-
Posts
887 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by ewaka
-
Aaaaa... zapytajcie się jeszcze Ani Pasierb (niegdyś zaglądała tu), albo Darka Serafina czy Bogusia Kaminskiego - wiem że oni w tych okolicach planowali zrobić jakieś towarzyskie wyścigi. Co prawda wydawało mi się, że mówili o jesieni, ale a nuż....
-
W Piasecznie znaleziono czarno-bialego, brązowookiego psa Siberian Husky. Pies ma na obrozy napis TAI. Telefony niestety nieczytelne. Nie znaleziono tatuazu. Pies raczej mlody ale nie szczeniak. Wyglada na zadbanego ale troche brudny. Szacunkowo mogl sie wałęsać 2 dni. Kontakt ze znalazcą: Jacek Szadkowski, tel. 0606618262
-
Po pierwsze – u nas w Polsce trudno to sprawdzić, bo de facto jest tu tylko jeden wyścig długodystansowy (rzędu śr. 500-600 km), i to w dodatku ostatnio biorą w nim udział tylko obcokrajowcy. Jak spojrzysz jednak na wyścigi długodystansowe w Europie, czy choćby na Słowacji czy w Czechach, AH i greystery sprawują się na nich niegorzej niż SH. I tu nie sprawdza się fakt, że są to tylko i wyłącznie psy sprinterskie. Andrzej Górowski, który przesiadł się na mieszanki, startuje przecież z nimi na długich dystansach. Zdawał sobie sprawę, że ze swoimi dawnymi SH, raczej w tych wyścigach szans by nie miał. Najlepiej więc porównać czasy zaprzęgów na tych samych trasach długodystansowych gdzie startują w różnych klasach mieszanki i rodowodowe SH. Różnica może być znaczna. Ale ... to nie oznacza, że nie ma już huskich biegających tak szybko jak greystery czy AH. Jak przeanalizujesz wyniki choćby z Cisnej, to łatwo zobaczysz, że SH Mateusza Surówki (czy podejrzewam, że wkrótce także i Paya), są na śniegu nawet szybsze od greysterów. Jest w Europie kilka hodowli, które specjalizują się w typowych ścigaczach dorównujących z powodzeniem racing dogom. Jeśli więc szukasz takich prędkości, a chcesz mieć psa z rodowodem i ścigać się z takimiż też psami – jest to możliwe. Sęk w tym, że cena ich jest taka, że niewielu na to stać, poza tym ich wygląd, sylwetka, futro często nie zadawala tych, którzy przyzwyczajeni są do widoku SH jako średniego psa o misiowo-lisim wyglądzie. Nic jednak bardziej mylnego też w tym, żeby sądzić, że greyster gresterowi równy. I że każdy będzie popylał jak psy Maćka Wodzińskiego, Michała Korzeniewskiego czy Anki Bajer. Znam osobę, która hoduje SH, AH a ostatnio też greystery, i wszystkie z nich są wolniejsze od moich zwykłych, przeciętnych w typie „polskohodowlanym” haszczaków, jakich populacja w Polsce to jakieś 95% rasy, których osiągi, czy raczej możliwości wydolności i prędkości są ograniczone, choćby ze względu na wysokość, długość łap, głębsze klatki piersiowe. A wierz mi, że nasze psy trenują regularnie i systematycznie. Dziwne, nie? Prawda jest jednak taka, że wiele zależy od predyspozycji samego psa i od treningów. Osoba, o której piszę, tak często zmienia psy, że nie zdążą się nawet nauczyć komend. Potem się dziwi, że nie ma coraz „lepsze” psy a nie odnosi coraz większych sukcesów. Jednak jak usłyszałam ostatnio „stać ją na dużą rotację psów”. To jednak chyba nie okazuje się kluczem.... Pytasz, które psy są lepsze? To tylko zależy do Ciebie, od tego z jakim psami chcesz się ścigać. Myślę jednak, że w najbliższa przyszłość sportu zaprzęgowego w Europie, to coraz więcej mieszanek. Niestety, lub stety – to już zależy od osobistych zapatrywań. Ja mam nadzieję być wierna do końca jednej rasie. I powoli zamierzamy przerzucać się ze sprintów na midy. Co do AM – zarówno na sprintach, jaki i średnich i długich dystansach - to myślę z kolei, że dla nich zagrożeniem zarówno na sprintach jak i na midach i longach są Psy Grenladzkie, które niejednokrotnie na zawodach biegają szybciej od haszczaków, a których wytrzymałość jest o wiele większa. Nota bene Andrzej Wilczopolski zapowiedział, ze „przesiada” się właśnie ze sprintów – tylko na średnie i długie dystanse. Szóstka pięknych rudzielców zapewne wykosi konkurencję i w tej dziedzinie. ;-) Ula: Srednie dystanse to mniej więcej od 20 do 50 km na jeden etap, których z reguły są dwa lub trzy. Dłuższe dystanse kstzałtują się różnie od od 50-120 km a dzień. A etapów może być nawet i z dziesięć. W Europie ich trasy biegną np. Alpami przez kilka krajów ;-)))
-
Ogłoszenie, które pojawiło się dzisiaj na forum PP u Witka Płanety
-
Speed, nie obrażaj się, tu raczej każdy chciał ci pomóc, ale chodzi o to, że w jednej nazwie użyłeś właściwie trzech różnych terminów, a właściwie dyscyplin. W sporcie zaprzegowym są różne konkurencje: i sprinty na rowerze, i weight pulling - czyli próby uciągu gdzie psy ciągną platformę z obciążeniem, i sprinty zaprzegów na saniach - lub w warunkach bezśnieżnych - na wózkach. Ty to połączyłeś, i każdy z nas pomślał, że chodzi ci o wymyslnego i innego niż dotychczas. Twoje sformuowanie było dla nas zaprzegowców, po prostu czymś nowym :o, tym bardziej, że robisz jakieś zawody, podajesz jakieś nazwy, a nawet nie wiesz jak bedzie taki wyścig czy uciąg wyglądał. Mnie akurat to najbardziej zadziwiło. Co własciwie zamierzasz zrobić? Wyścigi na rowerach? Wyścigi zaprzegów? Czy próby uciągu? Bo nadal nie wiem... Na jakim dystansie będziecie się ścigać? ew. co będziecie ciągnąć? Skoro nie wiesz jak wygląda wózek, to jakiś regulamin może macie? Ktoś oprócz ciebie jeszcze robi te zawody? ps. Takich wózków są w POlsce setki, albo i tysiące. WIększość z nas tutaj też. Ale polecam ci żebyś po prostu poszukał osób w twojej okolicy (z tego co sądzę, jesteś gdzieś ze Sląska), na Śląsku są co najmniej 4 kluby zaprzęgowców, a każdy z nich dyspouje sprzętem i dośwadczeniem. Z resztą kilka z tch osób jest też tutaj - Rav, SH, Grześ, Ola i Malamuty, Andrew - każdy ze Śląska... może ci pomogą, jak nie będeziesz taki nerwowy ;-)
-
Tajraga: Gaspar ma już kilka szram na pysku ;-))) Szaman: Z miłą chęcią spotkamy się z rodziną ;)
-
Szamanko, no jasne! Wiem, że jakaś kobitka przed nami wzięła białasa do Łodzi, ale Basia nie dała mi na nią namiaru. Podobno chciała go do agility, czy jakichś tam innych psich zabaw ;-) Swoją drogą ciekawe, jak wygląda, bo na żywo go nie widziałam, ale z chęcią zrobiłabym konfrontację, bo moje maluchy (hm..... już są większe do moich suk) siętak szybko zmieniają... Raz są do siebie podobne, raz to diametralnie różne. Kilka fotek białasów jest na naszej watahowej stronie w galerii z Kubalonki, Cisnej i Jakuszyc. Moje już powoli przyuczamy do biegnania. Mają tyle zapału, że aż się boję myśleć co będzie dalej. genralnie Gaspar jest nieco cięższy, bardziej miśkowaty z ruchów i pyszczka, natomiast Gejzer - czyli Dusza - wyciągnięty i liskowaty, z baaardzo długim ryjkiem... Także Gaspara jest bardziej Ciapkowaty, a może Fakirowaty, a Dusza wdał się raczej w Alabamę, czy Dereka. Nawet na charaktery bozia nie szczedziła, boGaspar jest przylizuch i pieszczoch, chcoiaż zadziora, a Dusza stroni od ludzi, nie lubi obcych, ale w kojcu u dorosłymi psamii poddaje się zawsze przed waleczką ;-)
-
banjo. U nas w klubie urodziły się niedawno małe mamutki. Pięć sztuk, i z tego co wiem do wydania będą w czerwcu, ale może własciciele bedą mogli go chwilę przetrzymać. Urodziło się pięć, trzy są już zajęte. W każdym razie kontaktuj się z Novą z tego forum czyli mejl: aneta-jarek@wp.pl Szczeniaki są po psach "Wrockowych" czyli Huk Amarok, ale całkiem nieźle radzą sobie w zaprzegu. Mike, to cudowna nowina!!! Wiedziałam, że do niej dojrzejesz ;-) Wyślę ci wieczorem list od Basi R. bo poprosiłam ją , żeby mi napisała jakie planują mioty. WIesz, już chyba, że drugi białas - Dusza, został u nas, i musimy szczeniaka odkupić koledze, to też się zaczynamy rozglądać ;-)
-
Hej, my też jedziemy. Watahowa ekipa bedzie liczyła chyba ze 25 osób ;)) - w B, C2, D, D1, D2, velo i skandynawce. Moje psiaki startują w B. W C1 bedzie startowała na pewno Wanka Tanka z DGM, czyli Marta Barańska, nie wielm Za Horyzontem w czym zamierzazs startować, ale wiem, że w C bedą leciały greystery. Trzeba sie trzymac wozka, jak cie beda mijały ;-)))
-
ZH i SH - ja ciągle nie rozumiem jednego. Dlaczego żądacie już teraz jakichs wyjaśnień od kogokolwiek? Piszesz, że zanim wstapiłaś do Związku Kyn. kupiłas sobie statut i regulamin tej organizacji. Rozumiem, ale nowy związek jeszcze nawet nie powstał! NIe ma jeszcze zadnych ustalen, a wy już żądacie konkretów. Kto wam teraz na cokolwiek odpowie? W marcu odbedzie sie spotkanie załozycielskie. Wylonione zostaną komisje, które dopiero beda pracowac na poszczegolnymi regulaminami, i zapewne przedstawia na kolejnym zebraniu propozycje i sie je przyjmie albo zmieni. To czywiste, ze kazda z dotychczasowych federacji bedzie chciała miec wplyw na wszystkie spraw, a zwłaszcza te ktore do tej pory roznilo oba zwiazki. ZH - husky.com.pl - jakkolwiek swietnie prowadzony serwis, nie jest oficjalnym serwisem żadnej z federacji, tylko jednego z klubów. Dostali list i opublikowali, bo odwiedzaja je maszerzy, ale zrobili to chyba na wlasna odpowedzialność. Nie jest tam też napisane, że na spotkanie może wejść każdy. Ten list w identycznej formie listownej dostały po prostu istniejące kluby. NIe jest to zaproszenie dla 40 mln Polaków, tylko dlatego że wisi w internecie. Myslę, że Extreme potraktowały to jako podwieszenie informacji. Teoretycznie może więc zdarzyć się tak, że nie zaproszeni, nie zostaną wpuszczeni. A skoro obaiwaicie się, że postanie coś koszmarnego z tego związku, to poczekajcie, popatrzcie. Bedzie ok, wstąpicie, bedzie nie ok, olejecie. Powstanie, przedstawicie liste pytań i wątpliwości. Baisa,. pisząc o starych, niezrzeszonych maszerach pisałam o tych któzy z założenia nie chca nigdzie należeć, ani z nikim sie ściagać. A nie o takich, których ktos nie chce przyjać do klubu. Kilku takich jest na Wybrzeżu, kilkunastu w górach. Kilkoro ludzi z naszego klubu, zajmuje się maszerstwem od lat, kiedy jeszcze nie było żadnej federacji. Wówczas jezdzili na wszystkie zawody. Od czasu pamiętnego spotkania w Skwirtnem zdecydowali sie zaniechać scigania sie z ludzmi, ktorzy pokłocili sie o władzę, kasę i kilka psich papierków. Startowali sporadycznie. Ale to był ich wybór, bo nie przestali zajmować sie swoimi zaprzegami i psami. Do czasu gdy w ubiegłym roku okazało sie że zaszłości i dawne spory juz odchodzą do lamusa, i odtajały dawne stosunki, a maszerom zaczeło byc wszystko jedno kto, gdzie rządzi - zaczeli jezdzić znowu i my z nimi. Wy mozecie zrobic tak samo. Popatrzeć co z tego będzie i zdecydowac o swoim ewentualnym przstapieniu, gdy okaże się, że organizacja spełnia wasze oczekiwania. Niestety, nie bedziesz miał prawa do zmiany tej orgniazacji, gdy do niej nie nalezysz. Po porstu trzeba obserwować sytuacje, ale trzymać ręke na pulsie. SH - Sorki, ja na jednych z tegorocznych zawodów rozmawiałam z waszym członkiem. Sam z siebie wylewał żale. Stwierdził, ze jest was tylko szóstka i w dodatku bardzo skłócona, sami nawzajem nie jmozecie sie dogadac. - Może za bardzo zajmujecie sie wystawami, a za mało zawodami? Nie wiem, ale przecież Was również chyba zaproszono? Możesz się więc zjawić na zjeździe i zaprezentować swoje watpliwości osobiście, jeżeli macie jakies sugestie.
-
a ja do grzesia, NIe pisałam w ogóle, bo powrót z Cisnej omal nie przypłaciliśmy życiem swoim i psów. Mielismy po drodze wiele perypetii, ale dobił nas Tir, który w nocy rozpędzony walną w przyczepę z psami. Cały tydzien dochodziłam do siebie. Manu napisałaś, że Domcio był 5 i to prawda, ale okazało się, że i tak został wicemistrzem Polski ;-). W klasyfikacji punktowanych zawodników scignał go tylko Igor. Nikt nie napisał, że przed nimi biegły 3x zaprzegi greysterków bedących poza zasiegiem szybkości moich psów ;-) Domin mówił, że jak go mijały to czuł się jak na autostradzie. Ale i tak było super. (nota bene, Surówkowe psy były od nich o kilka sekund lepsze) Było trochę zamieszania, bo wicemistrzostwo przyznano najpierw Ryskowi Jamrożemu, ale potem do nas zawdzonili z przeprosinami, że to pomyłka. Także dobrze nwawet, że wyruszylismy wczesniej, bo pewnie byłoby nam troche przykro, że ktoś inny stanął na podium... Prezes obiecał że uhonorują w Jakuszycach Dominika srebrnym medalem z mistrzostw , na podsumowaniu pucharu. Grześ - tak czy inaczej III miejsca w klasyfikacji pucharowej nikt nam już nie zabierze. Może byc tylko lepiej ;-) A takprzy okazji, moze sie wybieracie do Jakuszyc? Czyż to nie jest 200 km, od Was? ;-) A czy ktoś mógłby mi powiedziec, jak tam ze skandynawką w Cisnej było, bo własnie się dowiedziałam, że dla nich to w ogóle zabrakło medali za mistrzostwa.... Czy to prawda? Czy ktoś to wyprostował? Szybszy dzieki za zdjęcia, są po prostu piekne. Aha, ja też mam duzo fotek - około 100 w cyfrowej wersji. Jezeli ktoś reflektuje przyslijcie mi puste mejle - odeslę wszystkim razem pakiecik z Cisnej. papaty
-
ZH - statutowa otwartość POZSSPZ polega raczej nie na tym że przyjmuje sie wszytskich jak popadnie, tylko na tym, że dopuszcza do startów psy nierodowodowe i mieszanki etc. Ponieważ od dwóch sezonów PFSZPRP też je dopuszcza do startów, topic jest zamkniety. Mysle ze dyskusje bedą bardziej dotyczyły rodzaju zawodów pucharowych - czy w drylandzie, czy na sniegu. i rozwiązania spraw przynależonosci do orgnaizacji miedzynarodowych, bo każdy z polskich związków należy obecnie do innego.
-
Z tego co wiem, zaproszenia dostały wszystkie kluby. Przynajmniej ja nie słyszałam, żeby któryś z klubów był oburzony, że nie dostał. Kto nie dostał? Wraz z zaproszeniem na spotkanie otrzymalimy zapewnienie, że szczegółowych informacji udzielaą prezesi obu dotychczasowych federacji, i my z opcji takiej skorzystaliśmy. najpierw chyba jednak ocenia się jego predyspozycje i poddaje jakims ćwiczeniem czy testom. Każdy potencjalny kandydat musi albo już cos potrafic, albo miec swietne predyspozycje. W wypadku zaprzegow - raczej skłaniałabym sie do tej pierwszej opcji, bo klub zaprzegowy nie musi być szkółką łyżwiarską. Masz rację, ten sport jest wyjątkowy. Dlatego, nie sądzę, żeby istniał odgórny przymus istnienia klubów w każdym miescie. A sądząc po takich zawodach jak Lubliniec, w Polsce jest już wystarczająca liczba maszerów do tego by rozgrywac puchary polski. Każda klasa była niezle obłożona. Nie jest napisane, że w zaprzegach wymagana jest liga okregowa, wojewódzka etc. W kalendarzu zawodów sąz reguły zawody pucharowe i niepucharowe. I mysle ze po prostu początkujący maszerzy mogliby startowac najpierw w tych niepucharowych, żeby moc sie sprawdzicw warunkach zawodów. Poza tym może dojsc do sytuacji, że tak jak pisał Szybszy, pucharowe będą tylko zawody na śniegu. Inne, na wózkach, beda traktowane jak trening warunkach zawodów. Jakby nie było umiejętność jazdy na śniegu jest o wiele bardziej skomplikowana niż na wózku, a przy jesiennych zawodach czesto trasy nie mogą być regulaminowo długie, np. ze wzglądu na wysoką temperaturę. Już odpowiadam. Kluby mogą zapewnić sprzet do treningu, ale nie muszą. O tym stanowi statut klubu. Klub może miec swój majątek, ale nie musi. Klub może prowaadzić działalność gospodarczą i zarabiać na sprzet, i jeżeli sie dorobi - może sprzet zakupic. Może też korzystać z dotacji odpowiednich wydziałów, ale wiadomo, jak u nas jest w Polsce z kasą. Jak ci sie uda dostac do takiego klubu, pojeździsz na klubowym za free. I to nie dotyczy tylko zaprzegów. W Polsce są kluby i biedniejsze i bogatsze. Niektórzy piłkarze biegają we własnych trampkach, bo muszą. Sprzet msui spełniać odpowiednie warunki, ale nie musi być klubowy. Poza tym przy zaprzegach, gdy jest np. 30 osób w klubie, a każda innego wzrostu i gabarytów - klub musiłabym budować dla każdego inny wózek? Co do psów - Jak dotąd ja nie znam klubu, poza Amarokiem, w którym ktoś by dał komus swoje psy do trenowania, albo wysłał gościa który przekonuje,że "ma to coś" w trasę z zaprzegiem - nawet w klasie D, nie wspominając o klasie A. I na to bym w przyszłości nie liczyła. Nie wydaje mi sie żeby doszło do sytuacji, żeby msazer wstępujący do klubu, przekazywał prawa własnosci swoich psów danemu klubowi. To nie piłka lekarska, tylko żywe zwierzeta, z którymi sam musi trenować. I jeszcze o twoim pomyśle - jest to do udowodniena, że najlepesze efekty, osiąga sie trenujac z własnymi psami. Myślę, że bądzioe to wyglądało w tak sposób, że najpierw taki człowiek, który wcześniej nigdy nie startował, ale zamierza cos w tym kierunku robić, będzie musiał starać się dostać się do jakiegos klubu. Wiekszość klubów okresla w jaki sposób można zostac ich członkiem. Są to z reguły - aktywne uczestnictwo w zawodach, poręczenia kilku innych członków istniejącego już stowaryzszenia, i realizowanie w okresie kandydowania statutowych celów klubu - a czasem wszystko naraz. Pewnie trzeba bedzie wykazac sie umiejetnosciami pracy z psami, współuczestniczeniem w treningach, występowanie na zawodach niepucharowych etc. etc. Raczej nikt z ulicy, nie zostanie do żadnego z klubów z marszu przyjęty. Gdy sprawdzisz się, i klub cie przyjmie - będzie mógł wystąpić z ramienia klubu z prosbą o przyznanie licencji nowemu zawodnikowi. I tyle. CO do uciągów to się nie martwię, bo myślę, że jest kwestia czasu. Na razie i tak ludzi którzy się tym zajmują w Polsce jest niewielu. Ale już teraz u Darka Poborskiego powstaje profesjonalny tor do uciągów zarówno na śniegu jak i w warunkach halowych. Uciągi u Tomka Radłowskiego, w tym roku będą cześcią Pucharu Europy. Także się dzieje, uciągi pracują powoli na swoją pozycję. Nie od razu Kraków zbudowali. Z resztą nikt nie zakaże orgniazowania klubom czy federacji takich zawodów, nie będąa mogły tylko starac sie na razie o pieniądze ze sportowych budżetów - i tyle. Sponorzy nadal mogą w chodzic w gre. napiszę, bo jak już wiele razy pisałam intuicja to nie wszystko. Liczy się też doświadczenie. NIe przekonasz mnie, dopóki nie poznam ciebie, twoich metod pracy, i podejscia do psw, że masz to coś, nawet jak moje psy zaliżą cię na śmierć. Bo moje psy mogą zorbić to każdemu. A jak określisz stan fizyczny i psychiczny zaprzęgu nie znając go i poszcególnych jego cech, reakcji, fanaberii? na oko? A trasę oceniasz po mapie? czy na podstawie prognozy pogody? Jak dostałes zaproszenie i masz wątpliwo.ci to zadwzon pod podany telefon i każ sobie je rozwiać. Według moich danych, stowarzyszenie zwykłe, czy tam uproszczone, nie ma osobowosci prawnej (to do którego wystarczy starostwo, a nie sąd wojewódzki i KRS). Może czesc klubów tak działa, stąd je też zaproszono. Zapewne gdy zdecydują się przystać do nowopowstającego Związku, bdą musiały rozsrzerzyć swoją działalność do normalnego Stowarzyszenie zwykłe to uproszczona forma stowarzyszenia. Jest to organizacja społeczna o ograniczonym zakresie działania. Stowarzyszenie to nie może: - prowadzić działalności gospodarczej, - nie posiada osobowości prawnej, - nie podlega rejestracji, - nie może powoływać oddziałów terenowych, - łączyć się w związki, - zrzeszać osób prawnych, - przyjmować darowizn, spadków i zapisów, otrzymywać dotacji oraz korzystać z ofiarności publicznej. Założycielami stowarzyszenia zwykłego muszą być co najmniej 3 osoby, które uchwalają regulamin jego działania i następnie informują właściwy organ adm. panstwowej (wojewoda) Po upływie 30 dni od uzyskania przez ten organ informacji o utworzeniu stowarzyszenia zwykłego, ma ono prawo rozpocząć działalność. Odsyłam do lektury ustawy "Prawo o stowarzyszeniach" z 7 IV 1989 r. Została ona opublikowana w Dz.U. z 1989 r. nr 20 poz. 104 i zmiana Dz.U. z 1990 r. nr 14 poz. 86.
-
Jacek, ja nie rozumiem twojego zacietrzewienia. Każdy ma prawo do jakiegoś wyboru, a reszta jest sztuką kompromisu. Nikt nie każe nikomu wstępować do jakiejś organizacji, bo przynależność do niej jest dobrowolna. Jak już nawet pryzstąpi się komuś przestanie podobać, to można z niej wystąpić. Nie możesz podsumowywać czegoś, co jeszcze nawet nie powstało, i już wyciągać jakichś wniosków. Ot i cala filozofia. Mam wrażenie że twoje obawy mają zabarwienie lekko histeryczne. O porozumienie obu federacji raczej się nie martw, jest trochę rozbieżności, ale w nowej sytuacji dawne dąsy muszą pójść w kąt, jeżeli każda z nich chce nadal działać - dlatego prozumienie przyszło tak szybko. Co nie oznacza, że wsyzstko bądzie szło gładko, bo każdy bedzie chciał dbac o swo interes. Ale nikt nie każe się ludziom lubić, tylko rozsądnie współpracować. Nowa federacja jak słusznie przyznałeś będzie związkiem, ale klubów, a nie pojedynczych osób. Z reszta tak jest też w tej chwili z boiema federacjami, i jakos nikomu to nie przeszkadzało. Zaproszenie które dostały wszystkie działające w Polsce kluby, poszczególne kluby mogą podjąć lub nie. Wydelegują przedstawicieli i albo przystąpią do związku, albo nie. Kluby niezarejestrowane mogą wziąć udział w spotkaniu, ale bez prawa głosu, wiec nie wiem jak zamierzasz robić rewolucję i obalać zarządy obu federacji. Skoro jest to już sport, to chcąc brać udział w zawodach od legalizacji siebie nie uciekniesz. Ale - jak masz w dupie wszystkie organizacje, to możesz nadal uprawiać maszerstwo na swój własny użytek. Jest conajmniej kilkunastu maszerów w Polsce niezrzeszonych w żadnym klubie, którzy nie startują na żadnych zawodach, a mają od lat wielopsie zaprzęgi, i wiele z nimi trenują. Proste - można jeździć na anrtach, ale nie każdy bedzie musiał scigac sie w slalomie gigancie. Każdy może kopac piłkę, ale nie każdy może grać lub może chciec grac w jakims klubie. Ja mam wiele zastrzeżeń co do ustanowienie tego jako sport. Nie podobają mi się np. idące za tym zagrożenia - ewidentne szprycowanie psów (byłam nawet w Cisnej świadkiem rozmowy dwóch maszerów, którzy udzielali sobie porady, jak się robi zastrzyki i czym, z wyróżnieniem omijania środków, za które np. w Niemczech można zostać zdyskwalifikowanym), i wyrzucanie lub usypania tych nie nadążających za pozostałymi czy też załatwiania praw hodowlanych dla nienadających się hodowli psów. Przypadków takich będzie więcej, i tym powinniśmy sie zacząć martwić i z ytm walczyć, a nie tym kto obok kogo będzie siedział na zebraniu przy stoliku. Co do twoich obaw o fałszywość zamiarów przedstawicieli klubu. Skoro członkowie klubu delegują gdziekolwiek przedstawicieli, oznacza to, że akurat do tych osób mają największe zaufanie, że właśne oni bedą reprezebntowali zdanie klubu najlepiej. jeżeli sprzeniewierzą się woli klubu, odejda preędzej czy później. W Polsce nie istnienie domniemanie zbrodni, zanim się ją popełni. Większość klubów działa na zasadzie stowarzyszeń i sama wybrała władze swoich klubów. Gdy przedstawiciele klubu przestają wyrażać zdanie większość członków, to się ich usuwa z funkcji. Jacek, nie da się zadowolić wszystkich. Czepiasz sie tego, że nie masz materiałów jak bedą zasady, co bedą robic komisje, etc, etc. Władze obu federacji nie rozsyłają ich do 40 mln Polaków, z domniemanie, że ktos może byc tym zainteesowany. Poza tym weź pod uwagę, że jest to zebranie założycielskie. Poza sformalizowaniem tego faktu i wyborem władz i członków komisji, niewiele na razie się dowiesz, bo jak sam zauważyłeś, powstanie nowy statut, nowe prawa i nowe obowiązki, na podstawie których postaną regulaminy komisji. Nie wsyzstko naraz. Idąc twoim tropem rozumowania, kluby powinny wysłać do innych klubów listy ze zdjeciami, dossier, referencjami swoich delegatów, żeby inni mogli głosowac na nich w wyborach do komisji. Prawda, jest taka, że ludzie bedą głosowac i tak na tego kogo znaja. Aha, stowarzyszenie zwykle - tzw. uproszczone - nie ma osobowości prawnej więc nie może się zrzeszać w żadnych innych orgniaznacjach. Prawo o stowarzyszeniach mogę ci udostępnic. Rejestrując stowaryzszenie normalne zaznaczasz rodzaj dzaiłalność (który rozsrzerzasz w statucie) i tam jest rubryka - stowarzyszenie kultury fizycznej. A licencje moim zdaniem to nie wymysł samej federacji, a racezj wymóg ministerialny.
-
My z kolei często trenujemy w łódzkich łagiewnikach. Ten leśny kompleks ze względu na urozmaicone ukształtownaie i rozmaite trasy ulubowali sobie nie tylko spacerowicze, ale też rowerzysci-ekstremisci i biegacze-narciarze. Kilka miesiecy temu, jadący kawalkada naszych zaprzegów natrafiła na ok. 70 letniego dziadka. który zjechał co prawda z trasy, ale cos tam straszne krzyczał. Gdy mijał go Dominik z naszymi psami, gośc nagle kijem z całej siły uderzył w naszego Morfeusza. Dominik taki sie "wk*****ł" , że przejeżdżając z całej siły pacnął goscia w.... czapkę. Niby nie powinien podnosic reki na człowieka, ale nic innego, pokojowego nie przyszło mu do głowy. Ja bym gosciowi oczy wydrapała, gdyby był bliżej. Na szczescie, pies cudem wyszedł z napadu bez szwanku. Ale nawet nie wiem co byłoprzyczyną takiej agresji tego dziadka. Oczywiscie, okazał sie jeszcze takim krzepkim cwaniakiem, że spuścił nam na parkingu powietrze ze wszystkich kół w samochodzie....
-
Modlę się o śnieg dla was, chcoiaż jak taka bezbożnica to nie wiem, czy to coś pomoże ;-) Może przynajmniej nie podziała w drugą stronę ;-) Zdjęcia są super ;-)) bravo dla Mariusza od Agnieszki. Nota bene Agniecha napisz mi czy zgodziłby sie na umieszczenie ich na watahowej stronie. Własnie ko,czymy nową galerię ze wszystkich zawodów w tym sezonie. Grzes, A mowiłam że by ci sie podobało ! Takiej pionowej sciany jeszcze nasze psy nie zdobywały ;-), a wyobraz sobie, że na tym podbiegu drugiego dnia, jak wyniuchały i zobaczyły, że Jamroży jest niedalego przed Dominikiem, to go dosłownie wciągnęły na górę.!!!!! ps. grzes czy dostałes watahowego mejla ?
-
Nas nie będzie, bo kasę z trudem, ale odłożyliśmy tylko na Bieszczady ;-) Poza tym mamy kłopot z Gasparem, bo we wtorek miał szytą powiekę, i teraz chodzi w wielkim radarze, i musi być odizolowany od innych psów. Wojaże z pocerowanym psem nie należą do najprzyjemniejszych i łatwych, bo wariata trzeba ciągle pilonwać. Grześ i Mike reprezentujcie nas godnie i pozdrówcie ode mnie Muflon ;-)))) Grzes - dopiero teraz wrocilam do pracy z urlopu, nie mogłam zdac ci relacji z Sopotu, bo mamy wyłączone wyjscia z obu komórek i z domowego telefonu :-? ale czy ty wiesz, że w Sopocie w niedzielę, na ekstremalnej trasie u Igora na śniegu pojechało sobie też kilku śmiałków na velo? Jestem pewna, że baaaardzo bo ci się podobało :P
-
My juz wrócilismy z Trójmiasta. Było super, chociaz zawodników nie za duzo. Za to mróz był taki, że do teraz mnie w kościach łamie, a Domin pieści swoje odmrozone ucho. Co do pogryzienia, to nie ma tu co roztrząsać, psy sie czasem gryzą, ale ja nie mogę utrzymac moich dwóch szczeniaków, a co dopiero dać dziecku, w dodatku na wyślizganym śniegu w łapę psa zaprzegowego, któru zapewne broni tego dziecka na śmierć i zycie i ciągnie je tam gdzie chce. Druga sprawa to ponoszenie konsenwencji za takie postepowanie. Dlaczego ma je ponosic Agnieszka, a nie niefrasobliwi właściciele haszczaka? Tym bardziej, że nie było to chyba zaden pies maszerów, tylko po porstu spacerowicz. Co prawda, nie jestem za tym żeby w ogóle przychodzic na takie zawody z psami "z zewnątrz". A w Sopocie niestety, piesków z miasta, było prawie tyle co startujących. Ludzie jak w amoku snuja się po całej trasie, stoją z nimi przy bandach i najczęściej jeszcze mają pretensje, dlaczego zwraca im się uwagę o odejscie na bok, bo przeciez "ich malamut jest łagodny jak baranek". Nie rozumieją, że często przy w zaprzegu zachowuja się jak stado i jeden gest obcego psa może spowodować tragedię. Jak doprowadzaliśmy na start malamuty naszego kolegi, to omal nie doszło do psier afery, bo niefrasobliwy gapiec stał sobie na starcie z mamutkiem na długiej lince a pies brykał dokoła zaprzegu. Był strasznie obrazony i zdziwiony, jak krzyknełam, żeby zabrał psa, bo już widziałam jak Frodo, lider Arka zaprzegu zbierał sie do "akcji"... A propos tego, co mówił Szybszy, agresywność na trasie jest równie niebezpieczna. Nie wiem o jakim psie i zawodniku mówisz, ale np. na Kubalonce z powodu agresywnosci haszczaków jacys zawodnicy złozyli protest przeciwko Moskalikowi, ponoc pogryzły dwa zaprzegi na trasie. Nie znam też dokładnie wszystkich psów Mateusza Surówki, ale którys z nich przy wyprzedzaniu w Lublincu pomimo tego, że bvyło dosyc szeroko - rzucał sie też na nasze psy. Ostatnie dwa kilometry Dominik jechał więc parę metrów za nimi. Z kolei na Kubalonce jeden z psów na trasie chapnął nogę AnTu. Szczerze mówiąc ja na pewno wpadłabym w panikę, bo co innego jak pogryza sie dwa pieski na smyczach, a co innego jak biegniesz ty ze stadem i ktoś ze stadem. Puścisz wózek - odjadą, nie puscisz - może dojść do rzeźni... Szybszy, to dlatego nie jeździcie teraz? Czy to pogryzienie to wczesniej było? Co do samych zawodów, to rzeczywiście trasa była super. Serpentynki, zjazdy, podjazdy, wszystko w lesie. Sniegu kupa, bandy na trasie i na stake oucie po pas, zarełko super, a psy gnały jak szalone i wcale nie chciały prestac na mecie biec ;-)) Bylismy tez nad zamarznetym morzem ;-) ps. jeszcze raz Agnieszka dzięki za szczere checi ugoszczenia naszej licznej rodziny ;-)
-
Słuchajcie, Marzena, dziewczyna z naszego klubu, która trenuje już od ponad dziesięciu lat i wiele lat temu pobierała nauki u Niemców, bo u nas jeszcze o sporcie zaprzęgowym wiedziało coś tylko parę osób. Opowiadała mi, ze była tam kiedyś na takich zawodach na zakończenie sezonu, który był czymś niczym zielona noc na koloniach. W zawodach uczestniczyli wszyscy zaprzęgowcy, bez względu na rodzaj zaprzęgu – oczywiście, ci z tymi najdłuższymi znacznie je skracali bo... Maszerzy i psy byli poprzebierani (pomysłowość przebrania była punktowana ;-), trasa była jedna ale „z przeszkodami”, trzeba był się zatrzymywać, kotwiczyć, wykonywać na poszczególnych punktach jakieś polecenia, zadania, etc. Pełen luz, zabawa. CO myślicie o takiej imprezie? Chyba było by atrakcyjnie, nie tylko dla maszerów, ale i dla ewentualnej publiczności....
-
Oj, ZH nie czytasz gazet?? Marzena jest opiekunką nowego labka, łódzkiej Straży Miejskiej. ;-) Noki bŁędzie z nią mieszkaą, a teraz oboje wyjaechałi porzucając całą psią ludzką rodzinę na 5 miesięcy na szkolenie... z tego co wiem, na głównie na narkotyki....
-
Henryk Marzec nalezy do "Sfory", która od tego roku należy do Federacji. KUdełka do Durango-Rimo, a Agnieszka Biernacka do GH Nunataki a FP do Extremów. CO do osób, które nie należą do federacji, a zbieraja punkty do PP to takimi osobami jesteśmy np. my, tj. mój Dominik czy Arek Boguszewski. Nasz klub nie nalezy do żadnej z federacji. Co do tych liczenia punktów to problem polega raczej na tym, że na stronie www nie ma po prostu regulaminu i warunków ich przyznawania. A to jest wazne choćby dlatego, że od tamtego roku sie zmienił. Myślę, że osoby nazwiska osób przy niektórych zawodach wynikaja bardziej z prawnych zawiłości. NP. nasze zawody uciagów orgniazowała teoretycznie Wataha, ale dla Urzedu SKarbowego - firma Trail Psy Zaprzęgowe - jednego z nas. I takie faktury moglismy wystawiać sponsorom czy zawodnikom, którzy potrzebowali kwity za oplaty startowe etc. Dlatego nie dziwi mnie czasem nazwisko przy zawodach, tym bardziej że sa to nazwiska osób należących do klubu, nalezących do federacji. Jacek, w linku o federacji na ich stronie www jest napisane jakie kluby zrzesza więc jest dla mnie oczywiste, że nie zresza pojedynczych osób. To tak jakbys do Ligi piłki nożnej oprócz Wisły Kraków i Legii Warszawa nagle w tabeli zestawił Jacka K. A może inaczej, np. każda z florecistek czy każdy ze sztangistów nalezy do jakiego klubu, który należy do jakiejś sportowej federacji. To tak gwoli usprawiedliwienia federacji, ale mnie z kolei martwi inna rzecz. Według słów prezesa, które usłyszelismy jakies trzy miechy temu ale co zastrzegam - nie jest jeszcze w ogóle prawnie ustalone - jest pomysł w niektórych głowach, żeby od przyszłego sezonu, czy też nastepnego, w zawodach federacji uczestniczyli tylko członkowie klubów zrzeszonych w federacji. Wówczas nie wiem, czy ta statutowa "otwartość" w ogóle bedzie miała jakiś sens. Ale jak mówie, na razie jest to tylko czyjas idea, i nie wiem czy przejdzie w praniu.
-
Monika, jakby ktos z naszych miał torbę, to juz byśmy ich mieli i nie musisz wydzwaniać, bo dawno to sprawdzilismy ;-) Kiedys nie było obowiązku wożenia toreb na sprintach, stąd stara wiara nie zawsze ją ma. tzn część osób ma torby, ale np. do tych fińskich sań, a one nie pasują na drewniaki.
-
Pay, jasne, tylko że na Słowacji obowiązuje nie nasz, a słowacki regulamin ;-) Manu, to na wszelki wypadek weź i dwie kotwice - na tę jedna my się piszemy, my mamy Arka, bo on teraz nie startuje na saniach. A z torbą to się zastanawiam - szyc, zamawiać czy polecieć "sępem miłości" i liczyć na łaskę cudzesowej torby ;-)
-
Basia, oczywiście jak przyznał Grześ Będziemy i startujemy tradycyjnie w C3. Co do pozostałej konkurencji, to nie mogę się dodzwnic do Igora, ale we Wrockach nie zapowiadał, że się pojawi na Kubalonce. Rysiek Jamroży z kolei chyba na saniech nie startuje bo nigdy go nie widziałam. Na pewno będzie "sąsiad" - Witek Płaneta (kto mieszkał w Sobótce w ośrodku ZHP to wie o co chodzi ;-), zapewne Mateusz Surówka, bo od dwóch wyścigów ściga się w też naszej klasie. Na pewno nei zabraknie na śniegu Bogusia Kamińskiego, no i jak to na Kubalonce - kilku Czechów, którzy zapewne opanują podium. Także Basia, spoko będzie tłocznie i wesoło. ;-) A czy podjęliście decyzję, kto maszeruje? - Tomek czy Mike? ps. Torby też nie mamy. Nie licząc tej sterty tych na zakupy.
-
Ati, a wy się wybieracie na Kubalonkę, czy już zupełnie sobie odpuściłeś sprinty?