-
Posts
35627 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
92
Everything posted by Murka
-
To musiałaby być narkoza, bo u weta na solidnym uspokajaczu jeszcze wary podnosił i coś tam próbował, a niewiele przy nim było robione... Już rozmawiałam z wetem i przy kastracji mogą go ogolić. Żeby to ładnie wyglądało, tzn. nie golić do goła tylko zostawić parę milimetrów to trzeba by było do psiego fryzjera. Mamy w Janowie takowego w drugiej lecznicy wet. Ale tam też musiałaby być narkoza i samo zapakowanie do samochodu musiałoby być poprzedzone solidnym uspokajaczem. To wszystko w ostateczności, jak nie będzie innego wyjścia. Mam nadzieję, że się ogarnie.
-
-
-
Negri:) Jest bardzo fajna, z temperamentem, zabawowa, wszędzie jej pełno, ale też potrafi wleźć na kolana i się rozmruczeć:) W poniedziałek została zaszczepiona.
-
Córka miała rację, bo to jednak nie zwykła czarnuszka jak można sądzić na pierwszy rzut oka. Ona jest bardzo ciemno-szara i ma czarne prążki:) Zrobiłam trochę zdjęć, postaram się jutro wstawić. Straszne:(
-
Póki co jest kiepsko, bo nadal nie pozwala się dotknąć. Smaczki pożera, nawet piłeczką się trochę bawi, ale człowiek interesuje go tylko w kwestii jedzenia. Żeby w ogóle wejść do boksu muszę mu rzucić smaczki, żeby odszedł od bramki, bo sterczy przy niej, a ja nie chcę się z nim przepychać. Przy każdej próbie dotyku, sztywnieje i warczy. Także muszę uważać, żeby np. przy dawaniu wody, sprzątaniu nie tyknąć jaśnie pana, bo gotów się odwinąć. Przeważnie rzucam mu smaczki w przeciwny kąt boksu i jak jest zajęty ich pochłanianiem to ja robię swoje.
-
Na RTG i USG nie widać żadnych innych guzów:) Jedyne co to na USG wyszły pogrubiałe jelita, tak jakby sunia miała stan zapalny. Być może będzie wrażliwa pod tym względem, może dlatego jest taka szczupła. Pisałam już o epizodzie z rozwolnieniem, które względnie minęło po drugim odrobaczeniu. Rano jeszcze zrobiła normalne koopki, ale u weta ze strachu i po powrocie znów rozwolnienie. Wet na razie zalecił probiotyk i obserwację, ale niewykluczone, że sunia będzie musiała jeść karmę lekkostrawną. Sunia zaszczepiona na wściekliznę. Uszka wypłukane (zdrowotnie są w porządku).
-
Na imię Max faktycznie reaguje. W boksie jest spokojny, nie szczeka, nawet cieszy się do mnie machając ogonem. Smaczki dosłownie pochłania i trzeba uważać, bo nie patrzy na palce;) Na spacer niestety prędko nie wyjdziemy, bo nie pozwala się dotknąć. Przy byle smyrnięciu sierści wary mu chodzą i jak się nie odpuści to po chwili jest kłapnięcie. Na razie próbowałam go głaskać w rękawicy przez uchyloną bramkę (bo się nadstawił bokiem). Jak się nie próbuje go dotykać to jest spokojny, siedzi/stoi przy bramce. Aż chciałoby się mu otworzyć i zapiąć smycz. Jak zamiatam korytarz, to się chowa do budy (zapewne nawyk ze schroniska...) i wtedy mogę spokojnie zmienić mu wodę, posprzątać. Także na razie zapoznajemy się przez kraty z użyciem smaczków i rękawic . Mam nadzieję, że ta niedotykalskość mu minie z czasem. Gdyby długo z tym zeszło to trzeba będzie pomyśleć o jakimś uspokajaczu, żeby się filcu pozbyć, widać, że go obciążają te dredziska i może powodują dyskomfort przy dotyku.
-
Ale że Negri? To zwykła czarnuszka, ale charakterek: sreberko:) Jest przezabawna, bardzo żywa, wszędzie jej pełno, próbuje się już trochę bawić z kotami (głównie napadając, jeżąc się, odskakując), świetnie się też bawi sama, no i jak to kociak lubi wszelkie szeleszczące i szybko ruszające się zabawki. Bardzo ładnie załatwia się do kuwety.
-
Shila się rozbrykała, jest niemal cały czas w ruchu i coraz więcej czasu spędza poza boksem. Jak się oddalamy od boksów to obiera sobie mnie jako punkt bezpieczeństwa i co chwila podbiega i sprawdza czy jestem:) Parę dni temu trochę rozrzedziły się jej koopki, ale po drugim odrobaczeniu unormowały się. Jeszcze się jej zdarza zrobić w boksie, ale już czasami jest czysto:) Na poniedziałek jestem umówiona z wetem na badania suni.
-
Negri jest bardzo wścibska i ciekawska. Do tego ma charakterek, fuka na wszystkie koty duże i małe:) We wtorek odbieram aparat z naprawy to porobię kici zdjęcia.
-
Myślę, że Farcik jest bardziej w typie owczarka staroangielskiego (bobtail) niż PONa. Na razie jest nastawiony bardzo bojowo. Był problem z zapakowaniem go do samochodu w schronisku, nie pozwolił dotknąć klatki, rzucał się przy byle zbliżeniu. U weta też był problem, a zależało mi, żeby go zaszczepić na wirusówki ze względu na parwo. Musiał dostać uspokajacz, dzięki czemu udało się go zaszczepić, odrobaczyć, zakropić na pchły/kleszcze, obejrzeć uszy (czyste), zważyć (27 kg) i założyć obrożę. Jego agresja jest - na moje oko - podszyta strachem: szczerzy się, szczeka, straszy, kłapie, bo się boi. Wysyła jasne sygnały zanim się rzuca z zębami. Dam mu czas i zobaczymy. W boksie na razie stasuje strategię uniku, odsuwa się i schodzi z drogi, ale zobaczymy jak będzie jutro jak leki przestaną działać. Nie wiem czy umie chodzić na smyczy, bo do boksu wnieśliśmy go w klatce. Sierść FATALNA, do golenia. Dredy wchodzą mu do oczu, pyska, obciążają łapy i inne części ciała. Przeszkadzają w jedzeniu i piciu. Jak się napił w boksie wody, to reszta była do wylania, taka była zabrudzona od tych dredów. Smród niemiłosierny... On ma książeczkę z poprzedniego domu i do 2015 roku był dość dobrze prowadzony weterynaryjnie: są regularne szczepienia, odrobaczenia, środki na pchły i kleszcze. Po 2015 tak jakby już o niego nikt nie dbał. Nazywał się Max.
-
Rozliczenie: Stan konta na 24 maj wynosił -196,16 zł +40 zł Ewa Sz. +30 zł Marta P. +50 zł Marzanna K. +50 zł Anna H. +20 zł malti -360 zł hotelowanie 25.05-23.06 -10 zł odrobaczenie -7 zł Fipron -12 zł Thespirex Stan konta na 23 czerwiec wynosi -395,16 zł.
-
Z operacją się trochę pokomplikowało, bo wet wyjeżdża 3 lipca na zasłużony dwutygodniowy urlop i nie chciałby robić takiej operacji w tygodniu przed wyjazdem, chce być na miejscu w razie gdyby się coś działo. Zresztą i tak chyba upały mają się utrzymać. W każdym razie operacja odpędzie się dopiero w drugiej połowie lipca o ile pogoda będzie znośna. Z tego powodu ustaliłam z Onaa, że przed wyjazdem weta pojadę z sunią na badanie RTG i USG, zaszczepimy sunię i zobaczymy też jej uszy, bo nie podoba mi się, że co jakiś czas nimi potrzepuje. To, że sunia jest głucha to już niestety fakt. Wczoraj to sprawdziłam definitywnie: jak sobie jadła trawkę odwrócona do mnie tyłem, to rzuciłam metr od niej kawałek drewna, które upadło z lekkim hukiem. Każdy inny pies by choć drgnął, odwrócił się, a Shila NIC, jadła sobie dalej trawkę... Ale są też dobre wieści: dziś rano w końcu było siku i koopa na trawce:)
-
Shila od wczoraj wychodzi bez smyczy, wybiega z boksu, sprawdza gdzie jestem, chodzi trochę za mną, pomizia się i truchtem wraca z powrotem. Za chwilę znów wychodzi. W boksie czuje się bezpiecznie i lubi móc w każdej chwili tam wrócić. Sunia jest niestety prawdopodobnie głucha:( Od początku nie reagowała na cmokanie itd., ale to częste u psów schroniskowych, które nie znają takich odgłosów i ciekawi ich wszystko inne. Ona ma słaby wzrok i wieczorem widzi jeszcze gorzej. I wczoraj wieczorem szukała mnie, przebiegała w te i z powrotem parę razy, węszyła. Cmokałam, wołałam ją i nic. Dopiero jak dotknęłam delikatnie jej zadka, to drgnęła najpierw wystraszona, a za chwilę była radość.