-
Posts
35627 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
92
Everything posted by Murka
-
Będę musiała niestety doliczyć do kosztów naprawę samochodu, bo sprawa się coraz bardziej komplikuje. Pierwszy raz doliczam koszty zniszczeń zwierzaka, ale nie mam wyjścia. Farcik zniszczył też kennel (ten, w którym jechał), ale klatka to nie problem. Uziemiony psiowóz - to jest problem. Myślałam, że wystarczy wymienić te nieszczęsne drzwi bez szyby i będzie ok, drugie po prostu pozostaną trochę pogięte. Ale niestety po dzisiejszej wymianie okazało się, że drugie też trzeba wymienić, bo to wgięcie powoduje, że jest między nimi spora dziura. Dodatkowo trzeba będzie odwiedzić lakiernika, bo te zakupione są skorodowane (w tym kolorze to były jedyne drzwi jakie znalazłam w całym internecie).
-
-
-
Nigdy nie usuwa się dwóch listew na raz. Nigdy. Jeśli są guzy na obu listwach, to usuwa się w dwóch zabiegach w dużych odstępach czasu. Mieliśmy trzy suczki po takich zabiegach, więc wiem jak to wygląda. Shila ma guzy na jednej listwie, więc tylko jedna jest do usunięcia (chyba, że w międzyczasie pojawią się guzy na drugiej). Taki zabieg często łączy się ze sterylizacją i to nie jest nic nowego, raczej wskazane. Od wielu lat sterylizujemy suki wg zaleceń weta (często było tak, że suka trafiała do nas z cieczką, więc czekanie 2 miesięcy skończyłoby się narodzinami przychówku) i nigdy nie było żadnych problemów ani z psami, które u nas zostawały ani tymi wydanymi do DSów. Jedyna suczka, która nie trzymała moczu nie była sterylizowana u nas.
-
Shila tak odżyła, że ją kurczaki zaczęły interesować! W życiu bym się nie spodziewała, że to wystrachane, niedowidzące biedactwo może w jednym momencie zamienić się w aktywnego psa gończego. Kurczaki czasami między sztachetami się przeciskają i muszę pilnować, bo Shila głucha i nie słyszy wołania. Już ją musiałam z krzaków raz wyciągać, bo tak się jej spodobały pierzaste stworzonka, że nawet zaczęła próbować łapkami na płot... Cieczka jeszcze trwa, ale już chyba niedługo będzie koniec. Rozliczenie: Stan konta na 8 lipiec wynosił -1164,10 zł +1164,10 zł Jo37 -360 zł hotelowanie 9.07-7.08 Stan konta na 7 sierpień wynosi -360 zł.
-
Jak tam dziewczyny, macie odzew z ogłoszeń o kociaki? U mnie posucha nadal, tylko jedno marne pytanie miałam o Migdała wysłane o 2.00 w nocy... W tym, że adopcje stanęły jest taki plus, że Kaktus się dość fajnie oswaja. Bardzo chce się bawić z innymi kotami, ale tylko kociakom się to podoba (świetnie się z nimi bawi, taki wujek z niego:)). Już się prawie w ogóle nie boi człowieka i jego bliskości, jest ciekawski, często przyłazi i patrzy co robię. Zdarza się, że plącze się przy nogach i można go wtedy pogłaskać. Jeszcze nie czuje się z tym super komfortowo, ale nie odskakuje jak oparzony jak niegdyś; po paru głaskach jednak powoli odchodzi. Jak pomyślę jakie były początki to aż trudno w to uwierzyć. Nie zdziwię się jak niedługo będzie sam właził na kolana.
-
-
Nie jest to takie proste. Pomijając jego nerwowość to Farcik jest bardzo żywy, wierci się cały czas. Prędzej mu ogon utnę niż powycinam dredy. Jeszcze jakieś wiszące może by się udało, ale te przy skórze i w newralgicznych miejscach wymagające precyzji nie ma szans. Poza tym całe futro jest sfilcowane - Farcik wymaga golenia.
-
Być może Farcik ma uraz po schronisku i dlatego tak reaguje na obcych lub w obcych miejscach. Tak jak pisałam wcześniej przy codziennych czynnościach nie mam z nim żadnego problemu, nie denerwuje się nawet przy misce z jedzeniem. Nie mniej jego reakcja u weta jest koszmarna, broni się jak lew i nawet moja obecność nie pomaga. Problematyczne jest też słabe działanie uspokajaczy. Tu Farcik w końcu pokonany. A tu pokonany psiowóz:(
-
To był ciężki dzień... Sedalin podziałał częściowo i godzinę trwało zanim udało mu się podać usypiacz. Kastracja się odbyła, ale golenie niestety nie, bo Farcik się szybko wybudził. Z goleniem zeszłoby 2-3 godziny, więc nie było szans się wyrobić. Dodatkowo mam drzwi do wymiany w psiowozie, bo Farcik będąc w bagażniku skoczył na drzwi i samochód stoczył się uderzając w zadaszenie śmietnika u weta. Poszła szyba, rynna u weta i zostały wgniecione drzwi samochodu. Mam dużą sukę do przywiezienia na USG i nie mam jak jej teraz przywieźć:( Wet nie chce się już podjąć golenia, ja też zresztą trzeci raz z Farcikiem nie mam zamiaru jechać. Dziś mi poszarpał rękawice spawalnicze, gdyby nie one nie miałabym teraz sprawnej prawej ręki, na szczęście skończyło się na sinikach i naddartej skórze. Nie wiem co robić. Teraz siedzę i szukam drzwi na allegro.
-