-
Posts
887 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by ewaka
-
Świetne podsumowanie! Czasem zadziwia mnie fakt jak bardzo posiadając haszczaki potrafię zniechęcać skutecznie innych do tych psów. I jak widać udaje się ;-) Ale wiesz, co? To dowodzi tylko, że różni są ludzie i różne są ich potrzeby. Ja cieszę się, że ty jesteś w pełni śiwadomy co to za zwierz, a nie jeszcze jednym nabranym na modę, którego pies skończy w schronisku. Ja to widzę zupełnie odwrotnie. Bo taki jest świat. Subiektywny. Zgodzę się z tym, że część hodowców, żeby tylko pchnąć psa dalej, pelcie takie bzdury i napędza konkiunkturę. Nie zgodzę się, że nie są inteligentne. Bardzo inteligentnie robią z ludzi debili. A to że się nie dają ułożyć, tylko to potwierdza. Kto z nas chciałby być tresowanym pieskiem ?? A ludzie są obliczalni?????? Maxtor! Na boga, czegóż wymagasz więc od psa ;-). Mój się słucha jak biega! Księża na księżyc?? Husky na syberię, owczarek niemiecki i jamniki za naszą zachodnią granicę, a owczarki belgisjkie do Belgii? Idąc dale tym tropem - murzyni do Afryki - bo tam się czują najlepiej? Moje psy są ułożone, poza naszą "wsią" chodzą na smyczach i na kolczatkach. I żyją, i krzywdy sobie nie robią, a w zaprzęgu ciągną normalnie. otóż to. Nieodpowiedni pies w nieodpowiednich rękach - rodzi problem. Właśnie taki problem. Ta głupia pani i z tym głupim panem nie wie nawet, że psy nie powinny chodzić w szelkach na codzień. Primo - bo szelki powinny kojarzyć się z bieganiem, secundo - chodzenie (nie ciągnięcie) w szelkach jest niezdrowe dla kręgosłupa, tertio - bo nawet nie masz jak zapanować nad psem CO to znaczy według cienie bezstresowo? Że się go nie bije? Poza tym każdy pies, zerwany z uwięzi może potencjalnie stworzyć zagrożenie wybiegając na ulicę. Nawet te tresowane, choćby jak poczują cieczkę. Stresem go nie nauczę,żeby nie biegał po ulicy.. To prawda. Po prostu praca z huskim, jest zupełnie inna,wymaga cierpliowści. Moim psom wiele wolno, ale są rzeczy zakazane, a ich listę sporządzam ja, a nie pies. Niestety, wybieganie na ulicę nie leży w kwestii wolności, ale tego nie jestem w stanie przewidzieć i najwększe i najlpesze szkolenie nie zagwarantuje mi, że ktoś nie potrąci mojego psa, ani umyślnie go okaleczy. Po pierwsze nie ty jesteś ich panem, więc dlaczego miałby się ciebie słuchać????????? Co do haszczej fantazji - to ja to lubię. Chociaż czasami przyprawia mnie o palpitację serca. ;-) Jakbym chciała mieć bandziora w ogrodzie, to bym sobie kupiła Kaukaza a nie haszczory ;-)) Do szczekania wystarczą mi zwykłe kundle ;-)) I to jest właśnie brak wychowania, według większości nowoczesnych metod wychowwczych psów ;-)) Moe psy są tak zdominowane przeze mnie, że mają gdzieś że ktoś się pałęta wokół, bo to jak jestem szefem rodziny i stada, a nie one. pozdrawiam i dzięki za super list ewaka
-
może w ZK ci powiedzą? Wiem że Zawadzcy się swego czasu rozglądali za grenlandami, to może mają jakieś wiadomości odnoście zarejestr. hodowli.
-
Agnieszka narobiłaś mi strasznego apetytu na takiego psa!! piękne mało haszcze, dużo wilcze, piekne... Chociaż moim zdaniem jest to jakas mieszanka, ni chybi tylko im się może jakiś wilczak czechosłowacki do rodziny wkręcił?? I poszło jako haszczaki? A mało takich matactw w naszych hodowlach, że kryją psy których w rodowodzie wcale nie ma ;-) Ciągle się o tym mówi... Zwróccie uwagę jakie silne geny ma ten pies, na tych zdjęciach są chyba dwa mioty, obydwa ciemne jak ojciec ... Zastanawia mnie też to, że takie ciemne psy nie widnieją (albo nie te fotki oglądałam) na zdjęciach ich zaprzęgów. Czyli co? Do zaprzegu normalne husky, a na sprzedaż te nienaturalnie wilcze? Ale i tak mi się podobają jak cholera.....
-
MOni zajrzyj do topiku http://www.dogomania.pl/forum/viewtopic.php?t=4702 ale nasza wiedza i tak jest chyba niewielka w tej kwestii.
-
Monika: siódmego ;-)
-
nie mam psiaków z tobą blisko skoligaconych, ale uzupełnię na szybko że Wakiki i Minuk pochodzą z hodowli Sivudelek
-
wiosna. przecież możesz to sprawdzić w swoim oddziale związku kynologicznego..
-
Monia! ty gapo, w imieniu klubu wysłaliśmy już dzień wcześniej ;-) musiał się zdziwić ;-), ale jak się ucieszył to dobrze ;-)
-
a ty rybko co tutaj robisz???? Do roboty !!! :lol: Jak mogłaś zapomnieć naszej słodziutkiej Zośieński?? potworze.... Lord Kapsel jest moim psem, 9-letnim mieszańcem dalmatyńczyka z dogiem.Miał z nami zamieszkać na wsi, bo chcieliśmy żeby przynajmniej jeden pies u nas w zagrodzie szczekał :D. Poczyniliśmy nawet próby, ale on niestety jest wielkim samotnikiem. Nie za dobrze znosi towarzystwo tylu rozbrykanych psów i wcale ni echciał mieszkać na dworze. Efekt jest taki, że zniszczył nam przedpokój i drzwi w domku doszczętnie je drapiąc, za haszczakami chodził i się jeżył, te się go bały i chowały po kątach. Edek był w takim stresie, że bał się wyjść z domu. Tylko panny jakoś Kapsia akcpetowały... I niestety, Kapsio został z kotem u moich rodziców, gdzie śiwetnie sobie razem radzą...
-
być może jest to wyjątek potwierdzający regułę, a może po prostu na twoje psy nie przyszedł jeszcze czas? I oby nie przyszedł. Moje psy mają podobne warunki do twoich, tyle że ja już nie mieszkam w Łodzi, tylko na wsi spokojnej, wsi wesołej... Biegają od małego i regularnie trenują. Są miziane i pieszczochane.... ale i tak jak nadarza się okazjia ku temu, to nie ma dla nich milszej i przyjemniejszej rzeczy nad ucieczkę na zewnątrz. Owszem, przez pierwsze kilka miesięcy były zachwycone ogrodem, wybiegiem i przestrzenią wokół. Ale ajkiś czas potem okazało się, że za płotem jest świat jeszcze piękniejszy... Z moich haszczaków, tylko przy Morfeuszu można otworzyć swobodnie bramę. CO prawda i on chętnie sobie wychodzi czasem na spacerki, ale na zawołanie karnie wraca, jak szkolony ON. (nie bez kozery jest liderem w teamie ;-) ). Edek ma generalnie wszystko gdzieś, natomiast suki....... to jest dopiero historia. Te, okopał już kilkadziesiąt metrów płotu, zdemolowały szopę,w której miały w wielkim kojcu-wybiegu budę (2.5 metra na 9 metrów). Zżerają siatkę, niszczą betonowe podmurówki, wykopują słupki, łażą po siatkach, w kojcu dorobiły się ślicznego systemu melioracyjnego w postaci niezliczonych wykopanych kanałów, wsyzstko to robią w ciągu kilkunastu minut, tylko po to żeby się wydostać na zewnątrz, pobrykać na wolności, coś upolować. Ale generalnie są cacanymi, słodziutkimi i słuchającymi się suczkami, które przytulają się tęsknią. Zaterm pytanie na twoją odpowiedŻ brzmi - to jest temperament i bardzo silny instynkt. Psie marzenie o wolności i niezależności....
-
grześ - ale w żółtą kratę ;-) i do tego żołta koszulka i żółte :smhair2: włosy :grab: i żółte ....... :D oj, się zapędziłam ;-)
-
tylko proszę nie piszcie publicznie jak poszło :wallbash: ;-) byłam tym kompletnie zaskoczona i chciałam do pomysłodawcy :2gunfire: i pierwszego dnia na mecie, nie za dobrze mi szło, jedyne co chiałam krzyczeć to :help1: poza tym piździło jak kieleckim, a po kostki stałam w wodzie ;-) Meterek, a teraz to ty się zgapiłaś, bo już pisaliśmy tutaj o moichwystępach przy okazji komentarzy po zawodach. Co od występów przy mikrofonie, to nie był to mój debiut przyznam się skromnie :oops:, ale co innnego darcie yapy :scream_3: , czy bieganie z pochdniami w teatrze, a co innego zabawianie ludzi ze wsi na zawodach ;-)
-
Grześ, nie podszywaj się Dominik to był cały żółty :fadein:
-
z tego co pamiętam to każdego dnia przybiegałyście na metę razem - mama i córka i psiaki - mama i córka ;-)
-
Agnieszka, byłoby 14 osób w velo, gdybyście z mamą w ostatniej chwili nie wskoczyły do skandynawki ;-))) Ja was też mam na zdjęciach, i moje chłopaki też was wyprzedzały. ;-)))) A co do mojego komentowania na mecie, to zostałam w to perfidnie wrobiona, (wiadomo przez kogo) i do dziś się wstydzę :oops: :oops: :oops: , choć na ogół odwagi do publicznych wystąpień mi nie brakuje. drugiego dnia to jeszcze jak Cię mogę, ale pierwszego, to trochę dawałam ciała 0X
-
Na VIII "Złotym Bucie" startowało w ubiegłym roku 12 osób, w tym 10 facetów. W Rogóźnie było 6 osób, W OStrowie też około 6.
-
PAy, Jolcin i inni zainteresowani! Przyjmuję zamówienia na zdjęcie niejakiej Natalii, co śpiewa hymn maszerów z 16597 zwrotkami. Cena do uzgodnienia ;-)))))) chcoiaż muzsę przyznać, że fotografia ta nie jest prawdę mówiąc bezcenna...
-
AnTu, Agnieszka i jej mama, Payook (na własne oczy widziałam ;-)), Mike (niby w velo, ale z dzieciakami też biega w canicrossie), Szybszy (chyba go ostatni gdzieś na liście widziałam ;-)) kto jeszcze?
-
w Europie spora, w Polsce praktycznie żadna, na palcach jednej ręki można policzyć takie zaprzęgi :(
-
chyba jednak w C1 konkurencja jest najostrzejsza, ale w poprzednim sezonie na wielu zawodach także velo było całkiem sporawo obsadzone. Często też skandynawka męska jest dosyć liczna...
-
He, stadko ma się całkiem nieźle. Morfeusz i ANouk zruciły już futerko i wyglądająjak szczury kanalaste lub psy z kreskówek z tymi luźnymi obrożami na szyi, z kolei Edek I Tajga męczą się ciągle w tych upałach w swoich zimowych sweterkach. Poza tym są tak cudownie już ze sobą zżyte, że sama nie mogę wyjść z podziwu. Dziewczyny tak przypadły sobie do gustu, że się prawie nie rozstają, razem się bawią, kopią, demolują kojec, ganiają żaby. Teraz gdy ANouk zrzuciła podszerstek, widać jaka jest malutka, leciuteńka, chudziutka, ale umięśniona i szybka jak błyskawica. A przecież to ona miała być kawałek niezłej baby, a Tajga od Płanety - biegającym szczypiorkiem ;-) No właśnie - Mam problem tylko z Tajgą,bo wciąż nie możemy zbić jej wagi, po tym jak ją upaśli poprzedni właścicele, a przecież ona jest taka młoda i boję się, że sobie przeciąża stawy. Ograniczam żarcie ile mogę, (bo przecież ona jeszcze rośnie) zmieniłam jej karmę na mniej energetyczną, bytową, ciągle to samo.... Zdjątka mam - muszę tylko zeskanować, i ci podeślę. reszta info dorze do ciebie w mejlu
-
Jola, nie zdążyłam ci pogratulować! domyślam się ile cię musiało to velo kosztować ;-)) a co do prędkości, to rzeczywiście trochę szybko musiały zasuwać, Grześ masz rację, co by było gdyby pojechała JOla Kałat, reprezentantka Polski na mistrzostwach Europy ;-)
-
mike! to wy cholery się obraziliście???? i dlatego się nie odzywacie... A my tu z Grześkiem już spekulowaliśmy, co tam słychać w Państwie duńskim, że zasypało Was w tym Bielsku, i odśnieżyć Was nei mogą. Z Rabką to się skończyło tak, że z rodzicami się wdaliśmy w dysputę, co pożogą się zakończyło i suma sumarum na premierę w ogóle nie pojechaliśmy. Na południu byliśmy ostatnio dwa razy, raz na uciągach u Prochala raz na uciągach u Tomka Radłowskiego, ale ani stąd ani stąd wyrwać się nie dało rady. U Prochala, bo przecież atrakcji było mnóstwto, a u Tomka, bo tam przy okazji zahaczyliśmy rodzinę w Opolu ;-))) (co do wyników - to vide - post "Dziergowice 2003") a co do wsi - u nas są już bycze czereśnie... nie ma kto pędzlować.... ;-) za chwilę będą porzeczki, nastawiam balony ;-)