-
Posts
5981 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Mokka
-
Agi, a jakiego masz pieska? Nie każdemu służy zimowa szkoła. Jeśli jest niezbyt ofutrzony, to siadanie i wariowanie może być przykre, a nawet niezdrowe (vide Wind - Majka na spacerki chodzi, ale na szkołę jast za zimno).
-
U nas w szkole też się to zdarza. Ja mojego przywiązałam kilka razy i teraz mam o 2 smycze mniej, więc zaprzestałam tych praktyk :D
-
A czy ktokolwiek z Was zajrzał do działu "szkolenie" i sprawdził ile razy ten temat był poruszany? Zapraszam :D
-
:klacz: Brawo Majeczka!!!
-
i nieras :lol: - nie zapominaj o mieszańcach, które na szkoleniach nie są wcale taką rzadkością.
-
Do czego? Do egzaminu? Do szkolenia. Szkolenie to nie tylko egzamin, skzoli się głównie dla psa i dla siebie, chociaż miło jest zdać dobrze. Nie mam dostępu do netu w weekend, więc Flaire mnie uprzedziła. Niewiele mogę dodać do jej wypowiedzi. Powtórzę tylko jedno - moim zdaniem szkolenie grupowe jest dobre dla każdego psa bez względu na rasę. Mogą być wyjątki, niezwykle "trudne przypadki", ale może się to zdarzyć niezależnie od rasy. Najważniejsze w szkoleniu są: dobry instruktor i zaangażowanie przewodnika - to jest podstawa, a reszta to sprawy drugorzędne. :D
-
Przeczytałam dokładnie cały topik i jakoś nie zauważyłam agresji w postach Flaire, nie uważa się też za nieomylną. A że ma inne zdanie - na tym chyba polega dyskusja żeby wymieniać poglądy, nie ma się o co obrażać. Ja również jestem zwolenniczką szkoleń pod nadzorem doświadczonych instruktorów, jednak każdy szkoli swojego psa sam. To raczej przewodnik pobiera nauki, a potem i tak sam musi wszystkiego nauczyć swojego psiaka. Poza tym ja nie mam nic przeciwko szkoleniu psa całe życie. Na przykładzie moich piesków widzę, że pies świetnie spełnia się w pracy. Nagrodą jest nie tylko smakołyk, ale także pochwała, poklepanie i entuzjazm przewodnika. Pracować z psem należy zawsze, ale w taki sposób, aby go nie zgnębić, nie przygasić. Z przyjemnością patrzę, jak mój psiur skacze dookoła mnie ciesząc się, że go pochwaliłam słownie i mocno poklepałam po karczychu, chociaż smakołyka też nie odmówi :D PS Kontakt z instruktorem jest korzystny zwłaszcza dla osób, które nigdy przedtem nie szkoliły psa i powinny poznać podstawy tej pasjonującej zabawy. I oby była to zabawa również dla psa. :lol:
-
Według mojej wiedzy w większości schronisk w Polsce do adopcji wydaje się zwierzęta wysterylizowane, a każdym razie suki. Kiedyś na Paluchu byłam świadkiem, jak jacyś państwo adoptowali suczkę-szczeniaka i pracownica schroniska chciała, aby podpisali zobowiązanie, że za jakiś czas wrócą do schroniska, aby sunię wysterylizować. Oni odmówili. Stwierdzili, że będą jej pilnować i sterylizacja nie jest potrzebna, a może będą chcieli szczeniaki? Nie wiem, jak się ta sprawa skończyła, bo trwało wszystko dosyć długo i ja w końcu wyszłam z tego biura, ale mam nadzieję, że bez podpisania takiego zobowiązania ci ludzie nie dostali psiaka (zastanawiam się, czy w ogóle należałoby im dawać suczkę, bo mogą podpisać i nie wrócić-prawo prawem, a ścigaj ich potem przez sądy za to, że nie wysterylizowali psiny). Sama sterylizacja psów schroniskowych nie rozwiązuje problemu. Należałoby uświadomić społeczeństwo, aby każdy zrozumiał, że bezsensowne rozmnażanie "dla zdrowia" pogłębia tylko bezmiar psiego nieszczęścia. Niedawno kastrowałam mojego psa. W naszej psiej szkole niemal zawiązał się komitet obrony jego jajek. Ludzie próbowali mnie przekonać, że robię mu krzywdę, unieszczęśliwiam go, że pies straci energię, temperament i w ogóle będzie bardzo nieszczęśliwy. A mówili to właściciele psów rodowodowych, wystawowych (bo mój jest jedynym kundlem w tej grupie). Jeśli takie jest nastawienie nawet hodowców, to co mówić o ludziach, którzy mają psa tylko jako maskotkę? Łomatko, ale dłuuuugi post. Wybaczcie, ale nie chce mi się dzisiaj pracować, więc ciągle znajduję sobie jakieś zajęcie, żeby się tylko oderwać od roboty :D
-
Słodki psiure, ale łapy ma jak słupy - wyrośnie z niego niezły byczek :D
-
Przypuszczam, że to jest tak - jest zapotrzebowanie - proszszsz, jest szkolenie. Ja tego rodzaju szkolenia nigdy nie widziałam, bo jest ono z grupy tzw. "nieoficjalnych" (brak oficjalnych regulaminów, trudno cokolwiek o nich znaleźć i niewiele szkół je praktykuje, nie ma ich w regulaminach ZK). Ma na celu wychowanie sobie pieska, który nie wpuści obcego na posesję. Ale nie znam metod szkolenia i nigdy mnie specjalnie nie interesowało, bo nie mam posesji :D
-
Prosimy na forum, nie na priv, bo chciałabym się dowiedzieć, dlaczego belgi nie nadają się do szkoleń grupowych i które konkretnie (a może wszystkie?). Znam gronki i maliniaka szkolone w grupie i uważam, że się jak najbardziej nadają. :D
-
PT zdaje większość, PT-2 i PTT są mało popularne (a szkoda), więc jak się ktoś już zdecyduje to raczej zdaje (kwestia podejścia przewodnika), z egzaminami IPO różnie bywa - nie są łatwe, chętnych dużo, czasami jest duży odsiew. Co do PTO i PSO, to nie mam pojęcia, bo te szkolenia są w niewielu szkołach i nie wiem jak tam wyglądają egzaminy. A jeśli chodzi o PTT, to jest bardzo trudny program z zaawansowaną pracą węchową. Nauka tropienia zaczyna się na PT-2, a na PTT jest naprawdę trudno. To nie tylko "element szukania". :D
-
Super ekipa! Zróbcie jeszcze jakieś spotkanie, bo my w tym czasie byliśmy w szkole i nie mogliśmy przyjechać, a moja Monia bardzo lubi takie spotkania :D Jeszcze się z kucykiem nie bawila, ale czas najwyższy zacząć :lol:
-
Flaire, to bardzo miłe, co piszesz, ale dopiero jak Leon kilka razy pod rząd pójdzie prawidłowo po śladzie, to może zacznę w niego wierzyć, bo jednak chłopak jest bardzo nierówny i muszę wciąż kombinować, co zrobić, aby mu zawsze dobrze szło. Peggy, daj jakieś namiary na tę hodowlę - adres, telefon, bo może dałoby się skontaktować i dowiedzieć się coś więcej o tym szkoleniu, bo my chętnie zasięgniemy informacji - ciekawi nas ten temat (mam na myli Flaire i siebie).
-
Peggy, a czy ten pies, o którym czytałaś był szkolony w Polsce czy nie? Jeżeli tak, to napisz coś o nim, bo to bardzo ciekawe.
-
Poczekaj, aż przyjdzie Flaire i opisze Ci wszystko dokładnie. Mogę Ci tylko przybliżyć temat, bo regulamin mam w domu, a teraz ciężko pracuję :D IPO FH jest to zaawansowane szkolenie w zakresie pracy węchowej. Na egzaminie pies chodzi po bardzo trudnym (oczywiście obcym) śladzie - zmiana podłoża, przecinanie śladami zwodniczymi i temu podobne atrakcje, a także rewirowanie za zgubą na dużym obszarze i ... no właśnie, na pewno coś pominęłam, ale nie pamiętam dokładnie całego regulaminu. Spróbuj na stronach internetowych ZK, może gdziesz znajdziesz taki regulamin. Wedle mojej wiedzy takie szkolenie możesz znaleźć tylko w ZK, ponieważ szkoły prywatne nie zajmują się takimi sprawami, nie wiem nawet, czy jest w Polsce pies ze zdanym IPO FH. Nie mam również pewności, jaki jest poziom takiego szkolenia, ponieważ jest bardzo mało popularne i w ogóle nie ma chętnych, więc i instruktorzy nie mają doświadczenia. Rzecz jest na pewno ciekawa, ale baaardzo trudna (myślałam nawet o tym, ale dla nas to chyba zbyt trudne).
-
A może dałoby się namówić kogoś żeby przetłumaczył te książki na nasz ojczysty język? :)
-
No cóż, tacy jesteśmy niewyględni :D
-
Piłeczkę aportowalismy na PT1 i IPO1, udało się zdać. Teraz brniemy dalej i na egzaminie IPO2 mamy 2 koziołki (65dag i 1kg), w dodatku obce!
-
Gosiu, odnoszę wrażenie, że Leon reaguje na kliker bardzo prawidłowo. Staram się takich eksperymentów nie robić (bo to niepedagogiczne), ale przetestowałam go 2-3 razy klikając bez powodu. Pies przybiega natychmiast, gdzie by nie był, siada przede mną i wybałusza gały, ewidentnie na coś czekając (lekko podekscytowany). To chyba prawidłowa reakcja?
-
Luna, zazdroszczę Ci! Jesteś na najlepszej drodze do osiągnięcia celu. "Chęć posiadania" (jak to fachowo określiła Flaire) to co najmniej 3/4 sukcesu. Wiem coś o tym, bo moje kochanie jedyną chęć posiadania przejawia w stosunku do pełnej michy :D Teraz tylko nauczysz oddawania i gotowe :lol: Powinnaś się zaopatrzyć długą linkę, pełną kieszeń smakołyków i do roboty.
-
Spokojnie z tymi pochwałami! Czytając to ktoś mógłby pomyśleć, że w życiu nie widziałaś aportującego psa :D Ale jest tak, jak myślałam. W szkole, kiedy Leon się rozbryka i nakręci - jakoś bierze (czasami) to drewno do buzi. W domu jest dużo gorzej. Pies łazi, przeciąga się i trudno go namówić na takie zabawy. Jeżeli weźmie koziołek, to jakby z łaski i z ociąganiem i nie wiem, czy w takim razie próbować tego ćwiczenia w domu.
-
Aha, jeszcze jedno - kiedy kliker jest "włączony" prawidłowo? Bo szczerze mówiąc nie kumam... :oops:
-
Gosiu, Pan Łakomczuch jak najbrdziej, ale to nie zawsze przekłada się na efekty szkoleniowe. Rzecz w tym, że Leon jest psem po przejściach i bardzo trudno zmusić mi go do pewnych zachowań (bardzo często zmuszany do czegoś po prostu poddaje się, rozpłaszcza się przede mną i prosi, żeby już skończyć). On nie potrafił się bawić w ogóle i branie do ust rzeczy niejadalnych było wręcz nie do przeskoczenia. Wczoraj na szkoleniu nawet podniósł koziołek z ziemi (szok!), ale wiem, że jutro może go olać całkowicie, jakby zupełnie zapomniał, że się nim bawił. Ten egzamin mnie dobija! Po co mi to było :cry:
-
Podsuwam psu koziołek, jeśli przejawia zainteresowanie (bierze do pyska lub tylko próbuje) - klik i nagroda. Jednak u nas nie ma różnicy czy mu klikam czy tylko chwalę głosem i nagradzam, po 2-3 razach on ma dosyć i czy stosuję kliker czy nie, jemu jest wszystko jedno. Kliker nie ma przewagi nad innymi pochwałami, chociaż, jak pisałam - pies dobrze wie, że po kliknięciu jest nagroda.