Jump to content
Dogomania

spike1975

Members
  • Posts

    512
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by spike1975

  1. to trochę naiwność jednak. w każdym zawodzie są niedouczone bałwany. zawsze będzie malarz który ci spieprzy malowanie i lekarz który postawi złą diagnozę. zresztą sama piszesz że "nie ma prawa być..." a potem dajesz przykład jakiegoś bałwana który nauczył psa uciekać. ja nic nie powiem nigdy na szkoleniowca który w rozsądny sposób użyje kolczatki w sytuacji gdy inne metody nie działają. ale niestety jest masa ludzi, "pseudofachowców" ktorzy sięgają po brutalność z byle powodu. i to właśnie jest problem bo moim zdaniem oni nazywają się "szkoleniowcami tradycyjnymi" po prostu używają tego jako zasłony dymnej dla swojej niekompetencji. to właśnie oni ideologią "szkolenia tradycyjnego" próbują usprawiedliwiać braki we własnych umiejętnościach i nadużywanie przemocy wobec zwierząt. ja w ten sposób rozumiem "szkolenie tradycyjne" i nie dziwię się że ludzie nie chcą w tym uczestniczyć. i niestety, czy to się komuś podoba czy nie to tacy "szkoleniowcy" są, funkcjonują i ciągle próbują swoje barbarzyńskie metody stosować usprawiedliwiając je "tradycyjną" metodyką szkolenia. na szkoleniu na którym byłem prowadząca twierdziła na przykład że psy nie lubią być głaskane i proszę ich nie głaskać tylko "klepać", poza wypowiedzianym od czasu do czasu "dobry pies" nie stosowała żadnych nagród a jak już wspomniałem, żywiołowego i radosnego goldena chciała ubrać w kolczatkę bo nie chciał chodzić przy nodze tylko próbował trochę dokazywać. a zanim wpadła na pomysł tej kolczatki to kazała właścicielowi go przydusić do ziemi az się biedak zaczął wyrywać i piszczeć. barbarzyństwo i prymityw po prostu. dlatego moim zdaniem bezprzedmiotowa trochę jest dyskusja o "negatywach pozytywu" czy bez zdefiniowania o co tak naprawdę każdemu z nas chodzi. ja jestem wielkim przeciwnikiem "szkoły tradycyjnej" bo uważam właśnie to co napisałem - jest to termin który ma być usprawiedliwieniem dla niepotrzebnej brutalności pseudoszkoleniowców bez umiejętności i zrozumienia zwierząt. a co można zarzucić treserom tzw "pozytywnym"? chyba tylko tyle co zarzucano tu panu gałuszce - że jego psy nie zdobywają czołowych lokat w psich sportach. trochę mało. a jeszcze dodam na koniec w sprawie tego goldena, moją opinię amatora i laika. problem z nim polegał na tym że facet nie miał dla psa w ogóle czasu. to był jakiś bogaty, zapracowany gość który chyba kupił sobie tego psa bo usłyszał opinię że to takie "rodzinne" psy. tymczasem był tak zajęty że nawet na szkoleniu w niedzielę nie mógł zostać tylko wyszedł przed końcem. i on oczekiwał łatwej recepty na "wyszkolenie" psa przy minimalnej ilości uwagi mu poświęcanej. przemoc i kolczatka to dla takiego człowieka super rozwiązanie bo on oczekuje łatwych rozwiązań a nie opowiadania że psu trzeba poświęcić czas, uwagę i pracować z nim.
  2. w sumie to macie racje, kiedyś bylem zarejestrowany na forum ktore polecal w tym watku galuszka. wcale nie bylo lepiej. aż im w końcu napisałem że jak na forum o "pozytywnym szkoleniu" to strasznie agresywni są i niech spier... bo mi się nie chce z nimi gadać. wyrzucili mnie. tu na dogomanii też kiedyś wdałem się w dyskusję z jakimś "kółkiem wzajemnej adoracji" i na kilka miesięcy byłem zbanowany. myślę że tak jest na bardzo wielu forach. prym tam wiodą jakieś "no lajfy" które nie mając co robić w realu dominują na forach i nadają im ton. normalny człowiek ma ciężko w tym wszystkim. tyle że wciąż pozostaje też prawda to co ja piszę. że szkoleniowiec "pozytywny" nie ma prawa używać wobec mojego psa przemocy takie są jego założenia, nie używa bólu w szkoleniu. więc jak nawet jest niedouczonym bałwanem z problemami z samym sobą to przynajmniej mogę domniemywać że nie będzie mi się nad psem znęcał. a jeżeli ktoś na większość psich problemów widzi jedno rozwiązanie - kolczatkę no to jednak sytuacja jest gorsza bo mój pies to nie jest samochód ktorego niedouczony mechanik najwyżej nie naprawi i pojadę do innego. to żywe zwierze które ten proces "naprawiania" w całości będzie odczuwało. więc wolę żeby bałwan mu wymachiwał przed nosem kiełbasą i niczego go nie nauczył niż żeby inny bałwan szarpał go kolczatką i niczego go nie nauczył. i może stąd sie bierze większe zainteresowanie szkołami "pozytywnymi" właścicieli psów z problemami. bo jak komuś zależy na jego psie ale nie potrafi go dobrze wychować to woli pomoc od kogoś kto nie będzie mu sprawiał bólu. ja byłem z moim psem tylko na jednych zajęciach ze szkoleniowcem. szkoła związana jakoś ze związkiem kynologicznym. co za bzdety ta kobieta opowiadała to mała bania po prostu. no i oczywiście jedyny sposób jaki widziała na okiełznanie trochę niesfornego szczeniaka goldena który nie chciał chodzic przy nodze to było założenie mu kolczatki. po jednych zajęciach spierniczyłem stamtąd w podskokach.
  3. ja nie pisze o jakichś tam wykładach na których ty bylaś ani nie pisze o dyskusji "wychowuję nie tresuję" bo nie wiem co tam się działo. pisze o tym temacie. przeczytałem kilka pierwszych stron i są straszne. agresja zwlaszcza jednej osoby jest wręcz nie do uwierzenia. w zasadzie trudno ją nazwać zwolenniczką jakichkolwiek metod bo jej posty koncentrują się praktycznie wyłącznie na atakach na pana jacka gałuszkę. nie znam gościa osobiscie, czytałem jego jedną książkę, oglądalem trochę filmików w necie. oczywiście każdy może mieć swoje zdanie na każdy temat a pan gałuszka otwierając szkołę musi liczyć się z krytyką swoich metod. i dobrze. no ale poziom agresji skierowany w jego stronę był naprawdę niewiarygodny. odnosiło się wrażenie że to jakieś osobiste krzywdy ta panienka chce tu na forum załatwić. a że tak zachowuje się moderatorka to jak najgorzej świadczy o tym forum, niestety.
  4. a co ty chcesz osiągnąć w ogóle? żeby pies cię nie łapał za ręce czy żeby łapał lekko? jak zakładałas temat to pisałaś że gryzie tak ze aż nie wytrzymujesz z bólu. a teraz już piszesz że problemem jest że "chciał podgryzać". z psem trzeba być konsekwentnym a żeby być konsekwentnym to musimy wiedzieć sami czego chcemy. to jest normalna zabawa u szczeniaka że gryzie za ręce. ale teraz pytanie brzmi czy chcesz żeby gryzł lekko czy żeby nie gryzł rąk w ogóle? tak czy inaczej nie ma co sie cudów spodziewać w dwa dni. ale robisz moim zdaniem całkiem OK i piesek się nauczy w ten sposób że ma nie gryźć rąk.
  5. no to nie dawaj mu jedzenia az się skończy. musisz być mądrzejsza od pieska. ja bardzo bym nie chciał żeby dla ciebie "przejście do konkretów" oznaczało szarpanie psa i wrzeszczenie na niego i to z mojego powodu. takie rzeczy trzeba robić spokojnie a nie nerwowo i raczej jako ostateczność. trochę mnie muszę przyznać przestraszyłaś tym tekstem jak to ty "chwycisz go za szczękę i krzykniesz". miej sobie jedzenie pod ręką i baw się z nim. jak zacznie gryźć za mocno to powiedz "nie" (wcale nie surowym tonem tylko normalnym) i jak choć na chwilę oderwie paszcze od zakazanej wtedy rzeczy (czy to ręka czy nogawka) to daj mu ten jego ulubiony kąsek. jedzenie jest po to zeby pieska motywować a nie po to żeby się najadł od nas z ręki.
  6. chodzi mi bardziej właśnie o krzyknięcie ale tylko w sytuacji gdy pies już tak się zapamiętał że nic nie działa. może źle robię że do tego zachęcam bo w polsce niestety nadużywany jest właśnie krzyk i inne drastyczne metody pseudowychowania, surowość w ogóle. ten krzyk ma być stosowany sporadycznie, gdy szczeniak przegnie, gdy już nic innego nie skutkuje. a generalnie musimy zabawę z nim kontrolować żeby nie dopuścić do zbytniego zapamiętania się. jak nawet jego ugryzienia trochę bolą to zabierajcie ręce, mówcie że nie wolno itd. uczcie go fajnej, kontrolowanej zabawy żeby nie trzeba było stosować żadnych drastycznych metod w rodzaju izolacji czy krzyku. to tylko szczeniak i my odpowiadamy za to żeby w zabawie nie wpadał w jakiś "trans" gdzie nic do niego nie dociera. pamiętajcie też ze o wiele częściej trzeba nagradzać i chwalić niż karać i to nie w proporcji 2:1 tylko 20:1. żeby się nie zapamiętywał w jednej aktywności to dobrze jest trochę dać się popodgryzać, potem poszarpać jakąś zabawką a za chwilę dać parę smakołyków żeby sobie coś zjadł a potem żeby poganiał za piłeczką. zmieniać rodzaje aktywności żeby nie doprowadzić do sytuacji gdy pies wymyśli sobie jakiś cel (np gryzienie naszych rąk) i tylko to jest dla niego fajne i cały czas do tego jednego będzie dążył.
  7. ma rację jowita. generalnie chodzi o to że my musimy być dla psa atrakcyjni. pies musi chcieć do nas przybiegać. oczywiście na spacerze są też inne atrakcje ale zła jest taka sytuacja że pies przybiega do nas tylko na wyraźne polecenie. mój przybiega do mnie często po to żeby dostać coś do żarcia albo się pobawić zabawką bo mam smakołyki i zabawkę i często ot tak, po prostu wołam go wydaję mu parę poleceń, daję nagrodę albo wołam tylko po to żeby się poszarpać. pies i tak sobie znajduje inne atrakcje na spacerze (też lubi pogonić bażanta czy zająca) ale nie zapamiętuje się w tym tak że ja w ogóle przestaje go interesować.
  8. ja takie rzeczy rozwiązuję w ten sposób że bawię się z pieskiem trochę a potem mówię "dosyć", "uciekaj" albo "na miejsce" i wtedy już zupełnie ignoruje. uważam że pies ma jednak swoje potrzeby które musimy zaspokajać. jak przychodzi i chce się bawić to jednak coś z tym zrobić trzeba. kompletna nasza obojętność w takich sytuacjach może zrodzić zrozumiałą frustrację.
  9. ale nie ma się co bać krzyknąć na psa jak robi coś złego. szczególnie jeżeli to szczeniak. co innego jest jak mamy psa bojaźliwego i wycofanego dla którego każde podniesienie głosu to trauma a co innego jak mamy rozbestwionego szczeniaka który nam włazi na głowę. coś mi się wydaje że próbujemy tu "odkrywać amerykę" zamiast posłużyć się normalnym, instynktownym zachowaniem. gryzie za mocno to przerwij to gryzienie i koniec. to tak jak ci ktoś wcześniej napisał - jakbyś miała dziecko które sobie wymyśliło żeby cię walić łopatką po głowie to też byś ignorowała aż samo przestanie? pewnie kiedyś przestanie bo się znudzi. ale nie chodzi o to żeby się znudziło tylko żeby przyjęło do wiadomości że to niedobra zabawa. i tak jak dziecku powiesz "nie wolno" a jak nie posłucha to zabierzesz łopatkę, tak samo zrób psu. powiedz "nie wolno" i uniemożliw gryzienie. możesz przytrzymać chwilę za obroże czy mordkę, zabrać ręce, klasnąć itd itd. zależy co zadziała. i zaraz wrócić do zabawy bo nie chodzi o dręczenie pieska i jakieś "sankcje" wyciągane za to "że robi źle" tylko o nauczenie go że tak się bawić nie wolno. on ci przecież tego nie robi na złość tylko nie rozumie że gryzie za mocno.
  10. mnie zastanawia w tym wątku jedna rzecz. dlaczego zwolennicy tej "tradycyjnej" szkoły są takimi chamami? o ile autor pierwszego wpisu wydaje się być człowiekiem na poziomie i nawet jak kwestionuje skuteczność i sens "metod pozytywnych" to robi to jednak w sposób kulturalny to jego apologeci są takimi prostakami ze trudno mówić o jakiejkolwiek dyskusji z nimi. i choćby z tego powodu nie bardzo mam ochotę słuchać jakichkolwiek rad z ich strony bo sorry ale trudno mi uznać, że przemoc którą stosuje taki człowiek wobec zwierzęcia jest faktycznie koniecznością, elementem nauki a nie wyrazem jego prostackiej osobowości która po prostu lubi "dokopać" i tak samo ja na forum "dokopuje" tym którzy się z nim/nią nie zgadzają tak samo lubi się powyżywać na piesku i odreagować frustracje które spotykają go w jego smutnym życiu.
  11. nie ma co tu ignorować. trzeba przerwać takie niewłaściwe zachowanie. ja sobie nie wyobrażam że miałbym stać spokojnie i "ignorować" jak pies mi obgryza łydkę :) krzyknij głośno jakieś "ej" czy "nie" czy "ała", klaśnij w ręce, wydaj komendę "siad" czy cokolwiek co spowoduje że przestanie gryźć. i jak przestanie to natychmiast nagroda. ja tam się uwielbiam bawić w gryzienie i nie raz mnie moja bestia capnęła tak że bolało. ale jak jest za mocno to trzeba mu pokazać że jest za mocno a nie "ignorować" czekając aż sam przestanie. wtedy się wyrabia "miękki pysk", czy "miękki chwyt" jak zwał tak zwał.
  12. słusznie ci radzą. kiedyś opisywałem tutaj historię psa "kuby" który nosi kaganiec i z tego tytułu wolno mu (zdaniem jego włascicielki/opiekunki) wszystko. parę razy się z nią ściąłem gdy jej pies (potężny, mieszaniec ON z rottweilerem) ganiał mojego i nie chciał mu dać spokoju. jest kompletnie niewychowany, robi co chce a głupia baba która się nim zajmuje nawet obrożę zakłada mu tak że ten ją sobie ściąga więc kontroli nie ma nad nim absolutnie żadnej bo o posłuszeństwie to w ogóle mowy nie ma. kubuś nauczył się fajnej "zabawy". ponieważ jest wielki i psy się go boją to podbiega do psa i jak tamten ucieka to go goni. jak tamten uciekac nie chce to szczeka nad nim tak długo aż pies uciekać zacznie (mało który wytrzymuje psychicznie bo naprawdę kuba jest potężny, ma donośny głos i może przestraszyć) i wtedy go goni. nie gryzie nie atakuje więc jego pani uznaje że "on się tylko chce bawić" i nic nie ma zamiaru z tym robić. otóż z radością dowiedziałem się w sobotę że kuba pogonił jakiegoś mniejszego psa, tamten się porządnie przestraszył (z tego akurat się nie cieszę) i tak zaczął uciekać (a kuba oczywiście za nim) że go kilka osób ganiało, właścicielka, właścicielka kuby i inni znajomi z parku zanim po dłuższym czasie udało się go złapać. tamta kobieta nie odpuściła, zadzwoniła na policję (albo po nich poszła), przyjechała policja i wlepiła właścicielce kubusia 200 zł mandatu. czyli można. mandat za brak kontroli nad psem. myślę że za agresję byłby większy więc polecam zgłaszać.
  13. ludzie w polsce z byle powodu używaja kolczatek. na ogol tam gdzie to zupelnie zbedne. gdzie wystarczylo by pare smakolykow i zajecie sie psem zamiast ubierania go w kolce. no ale na spacerze wazniejsi od psa sa koledzy i kolezanki od plotek a skoro pies ciagnie na smyczy to zamiast go tego oduczac i tracic na to czas ktory mozna efektywniej wykorzystac na plotki zaklada sie mu kolce.
  14. nie wiesz co to znaczy to zobacz ten filmik: https://www.youtube.com/watch?v=XyUpj42wUy0 na nim jacek gałuszka robi doświadczenie sprawdzające co najbardziej kręci pieska. i mając do wyboru zabawkę, własciciela, smakołyk czy środowisko wybrał bez wahania środowisko. mam dla mojego psa piłkę na sznurku. on czasami lubi się ze mną nią poszarpać ale tylko trochę, zaraz mu się to nudzi i leci wąchać krzaczki. a na dzisiejszym spacerze spotkałem znajomego z labkiem. wiedziałem ze on lubi zabawki ale zapomniałem piłki schować. to się ze mną szarpał z 15 min. jak mu ją puszczałem to przyłaził zebym łapał znowu za szurek i znowu się szarpał. nawet podsuwanie smakołyka nie mogło konkurować z piłeczką. dopiero po dłuższym czasie dał sobie piłkę w zamian za smakołyk odebrać. właśnie o to chodzi, że są psy których nie interesuja pobratymcy tylko np zabawa z właścicielem i takie psy same uczą się aportowania a po dosłownie kilku rzutach same przynoszą piłkę czy patyk żeby im porzucać a są takie które po rzuconą piłkę pobiegną raz a potem pobiegną sobie w krzaczki. a są takie które jak zobaczą kolegę to zadna piłka ani inne pokusy świata nie będą w stanie z nim konkurować. i o ile takie które lubią zabawe w aportowanie można bez problemu trzymać całe życie na sznurku i zaspokajać zabawą z frisbee czy piłką to dla tych które uwiebiają bawić się z innymi psami albo przeszukiwać teren trzymanie na sznurku będzie udręką a żadne piłka nie da im tyle radości co hasanie z innymi psami albo swobodne bieganie. mój należy właśnie do tych "swobodnych biegaczy" bawić ludzi się tylko z wybranymi ale penetrowanie krzaków, obwąchiwanie drzewek bieganie na własną łapę i inne takie to rozkosz największa.
  15. to jest kompletna bzdura. mój pies naprawdę biega bardzo dużo bez smyczy. i na osiedlu i w parku czy w "spacerowych" okolicach. i konflikty z tego tytułu zdarzają się sporadycznie właśnie z ludźmi którym się wydaje że są pępkiem świata i wszyscy wokół mają postępować tak jak oni sobie życzą. przykład "mamuśki" o której pisałem przedstawia jacy to ludzie i jak rzadkie są takie przypadki. w ciągu ostatnich 2 lat codziennego przecież wyprowadzania psa zdarzyło ich się może z 5. a ja, czy to się komuś podoba czy nie, nie pozwolę zrobić z siebie obywatela drugiej kategorii. po raz kolejny powtarzam - moim obowiązkiem jako opiekuna psa jest zagwarantowanie że pies nie będzie dla nikogo uciążliwy ani tym bardziej nie będzie stanowił zagrożenia. i tyle. a jak mamuśce nie podoba się że mój pies sobie idzie po trawniku i wącha słupki i kategorycznym tonem żąda ode mnie "proszę zabrać psa bo ja idę z dzieckiem" to może zobaczyć co najwyżej środkowy palec. a jak ktoś w ogóle porównuje publiczne wypróżnianie się psów do tego samego u ludzi to polecam wizytę u psychiatry. albo może niech rozpocznie kampanię przeciwko wiewiórkom bo te rude dranie srają gdzie tylko chcą i za nic mają sprzątanie po sobie.
  16. trochę przypominasz w ten sposob rodzica ktory sam gra z wlasnym dzieckiem w pilke a z innymi dziećmi to mu nie pozwala żeby sie nie przewrociło. ja uważam takie postępowanie za dziwaczne i szkodliwe - kompletna izolacja od innych. bardzo często skutki tego sa opłakane - pies zaczyna sie robic nerwowy/agresywny wobec tych "innych". druga rzecz to że psy są rozne. i jezeli twoj faktycznie zaspokaja swoje potrzeby poprzez zabawe z toba a otoczenie, zapachy i eksploracja okolicy w ogóle go nie interesuje to można tak robić. ale co w przypadku gdy mamy psa który uwielbia obwąchiwać krzaczki, szuka kontaktu z innymi psami a takie frisbee cz piłkę to przyniesie dwa razy a potem oleje? przecież i takie psy są. ona nie tylko aprobuje takie zwyrodniale zachowanie u innych ale sama jest zwolenniczką kopania psów. no u ciebie na pewno. dlatego tak wszem i wobec ogłaszasz jaka to z ciebie "mamuśka".
  17. jest też inne rozwiązanie, jak ktoś mi będzie próbował kopać psa to może zawsze stracić kilka zębów. i po problemie.
  18. Jest takie przysłowie szczególnie adekwatne w tej sytuacji: Jak ktoś chce uderzyć psa to kij się zawsze znajdzie. Analogicznie jak zwyrodnialec i psychopata chce komuś zrobić krzywdę to zawsze znajdzie usprawiedliwienie bo będzie nim sama obecność psa. Przykładów takich akcji zwyrodnialców jest cała masa, zdumiewające jest natomiast usprawiedliwianie ich akcji przez ludzi którzy niby "kochają psy".
  19. pogrążasz się w muł coraz głębiej. powodzenia w tej podróży. i bardzo dobrze. tylko w ten sposób można nauczyć ludzi odpowiedzialności i kontroli nad psami którymi się opiekują. niestety u nas wciąż pokutuje to o czym pisałem wcześniej - rodzaj odpowiedzialności zbiorowej. służby odpowiedzialne za porządek często nie chcą widzieć różnicy między agresywnym dużym psem który jest rzeczywiście niebezpieczny a 10 kg starym pieskiem emerytki który bez smyczy drepcze sobie koło niej na spacerze. dodatkowo gdy ten niebezpieczny pies kogoś pogryzie to zamiast wystawić stosowny wniosek do sądu i wymierzyć surową karę to wystawią kilkaset zł mandatu. bo uważają że "to tylko pies" i "każdy pies jest nieprzewidywalny". taka jest u nas "wiedza" z zakresu wychowania psów. jeszcze tylko mam takie jedno pytanie. czy te teksty o czyimś "problemie z agresja" to wygłaszasz zawsze po tym jak grozisz pobiciem czy tylko czasami?
  20. widzę że nie odróżniasz zdenerwowania od wyrażenia ubolewania. a żeby było jeszcze śmieszniej to "nie denerwuj się" pisze do mnie miernota która jeszcze przed chwilą psa mi chciała bić. dno i 10 metrów mułu.
  21. no proszę. teraz mamuśka będzie mi psa biła. gratulacje, coraz wyższy poziom prezentujesz. czyżbyś była mamuśką małego kibolka? a kupiłaś już dzieciaczkowi małego bejzbolka? i takie dno chce innych uczyć kultury.
  22. ty mamuśka jesteś chyba nienormalna. naprawdę oczekujesz że jak ci się nie spodoba mój pies i zażądasz ode mnie "zabrania go" to ja zaraz pobiegnę go zabierać? jak bezczelnym trzeba być na takie coś to ja naprawdę nie pojmuje. jaki bezmiar arogancji reprezentuje taki berek czy cavecanem żeby oczekiwać ode mnie że będę brał pod uwagę wszelkie możliwe okoliczności dotyczące owej mamuśki którą jak to obrazowo się wyraziła cavecanem: to przyjmij do wiadomości że mnie też "guzik z pętelką" obchodzisz ty i twoje dziecko. to jest twoja sprawa czy ty się psów boisz czy się nie boisz a ja nie mam zamiaru podstakiwać jak wesz na grzebieniu i w te pędy spełniać waszych rozkazów. jak jesteś, jedna z drugą, niezrównoważona psychicznie i masz jakieś psie lęki to się idź leczyć a nie żądaj od wszystkich żeby cię obchodzili kołem. ja mogę, i bardzo chętnie to robię, spełnić grzecznie wyrażoną prośbę. ale nie mogę i nie będę spełniał czyichś rozkazów i realizował widzimisię wariatek.
  23. "mamuśka" nie prosi o nic, mamuśka żąda i dokładnie tak jak piszesz, jeżeli ktoś ośmieli się jej żądań nie spełnić to gotowa nawet posunąć się do otrucia psa a zrobienie awantury to dla niej pikuś. a jeżeli ty uważasz że moja "prawidłowa" reakcja to jest pozwolić się sterroryzować bo jak nie to taka psychopatka spróbuje otruć mi psa i winę widzisz we mnie a nie w tej psychopatce bo jej działania usprawiedliwiasz tym że ona przecież dziecko ma, no to sorry ale sama sobie wystawiasz świadectwo.
  24. dopiero co dokładnie opisywałem co mam na myśli mówiąc "mamuśki". jakoś widać do niektorych słowo pisane nie dociera.
  25. oczywiscie ze okreslenie "mamuski" jest pogardliwe. oznacza te matki które uwazaja siebie i swoje postomstwo za pępek świata i żądaja z tego tytułu rozmaitych przywilejów w rodzaju np "prosze zabrac psa bo ja ide z dzieckiem". cale szczescie jest tego zdecydowana mniejszosc ale jednak irytująca w swojej roszczeniowej postawie wobec świata. w dodatku ponieważ jest to mniejszość agresywna to znacznie bardziej niż normalne matki wpływa na postrzeganie sprawy tego jak w miejscach publicznych nalezy opiekowac się psem. to zreszta funkcjonuje tez w druga strone bo sa z kolei ludzie ktorzy maja nie wiadomo co przeciw dzieciom i najchętniej nie wpuscili by ich nigdzie. i uwazam ich za idiotow tak samo jak za idiotki uwazam "mamuśki". oczywiscie jak dziecko wchodzi do restauracji to obowiazkiem rodzicow jest zapewnienie tego zeby nie bylo "nieznośne". zeby nie wrzeszczalo ludziom nad glowa, nie kopalo, nie biegalo i nie rzucalo jedzeniem. ale to jest tylko dziecko wiec jak sie czasami rozplacze, zezlosci, rozesmieje czy zacznie "bawic w chowanego" to tez trzeba okazac troche zrozumienia. i dokladnie tak samo jest z psami. pies ma byc ładgodny i nie uciazliwy, ignorowac innych ludzi. no ale jak czasami podbiegnie do kogos, powacha czy popatrzy z nadzieja na wyludzenie czegos to tez normalny czlowiek histerii z tego robic nie powinien.
×
×
  • Create New...