Jump to content
Dogomania

Furie

Members
  • Posts

    520
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by Furie

  1. Magda, hotelik to miejsce gdzie wiezie się psa, kiedy totalnie, mimo najszczerszych chęci nie ma co z nim zrobić. Od zapewniania atrakcji, w tym również dobierania psiego towarzystwa do zabawy jest przewodnik. Znaleźć dobry, godny zaufania hotel nie jest łatwo. Ja mam dobre 50 km w 1 stronę. Ty piszesz o Warszawie - niby większy wybór ale i jednocześnie większe ryzyko wtopy. Nie lubię hoteli, gdzie psy są wypuszczane wspólnie, u nas są osobne wybiegi. Furia lubi tam wracać, mało jej ogon razem z dupskiem nie odleci, a do pawilonu z boksami włazi jak do siebie. Kwestia kompetencji ludzi, którzy prowadzą ten hotel. Przede wszystkim pies się tam czuje bezpiecznie i faktycznie jest bezpieczny. Co do pomysłu na psie atrakcje - może pobliski park byłby lepszą, jak również darmową opcją? Wiem też, że jest jakiś blog czy fan page typu "pies w Warszawie" - można uda Ci się trafić na fajnych psiarzy w okolicy, w której będziesz mieszkać. Hotel a psie zabawy - psia zabawa to interakcja, niezależnie od tego jak bardzo bezproblemowy jest Twój pies, dużo zależy od tego drugiego. Wioząc psa do hoteliku nie masz wpływu na to jakie psy tam akurat przebywają i czy jak raz uda się trafić na psiego kumpla, czy spotkacie go jeszcze kiedykolwiek. Albo czy Twój pies nie trafi na jakiegoś "psiego łobuza", który mu spuści łomot zanim właściciel hoteliku zdąży zareagować. Ludzie często mylnie odczytują psy. Wydaje im się, że wszystkie pieski się super bawią, podczas gdy jeden - ten najsłabszy właśnie został przysłowiowym kozłem ofiarnym i ma dość. Oczywiście hoteliki są lepsze i gorsze, ze wspólnym wybiegiem i z osobnymi. Wybierając hotel, najlepiej kierować się rekomendacjami, zwłaszcza osób które znasz realnie, a nie tylko on-line. Osób, do których masz zaufanie i które mają podobne oczekiwania względem hotelu i najlepiej psy o podobnym usposobieniu. Wśród hoteli które mają wspólny wybieg, omijaj szerokim łukiem wszelkie spędy. Nad spędem trudniej zapanować i dużo łatwiej o sytuacje, o których powyżej. Na pewno są hotele gdzie wspólne wypuszczanie psów ma ręce i nogi, psy są wypuszczane po 2, 3, góra 4. Dobierane gabarytami i temperamentem, wyłącznie bezproblemowe, nigdy nie pozostawiane bez nadzoru. Poza tym dużo zależy od przewodnika - trzeba dużo pytać i otwarcie mówić o swoich oczekiwaniach i ewentualnych obawach i o tym jaki jest Twój pies. Wiele hoteli dopasowuje się pod klienta, np. w kwestii wspomnianego biegania z innymi psami. Stawki, które są mi znane to 30 - 40 zł. Przy dłuższym pobycie albo częstych, regularnych powrotach zdarzają się rabaty, ale znowu - wszystko zalezy od ludzi. Wracając jeszcze do Twoje sytuacji - przyzwyczajaj stopniowo psa do coraz dłuższego zostawania samemu. Nawet jeśli ostatecznie się nie przyda, to na pewno nie zaszkodzi. A jeśli się okaże, że jednak się przyda, to zaczynając już teraz dasz psu czas aby się stopniowo oswoił z nową sytuacją. EDIT: W większości hoteli psy kiedy nie biegają, siedzą w boksach. Boksy albo są w ogrodzie albo w pawilonie, jeden przy drugim. Popatrz sobie w necie jak to wygląda. Są również mniej lub bardziej kameralne hotele domowe, gdzie psy przebywają wspólnie z lokatorami i często z ich własnymi psami w domu. Sama korzystam z tego pierwszego typu, jednak nie polecam go dla psa, który nigdy wcześniej nie był przyzwyczajany do siedzenia w klatce / boksie. Więc albo tzw. trening klatkowy, albo hotel domowy.
  2. Jolka, diagnostyka koniecznie pod okiem weterynarza, który będzie później operował. Nie baw się w żadne zdjęcia mailem. Powodów jest kilka. Podane koszty - nie są wysokie. Wizytę diagnostyczną poświęć jeszcze na omówienie wszystkiego co musisz wiedzieć: 1. zalecenia przed i po zabiegowe - z czym się liczyć, na co się przygotować w dniu przyjazdu na zabieg, w związku z opieką po i nazwijmy to logistyką 2. odpowiednia suplementacja - potem sprawdź dostępność tego preparatu w PL (w tym ciągłość dostaw) oraz tam gdzie mieszkasz 3. rehabilitacja - jakie zabiegi, jak często - w moich kręgach ludzie chwalą bieżnię wodną. Znajoma (suczka z b. poważną dysplazją) chodzi 3 x w tygodniu. Sesja chyba ok pół godziny, wysiłek oczywiście stopniowany (wolniej - szybciej - wolniej). 2 i 3 - tak, polecam na diagnostycznej, bo pewnie coś Ci się jeszcze nasunie i będzie Ci łatwiej dopytać będąc w PL, czy telefonicznie, czy podczas wizyty kontrolnej, niż się później męczyć mailowo. Z jeziorem uważaj - duża różnica temperatur między powietrzem a wodą i jakby nie było zimna woda na początku sezonu kąpielowego nie są dobre w przypadku chorego psa.
  3. Święte słowa. Swego czasu miałam tymczasowicza. Codziennie przed pracą odwoziłam go do hoteliku, a po pracy odbierałam. Podyktowane bezpieczeństwem i dobrostanem tego psa. Stało się jak się stało, że do mnie trafił, ale skoro trafił, to musiał się znaleźć i czas i środki. Proste. Co do petsittera - polecam ostrożność, czy aby faktycznie się zna na rzeczy, czy jest po 1 z g... wartych kursików weekendowych albo korespondencyjnych. Co do osób "dochodzących" - generalnie, nie wyobrażam sobie, żeby mi pod moją nieobecność ktokolwiek (poza najbliższymi) wchodził do domu. A co do samego psa - wolę aby wypuszczanie / wyprowadzanie odbywało się na terenie zamkniętym, ogrodzonym, bezpiecznym, przeznaczonym do zawodowego zajmowania się psami, a nie żeby mi ktoś paradował z moim psem po wsi albo mieście. Odpowiedź jest prosta: po pracy prosto do domu, do psa, a ewentualne atrakcje zostawiasz na późny wieczór albo weekend. Tym bardziej wskazane zrezygnować z kina, jogi i innych atrakcji. To żaden przytyk ani złośliwość. Ot, realia.
  4. Żwacze, Moor Liquid, mieszanki ziół. Zerknij na dział suplementy - żołądek i trawienie w Zooplusie. Robaki - nie lekceważyłabym tego tropu, zwłaszcza że to szczeniak. Warto najpierw zbadać kał, po pierwsze żeby ustalić czy w ogóle są (nadużywanie preparatów na odrobaczenie nie jest dobre), jeśli są to jakie, a więc po który preparat sięgnąć. Co do karm - Ryss ma sporo racji, w przemysłówkach jest chłam, ale nie ma co dramatyzować - dobre też można dostać. Wszystko jest kwestią chęci, wnikliwości, tzw. wiedzy ogólnej i budżetu. Ja karmię suchym, ponieważ nie znam się na bilansowaniu psiej diety, więc w moim wykonaniu "karmienie naturą" byłoby czymś w stylu "zamienił stryjek siekierkę na kijek".
  5. Super pomysł zapodałaś z tym sprawdzeniem :) Podłączam się i wklejam co sprawdziłam, tj pierwszą kolumnę. Do zrobienia zostałaby druga kolumna, tj. od Czernow Zofia do Wolak Ewa. Mogą być nieścisłości, jeśli ktoś zmienił klub albo okręg - wówczas nawet jeśli się dostał, to wg mojego klucza "na szybko", go nie znalazłam. Ja brałam numer okręgu w poprzedniej kadencji (spod linka od Beatrx) i sprawdzałam, czy jest na liście stąd: http://wirtualnapolonia.com/2015/10/28/pelna-lista-poslow-do-sejmu-viii-kadencji/ Paweł Sajak – okręg nr 16 – Płock – nie ma Marek Suski, PiS – okręg nr 17 – Radom – jest Monika Wielichowska, PO – okręg nr 2 - Wałbrzych – jest Artur Dunin, PO – okręg nr 11 – Sieradz – jest Romuald Ajchler, SLD – okręg nr 38 – Piła – nie ma Alicja Dąbrowska, PO – okręg 19 Warszawa – nie ma Janusz Dzięcioł, PO – okręg nr 5 Toruń – nie ma Agnieszka Hanajczyk, PO, okręg nr 11 Sieradz – jest Krzysztof Kłosowski – Ruch Palikota – okręg nr 36 Kalisz – nie ma Brygida Kolenda-Łabuś, PO – okręg nr 21 Opole – nie ma Anna Nemś, PO - okręg nr 32 Sosnowiec – jest Małgorzata Niemczyk, PO - okręg nr 9, Łódź – jest Mirosława Nykiel, PO – okręg nr 27 Bielsko-Biała – jest Lidia Staroń, niezrzeszona, lista PO – okręg nr 35 Olsztyn – nie ma Jolanta Szczypińska, PiS – okręg nr 26 Gdynia – jest Teresa Świło, PO – okręg nr 2 Wałbrzych – nie ma Piotr van der Coghen, PO – okręg nr 32 Sosnowiec – nie ma Maciej Zieliński, PO – okręg nr 3 Wrocław – nie ma W ramach "double check" można by się skupić na tych osobach, co nie znalazłam i zweryfikować to w jakiś inny sposób, żeby nie było że pominęłam kogoś, kto się dostał.
  6. 7. To, że jedna osoba jest w stanie "zmajstrować", nie jest regułą, w sensie, że zawsze wystarczy 1 osoba i po zawodach. Kwestia z kim się "tańczy", jakie ta osoba ma wpływy i powiązania. Niestety, to są rozgrywki...
  7. Mój pierwszy szef zwykł mawiać: "co komu do domu, jak dom nie jego". I ja się z tym w pełni zgadzam. Sama podatki płacę, nie generuję żadnych lewych kosztów, ale mnie to nie boli, że pan X czy pani Y niekoniecznie. A z punktu widzenia dobra psa, wolałabym zapłacić komuś, kto nie daje kwitków, ale rzetelnie wywiązuje się ze swojej pracy, niż sytuację, w której miałoby tego kogoś nie być, a pies miałby trafić do zarejestrowanego obiektu, w którym ma niczym w schronie. Owszem, daję w ten sposób przyzwolenie szarej strefie, ale pensje w Polsce - w większości - są głodowe, więc tym bardziej mnie nie boli, jeśli ktoś sobie dorobi. Być może buty, kurtkę albo plecak za to dziecku kupi. Z resztą, w myśl "co komu do domu..." to nie jest moja sprawa. Byle pies miał dobrą opiekę.
  8. Nie rozumiem zdziwienia, ani ideą płatnych DT ani tym bardziej kwotą 300 zł za codzienne wyprowadzanie psów (zakładając, że mają tyle ruchu ile powinny), zanoszenie jedzenia, dolewanie wody i mycie misek. Absolutnie nie widzę w tej kwocie m-ca ani na wyżywienie, suple, sprzęt, opiekę wet, ani pracę stricte szkoleniową. Tym bardziej, że ZUS, VAT i PIT 5L też są mi dobrze znane.
  9. Oooo, kolejny "grzybek po deszczu" ... "Na kursie (...) i etyka pracy, dzięki którym, trener może dokonywać w swojej pracy właściwych wyborów." Nasuwa się pytanie, na ile etyczne jest sugerowanie komukolwiek, że w ciągu 7 zjazdów posiądzie wiedzę potrzebną do szkolenia psów (jedna "kobyła") to jeszcze do nauki i współpracy z ludźmi (druga kobyła). Zwłaszcza w kontekście: "Wiedza przedstawiona jest tu od postaw", a więc jak mniemam, zakłada udział laików, podczas gdy kurs z nazwy jest trenerski, a więc na logikę ma być przepustką do pracy trenera. Brakuje info co konkretnie na którym zjeździe i czy kurs jest z psami czy czysto teoretyczno - obserwatorski. Czyli taki trochę kot w worku. No i filmików z przebiegu poprzednich edycji, dających choćby cień poglądu na to jak wyglądają zajęcia. Oraz wykazu mierzalnych i obiektywnych osiągnięć prowadzącej. Innymi słowy - nie rekomenduję.
  10. Super!! Cieszę się. Gratulacje, powodzenia i wytrwałości w dalszej pracy!
  11. Tego czy poprawnie nauczyłaś przywołania - nie sposób zweryfikować przez forum. Ale co mogę Ci polecić, to poczytać o charakterze i przeznaczeniu tej rasy. Tu masz przykładowy artykuł (pogooglujesz - znajdziesz więcej): http://psy24.pl/rasy-psow,ac99/samojed-pies-zaprzegowy,734 Najważniejsze wydaje się to: "Jako pies pracujący samojed wciąż wymaga mnóstwa ruchu i zajęcia. Mimo, że odnajduje się w domu jako pies rodzinny jego właściciel nie może zapomnieć o tym, by zapewnić swemu pupilowi odpowiednią dawkę ruchu i zajęcia. Dobrze, gdy pies przygotowywany jest do pracy w zaprzęgu -pomaga to wykorzystać naturalne przeznaczenie psa, spalić przez niego nadwyżkę energii i pozwolić mu na bycie psem spełnionym i pracującym. Dziś organizowane są nawet specjalne zawody zaprzęgów, w których mogą wziąć udział właściciele samojedów i ich psy. To ciekawa motywacja dla właścicieli tej rasy. Pomocne przy tresurze i sportowym trybie życia może być to, że samojed jest psem odpornym, niewrażliwym nawet w najmniejszym stopniu na zmiany pogody i uwielbiającym przebywać na świeżym powietrzu. Wszelkie zabawy w agility, bieg przy rowerze, dog trekking to tylko niektóre z pomysłów, jakie wykorzystać mogą właściciele tych rosyjskich psów pierwotnych. Gdy chodzi o wychowanie samojedów ten odważny i niezwykle niezależny pies musi być bardzo konsekwentnie i stanowczo prowadzony. Nie wykaże on żadnej chęci do bycia uległym, dlatego konsekwencja w wychowaniu jest tak niebywale ważna." Więc pytania jakie się nasuwają to: czy zapewniasz psu odpowiednią dawkę ruchu i zajęcia, dostosowane do specyfiki i potrzeb tej rasy i czy mimo starania z Twojej strony, faktycznie jesteś atrakcyjna dla psa, zważywszy na jego konkretne potrzeby. Kluczem do serca psa pracującego jest danie mu konkretnej roboty ;) Spacer - nawet długi, piłka, bieganie po łące z innym psem to za mało.
  12. Fajna agentka :) Tylko 2 małe uwagi - pilnuj smyczy, bo chwilami tak Ci wisi, że mało brakuje żeby pies w nią wdepnął, jak Ci się trafi nadpobudliwy świrek, to się na bank poplącze. I jak uczysz komend głosowych wspomagając się optyką, to najpierw głosowa, potem optyczna (patrz fotel) ;)
  13. Innymi słowy "he, hej, hej sokoły, omijajcie góry lasy, doły" i szkoleniowców z linkami do własnych szkółek w podpisach na Dogo :D
  14. Od stycznia pies założycielki wątku już raczej wyrósł z okresu szczenięctwa. Całkiem sprytny "chłyt małketingowy" - polecić czyjąś szkołę, bo a nóż ktoś kliknie w link z podpisu :D :D
  15. Dzięki! Zawsze lepiej wiedzieć :)
  16. Hahahahahaa, ale wiksa! Ryss, wiedziałam, że można na Ciebie liczyć, ale nie sądziłam, że aż tak :D
  17. Ooo, to tego nie wiedziałam, bo jak wspomniałam nie korzystam. Wydawało mi się, że kaganiec, zaświadczenie o szczepieniu na wściekliznę, pies na ziemi a nie na siedzeniu, zachowujący spokój załatwia sprawę. Kumpel dzwonił niedawno i pytał, bo sam wybierał się z suką na socjal z naszej wsi do miasta. Te nasze pociągi nie mają przedziałów. Możliwe, że to inna spółka. Jakieś inter regio? A regulamin mówi co kiedy ktoś sie nie zgodzi? A pociąg ma np. rezerwację miejsc? Gdzie ma się podziać taki człek z czworonogiem? Hipotetycznie, gdybym musiała jechać takim pociągiem z nieprzychylnym regulaminem, to wiedząc o tym, sorry ale "uśmiech nr 5" i "szanowni państwo, czy będą państwo tak mili i pozwolą mi się dosiąść z psem? obiecuję że będzie grzeczny i nie będzie państwu przeszkadzał, bo ja rozumiem, że nie każdy lubi psy". A przy okazji jakieś siad / waruj - super pies. Kwestia "zmiękczenia" i pozyskania sympatii materiału. Potem powtórka pytania, przy czym skierowanego do każdego z osobna. Ot, takie małe psychologiczne zagrywki ;) W końcu liczy się to, żebym mogła komfortowo jechać z psem w przedziale, a nie żeby rzucać du..ą na boki.
  18. W Mieczewie. To jest pod Poznaniem, koło Kórnika.
  19. Ehm, ja nie kumam bazy, a pić jeszcze nie zaczęłam. Tyle osób polecało Markuska, myślałyśmy, że może chodzi o odległość, a Ty się umawiasz do szkoleniowca, który z Markuskiem graniczy przez miedzę :D No bez kitu, idąc odsikać psa przed zajęciami u ZIelińskiego, włazisz centralnie na plac Markuska. I odwrotnie.
  20. To dobra szkoła, także śmiało Dogomaniacy :)
  21. No dokładnie. Są takie psy. Byle tylko właściciele misiów typu Bono z przytaczanego niedawno filmiku WŁ nie wzięli sobie tego zbyt do serca ;)
  22. No i o to chodzi, żeby się umieć / mieć odwagę po ludzku wygęgać i dogadać oraz przestrzegać przepisów. A jeśli już w jakimś względzie nie przestrzegać - wyłącznie warunkowo, po uprzednim upewnieniu się, że NIKOMU nie przeszkadza. Ja na szczęście nie muszę jeździć komunikacją publiczną, ale nie wyobrażam sobie: a) wpuścić Furii na siedzenia b.) żeby ktoś inny wpuścił przy mnie na siedzenia swojego psa. A kocyk to sobie można ... wokół głowy w turban zawiązać :P Natomiast jeśli ja przepisów przestrzegam, a przy tym wykazuję się postawą rozsądną i ugodową a ktoś dalej ma problem - to jest to wyłącznie jego problem i nie będę mu pomagać go rozwiązać.
  23. Ja to biorę intuicyjnie i miksuję metody w zależności od tego co widzę tu i teraz. Natomiast za eskalację w postaci wyskoku - zawsze jest korekta. Co przed i co po - zależy od tu i teraz. Choć przyznaję, że nigdy nie miałam do czynienia z psem, który się boi własnego cienia. Ale wiem z relacji znajomej, która owszem, miała, że dzielenie włosa na czworo zaprowadziło ich donikąd i dopiero odrobina stanowczości w życiu codziennym oraz odpowiednia praca z pozorantem pomogły. A artykuł do duszy - znowu pozytywistyczne pitolenie bez konkretów.
  24. Ja? Że gdybym brała udział w takim wykładzie to bym wyszła głupsza niż weszłam. Pitolenie w celu wydawania z siebie dźwięków? Z drugiej strony - dobry patent na robienie kasy na laikach. A to poczucie, że są kimś elitarnie wyjątkowym - bezcenne :D W marketingowym slangu - wartość dodana, hehehe. Poszłabym o krok dalej - to jest łańcuszek! Najpierw prowadzący robią kasę na laikach - kursantach, a potem laicy kursanci idą robić kasę na laikach - klientach. A filmik z Bono po prostu wymiata i to rzewne story na wstępie. To też jest mój faworyt :D Za to wracając do teorii, dziś na łąkach, na załamaniach miałam okazję obserwować jak w praktyce wygląda, opisana przez Eda Presnalla teoria funkcjonowania narządu węchu, a konkretnie lokalizowania kierunku, w którym biegnie ścieżka śladu. Przepiękny widok, jak mi się suka skupiała i na ułamek sekundy zatrzymywała z nosem w stopie, tej pierwszej, tworzącej załamanie, żeby za chwilę ruszyć dalej, obierając właściwy kierunek, z nosem "przyklejonym" do ziemi.
  25. Ależ oczywiście, że masz: na porządny plac treningowy :D Polecam - otwiera oczy i uczy pokory. Co do teorii, o której wspominałaś, nie wiem jak jest wszędzie, ale mnie tych rzeczy uczyli w szkole, najpierw w LO, później na uczelni. W dobie internetu dotarcie do źródeł, dla odświeżenia i pogłębienia wiedzy do wykorzystania na polu kynologicznym, nie nastręcza problemu. Dla chcącego, który wie czego szukać albo kogo zapytać. A i tak największą dawkę teorii przyswaja się w praktyce, ćwicząc z własnym psem pod okiem dobrego trenera. Szczerze, guzik mnie obchodzi jak brzmi fachowa nazwa, definicja, tudzież nazwisko badacza. Bardziej istotne: co mam zrobić, żeby w danej sytuacji ten konkretny pies ... i dlaczego tak, a nie inaczej - nazwane takimi słowami, jakie zrozumie przeciętny człek, którego instruktor ma zamiar nauczać. Co do praktyki - sport to dążenie do perfekcji i praca z mocno popędliwymi psami. Nie ma miejsca na przypadkowość. Żeby wypracować cokolwiek sensownego, każdy ruch jest przemyślany i nie bierze się z powietrza. Także chyba jednak my praktycy nie jesteśmy aż takimi teoretycznymi analfabetami, jak tu się próbowało sugerować. I dziwne, że jak się potem, z tą marną, bo nie popartą kursikiem Coape wiedzą, bierze w ręce przeciętnego Kowalskiego, albo jego psa, to nagle pies zaczyna chodzić jak "odmieniony" :D I dziwne, ilu rzeczonych Kowalskich zaczyna być zdania: ja do pozytywnej szkółki nie pójdę, bo już byłem i nic nie dało.
×
×
  • Create New...