Jump to content
Dogomania

sue

Members
  • Posts

    3916
  • Joined

  • Days Won

    3

Everything posted by sue

  1. Wizyta w Oświęcimiu dla Tobiego wypadła bardzo dobrze, ludzie pozytywni, otwarci na sugestie, mają wsparcie córki, która już od jakiegoś czasu ma kota. Pani wizytująca była z psem, do którego również wykazali bardzo sympatyczne podejście :) Tak więc nie wiem jak tam z transportem, ale Tobiaszek może jechać, dysponuję adresem i telefonem jak coś. Państwo nie mogą się doczekać.
  2. Poprosiłam o przelew bezpośrednio na konto weta. Czy jest gdzieś zdjęcie tych kociaków? Widziałam, ale nie mogę znaleźć. Chciałabym wysłać tej pani.
  3. Proszę w takim razie o informację, może można by zrobić przelew bezpośrednio na konto weta gdy już zrobi zabieg. Ile tam jest kotek, a ile kocurów? Wiadomo coś? A co po zabiegu? Może przy okazji zdjęcie i ogłoszenie? Jeśli nie w świat, to chociaż lokalnie ogłosić. A nuż znajdzie się domek dla któregoś.
  4. Znajoma pani na FB zaoferowała sfinansowanie jednej sterylki kotki (100 zł)
  5. Moje małe kicie dziś o 14 dotarły do nowego domku w Ząbkach. Bezproblemowa podróż, pan nie wziął nic za transport :) W domu przestraszone, zaglądały tylko z transporterka, ale stres związany z podróżą i zmiana miejsca to spore przeżycie. Mam nadzieję, że szybko zaczną czuć się jak u siebie. Molcia
  6. Miałam dzisiaj obiecujący telefon od Pani z Oświęcimia, która pomaga szukać kotka rodzicom (50-60 lat). Bardzo wpadł im w oko Tobi z DT u Kasi. Tobi jest już wykastrowany i po wstępnej profilaktyce, więc bardzo fajnie. Państwo nie mieli kota, jedynie psa. Dałam w grupie na FB post w związku z wizytą PA, ale jeszcze nikt się nie zgłosił, może Wy dziewczyny znacie kogoś z okolicy, kto mógłby zrobić wizytę? Drugi fajny kontakt wczoraj, od Pani z Ząbek k. Warszawy, przez FB. Zrobiliśmy wirtualną wizytę za pomocą kamerki i naprawdę wszystko wygląda fajnie, jest jeden kot - 15-letnia kotka i młody pies. Dom z ogrodem, kotka wychodzi na szelkach. Duże, ładne pomieszczenia.
  7. Hmmm... Jeszcze przychodzi mi do głowy to, że jeśli kotka raz zrobiła siku w jakieś miejsce, będzie tam wracać lub wybierze podobne miejsce (zapach, podłoże) - na pewno po każdym takim przypadku te miejsca są zmywane/zapierane, ale może trochę zapachu zostaje i kicia kojarzy, że tam już kiedyś robiła i było fajnie. Podobno z domowych sposobów pomaga woda z octem, nic bardziej profesjonalnego nie podsunę. Moim (zwłaszcza Jowicie) zdarza się zrobić poza kuwetą, kiedy akurat w kuwecie już coś jest. Trzeba na bieżąco (ale tak bardzo bardzo na bieżąco) sprzątać, bo księżniczka nie zrobi do używanej :) Potrafi przegrzebać 4 kuwety i do żadnej nie zrobić. Może coś takiego zachodzi? Albo jeszcze - coś się u kotki utrwaliło akurat w tym mieszkaniu, zapachy, układ domu itd, ale może w nowym domu problem nie wystąpi. Nie mam doświadczenia, ale czasami ktoś zaleca współpracę z kocim behawiorystą. Albo jest jakiś utajony problem z układem moczowym/czymś innym, a w podstawowych badaniach nie wyszedł. Zawsze warto skonsultować z jakimś innym wetem. Różne tymczasowane kociaki też miewają pomysły, żeby robić na meble - wczoraj jedna z rodzeństwa, burasia zrobiła mi kupę na łóżko i to zupełnie otwarcie, podejrzewam, że nie zdążyła do kuwety. Ale to taki jednorazowy raczej wyskok. Sikanie zawsze wydawało mi się bardziej perfidne, jakby kot coś tym manifestował.
  8. Niemożliwe, że kotka z FIP żyje 2 lata, to jest choroba zabijająca w ciągu dni/tygodni/miesięcy - może chodzi o FIV lub FELV, ewentualnie nosicielstwo koronawirusa. Czy ona jest w DT sama? Może sikanie poza kuwetą spowodowane jest obecnością innych kotów. Zaobserwowane na moich tymczasach, czasami gdy jeden chce do kuwety, drugi mu w tym przeszkadza, bo akurat chce się bawić. Może musiałaby być samotniczką. Rodzaj kuwety? Niektóre koty chcą kryte, inne do krytej w życiu nie zrobią. Kupę robi do kuwety? Może też jest to kicia, która załatwiała się na zewnątrz i żwirek jej nie odpowiada, potrzebuje piachu, ziemi, peletu cokolwiek. I gdzie trafiają te siuśki? Na podłogę czy na meble?
  9. One się tak zataczają jakby traciły równowagę ogólnie czy może widać, że dzieje się to z powodu łapek? Wskakują na meble? Ja bałabym się podać cokolwiek silnego zanim całkowicie nie wydobrzeją, chociaż wet wydaje się rozsądny i nie podaje w takim stanie odrobaczenia.
  10. Jak wspaniale, że Amberek się odnalazł :) Sporą drogę przeszedł, włóczykij
  11. Co do leków - cykloferon i interferon znam, lydium mieliśmy w planie podawać, no ale. Pojawił się też ostatnio lek o nazwie Retromad 1, eksperymentalny preparat podobno zwalczający FELV. Mało jeszcze jest na ten temat w internecie. Dość drogo wychodzi, bo trzeba sprowadzać zza granicy. Na pewno jednak warto mieć na uwadze, spróbuję poczytać coś więcej. Może przydać się w kontekście kotów białaczkowych, z tego co gdzieś ktoś pisał ponoć pozwala wyeliminować wirusa - byłoby to coś wspaniałego.
  12. Bardzo dziękuję za wszystkie ogłoszenia Misi Dziękuję bakusiowej za zakup vetomune - jeszcze nie ma, ale pewnie na dniach dojdzie Poker za pakę ciuchów i rzeczy dla kotków, wczoraj dotarła, wszystko się przyda Baltimoore za wsparcie na wielu płaszczyznach, to trudne chwile mimo że już nie pierwszy kot odchodzi.
  13. Sekcja wykazała zmiany na narządach wewnętrznych typowe dla bezwysiękowego fip i płyn również wyglądał prawdopodobnie. Być może u Misi zaczęło się od kociego kataru, który powikłał się i jednocześnie rozwinął się fip, wykorzystując silny spadek odporności. Może gdyby nie te dwa plusy, koteczka dałaby radę. Miała kilka miesięcy dobrego życia, rozpieszczałam ją jak tylko umiałam, i wydaje mi się że była zadowolona. Szalała jak małe kociątko. Uwielbiała wędkę i wszelkiego rodzaju turlające się zabawki. Mam tylko nadzieję, że nie męczyłam jej zbyt długo pod koniec, odkąd zaczęła chorować próbowałyśmy 4 różne antybiotyki, w ostatnich dniach furosemid, ale nie pomógł - płyn pojawił się bardzo szybko i zaczął ją dusić, zalewać, organizm już się poddawał. Śpij spokojnie Misiu :( Jesteś teraz jedną z wielu byłych obecności w moim domu, kolorowy cień kotka na poduszce, na szafce, na łóżku...
  14. Po Nowym Roku i pozytywnej adopcji siostrzyczek miałam zamiar wziąć jakieś kolejne koty od tej pani, od której wzięłam siostrzyczki, bo tam też trzeba działać i leczyć (została jedna kotka do sterylki, fajna burasia, aczkolwiek dzikawa, i na początku koniecznie DT). W takiej sytuacji chyba jednak nie ma opcji, najwyżej przy okazji sterylki porobię małej zdjęcia i może wtedy coś poogłaszamy. Są dwa braciszki moich dziewczynek, też miały koci katar ale taką bardziej nosowogardłową wersję, białorudy i rudobiały, jednak pani jak na razie nie chce ich oddać do adopcji. I trochę żal, bo dorosłych jest z siedem razem; po co taka kociarnia, skoro małe i nie zdziczałe można jeszcze pozytywnie wyadoptować.
  15. Z tym fipem to jeszcze do końca nie wiadomo, testy na samego koronawirusa są powszechnie dostępne, ale ich zrobienie nic nie daje, bo wykrywają tylko nosicielstwo i to nieszkodliwe. Aktywną mutację wykrywa się na podstawie badania krwi, stosunku albumin do globulin, elektroforezy białek i jest chyba jakaś wariacja testu PCR, która wykrywa konkretne biotypy wirusa. Diagnostyka tego dziadostwa jest trudna, o ile nie mamy wersji z wodobrzuszem, bo tę widać na pierwszy rzut oka. Badania niby możliwe, choć drogie i o ile A/G jesteśmy w stanie oznaczyć na miejscu, reszta dostępna jest gdzieśtam w Polsce. Cokolwiek widać z badań krwi, nie jest to jednoznaczne. Ziarniniaki typowe dla wersji bez płynu ciężko wykryć za życia kota, przeważnie są znajdowane podczas sekcji. I nie oszukujmy się, niby FIP można już leczyć dzięki długiej terapii, ale leki są ciężko dostępne, drogie (kilkanaście tysięcy), kuracja trudna i wymagająca ciągłego monitorowania kota, kłucia itd., nie wyobrażam sobie tego po prostu. Mając jednoznaczną diagnozę skłaniałabym się ku eutanazji bo leczenie i tak nie jest 100% skuteczne, do tego zdarzają się wznowy. Zresztą przy obecnych plusach i wieku Misi niestety rozwinięcie się FIP w każdym momencie pozostaje prawdopodobne. Na chwilę obecną kicia jest w stanie wiremii co widać i walczy z wirusami, poza tym osłabiony układ odpornościowy nie poradził sobie z wirusem kociego kataru i w organizmie wciąż są jakieś stany zapalne. Bierze antybiotyki. Apetyt wciąż marny, ale trochę je. Jest zmieniona, co mnie najbardziej martwi, to nie jest ten sam kot jeśli chodzi o zachowanie. Na pewno potrzebowałabym vetomune, bo niedawno kupione opakowanie już się skończyło, a powinna to dostawać bez przerwy. Później, jeśli się ogarnie, pomyślę może o czymś innym na odporność. Podaję też probiotyk z uwagi na antybiotyki i nie wiem czy nie trzeba będzie czegoś osłonowego na wątrobę, ale to na miejscu. Jowitka póki co jest okazem zdrowia, tylko niesamowicie wybrzydza przy jedzeniu. Najchętniej jadłaby tylko kurczaka. Za kurczakiem wlezie wszędzie i użyje łapy.
  16. Może któryś z tych domków byłby zainteresowany mniejszą szylcią, wraz z siostrą najlepiej. Te dwie koteczki dlatego chcę razem, że bura kicia bez siostry jest bardzo nieśmiała w stosunku do człowieka, gdyby miała zostać sama pewnie by tęskniła, poza tym zamykanie jednego maluszka w kennelu jest smutne :( We dwie jest im raźniej i lubią się, widać też że dobrze się dogadują. Ich zabawy są bardzo szalone i naprawdę miło się na to patrzy. Spróbuję coś popisać o nich, choć nie umiem dobrze określić charakteru takich małych kotów, jeszcze będą zmiany pod tym względem.
  17. Misia (Mufinka) jest podwójnie dodatnia... Ma prawie zerową odporność, dlatego tak opornie się leczy z kociego kataru. Leczymy od 8 grudnia, jakoś nie pomyślałam wcześniej o testach, miałam zamiar przed ewentualną adopcją, no ale się pochorowała. Miała dzisiaj porobione badania krwi i usg, bałam się FIP - nic na razie nie wskazuje na fip. Organizm wciąż walczy z infekcją, jest lekka anemia. Zastanawiam się nad przeniesieniem jej i Jowity na wieczny tymczas - nie mogłabym jednak brać więcej kotów na dłużej, co najwyżej chwilowo do kennela. Misia i Jowita nie lubią się za bardzo, ale nie ma też między nimi łapoczynów, więc raczej bez problemu mogą zostać u mnie na zawsze. Jeśli Jowita znajdzie dom też fajnie, ale opcja taka jest. Teraz istotna jest w miarę szybka adopcja małych siostrzyczek, burasi i szylci. Mam możliwość odizolowania od siebie obecnych kotów, ale wymaga to zamykania ich w jednym pokoju, dlatego też dla komfortu kociaków fajnie byłoby żeby w miarę szybko znalazły domek. Tysiu bardzo dziękuję za ogłaszanie Misi, trzeba jednak zdjąć te ogłoszenia, przynajmniej na razie póki kicia choruje.
  18. Siostrzyczki do adopcji - wcześniej Pela i Mela, ale nie umiem ich tak nazywać, w sumie bez znaczenia Swietka Swietka Lisa
  19. Wczoraj dostałam zdjęcie Fobii (Lili), koteczki wyciągniętej z opuszczonego domu wraz z siostrą na 99% to siostra Aurory :) Aurora też tam była, ale matka ją zabrała, bo ktoś przyszedł i spłoszył. Fobia ma DS w Krakowie.
  20. coś takiego znalazłam edit: w sumie dość daleko, sprawdziłam pobieżnie mapę tylko, raczej niemożliwe
  21. Do mnie dzwoniła pani, która chciała ją do dokocenia do kocurka, niestety wychodzącego. Kotek wychodzi i wędruje po bloku oraz po całym osiedlu. Pani powiedziała też, że jeśli kicia nie zdecydowałaby się wychodzić, może nie wychodzić i wtedy nie będzie jej sterylizowała, bo po co :) Poza tą interesującą ofertą miałam jeszcze inną rozmowę, pani przekierowana z ogłoszenia z numerem Isabel (nie wiem czyjego), szuka kotka również do dokocenia, w Rybniku ale dojechałaby do Krakowa. Wydaje się nawet ok, spróbuję poszukać kogoś do wizyty PA.
×
×
  • Create New...