przepraszam wszystkich za to ze tak niezdarnie się jeszcze tutaj poruszam (stąd moje nie zawsze na temat i w tym miejscu co potrzeba posty ;-)) ale jestem tu nowa ;-))
A wracając jeszcze do ich posłuszeństwa. Niektórzy przyznają, że udaje im się ułożyć haszczaka. (Znam nawet takich, którzy chodzili z nimi na PT, a psy jednocześnie świetnie sprawowały się w zaprzęgu – chociaż panuje przekonanie , że szkolenia, które jakby nie było ograniczają tendencje do „ciągliwości” psów północy powodują, że potem pies nie chce współpracować w zaprzęgu). Myślę, że to nie tylko kwestia cierpliwości pana i natury husky, ale też jego charakteru.
Jak już wspomniałam wcześniej nasz Morfeusz wychowuje się z innymi psami – nie haszczakami. I jak na razie jest najniżej w hierarchii, co przyznam trochę nam ułatwia sprawę - bo jak nie słucha się nas, to skrzętnie pilnuje się ich, a tamte nie maja tendencji do włóczęgostwa i nieposłuszeństwa z natury i przychodzą na zawołanie a Haszczak wraz z nimi.Może więc rozwiązaniem byłoby nabycie innych psów ;-))). To oczywiście żart. Ale przyznam z kolei, że jak Morfeusz spotyka się ze swoim bratem, (który ze zrozumiałych dla haszczakowych posiadaczy względów ma wśród naszych znajomych przydomek Freedom) – to obydwa razem wzięte, nie słuchają się w ogóle. No chyba, że biegną przy rowerze to mamy z nimi względny spokój. Ale niestety każdy z nich ma zupełnie odmienny charakter i na każdego inne rzeczy, przynęty i ćwiczenia działają.
Tak czy inaczej każdy sposób jest dobry na naukę. One są naprawdę pojętne, pojmują w lot o co nam chodzi, tylko nie zawsze chce im się do tego stosować. My do przywołań Morfeusza stosowaliśmy taktykę na rybkę – którą jednak nasz Morfi w lot rozpracował i wcale a wcale do nogi czy do domu przyjść nie chciał. Teraz jest nauczony, że jak jest grzeczny na dworze, siada przed drzwiami i czeka aż się go zawoła do domu to dostaje „dobre, dobre” – mały, smakowity psi krążek. Jak są kłopoty – „dobre, dobre” nie ma. I jak tylko na dworze, jest coś nie tak wystarczy mu powiedzieć „dobre, dobre”, a już leci grzecznie pod drzwi. A spróbuj tylko zapomnieć, że się należało „dobre dobre”, to masz wyjącą noc z głowy ;-)). Z kolei Edek Freedom ma gdzieś nasze „dobre, dobre” , bo najlepsze są samodzielnie upolowane gołębie. Ot, co.
Tym, że na imię jeszcze nie reaguje zupełnie się nie przejmuj, nauczy się bardzo szybko, na razie są dla niego pewnie na świecie o wiele bardziej interesujące rzeczy.
Mam tylko jedno pytanie Maxie. Z tego co się zorientowałam, może źle przeczytałam ale to twoje maleństwo ma dopiero 6 tygodni? Czyli ledwo co odebrałeś je od matki. Wychodzisz z nim już na dwór???
Powodzenia i trzy liźnięcia pyszczka dla psiura
ewaka