Jump to content
Dogomania

owczarnia

Members
  • Posts

    638
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by owczarnia

  1. Mam pytanko: w jakim wieku yoreczkowi powinien się zacząć wysrebrzać grzbiet? Mój Fuz brzuszek ma już srebrno-złoty, łapeczki też, że już o główce nie wspomnę, chociaż oczywiście wszystko przetykane jeszcze czarnym włosem, zwłaszcza na łapach, gdzie w sumie tylko włosy spod spodu są jasne - ale grzbiet wciąż czarny jak smoła :(.
  2. Yhm. Też wiem coś o możliwościach bokserów 8). Mój zeżarł swego czasu stół i połowę szafek w kuchni (ze stołu rogi, z szafek drzwiczki), wygryzł gniazdko telefoniczne wraz z całym wielkim płatem płyty gipsowej, notorycznie rozwlekał po całym mieszkaniu produkty spożywcze, w dodatku na znak protestu sikał gdzie popadnie podczas mojej nieobecności :(. Nie do opanowania to było, stanęło na tym, że z psem po prostu zawsze musiał ktoś być. O klatkach wtedy nikt nie słyszał :(.
  3. Ja mojego zabieram do pracy prawie codziennie, ale nawet jak zostaje sam, to spisuje się na medal. Nic nie nasiusiane ani nie zniszczone. Zresztą - co taki yorczek może zniszczyć :lol:.
  4. Fuzlak nigdy nie skalał się kitką, więc w tym temacie nic nie wiem :fadein:.
  5. Mojego nie sposób posądzić o agresję :fadein:. To york :angel:. Socjalizacja czemu nie, ale w granicach rozsądku - tylko o to chodzi. Nie sposób pozwalać każdemu przechodniowi zagłaskiwać psa na śmierć, bo po pierwsze jest to wysoce uciążliwe i dla nas i dla samego psa, a po drugie nie mam ochoty aby później szedł on ufnie do każdego. Yorki to dość specyficzna rasa i nie wiem jak gdzie indziej, ale u nas często zdarzają się kradzieże. Słyszałam nawet o przypadkach żądania okupu :-?. Poza tym, mój pies nie jest już szczeniaczkiem, ma osiem miesięcy a chęć głaskania ze strony ludzi nic a nic nie uległa zmianie. Mam silne podejrzenia, że w jego przypadku wiek nie ma żadnego znaczenia, a nie uśmiecha mi się znosić czegoś takiego przez następne kilka lub kilkanaście (oby!) lat.
  6. U mnie na osiedlu są yorczyce Daffy i Sonia, pieski też są, ale nie wiem jak mają na imiona :( (poza moim Fuzlakiem, oczywiście ;)). A yorczek mojej szwagierki ma na imię Tobi.
  7. Ja w ogóle nie rozumiem tego panującego powszechnie przekonania, że cudze psy to sobie można głaskać do upojenia :evil:. Może nie byłabym aż tak bojowo nastawiona, gdyby nie fakt, że każde wyjście z psem to istna gehenna polegająca na opędzaniu się od natrętnych głaskaczy :evil: :evil: :evil:.
  8. Mnie już u mnie na osiedlu nikt nie lubi. Jestem uważana za dziwaczkę i, co gorsza, chamkę. Psem się taka świnia (ta świnia to ja) nie podzieli, a on taki ładniutki, pluszaczek taki, garnie się i NA PEWNO o niczym innym nie marzy jak tylko o tym, żeby go porywać na ręce, tulić, głaskać i obcałowywać. Dawno bowiem przestałam się bawić w podstępy i twardo mówię każdemu "proszę nie dotykać psa". I koniec. Na podwórku Fuzlak lata bez smyczy, nie biegnie z jakimś szczególnym entuzjazmem do wołających go ludzi, nawet głaskany nie wykazuje objawów szaleńczego zadowolenia, bardziej interesuje go wąchanie trawek, ale ludziom nie wytłumaczysz. Sami lezą do niego i dawaj tarmosić. Wołam psa, a jeśli ktoś go nie chce wypuścić (co się zdarza niestety), podchodzę i mówię, żeby go zostawił. Na szczęście na podwórzu nie zdarza się to za często, bo specjalnie wychodzę z nim w porach, kiedy nikogo nie ma, a wszędzie indziej pies jest zawsze na smyczy, ale smycz niestety nie jest dla chętnych do głaskania żadną przeszkodą, idą jak do swojego i nawet nikomu nie przyjdzie do głowy zapytać. A ja każdemu to samo "proszę nie dotykać psa". I - jak babcię kocham - nie spotkałam się do tej pory z jakąś normalną reakcją. Każdy się oburza, w najlepszym razie słyszę "a dlaczego?!", a zdarzają się i naprawdę nieprzyjemne komentarze. Czy tych ludzi pogięło??? Zaczynam dojrzewać do rozpoczęcia akcji obmacywania facetów tych bab co się rwą do głaskania plus nakłaniam męża do obmacywania samych bab :lol:. Może się nauczą, że niekoniecznie należy się pchać z łapami do stworzenia tylko dlatego, że im się podoba :evil:.
  9. To prawda, co napisała, Lady, ale w rzeczywistości yorki o idealnie prostym - samym z siebie - włosie trafiają się raczej rzadko. Po większości jest to efekt odpowiedniej pielęgnacji, a przede wszystkim noszenia papilotów. Małym yorczkom włoski często przynajmniej lekko falują, tym starszym też - jeśli są tzw. półdługie, czyli nie ścięte na zupełnie króciutko (czyli na centymetr) i nie przykłada się szczególnej wagi do ich prostowania.
  10. Ha! Nie da się chyba mieć yorka i nie spać z nim w łożku :). Mój Fuzlak robi dokładnie to samo - kiedy widzi, że szykujemy się do snu, czeka już na nas w łóziu, najczęściej pod moją kołdrą :). Prawdę powiedziawszy, uwielbiam to małe, ciepłe ciałko wtulone we mnie i posapujące sobie rokosznie :oops:. Natychmiastowo i gwarantowanie mnie to usypia i nawet to, że mały wierciuch budzi mnie w nocy co najmniej kilka razy wędrując między głową a nogami, tudzież spod kołdry i z powrotem, nie przeszkadza mi ani mnie nie denerwuje. A czesać może i jeszcze nie ma co, ale chodzi o przyzwyczajanie psiaka - później, kiedy zaistnieje realna potrzeba, będzie Ci po prostu łatwiej.
  11. No i masz. A mnie weterynarz dała tabletkę na trzecie już z kolei odrobaczenie (pies dwa razy był odrobaczany u ludzi, od których go kupowałam) w dniu drugiego szczepienia i tegoż dnia kazała podać! Teraz się martwię, że źle...
  12. Moim skromnym zdaniem chcesz za dużo i za szybko :(. Postaw się w sytuacji swojej suni - nie dość, że przeżyła kupę stresów związanych z przeprowadzką i oderwaniem od matki, nie dość, że uszki chore, to jeszcze chcą jej fundować jakieś koszmary w postaci ciągania tychże chorych uszek i wyczyniania z nimi nie wiadomo czego ;)! To po pierwsze. Po drugie, uważam, że samodzielne podcinanie włosów na uszkach, w dodatku nożyczkami, jest nie tylko ciężką nerwówką dla strzygącego, ale też sporym niebezpieczeństwem dla psa. Takie maleństwo jest nieprzewidywalne, szarpie się, wywija, w ciągu sekundy można mu obciąć kawałek ucha albo wykłuć oko. Ja odstawiłam taką sztukę z podcinaniem tylko raz i nigdy w życiu bym się nie odważyła drugi, za nic w świecie. Fuzlak miał wtedy gdzieś ze trzy i pół, może cztery miesiące, a ja się martwiłam, że uszki mu jeszcze nie stoją i postanowiłam sprawdzić czy wstaną po przycięciu włosków. Wstały, ale wstałyby i tak, a co się strachu najadłam, to moje. Najlepiej zostawiać takie rzeczy profesjonalistom! Na pierwsze postrzyżyny u fryzjera można iść już gdy piesek skończy cztery miesiące, a nawet wcześniej - generalnie chodzi o to, żeby był już po wszystkich szczepieniach i kwarantannach. Uszki zostaną ostrzyżone fachowo, a co najważniesze - elektryczną maszynką, specjalną do strzyżenia psów, a nie żadnymi nożyczkami, czy - broń Boże!!!!! - maszynką na żyletki. Poza tym, fryzjer ma wprawę, no i zawsze jest druga osoba (czyli Ty), żeby pieska potrzymać, gdyby się wyrywał (a na początku na pewno będzie). Z pazurkami też bym się jeszcze troszkę wstrzymała - zacznie wychodzić na dwór, to może się okazać, że i przycinanie niepotrzebne ;). Mojemu wariatowi nie musiałam obcinać ani razu, sam sobie ściera na asfalcie.
  13. No to nie wiem. Ja tam żadnego puchu nie widziałam :-?, po prostu krótka sierść, która sobie rośnie. Puch ma to do siebie, że się właśnie wyczesuje albo wypada, a mojemu Fuzlakowi nic tam nie wyłaziło :-?. Włos jak włos, tyle że krótki... Ja robię tak, że najpierw zawijam psa na chwilę w ręcznik i delikatnie "odciskam", potem przeczesuję i podsuszam. Po podsuszeniu wcieram olejek norkowy i rozczesuję porządnie. Potem dosuszam do końca i ostatnie przeczesanie.
  14. Jeżeli nie planujesz psa odpindrzać jakoś szczególnie, to moim zdaniem z kosmetyków wystarczą Ci szampon, balsam i olejek norkowy. Do przemywania oczków można kupić zwykły świetlik lekarski, jest lepszy niż te wszystkie żele, a kosztuje grosze.
  15. Ja mam szczotkę i grzebień polecone przez Fuzlaka fryzjerkę. Żadne ekskluzywne, szczotka chyba Ferplasta, a grzebień nie pamiętam, ale jedno i drugie razem kosztowało coś koło dwudziestu kilku złotych. Wcześniej wypróbowałam dwie inne szczotki i jeden grzebień i stwierdzam, że te, które mam teraz są zdecydowanie najlepsze. Część do czesania szczotki jest prostokątna, płaska i ma mnóstwo króciutkich metalowych drucików jako ząbki. Druciki są dość miękkie. Grzebień jest metalowy, dość duży, z jednej strony ma zęby rzadsze, a z drugiej gęstsze. Puch?... Yorki nie mają puchu...
  16. Sklepów (oprócz Karuska oczywiście) jest mnóstwo. Wystarczy wpisać w wyszukiwarkę, na przykład Google, nazwę poszukiwanej karmy bądź kosmetyku. Wśród wyników na pewno będzie strona jakiegoś sklepu internetowego.
  17. Lady pewnie też miała, ale mogę Ci odpowiedzieć ja. Jest naprawdę bardzo dobry.
  18. Ciekawe, czy w ogóle da się kupić kaganiec dla yorka :D.
  19. O firmie Gotlieb nie wiem nic kompletnie. Pierwszym szamponem, jaki kupiłam był szampon dla szczeniaczków Jean Pierre Hery i tej samej firmy odżywka (balsam?), pamiętam, że nazywała się "Caresse Brillance" - zalecana przez Hery'ego (wg broszurki firmowej) dla yorków. Nie mogę sprawdzić nazwy szamponu, bo zarówno ów szampon, jak i odżywkę (to, co zostało) sprezentowałam szwagierce, która ma 3-miesięcznego yoreczka. W każym razie na pewno powiedziano mi w sklepie, że jest to szampon dla szczeniąt. O innych olejkach norkowych też nic nie wiem :(. Sorry :(.
  20. 1) Mój piesek miał dokładnie siedem tygodni w momencie kupna. Wszędzie piszą, że siódmy-ósmy tydzień to optymalny moment do zabrania psiaczka. 2) W zależności od rodzaju szczepionki/systemu szczepień obranego przez weta, różnie ta kwarantanna wygląda. Generalnie szczepi się w ósmym tygodniu życia, później powtarza się to szczepienie w trzynastym tygodniu. Za tym drugim razem szczepi się również na wściekliznę. W wypadku Fuzlaka po pierwszym szczepieniu miał on zalecenie nie wychodzenia przez dziesięć dni, po drugim kwarantanny nie było w ogóle. Oczywiście nie muszę dodawać, że przed zaszczepieniem także nie należy wychodzić z psem. Ogólnie chodzi przede wszystkim o kontakt z innymi psami i ich odchodami. Dobrze jest trzymać go także z dala od butów, na których można przynieść do domu zarazki. 3) Dobrze jest zaczekać chociaż dzień/dwa zanim się pójdzie z pieskiem do szczepienia, to pozwoli mu odrobinę odpocząć po wstrząsie przeprowadzki i lepiej znieść kolejny stres, jakim jest pierwsza wizyta u weterynarza i kłucie :(. Byle zmieścić się w ósmym tygodniu życia. 4) Niby powinno się chociaż przez kilka dni dawać psu to, co jadł na starym miejscu, ale w tym wypadku starałabym się jak najszybciej tę "supermarketową" karmę odstawić. Możesz np dodawać mu tylko kilka granulek (jeśli to sucha) do miski, żeby kojarzył zapach, a potem całkowicie zrezygnować. Jeśli tylko właściwie będziesz go odżywiać, nic nie powinno się dziać (w sensie dolegliwości ze strony przewodu pokarmowego, które zresztą mogą oznaczać po prostu stres i dopóki jest to np tylko jedna luźniejsza kupka, nie ma się czym denerwować). 5) Olejek norkowy stosujemy od momentu pierwszej kąpieli, wcześniej nie ma takiej potrzeby ani nawet sensu - piesek ma jeszcze króciutki włos i czesanie w zasadzie ma na celu li i jedynie przyzwyczajanie go do tego zabiegu. Nie kąp też psa za szybko, poczekaj przynajmniej do końca okresu kwarantanny, a jeśli w międzyczasie nie utytła się jakoś straszliwie, wstrzymaj się, aż skończy te trzy i pół miesiąca.
  21. Najpierw zdjęcia muszą znaleźć się na stronie - osobiście polecam www.onephoto.pl, zakłada się tam prywatny album i można wrzucać fotki. Kiedy zdjęcia będą już na stronie, wybiera się to , które chce się wkleić, otwiera się je i klika prawym klawiszem myszy. We "właściwościach" znajduje się adres zdjęcia, który wklejamy na forum używając tagu "img". Trzeba pamiętać, żeby nie zostawiać spacji między .
  22. Dziękuję za komplement w imieniu Fuzlaka (niestety nie ja wymyśliłam to imię) :D. Pierwsza wiztyta u fryzjera (miał 5 miesięcy) była koszmarna, ale za drugim razem poszło zdecydowanie lepiej. Odgłos maszynki ewidentnie nie należy do ulubionych przez mojego psa :-?, ale jakoś było i z każdą wizytą będzie lepiej, mam nadzieję.
  23. No, są fotki! To ostatnie ulubiłam sobie szczególnie ;).
  24. http://www1.gazeta.pl/forum/790620,30353,790602.html?f=10931
  25. No właśnie tego się obawiam, jak pisałam - najwyraźniej mam bana :(. Skąd i dlaczego - nie mam pojęcia. Wysłałam już ze trzy maile do administratorów, ale nadal nic, nawet nie odpisali :(. Nie zliczę ile postów poszło w diabły, bo rozpisałam się jak głupia, a tu: "adres, z którego wysyłasz, został zablokowany". Szału można dostać :evil:. Dzisiaj też próbowałam się dopisać, ale dalej się nie da. Oni tam chyba pogłupieli :evil:.
×
×
  • Create New...