-
Posts
35627 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
92
Everything posted by Murka
-
Póki co z czystością jest fatalnie, sunia prawie w ogóle nie załatwia się na spacerach:( A w domu co najmniej 3 razy dziennie koopa i siku... poza tym ruchliwa jest bardzo, wciąż coś musi memłać, uwielbia szarpać, gryźć, rozdrabniać. Musiałam wszystko pozabierać z okolic jej kennela, bo wciągała i rozpruwała. Głosik też ma niczego sobie. Jednym słowem: terier:) Z kotami chyba przyjaźni nie będzie, bo staje nad nimi i zamiera z pyskiem nad ich grzbietem tak jakby w gotowości do capnięcia lub czeka aż zaczną uciekać. W każdym razie interesuje się nimi bardzo. Wobec psów jest jest charakterna, kiedy jest więcej psów to boi się podskoczyć, ale jak jest z jakimś psiakiem sam na sam, to prowokuje, warczy. Jeszcze jej nie kąpałam, bo dużo czasu pochłania mi sprzątanie po niej. Usunęłam natomiast dredy i rozczesałam futerko, tylko ono jest kosmate i wszystko sterczy w inną stronę:)
-
Badanie moczu Kaktusa kosztowało 20 zł: Rozliczenie: Stan konta na 14 kwiecień wynosił -1387 zł +500 zł Fundacja Zwierzochron +16 zł bazarek Dory1020 (moje zakupy) +176 zł Dora1020 (bazarek) +40 zł Baltimoore +100 zł p. Beata z Krakowa (Mela) +200 zł wpłata anonimowa +43,30 zł pozostałość po Fabio +30 zł ŚWIAT +150 zł p. Beata z Krakowa (Mela) +150 zł p. Ewa z Krakowa +50 zł helli -260 zł hotelowanie 15.04-14.05 -112 zł transport Jagódki z Izbicy -90 zł szczepienie Jagódki i drugie szczepienie Róży i Kaktusa -70 zł test Jagódki -8 zł przejazd z kotami do weta (1/2 kosztów) -20 zł badanie moczu Kaktusa Stan konta na 14 maj wynosi -491,70 zł. Wpłaty od ŚWIAT i helli to stałe wpłaty na psiaki ze Szczebrzeszyna, ale z racji braku obecnie psiaka to wpisałam dla kotków. A to Róża:)
-
Kupiłam dla Argo Rumen Tabs, koszt 11 zł: Argo schudł trochę i są dni, kiedy się zatacza. Niewiele trzeba, aby stracił równowagę, czasem ma np. problem w zrobieniu koopy lub przewraca się przy wymiotowaniu zjedzonej trawy. Ale ogólnie trzyma się i nawet jak się przewróci to wstaje. Boję się, że przyjdzie w końcu dzień, w którym nie będzie w stanie się podnieść:(
-
Z Andzią nie ma problemu, ale nie lubi zakrapiania i bywało, że mi zwiewała i musiałam się trochę bawić w podchody. Pomogły smaczki dawane zaraz po zakropieniu:) Wczoraj wzięłam od weta maść Otomax dla Andzi, bo wet powiedział, że jak coś tam wycieka, to na pewno zaraz się rozbabrze i najlepiej od razu zakrapiać. I niestety faktycznie już dzisiaj pojawiła się ropa:( W porozumieniu z Jo37 na razie wstrzymam się z kropieniem i w poniedziałek zrobimy znów wymaz z tego ucha, może tam się coś dołączyło albo gronkowiec uodpornił się na antybiotyk. Koszt Otomaxu to 49 zł:
-
Lumi jak na staruszkę to jest całkiem sprawna: potrafi wskoczyć z gracją na budę, a z niej na półkę w murze. Dzięki temu może wyglądać przez okno. Wyjaśniło się więc jak to kiedyś dziwnym trafem okno "się samo" uchyliło (okna są uchylne od góry, trzeba tylko przesunąć klamkę). No to czas na pierwsze rozliczenie: -390 zł hotelowanie 14.04-13.05 (zniżka ze względu na karmę) -112 zł transport z Zamościa do weta i do hotelu -92,20 zł koszty wet (odrobaczenie, badanie, szczepienie) -16 zł Fiprex -20 zł drugie odrobaczenie Stan konta na 13 maj wynosi -630,20 zł. Czyli na tę kwotę wystawię rachunek na Fundację ZEA.
-
Fiszka na smyczy już chodzi, ale jeszcze trochę chaotycznie. Głównie tam gdzie ona chce, bo w inną stronę to już stawia opór;) Spacery na razie skupiają się głównie wzdłuż płotu i przy bramie: Fiszka sprawdza dokładnie czy nie da się gdzieś przecisnąć między sztachetami. Jeszcze mi się nie załatwiła na spacerze (za to zrobiła wszystko w klatce podczas jazdy, przesunęła też podłogę, wciągnęła i nadgryzła leżące obok klatki koce - no jednym słowem terier:) ale przynajmniej choroby lokomocyjnej nie ma:)). Jak tylko wyszła z samochodu to od razu rzuciła się do naszej suni, która była na ogrodzie. Ale jak zbiegła się reszta domowej bandy, to od razu straciła rezon i chciała się schować pod samochód. Oczywiście psiaki chciały tylko obwąchać nowy nabytek. Teraz jest już grzeczna i uległa:) Jest też trochę bojaźliwa, bardzo boi się gwałtownych ruchów i ogólnie jest mało pewna siebie jak na terierka, ale to się pewnie zmieni, bo widać, że zadatki ma:) W domu się jej podoba. Koty widziała w przelocie, na razie nie zareagowała, ale zobaczymy jak będzie jak poczuje się pewniej. Wet pewnie uśmiechnął się przy tej smyczy, bo ona śmiesznie chodzi, chaotycznie trupta i jeszcze całe futro się przy tym trzęsie:) Ogólnie to sierść FATALNA, na dole dredy, na grzbiecie wytarte, uszka gołe. Śmierdzi okropnie. Muszą ją wykąpać.
-
Udało się, Kaktus nasikał w końcu do pustej kuwety, więc dziś zawiozę mocz do badania. Jest bardzo mętny, więc podejrzewam, że to jednak infekcja. Jeszcze dwa chodniki poszły do prania, bo zaczęłam szukać "źródła" zapachu. Kaktus zostanie w izolacji na razie, przy okazji będę mieć pewność, że to tylko on tak sikał wszędzie. A tu Jagódka. Trudno jej zrobić zdjęcia, bo jest niemożebna wiercipięta i nie usiedzi w miejscu chwili:) Inne koty można zainteresować np. patyczkiem z piórkiem, a ona od razu na niego skacze:)
-
Kaktus na razie nasikał i zrobił koopę na kocyk, a w kuwecie nic... Jeszcze poczekam. Zabrałam mu kocyk, jest tylko kuweta, wałek z drapakiem, w którym sobie siedzi i miseczki. Jak nic z tego nie wyjdzie to podjadę do weta, on na pewno ma jakiś sposób. U swojej kotki złapałam podkładając łyżkę, ale ona ma stały rytuał i rano zawsze rano zeskakuje z łóżka i kierunek kuweta. Gdzieś czytałam, że kot jak już zacznie sikać to nie może przerwać i faktycznie nie było problemu jak już przykucnęła. Ale z Kaktusem to nie przejdzie, jest za bardzo płochliwy. Gdyby wyszła infekcja u Kaktusa to pół biedy, dostanie leki i z głowy. Gorzej jak to problem behawioralny lub stresowy.
-
Nie wiem czy u kotów jest tak samo, ale psy często tak sygnalizują ból zapchanych gruczołów okołodbytowych. Szkoda, że z DS Jagódki nic nie wyszło. Kicia bardzo łaknie kontaktu z człowiekiem, dosłownie włazi na głowę:) Postaram się jej porobić nowe fotki, bo już tak nie świeci golizną. Kaktus od paru dni sika nam na łóżko, dziś mnie obudził jak próbować "zakopać" swoje dzieło... Trzeba złapać mocz do badania. Spróbuję go zamknąć w łazience z pustą kuwetą, żeby tam nasikał, ale nie wiem czy to się uda. Macie jakieś inne sposoby do łapania moczu u kota?
-
U Lumi wszystko ok; chodzi na spacerki, na których pięknie załatwia potrzeby, ma apetyt. Niestety nadal nie podejmuje smaczków z ręki, czasem tylko powącha lub mlaśnie językiem. Zjada dopiero kiedy jej zostawię w boksie i sobie pójdę. Nadal nie szczeka, ale czasami tylko cicho wyje. Często też już popiskuje czekając na spacer. Kwestię psiego towarzystwa dla Lumi pokrzyżował mi powrót z adopcji suni; przez to psiaka, którego chciałam z Lumi zapoznać, musiałam przenieść do domu, a na jego miejsce ulokowałam sunię, która wróciła. Na pewno spróbuję z jakimś psiakiem ją wyprowadzić. Póki co Lumi zdaje się w ogóle nie zauważać innych psów. Na badanie krwi pojadę za tydzień, bo psiowóz ma małą awarię i póki się tego nie zreperuje, to bez pilnej potrzeby nim nie jeździmy.
-
Trzymam kciuki, mam nadzieję, że ktoś się w końcu zgłosi. Kotki się troszkę oswajają i myślę, że z czasem mogą być całkiem normalne. Robią się skore do kontaktu zwłaszcza gdy niosę żarełko w puszce:) Kaktus to się wtedy nawet o nogi ociera i czasem jak jest przy misce to pozwala się głaskać. Róża już się tak nie wyrywa z rąk i na kolankach po krótkiej chwili mruczy:) Róża miała dwa epizody biegunkowe, ale za każdym razem pomógł probiotyk (został mi Lakcid po kociakach). Podejrzewam, że to po zjedzeniu czegoś poza karmą kocią, bo przyłapałam ją np. na piciu herbaty z kubka;) A Jagódce odrasta sierść:) Tam gdzie była goła skóra jest już czarny meszek:)