Jump to content
Dogomania

Murka

Members
  • Posts

    35627
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    92

Everything posted by Murka

  1. Madziara, a myślałaś nad kastracją swojego psa, skoro taki z nim problem? To rozwiąże problem ucieczek, jego bezpieczeństwa, będziesz mogła spokojnie psa wybiegać i mniejsza szansa na niechciane szczeniaki.
  2. Kika, to zapytaj tej znajomej co wg niej się stanie jeśli suka nie będzie miała młodych i obalaj te mity po kolei :wink: No i po dzieciakach sunia traci forme, może gorzej przechodzić ciąże urojone itp. A jak zalezy jej na zdrowiu suni, to niech wysterylizuje psinkę
  3. Kika, a w jakim wieku jest ta boksia? Ja zawsze zaczynam od dobra suni, ostatnio natknęłam się przypadkowo na fajnych ludzie, ale nagle oni pytają czy ja mam psa czy suke, bo oni mają sukę, znaleźli ją na ulicy, bardzo ją kochają, mają ją już 8 lat i jest taaaaka mądra i taaaaka kochana, że chcieliby ją pokryć, bo oni muszą mieć po niej psiaka :tard: Ręce mi opadły, ale nic, zaczęłam tłumaczyć spokojnie, że w tym wieku to niebezpieczne, że pieski po sunia na pewno nie będą identyczne (nie mogli mi w to uwierzyć, choc wyłożyłam im całą wiedzę genetyczną), że jeśli chca pieska to w schronisku jest dziesiątkiu podobnych, które nie mają domu, więc po co sprowadzać na świat następne :niewiem: I że piesków może się urodzić 8 - i co wtedy zrobią? A oni, nie i nie, bo oni chcą mieć identyko jak ich sunia - no to znów im tłumaczę, że geny maluchy dziedziczą nie tylko od matki, ale po ojcu i po przodkach obu rodziców, jeśli nawet jakiś piesek będzie podobny do suni, to charakter może mieć całkiem inny...... Nie wiem co w końcu postanowili, ale chyba zrezygnują z tego pomysłu, bo przejęli się jak powiedziałam, że w tym wieku to niedobre dla psinki.
  4. dzurga, ja już mam nawyk sięgania w takich sytuacjach do kieszeni :wink:
  5. A nie próbował ktoś z Was rozprawić się z agresorem.......smakołykami?? :wink: Ja mieszkam na wsi i rzadko spotykam ludzi spacerujących z psami, a takich debili to wlaściwie nigdy, ale czasem brama/furtka jest otwarta (lub płotu w ogóle nie ma) i wyleci jakieś bydlę.... Raz właśnie takie bydlę wyleciało z zamiarem zjedzenia mi suńki. Wlaściciel oczywiście stał sobie uśmiechnięty i rzucił tekstem "noooo... z takim psem to lepiej nie zaczynać" - chyba, żeby zwrócić uwage, że ten <wspaniały> pies należy do niego. Na szczęśćie piechu okazał sie wielkim łakomczuchem i psie chrupki, które zawsze noszę przy sobie na wypadek spotkania z egresywnymi bezdomnymi (i nie) psami, posmakowały mu do tego stopnia, że stracił zainteresowanie psiunią 8) A żebyście zobaczyli minę gospodarza - jak to? Jego groźny pies poskromiony?? :lol: Metoda chrupkowa z innego małego złośliwca zrobiła całkiem przyjaznego kundelka :D
  6. Przepraszam, że podnosze temat, ale myślę że warto... Na 3-ciej stronie było wspomniane o moim ulubieńcu, piesku Rambo w typie czarnego ONa ze schroniska w Rachowie Starym. Otóz Ramba w schronisku już nie ma - obecnie mieszka w Holandii ze wspaniałym człowiekiem, który zakochał się w piechu przez internet (miał niegdyś identyczną jak Rambo sunię), do schroniska przyjechał z tłumaczem :wink: ech żeby więcej takich historii :ekmm: Yoko, ta sunia z Wrocławia też już znalazła dom :)
  7. Ja miałam podobny problem z moim psem-znajdą - miał nawyki włóczykija i często mi zwiewal na spacerach nie na 10-15 minut, ale na kilka (naście czasem) godzin. Wracał oczywiście wielce z siebie zadowolony... Nie działały ucieczki i chowania się, bo to samodzielny pies i przyzwyczajiny był do samotnych wędrówek (teraz nie opuszcza mnie na krok :wink: )... Na początku korzystałam, że to łasuch i przywoływalam go na smakołyki, ale skubaniec kapnął się, że czasem to przywołanie kończy się zapięciem na smycz i skończyła sie moja władza (pies po prostu szedł sobie w przeciwną stronę kiedy go wołałam) Tak więc siem wkurzyłam i przez dwa tygodnie nonstop wychodziłam z nim na smyczy (dłuuugiej) - nawet do ogrodu, bo to niezły skoczek :wink: - oczywiście zasada ta sama - dawałam mu niby wolną rękę, ale jak sie zaptrywał w przestrzeń i widziałam, że ma ochotę nawiać, karciłam go głosem i mocne szarpnięcie, kiedy podszedł - pochwała. No i kiedy w końcu odpiełam smycz, nie ten pies - trzyma się już super i jest bardzo posłuszny :D Myślę jednak, że z gończym bedzie trudniej opanować posłuszeństwo, myśliwskie to lubią sobie pouciekać :roll:
  8. Dzidtka przestań się indyczyć. Kto "twierdził inaczej"? Kto nie wierzył, że takie świadectwo nie istnieje? Mogłabym Ci opowiedzieć kilka historyjek z życia wziętych na ten temat, ale nie chcę Cię obdzierać ze złudzeń. Żyjesz w świecie ideałów, ot co. Bo co innego ZK powinno, a co innego ZK robi, taka prawda.
  9. No to czekam z niecierpliwością :D Moje szczęścia są na "kundelkach" jakby co.
  10. No i wyszło na to, że mamy baaaardzo podobne poglądy :wink: Tylko, że ja w żadnym momencie nie popierałam pseudohodowli. chyba jednak przewrażliwienie 8) ja już zaczynam podobnie reagować na kundelkowe "wpadki" Ale to nie jest wina ludzi, właścicieli tego typu psów - to wina mediów, którzy czyhają, aby nagłośnić, że "rottek znów zaatakował" - przecież jakby to brzmiało "Kundel pogryzł dziecko"... eee... nie ma już tego efektu. Większość pogryzień to sprawka kundli najzwyklejszych (bo ich najwięcej), nawet nie przypominających żadnej rasy lub porządnie zmiksowanych. Tylko media nagłaśniają przypadki z pitbullami i amstaffami (ewentualnie z mieszańca robią coś bojowego), bo ładnie brzmi. To wina też policjantów i innych urzedasów, którzy totalnie nie znają się na rasach - jeśli doszło do pogryzienia, to na pewno jest rottek, dobek lub pitbull.... Choć pies bardziej przypomina ONa np. Nie, nie o to chodzi. W większości przypadków to przyzwyczajenie i wygoda: wygląda jak jamnik, więc jamnik. Mi to osobiście nie przeszkadza, ani mnie to ziębi ani grzeje (chyba, że ktoś faktycznie nazywa jamnikiem psa, który z tą rasą ma niewiele wspólnego, wtedy po prostu śmieję się z naiwności ludzkiej i tyle) Sama miałam, mam i zapewn będę mieć kundelki - wygodnie jest mi rozróżniac psy na: rasowe z rodowodem, rasowe bez rodowodu i kundelki. Każdy wie o co chodzi. W tej kwestii się nie zgadzamy, ale nie ma sensu dłużej ciągnąć tej dyskusji, bo się nie przekonamy :wink: Szaran coś zamilkł, chyba stwierdził, że dogomaniaków nie da sie tak łatwo wprowadzić w maliny. Bo kundli jest duzo, dużo więcej niż rasowców - za dużo! Dlatego ludziska ich nie szanują. Taki sam los spotkałby psy rasowe i "rasowe" jeśli ich liczba by wzrosła - spowszednialyby. Może wtedy kundelki stałby sie luksusem, hi, hi :wink: Otóż to! Nienawidzę szukać domu dla psów rasowych, bo trzeba przekopywać sie przez pseudohowców i handlarzy... A są oni coraz bardziej pomysłowi. Niestety częsty jest proceder gdzie handlarze biorą te ładniejsze i młodsze psy (niekoniecznie rasopodobne) ze schronisk i sprzedają na targach :evil: O! Można gdzieś looknąć na fotki? :) Bo ja też mam takie uszate-basenjiowate (i też ze schroniska) Kurka, miałobyć krótko, ale nie wyszło :x
  11. No cóż, muszę jeszcze trochę pierdół popisać :wink: Uwaga, bedzie długie. dixie_s chyba trochę się zapędziłaś w interpretacji mojego postu - nie wiem czemu, ale odebrałaś go jako atak na hodowle i psy rasowe - przewrażliwiona jesteś. Rottek bez rodowodu = kundel, tak? No co złego jeśli ktoś nazywa swego psa rottkiem bez rodowodu? Przecież nazywa go kundlem, tylko od razu każdy wie o co chodzi. Nierozumiem dlaczego ludzie mają sobie utrudniać życie dla podniesienia ego właścicieli psów z rodowodem? Przecież w niczym nie odbierają rasowości ich psów :roll: chmmm.... wiesz, ja specjalnie się nie wypowiadałam o świadectwie rasy i itp, ponieważ nie mam o tych sprawach pojęcia, dlatego nie wiem skąd wysnułaś tę całą tezę o mojej wiedzy. A co do kryształowości ZK - nie byłabym taka pewna. Jestem baaardzo ciekawa, w którym miejscu "uświadomiłam, że rasowce są be." Naprawdę. Dla wyjaśnienia: dla mnie nie ma znaczenia czy pies z rodowodem, kundel czy rasowy bez rodowodu - dla mnie pies to pies. Każdy ma prawo mieć takiego psa jaki mu się podoba i mieć swoje zdanie. Tylko Ty chyba nie rozumiesz pewnej rzeczy: psów jest za dużo i nie chodzi tylko o kundelki. Bo jak pisałam psy z rodowodem także trafiają do schronisk i miewają równie tragiczną historię co mieszańce. Rzadziej - bo psów z rodowodem jest mniej, ale im bedzie ich więcej, tym więcej ich bedzie trafiać do schronisk. Dlatego jestem jestem przeciwna wszelkiej formie mnożenia w Polsce zwierząt: hodować tak, ale mnożyć nie - a niesyety coraz więcej hodowców idzie na ilość i na kasę. Dziś właśnie odwiedziłam nieduże schronisko (ponad 100 psów) i co mamy: bullterierka, amstaffka, wyżeł, dwa owczarki niemieckie, dobermanka. Powiesz teraz, że to przecież kundle, bo bez rodowodu, ale skądś się one musiały wziąć - ktoś dopuścił kiedyś sukę z rodowodem i namnożył "kundelków" - dla kasy. A co do piesków ze schroniska - jeśli ktoś szuka rasowego psa, to ja wolę, aby poszukał go w schronisku (i wziął np. rasopodobnego ratując mu życie) niż wybrał się do hodowli. Powiedz mi proszę, gdzie ja namawiam kogokolwiek na psy bez rodowodu z bazaru?? Przecież napisałam wyrażnie w drugim poście, że wiem na czym polega problem, mnie naprawdę nie trzeba w tej materii uświadamiać! Zdanie, do którego się odniosłać wyrwałaś z kontekstu. Chodziło mi o to, że są ludzie, dla których nieważne są wystawy czy w ogóle rasa psa, wolą kundelki i nie potrzebują wymyślać im na siłę rasy, o co posądzacie większość właścicieli mieszańców. A tak na marginesie: handlarz nie rozda niesprzedanych szczeniaków, za dużo w tym trudu - porzuci je lub zatłucze siekiera, ewentualnie utopi - następny sezon będzie lepszy. No, przecież ja to własnie staram sie wytłumaczyć :o Wciąż sprowadzasz rozmowę na tory hodowlane, a ja nie o tym przecież pisze. Nie znam się na pulach genowych itp, dałam tylko przykład, że nie wszyscy marzą o hodowli, rodowodach i sprowadzaniu psów w cenie samochodu z drugiego końca świata. Większości wystarczy kundelek (ew.rasowy bez rodowodu) wzięty ze schroniska/kupiony na giełdzie. Ciebie to widzę, że strasznie boli :-? A dlaczego ma nie mówić, że ma jamnika, skoro pies wygląda jak jamnik, zachowuje sie jak jamnik i wszyscy mówią dookoła, że to jamnik? Dla mnie (i dla wszystkich ludzi "laików") pies rasowy, to pies mający cechy rasy - fizyczne i psychiczne, a rasopodobny, to pies rasowy skundlony. I nie zamierzam przewracać do góry nogami świata, utrudniać sobie i innym życia, a przde wszystkim odbierać psom szansę na dom, tylko dlatego, że właściciele psów z rodowodem się oburzają, że jakieś kundle określa się tym samym mianem co ich pupile. Nie będę pisać: "kundel podobny do rottweilera szuka domu", bo nikt nie będzie wiedział o co chodzi, każdemu stanie przed oczami jakis duży piech z rottkiem nie mający wiele wspólnego. Pisząc "rottek szuka domu" - wszyscy wiedzą o co chodzi i jest dobrze, zwłaszcza dla psa, który ma większą szansę na znalezienie domu. Dla wyjaśnienia: jestem wolontariuszką w trzech schroniskach, działam m.in. w adopcjach.
  12. Dzidtka, nie musisz mi tłumaczyć ile złego jest w handlarzach i pseudohodowcach, ponieważ jestem w tym temacie na bieżąco, m.in. psy im odbierane przez prokuraturę trafiają do schroniska, w którym pomagam. Czasem też trafiają psy z rodowodem, ale to inna sprawa. Chodziło mi o to, co złego jest w tym, że ktoś mając jamnikopodobnego pieska (wziętego np. ze schroniska) mówi o nim "jamnik bez rodowodu"? Nikomu to nie szkodzi i kłamstwem nie jest. Jeśli taki piesek jest kochany, zadbany itp to ja nie widzę nic złego, żeby ludzie "dorabiali" ma rasowość. A po co? Dla zabawy! Moja sunia przypomina nieco basenji, co potwierdziła pewna pani kynolog, która przez przypadek u nas była. Zgadza sie wiele rzeczy (np. pomarszczone czoło), ale jestem pewna, że to czysty przypadek i do głowy by mi nie przyszło mówić, że mam basenji czy choćby mieszańca z tą (rzadką zresztą) rasą. I tak robi wiele ludzi - rozmawiają ze znajomymi co przypomina ich psa, wymieniają opinie, ale na tym się konczy. Ustalenie podobieństwa do jakiejś rasy jest bardzo wygodne - np. kiedy ktoś sie pyta jakiego masz psa - ciężko jest opisać kundelka, więc się mówi: a taki mieszaniec owczarka niemieckiego z dobermanem albo jamnik na dłuższych łapkach (służy to jedynie aby uruchomić wyobraźnię, a nie przypisywać na siłę rasowość kundelkowi). Oczywiście są ludzie, którzy na siłę wmawiają, że ta parówka an krótkich łapkach to ratlerek, ale ja nie robiłabym z tego wielkiego halo :roll: Zauważyłam, że przeważnie właściciele psów z rodowodem są bardzo przewrażliwieni na tym punkcie :roll: Osobiście wolę ludzi, którzy przygarniają ze schroniska skundlonego jamnika i nazywają go jamnikiem bez rodowodu (chodzi mi jamnik po głowie, bo właśnie trafiło takie słodkie stworzenie do jednego z azyli w Rzeszowie) niż takich, dla których psy bez papierka nie istnieją, którzy nie zniżą się do poziomu pójścia do schroniska i przygarnięcia choćby psa rasowego bez rodowodu. Sprawa Szarana (zakładając, że to co pisze to prawda, bo pisał na początku pisał, że miał same kundelki, a potem, że kiedy miał czarnego labka.... -kolejna sprzeczność) jest bardziej skomplikowana, został on poinformowany przez ZK, że jego pies jest rasowy, więc dlaczego miał nie napisać tak publicznie?
  13. dixie_s napisała: a następnie (do Dzidtki): Może się czepiam, ale ja, jak i wielu forumowiczów nie znających Dzidtki nie mam pojęcia co to jest Boogi. :o A teraz parę słów odnośnie topiku: Mam mieszane uczucia co do Szarana, gubi się w tym co pisze, jest za spokojny i za bardzo opanowany. Jednak nie uważam, aby jego historia była zupełnie nieprawdopodobna. Nie takie rzeczy się wydarzały (kiedyś słyszałam o odnalezieniu przez właścicieli po kilku latach psa akita czy coś w tym stylu - pies zaginął w Warszawie, a wylądował w schronisku w Krakowie! - ludzie odnaleźli go przez net). A Drako wg mnie jest bardzo podobny do pikardyjczyka. Może nie mieć rodowodu, ale jak ktoś adoptuje ze schroniska rottweilera, to nie mówi: mam kundla podobnego do rottka. Ale to jest rottek (bo wygląda jak rottek). Z tego co napisała Dzidtka i dixie_s, wnioskuję, że rasowca to się kupuje w cenie samochodu, sprowadza z drugiego końca świata, a broń boże nie znajduje w schronisku. I jak ktoś w ogóle śmie swojego kundla przyrównywać do psa rasowego? No i prawie wszyscy właściciele kundelków nic tylko siedzą całymi dniami i wymyślają do jakiej rasy można by zaliczyć ich piesia.... No i tu się mylicie, bo są jeszcze ludzie, dla których nieistotna jest hodowla, rodowód, rasa , ale pies jako przyjaciel. Wg moich doświadczeń, większość właścicieli mieszańców trzyma się z daleka od rasowców, kochają kundelki za ich indywidualność i ogólny urok :) I są jeszcze ludzie, którzy rezygnują ze ściągania rasowca z drugiego końca świata, ale przejdą się po przyjaciela do najbliższego schroniska i jest im wszystko jedno czy złoty, czy szary ;) A nawet jeśli ktoś nazywa swojego kundelka np. jamnikiem? To co w tym złego? Szkodzi komuś? I co złego jest w powiedzeniu "rasowy bez rodowodu"? Przecież to wg Was kundel, więc o co chodzi? A w schroniskach rasowych i rasopodobnych psów jest sporo, także nie uważam, aby szukanie rasowców po schroniskach było czymś złym.
  14. Faktycznie słodziak :D Wygląda jak długowłosy rottek :roll: Moja koleżanka ma suczkę mieszaniec rottka i ONa. Jest strasznie żywiołowa, a jej opiekunowie nie zadbali zbytnio o jej wychowanie... Tzn twierdzą, że jest głupia :evil: Jej córka natomiast znalazła się w odpowiednich rękach i jest to niesamowicie mądra i przyjacielska suczka, taki ciamlak :wink: A tak nawiasem mówiąc, w sobotę w Lublinie widziałam rottweilera z nieobciętym ogonem - był wspaniały!!!
  15. Ech... Szkoda, że drugi koniec Polski :(
  16. Nietoperkę (to uszate po lewej) mam ze schroniska w Rzeszowie... Ma bardzo bujną przeszłość, miała być uśpiona ze względu na agresję, kiedy trafiła do schroniska była strzępkiem nerwów, tam dowiedziała się co to pieszczota i zaufała ludziom na nowo :D Kubusia (to drugie, roześmiane) znalazłam w lesie, w drugi dzień Bożego Narodzenia, był mróz i śnieg. Psiak był strasznie zaniedbany, miał zapalenie spojówek, tony pcheł i wyniszczającą go od środka chorobę. Na szczęście wyzdrowiał, dzięki kroplówkom i lekom. Straszny z niego słodziak :D
  17. Baskaaa może Ci się tylko wydaje, że pies chce kotki zjeść? Może on jest tylko ich bardzo ciekaw? Jeśli się bardzo boisz, wypuść kotki, a pieska miej na smyczy i zbliżaj się do maluszków. Obserwuj dokładnie jego reakcję. Jeśli nie zauważysz agresji (wyrywanie się, chęc powąchania kiciów jest normalna), to pozwól się zwierzakom zapoznać. Pies może szczekać, ale nie musi to oznaczać agresji. Musi po protu przywyknąć do obecności kotków. Nie pozwól, aby poczuł się odrzucony, poświęcaj mu dużo czasu. U mnie nie ma problemu, ale przyjaźni wielkiej między psami i kotami nie ma. Sunia na początku bardzo szczekała na koty i je przeganiała, Kubuś warczał - teraz wszystkie sa zgodne (Frania tylko czasem psuje nastrój, ale to taki charrrrakter ;) )
  18. Ale się cieszę, że się Wam tak wszystko dobrze układa :D A sunia to na pewno będzie do końca swoich dni wpatrzona w Ciebie jak w obrazek :fadein:
  19. O rany, nic nie mówilaś, że to nie Aris!! Byłam przekonana, że to ta, którą sobie upatrzylaś :roll: Ale suuuper - to na pewno przeznaczenie :wink: Bosze, 2,5 roku w schronisku.... aniołem jesteś :angel: :angel: :angel: Jesteś wspaniała :D Niech się Wam dobrze razem żyje!!! Ale to ciekawe - bo wielu ludzi, którzy adoptuja psy dorosłe czy starsze są zaskoczeni jak szybko sie adoptują w nowych warunkach i jakie są mądre. Może to wynika z faktu, że nastawiali się na całkiem coś innego??
  20. Hie, hie 8) Ja też miałam sajgon na początku z Niki, ale powoli wszystko się ustabilizowało i znormalniało :wink: Ostatnio jak Kubus doszedł, to nie mogłam się przyzwyczaić, że czasem nie ma gdzie nogi w kuchni postawić i że tyle łebów trzeba nakarmić, ale i do tego przywykłam. Zobaczysz, że niedługo będziesz się zastanawiać jak mogłaś żyć bez Dianki :lol: Ja nie wyobrażam sobie, aby mi zoo teraz zmalało :o 8) A co do kupkania - może ma zatwardzenie? To też może być wynik stresu i wielu wrażeń. Na pewno będzie ok.
  21. Goddy, podejrzewam, że do tego czasu się już wysikała kilka razy :wink: Jeśli pisałaś o 10.00 wieczór, to sunia nie sikała zaledwie kilka godzin, psy różnie reagują na stres. Mój Kubuś to ma taki zawór, że może i raz na dobę się wysikać i to trzeba go wypychać, bo się sam nie upomni :D Być może sunia była pod takim wrażeniem otaczającego ją świata, że "zapomniała" o potrzebach fizjologicznych. Napisz, jak minął Wam dziś dzień 8)
  22. Dzięki Pati i wszystkim :D Mi też wygląda na tervuerene. Tylko pytanie czy sierść jej długa odrośnie czy krótka :lol: Napisałam, że mix belga i już 8) Dokładne info jest w topiku na psach w potrzebie http://www.dogomania.pl/forum/viewtopic.php?t=5473
  23. Mam pytanko do znawców belgów. Została zaleziona sunia w fatalnym stanie (skóra i kości, bez sierści itp). Obecnie jest otoczona opieką weterynaryjną w schronisku na Paluchu i jej stan sie znacznie poprawia. Osoba, która ją znalazła codziennie wychodzi z nią na spacery i szuka suni domu. Podejrzewamy, że jest to owczarek belgijski. Proszę o opinie. Bo choć sunia miałaby dużo większe szanse będąc belgiem, nie chcemy nikogo wprowadzać w błąd. Może to tylko kundelek? Oto jej fotki (ma jeszcze ubytki w sierści i jest bardzo chuda):
×
×
  • Create New...