Jump to content
Dogomania

Furie

Members
  • Posts

    520
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by Furie

  1. Rina, sorry ale z każdego posta wynika jak malutko wiesz, a przy okazji jak się przez to mylisz w ocenie osoby, która naprawdę chciała dla Ciebie dobrze. Mało tego, osoby o dużej wiedzy i praktyce. Chcesz wiedzieć kim w praktyce, tzn. w naszej polskiej rzeczywistości (a nie w czystej fikcji pt. teoria) jest behawiorysta? Zajrzyj do działu Ogólne - behawior - szkoły i studia i poczytaj recenzje na temat kursów na behawiorystów. Może Ci się trochę oczy otworzą. Jeśli będzie Ci mało - przeczytaj sobie wątek w dziale wychowanie - agresja - 60 kg agresywnego psa. Znajdziesz relację autorki, żywy przykład na to, ile warci są behawioryści. Nota bene założycielka wątku też była z Warszawy. A że była pokorna i nie udawała jajka mądrzejszego od kury, to polecono jej tam fachowca, z którego pomocy skorzystała.
  2. Zdecydowanie TAK! Polecam tę Autorkę. "Zwykły niezwykły przyjaciel" kupowałam całkiem niedawno, właśnie z księgarni internetowej, nakład ma się ku końcowi, więc warto się pospieszyć. A tu masz wątek założony przez Jowitę, z linkami do artykułów autorstwa Pani Mrzewińskiej. http://www.dogomania.com/forum/topic/147697-artyku%C5%82y/ Jakby link nie działał to wchodzisz w: OGÓLNE - MEDIA - CZASOPISMA - Artykuły (Artykuły to temat wątku założonego przez Jowitę).
  3. Skoro Kraków, to jesteś szczęściarą: Hitt Dog, Stadion Juvenii, na Błoniach. Sprawdzona miejscówka. Nas co prawda Jacek szkoli w kierunku sportowym, ale bywając w Krakowie, Wrocku i Trójmieście (w tych 2 ostatnich miejscach Jacek ma grupę chętnych i bywa na cyklicznych weekendach szkoleniowych), napatrzyłam się na dużo psio - ludzkich problemów i z tej perspektywy mogę go zarekomendować z czystym sumieniem. Gdyby było inaczej, to bym się nie bujała przez pół Polski, po 200 - 400 km w 1 stronę. Z resztą nie ja jedna :)
  4. Spike, to nie było czepianie się wolontariusza o brak planu, tylko sugestia aby sobie taki spróbował nakreślić, w oparciu o całokształt porad udzielonych na forum, jak również porad behawiorysty, z którego usług zdecydował się skorzystać i korzystać już zaczął. Z jednoczesnym wskazaniem konsekwencji, jakie może poczynić "spontan" w psychice psa oraz pewnych mechanizmów związanych z uczeniem się psa. Takie a nie inne pytania na końcu posta też nie zostały zamieszczone przez przypadek. Zgodzisz się chyba, że nikomu nie powinno chodzić o konkurs na wolontariusza roku (choć czytając niektóre wypowiedzi mniemam, że jednak), tylko o dobro psa. W moim odczuciu porada to jest coś, co ma za zadanie doprowadzić do pożądanego efektu. Zmierzam do tego, że błędy w działaniu, popełnione zupełnie nieświadomie (mimo najszczerszych intencji) mogą przynieść więcej szkody niż pożytku, więc jeśli Konrad chce pomagać (co mu się chwali), to powinien troszkę bardziej się zagłębić w temat. Wskazówki mu dałam, zadałam pytania, co chyba wystarczająco dowodzi otwartości na dialog. Więc niezbyt rozumiem skąd w Tobie tyle podejrzliwości o złą wolę i czynienie przytyków. Uwierz, że gdybym chciała wyłącznie "dosrać" to ograniczyłabym się do dużo bardziej zwięzłej formy, o ile w ogóle nie byłoby mi było szkoda czasu. PS Cieszę się, że czytasz książki autorstwa Pani Mrzewińskiej. Oraz że analizujesz otaczające Cię zjawiska i wyciągasz wnioski, co napawa optymizmem, w kontekście potencjalnego dialogu. Nawet nie wiesz, jak bardzo chciałabym się w tej materii nie pomylić :)
  5. Rudy, nie obraź się, ale nie wydaje mi się, aby źródło hałasu ulokowane tuż przy uszach psa było najlepszym pomysłem. Tak samo jak motyw zabawki - balonu, która jest, a za chwilę je nie ma. Na wszelkich próbach pracy, na których jest badana reakcja na strzał, strzelający jest w pewnej (nie pamiętam dokładnie jakiej) odległości, ale jednak sporej odległości. Więc jeśli koniecznie przebijanie balonów, to niech sobie to robi pomocnik, z dala od psa, podczas gdy pies z przewodnikiem w tym czasie bawi się gryzakiem, albo podąża za ręką ze smakołykiem. I mimo wszystko byłabym ostrożna, bo zgadza się - psa do huków warto przyzwyczaić, tylko bardzo łatwo przekroczyć granicę i w dobrej wierze "wyhodować stracha".
  6. Dokładnie tak. Zwłaszcza że jeżeli "pies się sprzeciwia, gdy przewodnik wychodzi mu naprzeciw" to już jasno dowodzi, że coś jest nie tak z tą relacją, z metodami postępowania albo z oceną sytuacji. W pierwszym poście zabrakło mi info o tym jak spędzasz czas wspólnie z psem, co robicie na spacerach, co ćwiczycie, w jakim kierunku rozwijasz naturalne predyspozycje owczarka, bądź co bądź stworzonego do współpracy z człowiekiem. To jest dużo ważniejsze niż powierzchnia ogrodu tudzież czas na nim spędzany ;) Rada o dobrym szkoleniowcu jest o tyle dobra, że dużo łatwiej jest pomóc widząc Ciebie i psa, niż bazując na opisie, który ma prawo nie być do końca trafny, bo bazuje na tym jak Ty to widzisz i co się Tobie wydaje, co nie zawsze może być zgodne ze stanem faktycznym. Zwłaszcza że to nie jest uwaga od 1 osoby. Także nie jeżyłabym się tak. Ludzie, którzy tu piszą chcą pomóc, tylko nader często coś co ma szansę naprawdę pomóc jest odbierane ze sprzeciwem, bo odbiega od oczekiwań zakładającego temat. Ja twierdzę, że jeśli ktoś robi tak elementarny błąd, jak ściąganie psa siłą z łóżka, robi ich dużo więcej, tylko pewnie o tym nie wie, więc szkoleniowiec mógłby wnieść dużo dobrego. Napisz skąd jesteś, jeśli znamy, to chętnie Ci doradzimy kogoś dobrego.
  7. I dobrze, lepiej go porządnie dopracować, a nie wypuszczać kolejny bubel prawny a potem płakać nad rozlanym mlekiem.
  8. Ja też. Furia ma 3 lata i szamponem jeszcze nigdy nie była kąpana. Sierść króciutka, na wystawy nie jeździmy, w g..nie się nie tarza, nie śmierdzi bo mieszka w chacie i ma dobrą, dobrze dobraną karmę. Brzydka pogoda - mycie łap i brzucha w misce, która stoi w piwnicy + wycieranie ręcznikiem. Latem trochę jeziora, jak mam po drodze, a do ochłody używamy kubraczek chłodzący, który się zamacza, wykręca, zakłada i bardzo fajnie izoluje.
  9. Z tego co widzę, to póki co podpowiedział dokładnie to samo, co wynika z odpowiedzi Sowy. Co do puszczania na wybieg żeby zobaczyć co będzie - obserwacja bez wątpienia daje cenną wiedzę, ale: - potrzebna jest spostrzegawczość i doświadczenie aby prawidłowo odczytać sygnały psa oraz konkretną okoliczność / bodziec, które wywołały daną reakcję, a jednocześnie (patrz niżej) - każda kolejna niepożądana reakcja, w tym przypadku lękowa ucieczka w bezpieczne miejsce utrwala w psie dany mechanizm zachowania. Im więcej powtórzeń niepożądanej reakcji - tym ciężej odkręcić - stąd była uwaga Berek o wrzuceniu na luz. W Waszym przypadku, prowadzi do zauczenia, że kiedy pojawia coś, co wywołuje strach, należy wiać do boksu, bo to przynosi ulgę i korzyść (pieszczoty). Dużo lepszą sytuacją byłoby zauczenie psa, że kiedy pojawia się coś, co wywołuje strach, opłaca się spojrzeć na przewodnika w oczekiwaniu na wsparcie z jego strony. Do tego jest potrzebne autentyczne, głębokie zaufanie, o którym również pisała Berek. Ty, jako przewodnik, powinieneś umieć tak czytać psa, aby przewidzieć reakcję, zanim ona nastąpi i być gotowy ze wsparciem w czas a nie po fakcie. Pamiętaj, że wsparciem nie jest "ciumkanie" ani podawanie jedzenia po tym jak pies się wystraszy, bo to tak, jakbyś wzmacniał / nagradzał strach. Wsparciem może być np. wskazanie psu pożądanego zachowania zastępczego, które przyniesie psu korzyć, np. spojrzenie na przewodnika, siad, etc. Psa trzeba tego nauczyć najpierw w warunkach całkowicie dla niego bezpiecznych. - teorie związane z procesem uczenia się psa, mówią o rozbieraniu zachowań na czynniki pierwsze, drobne elementy, składowe i wyuczanie ich pojedynczo, a następnie łączenie w całość. Mówią o powolnym stopniowaniu trudności. Jednocześnie mówią o tym, aby stworzyć psu takie warunki, w których nie ma możliwości popełnienia błędu. Po to, aby mogło wystąpić pożądane zachowanie, które zostanie wzmocnione, nagrodzone. - Sowy uwaga o posiadaniu konkretnego planu treningowego jest więcej niż słuszna. Pracując z psem, a tym bardziej trudnym psem, nie można zdawać się na spontan, na to co przyniesie dzień , spacer, sytuacja (ze względu na to, o czym pisałam powyżej). Każdorazowo wychodząc z takim psem musisz wiedzieć co konkretnie (jaki mały, pojedynczy element) zamierzasz ćwiczyć, w jaki sposób to zrobić i tak zaaranżować otoczenie, aby to było możliwe. - pamiętaj, że dla takiego psa, każde zetknięcie ze stresową sytuacją, zakończone ucieczką jest jak ogromny krok wstecz, wobec tego co już z tym psem wypracowałeś - nie chodzi o to, aby przez całe życie izolować psa od wszelkich bodźców, które mogą wywołać strach, ale o to, by nauczyć psa radzić sobie z emocjami i dopiero potem, z tą umiejętnością wprowadzać psa w świat bodźców, powoli i delikatnie mu je dozując. Do tego potrzeba jest mozolna praca, praca i jeszcze raz praca wg przemyślanego planu działania. - od podejmowania decyzji, w tym również ustalania trasy wycieczki jest przewodnik, a nie pies i tu znowu odsyłam do posta Sowy. A na koniec kilka pytań do Ciebie: - czy pies jest żerny? - czy pies ma popęd łupu? - czy i w jaki sposób bawisz się z tym psem? - czy pies zna jakiekolwiek komendy? - czy pies potrafi skupić się np. na podążaniu za ręką z żarciem i świata poza tym nie widzieć?
  10. Furie

    Jaka karma

    Ja wolę stosunkowo proste składy karm. Jak mięso - to z jednego rodzaju zwierzaka ew. max dwóch. Jak wypełniacz, to najchętniej ziemniaki i na pewno nie zboże + .... . Jak zioła i inne dodatki - to nie za dużo i nie za blisko początku listy ze składem i niech wynika po co i na co one są, a nie że długa lista, bo to fajnie wygląda. Bez sztucznych konserwantów. Przy prostych składach - łatwiej ustalić co psu potencjalnie może nie pasować, z resztą proste składy mają w zamyśle wyeliminowanie potencjalnych czynników ryzyka.
  11. No jeszcze tego brakowało! To jasno dowodzi niewiedzy i nieznajomości elementarnych potrzeb psa u osób, które się biorą za stanowienie prawa w tym zakresie. Moim zdaniem - właśnie od tego należałoby zacząć. Mało tego, pójść o krok dalej i zaprojektować rozwiązania wykonawcze, przynajmniej opracować brief jak mógłby wyglądać i funkcjonować system ewidencjonowania, jakie rozwiązania informatyczne zastosować, jak mógłby wyglądać podział kompetencji, jak to zrobić żeby chipy różnych producentów, z różnych krajów były czytane przez 1 standardowy rodzaj czytnika, jakie byłyby sankcje za niedopełnienie obowiązków, itp., itd. Jeden temat, a kupa wątków do ogarnięcia. No ale lepiej wymyślić blisko 100 postulatów i klepać dziobem, wykonanie zrzucając np. na Inspekcję Weterynaryjną, która i bez tego nie zawsze się wyrabia, a kreatywnością to już w ogóle nie grzeszy. W działaniach organizacji pro-zwierzęcych brakuje mi akcji społecznych i kampanii edukacyjnych nt potrzeb psa, wychowania psa, szkolenia, promowania aktywnego spędzania czasu z psem, problemów jakie może sprawiać pies. Brakuje mi również sensownych standardów i procedur adopcyjnych, pozwalających weryfikować przyszłych właścicieli pod kątem czy w ogóle się nadają na posiadacza psa, czy podołają, czy mają wiedze jak sobie radzić z problemami lęku, agresji, etc. Ręczę, że gdyby się tym zajęli, to by było mniej zwrotów z adopcji i wątków na dogo z serii "mam problem". Bo teraz to jest od d..y strony: najpierw lament zawodowych płaczek, że biedny piesio, potem euforia że anioł dał bidzie dom, a za chwilę kolejny lament, że człowiek zwyrodnialec, bo psa oddał.
  12. Furie

    Wolfsblut

    Marta, na co dzień miałam Marp Holistic Lamb Als, a na ślad sportowy Marp Holistic Salmon Als. Jak się jagnięcina skończyła, to skarmiłam do końca łososia. Pierwotnie chciałam odwrotnie - łososia na co dzień a jagnięcinę na ślady, ale mnie p. Wojtek ze Zdrowego Pieska przekonał, że w przypadku Furii nie tędy droga. Kwestia zawartości białka i tłuszczu oraz stosunku białka do tłuszczu w odniesieniu do jej metabolizmu i aktywności. I wyszło na jego. Moja ocena: super, to wszystko co pisałam na wątku Marpa jako pierwsze wrażenie - potwierdzam. Co ważne - uszy czyściutkie, białka oczu - bielutkie. Jak z karmą coś jest nie tak, od razu widać w oczach i uszach. Zero drapania (co o dziwo miało miejsce po Wolfsblucie z koniną). Zero nieprzyjemnego zapachu psa. Sierść ładna, błyszcząca. Kupa twarda, powiedziałabym że nawet trochę za twarda - chyba trochę za mało błonnika, ale to rozwiązałam podając dodatkowo marchew. Jedno czego mi brakowało i to przy założeniu, że trzeba sie w końcu do czegoś czepić, to zważywszy na Furii metabolizm i obciążenia - minimalnie za mało energetyczna. Ale dosłownie minimalnie. Tzn. tak mi się wydaje, bo żeby utrzymać wagę, musiałam sypać trochę więcej niż w zaleceniach. Z drugiej strony - piszą że zalecenia są tylko orientacyjne, a my jakby nie było byłyśmy na obozie treningowym. Dla porównania - Canagan ma na moje oko za dużo białka i tłuszczu i chyba nie ma formuł z 1 rodzajem białka zwierzęcego, tylko jakieś pomniejsze domieszki. Zadrapałaby mi się i zaraz miałaby tłuszcz we krwi (tzw. surowicę lipemiczną) - wiem, bo badam dość regularnie. Z kolei znajoma też daje Marp Holistic Lamb swojej pracującej maliniaczce i jest OK - nie traci masy. Druga znajoma - niedawno zamówiła Light Senior - pies cholernie wrażliwy, byle co i biegunki. I jest OK. Nie spotkałam się jeszcze ze złą opinią. Na smakowitość też nikt od nas nie narzeka. Healthie Doggie wzięłam teraz do porównania, bo może akurat będzie jeszcze lepsza, a lepsze jest wrogiem dobrego ;)
  13. No najwidoczniej faktycznie nie rozumiesz. Wbrew pozorom to nie jest takie hop-siup wyprowadzić problemowego psa na spacer. Za to ja nie rozumiem tej dziecięcej buty i pychy. Zawitało tu kilka osób z największym stażem i doświadczeniem, a Ty się zapierasz zamiast czytać ze zrozumieniem, analizować a jak nie rozumiesz to dopytywać w celu zrozumienia zamiast stroszyć piórka. Behawiorystów Ci radzę omijać szerokim lukiem, bo to w większości banda niedouczonych teoretyków. Nie siedzisz w temacie, to Ci będzie trudno oddzielić ziarno od plew. Gdzie jest to Wasze schronisko? Może akurat ktoś z nas bedzie Ci mógł polecić dobrego trenera - fachowca i praktyka - konkretną, sprawdzoną osobę. Sugeruję, żebyście rozeznali koszty i się zastanowili nad jakąś zrzutką, bo nie każdy fachowiec chce pracować za free, nawet jak idzie o słuszną sprawę, z resztą nie ma takiego obowiązku. No a rada żebyś nie eksperymentował sam z tym psem jest jak najbardziej słuszna i to nie jest ani złośliwość ani zła wola. Po prostu nie da się napisać w punktach instrukcji obsługi psa dla laika. To są lata praktyki. A pies to nie robot. Co do eksperymentów na psach w schroniskach, bo widziałam, że się jakaś gwiazdeczka burzyła - tak, powierzanie opieki nad problematycznymi psami niedoświadczonym wolontariuszom, po przeszkoleniu w postaci kilku pogadanek to JEST nic innego jak eksperymentowanie na psach. To trochę tak jakby mi dać stertę cegieł i zaprawę, co bym sobie dom wybudowała, bo mam mnóstwo dobrych chęci i kilka razy w życiu byłam na budowie ;)
  14. Odpowiedz sobie na pytania: - ile godzin dziennie będziesz mógł mu poświęcać, czy rodzice (lub ktoś inny) będą Ci pomagać np. w opiece nad psem, gł. w okresie szczenięcym - jak zareagują rodzice na: sierść w chacie, piach i ślady łap, pogryzione meble, buty, etc - generalnie różne zniszczenia, które mogą się przytrafić - jak to będzie, skoro już teraz są "na nie". - jak zamierzasz organizować czas temu psu, co planujesz z nim ćwiczyć - ile set złotych miesięcznie jesteś w stanie przeznaczyć na psa i czy będzie Cię stać na jego leczenie, rehabilitację i suplementację jeżeli poważnie zachoruje, ot choćby dysplazja - myślę że jak strzelę 1000 zł / mies. na prawidłową opiekę nad psem z dysplazją (nie licząc kosztów ew. zabiegów operacyjnych), to się nie pomylę. A dysplazja jest częsta u ON. - czy masz możliwość regularnie chodzić do dobrego szkoleniowca jeżeli okaże się, że jest taka potrzeba (czy masz kogoś dobrego w okolicy, czy masz mozliwość tam dojechać, czy znajdziesz czas i kasę) - jak zwyczajowo spędzasz wakacje / urlop i czy jest w tym wszystkim miejsce dla psa
  15. Bo o ile mi wiadomo, te nowele i poprawki to jest nic innego jak efekt lobbyingu organizacji pro-zwierzęcych, których głównym zamysłem było nabranie sobie nowych przywilejów. A przy okazji porwali się z motyką na słońce, czyli 1500 tematów, o których nie mają zielonego pojęcia. Zamiast skupić się na 2 - 3, ale zrobić to naprawdę dobrze, tak pod względem merytorycznym, wykonawczym, jak i prawnym. Przy występach z udziałem zwierząt i bynajmniej nie chodziło o cyrk, też coś jest / było grzebane. Zmierzało to w tę stronę, że za chwilę organizacja pokazu dla dzieci, czy seminarium z frisbee będzie wymagała zgłaszania, uzyskiwania pozwolenia i odbywania się w "specjalnie przeznaczonych do tego miejscach".
  16. A jakie konkretnie suche karmy podawałaś? pytam o pełną nazwę a nie o samą marke, bo 1 marka ma zwykle kilka roznych formul (smaków). Jak długo podawalas sucha karme jednego rodzaju, jak czesto zmienialas karmy i czy biegunka wystepowala od razu czy np.dopiero po kilku dniach od wprowadzenia nowej karmy? Na koniec: do jakiej kwoty za kg ma byc nowa karma? Ma znaczenie czy cena nie gra roli? Jakiego miesa uzywasz do gotowanego? Duzo pytan ale bez tego trudno Ci cos sensownego poradzic.
  17. Dzięki! Ciekawa karma, ale ... my wolimy ziemniaki zamiast ryżu, nie możemy z kurczakiem, a jagnięcina ma zbliżoną zawartość białka / tłuszczu do tego co mam, przy czym ma o 1,5% mniej włókna niż to co mam, co zwiastuje ... tylko się nie śmiejcie ... zżeranie watoliny z kołdry i innych wynalazków :D Koniec końców wzięłam Healthy Doggie, a w okresach zwiększonego wysiłku będę podlewać olejem z łososia. Talia, jak nie chcesz żeby Ci pies chudł na bezzbożówce, to patrz na stosunek białka do tłuszczu. Jak jest duża różnica , np. jak w Wolfsblucie z koniną czy Lukullusie - raczej na pewno będzie chudł.
  18. Furie

    Wolfsblut

    Dokładnie tak. Poza tym BARF to konieczność samodzielnego bilansowania, a co do karm suchych, to nie wszystkie zawierają zboża. Co do Wolfsbluta - jest dostępny w zdrowypiesek.pl i zooexpress. W obu wysyłka jest ekspresowa, ale ja zdecydowanie bardziej wolę zdrowego pieska, bo udzielają bardzo fajnych, merytorycznych porad, wiedzą co gadają i widać że to pasjonaci. Przy tej ilości dostępnych formuł i różnic w składach - ja sobie wolę pogadać zanim się zdecyduję na co wydać kasę ;) Przy czym półtora miesiąca temu zadzwoniłam po Wolfsbluta Range Lamb, a wyszłam z Marpem, a teraz z Healthy Doggie ;)
  19. Furie

    Jaka karma

    Balbina, a która konkretnie? Bo w każdej spośród wymienionych masz kilka różnych formuł, np. TOTW ma chyba przynajmniej 4, o różnym składzie i zawartości białka, tłuszczu, itd. Wetlands i High Praire raczej na pewno powinnaś sobie odpuścić, bo sa zbyt energetyczne. Idź tym tropem i w ten sposób odrzuć wszystkie te z najwyższą zawartością białka i tłuszczu. I patrz również na stosunek białka do tłuszczu. Natomiast Twojej uwadze polecę jeszcze MARP, a o Healthy Doggie wypowiem się za jakiś czas, bo dopiero zamówiłam w myśl zasady że lepsze jest wrogiem dobrego ;) Btw, na karmę byłam zdecydowana, po rekomendacji kumpeli, a i tak przewisiałam z panem ze sklepu prawie godzinę na telefonie, bo ja zwyczajowo najpierw dzwonię wypytać i dopiero zamawiam. MARP też ma kilka formuł do wyboru, w tym Light Senior. Ja miałam jagnięcinę na codzień i łososia na ślady. Light seniora ta sama kumpela wzięła dla swojej drugiej suki. Oba psy - wrażliwe i z tendencjami do drapania i biegunek. Jest OK. Smakowitość - też OK. Gdybyś się przypadkiem zainteresowała Wolfsblutem - radzę odpuścić formuły z kangurem, wielbłądem, strusiem, itd. tzn. ze wszystkim tym co u nas nie żyje. Bo raz, że skoro nie żyje, to jakoś to mięso trzeba przewieźć do fabryki, czyli w mrożonce, a dwa - nie sądzę aby w takiej Afryce standardy higieniczne związane z ubojem i rozbiorem jakkolwiek przypominały nasze europejskie ;)
  20. Kyu, a karmiłaś wcześniej rybną karmą? Bo jeśli nie - to właśnie przez to biegunki. Kiedyś doświadczyłam tego w tak przykry sposób, że do dziś to pamiętam ;) Jeśli decydujecie się na tę karmę, to zwracajcie uwagę na wizualne i zapachowe symptomy świeżości / nieświeżości - że to tak nazwę. Teraz na obozie spotkałam się z 1 niepochlebną opinią, ale nie chcę siać paniki, fermentu, itp., itd. zwłaszcza że karma jest fajna. Ot, komuś się zdarzyło, jedna czy kilka tacek nie przesądza o całej produkcji, ale skoro się stało, to chyba lepiej zasygnalizować.
  21. Chodzi Ci o podatek od psa? Nie zetknęłam się z żadnymi poprawkami na ten temat, ale nie wiem wszystkiego. Co do tych poprawek, choć założyciel wątku nie wymienił wszystkich, dla mnie TOTALNIE poronionym pomysłem jest jakakolwiek forma zwiększania uprawnień stowarzyszeniom / fundacjom pro-zwierzęcym. Bo mimo, że założenia są szczytne, to z wykonaniem bywa różnie. Po pierwsze - jest to pole do niewyobrażalnych nadużyć, a po drugie - z moich prywatnych obserwacji i doświadczeń wynika, że takim działaniem często zajmują się ludzie z niemal zerową wiedzą kynologiczną, a pies jawi im się wyłącznie jako disney'owski Pluto. Ponadto ustawa i znane mi poprawki nie zakładają żadnego systemu szkoleń i weryfikacji kompetencji tychże osób. Z drugiej strony, kto miałby się tym zająć, skoro nawet zawód treser psów nie ma żadnych obostrzeń ( moja bolączka). Bubli jest dużo więcej. Nie wszystko pamiętam, ale Fundacja Dobrych Zwierząt bardzo mądrze gada w tym temacie.
  22. Furie

    Tropienie

    No to teoria mówi, że ucząc psa pojedynczego ćwiczenia, należy "rozebrać" je na czynniki pierwsze i skupić się na wyuczeniu każdego elementu osobno. A dopiero na końcu - łączyć w całość. Pojedynczego ćwiczenia w ramach 1 dyscypliny! A Ty piszesz o kilku dyscyplinach naraz! Także ten tego ... wykorzystaj nasze rady, ale nie traktuj forum jako substytutu spotkania z trenerem, bo sama widzisz, że nie tędy droga. A co poznawania teorii - na Twoim etapie dogłębne studium uwarunkowań naprawdę nie jest Ci do niczego potrzebne. Idź na zajęcia, skup się na tym co do Ciebie mówią i wykonuj. W domu ćwicz wyłącznie to co Ci zadali i nie sil się na żadne kreacje & innowacje. Ręczę, że na początek wystarczającym wyzwaniem będzie opanowanie teorii i praktyki związanej z własną koordynacją słowno - ruchową. Serio.
  23. Furie

    Tropienie

    A może zamiast bombardować tysiącem pytań, lepiej byłoby zamienić się w słuch i nastawić na odbiór zamiast na nadawanie ;) Dobry trener wytrenował niejednego początkującego, więc ma tę wiedzę co, gdzie, kiedy i jak dawkować.
  24. Furie

    Tropienie

    Sowa, o 5 rano też jest jeszcze OK ;)
  25. Spike, cieszę się, że analizujesz temat. Przykro mi, że Twojego psa spotkała mało komfortowa sytuacja i całe szczęście, że skończyło się jak się skończyło. Nie zazdroszczę - ani obu psom, ani Tobie sąsiedztwa. Nie nazywaj nas "obozem wroga", bo nikt tu raczej Twoim wrogiem nie jest, co najwyżej ma inne zdanie. Ja nazywam chamstwem - Ty nazywasz zachowaniem, które budzi zdziwienie, co nie przeszkadza mi akceptować Twojego zdania i sposobu nazywania zjawisk, czego życzyłabym sobie również w drugą stronę. Będzie prościej, milej i bardziej merytorycznie. Niewykluczone, że różnice w nazewnictwie wynikają z faktu, że ja do wniosków, do których Ty dopiero dochodzisz doszłam X czasu temu. I mamy zdecydowanie inne psy. A może to wyłącznie różnica charakterów. A przechodząc do meritum: 1) jest jak jest, bo w Polsce nie ma uregulowań prawnych i ostrych wymagań do wykonywania zawodu treser psów. Żeby zostać lekarzem, prawnikiem, architektem, etc. trzeba skończyć trudne studia, zaliczyć praktyki, zdać egzamin państwowy, a i to nie jest receptą na sukces. Swego czasu (czy teraz też - nie wiem) lekarze mieli obowiązek ustawicznego podnoszenia kwalifikacji - odbywania szkoleń za punkty, co było pod kontrolą Izby Lekarskiej. A w psach - kończysz g... warty weekendowy albo korespondencyjny kursik w 1 ze szkółek, której prowadzący nie mają żadnych mierzalnych osiągnięć, jak i zielonego pojęcia, albo nie kończysz nic i heja - zakładasz szkółkę i wciskasz ludziom ciemnotę. Strasznie mnie to wkurza. Chętnych zapraszam do działu "wszystko o psach - szkoły i studia" - zrecenzowałam kilka takich kursików (wchodząc na ich strony, opiniując obraz pracy przez foty, filmiki, program, kompetencje prowadzących). Na drugim biegunie, dalej pokutują szkółki niczym z filmiku z p. Brzezichą typu "psu należy wydawać rozkazy a następnie wyegzekwować wykonanie szarpnięciem smyczą. na początkowym etapie szkolenia pies będzie stawiał opór ...." Itd. Przebrnęłam przez góra 10 minut. 2) Dobrych szkoleniowców, czerpiących z doświadczeń zagranicznych praktyków jest niewielu i giną w zalewie bylejakości. Dodam, że w Stanach "reward based training" oraz "marker training", wg 1 ze źródeł funkcjonuje od 1974 roku! I nie ma nic wspólnego z tym co prezentują łapki i tym podobne "pozytywistyczne" dyrdymały. Poza tym, nie da się być specjalistą od wszystkiego i zauważyłam, że u dobrych szkoleniowców mocno kuleje marketing. Więc tym bardziej giną w zalewie bylejakości. 3) Ludzie w większości są leniwi, pozbawieni zdolności samodzielnego myślenia, dociekliwości i łatwo nimi manipulować. Nawet jak pójdą do szkółki, z zaufaniem do autorytetu, to zważywszy na pkt 1, 2 i 3 - efekty często są opłakane. I oczekują szybkich efektów przy minimalnych nakładach pracy własnej. Spójrz na wątki typu "mam problem". To nie jest personalna wycieczka do nikogo i nikogo nie chciałam obrazić. Chwała każdemu, kto się nie wpisuje ten opis. 4) Media robią krecią robotę, kreując wizerunek disney'owskiego psa Pluto, 101 dalmatyńczyków, Szarika, Cywila, czy komisarza Alexa. Aż się boję co to będzie jak na ekrany wejdzie MAX o maliniaku :-/ 5) Przeciętny posiadacz psa jak i większość trenerów-głupków odżegnuje się od sportu. Bo po co, na co, przecież "Kowalski" nigdy nie będzie startował w zawodach. Tylko że to właśnie sport jest przysłowiową matką wynalazku. Sport to dążenie do perfekcji i odrzucając czarne owce (degeneratów z klapakami na oczach pt. "wynik po trupach" i przedmiotowe traktowanie psa), wiele metod i prawd dot. mechanizmów uczenia się psa, motywowania, czytelnej komunikacji, z powodzeniem można przeszczepić na grunt wychowania i tzw. posłuszeństwa w życiu codziennym. 6) Wszystkie powyższe sprzyjają utrwalaniu się błędnych stereotypów i rozważań, jak choćby Twoje. Co do podchodzenia psów do siebie i podejmowania decyzji przez psy. Ja bym wolała, żeby to jednak przewodnik był od decydowania. Powodów jest przysłowiowy milion. Ktoś ma chorego psa, sam jest chory i ledwie się na nogach trzyma. Inny właśnie pracuje z psem nad pohamowaniem jego ekscytacji albo lęków i każdy "spontan" mu psuje pracę. Jeszcze inny ma psa, który nie lubi psów (a znam wiele takich, prawidłowo socjalizowanych i za młodu chętnych do zabaw, a od pewnego momentu nie i już - genetyka). Moja jest chętna do zabaw, ale na tyle pewna siebie, szybka i zadziorna, że inne psy się jej boją. To po co mam im fundować dyskomfort, coby spieprzały w podskokach z podkulonym ogonem, albo zabawa skończyła się "jatką"? Z resztą gdyby przewodnicy mieli większą świadomość, tj. znajomość własnego psa i wyobraźnię o tym co potencjalnie może się stać albo dlaczego potencjalnie ktoś może sobie nie życzyć kontaktów jego psa z innym psem, to byłoby i mniej "spiny" i mniej podbiegaczy ;)
×
×
  • Create New...