-
Posts
887 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by ewaka
-
TAJGRAGA - nieładnie :( :( :( NIE CZYTASZ DOKŁADNIE DOGOMANII :P Miesiąc temu zaadoptowailismy poprzez www.bezdomne.szpice.zahoryzontem.org i poprzed Dogomanie - Lancelota rasy Hokkaido. Wielki toooopik wraz z opisem jego dotychczasowej historii jest na "Reszcie szpiców" tutaj http://www.dogomania.pl/index.php?name=PNphpBB2&file=viewtopic&t=16709&sid=40e37ced067223b66e55147932312ed4 Polecam, długa acz wielce wciągająca historia ;-)
-
Szybszy, chyba go trochę przeceniasz w tej mierze :) Myslisz, że drzemie w nim taka siła??? Chociaż ponoć trening czyni mistrza 8) Obawiam się jednak, ze w razie pojedynku moze polać się krew. Prochal jest typem bezkompromisowca-dyskutanta (ktory zawsze lubi miec ostatnie słowo ;-)), i który przegada każdego. Przyjedź, z racji twojego wszechobecnie znanego uwielbienia dla ZH, obserwacja takiej konfrontacji moze byc interesująca. :P
-
Szybszy, chcesz nam o czymś opowiedzieć? :lol:
-
ZH, tylko od razu sie nastaw na zapewniony lekki chaos organizacyjny, to nie bedziesz zmuszony do pisania takich elaboratów jak w przypadku Worony. 8) Złoty But już taki był, jest będzie i ma być - i koniec ;-)
-
Prochal ma tę samą formułke od 9 lat. hehehhe wybaczcie mu to ;-) My już wysłalismy, ale ja mam taki nawyk, ze przy wysyłaniu zgłoszenia, prosze o zwrota. Juz sie kilka razy zdarzyło ze mejle nie doszły, bo albo zgineły w cybernetycznym wszechświecie, albo organizatorzy mieli zapchane skrzynki i im wisiał na serwerach nie schodząc do kompa. W Cinsje np. z tego powodu groziło nam o wwyższe wpisowe, stąd dmucham na zimne. CO DO PROCHALA - mnie odesłał kwita, ze dostał. I radze tez tak zrobic, ni chybi za chwilę mu sie zapcha skrzynka, tak jak rok temu i wczesniej, i nic nie bedzie do niego dochodzic ;-)
-
Ja tam musze się wykazać patriotyzmem, i haszczakom będę wierna do końca zycia. ;-) Co prawda zawsze podobały nam się też karelczyki i pochodne Akit, alem już w tej chwili w innej grupie - DJP. Zwłaszcza DOminik ciagle na nie choruje, bo chciałby żeby mu taki bandyta, po podwórku biegał, i żeby mógł z nim waleczki urządzać. A ty to Nnikka, masz widze pociąg po prostu do małych psów ;-) Mopsiki, Yorki, Shibki. A swoja drogą słyszałam, że Shiby to są dopiero cudaki :o Henio Marzec, który ma 12 hasiorków, kilka kundelków i właśnie Shibkę, opowiadał mi jak ta jego Shiba, rzuca się do gardła wszystkim jeog hasiorom. Ponoć sterrorzyowała całe stado. Tak bąbel :evil:
-
Mówisz o maluszkach-rodzeństwie? Wiem, widziałam, dotykałam - białaska i rudzielca. Fajne, tylko szkoda, ze tak szybko wyrosną i stana sie wielkimi potworami HOKKAIDO TERRORYZUJACYMI SWOICH WŁAŚCICIELI I OCZYWIŚCIE ICH MAŁE DZIECI :evilbat: :lol:
-
O tej hodowli juz pisane było kilkakrotnie na tym forum przy okazji różnych topików, głównie wystawowych. Nie wypowiadałam się w nich, bo wystawy to obca mi rzecz, a tym bardziej określanie prawidłowych cech wystawianych psów. Wypowiadać się mogę na temat tego co choćby widac naocznie. Więc wiem jedno, że na pewno jest w tej hodowli sunia, która choć pieknie wygląda na zdjęciach en face - nie dorasta nawet do wzorca, ma siodełkowaty kręgosłup, a mimo to zdobywa niezłe laury z championatami włącznie, wygrywając z naprawdę pieknymi psami. Tajraga (może to ją własnie widziałaś?) Co wiecej, niestety daje również takie potomstwo. Moi znajomi mają 3 psy z tej hodowli - dwa nie dorastają do wzorca, a jeden ma chorobę psychiczną - i jest na psychotropach, bo boi sie wszystkiego - własnego cienia, innych psów, ludzi, a czasem nawet własnego pana. Oczywiście, wypadki i choroby, czy odstepstwa od wzorca mogą się zdarzyć i w najlepszych hodowlach. Mozę ci ludzie mają pecha, może to gigantyczny przypadek. Ale psy sa prawie z kolejnych miotów, i za każdym razem coś jest nie tak. Niestety, to co pisze Grześ to prawda. Ci co maja starsze psy stamtąd widzieli poprzednie miejsce hasiorów. Jak to jest lepsze, to tylko dziękować Bogu. Z tego co wiem, (może coś się już zmieniło - trema już wróciła?) Trema uciekła do lasu, i to życie bardziej jej się spodobało. A może raczej "dzika" była od małego? - warto by się nad tym zastanowić. Ponoć widuje ją tamtejszy lesniczy, ale chyba sunia nie ma zamiaru wrócić na lono rodziny. Zyje sonie jak dziki pies, czy tam wilk, i wcale ja do ludzi nie ciągnie. Wydaje mi się, że główną wadą tej hodowli jest to, (lub było to - bo mówisz Gosia, ze teraz się ktos psami zajmuje) - że psy nie mają prawie żadnego kontaktu z ludźmi. Jak ma więc przebiegać ich poprawna socjalizacja?
-
Ciągle czekam na cyfrę, powinna lada dzień przyjechać... Z nowości - to Lancelot był w poniedziałek na pierwszym w swoim życiu treningu ;-) Pojechał z Dominikiem i znajomym z obcami hasiorkami do lasu na rowerze. Grzał jak głupi, i nawet przestał psy zaczepiać po drodze. Oczywiście na razie jego znajomośc komend i w ogóle techniki biegania jest żadna ;-), ale widac, że chłopak ma zacięcie i chyba to polubi. Wie, co ma robić, i nie obcyngala się przy rowerze, tylkozasuwa regularnie przodem ;-) Może będa z niego ludzie, i jakos zejdzie z rezonu ten jego temperamencik ;-) Po treningu było cudownie - mielismy go z głowy przez cały dzień i noc. Siedział cichutko jak mysz pod miotłą, żadnych tam herezji, pisków, nagabywań i wściekłości. ;-) Jakbym w ogóle żadnego psa, nie tylko hokkaido, nie miała ;-)
-
tu jest numer: pulka: monika: 0601-297877
-
Ula, nie wiem czy ci się opłaca robić. Zajrzyj na giełdę na internetowej stronie federacji, tam jest do sprzedaży pulka za bodaj za 150 zł. Jak nie będzie to mogę zapytać się Domcia, czy by ci nie zrobił takiej rollpulki. My mamy dwie klubowe, jedna mniejszą - nowa, druga wiekszą - starą, więc nie powinno być problemu, z wymiarami. papaty
-
Wera, czyżbyś była po raz pierwszy na zawodach? ;-) :D :D A tak na poważnie, macie jakies wstepne wyniki?
-
Izis, ja na razie nie wiem, czy on się w ogóle w zyciu da wystawic, lub komus ząbki pokazać. Tzn. ząbki to on obcym pokazuje bardzo ładnie, ale chyba z takuiej prezentacji żaden sędzia się nie ucieszy ;-) Ale niech i tak potrafi, bo jak nas jaki wkurzy, to wtedy na niego japońca wsciekłego naślę. ;-) Poza tym zanim brykacz cokolwiek zdobędzie, to miną lata ;-). Ja po prostu zaczęłam rozglądać, bo primo - tych psów jest rzeczywiście bardzo mała, a sekundo - rasa sama w sobie jest bardzo niewyrównana, stąd nawet te co znalazlam, wg. mnie pozostawiają wiele do życzenia (połowa wyglada jak 3/4 wolnobiegajacych burków u mnie na wsi ;-), a poza tym taki import może potrwać kilka lat zanim się znajdzie, wyczeka, to czego sie szuka. Stąd już teraz moje zainteresowania, broń boże nie myślę, jeszcze teraz o szczeniakach! Z resztą jakbym chciała, to bym sobie sprawiła swoje, ;-) a ja generalnie mam wszystkie sunie wysterylizowane. Mam bzika na punkcie husky trafiających w niepowołane ręce, więc pewnie z manią prześladowałabym ich właścicieli. ;-) Z sunia hokkaido to kwestia myslę dwóch-trzech lat, jak w ogóle się uda. Poza tym raźniej bedzie Lancowi zapewne z nią niż ze stadem hasiorów. Małe suki go olewają z góry i na dół, i jest taki trochę psychicznie samopas... A z tymi pregowanymi, to takie moje marzenia. Akity tez mi się podobaja najbardziej, te pręgowane... Te w Austrii też pręgowane nie są... Więc może rzeczywiście nie ma? musze zajrzeć do orygniału wzorca, bo może tlumaczenie jest jakieś kulawe... papaty (był w końcu lekki łomot od Morfeusza, jego skołotane nerwy nie wytrzymaly w końcu ekspansywności japońskiego krzykarza na jego spokojnym kojco-wybiegu) ;-) Ale tylko takie poczochranie pod kontrolą, dla spokoju ducha i reszty śpiacego stada ;-)
-
A ja myślałam Nnika, że ty byłaś z mopsem... W każdym razie Iwona obejrzała Lancika (mam nadzieję, że była szczera :) ) i powiedziała, że jest niezły ;-). Oczywiście chudy jak szczapka, (tatuś wygląda teraz jak pit bull ;-) ) ale ma ładne kątowanie, i super futerko. Stojące, puchate, fajne. Dobry ogonek, żywe oczka, dobre uszka. Z pyszczka rodzinka jest do siebie bardzo podobna, ale tatko ma nieco bardziej szersza klinowatą głowę. Ucieszyła się, że te łapki, które za zdjęciu ze schroniska wyglądają fatalnie, w rzeczywistości, nie jest z nimi tak najgorzej. Jak mały dostanie klaty, to powinno wyglądac jeszcze lepiej. Z charakteru ponoc jest podobny do mamuśki, bo ona też tak gada, i gada i gada jak Lancek. I w ogóle był bardzo grzeczny i spokojny. Jeno sobie ząbków nie dał obejrzeć przy Iwonie, ale przy obcych to on jeszcze nie zawsze jest taki wataszka. Iwona dała mu pół roku na odzyskanie formy. Więc myślę, że pierwszy raz wystawimy go w Łodzi, na świezym powietrzu, bo w hali np. w Katowicach, to by szału dostał z tyloma innymi psami. Iwona załatwi też wszystko w ZK, związanego z papierkami, i obiecała, że pomoże w znalezieniu mu kiedyś partnerki. Zobaczymy ;-) Zmartwiła mnie tylko, bo zamarzyła mi się pręgowana Hokkaido, ale ponoć nie ma takich. A we wzorcu jak byk stoi, że są... Ponoć w Austrii były niedawno dwa importy z Japonii...
-
Kurcze, znowu nie przychodzą mi powiadomienia... :evil: dzieki wam wszytskim za słowa otuchy i wsparcie. Jest potrzebne, bo przeciez nigdy nie wiadomo, co temu wariatowi do głowy strzeli. Na razie wciaż potwierdzam, ŻEBY TYLKO NIE ZAPESZYĆ, że jest cudownie. Naprawdę nie tego się spodziewałam. Bo byłam przygotowane na najgorsze. Jutro będę sie widzieć z Iwoną, bo chcę, żeby go obejrzała wzdłuż i wszerz. Aha, Matagi masz w dziób! :lol: Pierwsze co to pytałam, czy te japonskie skubańce to lażą po siatkach i kopią dołki pod ogrodzeniem, tak jak haszczaki :D Miałaś rację, tak jak haszczaki to one nie łazą, ani nie kopią. ONE ROBIĄ TO ZNACZNIE SZYBCIEJ I Z WIĘKSZĄ DETERMINACJĄ :evilbat: Kojec jest ciągle wzmacniany, bo Lanc udoskonala go po swojemu. Ja go chyba normalnie będę zostawiać, "pod troskliwą opieką" haszczaków 8) A tak przy okazji, to dzisiaj Tajga spuściła mu lekki łomocik "w przelocie" hehe... nic się nie stało, ale niech młody wie, że kobiety w tym domu tez mają coś do powiedzenia. ;-) Dzięki! (a teraz trochę prywaty - JAK TAM ZDROWIE YORKA???)
-
Aha, zapomniałam napisac, że Lanci odzyskuje naprawdę piekne futerko. Z resztą za dwa tygodnie będę już miała na wsi cyfrówkę, to wam na bieżąco podeślę, jak tam nasz dyrektorek wygląda ;-) Matagi, Izis, Agappe, dwa dni temu obmacujać ząbki Lancelocikowi zawuażyłam, że ma też uszczerbioną dwójeczkę na górze, po tej stronie co ta rozcięta warga (pewnie od tej samej samej akcji). Chyba uszkodzenie mechaniczne zęba na wystawie nie bedzie miało zbyt wielkiego znaczenia, skoro sam zgryz bedzie ok? Wargę może do wiosny zszyjemy, bo jednak ten wiszący kawałeczek mu przeszkadza w jedzeniu. Także tego nie będzie raczej widać, bo nasze weterynarki szyją przepięknie ;-) papatki
-
Asia, to brzmi conajmniej interesująco ;-) Napisz coś więcej. ;-)
-
Ostatnie wieśc z frontu: Lancelot spędził dziś cały dzień w kojcu z haszczakami. Wszystkie zyją. My sie zastanawiamy na kij nam ten specjalny kojec dla niego????? CO prawda, widać ze bardzo chciałby być szefem wszystkiego, ale na razie stwarza tylko wrażenie chaotycznego dyrektorka. Poza tym dziś też wzięliśmy go pierrwszy raz na ręce! Był z lekka zestresowany, ale nie kłapnął ani razu. A tak w ogóle, to prawie bezproblemowy piesek. NIe wiem, co wszyscy od niego chcieli???? Czasem jeszcze lekko warknie, ale zaraz spuszcza przepraszająco uszy, jak mówił "zapomniało mi się" ;-) Teraz na nagany raczej piszczy niż się odszczekuje. No i staraszny z niego zaganiacz! Odlicza nas nieustannie. Wszyscy musza być w kupie, bo inaczej dostaje wścieklicy. A jak biega wkoło haszczaków, to na żadne nawołania nie reaguje... Bandyta jeden... ;-) A tak poza tym. Chcemy mu w przyszłym roku sprowadzić jakąś przyjaciółkę po "rasie". Najlepiej pręgowaną ;-) Jakbyście się natknęli (ja już przeszukałam pół świata, a w internecie już czytałam i oglądałam wszystko co związane jest z Hokkaido) na jakieś hodowle na swiecie - dajcie znać. Może byc z tym problem, z tego co się orientuję, bo z Sumici Kridla wszystkie będą raczej spokrewnione, a na wystawach w Europie - z hokkaido bida, aż piszczy.... A ta wogóle to młody zaczyna podejrzanie trzepać głową... mam nadzieję, że to nie gronkowiec... jeszcze tego by mi brakowało...
-
Agacia zamawiam 10 noclegów dla ludziów, + miejsce na 11 malamutów i 12 haszczaków + jedno małe hokkaido. To jesteśmy umówione? :wink: Super. Dil stoi! Przywiezeimy coiś na kolacje, tylko daj znać na którą mamy być!
-
Poczta???? Nawet nie wiedziałam, że tam jest uruchomiona!!! To jest nasz awaryjny - trzeci komórkowy numer i korzystamy z niego tylko jak nam era zablokuje oba stare numery ;-). Dzwoń na moj - 602 824581, tu nie ma poczty, a jest wieksza szansa ze sie dodzwonisz. Generalnie u nas na wsi jest kiepski zasięg :evilbat: a ten numer co masz, jest na najsłabszym telefonie. Papapty
-
Przecież zartowałam ;-) Takatuka, po co te pąsy? ;-) U mnie na modemie, Dogomania tak powoli chodzi, ze czasem dostaje szału jak tu buszuję, i stąd moje zniecierpliwienie, papatki
-
Ojej, nie popędzajcie mnie... No więc, to właściwie wcale nie jest już mój pies, tylko DOMINIKA. Okazało się, że Lancelot jest pieskiem JEDNEGO pana ;-), który trzyma go KRÓTKO za mordę. Lancelot rzuca się za nim na drzwi, wyje śpiewwa, piszczy, szczeka, gruszy i strasznie tęskni. Wodzi za nim cały czas wzrokiem. Masochista, czy co? U nas wszystko w porządku, Lancelot jest najbardziej kontaktowym psem jakiego w zyciu widziałam (poza moją Zośką), bardzo gadatliwym! Pieknie do nas spiewa, gada i wyje - naprawdę jestem w szoku. Teraz leży sobie ze mna przy komputerku, oczywiście na pleckach i każe się głaskać i drapać. W tej chwili mam wrażenie, że dałby się za nas pokroić. Co do bójki, to ciągle nic. Lanci ciągle tylko zagania, i warczy ale na nic więcej się nie odważa. Haszczaki natomiast za cholerę nie chcą go pokąsać. Ostatnio dostał śceiklicy, bo z premedytacja wzięlismy na łóżko Morfeusza, żeby mu pokazać kto tu rządzi, a Lancelotowi, rpzeciez nie wolno. Jezu wpadł w amok, ale Morfi powiedział mu co o tym sądzi. Zoska już go ustawiła, i już się do niej nie zbliża, a na początku dziwił się i wkurzał, dlaczego ona i podwórkowa suka - dostają wcześniej jeść. Poza tym pieknie się bawi w domciu zabawkami, jest pełny zyca, radosny, jak mały szczeniaczek bryka, skacze, targa maskoty i pozwala je sobie wyciągać z pyska bez problemów. Potwierdzam jednak, ze ma cholerny charakterek, zdarza mu się mnie pokąsać, zwłaszcza jak się zdenerwuje (np. gdy Dominik wychodzi z samochodu, a ja chcę Lancelta wyrzucić do tyłu samochodu). Ja mu jednak non stop wpycham łapy do pyska, pokazując, ze mnie kąsanie i gryzenie wcale a wcale nie przeszkadza ;-) Baaardzo się temu dziwi ;-) Poza tym warczę na niego (pomysł Matagi ;-) i kłade się na nim delikatnie, ale stanowczo. ;-) Ma zapędy i chęci do bycia najważniejszym i tym jedynym, jest strasznie o nas zazdrosny. Za każde podnoszenie wary, dostaje po nosie. Wie już co to "fe" i "nunununu". Nie zawsze się chce temu podporządkować (wobec mnie) ale już z reguły zawsze gdy robi to Dominik. Wczoraj dostał po nosie, gdy wsadził łeb do lodówki i chciał sobie wziać Dominika parówkę. Na początku, gdy go karcilismy, była oczywiście agresja, teraz - SIAD, USZY W DÓL I PIŚNIĘCIE. ;-) (Właśnie, znowu do mjnie gada, i gada, i gada). Generalnie gdyby nie było haszczaków - to mamy już superpsa. Gdyby tylko były jego wielkości, nie było by problemu, ale że są ciut wieksze, już nie może tego znieść. Co do zdrowia, ma jeszcze lekkie rozwolnienie, ale jest coraz lepiej. Właściwie każdy pies, którego przyprowadzialismy przez 2 tygodnie bez mała przystosowywał sie do wody i karmy, więc myślę, że to już jest jednyny powód tego rozwolnienia. Nie wygląda wcale a wcale, na to żeby miał jakieś dolegliwości czy bóle. Wręcz przeciwnie. Zdaje się byc okazem zdrowia. ;-) Jest mądrutki, acz cholera. Będą z niego ludzie.
-
Pay, sądząc po prognozach, które wyrokują, że w styczniu będą same dodatnie temperatury, możesz mieć problem ze startami w tym roku ;-) Wystarczyłoby, żebyś powiedział, ze wolisz sie scigać tylko na sniegu, i byłoby po kłopocie... Generalnie sprzeczka jest bez sensu, bo to chyba bardziej zależy od temperatury a nie koniecznie od miesiąca. Wielokrotnie ścigałeś się w październiku i listopadzie, to chyba dobrze o tym wiesz. W ubiegłym roku było o wiele zimniej w Sieradzu niż w Lublińcu. A z resztą kto karze robić starty o 10?? Trzeba zerwac maszerów o 6 rano jak jeszcze jest chłodno i po klopocie. W naszych warunkach klimatycznych moze się zdarzyc spokonie, że w grudniu będzie cieplej niż w październiku. czyli trenujesz już kilka tygodni wcześniej, i wszystko się zgadza 8) A co do Świeradowa, to chciaam tylko zaznaczyć, że był nizły przymrozek ;-)
-
Zawody u Henia Marca odbędą się w ramach nowego i otwartego dla WSZYSTKICH zrzeszonych w jednej, drugiej lub żadnej federacji Pucharu pt. Musher CUP. (Info na stronach Extremów lub naszych watahowych) Do niego, jak na razie wiadomo zaliczac się będą również zawody w Lublińcu, na Kubalonce, w Dusznikach oraz mistrzostwa w Korczewie orgnizowane przez POZSSPZ. Bardzo możliwe, że do tych pięciu dojdzie jeszcze kilka innych zawodów, bo z tego co się orientuję kilku organizatorów się jeszcze zastanawia. W każdym razie na pewno te pięć wyścigów.
-
Dziś Lancelot jeźdźił sobie z nami po mieście, i wszystko go baaardzo dziwiło, ludzie, traktor, samochody... Normalnie, jakby chłopak w ogóle życia nie znał... Bylismy też w Związku Kynologicznym, gdzie panie już wiedziały, że Lancelot trafi do Łodzi i były bardzo zainteresowane jak wygląda. Niestety, wcale a wcale nie jest na razie podobny do swojego tatusia, którego zdjęca wiszą wszem i wobec w ZK, bo przecież był na plakacie ubiegłorocznej międzynarodówki w Łodzi.;-) W każdym razie jest nieźle. Łazi za nami krok w krok. Piszczy za DOminikiem, powoli zaczyna pilnować swojego ogródka, a dzisiaj zrobilismy mu konfrontację oko w oko z każdym haszczakiem, a także - wszystkim psami razem. Wszystkie moje psy - albo go ignorują (4 psy), albo chcą się z nim bawić (4 suki). Lancelot jednak jest straszna cholera, i ciągle za nimi chodzi, otacza je i warczy. Podejrzewam, że raczej, ze strachu niż odwagi, bo moje hasiory złomotałyby go w try miga. Najbardziej zawziął się na najspokojniejszego - Morfeusza - bo chyba wyczuwa, że on w stadzie hasiorów i dla nas - jest nawjażniejszy. Lanci próbuje walczyć o sowją pozycję, ale na razie nie ma partnerów do bójki. ;-) To go, awanturnika, chyba strasznie denerwuje. Generalnie jak puszczam wszystkie psy luzem - nic złego się nie dzieje. Gorzej, gdy w poblizu pojawia się coś do jedzenia. Lanci atakuje wtedy wszystko co się rusza dookoła. Ale i nad tym pracujemy. Wariat ładuje sie też z ochotą masochisty do kojca haszczaków) Dzisiaj tez znowu bylismy w naszej lecznicy, gdzie jezdzimy sobie tak sobie pro forma, żeby Lancelot poznał dziewczyny i gabinet, i żeby kojarzył go z czym pozytywnym. (pysznościami, którymi karmią go weterynarki ;-). Generalnie chodzi o to, żeby nie bał się weterynarza, i jak przyjdzie konieczność zrobienie jakiegoś zabiegu, żeby nie było aż tak drastycznych scen, jak te z Gdańska. Jestem już też w kontakcie z Iwoną - obiecała, że zajmie się sprawą rodowodu. ;-) no to na razie.. papaty