
Wyniki mam w domu, wezmę jutro do pracy i zobaczę co tam napisali, ale nie jestem pewna co tam jest dokładnie, bo szczerze mówiąc nie czytałam - vet nam powiedziała że gronkowiec złocisty, to gronkowiec złocisty :oops:. Nie mam pojęcia gdzie były robione badania, ale pewnie w laboratorium szpitala Morskiego w Gdyni - z tego co wiem, nasza pani doktor z niego właśnie korzysta. Sama zawozi i odbiera wyniki, więc pewności stuprocentowej nie mam, mam za to do niej pełne zaufanie ;-).
-
Dobra, lecę czytać. Dzięki za linkę :). Edit: No dobra, przejrzałam te topiki wszystkie i mam pytanie, bo jak dla mnie, to wynikają z nich sprzeczne informacje: jedni twierdzą, że gronkowiec złocisty jest cholernie zaraźliwy dla ludzi i innych zwierzaczków, a drudzy że wręcz przeciwnie :candle:... To jak to w końcu jest? Nasza pani doktor twierdziła, że zaraźliwy, ale badanie było robione w ludzkim laboratorium, więc wcale niekoniecznie musi to być gronkowiec złocisty (tak przynajmniej wyczytałam w tych tematach pod linkiem)? Kunia, no. Martwię się o dziecko i o kota, zwłaszcza że to trwało i okazjii do zarażenia było mnóstwo... Fuzlak, jak już pisałam, dostaje krople do oczu dwa rodzaje i tabletkę, wszystko antybiotyk chyba (tabletka na stówę, krople to nie wiem). Dzisiaj idziemy na kontrolę...
-
Oferty sprzedaży i krycia nierasowych psów...
owczarnia replied to baby's topic in Yorkshire terrier
[quote name='melinda:-)'] ciekawe kto jest ojcem maluchów bo napisane ze ojciec to " rodowodowy ojciec ( wielokrotny medalista)" ciekawee........:mad: :mad: :mad:[/quote] Pytanie, czy tej samej rasy co matka :diabloti:. -
Fuzlak złapał gronkowca :crazyeye:. Diabli wiedzą skąd i kiedy, ale ma. Długo już musi mieć, ale że objawia się poprzez łzawienie z oczów, które u yorków jest typowe, to... Sami rozumiecie. Zwróciło moją uwagę to, że od jakiegoś czasu Fuzlacza wydzielina z oczu zaczęł bardzo brzydko pachnieć. Okropnie wręcz, pies ledwo wykąpany, a już śmierdział, bo nie sposób było zapanować nad tym całkowicie, zawsze coś tam we włosy na pyszczku wsiąkło, i smród był okropelny. Mówiłam lekarce naszej raz, mówiłam drugi, sprawdziła nawet drożność kanalików łzowych - nic. Wszystko niby w porządku. Stwierdziła, że u yorków gluty w oczach normalna rzecz, trudno. A że śmierdzi? No śmierdzi czasem, też trudno. Że jednak nie mogłam znieść tego zapachu, tak długo cisnęłam i wracałam do tematu (no bo przecież wcześniej nie śmierdziało), że po kilku miesiącach w końcu miała dość, zrobiła dla świętego spokoju wymaz. I wtedy wyszło szydło z wora - gronkowiec. Zarażeni jesteśmy najprawdopodobniej już wszyscy po takim czasie, łącznie niestety z kotem, chociaż kot z racji krótkiego stażu może się uchował. Póki co, Fuzlak bierze trzy razy dziennie krople, dwa rodzaje, i antybiotyk w tabletce. Miał ktoś kiedyś styczność z takim diabelstwem?... Da się to wyleczyć całkowicie?...
-
Lista yorków na forum - prosimy nie komentować!
owczarnia replied to marlena924's topic in Yorkshire terrier
[B]Imię:[/B] Fuzlak [B]Płeć:[/B] piesek [B]Właścicielka:[/B] owczarnia, czyli ja - Beata :) [B]Data urodzin:[/B] 28.10.02 Jest moim pieskiem od dnia: 16 grudnia 2002 [B]Czasem nazywany:[/B] Fuzior, Fuzel, Fuzik, Fuzlaczysko, Fuzlaczek, Glut, Pimpel, Frendek, Psisko, Psiur [B]Ulubione zabawki:[/B] miś Kubuś Puchatek, piłka pluszowa w zielono-białe pasy (posiadana od pierwszej Gwiazki w naszym domu :santagri:), but do żucia kupowany w sklepie dla zwierząt [B]Czworonożni przyjaciele:[/B] uuu, z tym kiepsko :( - od czasu pamiętnego ataku pitbulla Fuzlak kompletnie zraził się do innych zwierząt, a psów to już zwłaszcza... chociaż ostatnio jakby coś się zmieniało - od trzech tygodni z haczykiem jest u nas w domu kot, rex kornwalijski ;)... [B]Kąpiele:[/B] regularne, zazwyczaj co tydzień - dziesięć dni. Czasem co dwa tygodnie (pies jest regularnie strzyżony króciutko). [B]Co lubi:[/B] jeść :lol:. Spacery, oczywiście, chociaż też po wypadku z pitbullem długo chodził chyłkiem i chciał jak najszybciej wracać do domu :(... teraz jest już dużo lepiej (minął rok), ale i tak na widok tamtego psa wpada w drgawki (niestety, pomimo tego iż staramy się bardzo na to uważać, czasami się spotykają - pitbull należy do naszego sąsiada :angryy:) :(... dodatkowo uwielbia się bawić ze swoim panem ;) [B]Foteczka: [/B] [IMG]http://img485.imageshack.us/img485/5957/fuz3cx.jpg[/IMG] - moja ulubiona, choć już stara ;)... [IMG]http://img397.imageshack.us/img397/6695/fuz20ut.jpg[/IMG] - kiepskiej jakości, ale widać piłeczkę, i misia, i to, co zostało z buta :cool3: [IMG]http://img397.imageshack.us/img397/4158/fuzzpralin2619yz.jpg[/IMG] - najświeższa, z kotem :multi: -
Hm, u nas na początku pamiętam też był z tym mały problem, bo Fuzior miał tylko jedno jąderko... Ale drugie zeszło po - ja wiem? - dwóch tygodniach chyba. Czyli w wieku około 9-10 tygodni. Aczkolwiek zdecydowanie twierdzę, że mało kto prócz weta jest w stanie sprawdzić to fachowo, więc na razie zbytnio się tym nie przejmuj ;).