-
Posts
5981 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Mokka
-
W niedzielę widziałam rudą suczkę. Znam właściciela, ale nie było czasu, aby o niej porozmawiać.
-
A ja w niedzielę widziałam sukę rasy thai ridgeback i oczywiście kompromitacja, bo nie wiedziałam, co to jest :lol:
-
Sorki, nie zauważyłam, że mnie wylogowało. Mychcemy fotki !
-
Spirytus poza tym służy do innych celów i przykładanie go do rany jest po prostu marnotrawstwem. :drinking:
-
Ze wstydem przyznaję, że tak. Było tego 2-3 razy, kiedy nie mogłam oderwać Leona od napadniętego psa i tylko klaps w dupsko skutkował. Co prawda zawsze chodzi w kagańcu, ale naparzał nim aż gwizd szedł. Bardzo mi przykro, że tak się stało, ale teraz chyba zrobiłabym to samo, gdyby nie chciał porzucić "zdobyczy". :cry:
-
A ma ktoś maliniaka? Też są cudne, podobno są bardzo szybkie (szybsze od przeciągu).
-
A o którego Ci chodzi? Są tu właściciele różnych belgów, chętnie z Tobą pogadają, ale się troszkę skonkretyzuj.
-
Monika Jakoś niespecjalnie się do nas te chopy garną. Dostajemy gotowe zestawy - same baby.
-
Jakby było za co, to i ja chętnie potrzymam. :D U nas znów rewolucja w komputerach. Może komuś wirusika, albo gołą babę? :wallbash:
-
Ludzie! Przestańcie się kócić! :evil: Było fajnie i śmiesznie, bo nikt chyba nie potraktował tego testu śmiertelnie poważnie. Coponiektórzy się dowartościowali, bo okazało się, że mają genialnego piesa (w tym niżej podpisana), co w żadnym stopniu nie zmieniło zachowania psa. :fadein: Zrobiła się z tego zbyt poważna dyskusja niemalże na noże. Proponuję pokój, bo to już piątek, wyluzujcie się i pomyślcie o nadchodzącym weekendzie. :D Buuuuuuuuuuuuuzi :buzi:
-
No, teraz to rozumiem - fajna stronka.
-
Ojejku, jesteś pewna, że to dobry adres? Fajne rzeczy, ale coś piesków nie widać. :D
-
Askaa A może Uncja, Ulka, Ulla, Ufo ( :D ). Cóś wybredna ta Twoja połówka.
-
Moim pieskom ustawiam miski na plastikowych kubełkach. Mam takie po jakiejś karmie (nie pamietam nazwy, bo piszę z pracy) i świetnie spełniają rolę pdwyższenia pod miską. Audeo, na takim wiaderku można postawić miskę z tworzywa, to nie będzie się odbijać ( :drinking: heep).
-
A my wieczorem po pracy idziemy na saneczki, bo u nas śnieg chyba nigdy nie stopnieje.
-
Patrz - ADMINISTRACJA Tam ta kwestia była kilka razy wyjaśniana
-
Już, już pisałam, ale mnię zawstydziłeś. :oops: A ja przecież mam dobre chęci, chcę abyście zachowywali się godnie.
-
Zgadzam się z wieloma zarzutami dot.tej książki, ale mimo wszystko uważam, że opisane tam metody są świetne. Razi mnie egzaltacja i infantylność pani Fennel, a także założenie, że pies zazwyczaj występuje w komplecie z domem i ogrodem. Próbowałam opisanej metody na trudnym psie i widać efekty. Mikimol Nie czytasz uważnie. metoda 5 minut jest tylko umownym hasłem. Autorka wcale nie twierdzi, że ani minuty krócej ani dłużej. wręcz przeciwnie, niejednokrotnie powtarza, że stosujemy ją tak długo, aż da oczekiwany efekt. pozdr.
-
Rano zwlekam się (chciałabym napisać "raźno zrywam się", ale nie będę łgała) z wyra i idziemy na godzinny spacer, w ciągu dnia 2 niezbyt długie wyjścia z córką (latem do dyspozycji mały ogródek - olewają), wieczorem, gdy wracam z pracy znowu godzinny spacer. Wiosna-lato, gdy dzień jest dłuższy wieczorny spacer odbywamy na rowerku (uwielbiają). Weekend - ile się da, opór spacerów.
-
DO GOŚCIA Czuję się wywołana "do tablicy" i chcę się wytłumaczyć. Kochany Gościu, wcale nie jestem dumna z tego, że mam agresywnego psa, a wręcz przeciwnie - to prawdziwe utrapienie. Pracujemy nad nim, ale przybył do nas jako dorosły (ok. 3-4 lata) osobnik i obawiam się, że pewnych zachowań może nigdy nie uda się wyeliminować. Aby mieć pojęcie o tym, jak wyglądało jego życie, trzeba by obejrzeć jego blizny. Czy mamy kłopoty z hierarchią? Nie wiem. W domu pies jest aniołem, całkowicie podporządkowanym nawet naszej córce, a diabeł wstępuje w niego na zewnątrz. Ten pies boi się ludzi i uznał, że najlepszą obroną jest atak. Trzeba po prostu uważać, aby nikt obcy nie próbował go zaczepiać. Z kagańca nie zrezygnuję tak długo, aż będę na 100% pewna, że każdy obcy jest bezpieczny w jego pobliżu. A nazywamy go Leonkiem, bo go bardzo kochamy i staramy się stworzyć mu szczęśliwy dom, aby zapomniał o przeszłości. Dlaczego uśmiecham się czytając o "mordercach"? Bo życie jest takie przewrotne, aniłoek jest dyskwalifikowany za wygląd, a anielska buzia może mieć diabła za skórą. pozdr - Mokka
-
Zawsze trochę się uśmiecham, gdy czytam, jak ludzie reagują na Wasze rasowe, Bogu ducha winne pieski, które okreslane są mianem morderców tylko za wygląd. Mój Leonek jest mieszancem i choć ździebko przerośnięty, ma zawsze minę aniołka, chodzi na smyczy i w kagańcu i wszyscy na ulicy zachwycają się: "jakiśliczny piesek", "jaki miły piesio", a ja tylko muszę uważać, aby ktoś z tych zachwyconych nie próbował go pogłaskać, bo gdyby nie kaganiec, to mógłby odgryźć rękę, a i w kagańcu potrafi uderzyć, jeśli kto nieostrożny. Atakuje bez warczenia i jest szybki jak błyskawica. Kiedyś, gdy jedna starsza pani roztkliwiała się nad piesiem, powiedziałam "fe", bo czułam, że jest źle, a pani się obraziła. (Aha - to nie ja doprowadziłam go do takiego stanu. Jest "po przejściach", nieźle skatowany, pokyty bliznami, ale zdecydowanie poprawia się - u mnie jest niecały rok.)
-
Moja Monia po ostatnim spacerze ładuje kuper do swojego kojca i wstaje dopiero rano, a Leon śpi obok łóżka, na tyle blisko, aby w środku nocy móc sprawdzić, czy tam jestem. Chociaż jest dosyć duży, to ładuje się do wyrka, ale odczuwa dyskomfort i szybko się ewakuuje. Chce się po prostu przytulić, ale jest mu niezbyt wygodnie. Mokka