-
Posts
520 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Everything posted by Furie
-
Dokładnie tak. A co do miski z wodą, to Furii miska codziennie wędruje tam gdzie siedzi pies. Godziny pracy i noc spędza w sypialni, a późne popołudnie / wieczór - w salonie. To tylko mała, lekka miska, którą można wziąć i przenieść po drodze, przechodząc z pokoju do pokoju. Zwłaszcza, że i tak przynajmniej raz, dwa razy dziennie trzeba ją podnieść, opłukać i dolać wody ;)
-
Super wieści !! Cieszę się!! Tylko nie spocznij na laurach i faktycznie - kontynuuj. A co się przy tym dowiesz, to Ci tylko zaprocentuje w przyszłości.
- 65 replies
-
- 1
-
-
- agresja
- mieszaniec
-
(and 8 more)
Tagged with:
-
Wątek został odgrzebany, ponieważ pasował do strategii marketingowej, a konkretnie pozycjonowania strony www Michała :P JAK TO DZIAŁA? Im więcej linków do swojej strony zamieścisz w sieci, tym wyżej Twoja strona będzie się pokazywać w wynikach wyszukiwania, więc w praktyce potencjalny klient łatwiej na nią trafi. Kiedyś szło rozsyłać linki za pomocą "robotów", byle gdzie i powstawały tzw. fermy linków, czyli strony www o niczym, będące wyłącznie zbiorem linków. Podobnie z artykułami, które są aż do bólu wysycone tzw. słowami kluczowymi (np. "szkolenie psów shih-tzu"). Kiedyś wystarczyło zredagować artykuł totalnie o niczym, ale z dużą ilością takich słów i rozesłać go "wszędzie i nigdzie" - analogicznie jak linki. Tak więc oprócz ferm linków, były i fermy artykułów. Google "powiedział" basta. Aktualnie promuje wyłącznie autentyczne artykuły, publikowane na własnej stronie (np. w ramach aktualności lub w ramach bloga) oraz linki zamieszczane na autentycznych stronach www, takich jak np. fora. Stąd taki wysyp firmowych blogów oraz linków do firmowej strony, widniejących w stopkach postów. A forum, to 2 pieczenie na 1 ogniu. "Odwala" robotę z pozycjonowania i jeszcze bezpośrednio zachęca do odwiedzenia strony poprzez kliknięcie w link. Analogiczne mechanizmy mogliśmy obserwować na Dogo w wykonaniu użytkowników: Dogmat oraz Talkwithdog (temat o życiu z whippetem). Któż z nas, użytkowników tego forum, nie kliknął w link Michała choćby z czystej ciekawości co to za jeden, nieprawdaż? ;) PS Michał, nie wiem jak inni, ale ja Twoje NLP wyczułam z kilometra :P A. Batko, czy ktoś inny, jeśli wolno wiedzieć? A poza tym gratki, bo widzę że mocno siedzisz w temacie aktualnych trendów promo i konsekwentnie realizujesz większość założeń ... z naciskiem na "większość", bo brakuje mi akurat tych .... no dobra, daruję Ci, chyba że autentycznie bardzo chcesz wiedzieć :)
- 11 replies
-
- agresja
- behawioryzm
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
Ja też ;) Na szczęście dosyć szybko się ocknęłam. Tzn. jak tylko mój, również 40 kg samczyk wszedł w okres dojrzewania i dopiero zaczynał komunikować, że z innymi chłopcami to on się kolegować więcej nie będzie. Smutne, że u Ciebie Dogomania sprawy musiały zajść aż tak daleko jak opisujesz. To nie jest wyrzut do Ciebie, tylko raczej ubolewanie nad systemem. Tak samego szkolenia, tzn. rozpowszechniania mitów i bajek bez pokrycia, jak i rozdawania certyfikatów behawiorysty. Tej parodii to nawet "zdobywaniem" nie można nazwać. To jest rozdawanie, nie inaczej. Szerzej się o tym "wywnętrzałam" na "Wszystko o psach - szkoły i studia - wątki o kursach na trenera/ behawiorystę". Mam nadzieję, że ten temat pomoże się ukierunkować nie tylko Tobie, ale i innym podczytującym.
- 65 replies
-
- agresja
- mieszaniec
-
(and 8 more)
Tagged with:
-
Akirka86, moim zdaniem to czy współlokator Viktora jest właścicielem mieszkania, czy nie, w praktyce niewiele zmienia. Nawet jeśli z prawnego puntu widzenia są uchybienia w umowach, to co najwyżej można uznać nieważność całości lub części, zależnie od rodzaju wady (którą może być np. brak tytułu prawnego do zawarcia określonej czynności prawnej lub zastosowanie zapisów sprzecznych z przepisami). Do czego to prowadzi? A no do konieczności zawarcia nowych umów lub poprawienia zapisów. Jest to zarówno upierdliwe, jak i wymaga osiągnięcia konsensusu w sprawach spornych. I w tej sytuacji, z punktu widzenia właściciela i współlokatora, może się okazać że najsensowniejszym wyjściem jest zmiana Viktora, jego partnerki i psa na innych, mniej "kłopotliwych" lokatorów. Także ja tam Ci Viktor machania szabelką i walki na paragrafy nie polecam. Płaci - wymaga, w tej sytuacji też idzie łatwo obalić. Płaci, owszem, ale za użytkowanie wydzielonej części nieruchomości oraz powierzchni wspólnej na określonych zasadach. Sama kiedyś byłam i jako osoba na podnajmie i jako osoba decydująca o wyborze lokatorów. W obu przypadkach, osoby które się nie stosowały do zasad tudzież re-negocjowanych zasad po ustępstwach MUSIAŁY odejść. Upst, zrobiłam off-top - psie forum, a tu zero słowa o psie ;)
-
Amber - tak, racja. Ja się skupiłam wyłącznie na zdecydowanej korekcie kolcami i taką sytuację opisałam. Nieprecyzyjnie się wyraziłam.
- 65 replies
-
- agresja
- mieszaniec
-
(and 8 more)
Tagged with:
-
No i super. To jest prawidłowe podejście: "oboje dbamy o to żeby dobrze zamknąć drzwi i oboje zrezygnowaliśmy z wyjazdów na weekend do domu". Podejścia współlokatora, jako miłośnicy zwierząt mamy prawo nie akceptować, jednak mamy obowiązek je tolerować. Zwłaszcza Wy, skoro mieszkacie w jego mieszkaniu. I to na Was ciąży obowiązek aby tak się zajmować psem, aby psu było dobrze, a facetowi nie wchodzić w drogę. Sytuacja w jakiej się przez ciotkę znaleźliście nie jest usprawiedliwieniem ani powodem do taryfy ulgowej. Polecam także znaleźć psi hotel w okolicy i nie liczyć, że współlokator mógłby incydentalnie pomóc w opiece nad psem. Takie nadgodziny w pracy jak do 20.00 zamiast do 15.00 chyba idzie przewidzieć i rano zawieźć psa do hotelu, a późnym wieczorem albo dnia następnego psa odebrać. Stawki za dobę nie są wysokie, najwyżej sobie można czegoś nie kupić. Albo wyrwać się z pracy, pojechać wyprowadzić psa, a następnie do pracy wrócić. Dostęp do wody pies musi mieć zawsze. Do jedzenia - tylko w porach karmienia, a jeśli nie zje to zawartość miski OUT, a miskę napełniasz ponownie dopiero w następnej porze karmienia.
-
Dogomania, Agnieszka Boczula też jest praktykiem o bardzo dobrej renomie i NIE należy do nie lubinego przeze mnie grona "kliku-kliku / smaczku-smaczku" ;) Kaganiec - obowiązkowo i to niezależnie czy już byłaś u p. Agnieszki lub Jamora czy dopiero będziesz. Pamiętaj, żeby go zabrać na zajęcia. Kolce - jeśli wcześniej nie stosowałaś - polecam użyć dopiero pod nadzorem fachowca. Jeśli nie masz "na stanie" to nie kupuj pierwszych lepszych ze sklepu zoologicznego (bo to mega shit), tylko najpierw się dowiedz od trenerki jakie dokładnie kupić i gdzie. Najlepiej poproś o link do konkretnego modelu. Ja mam marki Herman Sprenger, polecane są jeszcze Dingo i są tańsze. Jeśli już masz (niezależnie jakiej marki i gdzie kupione) - spakuj do torby i zabierz na zajęcia - choćby do pokazania. Kolce u niektórych psów mogą od razu podziałać jak kubeł zimnej wody (tak było u mojego poprzedniego psa), a u innego mogą spowodować że odwinie zębami do osoby, która trzyma smycz albo stoi najbliżej ;) (mojej obecnej psicy się zdarzyło). Dwa skrajnie różne psy o skrajnie różnym temperamencie i pobudliwości. Jeśli w takiej sytuacji się nie ogarniesz i natychmiast nie podporządkujesz sobie psa, to masz przerąbane. Takie moje zdanie i dlatego poleciłam Ci jak wyżej. OE - choć wzbudza kontrowersje, to jeśli TA trenerka lub TEN trener ją zaleci, to się zastosuj bez szemrania. OE to jest narzędzie treningowe i mądrze użyte w uzasadnionych przypadkach jest OK. Daj znać jak poszło pierwsze spotkanie jeśli będziesz miała ochotę. Fajnie że udało Ci się szybko umówić termin. 3mam kciuki.
- 65 replies
-
- agresja
- mieszaniec
-
(and 8 more)
Tagged with:
-
Kaatherina, zaproś do tej dyskusji A_niusia albo skontaktuj się z nią na PW. Ona się pasjonuje psami z gr 7.
-
Yasmeen - edukacyjnie: filmiki z treningów światowej czołówki IPO. Z ciekawości: filmiki polskich zawodników, których znam. Artykuły - na różne tematy szkoleniowo - wychowawcze, ale wyłącznie ludzi, których znam i wiem jaki poziom reprezentują w pracy z psami. Lub takich, których ktoś dla mnie wiarygodny mi zarekomenduje. Niekiedy artykuły weterynaryjne (jak szukam konkretnych info na konkretny temat), ale tu również - najchętniej wetów których znam, np. dr Hildebranda z Wrocławia. Oraz składy karm :)
-
Co do poleconego Jamora - cieszy się bardzo dobrą opinią i to przede wszystkim praktyk, a nie teoretyk, jak większość behawiorystów ;) Ze swojej strony - polecam trenerów praktyków. Żaden z tych, których znam nie nazywa siebie behawiorystą. Nie znam Twojej sytuacji, ale przy tej skali problemu spróbowałabym się sprężyć i jednak postawić na Jamora. Pamiętaj, że czas gra tu na Twoją niekorzyść - im więcej takich sytuacji jak opisujesz, tym mocniej pies sobie utrwala. No i jeszcze kwestie bezpieczeństwa i odpowiedzialności (moralnej i prawnej) za ewentualne zajścia z udziałem Twojego psa. Jeżeli problem nie ma podłoża zdrowotnego (jest wiele przesłanek że nie ma, jednak tak zupełnie nie lekceważyłabym żadnego wątku), to co mi się nasuwa, to że nikt z Was nie pokazał psu w dosadny i zrozumiały dla niego sposób, że określone zachowanie (agresja) NIE będzie tolerowane (awersja) oraz jakie zachowanie pies powinien zaprezentować w zamian (pozytywne wzmocnienie). Miej to na uwadze, jednak w tej sytuacji NIE kombinuj na własną rękę. Niech to robi fachowiec, a Ty stosuj się ściśle do jego zaleceń. Oprócz powyższego, mnie podobna refleksja naszła co Czi_czi. Trzymam kciuki!
- 65 replies
-
- agresja
- mieszaniec
-
(and 8 more)
Tagged with:
-
Ja się w pełni zgadzam z A_niusia. Rzecz we własciwym ustaleniu co / gdzie / kiedy. Pies musi byc ogarnięty, ale jednovześnie musi mieć prawo do bycia psem. I to się wcale nie wyklucza. To jest kwestia rozumienia jakiego ma się psa, o jakim temperamencie i potrzebach i dogadania się, tak aby byc dla tego psa Przewodnikiem, a nie wrzodem na d... ;) Mi się wydaje, ale mogę się mylić, że Ty Jowita za dużo "ciśniesz" tego psa i niekoniecznie wtedy kiedy trzeba. Tylko ostrożnie z interpretacja, bo to wcale nie jest przyzwolenie na brak wychowania ;) A poza tym, coraz bardziej mi się podoba ta Twoja psica :) Właśnie ze względu na temperament.
-
A co Ci to właściwie przeszkadza że robi kółka? Na moje - niech sobie robi, byleby przyjęła do wiadomości, że ma je robić w obrębie udostępnionej przez Ciebie długości smyczy, a nie wyrywać Ci rękę. I nie zmieniać Twoich planów co do obranego kierunku marszu. Furia jak się za mocno rozpędza, to zawracam cmoknięciem, albo sama zawraca jak się "natnie" na koniec długości flexi ;) Chyba że np. jest to miasto, dużo ludzi i trzeba iść grzecznie. Jak mus to mus. Czy Ty ćwiczysz chodzenie przy nodze na smaka? Bo było o sztuczkach, zabawach, lękach na mężczyzn, a o tym jakoś nie było. A to jest fajny patent - dwa w 1: ćwiczenie dynamiczne i skupienie psa na sobie. Bo siad na głupawkę to niezbyt trafiony pomysł. Ja co prawda stosuję siad (jako 1 z wielu narzędzi) w wybranych przypadkach, nie tyle głupawki co agresji, ale to trochę inna historia i raczej nie dla Was w tym przypadku.
-
Ooo, po 3 tygodniach nieobecności widzę, że dalej to samo :P A wyobraź sobie Spike, że z ostatniej bytności w mieście mam wprost przeciwne doświadczenia niż w Twoim ostatnim poście. Furia na flexi została obszczekana przez 2 inne psy na smyczach, ot tak, bo może im się nie spodobała, z resztą mało mnie interesują ich powody. I co - i nic. Furia na komendę zrównała do nogi, poszłyśmy w swoją stronę, a właściciele tamtych dwóch szybko wyegzekwowali "siad" i ciszę. I nikt się do nikogo nie awanturował :D Btw - smycz to tylko narzędzie, którym trzeba się umieć posługiwać, a nie żadne panaceum na całe zło. Wychowania nie zastąpi. Ale cieszę się, że wtedy tamte dwa były na smyczy i sytuacja zakończyła się tak samo szybko jak się zaczęła, bez uszczerbku dla któregokolwiek psa.
-
Martti, trawa to balast do lepszej perystaltyki jelit, wiec nie tylko na wymioty, a ciągoty do śmieci to mogą być jakieś niedobory we florze bakteryjnej w jelitach. Mogą- nie muszą. Zamiast trawy -np.marchew (tylko nie do suchej karmy i nie w tym samym czasie co sucha karma). Zamiast śmieci-żwacze wołowe albo jakiś suplement. Praca nad oduczaniem zżerania-oczywiście równolegle.
-
Nie ma za co, cieszę się, że mogłam pomóc :) Powodzenia!!
-
Piachu01 - powolutku :) Fajnie, że jesteś ambitny, ale daj psu czas. Tzn. pracuj, wymagaj - od początku, ale małymi kroczkami. Np. siad / zostań - na początku pomagasz, tzn. naprowadzasz (np. ręką z żarciem), wymagasz wytrzymania w komendzie dosłownie sekundy - natychmiast chwalisz, nagradzasz, zwalniasz. Stopniowo wydłużasz. Zostawanie - odchodzisz najpierw na krok - i jak wyżej, następnie na dwa, trzy, pięć, itd. Wychodzisz z pokoju i natychmiast wracasz. Trochę czasu minie, zanim szczenior zostanie w legowisku na tyle długo że zdążysz iść do toalety ;) Co do szkolenia - bzdura, zacząć można od razu. Ale - jak już ktoś pisał - przez zabawę, bardzo krótkie sesje i zadania, które są dla pieska łatwe i "podane" w zrozumiały sposób (a więc np. naprowadzanie). Aport - rozumiem, że chodzi Ci o przynoszenie zabawki? Skup się na tym, aby ćwiczenia i generalnie czas z Tobą były dla malucha czymś mega atrakcyjnym i przyjemnym, a nie musztrą obarczoną ciągłym "nie, źle". To bardzo ważne. Możesz się także rozeznać, czy gdzieś koło Ciebie jest jakieś sensowne psie przedszkole. To są zajęcia dedykowane właśnie dla szczeniaków (i ich właścicieli). Tam Ci pokażą podstawy pracy z psem i właściwego nagradzania (przynajmniej powinni). Jeśli znajdziesz kilka i nie będziesz wiedział, które wybrać - przejdź się bez psa popatrzeć jak szkolą i podeślij linki- może się uda doradzić (może, bo strona www czasem jest fajna, a rzeczywistość już nie). Czasem lepiej pojechać kawałek dalej, ale do fachowców niż kierować się tylko tym gdzie masz najbliżej. Książkę polecam Ci tę samą co Jowita - to jest wręcz lektura obowiązkowa :) Powodzenia!
-
Wiesz, wychowanie psiaka, to jest temat rzeka i trudno to streścić w 1 poście. Na pewno mogę Ci polecić książkę Pani Zofii Mrzewińskiej "Zwykły niezwykły przyjaciel". Znajdziesz w księgarni internetowej, koszt to coś ok 15 - 20 zł, więc prawie żaden, a wielu osobom ta książka pomogła. Na forum owczarek.pl jest też blog tej samej autorki o życiu ze szczeniakiem. Nie pamietam linka - może ktoś dopowie albo znajdziesz przez google :) Polecam, bo warto.
- 4 replies
-
- wychowanie
- szczenie
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
Poznałam osobiście tę hodowczynię na jednym ze zjazdów weekendowych. Była akurat z jednym ze szczeniąt. Nie wiem czy z tym konkretnym, o którego pytasz, bo nie wypytywałam ;) Odebrałam ją jako bardzo życzliwą i poukładaną osobę, która się troszczy o psy. I taką też opinią cieszy się w tamtym gronie treningowym. Maluch zachowywał się super. Zrównoważony, ciekawski, przyjazny, chętny do kontaktów, nie był lękliwy. To że szkoli psy, a nie tylko wystawy-wystawy - bardzo dobrze o niej świadczy. Szkoła Kyno, do której chodzi też się cieszy dobrą opinią. Gwarancji co do pochodzenia i predyspozycji (hodowlanych, sportowych) Ci nie dam, bo nie siedzę w DOB, a jeden kontakt to trochę mało, natomiast wrażenie jak najbardziej OK. Na pewno NIE jest to pseudo.
-
Spike, ale ja też nie chodzę nabzdyczona i z pretensjami o wszystko i do wszystkich, mało tego, często sama podchodzę z Furią jak widzę że kogoś zainteresowała i się przygląda. Mini pokaz dla dzieciaków zrobię. Machnę parę zdań o zasadach bezpieczeństwa przy psie i dlaczego nie należy podchodzić bez pytania i bez pytania głaskać. No ale kiedy spotykam buraka, który ewidentnie popełnia błąd i zamiast przeprosić (to byłoby OK), próbuje mi wmówić, że przecież wszystko jest w jak najlepszym porządku i to ja jestem nienormalna, no to sorry. Tak mu pocisnę, że się na stojąco pod szafę zmieści. A poza tym, tak się opowiadasz za tolerancją i nie podnoszeniem larum z "byle powodu", a cały czas uderzasz w ludzi, którzy mają inne psy i wynikające z tego inne podejście. Dlaczego nie okażesz im więcej tolerancji i sympatii, skoro sam do tego nawołujesz? ;)
-
Dokładnie tak. Prawie jakbyś napisała o Furie. Przy czym ona nie ma wizji mordu z założenia, a jedynie "mi wolno, ale tobie już nie, więc albo się bawimy na moich zasadach, albo ja ci pokażę" i "im jesteś większy tym mocniej ci pokażę" . Ale nigdy nie tknie mniejszego, nawet jak ten leci i się "pieni". Mamy takich na wsi od groma. Większego, dużo większego co to na nas wyskoczył przez płot z zamiarem mordu, pogoniła kłapiąc i napierając ciałem i wróciła na wołanie płonąc z samozadowolenia ;)
- 66 replies
-
- pogryzienie
- gryzienie właściciela
- (and 3 more)
-
Bardzo proszę: - klikasz w mały trójkącik na górnej listwie, przy Twoim nicku (pomiędzy ikoną powiadomień a wyloguj) - następnie w "moje ustawienia" - następnie w "ustawienia ignorowania" (pionowy panel po lewej stronie, 6-sta pozycja od góry) - w polu "dodaj nowego użytkownika do listy" wpisujesz nick tej osoby - następnie zaznaczasz co ma być ignorowane, klikając we właściwy kwadracik (posty, sygnatura, wiadomości) - następnie "zapisz zmiany" :) *** No i dlatego w kraju, w którym mieszka Sjette, w odczuciu Spike'a ludzie są bardziej życzliwi. Ponieważ przestrzegając niepisanych reguł użytkowania przestrzeni publicznej, nie dają sobie na wzajem powodów do wyrażania dezaprobaty :)
-
Spike, bo to nie jest normalne żeby komuś bez pytanie głaskać jego psa. Raz, że właśnie coś takiego jest aroganckie, a dwa - nieodpowiedzialne. Trudno Ci zrozumieć, że pies może być w trakcie pracy, np. nad odwrażliwianiem strachów albo niwelowaniem agresji albo nadmiernego pobudzenia? I takie podbiegnięcie "bo mój się chce tylko pobawić" albo "bo mój nie umie wrócić na wołanie, ale wybiegać się przecież musi" ma negatywne skutki wobec psa na smyczy, niweczy dotychczasowe efekty pracy i jest własnie przejawem braku kultury w przestrzeni publicznej. To tak jakby mnie zainteresował cudzy samochód, więc bym sobie poszła pooglądać, podotykać, sweet focie zrobić i jeszcze złapała za klamkę żeby sprawdzić czy otwarty, nie zważając, że właściciel stoi obok. Co innego, jakbym podeszła i zapytała czy mogę obejrzeć, ponieważ jestem fanką dobrych fur i bardzo mi się podoba ten model, co i tak jest dość mocno ekscentryczne. Albo jakby mi się jakiś facet spodobał i bym sobie podeszła żeby go sobie poklepać :D Pewnych rzeczy się po prostu nie robi, niezależnie czy mamy na nie ochotę czy nie, bo wykraczają poza kanony dobrego wychowania. I jeśli ktoś się do tego nie stosuje, to jego zachowanie ma prawo spotkać się z daleko idącą dezaprobatą. I to są właśnie normy, a nie jak twierdzisz problemy z ego albo chamstwo. A prawidłowe użytkowanie przestrzeni publicznej powinno polegać na tym, aby każdy mógł się w niej czuć komfortowo i bezpiecznie. Korona mi z głowy nie spadnie, jeśli złapię krócej mojego psa, żeby ktoś kto się go boi albo ma 1500 innych powodów mógł spokojnie i bez strachu przejść. Ten człowiek nie ma obowiązku być jasnowidzem, żeby sobie z fusów wywróżyć, że mój pies jest przyjacielski. Tego samego oczekuję w drugą stronę.
-
Spike, ale zdaje się, że w tej Twojej wizji chodzi o to, żeby ludzie sprawowali kontrolę nad psami, ci którzy tego nie robią byli surowo karani, a jednocześnie ci którzy to mają opanowane, mogli komfortowo spacerować z psami spuszczonymi ze smyczy, czyż nie? No to jeśli tak, wytłumacz mi proszę, w czym Ci wadzi np. Sowy, Jowity czy moje nie życzenie sobie aby cudzy pies podbiegał do nas bądź naszych psów na smyczy? Bo na moje oko, nie dopuszczanie do sytuacji, w której psy są poza kontrolą , poprzez ich właściwe wychowanie, to właśnie jeden z Twoich postulatów. Więc co Cię mierzi czy ktoś "uprzejmie prosi" czy "sobie nie życzy", jak istota sprawy jest taka sama, tylko nazwana innymi słowami? Poza tym ludzie i sytuacje są różne. Jesli komuś nawieje pies, ale widzę, że ten ktoś się stara, żałuje i przeprasza, to uwierz, że się na takiego kogoś nie wydrę, tylko albo sobie pójdę, albo mu wytłumaczę jakiej natury mam zastrzeżenia, tak aby miał szansę ZROZUMIEĆ moje powody. Jeszcze się zatrzymam, aby mu było łatwiej jego własnego psa złapać. Kiedy widzę rodziców, którzy pytają, czy dziecko może pogłaskać pieska, odmawiam, ale robię to grzecznie, tłumaczę DLACZEGO nie i chwalę odpowiedzialną postawę. Ale daruj, w obliczu chamstwa, cwaniactwa i buractwa - nie mam i mieć nie zamierzam tak dalece rozwiniętych instynktów misjonarskich żeby się powstrzymać od ciętej riposty albo groźby. I nie dziwię się ludziom, których psy są lękliwe albo chore, bo niby z jakiej paki mają stawiać wyżej cudze dobre samopoczucie, niż dobre samopoczucie własnego psa? Sjette, ja też przy mijankach łapię na krótko (normalnie chodzi przodem na długiej) i dosyć często słyszę "dziękuję, bo ja się takich dużych boję". Czasem się wdam w rozmowę, idziemy w małej odległości i po chwili sami chcą głaskać albo zaczynają opowiadać historie o psach w rodzinie ;)
-
Poradniki, porady życzliwych znawców, strony internetowe itp., itd. trzeba filtrować, bo w obiegu jest dużo głupot. Jak się jest początkującym to jest to trudne. Z fachowej, merytorycznej, pomocnej literatury, która pomoże poukładać sobie w głowie mogę polecić "Zwykły niezwykły przyjaciel" Pani Zofii Mrzewińskiej. Do nabycia w księgarni internetowej. Druga sprawa - można dostać dobrą poradę, ale nawalić na etapie wykonania, bo się jest początkującym i dopiero się uczy. To zrozumiałe. Dlatego, zwłaszcza w przypadku agresji najlepiej się udać do fachowca. Najlepiej do trenera, a nie do behawiorysty. Porządnego trenera - praktyka, a nie do teoretyka z ładnym dyplomikiem, co to jest nic nie wart - to jak mówimy o stracie pieniędzy :) . Napisz skąd jesteś, może ktoś z forumowiczów poleci kogoś sprawdzonego. Po pobieżnym przeczytaniu - pies nie został należycie wychowany, a wiele rzeczy robicie źle. Trochę tego za dużo, żeby wszystko kompleksowo opisać na forum. Z resztą zachęcam do konsultacji na żywo, bo wówczas zobaczycie na wlasne oczy co i jak macie robić, potem będziecie ćwiczyć pod okiem trenera, który skoryguje ewentualne błędy.
- 17 replies