-
Posts
35627 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
92
Everything posted by Murka
-
Trochę się zasiedziały Kaktus, Róża i Jagoda. Wszystkie kotki zdrowe i mają się świetnie. Kaktus się zrobił pewniak i trochę się oswaja. Można go już np. pogłaskać jak gdzieś leży w jakimś schowanku, np. budce w drapaku. Mam wrażenie, że się powoli przyzwyczaja do głasków. Nie boi się obecności człowieka i często nawet nie raczy się ruszyć z podłogi, tylko się wyleguje i trzeba nad nim przestawiać nogi. A ja będę miała do Was znów prośbę o ogłaszanie dla moich znalezisk (oczywiście jak znaleziska będą gotowe do adopcji). Te trzy kociaczki wczoraj TZ znalazł na dużej wierzbie na terenie zakładu, gdzie pracuje. Na pewno same tam nie weszły i kotka chyba ich tam też nie zaniosła... skąd się tam mogły wziąć, na wysokości ok. 2 metrów? Może ktoś je tam ulokował dla żartu... Chyba, że kotka okociła się w jakieś dziupli i może coś się jej stało, że kociaki wyszły, bo były głodne. W każdym razie maluchy darły się w niebogłosy i nie radziły sobie zupełnie, dwa spadły, a jednego TZ wraz ze współpracownikiem zdjęli. Kociaki były bardzo wygłodzone i garnęły się do ludzi. Dziś byłam z nimi u weta, mają 4-5 tygodni, wążą po 250 g. Totalne mikroskopki:) Jeszcze nie bardzo same jedzą, więc kupiłam im mleko dla kociaków i podkarmiam je strzykawką. Jeden kotek ma zaropiałe oczko, ale to chyba nie koci katar tylko jakiś uraz. Dostał już kropelki i oczko wygląda dużo lepiej. Kotki zupełnie nie wyglądają na dzikie, lgną do ludzi, uwielbiają się przytulać, już nawet mruczą:)
-
Zabieg usunięcia listwy z guzami będzie można połączyć ze sterylizacją, ale wet zaleca poczekać aż przejdą upały. Przed zabiegiem będzie zrobione RTG - jeśli (mam nadzieję, że nie..) pokażą się jakieś przerzuty to nie będzie sensu usuwać listwy mlecznej. 22 czerwca kończy się ważność wścieklizny suni i teraz moje pytanie czy ją szczepić czy czekamy na ochłodzenie i robimy zabieg. Jeśli ją zaszczepimy, trzeba będzie będzie czekać minimum 2 tygodnie na operację. Sunia ma jeszcze sporo lęków, ale i tak jest dobrze jak na całe niemal życie spędzone w schronisku. Jak idzie na smyczy, to często nagle robi zwrot i idzie w w przeciwną stronę, jeśli następuje opór to jest lekka panika. Na początku pozwalałam się jej prowadzić, bo zależało mi, żeby przyzwyczaiła się w ogóle do smycz i człowieka na drugim końcu. Ale skutek tego był taki, że często chodziłyśmy w te i z powrotem przez parę metrów. Teraz staram się trzymać wytyczonej trasy i nie ulegać nagłej zmianie suni. Trzeba dużo przy tym cierpliwości i spokoju, ale dajemy radę. Sunia jest też bardzo wrażliwa; czasem niechcący wejdzie mi pod nogi, uderzy się o moją nogę, stuknie trzonek miotły, którą zamiatam boks - i od razu panika i strach. Na szczęście chwilka głasków i już jest ok. Ale odruch ma taki, jakby nie raz oberwała:( Problem jest tylko taki, że sunia w ogóle nie załatwia się na spacerach. Na szczęście przestała już popuszczać i załatwiać się w budzie, robi to poza nią w boksie. Te początkowe koopki i siku w biegu to był zapewne wynik stresu związany ze smyczą. Zależy mi, żeby Shila opanowała czystość, bo chciałabym ją przenieść do domu. Zwłaszcza jakby była po operacji usunięcia listwy to wolałabym ją mieć na oku w domu.
-
Jagoda została dziś drugi raz zaszczepiona, koszt 33 zł, rachunek poniżej: Rozliczenie kotków: Stan konta na 14 maj wynosił -491,70 zł +25 zł Nadziejka (bazarek) +500 zł bakusiowa (bazarek) +30 zł ŚWIAT -300 zł hotelowanie 15.05-13.06 -5 zł książeczka dla Jagody -33 zł drugie szczepienie Jagody -5,40 zł przejazd do weta (1/3 kosztów) Stan konta na 13 czerwiec wynosi -280,10 zł.
-
Porobiłam też kotkom zdjęcia. Niestety lustrzanka mi się zepsuła i muszę ją oddać do naprawy, na razie mam do dyspozycji tylko zwykły aparat cyfrowy. Kotki mają już imiona, będzie kwiatowo:) Szafirek i Sasanka są najbardziej charakterne, nieufne i ostrożne. Szarotka i Szanta są bardziej skłonne do pieszczot. Szafirek, od początku najbardziej nieufny, taki mały phykacz:)
-
Dziś byliśmy na pobraniu krwi u weta i muszę powiedzieć, że Shila była bardzo dzielna. Całą drogę super grzeczna (jechała bez klatki), bez problemu zapakowałam ją do samochodu: najpierw przednie łapki podniosłam, potem tylnie i już piesek był w środku. U weta też była grzeczna i spokojna, zero agresji, nie trzeba było kagańca ani nic takiego, byłam cały czas z nią i ją głaskałam, a wet pobierał krew. Tylko zrobiła koopkę przy goleniu łapki. Ona już na mnie patrzy jak na pańcię, ma taki wierny i pełen miłości wzrok, że serce się rozlatuje na kawałki jak pomyślę, że taki pies całe życie spędził w schronisku:( Już się regularnie cieszy i przytula, nawet próbuje nieśmiało podskakiwać, żeby okazać radość.
-
Dzisiaj był już peryskop z budki jak usłyszała mój głos:) No i na spacerku przy głaskaniu już sama podeszła do mnie i nieśmiało nadstawiła głowę - taki normalny psi odruch:)
- 638 replies
-
- 11
-
-
-