-
Posts
35627 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
92
Everything posted by Murka
-
Byłoby cudnie, gdyby ta dwójka znalazła wspólny dom, ale - tak już wcześniej pisałam - to raczej mało realne:( Zwłaszcza, że o ile Andzia jest psem bezproblemowym i łatwym w obsłudze, to Popo jest cięższym kalibrem. Wrzucam wyniki wymazu oraz fakturę za badanie (80 zł). Trochę z tym zeszło, bo byłam w innej lecznicy.
-
Sunia odżywa:) Dziś już całkiem fajnie pochodziła po ogrodzie. Jeszcze zdarzają się momenty paniki, ale krótkie i już nie tak drastyczne jak pierwszego dnia. Dziś po spacerku w końcu zjadła:) Zostawiłam jej trochę mokrej karmy wczoraj wieczorem, ale dziś patrzę i nie ruszone... Zmartwiłam się się trochę, zwłaszcza, że jak dawałam z ręki to niby podejmowała, ale zmamlała i wypluwała. Ale dziś odetchnęłam z ulgą, bo zaraz po powrocie do boksu zjadła to co było, to co dodałam jeszcze, zjadła mi też pięknie z ręki i pochrupała nawet trochę suchej karmy Czystość - pomijając, to że posikuje mocno przy samym nawet zapięciu smyczy - stara się utrzymać. Wczoraj koopka była robiona w biegu przy wychodzeniu: trochę zostało w boksie, trochę na zewnątrz... dziś już było ładne siku na trawce (koopka trochę w trakcie chodzenia, ale już wszystko poza boksem). Wczoraj wieczorem przy latarce dokładnie przyjrzałam się guzom i są one niestety na listwie mlecznej, choć od wewnętrznej strony. Rozmawiałam dziś z wetem i musimy zacząć od badania krwi (podjadę z sunią do weta po weekendzie). Od jej wyników zależeć będzie dalsze postępowanie. Myślę, że warto będzie też zrobić RTG, żeby sprawdzić czy nie ma przerzutów... Dodatkowo komplikuje sprawę fakt, że sunia nie jest wysterylizowana. Nie wiem czy można będzie usunąć guzy wraz z zabiegiem sterylizacji, to chyba będzie za duże obciążenie. Wet zdecyduje. Mam ogromną nadzieję, że będzie można usunąć guzy i sunia jeszcze nacieszy się życiem poza schroniskiem. Ona kiedyś musiała mieć normalny kontakt z ludźmi, zaczyna już mnie poznawać, reagować, ogonek, który był na początku bardzo wciśnięty pod brzuch (mam nadzieję, że to nie z bólu:(), zaczyna się trochę rozluźniać. Tutaj te guzy, tylko trochę ostrości nie złapało.
-
Sunia jest bardzo fajniutka, łagodna i spokojna. Tylko tą smycz opanujemy i będzie git. Dziś już było ciut lepiej. Ona jest ciekawa świata. Dziś sobie długo posiedziałyśmy na trawce obok siebie, ona leżała i obserwowała, noskiem wciągała zapachy:) Niestety sunia ma guzy na brzuchu:( Wymacałam bez problemu (sunia daje się dotykać, głaskać z każdej strony). Jeden guz spory, wielkości małego jajka, kolejne mniejsze. Twarde, ale oderwane od ciała, tzn. ruchome. Nie wiem czy można je zaliczyć do guzów listwy mlecznej, bo są po środku cycuchów, coś jakby wzdłuż blizny po sterylizacji. Jeszcze mam nadzieję, że to może jakaś pozostałość po sterylce. Ja np. tak miałam po cesarce, że nitka mi się otorbiła i zrobił się z tego spory guzek, który trzeba było usunąć.
-
U nas nawet upały są znośne. Jest dużo zieleni, cienia, a grube mury budynku z boksami izolują od wysokiej zewnętrznej temperatury i dlatego wewnątrz jest chłodniej. Sunia codziennie szaleje z Popo, bawią się razem jak dwa szczeniaki. Często po prostu siadam i patrzę jak się bawią i nigdy mi się to nie nudzi:) Najbardziej lubią się "kłócić" o jakąś zabawkę, którą sobie porywają i walczą o nią. Popo jest spryciarz i często udaje, że znalazł coś ciekawego (często to jest zwykły kamień), a jak Andzia wypuści zabawkę z pyska, żeby zabrać młodemu znalezisko, to ten od razu porywa to, co sunia porzuciła. A znów Andzia jak widzi, że Popo traci zainteresowanie zabawką, którą ma w pysku (z racji gabarytów sunia ma trochę przewagi i najczęściej to ona dzierży zdobycz), to podchodzi do niego i przypomina się trącając go tą zabawką:)
-
Sunia ma ogromną traumę po stosowaniu hycla, ale poza tym nie jest źle, potrafi się wyciszyć, spokojnie stać, leżeć, trochę wącha trawkę, rozgląda się. Jak się jej daje wolną rękę to nawet całkiem idzie na smyczy. Gorzej jest jak próbuję ją skłonić, żeby poszła w jakimś konkretnym kierunku. Napięcie smyczy powoduje u niej totalną panikę, podskoki, piruety, tarzanie się, plątanie w smyczy, gryzienie. A jeszcze jak smycz zaplącze się jej w łapki to to już w ogóle masakra. Zrobiłam parę fotek komórką, bo aparat się wziął i zbuntował.
-
Gabapentin mam w razie czego jak potrzeba, ale ja nigdy nie stosowałam go na stres, tylko jako lek przeciwpadaczkowy oraz przy nowotworach. Stressoxan pomógł nie tylko Jagódce, ale także mojej prywatnej kotce, która też wylizywała sobie łapkę. Teraz dostaje go Kaktus w związku z sikaniem, ale będę już schodzić z podawania (trzeba stopniowo zmniejszać dawkę), bo mi się kończą tabletki. Nie wiem czy mu pomaga, bo coś mi nadal sika co jakiś czas w różnych miejscach, ale nie wiem czy to Kaktus (żadnego kota nie udało mi się przyłapać na gorącym uczynku). W każdym razie Kaktus nie wygląda na zestresowanego, wszędzie go pełno i bardzo się próbuje przypodobać naszym kotkom z marnym skutkiem;)
-
Rozliczenie końcowe u mnie: Stan konta na 13 maj wynosił -630,20 zł +630,20 zł Fundacja ZEA -285 zł hotelowanie 14.05-01.06 -16 zł przejazd do weta na pobranie krwi -500 zł transport do Wiosny Pozostałość po hotelowaniu Lumi wynosi -801 zł. Za transport (500 zł) wystawiłam już fakturę dla elik, natomiast reszta wg ustaleń z Zagrodowy Pies Polski pójdzie z konta ZEI. Jeśli chodzi o jedzenie, to u mnie Lumi też nie jadła dużo (sucha karma). Jednego dnia więcej, innego mnie, ale koopki były zawsze regularnie 2 razy dziennie.
-
Wydaje mi się, że pozostaje tylko tabletka podana w czymś dobrym i pilnować, żeby kotek zjadł. Pryskanie z pewnością go odstraszy. Busia wygląda jak półwampirek, słodka jest z tym jednym kiełkiem:) Jakby ktoś pytał o kociaki, to mamy takie słodziaki od ali123, tylko kotek grafitowy, reszta koteczki, mają ok. 8 tygodni.
-
Dziękuję za wszystkie miłe słowa, ale przesadzacie:) nie zrobiłam nic nadzwyczajnego. Sunia ma potencjał i jestem niemal pewna, że rozkwitnie u Wiosny. Ona potrzebuje tylko czasu i cierpliwości. Pierwsze wieści i zdjęcia - rewelacja:) Trasa była długa (w sumie 10 godzin jazdy w obie strony), ale bez niespodzianek. Lumi gdzieś w połowie trasy przegryzła smycz, którą była przypięta:) ale nie przełaziła na siedzenie, tylko grzecznie siedziała "na pace". Mało spała, bardzo ją interesowało to co się dzieje za oknami, zwłaszcza jak staliśmy w korku w mieście, to od razu peryskop w górę i przyglądała się przechodniom:) Wiosna wyposażyła nas na drogę powrotną w pyszne naleśniki i pączki, co oszczędziło nam czasu na zatrzymywanie się na posiłek:) Dziękujemy pięknie!
-
Z czystością już całkowicie ok. Klatkę zostawiła w spokoju, ale teraz wymyśliła sobie inną zabawę: ściąga miski na legowisko. Wysypuje karmę, wylewa wodę i siedzi zadowolona w legowisku z miskami, pluszakiem i gumowymi zabawkami:) Zostawiam ją trochę poza kennelem jak sprzątam w pokoju lub robię coś innego, zostawiam ją też trochę samą, tzn. zawsze jest tam jakiś psiak jeszcze. Nie dewastuje już wszystkiego jak leci, ale bardzo lubi wszelkie schowanka i ściąga tam jak chomik różne rzeczy, miski i zabawki. Lubi też skubać włochaty ponton i drzeć na strzępy folię, papier i gazety. Ogólnie jest niesamowicie ciekawska i wścibska, wszędzie musi zajrzeć, wszystko powąchać.
-
I znów rozliczenie: Stan konta na 30 kwiecień wynosił -295,50 zł -60 zł karma Stan konta na 31 maj wynosi -355,50 zł. Plamek trzyma się dzielnie, ale już na budę nie wskakuje od dłuższego czasu. Poza tym ok, tylko ten kaszel go często męczy:(
-
Rozliczenie za maj: TOUDIE Stan konta na 30 kwiecień wynosił -360,19 zł -310 zł hotelowanie 1-31.05 (zniżka ze względu na karmę) Stan konta na 31 maj wynosi -722,09 zł. MINI i MIDI Stan konta na 30 kwiecień wynosił -2511,70 zł +500 zł wpłata anonimowa +1500 zł Chełska Straż dla Zwierząt +300 zł helli +100 zł DS Midi -50 zł hotelowanie szczeniaków 1-4.05 -140 zł hotelowanie Mini 1-14.05 -260 zł hotelowanie Midi 1-26.05 -50 zł transport Prosiaczka busem do Krakowa -40 zł transport Prosiaczka do Biłgoraja (do busa) -16 zł przejazdy do weta z Midi na sterylkę (1/2 kosztów) -162 zł sterylizacja Midi Stan konta na 31 maj wynosi -829,70 zł. ADELKA -60 zł hotelowanie 14-25.05 -64 zł transport z Zamościa (1/2 kosztów) -140 zł sterylizacja -32 zł przejazdy do weta na sterylkę Pozostałość po hotelowaniu wynosi -296 zł. Dopiero teraz zauważyłam, że wet zapomniał doliczyć do faktury chip dla Midi. Przypomnę mu się przy okazji.
-
I ja się bardzo cieszę:) Bo - tak już pisałam - sunia potrzebuje jak najwięcej nowych bodźców, a ja nie mam zbyt dużych możliwości czasowych. Jeśli chodzi o kręcenie się dookoła, to na pewno nie jest neurologiczne. Ją przeraża przestrzeń i to jest tak jakby jej sposób na poradzenie sobie ze stresem/rozładowanie napięcia. Jak jest wąska ścieżka to sunia idzie pięknie i równo na luźnej smyczy przy nodze popatrując co chwila na mnie. Jest spokojniejsza w pomieszczeniu: w boksie, w gabinecie u weta. Myślę, że w domu też będzie się dobrze czuła.